Dodaj do ulubionych

Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać :(

12.11.11, 18:41
Proszę o poradę. Przeżywamy w mężem powazny konflikt dotyczący powiększenia rodziny. Ja już od wielu lat namawiam męża na trzecie dziecko. Marzę o nim juz od 4 lat. Młodsza córka ma teraz prawie 5 lat. Synek prawie 10. Dodam, że warunki mamy dobre, pracę mamy także oboje. Mąż nie chce jednak słyszeć o kolejnym dziecku. Mi natomiast marzy się duża rodzina. Mogłabym mieć gromadkę dzieci. Przykro mi bardzo z powodu reakcji męża na moje prośby. W tej chwili mąż juz zaczyna na mnie krzyczeć, gdy slyszy ten temat. Od kilku dni mamy nawet już ciche dni. Nie chcę juz nawet poruszac tego tematu, gdyz mąz zaczyna wtedy awanturę. Temat ten zrobił się tabu w naszej rodzinie. Chyba nie powinno tak być jeżeli dwoje ludzi się kocha.Także pożycie małżeńskie jest z tego powodu znikome. Nie wiem, jak to się skończy. Dzisiaj mąż powiedział, że jeżeli nadal to będzie taki konflikt, to będziemy musieli się rozstać. Mam do niego żal, że tak reaguje, że nigdy ze mną na ten temat szczerze nie pogadał. Tłumaczy się tylko, że chce mieć wygodne życie i dwójka mu wystraczy. Bywały dłuższe okresy czasu kiedy nie wspomniałam ani słowem o trzecim dziecku. Jak tylko wspomnę jednym zdaniem lub wtrącę coś półsłówkiem, to zaczyna być oschły i ucina temat. To chyba jest poważny problem. Bardzo proszę o radę. Dodam tylko, że przed pierwszym dzieckiem musiałam się poddać operacji, żeby w ogóle mieć dzieci. Z drugim udało się bez problemów, z czego bardzo się cieszę i dlatego nie chciałabym zamykać mozliwości posiadania jeszzce jednego dziecka, bo to właśnie dzieci niosą radośc i tworzą ciepło rodzinne.
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 12.11.11, 18:49
      Tłumaczy się tylko, że chce mieć wygodne życie i dwójka mu wystraczy.

      a co w tym nieszczerego? Mowi chlop wprost ze 3 nie chce, zamist Cie zwodzic, ze moze pozniej, w przyszlym roku, pogadacie o tym przy innej okazji itp.
      pozostaje uszanowac jego decyzje,albo rozstac sie z mezem i zrobic nastepna gromadke z kims innym.
    • marzeka1 Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 12.11.11, 19:01
      A co w tym nieszczerego?? Mówi ci, jak to widzi i tyle; mam 2 dzieci, gdyby nagle mojemu mężowi zamarzyło się 3 dzieciątko , usłyszałby "nie", bo nie mam na to ochoty i 2 dzieci całkowicie satysfakcjonuje mnie.
      Owszem jest tak, ze "dzieci niosą radość i szczęście rodzinne"- ALE dzieci chciane. Mąż za to wyraźnie już nie chce, 2 dzieci mu wystarcza.
      Serio, zrozumiałabym takie parcie, gdy mąż nie chciał dzieci w ogóle, ale tak??? Uważaj, "wściek macicy" rozwali ci małżeństwo.
      I co złego jest w wygodnym życiu, gdy odchowało się już dzieci? Mam 2 nastolatków i serio- cieszymy się z mężem odzyskaną wolnością.
    • kropeczka455 Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 12.11.11, 22:37
      malusia36 napisała:
      >Mam do niego żal, że tak reaguje, że nigdy ze mną na ten temat szczerze nie pogadał. Tłumaczy się tylko, że chce mieć wygodne życie i dwójka mu wystraczy.

      Powiedział Ci szczerze dwójka mu wystarczy.
      Wiec jakiej szczerości oczekujesz?
    • kroliczyca80 Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 12.11.11, 23:07
      No niestety, oboje macie prawo podjąć własne decyzje w sprawie dalszego rozmnażania się. Ty masz prawo chcieć mieć trzecie dziecko, mąż ma prawo nie chcieć ładować się już w pieluchy. Te potrzeby są równoważne, nie ma lepszej i gorszej. Albo któreś z was ustąpi, albo się rozstaniecie.
      Napisałabym, że nie ma trzeciej opcji, ale przyszło mi do głowy coś szalonego. Jeżeli macie pracę, dobre warunki bytowe, dwójkę sporych już dzieci, Ty marzysz o powiększeniu rodziny, a męża najbardziej przerażają sprawy związane z niemowlakami (pieluchy, płacze nocne itd) to może rozwiązaniem dla Was byłoby zostanie rodziną zastępczą dla jakiegoś podrośniętego już dzieciaczka?
      • hamerykanka Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 00:01
        Albo wolontariat we domu dziecka...
        A tak serio: dlaczego uwazasz ze masz MUSI sie zgodzic na kolejne dziecko, bo TY masz parcie na gromade? Dlaczego Twoja racja musi byc na wierzchu? Nie mozesz przyjac do wiadomosci ze maz niei chce i ma ku temu racjonalne powody?
        Moze jesli posiadanie kolejnego dziecka jest najwazniejsze, rozwaz rozwod, alimenty i dziecko z kolejnym panem? Niektore matki robia z tego sposob na zycie..
      • attiya Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 08:41
        dokładnie
        a potem będzie płacz,ze mąż nie pomaga przy trzecim dizecku, że na noc do domu nie wraca itd....zero szacunku do męża, ma być tak jak ja chcę
    • mama_myszkina Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 00:18
      Twój mąż jest szczery i trudno go za to winić.

      Mówiłas mu przed ślubem, że chcesz mieć minimum trójkę dzieci? Bo chyba powinnaś, nie jest to liczba 'standardowa', więc warto zapytać przed ślubem.

      Dzieci macie, więc poniekąd Twój instynkt macierzyński został zaspokojony a mąż wywiązał się z roli ojca i ojcowskich obowiązków.

      Dlaczego masz mu za złe, że chciałby teraz skupić się na sobie?

      Może dla Ciebie dzieci są jedyną atrakcją w życiu, albo największą, ale mąż nie musi czuć tak samo.

      Widzę tu dużo Twojego egoizmu i braku zrozumienia dla męża. I zgadzam się, że jeśli tak dalej będzie, to jedynym wyjściem jest rozstanie. Zastanów się tylko, czy trzecie dziecko jest warte tego, żeby stracić mężczyznę, którego kochasz.
      • hamerykanka Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 00:45
        Znajac zycie pani teraz bedzie probowala wrobic go w dzidziusia, "bo przeciez on nie wie co mowi , a jak zobaczy dzidziusia to mu sie odmieni"..standard...:(
        • mama_myszkina Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 16:20
          Obawiam się, że masz rację. A za trzy lata, jak mąż odejdzie, bo będzie miał dość, to będzie wpis na forum, że faceci to dranie.
    • asocial Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 03:27

      1. nie zwalaj odpowiedzialnosci za ¨radosc i cieplo rodzinne¨ na niewinne dzieci, bo to jest odpowiedzialnosc wszystkich czlonkow rodziny, lacznie z toba i mezem. Najwyrazniej przy trzecim dziecku maz nie bedzie w stanie zapewnic wiecej ciepla rodzinnego.
      2. masz juz dwojke dzieci, czyzby one nie przyniosly wystarczajaco radosci?
      Maz jest szczery i rozsadny. Ciesz sie dwojka swoich dzieci i pracuj z dziecm, proponowano Tobie wolontariat, to dobry pomysl.

      malusia36 napisała:
      bo to właśnie dzieci niosą radośc i tworzą ciepł
      > o rodzinne.
    • morekac Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 07:50
      Może pies będzie lepszym rozwiązaniem? Bedziesz miała co poprzytulać, będziesz miała po kim sprzątać i zajmie ci resztę wolnego czasu spacerkami i zabawą... ;-)
      No i zawsze wysłucha cię bez komentarzy i pyskowania.
    • attiya Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 08:39
      myślę, że takimi prośbami to ty niszczysz związek i wina może być głównie po twojej stronie
      może zamiast doążyć do tego co nie za bardzo realne w waszym związku jest, po prostu postaraj się tą energię włożyć w odbudowę związku, w dobre relacje z mężem i w te dzieci które masz.
      a później będzie płacz, że mąż zostawił, że sama z trójką dzieci, że mąż małe alimenty płaci itd itd...
      twój mąż to nie ogier rozpłodowy, nie traktuj go li i jedynie jako kolejny szczebel drabiny do twoich pragnień, bo pragnienia w związku muszą być wspólne
      twój mąż woli skupić się na tej dwójce, które macie, zrób to samo, bo naprawdę doprowadzisz do rozpadu małżeństwa
      • aqua48 Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 10:18
        Gorąco polecam przygarnięcie szczeniaka, dobrze robi na chęć przytulenia małego, ciepłego, wdzięcznego za opiekę ciałka, absorbuje uwagę i czas nie gorzej niż niemowlak, no i dzieci też z pewnością ucieszą się ze zwierzątka w domu.
    • kol.3 Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 10:30
      Kolejna Xsenia się znalazła.Chyba się te kobiety klonują.
      Przeczytaj sobie wątek poniżej:
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,129933255,129933255,drugie_dziecko_i_obawy_meza_do_pani_doktor_i_mam.html
      • panikorbka-to-ja Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 11:41

        to samo pomyślałam, a może to xsenia z nowym nickiem..
    • aagnes Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 15:06
      Na milosc boska, mowimy o dziecku a nie o jakiejs zabawce, wymianie mebli w kuchni czy nowym kocie. Doskonale rozumiem Twojego meza - i nie chce Cie krytykowac, ani zdolowac, po prostu odpusc. Domyslam sie co czuje, bo ja namawiana przez kogokolwiek na drugie dziecko dostaje szalu (wewnetrznie, nie rzucam sie z pazurami do oczu, ale malo brakuje).
    • e-emma-e Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym wątku 13.11.11, 19:41
      Hmm... A dlaczegóż to potrzeby autorki postu się mają nie liczyć? Dlaczego to akurat jej mąż ma rację, a nie ona? Ja rozumiem, że w takich sprawach trzeba porozumienia, trzeba może jakiegoś kompromisu, ale dlaczego akurat żona ma ustępować? Dlaczego to racje męża są tymi "słuszniejszymi"?
      No i te wszystkie odpowiedzi w wątku - promujące nowoczesny model rodziny: dwa plus jeden, a najlepiej dwa plus pies, ech...
      A może to mąż powinien jakoś (nie wiem, może miłością?) starać się wynagrodzić żonie poprzestanie na dwójce dzieci, a nie tylko egoistycznie i oschle nie chcieć słyszeć o kolejnym i straszyć rozstaniem? Dlaczego to niby jego potrzeby są ważniejsze?




      • marzeka1 Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 19:46
        "A może to mąż powinien jakoś (nie wiem, może miłością?) starać się wynagrodzić
        > żonie poprzestanie na dwójce dzieci, "- a JAK to sobie wyobrażasz?? Bo mnie mędzenie ze strony męża o 3 potomka zdecydowanie miło do niego nie nastrajałoby. Oni nie są bezdzietni, żeby rozumieć taką presję na potomka, mają DWOJE dzieci, odpada nawet argument, że dziecko powinno mieć rodzeństwo. I serio, nie uważam, że oczekiwanie wygody po trudach, gdy dzieci są małe, jest wygórowanym oczekiwaniem.
        Jak ja cenię teraz swobodę, którą zyskałam dzięki temu, że dzieci mi podrosły! Może jej mąż ma podobnie?
        • e-emma-e Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 20:11
          marzeka1 napisała:
          > Oni nie są bezdzietni, żeby rozumieć taką presję na potomka, mają DWOJE dzieci,

          A jak się ma dwoje, to już nie można odczuwać presji na trzecie?

          > I serio, nie uważam, że oczekiwanie wygody po trudach, gdy dzieci są małe,
          > jest wygórowanym oczekiwaniem.

          Jeśli dla kogoś liczy się jedynie wygoda... Czy na tym forum nie uznaje się wyższych wartości?

          > Jak ja cenię teraz swobodę, którą zyskałam dzięki temu, że dzieci mi podrosły!
          > Może jej mąż ma podobnie?

          Może. Nie znam argumentów męża. Odpowiadający też ich nie znają. A jakoś o wiele łatwiej jemu przyznają rację, a potrzeby żony uznają niemal za fanaberie.
          • marzeka1 Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 20:25
            Presję na trzecie mieć można, tyle że druga strona mówi zdecydowanie "nie". Owszem, pani pod tą presją może męża w 3 dziecię wrobić, tyle że to ona i jej cała rodzina konsekwencje poniesie,bo rozwalone małżeństwo, zachwiane zaufanie mogą mocno namieszać.

            "> Jeśli dla kogoś liczy się jedynie wygoda... Czy na tym forum nie uznaje się wyż
            > szych wartości?"

            - piszesz tak, jakby wygoda po trudach, jakimi jest jednak opieka nad małymi dziećmi, była czymś nagannym. Nigdy nie mogliśmy liczyć na pomoc babć, dziadków,bo nie żyją; dla nas opieka nad dziećmi= zapłacenie za tę opiekę, gdy szliśmy do pracy, chcieliśmy gdzieś wyjść itp.
            Możesz wyjaśnić co w kontekście postu tej pani rozumiesz przez "wyższe wartości"??
            Bo dla mnie to fajna i szczęśliwa rodzina z chcianymi dziećmi- m.in. Bo przyjmując twój tok rozumowania, poprzestanie na 2 dzieci to rezygnacja z "wyższych wartości".
            • e-emma-e Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 20:39
              marzeka1 napisała:

              > Owszem, pani pod tą presją może męża w 3 dziecię wrobić, tyle że to ona i jej cała
              > rodzina konsekwencje poniesie,bo rozwalone małżeństwo, zachwiane zaufanie mogą
              > mocno namieszać.

              Wrabiania nie pochwalam. Doradzam rozmawiać jeszcze. Ale jak ktoś już ma argument "bo nie", "wygoda" itp., to trudno będzie.

              > - piszesz tak, jakby wygoda po trudach, jakimi jest jednak opieka nad małymi
              > dziećmi, była czymś nagannym.

              Nie, nie jest czymś nagannym. Ale w małżeństwie, w rodzinie, nie tylko o wygodę chodzi chyba.

              > Nigdy nie mogliśmy liczyć na pomoc babć, dziadków, bo nie żyją; dla nas opieka
              > nad dziećmi= zapłacenie za tę opiekę, gdy szliśmy do pracy, chcieliśmy gdzieś wyjść itp.

              Miałam podobnie i żyję. Radość z posiadania dzieci to po stokroć wynagradza.

              > Bo przyjmując twój tok rozumowania, poprzestanie na 2 dzieci to rezygnacja
              > z "wyższych wartości".

              Nie. Chodzi mi o uwzględnienie również potrzeb autorki wątku.
              • marzeka1 Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 20:56
                "
                Miałam podobnie i żyję. Radość z posiadania dzieci to po stokroć wynagradza. "- tak,cieszę się,że mam dzieci, ale cieszę się też, że są już na tyle duże, że możemy spokojnie wyjść, wjechać,mogą zostać na noc same, nie wymagają już obsługi. Dlatego nie chcę już pchać się w pieluchy i zaczynać znowu od razu.

                "> Nie. Chodzi mi o uwzględnienie również potrzeb autorki wątku."- czyli po prostu zapłodnienie kobiety ma "musi być 3 dzieciątko"? Owszem, ona może będzie zadowolona, ale to, że stało się pod naciskiem, przy zmuszonym do tego facecie, odbije się na całej rodzinie, nie wierzę, że mąż ze spokojem powie: o, jak dobrze, znowu to, co było przy przy poprzednich dzieciach, gdy były małe.Super.

                Poza tym, sprawa musi wyglądać źle, skoro mąż, mając rodzinę i 2 dzieci, zaczyna mówić, że do wyboru jest rozwód. Albo panu rodzina się znudziła (a wtedy 3 dzieci to dla pani kanał), albo żona tak mocno naciska, jest tak monotematyczna, aluzyjna, że ma dość.
                • e-emma-e Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 21:17
                  marzeka1 napisała:

                  > Dlatego nie chcę już pchać się w pieluchy i zaczynać znowu od razu.

                  Jeśli obie strony dochodzą do takiego wniosku, to ok. Tu jest jednak inaczej.
              • kroliczyca80 Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 20:57
                Ale autorka wątku wielokrotnie już rozmawiała z mężem na temat 3. dziecka. Nic to nie dało - oczywiście poza nerwami, kłótniami i brakiem porozumienia miedzy małżonkami. Mężczyzna stawia sprawę jasno - nie i już. Co jeszcze wg Ciebie można zrobić? Jeśli każda próba rozmowy kończy się awanturą, to co proponujesz? Może zaprowadzić opornego chłopa na terapię małżeńską, żeby zrozumiał potrzeby żony? Z tym, że on je chyba świetnie rozumie, ale po prostu ich nie podziela i nie widzi powodu, żeby się tak bardzo dla niej naginać.
                Nasze forumowe "wahnięcie" w stronę wyboru męża wynika tylko z tego, że autorka jest w sytuacji patowej. On nie chce dziecka - nie będzie go miał. Ona chce - może co najwyżej męża w to dziecko wrobić, co jest nie tylko niefajne, ale też etycznie naganne i może się bardzo źle skończyć dla całej rodziny. Jego wybór nie jest "lepszy", jest po prostu ostateczny, a jej pozostaje prosić... Albo się rozstać. Albo przenieść potrzebę serca na inny cel - wolontariat, opiekę nad dzieckiem z domu dziecka (można zostać np zaprzyjaźnioną rodziną dochodząca, zabierającą na wakacje, święta itd), w ostateczności szczeniaczka... Masz e-mamo-e jakiś lepszy pomysł? Jeśli tak, podziel się z nami.
                • e-emma-e Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 21:14
                  kroliczyca80 napisała:

                  > Mężczyzna stawia sprawę jasno - nie i już. Co jeszcze wg Ciebie można zrobić?
                  > Jeśli każda próba rozmowy kończy się awanturą, to co proponujesz?

                  Nie wiem. Nie znam jego argumentów, nie znam sytuacji tej rodziny, nie wiem, jaki był/byłby ewentualnie podział obowiązków przy dzieciach, w prowadzeniu domu itp. Ze swoim wiedziałabym, co zrobić, jak rozmawiać.

                  > Nasze forumowe "wahnięcie" w stronę wyboru męża wynika tylko z tego, że autorka
                  > jest w sytuacji patowej. On nie chce dziecka - nie będzie go miał.

                  Właśnie tego nie mogę pojąć, że w takiej czy podobnej dyskusji zwycięża zawsze ta strona, która nie chce już dziecka. Jej argument jest święty i niezbity.


                  > Jego wybór nie jest "lepszy", jest po prostu ostateczny, a jej pozostaje prosić... Albo się
                  > rozstać.

                  Właśnie. Jego decyzja jest ostateczna. Bardzo mi się to nie podoba.

                  • kroliczyca80 Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 21:22
                    Kochana, nikomu się pewnie nie podoba, ale po prostu nic się na to nie poradzi. Do zrobienia dziecka potrzeba dwojga, a tutaj chętna jest tylko jedna strona. No po prostu nie ma siły, żeby zwyciężyły jej argumenty.
                    To nie walka o kolor zasłon, ale jedna z najbardziej fundamentalnych życiowych decyzji. Bez chęci dwojga nic z niej nie będzie. Tak trudno to zrozumieć?
                    • e-emma-e Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 21:33
                      kroliczyca80 napisała:

                      > No po prostu nie ma siły, żeby zwyciężyły jej argumenty.

                      Gdyby tak szanowni forumowicze zechcieli autorkę wątku, a nie jej męża, wesprzeć argumentami, może dałoby to coś? Czy dlatego argument męża jest niezwyciężony, bo więcej osób go popiera? Czy dlatego, że jest "łatwiejszy" (wygodniejszy) w wykonaniu?

                      > To nie walka o kolor zasłon, ale jedna z najbardziej fundamentalnych życiowych
                      > decyzji.

                      No właśnie. Decyzja obu stron, a nie jednej.
                      • aga.doris Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 21:54
                        Jeśli mąż grozi rozstaniem, to wybacz ale nie nad trzecim dzieckiem należy się zastanawiać ale nad naprawą małżeństwa. Coś jest w nim bardzo nie tak skoro używa się takich argumentów.
                        Brak miłości, wzajemnego zrozumienia, a może sprowadzenie jego głównego sensu do prokreacji właśnie?
                        • e-emma-e Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 22:03
                          aga.doris napisała:

                          Hmm... Uważam, że jeżeli mąż grozi rozstaniem (załóżmy, że robi to realnie), to nawet ustąpienie mu w kwestii liczby dzieci raczej go nie zatrzyma. Również uważam, że to argument podły. Ze strony żony też taki argument mógłby paść. I co wtedy? Czy mąż wtedy ustąpiłby?

                          Nie o taką rozmowę tu chodzi, by szantażować odejściem. Albo żona przekona męża, albo mąż niech przekona żonę, ale nie takimi argumentami. I oboje niech podejmą decyzję. Niech to będzie ich wspólna decyzja.
                          • cherry-cherry Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 22:09
                            e-emma-e napisała:

                            > Hmm... Uważam, że jeżeli mąż grozi rozstaniem (załóżmy, że robi to realnie), to
                            > nawet ustąpienie mu w kwestii liczby dzieci raczej go nie zatrzyma.

                            Owszem, tylko ze wtedy, czyli z dwojka dzieci kobiecie byloby latwiej sie pozbierac zyciowo, tak jak to napisalam ponizej. I ona miala by duzo mniej pod gorke, i dzieci tez. Warto moze to wziac po uwage, zeby w razie czego mniej skomplikowac zycie sobie i dzieciom.
                            • e-emma-e Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 22:16
                              cherry-cherry napisała:

                              > Owszem, tylko ze wtedy, czyli z dwojka dzieci kobiecie byloby latwiej sie pozbi
                              > erac zyciowo,

                              Różnie bywa. Czasem z trójką może być łatwiej. Zależy, jakie ktoś ma priorytety i wartości w życiu.

                              Pytanie tylko, na ile ten durny szantaż męża jest realny.
                          • aga.doris Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 22:10
                            Również uważam, że to argument podły.
                            Nie napisałam ,że podły. Moim zdaniem ostateczny, świadczący albo o braku uczucia w tym związku albo o skrajnej desperacji w odpieraniu żądań drugiej strony.
                      • kropeczka455 Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 22:13
                        e-emma-e napisała:
                        > Gdyby tak szanowni forumowicze zechcieli autorkę wątku, a nie jej męża,
                        > wesprzeć argumentami, może dałoby to coś?
                        Jak sobie wyobrażasz wsparcie???
                        Jakie masz argumenty aby przekonać faceta??
                        On nie chce trzeciego dziecka, maja dwójkę odchowanych dzieci wiec nie chce wracać do wstawania po nocach, kupek, kolek i pieluch. Ma takie prawo. Żona wciąż ponawia propozycje a on chce już żyć wygodnie. Jeśli pod wpływem jej trucia i niezrozumienia jego argumentów mówi już o rozwodzie to wróży bardzo nieciekawie temu związkowi. Powołanie do życia dziecka to nie tylko chcica kobiety ale świadome tacierzyństwo.
                        Autorka dostaje jasny sygnał a w zasadzie alternatywę albo zaniecha swych marzeń o kolejnym dziecku albo rozstaja się.
                        Ciekawe kto będzie Twym zdaniem winien rozpadu rodziny???
                        Czy poświeci szczęśliwe życie dwójki swych dzieci w rodzinie kosztem trzeciego dziecka. Jest to czysty egoizm z jej strony.


                        • e-emma-e Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 22:20
                          kropeczka455 napisała:

                          > Jest to czysty egoizm z jej strony.

                          Ciebie nie przekonam. Ty widzisz tylko racje męża, a żonę nazywasz egoistką. Nie o takie argumenty mi chodziło.
                          • cherry-cherry Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 22:27
                            Mnie tez nie przekonasz, i wielu innych wypowiadajacych sie w tym watku tez nie. Ty z kolei widzisz tylko racje zony, ktora koniecznie MUSI uszczesliwic meza oraz swiat kolejnym bobasem, bo ona WIE, ze maz i rodzina beda szczesliwsi a swiat lepszy gdy ten bobas sie urodzi.
                            I tez sobie nie wyobrazam, jakie moga byc argumenty ktore przekonaja kogos kto kategorycznie i desperacko (argumenty o rozwodzie) nie chce kolejnego dziecka tak, aby nagle szczerze zechcial.
                            • mama_myszkina Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 23:59
                              Zgadzam się w 100% z powyższa wypowiedzią.

                              I śmieszy mnie wypisywanie o 'wyższych wartościach', bo dzieci można mieć z pobudek niskich, a nie mieć z pobudek wysokich.

                              Autorka pragnie dziecka, bo 'dzieci dają ciepło i szczęście rodzinne' czy jakoś tak. Nie widzisz w tym egoizmu? Autorka chce zaspokoić SWOJE pragnienia emocjonalne kolejnym dzieckiem. Ktoś już słusznie napisał, że za szczęście i ciepło rodzinne odpowiadają dorośli, niezależnie od liczby dzieci.

                              Maż ma prawo do rozwijania się na innych płaszczyznach w tym jako mąż, nie tylko jako ojciec. Autorka, mam wrażenie, nie odczuwa takiej potrzeby. Oboje mają prawo do swojego zdania.
                      • kroliczyca80 Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 22:22
                        > Gdyby tak szanowni forumowicze zechcieli autorkę wątku, a nie jej męża, wesprze
                        > ć argumentami, może dałoby to coś?

                        Więc proszę, wesprzyj autorkę wątku jakimś mocnym argumentem, dzięki któremu jej mąż choćby rozważy wpakowanie się w pieluchy, kaszki, zupki, płacze nocne, żłobki, opiekunki, choroby niemowlęce i cały ten wczesnodziecięcy chaos. My niedobre tego nie zrobiłyśmy, ale Tobie nikt nie broni. Wesprzyj, doradź, pomóż, my chętnie posłuchamy. Może się też nauczymy czegoś nowego o "wyższych wartościach"...

                        Czy dlatego argument męża jest niezwyciężony
                        > , bo więcej osób go popiera?

                        Nie, niezwyciężony jest dlatego, że przy braku zgody na argument przeciwny (chcę dziecka) - po prostu się dzieje. Nie potrzeba już niczego więcej. Mąż nie decyduje się na współżycie bez zabezpieczenia, więc trzecie dziecko po prostu nie pojawia się w ich życiu. Oto moc mężowskich argumentów.
                        Tak to już jest z zerojedynkowymi decyzjami w związkach. Pierwszy przykład z brzegu. Ślub czy kocia łapa? Jeśli jedna ze stron nie potrzebuje "papierka" i stanowczo odmawia złożenia przysięgi, pozostaje tylko kocia łapa. Albo rozstanie. Niestety, nie można być trochę w ciąży, urodzić dziecko częściowo lub wziąć ślubu wiążącego tylko jedną ze stron... Dlatego "wygrywa" strona reprezentująca stanowisko nie wymagające żadnych działań... No cóż, życie.
                        • e-emma-e Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 22:46
                          kroliczyca80 napisała:

                          > My niedobre tego nie zrobiłyśmy, ale Tobie nikt nie broni. Wesprzyj, doradź, pomóż, my
                          > chętnie posłuchamy. Może się też nauczymy czegoś nowego o "wyższych wartościach

                          Nie ma szans. Was nie przekonam. Nawet nie będę próbować.

                          Autorce wątku chciałam tylko zasygnalizować, że nie jest jakaś nienormalna i że niekoniecznie mąż ma tu rację. Że druga strona też się powinna w tym związku liczyć i że każdy argument można obalić, jak i przyjąć. Ale trzeba chcieć.

                          Dodam jeszcze, że swego czasu byłam w podobnej sytuacji jak autorka i swojego męża przekonałam. :)

                          Ale fakt, nie szantażował rozstaniem. Z tym że jak pisałam wcześniej, taki co (realnie) grozi odejściem, nie wiem czy zasługuje jeszcze na to, by dostąpić zaszczytu ojcostwa.

                          > Dlatego "wygrywa" strona reprezentująca
                          > stanowisko nie wymagające żadnych działań... No cóż, życie.

                          No i tu występuje konflikt wartości.
          • mama_myszkina Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 13.11.11, 23:52
            Jeśli dla kogoś liczy się jedynie wygoda... Czy na tym forum nie uznaje się wyższych wartości?


            A to się uśmiałam. Są badania psychologiczne, które mówią, że kobiety zafiksowane na posiadaniu jak największej liczby dzieci po prostu kochają siebie jako matkę dzidziusia, kiedy są dla niego najwazniejsze. Kiedy dziecko poznaje świat, mama staje się mniej wazna (w znaczeniu, nie jest 'ccałym światem'). I to właśnie to pcha te kobiety to posiadania kolejnego dziecka.

            To nazywasz wyższą wartością?
      • sanciasancia Re: Jestem mocno zaskoczona odpowiedziami w tym w 14.11.11, 13:11
        a) Jak się ma juz dzieci, człowiek ma przede wszystkim obowiązki w stosunku do dzieci. Pakowanie się w konflikt ze współmałżonkiem, który potencjalnie grozi rozpadem rodziny jest mocno nie w porządku w stosunku do dzieci.
        > No i te wszystkie odpowiedzi w wątku - promujące nowoczesny model rodziny: dwa
        > plus jeden, a najlepiej dwa plus pies, ech...
        Ach ta cywilizacja śmierci ze stolicą w Brukseli...
        > A może to mąż powinien jakoś (nie wiem, może miłością?) starać się wynagrodzić
        > żonie poprzestanie na dwójce dzieci, a nie tylko egoistycznie i oschle nie chci
        > eć słyszeć o kolejnym i straszyć rozstaniem? Dlaczego to niby jego potrzeby są
        > ważniejsze?
        Na razie to on egoistycznie i oschle słyszy, że ona chce jeszcze jedno dziecko, "bo to właśnie dzieci niosą radośc i tworzą ciepło rodzinne". Bardzo jest nieprzyjemnie słyszeć, że się jest wraz z dwójką dzieci niewystarczającym w niesieniu radości i tworzeniu ciepła rodzinnego.
    • cherry-cherry Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 21:59
      Tylko ze to decyzja z gatunku tych zerojedynkowych. Nie da sie tu wypracowac zadnego kompromisu. I zadnych polowicznych rozwiazan tu sie nie da wcielic w zycie. Dziecko sie pojawia, albo nie.
      Oczywiscie, ze pileczke mozemy tu sobie odbijac w nieskonczonosc : dlaczego to on ma miec ostatnie slowo i dlaczego ona. Tyle, ze nie o postawienie na swoim tutaj chodzi (jak by to bylo w przypadku sporu o kolor zaslon), tylko o przyszlosc rodziny, bo w gre wchodza bardzo daleko idace konsekwencje. Kobieta moze bardzo duzo tutaj stracic, jezeli postawi na swoim wbrew, lekcewazac wole i argumenty meza. Sytuacja moze go bowiem przerosnac, rola tyrajacego na gromadke dziecioroba zmeczyc i pani moze zostac sama z trojka dzieci na karku, niskimi alimentami oraz dochodzacym weekendowym ojcem. To jest ryzyko wpisane w jej postawienie na swoim. Czy warto wiec ryzykowac przyszlosc rodziny i stawiac wszystko na jedna karte "bo ja tak chce"? Czy moze lepiej sie oplaca zainwestowac w juz istniejace dzieci i pielegnowanie zwiazku? To nie zadne zanegowanie "wyzszych wartosci", tylko czysty rozsadek.

      PS. Pewnie, ze pan moze odejsc i bez trzeciego dziecka na stanie, ale wtedy kobiecie bedzie latwiej sie pozbierac i zorganizowac. Moze warto pomyslec troche perspektywicznie, wziac pod uwage rozne zyciowe scenariusze, nie tylko te super optymistyczne. Niz realizowac instynkt macierzynski za wszelka cene.
      • cherry-cherry To bylo do e-mamy 13.11.11, 22:01
        Ten post byl skierowany do e-mamy
      • e-emma-e Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 22:12
        cherry-cherry napisała:

        > Tylko ze to decyzja z gatunku tych zerojedynkowych. Nie da sie tu wypracowac
        > zadnego kompromisu.

        Jak to nie? Nie da się rozmawiać i przekonywać?
        Ale trzeba mieć argumenty, wiedzieć jak i kiedy rozmawiać oraz mieć wolę kompromisu. Nie cierpię postawy z góry na NIE.

        > Moze warto pomyslec troche p
        > erspektywicznie, wziac pod uwage rozne zyciowe scenariusze, nie tylko te super
        > optymistyczne.

        No coś tam trzeba wziąć pod uwagę. Ale gdyby kobieta miała przesadnie asekuracyjne perspektywiczne myślenie, nie powinna się nigdy decydować na żadne dziecko.

        > Niz realizowac instynkt macierzynski za wszelka cene.

        Niż tkwić w swym egoizmie za wszelką cenę.
        • kropeczka455 Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 22:21
          e-emma-e napisała:
          > Jak to nie? Nie da się rozmawiać i przekonywać?

          ON nie chce ONA chce ...

          > oraz mieć wolę kompromisu.

          Facet jasno określił kompromis. Odda jej wolność - rozwodząc się. Będzie mogła znaleźć następnego samca do mnożenia pociech.
          • e-emma-e Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 22:33
            kropeczka455 napisała:

            > Facet jasno określił kompromis. Odda jej wolność - rozwodząc się. Będzie mogła
            > znaleźć następnego samca do mnożenia pociech.

            A dlaczego używasz języka rynsztokowego? Jak pisałam, nie znam sytuacji w ich małżeństwie, nie wiem, na ile szantaż jest realny, nie wiem, jak rozmawiają ze sobą, jakie mają warunki itp.

            Jeśli jednak facet, nie biorąc w ogóle potrzeb swojej żony, argumentuje wyłącznie wygodą albo szantażem, nie wróże temu małżeństwu sielanki, ani z dwójką, ani z trójką dzieci. A jak znam życie, po (odpukać!) rozstaniu taki facet chętnie posłuży innej do rozmnożenia.

            Ja cały czas zakładam, że jednak jest u obojga jakaś chęć porozumienia i kompromisu.
        • aga.doris Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 22:31
          Jak to nie? Nie da się rozmawiać i przekonywać?
          Ale trzeba mieć argumenty, wiedzieć jak i kiedy rozmawiać oraz mieć wolę kompromisu. Nie cierpię postawy z góry na NIE.


          Kompromis (z łaciny compromissum – coś wzajemnie obiecanego), proces osiągania porozumień pomiędzy stronami dążącymi do rozbieżnych celów. Kompromis osiągany jest dzięki obopólnym ustępstwom lub poprzez tylko częściową realizację stojących w konflikcie interesów i wartości.


          Obopólne ustępstwo - na czym miałoby polegać??
          Częściowa realizacja - jak wyżej ??
    • cherry-cherry Po ponownym przeczytaniu pierwszego posta autorki 13.11.11, 22:41
      mam wrazenie ze ten watek to czysty trolling. Niezbyt jest prawdopodobne chyba, zeby jakas, spelniona juz przeciez macierzynsko kobieta, miala az taki zanik instynktu samozachowawczego, zeby brnac do upadu w forsowanie decyzji o kolejnym dziecku. Zwlaszcza, ze maz zaczyna juz mowic o rozwodzie, a mimo to kobieta nadal sie upiera. Niezbyt to psychologiczne. Ktos sie tu chyba zabawia kosztem forumowiczow.
    • kol.3 Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 13.11.11, 22:48
      Nie wiemy jakie argumenty ma mąż. W sąsiednim wątku Xseni mąż został nazwany leniem, odsądzony od czci i wiary, a potem okazało się, że Xsenia nie jest znowu w takiej cudownej sytuacji materialnej jak pisze, jest od lat chora, na lekach, niezdiagnozowana itd. Może tu sytuacja jest podobna. Autorka jak wynika z pierwszego postu najchętniej by rodziła jedno dziecko po drugim.
      • marzeka1 Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 14.11.11, 09:18
        Mnie tam nieodmiennie szokuje fakt, że dla niektóre kobiety definiują się w życiu tylko poprzez prokreację, a jak nie widzisz się ciągle w roli matki-rodzącej kolejnego dzidziusia, toś egoista bez wyższych wartości. Dla mnie takie podejście jest chore, sprowadzające kobietę do monstrualnej macicy.
        • verdana Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 14.11.11, 09:25
          Egoistą może być facet, który nie chce pierwszego dziecka. Tak, tu potrzeba drugiej strony posiadania dziecka wydaje się wazniejsza od checi wygodnego zycia. Ale trzeciego? Widze tu w ogóle powazny problem. Autorka watku ma dwoje dzieci, które jej nie wystarczają. Rozumiem, ze dzieci dają radość i szczęście, ale ona już ma dzieci i nie jest radosna i szczęśliwa.
    • zielony_marcepan Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 14.11.11, 10:09
      Masz prawo chciec miec kolejne dziecko a twoj maz ma takie samo prawo go nie chciec.Nie mozesz go zmusic ani naciskac.Mysle,ze skoro reaguje tak nerwowo to znaczy,ze bardzo intensywnie drazylas temat...
      Skup sie na tych dzieciach,ktore juz macie i przestan myslec o tym czego nie masz.W zyciu trzeba isc na kompromisy.To nie jest tak,ze twoj maz nie chcial miec dzieci w ogole.Macie dwoje dzieci,szczesliwa rodzine.Twoje naciski moga to zniszczyc.
      Spojrz na pozytywne strony tej sytuacji.Dzieci sa juz coraz bardziej samodzielne,bedziecie miec wiecej czasu dla siebie,nie bedziecie musieli znow wracac do pieluch,kolek,zupek i wstawania w nocy po 5 razy.
      Jezeli trudno ci zaakceptowac fakt,ze maz ma odmienne zdanie to moze udaj sie do psychologa/terapeuty?To naprawde moze pomoc,wyrzucisz z siebie co ci na sercu lezy a profesjonalista pomoze ci spojrzec na ta sprawe z innej perspektywy.
      • malusia36 Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 14.11.11, 10:49
        Bardzo jestem wdzięczna za wszystkie wartościowe odpowiedzi. Naprawdę dużo mi dały do myślenia. Nie jestem już młoda i wiem, że jeżeli trzecie dziecko to chyba to już ostatni dzwonek. Chciałam je mieć o wiele wcześniej, żeby różnica wieku nie była zbyt duża. Mimo upływu kilu lat namawiań caly czas marzę.
        Wczoraj przedstawiłam mężowi propozycję kompromisu. Jeżeli nie chce teraz dziecka, to proszę go aby za kilka lat zgodził się na adopcję starszego dziecka. Unikniemy wtedy pieluch (których on się tak boi), nocnych płaczów (mi one nie przeszkadzają i trochę szybko się kończą) itp. no i pomożemy dziecku, które nie ma rodziców. Mąż powiedział, że nigy w życiu. Że jak trzecie dziecko, to tylko własne. Dosyć się nasłuchał o problemach z adoptowanymi.
        Niektórzy radzili, żeby kupić psa. Może tak zrobię ale dla mnie jest to żałosny krzyk rozpaczy, kiedy kobieta, której mąż sprzeciwia się poczęciu, kupuje sobie pieska. Pies to nie substytut dziecka i z pewnością go nie zastąpi.
        Niestety okazało się także, że w tym momencie nie mogę sobie pozwolić na ciążę, gdyż mam złe wyniki lekarskie. Muszę się podleczyć a to jest mój kolejny problem. Postanowiłam narazie nic mężowi już nie mówić i dalej żyć marzeniami.
        Dodam jeszcze, że tak poza tym, to jesteśmy raczej zgodnym małżeństwem. Mąż kocha nasze dzieci ponad wszystko i spędza z nimi dużo czasu bardzo kreatywnie.
        • morekac Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 14.11.11, 12:14
          Pies to nie substytut dziecka i z pewnością go nie zastąpi.
          W sumie to zależy od twoich potrzeb, które twoje ewentualne trzecie dziecko ma zaspokoić. ;-)
    • hubinka Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 14.11.11, 10:33
      No dobrze. Wszyscy popierają męża, który uczciwie mówi, że nie chce mieć więcej dzieci z wygody i koniec kropka. Mój mąż też nie chce mieć więcej dzieci, bo jak twierdzi nie lubi dzieci, poza tym chce korzystać z życia, a dzieci go ograniczają (tak twierdzi, nie wiem w czym go ograniczają). Mamy jedno dziecko, córkę, ma 10 lat. Mąż ją kocha, wiem że jest dla niego najważniejsza na świecie. Ona bardzo pragnie mieć rodzeństwo, jest to temat niemal codzienny, pyta nas czy będzie je miała, kiedy. Ja chciałabym mieć dom, w którym za kilka (kilkanaście) lat spotkamy się przy wigilijnym stole w dużym gronie, będą dzieci, wnuki, gwar – tak jak teraz spotykamy się u moich rodziców (u męża również). Boję się pustki i samotności – dwoje starych samotnych małżonków łamiących się opłatkiem w Wigilię, bo córka np. pracuje za granicą i nie mogła przyjechać. Boję się żalu córki, ze skazaliśmy ją na samotność w życiu, a tak bardzo pragnęła rodzeństwa. Ja mam brata i siostrę, cudowny kontakt z nimi, spotykamy się często, dzwonimy, rozmawiamy, spędzamy razem święta, sylwestra, wszelkie okazje. Mój mąż ma brata, z którym ma więź większą chyba niż ze mną. Mimo to w sprawie dzieci mówi kategorycznie NIE. Decyduje za mnie i za córkę. Ja wiem, że to ostatnie chwile, żeby powiększyć rodzinę. Często o tym rozmawiamy, on przyznaje mi rację, wie że moje argumenty są słuszne, ale nadal mówi NIE. Poza tą sprawą nie mamy innych problemów, miedzy nami jest dobrze, bardzo się kochamy i wspieramy, nie wyobrażam sobie życia bez niego, jest moim idealnym dopełnieniem, poza tym jednym drobiazgiem – ja chcę mieć drugie dziecko, a on nie. Sytuacja patowa. Kto ma rację? Kto może to ocenić? Boję się, że kiedyś będę żałowała, że pozwoliłam mu decydować za całą rodzinę. Wiem, że będę żałowała…
      • verdana Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 14.11.11, 11:11
        Wisz, w Twoim wypadku sytuacja jest jednak trochę inna, choć mogę zrozumiec racje obu stron. Ale rzeczywiście, rodzeństwo jest wartoscią samą w sobie, moze rzeczywiście pobawienie dziecka brata czy siostry jest pewną formą egoizmu. Choć rownie dobrze w dzisiejszych czasach duże rodzeństwo moze się też rozjechać po calym świecie i rodzice czworga zostaną sami, to akurat nie jest argument.
        Ale jest róznica miedzy drugim dzieckiem, a trzecim. dziecko ma rodzeństwo, rodzice mają dzieci, tak mozna długo. Można miec szescioro, a chcieć siódme, tylko czy mąż musi także chcieć?
      • malusia36 do hubinki 14.11.11, 12:13
        Hubinko, rozumiem, co czujesz. I rozumiem, że rozmowy nic nie pomagają. Między mną a mężem tez jest dobrze poza tym jednym tematem. I rozumiem także, że Twoje racje przeważają w obliczu moich. Dokładnie mam te same odczucia i argumenty co TY ale mam dwoje dzieci. Na starość okaże się, że dziecko nas opuści. Tak było w przypadku mojej mamy, która ma dwie córki. Mnie i moją siostrę. Nie wyjechałyśmy daleko ale mieszkamy w innych maistach i nieczęsto jest okazja do odwiedzin. Taki scenariusz napisało życie. Ja staram się dużo dzwonić. Mamy dobry kontakt. Moja mama dziś mówi, że żałuje, że nie ma więcej dzieci. Ale u niej za nią wybrał los a nie mąż ani ona sama. Obydwoje z ojcem chcieli mieć przynajmniej trójkę dzieci. Ja nie myślę o małej dzidzi ale przede wszystkim o dużej rodzinie i wsparciu w przyszłości. Bynajmniej nie finansowym ale poczuciu, że zawsze ktoś jeszcze jest blisko.
        A jak z pożyciem małżeńskim u Was, bo przecież to się z pewnością odbija? Ja zastanawiam się też nad terapią małżeńską ale nie wiem, czy mąż zechce iść. Może w Twoim przypadku taka rozmowa z kimś trzecim też by pomogła?
        • verdana Re: do hubinki 14.11.11, 12:32
          Przepraszam, a dlaczego to trzeciwe ma Was nie opuścić? Chcesz je miec jako podpore na starość, wychowac tak, aby zawsze było blisko?
          Tym bardziej popieram meżą, ktory nie chce mieć z tak egoistycznych pobudek kolejnego dziecka - dziecko nie ma być swoistą emeryturą.
          • malusia36 Re: do hubinki 14.11.11, 13:37
            Może nas opuści to trzecie a może to pierwsze. Nie wiem. Nie będę go wychowywać tak, aby je mniec zawsze pod ręką ale będę się cieszyć, gdyby tak się stało. A może to ja właśnie z mężem gdzieś wyjadę i się osiedlę w domku pod lasem i będę się cieszyć na przyjazd na święta całej mojej trójki lub czwórki i ich wnuków?
            I chyba nie czytasz dokładnie - dzieci nie mają być dla mnie emeryturą - bo nie liczę na wsparcie finansowe. Jesteśmy z mężem i z naszym wykształceniem samowystarczalni finansowo.
            A tak poza tym to sama jesteś matką trójki dzieci i zapewne cieszysz się z tego faktu. Wiem, że nie jest ławto, bo sama pisałaś o tym na innym forum. Rozumiem w pełni. Ja tez nie mogę liczyć na wsparcie babć, bo za daleko mieszkają, więc wiem, co mnie czeka przy trójce dzieci, z czego bardzo bym się cieszyła.
            • anusia29 Re: do hubinki 14.11.11, 14:06
              a może mąż już tego nie chce. ma prawo być zmęczony. dwoje dzieci to sporo pracy.
              Ty byś się cieszyła, a on...?
            • hubinka Re: do hubinki 14.11.11, 14:12
              Przede wszystkim, to nie jest moim celem zapewnienie sobie opieki na starość, nie to miałam na myśli pisząc o rodzinnych świętach. To był tylko przykład, ale fakt, że bardzo bym chciała, żeby nasz rodzina była liczniejsza. Mam taką rodzinę teraz (brat, siostra, ich dzieci, rodzice, teściowie, szwgier z rodziną) i wiem, że to największa wartość. Żadne pieniądze, wygody, wycieczki, najlepsze szkoły nie zrekompensują mojej córce poczucia samotności, kiedy w jakiejś trudnej, smutnej sytuacji życiowej nie będzie mogła iść do siostry/brata, przytulić się, wypłakać (to znowu tylko przykład, takich sytuacji smutnych, bądź wesołych będzie mnóstwo). Wiem, że może mieć wielu przyjaciół, wiem, że czasami rodzeństwo żyje w konflikcie, wiem że mogłoby być różnie, ale ja też mimo wielu przyjaciół najbardziej kocham i ufam mojej siostrze i bratu (kłócimy się czasami,a w młodości bywało ostro).
              Boję się, że myśląc o swojej wygodzie, skrzywdzimy naszą córkę, a ona niczego tak nie pragnie jak rodzeństwa.
              Co do pożycia małżeńskiego, to nie ma tutaj żadnych problemów, ponieważ my nie kłócimy się o to zażarcie, nie stawiamy sobie ultimatum, nie straszymy rozwodem. Rozmawiamy dużo na ten temat, ja go przekonuję, on mówi o swoich racjach, czasami są łzy, ale nie chcę go zmuszać, bo bardzo bym nie chciała sytuacji kiedy to on będzie się czuł nieszczęśliwy z kolejnym dzieckiem i nasz związek przestanie z tego powodu istnieć.
              Nie myślałam też o terapii, bo nie przyszło mi do głowy, że ten przypadek można "leczyć".
              Nie jest to dla mnie sprawa "być albo nie być" - jeśli oboje nie będziemy chcieli, nie będzie więcej dzieci.
            • verdana Re: do hubinki 14.11.11, 16:48
              Moje trzecie było wpadką, owszem, ciesze się, ze je mam, ale trochę i zazdroszaczę moim rówieśnikom, którzy mają już luz, nie musza pracować na paru posadach i mogą trochę odpocząć.
              Nie zdecydowaliśmy się na trzecie właśnie dlatego, ze konieczność opieki nad dziećmi wydłuza się do 30 lat co najmniej. To dziecko się zdecydowało:)
        • kasia_750 Re: do hubinki 14.11.11, 14:17
          Znajoma ma piątkę dorosłych dzieci i duży piękny dom, w którym mieszka tylko z mężem.
          Wszystkie dzieci wyjechały za granicę. Widują się rzadko.
    • nowy99 Re: Prośba o radę-mąż mówi, że musimy się rozstać 14.11.11, 17:03
      Dzieci nie wychowuje sie dla siebie.
      Starosc tez trzeba tak planowac, by mozliwie nie byc zaleznym od dzieci. Od ich towarzystwa.
      Warto miec swoje zainteresowania, pasje, by na jesieni zycia nie siedziec w oknie i wypatrywac i tesknic i zyc od wizyty do wizyty. Bo mozna sie rozczarowac.

      Autorka watku mam wrazenie, ze przejela po mamie swojej marzenie o trzecim dziecku, ze slepo powiela model sytuacyjny swojego domu rodzinnego. Chodzi o niemoznosc urodzenia trzeciego dziecka przez jej mame i zwiazane z tym uczucie porazki, niepelnego szczescia w zyciu. Troche to straszne.

      Trzecie dziecko w dzisiejszych realiach to naprawde orka. Organizacyjna oraz finansowa.
      Niewiele par moze pozwolic sobie na taki "rarytas"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka