Dodaj do ulubionych

początki zdrady

10.10.11, 09:50
Jesteśmy młodym małżeństwem z dwojgiem małych dzieci. Jakiś czas temu przechodziliśmy poważny kryzys, byliśmy na terapii, właściwie głównie ze względu na dzieci. Po terapii jest bez uniesień, ale jest. Myślę, że jesteśmy jeszcze poranieni, jeszcze się do końca nie pozbieraliśmy, potrzebujemy czasu. Odkryłam jednak, że mąż zaczyna się angażować w inną relację. To bardzo świeża sprawa, to znaczy tę kobietę zna z poprzedniej pracy przelotnie, najprawdopodobniej spotkali się przypadkiem tydzień temu (ale nie sam na sam) i od tego czasu mąż ciągle pisze smsy i nieustannie nosi telefon przy sobie. Sprawdziłam mu komórkę, smsy wskazują na początek fascynacji, mąż się dzieli dniem codziennym, raz jej wyrzucał, że się nie odzywa, raz "pamiętaj, że jestem", no i raz napisał "dziś zdjąłem obrączkę". Ona raczej bierna, przeprosiła że się nie odzywała, pytała czy głosował i takie tam. W mailach nic nie ma, na pewno też na razie się nie spotkali.
Zastanawiam się co zrobić, mam sprzeczne pomysły. Mogłabym powiedzieć mu, że wiem, żądać, stawiać warunki, ale szczerze mówiąc wcale nie jestem pewna, czy postawiłby na nas. Pani jest bogata, ma mieszkanko, może by go przyjęła. A ja nie chcę zostać sama z dziećmi, z tymi wszystkimi codziennymi obowiązkami. Wiadomo, facet się zmywa, babka zostaje z całym kieratem sama. Ja się dopiero wyrwałam z domu do pracy, zaczęłam dokształcanie, a musiałabym całkiem przeorganizować swoje życie, bo nie mam pomocy do dzieci. Życie we dwoje jest jednak dużo łatwiejsze, z różnych powodów. Więc może przeczekać? Oczywiście nie mam pewności, że i tak do niej nie odejdzie, ale chyba wolę później niż wcześniej. Z drugiej strony jakby spróbować to ukrócić, to może by się skończyło od razu i nie miało szansy rozwinąć?
Obserwuj wątek
    • mama_myszkina Re: początki zdrady 10.10.11, 11:12
      Ja się dopiero wyrwałam z domu do pracy, zaczęłam dokształcanie, a musiałabym całkiem przeorganizować swoje życie, bo nie mam pomocy do dzieci. Życie we dwoje jest jednak dużo łatwiejsze, z różnych powodów. Więc może przeczekać? Oczywiście nie mam pewności, że i tak do niej nie odejdzie, ale chyba wolę później niż wcześniej. Z drugiej strony jakby spróbować to ukrócić, to może by się skończyło od razu i nie miało szansy rozwinąć?

      To dość znaczące, co piszesz, jakby zdrada przytrafiła się w 'złym momencie'. Każdy moment jest zły, jak się nad tym zastanowić ;) Widzę w Twoim poście mało zranionych uczuć a sporo kalkulacji. Nie jest to złe, jeśli mąz się emocjonalnie wymiksował z małżeństwa, to dla Ciebie jest chyba lepiej, jelsi jesteś na podobnym etapie.

      Problem w tym, że jeśli stworzycie 'firmę' dla dobra dzieci, te dzieci będa miały okreslony obraz relacji między małżonkami, co może zawazyć na ich późniejszym zyciu uczuciowym i budowaniu relacji. Czasami lepiej być z dziećmi szczerym, bo udawanie małżeństwa a brak prawdziwej więzi i okazywania uczuć sobie nawzajem uczy dzieci, że związek tak własnie wygląda. To oczywiście są przemyślenia na wypadek, jesli te esemesy przerodzą się w romans.

      Poki co, wiedzę, że mąż sobie folguje, ale bez specjalnej zachęty ze strony tamtej kobiety. Trochę to w sumie niepokojące i świadczy o jego niedojrzałości. Deklaracje o ściąganiu obrączki niewiele znaczą jak się ma dwójkę dzieci.

      I to bym właśnie powiedziała mężowi. Byliście na terapii i próbujecie odbudowac związek. To się nie uda jeśli mąż będzie się interesował innymi kobietami. Trzeba się niejako zmusić i ograniczyć do małżonka, wtedy terapia może przynieść efekt.

      Myślę, że gdybym była w Twojej sytuacji byłabym szczera. Oczywiście narazisz się na zarzut grzebania w telefonie, ale to trochę demagogia. W każdym razie, ja bym porozmawiała. Bez złości, krzyków, jadu, ale stanowczo. I powiedziałabym, że to nei fair, kiedy razem pracujemy nad związkiem, a on się angażuje gdzie indziej.
      • mama_myszkina Re: początki zdrady 10.10.11, 11:14
        Dodam jeszcze, że jedyne, co mnie martwi to to, że Ty chcesz to ukrócić nie dlatego, że męża kochasz i cierpisz ale dlatego, że we dwójkę łatwiej zajmować się dziećmi. Jeśli nie ma między Wami uczuć, to prędzej czy później się to rozwali, bo bycie ze sobą dla dobra dzieci to fikcja.
        • esta_blish Re: początki zdrady 10.10.11, 11:26
          Dziękuję za bardzo wyważoną opinię. Będę pisać "ja" a nie "my". To nie tak, że chcę założyć firmę, nie kocham męża itd. Nie chcę tu po prostu analizować emocjonalnej strony tego wszystkiego. To skomplikowane. Jak wspomniałam jesteśmy skrzywdzeni, dochodzimy do siebie. Wydaje mi się, że potrzebujemy czasu, żeby się pozbierać, zagoić rany, zaufać sobie na nowo. Postrzegałam małżeństwo w skali makro (40 lat razem)- teraz jest źle, ale to się przecież zdarza, a jeszcze może być lepiej. I w tym sensie, oprócz tego co napisałaś, to zły moment na zdradę.
          • agnieszka_iwaszkiewicz Re: początki zdrady 10.10.11, 20:13
            esta_blish napisała:

            Jak wspomniałam jesteśmy skr
            > zywdzeni, dochodzimy do siebie. Wydaje mi się, że potrzebujemy czasu, żeby się
            > pozbierać, zagoić rany, zaufać sobie na nowo. Postrzegałam małżeństwo w skali m
            > akro (40 lat razem)- teraz jest źle, ale to się przecież zdarza, a jeszcze może
            > być lepie.

            Skoro tak Pani przeżywa obecną sytuację, to w ramach gojenia ran, ufania sobie, zbierania się powinna Pani powiedzieć mężowi, ze wie Pani co się dzieje. I rozpocząć z nim rozmowę. Wygląda bowiem na to, że on wybiera inną drogę do Waszego wspólnego celu i goi rany przy pomocy innej osoby a nie Pani.
            Zacytowana Pani postawa, jest sprzeczna raczej z pragmatyczną postawą zaprezentowaną w pierwszym poście.
            Obie są ze sobą w podstawowym konflikcie. Dlatego powinna się Pani zdecydować na którąś z nich. I postępować wobec tego wyboru konsekwentnie. Agnieszka Iwaszkiewicz
            >
            • esta_blish Re: początki zdrady 10.10.11, 22:22
              Dziękuję za opinię.
              Ja nie odczuwam takiej sprzeczności, o jakiej Pani pisze. Mąż nie jest mi obojętny i chciałabym spędzić z nim życie. Jednak daleka już jestem od młodzieńczego pojmowania miłości jako wielkiego uczucia na całe życie. Dlatego myślę o praktycznej stronie życia w pojedynkę i samotnego sprawowania opieki nad dwojgiem dzieci. Wydaje mi się to obecnie większym problemem niż to, że nie będę drżeć z podniecenia na samą myśl o mężu. Dlatego jeśli można, poproszę o radę na pierwszy mój wpis.
              • mama_myszkina Re: początki zdrady 11.10.11, 09:53
                Ja tez widze tu pewien konflikt.

                Raz piszesz, że małżeństwo postrzegasz w skali makro (40 lat), potem, że nie wierzysz w wizję miłosci na całe życie. Ale małżeństwo bez miłości to tylko fasada. Oczywiście motyle w brzuchu z czasem przeradzają sie w coś bardziej dojrzałego, w głęboką przyjaźń itp.

                To oczywiście jest wizja idealna i nie każdemu jest to dane. Ale jak nie jest dane, to trzeba się decydować. Czyli: Ty chciałabyś trwać w zwiazku, uratować go, poradzić sobie z trudnosciami. Ale mąż już angażuje się gdzie indziej. I tu jest problem. Bo jego postawa jest inna niż Twoja. Jeśli zależy Ci na tym związku, nie zostawiaj zauroczenia męża losowi. Z dwóch powodów: 1. zaangazowanie gdzie indziej sprawia, że nie zalezy mu na pracy nad Waszym związkiem. Mało tego, może Twoje starania torpedować jeśli szuka pretekstu do opuszczenia Ciebie 2. Istnieje szansa ze ten romast się rozwinie i mąż odejdzie do innej kobiety.

                Jeśli martwisz się wyłącznie kwestią logistyczną, to może zapytaj męża, jak on to sobie wyobraża, skoro deklaruje innej kobiecie, że 'zdjął obroączkę'. Takie teksty z jego strony to ewidentne badanie, na czym stoi z tamtą kobietą.
                • esta_blish Re: początki zdrady 11.10.11, 16:23
                  Ujmę to prościej. Wolałabym, żeby wszystko było dobrze. Ale jeśli nie będzie, to bardziej niż złamane serce będzie mi doskwierać samotne zmaganie z codziennością z dwójką dzieci. Jestem pragmatyczką, nie romantyczką.
                  • mama_myszkina Re: początki zdrady 11.10.11, 22:55
                    esta_blish napisała:

                    > Ujmę to prościej. Wolałabym, żeby wszystko było dobrze. Ale jeśli nie będzie, t
                    > o bardziej niż złamane serce będzie mi doskwierać samotne zmaganie z codziennoś
                    > cią z dwójką dzieci. Jestem pragmatyczką, nie romantyczką.

                    W byciu pragmatycznym nie ma niczego złego. Tym bardziej,że wnioskująć z Twojego postu poniżej, mąż nie robi Ci nadziei. Myślisz, że on czeka na zielone światło od Ciebie?

                    Jedno mnie zastanawia - jak było u Was kiedyś z uczuciami? Pytam,bo czasami tak jest, że jeśli jesteśmy za bardzo pragmatyczni (albo za bardzo romantyczni!), to zaburza to równowagę w związku i ten problem może się pojawiać też w innych związkach, jak taki leitmotiv.

                    Ale rozumiem Cię. Ja także wyznaję zasadę, że nie samą miłością człowiek zyje. Trochę po czasie, co prawda, ale na błędach człowiek się uczy ;)

                    Powodzenia!

                    Acha, a Ty mu powiedziałaś, że chciałabyś, żeby jednak Wam się udało? Bo moze on zwyczajnie nie dostrzega tego u Ciebie?
                • esta_blish Re: początki zdrady 11.10.11, 16:31
                  Aha, dziękuję za radę.
                  Dziś mąż napisał mi smsa, że umówił się z nią na kawę. Zdziwiło mnie, że jest szczery. Zapomniał, że idzie dziś z dzieckiem do lekarza, więc musiał odwołać to spotkanie. W każdym razie przechodzi do czynów:(
    • sootball Re: początki zdrady 11.10.11, 22:19
      Och, powiedz mu, ale wyraźne zaznacz, że w wypadku rozstania to on dostanie dzieci. Przedstaw to tak, żeby na serio zaczął o tym myśleć, wyobrażać sobie dalsze życie i swoje perspektywy, kombinować jak sobie poradzi.
      Ostygnie.
      • mama_myszkina Re: początki zdrady 11.10.11, 22:57
        sootball napisała:

        > Och, powiedz mu, ale wyraźne zaznacz, że w wypadku rozstania to on dostanie dzi
        > eci. Przedstaw to tak, żeby na serio zaczął o tym myśleć, wyobrażać sobie dalsz
        > e życie i swoje perspektywy, kombinować jak sobie poradzi.
        > Ostygnie.

        Choć brzmi być może brutalnie, to nie jest zły pomysł. Zbyt dużo facetów zakłada, że w razie rozwodu to kobiety zostaną z dziećmi a oni powróca do zycia kawalerskiego.

        Z tym, że bez pracy nad związkiem i bez woli obu stron za którymś razem ten argument nie zadziała.
    • saguaro70 Re: początki zdrady 12.10.11, 11:45
      Małżeństwo nie może być ze sobą tylko dla dzieci. Jesli uczucia się wypaliły, to trzeba się rozstać. Bo dzieciom trzeba dać obraz miłości, tolerancji. Myslisz, że Twoje pociechy nie wiedzą co się dzieje. Wiedzą doskonale.
      Wiesz, co trzeba zrobić? Przewrotnie. Napisz do tej kobiety smsa i poproś o spotkanie. Grzecznie i bez wyzwisk typu lafiryndo, zdziro.. Na spotkaniu powiedz, że wiesz o jej istnieniu i jeśli chce Ci odebrać męża to chetnie go oddasz. Przedstaw męża w jak najgorszym świetle. Wytłumacz, że nie pomaga przy dzieciach, że ma w d... obowiązki domowe. Takiego lenia chętnie się pozbedziesz. I zaznacz, że jeśli facet zdradzi raz to zdradzi i drugi. Swojego szczęścia nie buduje się na krzywdzie innych. Tamta go weźmie a chłop może ją puścić kantem.
      Po powrocie do domu spakuj mu walizki i powiedz, że tamta już na niego czeka.. Nie gadaj o smasach, o tym, że sprawdziłas telefon. Niech to będzie Twoja słodka tajemnica.
      Kobieta zraniona potrafi się podnieśc szybko. Własnie dla dzieci. Wystąpisz o alimenty, i tak się zorganizujesz, że bedzie Ci dobrze bez gościa, przez ktorego spać nie mozesz i zyjesz w strachu.
      Co to za małżeństwo?
      Pozdrawiam cieplutko. :):)
      • esta_blish Re: początki zdrady 12.10.11, 15:19
        Ale ja tu kombinuję jak nie zostać samotną matką, a nie wręcz przeciwnie.
    • enith Re: początki zdrady 12.10.11, 18:25
      Wygląda na to, że w ogóle nie wyszliście z pierwotnego kryzysu (co go spowodowało?), czego dowodem jest męża jawne zaangażowanie w relację z inną kobietą, choć powinien się skupiać na odbudowywaniu relacji z tobą. Marnie to, szczerze mówiąc, widzę. Mąż nawet nie kryje się ze swoimi zamiarami, mam wrażenie, że robi wszystko, by cię mentalnie przygotować na odejście. Dlatego nie trzymałabym się męża portek za wszelką cenę, tylko ustaliła po szczerej z nim rozmowie, jakie są jego plany i zamiary. To, że tobie nie uśmiecha się życie w pojedynkę, nie zatrzyma męża przy tobie. Pogadajcie, bo lepiej wiedzieć zawczasu, niż wrócić pewnego dnia po pracy do domu i znaleźć pustą mężowską garderobę i liścik pożegnalny na stole.
      • esta_blish Re: początki zdrady 12.10.11, 19:39
        Ostatnio rozmawialiśmy o tym w minioną niedzielę (tzn. o nas, nie o tej babce). Mąż twierdzi, że chce, żeby było dobrze, będzie się starać, zresztą te jego starania widzę tak na co dzień. Więc nie ma sensu pytanie go o plany i zamiary. No chyba, że wyjawię iż wiem o tej kobiecie, ale właśnie nie wiem, czy to robić.
        • enith Re: początki zdrady 12.10.11, 20:19
          Dziwi mnie, jak bezkrytycznie podchodzisz do deklaracji męża, że będzie sie starał naprawiać z tobą małżeństwo, gdy jednocześnie kładzie sobie podwaliny pod romans. Popełniasz kolosalny błąd nie informując męża, że wiesz o jego fascynacji i nie konfrontując jego słów o staraniach o wasz związek z deklaracją "dziś zdjąłem obrączkę" złożoną innej kobiecie. Pragmatyzm pragmatyzmem, ale przez twój brak stanowczości masz podręcznikowe wręcz zadatki na bycie zdradzaną żoną, która o zdradach męża wie i gorzko je przełyka, bo nie chce zostać sama.
    • nowy99 Re: początki zdrady 12.10.11, 19:48
      Establish, ty sie wykonczysz psychicznie, bedziez ciebie ruina. Czy danie dzieciom pelnej rodziny jest warte twojego trupa?
      Jak ty to robisz, wiesz o takim ukladzie i potrafisz sie kamuflowac?
      Ja bym sekundy nie wytrzymala. Nastapilby po prostu wybuch, wybuchloby mi serce kolatajace sie w klatce.
      Nie dus tego w sobie. Zapytaj jak najszybciej co to oznacza.
      Chcociaz wiedz, ze dla ciebie oznacza to maz jest babairzem, szuka wrazen, innych kobiet, chyba dlan nie istniejesz w uczuciach poza litoscia.

      Czas dziala na niekorzysc dla ciebie, jakkolwiek na to nie spojrzysz.
      A, za czyja namowa poszliscie na terapie. Czy nie bylo tak, ze to ty bylas ta strona inicjujaca, a on poszedl namawiany, bez wiekszego przekonania...
      • enith Re: początki zdrady 12.10.11, 20:21
        > A, za czyja namowa poszliscie na terapie. Czy nie bylo tak, ze to ty bylas ta s
        > trona inicjujaca, a on poszedl namawiany, bez wiekszego przekonania...

        No właśnie. Autorka wątku nie napisała NIC o genezie ich pierwotnego kryzysu, który, wygląda na to, że wcale nie został zażegnany, a teraz odbywa się jego ciąg dalszy w postaci fascynacji męża inną kobietą.
    • easyblue Re: początki zdrady 12.10.11, 20:30

      Skoro Twój mąż szuka innej kobiety, to znaczy że gdyby faktycznie taka się znalazła chyba by od Was odszedł. Może ma dosyć problemów w związku i nie chce mu się pracować by to naprawiać? Faceci o wiele częściej niz kobiety tak robią. Wiem, chodzicie na terapię, ale może to Twoja zasługa jedynie bo nalegałaś a on dla świętego spokoju się zgodził? Może trochę się Ciebie boi?
      Wiesz, to, ze napisał, iż umówił się z nia na kawę mozńa zrozumieć w dwojaki sposób. Albo że przygotowuje Cię na rozstanie, albo że woła o pomoc: zobacz, mam inną, jak mi się znudzi to odejdę. Może jesteś zbyt oschła, może nie okazujesz uczuć, tak jakby chciał /choć to z reguły kobiety nalegają na brak tego "kocham cię" co 5 minut/. Zrobiłas kiedyś coś dla meża? Chodzi mi o takie typowo kobiece: kolacja przy świecach, ładny ubiór, makijaż, nowa fryzura i inne duperele? Może wspólny wieczór? Może facetowi jest w tym związku duszno i trochę uchylonego okna zadziałało by zbawiennie?
      • default Re: początki zdrady 13.10.11, 07:29
        Wydaje mi się, że easyblue idzie dobrym tropem - z tonu postów autorki wynika, że: albo w ogóle mnie kocha męża, albo - jest osobą niesłychanie skrytą, powściągliwą i oschłą. Jeśli to drugie, to bardzo możliwe, że mąż czuje się niekochany, "niedopieszczony" i stąd zainteresowanie inną kobietą. Może nawet faktycznie ta sama przyczyna, czyli oziębłość uczuciowa żony była przyczyną kryzysu, z którego rzekomo wyszli.
        Ja to marnie widzę, bo jeśli tak jest fatycznie, to żona powinna coś zrobić, otworzyć się, dać coś z siebie, a jeśli dla niej jedyną motywacją do ewentualnych działań naprawczych jest utrzymanie męża wyłącznie w roli "pomocy domowej" w celu zapewnienia sobie właściwej "logistyki" okołodzieciowej, to sprawa jest raczej skazana na porażkę. Przy takim podejściu ten związek pierdyknie prędzej czy później, niestety. Pragmatyzm pragmatyzem, ale bez miłości nie da się utrzymać małżeństwa.
        • esta_blish Re: początki zdrady 14.10.11, 12:05
          Nie przyznałam się mężowi, że czytałam smsy. Jednak ponieważ powiedział mi o tym spotkaniu wyraziłam swój niepokój (wcześniej nie spotykałeś się z innymi, a teraz kiedy mamy kryzys umawiasz się z koleżanką z pracy). Powiedział, że to nie ma nic wspólnego z nami, nadal chce być ze mną, starać się. Po spotkaniu przestał pisać smsy, telefon leży spokojnie. Czekam.
          • mama_myszkina Re: początki zdrady 14.10.11, 12:46
            esta_blish napisała:

            > Nie przyznałam się mężowi, że czytałam smsy. Jednak ponieważ powiedział mi o ty
            > m spotkaniu wyraziłam swój niepokój (wcześniej nie spotykałeś się z innymi, a t
            > eraz kiedy mamy kryzys umawiasz się z koleżanką z pracy). Powiedział, że to nie
            > ma nic wspólnego z nami, nadal chce być ze mną, starać się. Po spotkaniu przes
            > tał pisać smsy, telefon leży spokojnie. Czekam.

            Ale na co czekasz? Przecież on Cię mami a za plecami przygotowuje sobie grunt na nowy związek.
            • esta_blish Re: początki zdrady 14.10.11, 14:45
              A co Twoim zdaniem mogę jeszcze zrobić? Wygląda na to, że przestali się kontaktować (sprawdzam to), jeśli zaczną będę to widzieć. Powiedział mi o swoich planach i uczuciach- jeśli kłamał, będzie kłamał nadal i nic na to nie poradzę.
              • mama_myszkina Re: początki zdrady 14.10.11, 15:18
                esta_blish napisała:

                > A co Twoim zdaniem mogę jeszcze zrobić? Wygląda na to, że przestali się kontakt
                > ować (sprawdzam to), jeśli zaczną będę to widzieć. Powiedział mi o swoich plana
                > ch i uczuciach- jeśli kłamał, będzie kłamał nadal i nic na to nie poradzę.

                Nie chcę, żeby to brzmiało jak zarzut, bo nie mam żadnego prawa Cię oceniać, ale mam wrażenie, żeś bardzo bierna! Nie pytaj, co jeszcze możesz zrobić, bo wszyscy tutaj już udzielili na to pytanie odpowiedzi. Nie siedzieć na d*pie i czekac na cud, ale wziąć sprawy w swoje ręce.

                Oczywiscie, że gość będzie kłamał dalej, bo stwarzasz do tego idealne warunki. Jeśli boisz się postawić sprawę jasno i 'walnąć pięścią w stół', to wybacz, ale nie sądzę, że ten związek przetrwa. Dlaczego? Bo Twój mąż już sobie wije gniazdko gdzie indziej. I najprawdopodobniej ten romans zostanie wkrótce skonsumowany.

                Pamietaj - o Twoje sprawy i Twoje interesy nikt poza Tobą dbać nie będzie. Jeśli chcesz zmiany, to Ty ją zainicjuj.
                • nowy99 Re: początki zdrady 14.10.11, 16:36
                  Establosh pisala o jakiejs dziwnej niecheci tamtej pani do spotkan i do tej znajomosci. I, albo tamta na tyle jest rozwazna, ze nie wypisuje o uczuciach w smsach, stara sie pisac lakonicznie i tak, by nikt jej smsa nie uzyl jako dowodu do czegos tam, albo faktycznie nie byla wcale do meza Establish przekonana... O czym przekonala moze pana meza. I dala mu kosza.
                  Albo kochankowie, nazwijmy ich tak, choc wcale nie wnikam czy ze soba spali, ukartowali chwilowa cisze, na pokaz dla Establish. Zeby ja uspokoic i zmylic. I telefon lezy pokazowo na oczach jej w domu , i nic sie tam nie dzieje w nim, zadnych kontaktow...

                  Czas pokaze, tylko ciekawe, czy maz nie wykryl cichego szpiegowania zony i specjalnie udaje swietego.
                  Jesli zas rzeczywiscie kochankowie sie rozstali, to nie wiem czy nie jest kwestia czasu nastepny taki uklad. Mam wrazenie, ze maz jest w tym kierunku jakis aktywny. Przykre to.
                  • mama_myszkina Re: początki zdrady 14.10.11, 19:37
                    Ja myślę, że mąż zauwazył, że tamta babka to twardy orzech do zgryznienia jest. Ale on się zaangażował, a to gorzej, bo jeśli nie ta, to będzie następna.
                • esta_blish Re: początki zdrady 14.10.11, 17:02
                  Mama_myszkina, pomyśl przez chwilę spokojnie. Mówię mężowi, że czytałam smsy, w których między innymi pisał, że zdjął obrączkę (do niczego innego nie można się w nich przyczepić ani użyć jako dowodu) i że albo ona albo ja czy coś takiego. I co robi mąż? Jeśli planuje zdradę to karmi mnie dalej kłamstwami. Co najwyżej stanie się jeszcze ostrożniejszy. Nic nie uzyskam.
                  Nie wiem, czy jak pisze nowy99 pani dała mężowi kosza, czy też jest to chwilowe uśpienie mojej czujności. Ale przecież on mi tego nie powie. Jedyne co mogę to czekać i przyglądać się sytuacji.
                  • mama_myszkina Re: początki zdrady 14.10.11, 19:39
                    esta_blish napisała:

                    > Mama_myszkina, pomyśl przez chwilę spokojnie. Mówię mężowi, że czytałam smsy, w
                    > których między innymi pisał, że zdjął obrączkę (do niczego innego nie można si
                    > ę w nich przyczepić ani użyć jako dowodu) i że albo ona albo ja czy coś takiego
                    > . I co robi mąż? Jeśli planuje zdradę to karmi mnie dalej kłamstwami. Co najwyż
                    > ej stanie się jeszcze ostrożniejszy. Nic nie uzyskam.
                    > Nie wiem, czy jak pisze nowy99 pani dała mężowi kosza, czy też jest to chwilowe
                    > uśpienie mojej czujności. Ale przecież on mi tego nie powie. Jedyne co mogę to
                    > czekać i przyglądać się sytuacji.

                    No dobrze. Jeśli masz zamiar być w tej grze widzem, to zacznij planowac samotne macierzyństwo, bo mąż chyba posmakował pozamałżeńskiego flirtu a z Twojejs trony nie spotykają go za to żadne sankcje, więc motywacji do zmiany zachowania brak.
                • nowy99 Re: początki zdrady 14.10.11, 17:27
                  Ona wcale nie jest ani chlodna ani bierna ani jakas tam zimna dla meza.

                  Ona po prostu wygasa w ich zwiazku.
                  To skutek perfidnej dzialanosci jej meza.
                  Moze ona jeszcze czuje, ze kocha. Ale jednoczesnie nie ufa, nie lubi go i nim gardzi.
                  Nie dziwie sie. Ilez mozna wytrzymac w takim piekle?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka