esta_blish
10.10.11, 09:50
Jesteśmy młodym małżeństwem z dwojgiem małych dzieci. Jakiś czas temu przechodziliśmy poważny kryzys, byliśmy na terapii, właściwie głównie ze względu na dzieci. Po terapii jest bez uniesień, ale jest. Myślę, że jesteśmy jeszcze poranieni, jeszcze się do końca nie pozbieraliśmy, potrzebujemy czasu. Odkryłam jednak, że mąż zaczyna się angażować w inną relację. To bardzo świeża sprawa, to znaczy tę kobietę zna z poprzedniej pracy przelotnie, najprawdopodobniej spotkali się przypadkiem tydzień temu (ale nie sam na sam) i od tego czasu mąż ciągle pisze smsy i nieustannie nosi telefon przy sobie. Sprawdziłam mu komórkę, smsy wskazują na początek fascynacji, mąż się dzieli dniem codziennym, raz jej wyrzucał, że się nie odzywa, raz "pamiętaj, że jestem", no i raz napisał "dziś zdjąłem obrączkę". Ona raczej bierna, przeprosiła że się nie odzywała, pytała czy głosował i takie tam. W mailach nic nie ma, na pewno też na razie się nie spotkali.
Zastanawiam się co zrobić, mam sprzeczne pomysły. Mogłabym powiedzieć mu, że wiem, żądać, stawiać warunki, ale szczerze mówiąc wcale nie jestem pewna, czy postawiłby na nas. Pani jest bogata, ma mieszkanko, może by go przyjęła. A ja nie chcę zostać sama z dziećmi, z tymi wszystkimi codziennymi obowiązkami. Wiadomo, facet się zmywa, babka zostaje z całym kieratem sama. Ja się dopiero wyrwałam z domu do pracy, zaczęłam dokształcanie, a musiałabym całkiem przeorganizować swoje życie, bo nie mam pomocy do dzieci. Życie we dwoje jest jednak dużo łatwiejsze, z różnych powodów. Więc może przeczekać? Oczywiście nie mam pewności, że i tak do niej nie odejdzie, ale chyba wolę później niż wcześniej. Z drugiej strony jakby spróbować to ukrócić, to może by się skończyło od razu i nie miało szansy rozwinąć?