Dodaj do ulubionych

takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku

06.12.11, 11:29
witam serdecznie
zdecydowalam sie napisac na forum o swojej sytuacji zeby ktos patrzac z boku mogl napisac cos od siebie.Nie oczekuje zadanej konkretnej zlotej rady dzieki ktorej zdecyduje sia na jakis krok.wiem,ze nikt mi nie moze napisac jak mam zrobic,nie oczekuje tego.ale czasem fajnie jest posluchac kogos,kto patrzy na nasza sytuacje stojac obok.a wiec do rzeczy..

mieszkamy z mezem i 3 dzieci za granica,ja nie pracuje ,ucze sie jezyka,Dzieci chodza do przedszkola i szkoly.Najstarsze zna juz jezyk,nie ma z tym zadnych problemow.Dzieci w szkole i przedszkolu sa szczesliwe,radosne,maja duzo kolegow i kolezanek.Pracuje tylko moj maz,ja poniewaz nie znam jeszcze na tyle jezyka zeby sie swobodnie porozumiewaz -nie moge znalezc pracy. Mamy wysokie oplaty zwiazane ze szkola i przedszkolami dzieci,mieszkamy w wynajetym nieduzym domu. Zaczynam zastanawiac sie nad powrotem do Polski z dziecmi.Oplaty za przedszkole,szkole,moj kurs wynosza teraz tyle,ze w Polsce placilibysmy za to rate kredytu za duzy dom :( Maz bylby dalej za granica. Nie wiem co robic,czasem mysle,ze nie ma sensu mieszkac za granica w takiej sytuacji,do tego dochodzi potworna tesknota za rodzina z ktora jestem bardzo zzyta.
Bardzo bym chciala miec wlasne mieszkanie/dom,zeby dzieci mialy swoje wymarzone pokoje,,miec swoj kat.Boje sie,ze jak wroce to bede zalowac,poniewaz tutaj mamy swietna opieke lekarska,swietna szkole dla dzieci i perspektywy lepszego zycia w przyszlosci dla dzieci. Szkola ,ktora daje dzieciom skrzydla,uczy wiary w siebie,pomaga rozwijac zainteresowanie itd. To mi sie potwornie podoba i czuje,ze dzieci maja takie prawdziwe beztroskie dziecinstwo w szkole i przedszkolu.
I teraz,zostawic to wszystko zeby w Polsce znalezc swoj kat w przytulnym mieszkanku,tatusiem na swieta i wakacje? czy zacisnac zęby ,uczyc sie jezyka i probowac znalezc prace? Targaja mna juz sprzeczne uczucia,czasem chcialabym zwyczajnie uciec...
jak WY to widzicie?
Obserwuj wątek
    • roza06 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 11:47
      Ja tez 7 lat temu przeżywałam podobny dylemat. Na szczęście to mija. Musisz sie zastanowić co jest dla was najlepsze. My wybraliśmy lepszy start dla naszych dzieci (tez trojka). Poza tym nie wyobrażałam sobie życia na odległość. Wiem ze rodzice czy dalsi krewni sa ważni, ale teraz to ty, twój mąż i dzieci jesteście dla siebie najważniejsi. Nie wiem ile dni urlopu ma twój mąż. Moj ma 20 i tyle byśmy go widzieli w ciągu roku. Chcesz tego dla dzieci i siebie? Wytrzymacie? Bo taki stan rzeczy może trwać latami (dom trzeba będzie spłacić). Ty będziesz miala rodzine a twoj maz będzie tak naprawdę samotny na emigracji. Rożne rzeczy mogą sie wtedy wydążyć. Czy naprawdę jest to warte niedzielnej kawki z mamusią?
      Skoro dzieci nie maja problemów z adaptacja to na twoim miejscu zacisnęłabym zęby i przetrwała. Później naprawdę bedzie lepiej. Pozdrawiam (Mozna wiedzieć w jakim kraju jesteście)
      • kroliczyca80 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 11:52
        Ja nie mam podobnych doświadczeń, ale również odradzam powrót do kraju... A co o Waszej sytuacji myśli Twój mąż? Czego by on chciał? Bierze w ogóle pod uwagę wyjazd Twój i dzieci? Smutna by z Was była rodzinka...
        • fossli11 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 12:14
          mąż-rowniez jak i ja, chce dobra dzieci. Radzi abysmy poczekali jeszcze z rok z podjeciem decyzji,przez ten czas mam wciaz uczyc sie jezyka.problem w tym,ze nie mam na codzien z nim kontaktu bo siedze w domu i przez to nie mam praktyki w mowieniu.
          Pragniemy bardzo miec wreszcie swoj kat,kupic dom (a to dopiero jesli bede pracowac) lub mieszkanie - juz-w Polsce. hm..coz nie mamy po 20 lat ze mozemy czekac nie wiadomo ile,dzieci rosna, a my mamy dosc mieszkania w wynajetym domku.
          Przeraza mnie perspektywa siedzenia w domu i zycia z 1 wyplaty,w kolo znajomi maja problem ze znalezieniem pracy a maja 1 dziecko...dlatego rozwazam powrot do Polski nie dzis,a w momencie gdy nie bede miala szans na prace...
      • fossli11 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 12:08
        dzieki za odpowiedz
        ja nie mysle o sobie,moja tesknota to naprawde drugorzedna sprawa. Chodzi mi o dzieci,wiem,ze one w Polsce beda tez szczesliwe bo maja tam kolezanki,kolegow,rodzine,dla nich bedzie wszedzie dobrze tam,gdzie mama bedzie szczesliwa.Czesto najstarsza corka teskni za babcia, dziadkiem,rodzenstwem ciotecznym,iedy jestesmy na wakacjach i wyjezdzamy to placze. Najwazniejsze dla mnie jest miec wreszcie swoj kat (dla dzieci) a o to najpredzej bedzie w Polsce. Nie ma co sie oszukiwac,mieszkamy w Norwegii a tutaj gdy jedna osoba pracuje a jest 3 dzieci to jest ciezko. I to mnie najbardziej sklania ku temu zeby wrocic. Bo dzieci nie odczuwaja tych naszych `problemow` finansowych,ale my czasem musimy sie nagimnastykowac zeby wszystko zaplacic.
        Maz ma latem miesiac urlopu.Tak juz bylo kiedys pare lat temu kiedy maz sam wyjechal a ja z najmlodszym dzieckiem bylam rok w kraju.Mala miala wtedy rok. Wyjechalam do niego zebysmy byli razem.Teraz jest 3 dzieci i coraz wieksze wydatki.Boje sie,ze nie znajde pracy i wtedy bedzie nam coraz ciezej ,bez perspektywy na wlasny dom. Corka jest ciagle zapraszana na urodziny dzieci ze szkoly a my nie mozemy jej urodzin zrobic bo mamy za male mieszkanie :(
        Tak jak dla Ciebie-dla mnie najwazniejsza jest przyszlosc dzieci i dlatego wciaz jeszcze mieszkam tutaj :)
        Ale mysle,ze nadchodzi czas kiedy trzeba podjac jakas decyzje bo narazie zyjemy w takim `rozkroku` i marze o spokoju.O podjeciu decyzji.
        • anula36 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 12:27
          a w Polsce znajdziesz prace? Ja duzy dom/mieszkanie bedziecie mogli tu kupic z waszych zarobkow?
          Norwegia to inna kultura,nie tylko jezyk,ale mam wrazenie ze ty po prostu nie chcesz sie zintegrowac, tylko marzysz o powrociei pod to wymyslasz argumenty.Siedzenie w domu to zadna wymowka, zawsze mozna zagadac na placu zabaw, o nauce via internet nie wspomne.
          • fossli11 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 12:33
            anula...chyba mnie nie zrozumialas :)

            w Norwegii nie ma placow zabaw ;) nie chodzi mi o towrzystwo na sile.mam znajomych,chodze na kurs,nie siedze w domu i z nudow wymyslam...
            Nie wiem czy znajde prace w Polsce,w malym miasteczku i z moim wyksztalceniem,ale...nie bedziemy wydawac ponad 3000 tys zl miesiecznie na przedszkole i szkole...
            • izabelski Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 12:55
              a ile osob, ktore mieszkaja w okolicy ma dom na wlasnosc?

              moze sie okazac, ze tak na prawde to nie jest tak zle
              dopoki nie nauczysz sie jezyka nie wiesz czy bedziesz zadowolona

              a co z twoimi kwalifikacjami z Polski

              czy probowalas szukac wolontariatu, zeby zdobyc doswiadczenie i podszlifowac jezyk?
              • roza06 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 13:27
                Wolontariat jest bardzo dobrym pomysłem. Polecam. Darmowy kurs języka.
              • mama_myszkina Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 16:09
                W Norwegii cięż ko o wolontariat, bo państwo ma monopol na rozwiązywanie problemów społecznych i organizacji charytatywnych jest jak na lekarstwo,zwłaszcza poza Oslo i Bergen.
            • kropeczka455 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 08.12.11, 16:36
              fossli11 napisała:
              > Nie wiem czy znajde prace w Polsce,w małym miasteczku i z moim wyksztalceniem,ale...nie
              > będziemy wydawać ponad 3000 tys zl miesięcznie na przedszkole i szkole

              Rozumiem ze masz świadomość jakie sa koszty prowadzenia dwóch domów. Wiesz ile kosztuje w Polsce kupno domu, wszelkie opląty bieżące na utrzymanie domu- ogrzewanie, prąd, woda, itp oraz ubranie i wyżywienie Ciebie i 3-dzieci.
              Wiec może lepiej nie rozdzielać rodziny wracacie wszyscy albo uczysz sie języka i podejmujesz pracę.
              Piszesz ze teraz dzieci sa szczęśliwe. Czy uważasz że po powrocie będą takie same, jak wpłynie na nie tęsknota za ojcem.
              Poczytaj bardzo ciekawy artykuł jak brak ojca wpływa negatywnie na dzieci.

              www.ksiegarnia.difin.pl/imgs_upload/Patologie%20eurosieroctwa-fragment.pdf?PHPSESSID=2a2f2e804c4d7cf3c7f1d327d532e089
              Rozłąka rozbija nawet najszczęśliwsze rodziny.
              Dzisiaj ekonomiczne podejście bardzo często rozbija niestety rodziny. Skutkiem pozostawienia rodziny w Polsce jest jednak tęsknota, rozłąka. Konsekwencje łatwo jest przewidzieć. Z tęsknoty rodzi się zdrada. Pieniądze słane dzieciom i żonie do kraju nie zmieniają wcale faktu, że mężczyzna zdradza.
          • mama_myszkina Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 16:07
            W Norwegii nie ma placów zabaw dla dzieci! Serio, są wyłącznie przy przedszkolach, ogrodzone.

            Poza tym, chyba nie znasz tej kultury. Ja przeprowadziłam się do Norwegii z UK i tam rzeczywiście, można było pogadac z sąsiadem czy z kimś, kogo spotykało się w parku. Jednak w Norwegii jest to traktowane jak narzucanie się i takie zaczepianie, choćby nie wiem jak uprzejme, może się spotkac z naprawdę ostrą reakcją. Po prostu oni nie lubią pogaduszek z nieznajomymi.

            No i niestety spora część Norwegów nie lubi imigrantów.
            • anula36 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 22:19
              troche slyszalam o "osobnosci" Norwegow,ale nie wierze ze nie ma w tym kraju ZADNEJ mozliwosci rozmowy po norwesku.
              O tym ze nie ma placow zabaw nie wiedzialam, fakt.
              • mama_myszkina Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 08.12.11, 01:31
                Może poza Oslo jest inaczej, ale w Oslo nie można po prostu nawiązać kontaktu z nieznajomymi. Mam dwa psy, które codziennie wyprowadzam na naprawdę długie spacery po parku i przez ponad rok nie udało mi się nawiązać kontaktu ze stałymi bywalcami mimo, że mowię płynnie po angielsku i już trochę po norwesku. Po prostu ludzie tego nie lubią, co mój mąż (Norweg) potwierdza. No i efekt jest taki,że przez tę niechęć do 'obcych' 1/3 imigrantów opuszcza Norwegię, bo się czują źle. Dlatego akurat rozumiem Autorkę lepiej niż gdyby powiedzmy napisała,że czuje się wyobcowana w UK, bo tam jest inna kultura i można śmiało gadac o pogodzie nawet na przystanku.
                • anula36 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 08.12.11, 09:13
                  Mysle ze podobnie jest w calej Norwegii znam ( przelotnie) czlowieka, ktory wrocil do Polski na emeryture po 30 -letnim pobycie tam i twierdzil, ze mial bardzo malo kontaktow miedzyludzkich, wlasnie z powodu zamkniecia Norwegow na takie kontakty, zakladalam wiec ze pracowal w jakiejs izolujacej pracy np jako operator koparki:) Tymczasem okazalo sie ze byl POLICJANTEM i codzinnie jezdzil na patrole.
                  Z jednej strony nie zdawalam sobie sprawy ze to az takie zamkniecie, z drugiej wciaz zakladam ze sa jakies mozliwosci pogadania po norwesku ( tanie kursy, konwersacje0 ,moze jakas inicjatywa szkolna mam, moze cos lokalnego? Cos co "usprawiedliwia" przebywanie w grupie tubylcow, zeby sie rozkrecic z jezykiem.
                  Swoja droga nie widze tego jako duzego problemu, bo mnie osobiscie taki styl zycia i bycia bardzo pasuje,nie znosze tych gadek szmatek, ktore tak chetnie uskuteczniaja Polacy w kazdych okolicznosciach.
        • roza06 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 13:25
          Moje dzieci (tez trojka) do tej pory płaczą wracając z wakacji. To normalne.
          My tez wynajmujemy dom (Irlandia) za miesięczne wydatki na czynsz mielibyśmy niezłą chate w Polsce. Tylko pytanie jest dla kogo? Pochodzę z małego miasteczka. Zeby dobrze wykształcić dzieci musiałabym wysłać je do innego miasta, oplacac korepetycje itp. Ja na prace w moim rodzinnym mieście nawet nie mam co liczyc. Dzieci na studia wyjechałyby daleko, pracy pewnie i tak by tu nie znalazly (jezeli juz to niskoplatna) i co zostaje w tej wypasionej chałupie sama (bo maz zarabia na spłatę, rachunki, naukę dzieci itp.). Tu mamy dobry uniwersytet czy college pod nosem, różnorodne stypendia, możliwość wyjazdu za granice itp.
          My tez finansowo nie mamy na dzien obecny zbyt kolorowo (straszny tu kryzys), ale nawet nie myślimy o powrocie bo w Polsce to juz bedzie masakra.
          Moze za bardzo chyba się nakręciłaś na ten swoj wlasny kat. Dla mnie nie jest to tak ważne. Najważniejsze jest byc razem z rodzina. A na własny kat na starość powoli, bez jakiegoś spinania sie, odkładamy sobie, bo na emeryturę wracamy do Polski.
          A urodziny możesz zrobi w jakimś "malpim gaju"
          Jakakolwiek decyzje podejmiesz życzę ci powodzenia.
    • vocativa Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 13:10
      Oczywiście to Wasza decyzja,ale powiem Ci tak:życie jest krótkie.Uzbieranie pieniędzy na odległość na pewno zajmie co najmniej kilka lat. Ja na Twoim miejscu nie zdecydowałabym się na powrót do Polski. Byłoby mi szkoda kilku lat życia spędzonych z dala od męża:(Takie kilka lat rozłąki na pewno zmieni jakoś relacje między Wami i obawiam się,że zmieni na gorsze. Więzi między Twoim mężem a Twoimi dziećmi będą na pewno też nieporównywalnie słabsze niż byłyby gdyby dzieci wychowywały się z ojcem.

      Podsumowując moim zdaniem nie warto:)Życzę Wam podjęcia najlepszej dla Was decyzji jaka by ona nie była:)
    • sorvina Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 13:28
      Ja nie miałam tego typu dylematów, ale wiele moich znajomych rozsianych po całym świecie już tak, stąd znam trochę ten temat.

      Jeśli przeprowadzicie się do Polski a mąż zostanie w Norwegii to myślisz, że dzieci będą za nim tęsknić mniej niż za babcią? Babcia jest ważna i kochana, ale bez dwóch zdań ojciec ważniejszy.
      Dzieci się szybko i łatwo adaptują. Z tego co piszesz to już mają nowych kolegów i z czasem te więzi się zacisną i krzywdą będzie dla nich powrót do kraju, do kolegów i koleżanek, którzy mogą ich już nie pamiętać. Nie wiem jak wygląda sytuacja akurat w Norwegii, ale nie w każdym kraju ludzie kupują dom na własność, czasem prawie nikogo na to nie stać i normą jest wynajmowanie przez całe życie. Nadal to jednak jest dom, który można urządzić pod siebie i dobrze się w nim czuć. Poczucie bezpieczeństwa wynikające z posiadania własnego domu jest w dużej mierze zależne od nastawienia, czasem jest złudne. W Polsce ludzie z kredytem na 40 lat wcale nie czują się bezpiecznie. Czasem kupno/budowa domu okupiona zostaje rozpadem małżeństwa, które dla niego poświęciło zbyt wiele by przetrwać. Za to lepsza edukacja dzieci i lepsze perspektywy dla nich są zdecydowanie czymś w co warto inwestować, jednocześnie dbając o siebie.

      Widać, że bardzo tęsknisz za swoimi rodzicami i chyba za kimkolwiek z kim możesz swobodnie porozmawiać w znanym Ci języku, czujesz się samotna i niepewna i to zabarwia Twoje postrzeganie obecnej sytuacji. Być może warto wesprzeć się łagodnymi lekami poprawiającymi nastrój by nabrać sił i dystansu. Jeśli mieszkasz na odludziu i trudno o możliwości spotkań z innymi ludźmi, warto jednak poszukać ich, nawet przez internet. To nie musi być od razu praca. Dobrze robi na początek jakaś forma pracy społecznej, kulturalnej. Potrzebujesz kontaktu z ludźmi, możliwości ćwiczenia języka i zwykłego lepszego poznania miejsca w którym żyjesz. Znajoma mieszkając przez rok w Szwecji narzekała na to, że tubylcy są dość zamknięci, znalazła sobie więc grono znajomych wśród emigrantów z różnych państw. Inna nawiązała kontakty przez swoje hobby. Kursy tematyczne, spotkania, zloty - to jest okazja by wyjść do ludzi.

      Gdy zaczniesz sama pracować to z większym budżetem będziesz mogła częściej odwiedzać rodzinę, nawet na weekend. W Polsce możesz pracy nie znaleźć, a jeśli nawet to może nie pokryć kosztów kiepskiej edukacji Twoich dzieci. Czy warto?
    • najma78 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 15:45
      A ja zapytam dlaczego macie wysokie oplaty zwiazane ze szkola dzieci? Przedszkole nie jest chyba obowiazkowe wiec skoro nie pracujesz nie musisz przeciez umieszczac tam dzieci, albo ograniczyc tak aby oplaty nie byly za wysokie? A szkoly w Norwegii sa platne?
      Mysle, ze rady podjecia pracy wolontaryjnej oraz zintegrowanie sie z lokalna spolecznoscia sa bardzo dobre, to pozwoli na poznanie jezyka ale co wazniejsze takze kultury, stylu zycia, a takze grona znajomych, ktorzy dadza poczucie przynaleznosci. Z pewnoscia nie jest to latwe i wymaga czasu oraz checi ale jest mozliwe i warte zachodu. Powrot do Polski, zamieszkanie w malej miejscowosci, brak pracy, rozlaka z mezem wcale nie jest lepszym rozwiazaniem a wrecz gorszym, bo dziadkowie, ciocie itd. sa wazni i normalne, ze sie za nimi teskni ale rodzice wazniejsi.
      • fossli11 najma 06.12.11, 20:34
        jesli chodzi o oplaty to najstarsza corka chodzi do swietlicy,za ktora placimy.Poniewaz wazne dla nas jest,zeby miala kontakt z rowiesnikami,wszyscy po lekcjach ida na swietlice,tam maja wycieczki,zajecia pozalekcyjne oraz dodatkowa nauke jezyka.I tak nie chodzi tam codzienni,mlodze dzieci za 2 lata pojda do szkoly wiec zapisalismy juz do przedszkola,zeby zaczely nauke jezyka. Tez nie codziennie. Gdybym znalazla jakis wolontariat jak niektorzy radza,szkola i przedszkola bylyby 100% platne :) ale mi nie chodzi o tymczasowe rozwiazanie problemu, czy zmniejszenie kosztow bo wydatki,ktore teraz ponosimy sa inwestycja. Tylko,czy w sytuacji jesli wciaz nie bede mogla znalezc pracy (i taka sytuacja bedzie sie ciagnela jakis czas) warto mimo wszystko byc tutaj.

        jeszcze jedno-napisal ktos,ze jak problemy beda w Pl to i na rodzine nie bede mogla liczyc. Wlasnie,u nas jest odwrotnie.zawsze,zawsze moglam i moge liczyc na swoja najblizsza rodzine.I nie moja tesknota za nimi jest problemem,gdyby tak bylo-nie mieszkalabym tyle czasu za granica.
        pozdrawiam
        • najma78 Re: najma 07.12.11, 10:40
          fossli11 napisała:

          > jesli chodzi o oplaty to najstarsza corka chodzi do swietlicy,za ktora placimy.
          > Poniewaz wazne dla nas jest,zeby miala kontakt z rowiesnikami,wszyscy po lekcj
          > ach ida na swietlice,tam maja wycieczki,zajecia pozalekcyjne oraz dodatkowa nau
          > ke jezyka.I tak nie chodzi tam codzienni,mlodze dzieci za 2 lata pojda do szkol
          > y wiec zapisalismy juz do przedszkola,zeby zaczely nauke jezyka. Tez nie codzi
          > ennie.

          Wiesz troche nie rozumiem ideai swietlicy do ktorej wszystkie dzieci chodza po lekcjach w celu integrowania sie i dodatkowo ich rodzice ponasza wysokie koszty z tym zwiazane. Swietlica to w moim rozumieniu miejsce gdzie dzieci czekaja na odebranie ich przez rodzicow, ktorzy nie moga zrobic tego od razu po lekcjach gdyz pracuja. Tez mieszkam za granica (UK) tu tak to funkcjonuje, owszem tez jest to platne, ale to groszowa sprawa. Jesli zas chodzi o przedszkole to ponoszac zbyt wysokie koszty nie umieszczalabym tam dziecka gdybym nie musiala, zreszta tu gdzie mieszkam wszystkim dziecio po 3-cich urodzinach przysluguje sie 15 godzin tygodniowo za darmo. Jak jest w Norwegii?


          Tylko, czy w sytuacji jesli wciaz nie bede mogla znalezc pracy (i taka sytuacja bedzi
          > e sie ciagnela jakis czas) warto mimo wszystko byc tutaj.

          Skoro wydatki, ktore ponosisz traktujesz jako inwestycje to twoj powrot do PL nie ma sensu, bo tu takze bedziesz miec wydatki i koszty zycia moga byc wysokie i tez nie masz pewnosci, ze znajdziesz prace i to w krotkim czasie a dodatkowo wasza rodzina bedzie rodzielona, a dzieciom ojciec jest bardziej potrzebny niz bacie, ciocie itd. Odnosnie pomocy rodziny w razie problemow, ja wychodze z zalozenia, ze swietnie gdy mozna na nia liczyc ale najlepiej liczyc na siebie. Na twoim miejscu skupilabym sie na nauce jezyka, integracji z lokalna spolecznoscia i znalezieniem pracy (nawet jesli trwaloby to dlugo) niz rozwazaniem powrotu, ktory rozstroilby wasza rodzine.
          • fossli11 Re: najma 07.12.11, 10:55
            w Norwegii swietlica nie jest przechowalnia dzieci,spelnia troche inna role,jak pisalam sa tam wycieczki,przedstawienia,prace plastyczne oraz nauka jezyka.

            jeszcze jedno-wlasnie nie o to chodzi,zeby byc za wszelka cene za granica i rezygnowac ze wszystkiego co wlasciwie dla innych ludzi jest naturalne,siedziec w domu.jesli mam tu byc to chce zyc normalnie! moc zapisac dzieci na zajecia dodatkowe, zrobic im urodziny w malpim gaju,zabrac na lody, na przedstawienie itd.jesli moje dzieci maja odstawac od gruby dlatego,ze nas nie stac na podstawowe rzeczy to nie wiem czy jest sens tak sie trzymac kurczowo tej Norwegii. Zeby nie rozbijac rodziny?czy to jest napewno lepsze?smutne dzieci,ktore nie moga isc na wycieczke z innymi po lekcjach bo nie stac rodzicow na swietlice,ale za to ma wieczorem tate w domu?
            o to mi chodzi,tylko o to,ze chcemy zyc normalnie a jesli nie bedzie to mozliwe (moje kolezanki maja problem ze znalezieniem pracy w sprzataniu nawet) to chyba nie ma sensu mieszkanie tutaj.
            traktuje te wydatki jak inwestycje w dziecinstwo dzieci,nauke jezyka ktora przychodzi im z latwoscia w naturalnym srodowisku,bo mieszkam tu i taki mialam zamiar.Ale im trudniej z moja praca tym wieksze mam watpliwosci. Nie wiem czy Wy to rozumiecie tak do konca.
            • sorvina Re: najma 07.12.11, 11:23
              fossli11 napisała:

              > jesli moje dzieci maja odstawac od gruby dlatego,ze nas nie stac na podstawowe r
              > zeczy to nie wiem czy jest sens tak sie trzymac kurczowo tej Norwegii. Zeby nie
              > rozbijac rodziny?czy to jest napewno lepsze?smutne dzieci,ktore nie moga isc n
              > a wycieczke z innymi po lekcjach bo nie stac rodzicow na swietlice,ale za to ma
              > wieczorem tate w domu?

              Znam dzieci z Polski, które stać na wszystko, bo tata siedzi za granicą i wierz mi, wolałyby skromnie, ale całą rodziną. Co innego wyjechać do pracy za granicą na wakacje, a co innego nie uczestniczyć w życiu swoich dzieci latami, gdy tego najbardziej potrzebują. Ma to bardzo negatywny wpływ na psychikę dzieciaków.
            • najma78 Re: najma 07.12.11, 17:26
              fossli11 napisała:

              > w Norwegii swietlica nie jest przechowalnia dzieci,spelnia troche inna role,jak
              > pisalam sa tam wycieczki,przedstawienia,prace plastyczne oraz nauka jezyka.


              Nie wiem co rozumiesz przez ''przechowalnie'', ta swietlica platna, na ktora zreszta slabo cie stac jest chyba nieciekawym rozwiazaniem skoro wszystkie dzieci musza do niej chodzic aby sie zintegrowac, nauczyc jezyka, robic prace palstyczne itp. Co w takim razie robia w szkole i ile czasu dziennie tam spedzaja? Nienormalna jest dla mnie presja posylania dzieci na platne zajecia aby nie odstawaly od grupy.
              >
              > jeszcze jedno-wlasnie nie o to chodzi,zeby byc za wszelka cene za granica i rez
              > ygnowac ze wszystkiego co wlasciwie dla innych ludzi jest naturalne,siedziec w
              > domu.jesli mam tu byc to chce zyc normalnie! moc zapisac dzieci na zajecia doda
              > tkowe, zrobic im urodziny w malpim gaju,zabrac na lody, na przedstawienie itd.j
              > esli moje dzieci maja odstawac od gruby dlatego,ze nas nie stac na podstawowe r
              > zeczy to nie wiem czy jest sens tak sie trzymac kurczowo tej Norwegii.

              Pisalas powyzej, ze te wszystkie dodatkowe zajecia czyli swietlica i przedszkola to inwestycja, jesli jednak was nie stac na nic oprocz bardzo skromnego zycia to ty powinas bardziej intensywnie uczyc sie jezyka aby moc podjac prace. Twoje dzieci w PL tez beda odstawac od innych bo ich tata zamiast spedzac z nimi czas po pracy i w weekendy bedzie je widywal kilka razy w roku. Jesli uwazasz, ze krewni dzieci zastapia im ojca to jestes jednak w bledzie. W Pl zycie tez kosztuje i to nie malo, ty jak sama twierdzisz pracy nie znajdziesz, bo male miasteczko i duze bezrobocie wiec coz innego bedziesz tam robic? Moze bedziesz miala wiecej pieniedzy a moze nie, bo maz tez nie wysle ci calej swojej pensji, bo tam takze bedzie musial sie utrzymac wiec skalkuluj to dobrze zanim podejmiesz kroki. Jesli w okolicy gdzie mieszkacie o prace nie latwo to moze pomyslcie oboje o przeprowadzce w region gdzie o nia latwiej, a jesli chcecie wrocic do PL to zrobcie to razem bo rozlaka bedzie najgorszym wyjsciem. Mysle, ze problem jest twoja samotnosc i tesknota, brak znajomosci jezyka i sensownogo zajecia.
              • mama_myszkina Re: najma 08.12.11, 17:11
                Najma, nie rozumiesz. Norwegia to kraj socjalistyczny w każdym tego słowa znaczeniu. Dzieci maja jak najwięcej przebywac w grupie i się integrować. Jeśli Fossli11 zabrałaby dzeci bez wyjaśnienia i trzymała w domu, ryzykowałaby wizytę z opieki społecznej.

                Mieszkam w Norwegii i naprawdę, kasa to nie wszystko. Wczesniej mieszkałam w UK i widze różnicę. Norweskie społeczeństwo jest zamkniete na przybyszów z zewnątrz i wątpię, żeby Autorce ktokolwiek ułatwił integrację. Ja mam męża Norwega, więc chociaż norweski tak podszkalam, ale np. zagaywanie do nieznajomych jst w Norwegii nietaktem, więc nie tak łątwo znaleźć kogoś do rozmowy.

                Jak napisała poniżej Verdana, kasa to nie wszystko. Autorka ryzykuje spędzenie życia w poczuciu wyobcowania i ma prawo mieć dylematy.
                • najma78 Re: najma 08.12.11, 17:43
                  mama_myszkina napisała:

                  > Najma, nie rozumiesz. Norwegia to kraj socjalistyczny w każdym tego słowa znacz
                  > eniu. Dzieci maja jak najwięcej przebywac w grupie i się integrować. Jeśli Foss
                  > li11 zabrałaby dzeci bez wyjaśnienia i trzymała w domu, ryzykowałaby wizytę z o
                  > pieki społecznej.

                  Alez to swietnie, tyle, ze czemu w takim razie trzeba za to placic? Zabranie bez wyjasnienia z nieobowiazkowego przedszkola i swietlicy do tego platnych grozi naslaniem opieki spolecznej? Przesadzasz i to bardzo. Jesli panstwo chce aby dzieci sie integrowaly, wyjezdzaly razem na wycieczki i mialy mutlum innych wspolnych zabaw to niech to sfinansuje. W UK obowiazkowa jest edukacja od 5-go roku zycia i jesli dzieci maja slaba frekwencje a slaba to juz ponizej 95% to wtedy mozna miec problemy, natomiast przedszkola dla dzieci (15h tygodniwo) jest free dla wszystkich dzieci od 3-go roku zycia, ale edukacja przedszkolna nie jest obowiazkowa. Na 7.5 tygodniowo za free mozna tez umiescic w przedszkolu dziecko 2-letnie ale tu brak miejsc wiec trzeba miec szczescie zeby sie na to darmowo zalapac.
                  >
                  > Mieszkam w Norwegii i naprawdę, kasa to nie wszystko. Wczesniej mieszkałam w UK
                  > i widze różnicę. Norweskie społeczeństwo jest zamkniete na przybyszów z zewnąt
                  > rz i wątpię, żeby Autorce ktokolwiek ułatwił integrację. Ja mam męża Norwega, w
                  > ięc chociaż norweski tak podszkalam, ale np. zagaywanie do nieznajomych jst w N
                  > orwegii nietaktem, więc nie tak łątwo znaleźć kogoś do rozmowy.

                  To po co ta cala presja na integracje w szkolach i przedszkolach skoro pozniej kontakty towarzyskie sa nietaktowne?;)
                  Wyglada na to, ze ludzie w Norwegii wogole ze soba nie utrzymuja zadnych kontaktow.
                  >
                  Autorka ryzykuje spędzenie życia w poczuciu wyobcowania i ma prawo mieć dylematy.

                  Jasne, ze ma prawo miec dylematy, ale ona tak naprawde oczekuje poparcia, ze powinna wrocic z dziecmi do PL a maz zostac i slac pieniadze na zycie i dom i to duzy, bo ten obecny jest maly i to tez jest problemem;) Autorka nie widzi problemu w rozbijaniu rodziny, bo tym jest takie zycie na odleglosc, a im dluzej trwa taka sytuacja tym bardziej ludzie staja sie sobie obcy a najgorzej na tym wyjda dzieci. Tak, pieniadze to nie wszystko, duzy dom to tez nie wszystko - mysle, ze to nie jest warte rozlaki i to dlugiej.
                  • mama_myszkina Re: najma 09.12.11, 02:12
                    Ani ja ani Autorka nie jesteśmy autorkami norweskiego prawa, więc proszę, skieruj swoje uwagi np. do BARNEVERNET, bo ja nie mam na nie odpowiedzi.

                    Nie przesadzam.

                    Przez 6 lat pracowałam w UK jako legal advisor, prawo dot. rodzin w UK znam jak własną kieszeń i wierz mi, w kwestii różnic pomiedzy UK a Norwegią ejstem naprawde dobrze wyedukowana.

                    Nie napadaj na mnie tylko dlatego, że rzeczywistość różni się od Twoich o niej wyobrażeń.
                    • najma78 Re: najma 09.12.11, 13:30
                      Nie napadam na ciebie.
                      Prawo norweskie mowi, ze rodzice musza umiescic dzieci w platnej swietlicy i przedszkolu i ze jesli tego nie zrobia to beda mieli klopoty?
                      Z tego co sama znalazlam to obowiazek szkolny dzieci w Norwegii zaczyna sie od 6-go roku zycia i trwa do 16. Jaka jest rola platnej swietlicy i platnych przedszkoli? Sa one obowiazkowe, nawet dla rodzicow, ktorych na to nie stac?
            • my_favourite_axe Re: najma 08.12.11, 11:12
              fossli11 napisała:

              > w Norwegii swietlica nie jest przechowalnia dzieci,spelnia troche inna role,jak
              > pisalam sa tam wycieczki,przedstawienia,prace plastyczne oraz nauka jezyka.
              >
              > jeszcze jedno-wlasnie nie o to chodzi,zeby byc za wszelka cene za granica i rez
              > ygnowac ze wszystkiego co wlasciwie dla innych ludzi jest naturalne,siedziec w
              > domu.jesli mam tu byc to chce zyc normalnie! moc zapisac dzieci na zajecia doda
              > tkowe, zrobic im urodziny w malpim gaju,zabrac na lody, na przedstawienie itd.j
              > esli moje dzieci maja odstawac od gruby dlatego,ze nas nie stac na podstawowe r
              > zeczy to nie wiem czy jest sens tak sie trzymac kurczowo tej Norwegii. Zeby nie
              > rozbijac rodziny?czy to jest napewno lepsze?smutne dzieci,ktore nie moga isc n
              > a wycieczke z innymi po lekcjach bo nie stac rodzicow na swietlice,ale za to ma
              > wieczorem tate w domu?
              > o to mi chodzi,tylko o to,ze chcemy zyc normalnie a jesli nie bedzie to mozliwe
              > (moje kolezanki maja problem ze znalezieniem pracy w sprzataniu nawet) to chyb
              > a nie ma sensu mieszkanie tutaj.

              Świetlica twoim zdaniem przebija obecność ojca w domu? Poważnie? To może ubezpiecz męża i upozoruj wypadek. Dzieciaki będą miały urodziny w małpim gaju i wycieczki ze świetlicą.

              Jeśli chodzi o pracę, to szukałaś czy słuchasz koleżanek? Bezrobocie w Norwegii to jakieś 3% (wśród emigrantów chyba 7), w Polsce 10%.
              • beata.koralik Re: najma 08.12.11, 11:22

                brawo za blyskotliwosc,rzeczywiscie pomoglas...chyba sobie poczuc sie lepiej...jesli nie rozumiesz czyjegos sposobu myslenia to sie nie wypowiadaj...


                ja uwazam jak reszta dziewczyn,ze powinnas probowac wciaz szukac pracy,nastawic sie na to ze w koncu znajdziesz. :)

                [/b]
                • my_favourite_axe Re: najma 08.12.11, 11:30
                  beata.koralik napisała:

                  >
                  > brawo za blyskotliwosc,rzeczywiscie pomoglas...chyba sobie poczuc sie lepiej...
                  > jesli nie rozumiesz czyjegos sposobu myslenia to sie nie wypowiadaj...


                  Staram się zrozumieć, naprawdę. Ale nie mieści mi się w głowie jak można przedkładać zajęcia dodatkowe dzieci nad obecność ojca. Może Ty mi wyjaśnisz?
                  • beata.koralik Re: najma 08.12.11, 11:38
                    a tak.wyobrazilam sobie smutna rodzine,zamartwiajacych sie rodzicow,poddenerwowanych cala sytuacja,smutne dziecko ktore patrzy jak inni maja cos,ida gdzies itd, lub pracujacego do wieczora tatusia i wracajacego poznym wieczorem zeby dac corce buzi na dobranoc...
                    naprawde znam wesole dzieci,ktorych tatusiowie pracuja za granica lub jezdza na tirach i sa co jakis czas tylko w domu i jakos nie widze zeby byly nieszczesliwe
                    wszystko zalezy od punktu widzenia to tyle.nie ma sensu dyskutowac a juz napewno nie w takim atakujacym tonie jak Twoj,dziekuje bardzo
                    • my_favourite_axe Re: najma 08.12.11, 11:49
                      beata.koralik napisała:

                      > a tak.wyobrazilam sobie smutna rodzine,zamartwiajacych sie rodzicow,poddenerwow
                      > anych cala sytuacja,smutne dziecko ktore patrzy jak inni maja cos,ida gdzies
                      > itd, lub pracujacego do wieczora tatusia i wracajacego poznym wieczorem zeby da
                      > c corce buzi na dobranoc...
                      > naprawde znam wesole dzieci,ktorych tatusiowie pracuja za granica lub jezdza na
                      > tirach i sa co jakis czas tylko w domu i jakos nie widze zeby byly nieszczesli
                      > we

                      Ty mówisz o abstrakcji, a ja pozwolę sobie zacytować autorkę:
                      "tutaj mamy swietna opieke lekarska,swietna szkole dla dzieci i perspektywy lepszego zycia w przyszlosci dla dzieci. Szkola ,ktora daje dzieciom skrzydla,uczy wiary w siebie,pomaga rozwijac zainteresowanie itd. To mi sie potwornie podoba i czuje,ze dzieci maja takie prawdziwe beztroskie dziecinstwo w szkole i przedszkolu."

                      Dzieci są szczęśliwe, tylko matka nie może się odnaleźć na emigracji. Jeśli przez 4 lata tego nie zrobiła (nawet w zakresie nauki języka) to chyba będzie ciężko.. Moim zdaniem tego problemu nie warto naprawiać kosztem dzieci i męża.

                      Mój ton nie musi Ci się podobać, ale nie nazywaj go atakującym. Odpowiedziałam absurdem na absurdalny dylemat: dzieci bez wycieczki czy dzieci bez ojca.
                      • beata.koralik Re: najma 08.12.11, 11:54
                        coz... to jest wlasnie Twoje wlasne uproszczenie. Gdybys naprawde chciala pomoc a nie wykazac swoja wyzszosc to z tej calej wypowiedzi wyczytalabys znacznie wiecej niz jedno zdanie,ktore zreszta nie padlo.KONIEC
                        • my_favourite_axe Re: najma 08.12.11, 11:56
                          beata.koralik napisała:

                          > coz... to jest wlasnie Twoje wlasne uproszczenie. Gdybys naprawde chciala pom
                          > oc a nie wykazac swoja wyzszosc to z tej calej wypowiedzi wyczytalabys znacznie
                          > wiecej niz jedno zdanie,ktore zreszta nie padlo.KONIEC
                          >
                          >

                          Padło, padło. "Zeby nie rozbijac rodziny?czy to jest napewno lepsze?smutne dzieci,ktore nie moga isc na wycieczke z innymi po lekcjach bo nie stac rodzicow na swietlice,ale za to ma wieczorem tate w domu?"

                          Pa!
                          • nowapanna Re: najma 08.12.11, 12:16
                            No wlasnie axe..zgadzam sie z Toba w 100%.Tez nieco "napadlam" na autorke watku,bo tez mi sie w glowie nie miesci takie podejscie do zycia.Rozbijanie rodziny przez jedna osobe(tu matke) na rzecz pieniedzy,powrotu do rodzicow i starych znajomych.To smutne.I jeszcze to usprawiedliwianie siebie-ze przeciez mozna tak zyc;)
                            Moze niech autorka watku postawi sie w sytuacji meza-ma zostac sama w obcym kraju,pracowac i wysylac pieniadze rodzinie,patrzec jak dzieci znowu przezywaja stres zwiazany z aklimatyzacja(szkola w Polsce itp)i patrzec jak malzonek ma wszystko w dupie i przedklada swoje dobre samopoczucie nad dobro moje i rodziny.
                            ps.ja rowniez mieszkam za granica,mam dzieci i meza,wiec nie pisze z "kosmosu",tym bardziej mnie oslabia sposob myslenia autorki watku
                            • verdana Re: najma 09.12.11, 21:22
                              Pytanie - kto rozbija rodzinę? czy kobieta, która nie wytrzymuje samotności w obcym kraju, nie ma pracy, znajomych, nie odnajduje sie na emgracji, czy mąż, który uważa, ze najwazniejsza jest jego praca, a żona ma obowiązek podążać za nim i pozostać w obcym kraju, kompletnie wyobcowana.
                              W tym wypadku rodzinę rozbijaja co najmniej dwie osoby...
                              • nowapanna Re: najma 09.12.11, 22:55
                                Skad wiesz,ze maz uwaza ze jego praca jest najwazniejsza,a zona ma byc posluszna i dostosowac sie do niego?
                                Wyemigrowali oboje-wiec decyzje jak mniemam podjeli wspolnie.Teraz jedna osoba chce sie z tego wylamac-i to na swoich warunkach,czyli zostawic meza samego,zabrac dzieci i czekac w Polsce na kase.Tutaj mi wychodzi,ze to zonie najbardziej zalezy na pracy meza,poniewaz nie bierze pod uwage ich wspolnego powrotu do Polski-chce zeby maz zostal i dalej zarabial-prawda?
                                I wiesz co? ja nie rozumiem tego "wyobcowania",przeciez kobieta ma przy sobie meza,ma dzieci,jak sama wspomniala chodzi na kurs,ma jakies polskie kolezanki.Czego jej wiecej trzeba ? chce miec dom pelen gosci?;)chce miec co niedziele mame i tate na obiadku?
                                • verdana Re: najma 10.12.11, 20:21
                                  Podejrzewam, ze jesli alternatywą dla wspólnego mieszkania w Norwegii jest powrót do Polski, ale bez męża - to oznacza,że mąż też wybiera pracę, a nie rodzinę. O ile w ogóle obie strony po prostu nie uznają tego za dobre rozwiazanie i nie patrzą na to w kategoriach "rozbicia rodziny". tak czy inaczej - mąż nie przewiduje, ze mógłby wrócić z żona i dziećmi do kraju.
                                  • saraanna Re: najma 10.12.11, 23:26
                                    A dziwisz sie,ze maz autorki nie chce sie zwalac z 3 dzieci rodzicom, albo tesciom na glowe .Zeby wrocic do Polski ,trzeba miec gdzie,i jak to sie ma do marzen autorki o wlasnym domu.Teraz przynajmniej stac ich na wynajecie domku,a w Polsce zeby wynajac nawet byle jakie mieszkanie ,trzeba placic gruba kase,a zeby dostac kredyt tez trzeba miec stala prace,zeby moc go splacic.Gdyby maz autorki mial dobra prace w Polsce ,to by nie wyjezdzal do Norwegii ,a powrot do niczego i z niczym ,nie ma chyba sensu.
    • kol.3 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 18:18
      U Ciebie działa trochę mechanizm "tam dobrze gdzie nas nie ma". Twój powrót do Polski jest bez sensu. Rozbijesz rodzinę, Ty z dziećmi osobno, mąż osobno. To jest prowokowanie losu.
      W Polsce robi się coraz ciężej, nie ma pracy. Wizję kontaktu z rodziną masz wyidealizowaną, jak będzie ciężko finansowo, to i z rodziną będzie się układać gorzej.
    • jamesonwhiskey Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 18:30
      moze zamiast przezywac dylematy rusz sie do roboty
      wszyscy zadowoleni oprocz siedzacej na dupie paniusi zzytej z rodzina
    • fossli11 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 20:28
      dziekuje bardzo za wszystkie odpowiedzi
      i pozdrawiam :


      (ten ostatni zostawiam bez echa ;) )
      • marzeka1 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 20:44
        "U Ciebie działa trochę mechanizm "tam dobrze gdzie nas nie ma". Twój powrót do Polski jest bez sensu. Rozbijesz rodzinę, Ty z dziećmi osobno, mąż osobno. To jest prowokowanie losu.
        W Polsce robi się coraz ciężej, nie ma pracy. Wizję kontaktu z rodziną masz wyidealizowaną, jak będzie ciężko finansowo, to i z rodziną będzie się układać gorzej."

        - dokładnie to samo chciałam napisać. Moim zdaniem bez sensu jest rozbijanie rodziny i tyle.
      • mamapodziomka Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 20:54
        Ano wlasnie :(( Rodzine rozbijesz, bo na dluzsza mete nikt rozlaki nie wytrzyma, dzieci sie beda wychowywac bez ojca (wakacyjny tatus to nie to samo), czy sama prace znajdziesz z trojka dzieci i bez partnera??? Hmmm, trudno powiedziec, na pewno bedzie ci jednak bardzo ciezko, bo o ile sporadycznie mozna rodzine prosic o pomoc, o tyle zaorzac ja w kierat juz o wiele trudniej bez niesnasek. Bedziesz miala dom, o ile starczy wam pieniedzy, ale o przedszkole w Polsce tez nielatwo, szkola konczy sie dosc wczesnie, swietlica w wakacje nieczynna, a w mniejszych miejscowosciach i w trakcie roku szkolnego niezbyt dlugo.

        Ja bym sie wgryzala raczej w lokalna spolecznosc - kursy, szkola i przedszkole dzieci (urodziny mozna zorganizowac i w malym domku, a nawet mieszkaniu, najwyzej ograniczyc nieco liczebnosc gosci, albo poszukac miejsca gdzie mozna urzadzic urodziny - kino, kregle, etc.) Na pewno latwo nie jest i nie bedzie, ale czy na doleglosc bedzie naprawde latwiej? W pierwszym odruchu byc moze, po kilku latach z rodziny nie pozostaja zazwyczaj nawet juz nawet pozory.
    • kropeczka455 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 21:16
      Może Ci sie przyda.
      www.norweski.angielski-kursy.pl/
      Tu sa zalinkowane bezpłatne kursy.
      www.forumnorwegia.net/viewtopic.php?t=36243
      Wykorzystaj siedzenie w domu na intensywna nauke języka.

      Poczytaj sobie forum wiele mamusiek szuka kontaktu z innymi.
      www.forumnorwegia.net/viewforum.php?f=46
      • nowapanna Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 06.12.11, 22:35
        Jedyny problem to znalezienie przez Ciebie pracy?
        Uwazasz,ze w Polsce prace znajdziesz latwiej niz w Norwegii?;)))
        Sama siebie oszukujesz,a z Twoich wypowiedzi dokladnie widac Twoje motywacje(ktorym zaprzeczasz)- chcesz wrocic do mamusi i tatusia.Maz sie nie liczy.
        Tez mieszkam za granica,mam dwojke dzieci i nigdy bym sie nie zdecydowala na to,o czym Ty myslisz.
        Pomysl o dzieciach- po co teraz wkladaja wysilek w nauke nowego jezyka? zeby za rok znudzona mamusia im powiedziala,ze wracaja do Polski?...
        • seneka.0 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 07.12.11, 00:31
          Za rok nie bylabys żoną swojego męża. I zostala z alimentami z FA..
    • fossli11 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 07.12.11, 08:41
      napisze jeszcze raz dla osob,dla ktorych obce i niezrozumiale sa dobre relacje z rodzina i tesknota,ze nie moja rodzina w Polsce jest powodem dla ktorego chce wrocic. Moglam nawet nie wspominac o moich relacjach z rodzina ale napisalam to,zeby zaznaczyc,ze w Pl nie bylabym sama bo mam osoby na ktore moge liczyc. Tesknota jest chyba naturalnym stanem rzeczy i ja jako osoba dorosla moge sobie z tym poradzic,w przecinym razie nie mieszkalabym za granica 4 lata.

      wydaje mi sie,ze zostalam tez zle zrozumiana:nie jestem tu samotna,mam znajomych, nie siedze w domu non stop i nie szukam na sile znajomosci przez internet bo tego nie potrzebuje.Ucze sie duzo,mam materialy,chodze na kurs.

      Mieszkam niestety w rejonie gdzie nie jest wbrew pozorom az tak latwo o prace.
      Moj dylemat dotyczy jedynie przyszlosci tu.

      To tyle,dziekuje za wszytskie konkretne i zyczliwe odpowedzi,te mniej zyczliwe widac sa pisane przez osoby,ktore kompletnie nie maja pojecia w temacie.no,ale to forum....
      pozdrawiam
      • anula36 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 07.12.11, 08:51
        jesli myslisz tylko o przyszlosci to sama juz sobie odpowiedzialas- dzieci sie zaaklimatyzowaly, maja mozliwosc chodzic do dobrej szkoly, rozwijac skrzydla, a nie tylko byc tloczone w szkolne ramki jak to sie dzieje w Polsce.
        Ty mozesz zawsze wrocic do Polski kiedy sie usamodzielnia, dla nich wasz pobyt tam moze byc szansa na cale dlugie, lepsze zycie.
        • verdana Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 07.12.11, 11:32
          Jako, ze prawie cała moja rodzina wyemigrowała już dawno temu, mam trochę inne spojrzenie. Ci, którzy wyemigrowali jako dzieci - OK. Jednak ci, ktorzy wyjechali jako orosli - a teraz sa juz starzy, od 40 ponad lat w Szwecji - wcale nie sa szczęśliwi. Ciotka ma męża_Szweda, pracowała całe lata, mówi po szwedzku lepiej niz po polsku, a nadal jest obca. Takze dla swojej córki, która żyje już w innej kulturze. Nie jest szczęśliwa i mimo wysokiego poziomu zycia - załuje, ze nie została w Polsce.
          Zastanów się, ile jesteś w stanie poświecić dla dobra dzieci. I dla małżeństwa. Nie kazdy nadaje się do emigracji. Sam poziom zycia to nie wszystko.
      • roza06 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 07.12.11, 11:37
        Czyli nie jest aż tak tragicznie. Co do pieniędzy. Myślisz że dzieci będą szczęśliwsze jak tatuś będzie słał pieniądze do Polski i będziesz kupowała im kolejny prezent? Myślisz że zadowoli je wakacyjny tatuś, który na co dzień nie będzie brał udziału w wychowaniu? A ty dasz radę bez męża czy on bez ciebie? Przy długich rozłąkach więzi rodzinne rozluźniają się. Chcesz tego?
        Pozdrawiam
    • fossli11 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 07.12.11, 11:48
      mąż...
      jak sie poczytna zwlaszcza na tym forum to zycie z mezem pod jednym dachem wcale nie gwarantuje udanego zycia rodzinnego..wszystko zalezy od nas samych,mozna na odleglosc byc dobrym malzenstwem i bliskimi sobie ludzmi,pewnie ze to o wiele trudniejsze i bardziej ryzykowne ale mozliwe...
      to jest troche gornolotne stwierdzenie,stereotyp,ze wyjazd rozbija rodzine..rodzine mozna rownie dobrze rozbic kladac sie codziennie do wspolnego lozka i jesc codzien kolacje przy wspolnym stole..
      • nowapanna Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 07.12.11, 13:29
        Ja znam kilka takich "malzenstw" na odleglosc-zona z dziecmi w domu,maz tutaj pracuje i wysyla kase do Polski.Wierz lub nie,ale panowie ci maja podwojne zycie-tutaj na miejscu tez potrzebowali bliskosci i znalezli sobie towarzyszki niedoli;)Jeden przestal juz wysylac kase i mysli o rozwodzie.W sumie sie nie dziwie,bo nie chcialabym robic za bankomat.
        No ale Twoja ostatnia wypowiedz sugeruje,ze chyba nie za dobrze w Twoim malzenstwie,wiec to w sumie wszystko jedno czy bedziecie razem czy osobno.Dla Ciebie nawet lepiej osobno,bo kase bedziesz dostawac,a na kawe zawsze blizej do mamusi.
        • fossli11 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 07.12.11, 15:04
          ja wiem,ze kazdy sadzi po sobie ... wiem,ze czesto na forum sa `wrozki`,ktore wszystko wiedza z gory i potrafia czytac to czego nie ma.Jest przeciwnie niz myslisz,gdybym bala sie zostawic meza tutaj to bym nie ryzykowala,w dodatku napisalam,ze jak sie chce stworzyc szczesliwe malzenstwo to mozna to zrobic na odleglosc...tym sie wogole nie przejmuje i nie o tym jest ten watek

          co do panow prowadzacych podwojne zycie...znam takich,ktorzy sa tu sami latami a zony w Polsce i ci panowie maja zdjecia zon w domu,dzwonia codziennie i bardzo tesnia za rodzina,ktora jest dla nich najwazniejsza a kazde wolne od pracy spedzaja z zona w Polsce lub zony przyjezdzaja tu...widocznie obracamy sie w innym srodowisku
          ale znam tez takich,ktorzy w Polsce mieszkajac z zona prowadza latami podwojne zycie. :)
          • serendepity Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 07.12.11, 17:41
            Moim zdaniem to jest kwestia:
            -ulatwie sobie zycie i zrezygnuje z dalszej nauki jezyka i szukania pracy kosztem poswiecenia rodziny.

            Jak mozna byc blisko z mezem mieszkajac na stale w duzej odleglosci? Mozna tymczasowo mieszkac oddzielnie, czesto sie kontaktowac i myslec o szybkim powrocie. Ale na stale?
          • margita78 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 07.12.11, 17:42
            fossli11 napisała:

            > ja wiem,ze kazdy sadzi po sobie ... wiem,ze czesto na forum sa `wrozki`,ktore w
            > szystko wiedza z gory i potrafia czytac to czego nie ma.Jest przeciwnie niz mys
            > lisz,gdybym bala sie zostawic meza tutaj to bym nie ryzykowala,w dodatku napis
            > alam,ze jak sie chce stworzyc szczesliwe malzenstwo to mozna to zrobic na odleg
            > losc...tym sie wogole nie przejmuje i nie o tym jest ten watek

            a o czym jest ten watek, bo juz sie pogubilam?

            >
            > co do panow prowadzacych podwojne zycie...znam takich,ktorzy sa tu sami latami
            > a zony w Polsce i ci panowie maja zdjecia zon w domu,dzwonia codziennie i bard
            > zo tesnia za rodzina,ktora jest dla nich najwazniejsza a kazde wolne od pracy s
            > pedzaja z zona w Polsce lub zony przyjezdzaja tu...widocznie obracamy sie w inn
            > ym srodowisku

            A te wzajemne odwiedziny to jak czeste? Zdjecia zon i codzienne ;) telefony jeszcze nie swiadcza o dobrych zwiazkach i wiernosci.
            Naiwnoscia jest sadzic, ze dlugodystansowe zwiazki na odleglosc maja szanse powodzenia i nie odbijaja sie negatywnie na wzajemnych stusunkach oraz psychice dzieci, oj wielka naiwnoscia. Tak samo jak stwierdzenie, ze dziadkowie, ciocie, kuzynostwo zastapia dzieciom jednego z rodzicow. Ty chcesz miec duzy dom, pieniadze i towarzystwo do kawy i plot w swoim jezyku,wsrod swoich a ja radze ci wez sie za nauke jezyka i za robote, bedziesz miec mniej czasu na marudzenie i na dobre to calej rodzince wyjdzie.
            Opisujesz tu swoje dylematy proszac o komentarze a jak sa nie po twojej mysli (a wiekszosc jest) stajesz sie nieco agresywna. Forumowicze zwracaja ci uwage na wiele negatywnych apsektow tak twojego i dzieci powrotu do PL jak i calej waszej rodziny to pomysl o tym, bo za rok napiszesz post o tym jak to maz rzadko dzwoni i przyjedza, mniej kasy przysyla i oziebly bardzo przez skypa, a dzieci maja problemy w szkole itp. Tak, wrozka jestem;)
          • ola33333 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 07.12.11, 17:45
            nie znam norweskiego to nie wiem jaki jest trudny, ale wydaje mi sie ze juz po roku bycia za granica powinno sie znac jezyk w stopniu pozwalajacym na podjecie pracy, tak bylo u mnie, ale moze nie masz takiego intensywnego kontaktu z tubylcami?
            Moze zapisz sie na jakies kursy hobbystyczne, po to zeby wlasnie nawiazac wiecej kontaktow i wiecej gadac po norwesku? I twardo pisz podania o prace juz teraz..
            Powodzenia !
          • jamesonwhiskey Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 07.12.11, 17:59
            > a,w dodatku napis
            > alam,ze jak sie chce stworzyc szczesliwe malzenstwo to mozna to zrobic na odleg
            > losc...

            mamusia do ktorej tak tesknisz ci tak powiedziala ?

            po roku dostaniesz kopa w dupe
            dzieciaki jak podrosna sie zmyja do norwegi
            ale z pozytywow ty sie bedziesz mogla rozkoszowac kontaktami z rodzina do woli
            moze bezrobotna i bez dachu nad glowa ale jak mowisz zawsze ci pomagali wiec nie ma sie o co martwic
    • amb25 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 07.12.11, 14:21
      Podstawowy blad ktory popelniasz to zalozenie, ze nie znajac perfekt norweskiego nie znajdziesz pracy. Czasami sie udaje :). Jesi znasz angieski to polowe problemu z glowy.
      Przebywanie z Norwegami i rozmowa z nimi najlepiej Ci pomoze nauczyc sie jezyka, na kurs mozsz chodzic po pludniu, ew. pracodwca moze Ci tez taki kurs zorganizowac /zaplacic.
      Niestety sama (z mezem) musisz zdecydowac c dla CIebie jest wazniejssze - kasa i twoje dobre samopoczuie czy obecnosc meza przy dzieciach.
      • fossli11 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 07.12.11, 18:43
        nie ma sensu jednak taka dyskusja z kims, kto odwraca kota ogonem moje slowa. Wszyscy oprocz Verdany odradzaja mi powrot do kraju ale tylko niektorzy robia to w taki sposob,ze chce sie czytac ich post raz jeszcze.I za to im dziekuje,za madre slowa przekazany w madry sposob ;)

        natomiast niektore odpowiedzi sa wprost smieszne,pisane przez osoby ktore nie maja pojecia o czym pisze a za wszelka cene chca sie poczuc najmadrzejsi. Przyznam,ze trzeba miec prawdziwy talent ,zeby az tak przekrecic wypowiedz kurczowo trzymajac sie jednego slowa ;)
        ale to sa wlasnie uroki forum
        koncze temat i pozdrawiam
        • nowapanna Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 07.12.11, 18:59
          Wszyscy oprocz verdany maja inne zdanie-i oczywiscie Tobie to pasuje,bo tego oczekiwalas.
          Ale verdana pisze o starszych ludziach/doroslych ktorzy na emigracji moga byc nieszczesliwi-Ty chyba nalezysz do tej grupy ludzi,ktorzy nie potrafia sie odnalezc za granica.Tesknisz za mamusia i tatusiem,za kioskiem ruchu,biedronka i kawa u kolezanki z podstawowki:))
          Najlepsze chyba rozwiazanie dla calej rodziny to Twoj powrot do Polski.Dzieci i maz powinni zostac w Norwegii-maz ma tu prace,zna chyba nieco jezyk,dzieci znaja/ucza sie jezyka.Nie rozumiem dlaczego oni powinni ponosic koszta Twoich tesknot za utraconym dziecinstwem?
          Albo przelam sie i zrozum,ze nalezysz do tej rodziny i kieruj sie ogolnym dobrem wszystkich,albo mysl o sobie i wracaj sama.
        • cahir4 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 08.12.11, 12:43
          Nie denerwuj się. Większość osób wypowiadających się w tym wątku nie zrozumie za nic Twoich dylematów, bo uważa, że Polska to z definicji samo zło, smród, brud i ubóstwo i jeśli komuś już udało się z tego piekła wyjechać to musi być niepełnosprawny na umyśle, żeby chcieć tu wrócić, a jeśli jeszcze chce dzieci ze sobą przywieźć, to już w ogóle zbrodnia przeciwko ludzkości.

          Jak rozumiem, tak radykalnych poglądów nie podzielasz ;). Rozumiem, że kilka lat temu doszliście z mężem do wniosku, że nie macie w Polsce ciekawych perpektyw i postanawiacie poszukać ich gdzie indziej - konkretnie w Norwegii. Obecnie zaś jesteś na etapie dochodzenia do wniosku, wynikającego z racjonalnej oceny waszej sytuacji materialno-zawodowej, że w Norwegii też takich perspektyw nie macie. Nie chcieliście być biedakami w Polsce, a teraz czujecie się biedakami w Norwegii. Rozumiem, że sutuacja obecna nie zaspokaja waszych aspiracji, a nie bardzo widzisz szansę, żeby ją poprawić, jeśli wszyscy w Norwegii pozostaniecie.

          Na pytanie, "czy warto się kurczowo trzymać tej Norwegii" sama sobie już właściwie odpowiedziałaś. Nie, nie warto, jeśli miała to być droga, która Was miała zaprowadzić to pewnego celu, a okazała się ślepym zaułkiem. Może rzeczywiście jest to dobry moment, żeby się zastanowić, co dalej. Zastanowić się WSPÓLNIE. I spokojnie. Ja jednak bardzo przestrzegałabym przed rozdzieleniem rodziny. Rozumiem aspiracje materialne, ale koszty ich osiągnięcia mogą być zbyt wysokie. Udowodniliście już, że nie boicie się zmian - możecie więc zastanowić się nad różnymi opcjami. Norwegia nie jest jedynym krajem w Europie. Ba, Polska też jest trochę większa niż Twoja rodzinna miejscowość - nie musicie wracać przecież dokładnie tam. Ale radziłabym jednak, gdziekolwiek zdecydujecie się żyć, żyć RAZEM.

          PS. Nie wszyscy uważają, że przywiązanie do rodziny, także tej dalszej, potrzeba pogaduszek w rodzinnym języku i tęsknota za przestrzenią, w której są place zabaw, to rzeczy z definicji godne pogardy.
          • fossli11 cahir4 08.12.11, 12:50
            no coz...napisze tylko wielkie dzieki za te slowa.
            Twoja wypowiedz jest chyba dobrym zakonczeniem tego watku
            pozdrawiam serdecznie
    • happy_123 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 08.12.11, 11:34
      porozmawiajmy na www.psychowsparcie.pl/forum/index.php
      • beata.koralik Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 08.12.11, 12:32

        mam kolezanke,ktora mieszkala z mezem i 2 dzieci w Holandii.Byla tam 2 lata,dzieci chodzily do przedszkola. Wrocila jakies 2 lata temu.Teraz dzieci chodza w Pl do szkoly.Wrocila bo zle sie tam czula,nie mogla sie odnalezc...maz zostal i nadal sa rodzina :) kolezanka mowi,ze to byla dobra decyzja

        ja osobiscie nie potepiam nikogo bo ktos podejmuje inne decyzje niz ja.nie wiadomo czym sie kieruje,co przezyl,jakie ma doswiadczenia itd zycie nas zmusza do roznych decyzji..
    • asia_i_p Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 08.12.11, 18:30
      Jeżeli tak strasznie tęsknisz za rodziną, to wyobraź sobie, jak będziesz tęsknić za mężam. Nie wytrzymasz.
      • beata.koralik Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 08.12.11, 19:09
        jak strasznie??ze tyle lat juz mieszka za granica...to chyba nie tesknota jest problemem,wspomniana zostala zdaje sie przy okazji a czepneliscie sie jej jakby to bylo w tym wszystkim najwazniejsze,ech...
      • kol.3 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 08.12.11, 20:48
        Jeśli zdecydować się na opcję, że mąż zostaje w Norwegii, reszta rodziny wraca, to należy się zastanowić jaki cel ma zostać osiągnięty, jak długo rodzina ma być osobno.
        Co do Verdany to nie wiem czy pisząc o nieszczęśliwych emigrantach w Szwecji nie ma na myśli emigracji 68 roku, to jednak była specyficzna "emigracja" i ci ludzie zawsze będą nieszczęśliwi.
        • mama_myszkina Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 09.12.11, 02:13
          1/3 imigrantów w Norwegii i Szwecji opuszcza te kraje po kilku latach za główny powód podając poczucie wyobcowania, niemożnosć integracji i wrogość rdzennych meszkańców Skandynawii. To nie dotyczy tylko pokolenia '68.
          • kol.3 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 09.12.11, 18:36
            Ale 2/3 zostają. Niektórzy nie nadają się do emigrowania.
            • najma78 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 09.12.11, 18:47
              kol.3 napisała:

              > Ale 2/3 zostają. Niektórzy nie nadają się do emigrowania.

              Bez wzgledu na kraj. Polacy w UK tez tworza specyficzne getta, pomimo, ze tubylcy raczej otwarci, powodem jest glownie brak znajomosci jezyka i ogolna niechec do asymilacji. Ktos zadal pytanie co mialoby byc celem rozlaki w przypadku autorki watku? Ja mysle, ze warto zapytac jakie sa cele tej rodziny? Docelowe zycie matki z dziecmi i ojca w dwoch roznych krajach i wizyty kilka razy w roku to chyba jednak nie?
        • verdana Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 09.12.11, 21:25
          Nie, to nie tylko emigracja z 68 roku - co więcej znam sporo szczęśliwych emigrantów z tego okresu. najbardziej nieszczęśliwa kuzynka wyjechała wprawdzie po 68, sle dlatego, że otworzyla się taka możliwość, a ona w Polsce rozstała sie z facetem - i to byl jedyny powód.
          Sporo ludzi to emigracja wczesniejsza. Oni sami są zintegrowani bardzo mniej-wiecej ze szwecją, a ich dzieci - wyemigrowały.
          • kasia_wp Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 10.12.11, 00:01
            czy zacisnac zęby ,uczyc sie jezyka i probowac znalezc prace?

            Takie pytanie postawiłaś.

            Ja myśle, ze tak, po 4 latach nauki, raczej znasz język na jakimś- tam poziomie. Nie wiem jaka praca Cię satysfakcjonuje, ale ja próbowałabym choćby sprzątania. Nie patrz na koleżanki, które nie mogą znaleźć,sama szukaj.
            Zapisz sobie wszystkie za i przeciw.
            Wakacje z babcią za którą się tęskni i płacze, to nie to samo co płacz za ojcem, którego widzi się parę razy w roku.
            Co będzie jak w Polsce nie znajdziesz pracy, będziesz szczęśliwsza, przez to, że na więcej rzeczy będzie Cię stać, dzięki zarobkom męża.? to trochę słaby argument.
            Bo nie rozumiem tak naprawdę, co jest głównym powodem myśli o powrocie. Czy to ,że za pensję męża będzie Cię w PL stać na więcej niż w Norwegii??
            Mam sporo znajomych w Norwegii, nie wierzę ze nie można znaleźć pracy przy opiece nad dzieckiem, osobami starszymi czy przy sprzątaniu.
            Moja dobra znajoma, żona Norwega, nie jest Polką, pracuje jako tłumacz, przy okazji uczy francuskiego ( jej drugi język), sprząta, pilnuje dzieci.
            Mnie się wydaje,że Ty po prostu chcesz wrócić do Polski, dlatego odtrącasz wszystkie rady.
            • kol.3 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 10.12.11, 08:57
              Nie wiem, czy nie chodzi o to, że najlepiej zarabiać za granicą a wydawać w Polsce.
              • najma78 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 10.12.11, 10:25
                kol.3 napisała:

                > Nie wiem, czy nie chodzi o to, że najlepiej zarabiać za granicą a wydawać w Po
                > lsce.

                Tylko pytanie czy wystarczy pieniedzy na utrzymanie dwoch domow, bo w koncu jej maz w Norwegii tez bedzie musial sie utrzymac, nawet jesli ograniczy swoje potrzeby do minimum to jednak nadal bedzie to kosztowac. Ona chce miec dom w Polsce i to duzy, a to pochlonie bardzo duzo pieniedzy, nie tylko kupno czy budowa ale takze pozniejsze utrzymanie. Maz ze swoich zarobkow w Norwegii bedzie tez musial zapewnic wikt i opierunek 4 osobom w PL. Mysle, ze jej maz nie wykonuje dobrze platnej pracy w przeciwnym razie stac by ich bylo na duzy dom, nie narzekalaby na oplate za swietlice i przedszkole i moglaby pewnie czesto podrozowac do PL lub zapraszac rodzine do siebie, tak wiec dla mnie ta wizja wygodnego zycia w PL za pieniadze przesylane od meza jest chyba zbyt optymistyczna. Autorka nie wspomina o mozliwosci ich wspolnego powrotu bo wie, ze tam gdzie mieszkali o prace trudno, a w innym rejonie Polski nawet gdyby byla praca dla meza to zarobki nie te same i poziom zycia nizszy, a gdyby mieli oboje pojsc do pracy to brak rodziny, ktora by pomogla skutecznie by temu przeszkodzil. Cztery lata to wystarczajaco aby poznac jezyk w stopniu komunikatywnym, mozna tez poszukac pracy, nawet jesli mialoby to byc cos niezbyt interesujacego na poczatku, pytanie tylko czy sa checi, jak widac nie za bardzo. Tez mieszkam za granica, tez nie znalam jezyka na poczatku, zaczynalam od pracy w kuchni szpitalnej, uczylam sie intensywnie, wspinalam po ''drabinie'', wyszlam za maz, urodzilam dzieci, nauczylam jezyka, mam grono znajomych w tym kilkoro przyjaciol (w tym takze tubylcy), wygodny dom z duzym ogrodem, prace jako asystent nauczyciela w szkole do ktorej chodza moje dzieci i 13 tygodni wakacji w roku :) i mam poczucie, ze tu jest moje miejsce, moj dom. Znam tez rodakow z podobnym nastawieniem jak autorka, niektorzy juz wyjechali do PL (zostawiajac mezow) i wrocili aby ratowac zwiazki, niektorym sie rozpadly, ale to osoby stoja wciaz w tym samym punktcie, wciaz sa niezadowolone.
                • fossli11 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 10.12.11, 10:38
                  Autorka
                  > nie wspomina o mozliwosci ich wspolnego powrotu
                  bo wie, ze tam gdzie mieszkali
                  > o prace trudno, a w innym rejonie Polski nawet gdyby byla praca dla meza to zar
                  > obki nie te same i poziom zycia nizszy, a gdyby mieli oboje pojsc do pracy to b
                  > rak rodziny, ktora by pomogla skutecznie by temu przeszkodzil. Cztery lata to
                  > wystarczajaco aby poznac jezyk w stopniu komunikatywnym, mozna tez poszukac pr
                  > acy, nawet jesli mialoby to byc cos niezbyt interesujacego na poczatku, pytanie
                  > tylko czy sa checi, jak widac nie za bardzo. Tez mieszkam za granica, tez nie
                  > znalam jezyka na poczatku, zaczynalam od pracy w kuchni szpitalnej, uczylam sie
                  > intensywnie, wspinalam po ''drabinie'', wyszlam za maz, urodzilam dzieci, nauc
                  > zylam jezyka, mam grono znajomych w tym kilkoro przyjaciol (w tym takze tubylcy
                  > ), wygodny dom z duzym ogrodem, prace jako asystent nauczyciela w szkole do kto
                  > rej chodza moje dzieci i 13 tygodni wakacji w roku :) i mam poczucie, ze tu jes
                  > t moje miejsce, moj dom. Znam tez rodakow z podobnym nastawieniem jak autorka,
                  > niektorzy juz wyjechali do PL (zostawiajac mezow) i wrocili aby ratowac zwiazki
                  > , niektorym sie rozpadly, ale to osoby stoja wciaz w tym samym punktcie, wciaz
                  > sa niezadowolone.

                  nie wspomnialam o wielu innych rzeczach,ktore ty sobie dopowiedzialas...np to,ze chce miec duzy dom i pieniadze wysylane przez meza do PL :) przekrecasz i wyolbrzymiarz kazda moja wypowiedz wiec nie bede juz pisac bo nie ma sensu
                  wspaniale,ze ci sie tak swietnie wiedzie,zapewne to jest cala odpowiedz dlaczego zupelnie mnie nie rozumiesz i nic do ciebie nie dociera
                  nie mam zamiaru przed toba ani przed nikim sie tlumaczyc z niczego,np dlaczego przez 4 lata nie nauczylam sie jezyka.

                  watek widze zyje juz swoim zyciem :)
                  otrzymalam kilka fajnych rad i sensownych wypowiedzi,reszta mam (w tym ty najmo) zachowuje sie jak zgraja przekup ktore wesza sensacje i plotkuja o Kowalskiej spod trojki :)
                  widac nie macie nic ciekawszego do roboty niz zapedzanie sie w swojej wyobrazni

                  aha
                  i uwazaj,zebys z tej drabiny kiedys nie spadla...chociaz , z perspektywy ziemi pewnie swiat bedziesz inaczej postrzegac, a w szczegolnosci ludzi
                  • najma78 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 10.12.11, 11:27
                    i uwazaj,zebys z tej drabiny kiedys nie spadla...chociaz , z perspektywy ziemi
                    > pewnie swiat bedziesz inaczej postrzegac, a w szczegolnosci ludzi

                    Dziekuje, bede uwazac :) Ty za to z twoim nastawieniem nie bedziesz miala okazji zobaczyc niczego z innej perspektywy.
                    Nie piszesz wszystkiego, ale wystarczajaco aby czytajac miedzy wierszami wydedukowac w czym rzecz i nie tylko ja to zrobilam jak widzisz. Wszystkie wypowiedzi, ktore nie sa zgodne z twoim tokiem myslenia traktujesz agresywnie silac sie przy tym na zachowanie pozorow opanowania i kultury, ale prawie w kazdym poscie wychodzi twoje prawdziwe ja. Trzeba bylo zatytuowac watek ''dylematy-prosze o o utwierdzenie mnie w slusznosci moich pogladow'' skoro i tak wiesz lepiej. Nie jestes taka zagadkowa jak myslisz, takich jak ty wiele na emigracji. Wiekszosc osob przestrzegla cie przed rozbiajniem rodziny, zwlaszcza na nieokreslony czas, dostalas mnostwo innych komentarzy, ktore zwracaja uwage na wiele aspektow ale ty nie podjelas dyskusji, stwierdzilas tylko, ze przeciez sa rodziny, ktore tak zyja i jest dobrze, traktujesz temat powierzchownie sugerujac sie wiszacymi na scianie zdjeciami rodziny. Zbilazajcy sie okres swiat powoduje wzrost emocji zwiazanych z zyciem z dala od rodziny i to zupelnie naturalne, ale to emocje, ktorymi nie mozna sie kierowac podejmujac powazne decyzje dotyczace rodziny a przede wszystkim dzieci.
                    • fossli11 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 10.12.11, 11:43
                      smieszne jest Twoje postrzeganie calej tej mojej historii ktorej nie znasz przeciez...nie podjelam decyzji,ze pakuje sie i wracam,skoro jakis czas temu zdecydowalam sie,ze zostaje,dzieci rozpoczely tu edukacje,ja zapisalam sie na kurs na ktory wciaz chodze to chyba jest rownoznaczne z tym,ze przyszlosc wiaze z NO.mam watpliwosci i dyematy jak kazdy.I wbrew temu co sobie myslisz,mysle tak samo jak wszyscy w tym watku dlatego wlasnie nie pisze jeszcze z PL :)
                      jak ktos slusznie zauwazyl, mieszkasz w wygodnym domu z duzym ogrodem i dziwisz sie,ze chce aby dzieci mialy swoje pokoiki i troche wiecej metrow niez mamy teraz :) pracujesz w szkole (3 razy w tyg) i czujesz sie z tego powodu strasznie dumna. hehe

                      nie wiesz o mnie naprawde nic poza swoimi domyslami. tyle samo co ja o tobie,na podstawie tych kilku postow.
                      nie biore do serca twoich rad bo poprostu nie sa radami a jedynie kpina i drwina ze mnie.mozesz sobie darowac dalsze zasmiecanie watku.
                      jeszcze raz powtarzam: kazde twoje slowo o mnie i o mojej sytuacji jest nieprawda a jedynie twoim czytaniem miedzy wierszami.nic nie zrozumialas niestety...
                      pozdrawiam
                      • najma78 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 10.12.11, 11:56
                        > jak ktos slusznie zauwazyl, mieszkasz w wygodnym domu z duzym ogrodem i dziwisz
                        > sie,ze chce aby dzieci mialy swoje pokoiki i troche wiecej metrow niez mamy te
                        > raz :) pracujesz w szkole (3 razy w tyg) i czujesz sie z tego powodu strasznie
                        > dumna. hehe

                        Tak, czuje sie dumna i zadowolona i co w tym zlego? Przemawia przez ciebie zwykla zazdrosc bo wiele bys dala za znajomosc jezyka i przyzwoita prace, a jak na razie masz dylematy, ktore sklaniaja cie do pisania na forach. To wlasnie jedna z twoich wypowiedzi jakze odartych
                        z calej tej maski pozorow jaka zalozylas. Ja sie nie chwale hehehe, podaje ci przyklad, ze mozna jesli sie chce, mozesz wrocic do swojego malego miasteczka w PL i byc bezrobotna i bez perspektyw, bo jak sama wspominialas o prace tam trudno i do tego z twoim wyksztalceniem a do tego mozesz jeszcze dzieciom zafundowac zupelnie inny system edukacji raczej nie lepszy od tego, ktory maja tu i to tez sa twoje slowa. Mozesz tez postarac sie jak radzi wtoj maz zostac rok, nauczyc sie jezyka, poszukac pracy. To rozwiazanie jest zdecydowanie lepsze, bo kiedy ty znajdziesz zajecia zarobkowe wasza sytuacja sie poprawi. Szanse, ze bedzie ona lepsza w Pl sa mniejsze niz w Norwegii. Pytasz o przyszlosc? Ona zalezy od ciebie, jest w twoich rekach wiec zastanow sie realnie, bez emocji gdzie macie jako rodzina lepsze warunki rozwojowe.
                        • fossli11 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 10.12.11, 12:05
                          sluchaj,ja jestem tlumaczka jezykowa, w Polsce zanim urodzilam dziecko pracowalam w swoim zawodzie,potem troche w szkole.Prace znalazlabym w innym miescie,gdybym zdecydowala sie na powrot to juz bym jakos postarala sie o ulozenie tam zycia.NIE ZDECYDOWALAM SIE wiec nie wiem czemu wciaz traktujesz mnie jakbym rzucila wszystko i zmarnowala sobie a przede wszystkim dzieciom zycia.Ja naprawde mysle podobnie tak jak ty ale nie przyszlo mi do glowy zeby komus radzic wywyzszajac sie i kpiac z czyichs dylematow.
                          decyzje podejmujemy wspolnie z mezem,mamy takie same watpliwosci. I napewno ja sobie dobrze przemyslimy.
                          • najma78 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 10.12.11, 12:20
                            fossli11 napisała:

                            > sluchaj,ja jestem tlumaczka jezykowa, w Polsce zanim urodzilam dziecko pracowal
                            > am w swoim zawodzie,potem troche w szkole.Prace znalazlabym w innym miescie,gdy
                            > bym zdecydowala sie na powrot to juz bym jakos postarala sie o ulozenie tam zyc
                            > ia.

                            No to masz potencjal do wykorzystania nie tylko w Norwegii, skoro takie bezrobocie w rejonie gdzie mieszkacie to moze pomyslcie o przeprowadzce albo nawet zmianie kraju. W PL mialas ciekawa i pewnie nienajgorzej platna prace wiec mozecie smialo rozwazac powrot razem.
                            W imie czego wiec gnieciecie sie w malutkim domku a ty jestes bez pracy. Tlumaczenia mozna robic online i zarabiac. Internet daje ci taka mozliwosc bez wychodzenia z domu.
                            • fossli11 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 10.12.11, 12:25
                              W imie czego wiec gnieciecie sie w malutkim domku a ty jestes bez pracy. Tlumac
                              > zenia mozna robic online i zarabiac. Internet daje ci taka mozliwosc bez wychod
                              > zenia z domu.


                              dokladnie takie pytanie zadalam w moim pierwszym poscie,ale naskoczylas na mnie bo poniosla Cie Twoja wyobraznia.i oczywiscie wiedzialas wszystko lepiej o mnie. Nie chcialam wdawac sie w szczegoly,napisalam to co uwazalam za stosowne i dostalam po glowie...

                              juz dziekuje pieknie za rady,naprawde
                              • najma78 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 10.12.11, 12:33
                                fossli11 napisała:

                                > dokladnie takie pytanie zadalam w moim pierwszym poscie,ale naskoczylas na mnie
                                > bo poniosla Cie Twoja wyobraznia.i oczywiscie wiedzialas wszystko lepiej o mni
                                > e. Nie chcialam wdawac sie w szczegoly,napisalam to co uwazalam za stosowne i d
                                > ostalam po glowie...
                                >
                                Ty nawet odpowiedzialas:
                                . tu jest lepsza opieka zdrowotna
                                . lepsza edukacja dla dzieci
                                . w swoim rodzinnym miasteczku pracy tez nie znajdziesz
                                . dzieci sa tu szczesliwe
                            • jamesonwhiskey Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 10.12.11, 12:57
                              > > sluchaj,ja jestem tlumaczka jezykowa, w Polsce zanim urodzilam dziecko pr
                              > acowal


                              tlumaczka co nie moze przez 4 lata sie jezyka nauczyc ?
                              dziwne to
                              • fossli11 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 10.12.11, 13:01
                                jamesonwhiskey napisał:

                                > > > sluchaj,ja jestem tlumaczka jezykowa, w Polsce zanim urodzilam dzie
                                > cko pr
                                > > acowal
                                >
                                >
                                > tlumaczka co nie moze przez 4 lata sie jezyka nauczyc ?
                                > dziwne to
                                dziwne to to,ze nie mozesz zrozumiec ze nie tylko jeden obcy jezyk jest na swiecie:)
                                a wiesz,ze przez 4 lata nie zapisalam sie na kurs,bo czesc czasu spedzalam w Polsce poniewaz konczylam studia a kiedy skonczylam wrocilam do Norwegii i szybciutko zapisalam sie na kurs.Nie wiesz tego?no,tak bo skad mozesz cokolwiek o mnie wiedziec... :)
                                pozdrawiam niedowiarka
                                • najma78 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 10.12.11, 13:24
                                  fossli11 niezla kretaczka z ciebie hehehe

                                  Mieszkasz 4 lata w Norwegii co uodpornilo cie na tesknote, ale czesc czasu spedzilas w PL konczac studia (to nie dziwne, ze nie tesknisz) do tego urodzilas jeszcze dwoje dzieci, no w sumie trzecie bylo malutkie jak wyjezdzaliscie, a teraz jest w szkole a pozostale w przedszkolach i to wszystko w ciagu 4 lat studiujac i mieszkajac w dwoch krajach. Niezle, naprawde.
                                  • fossli11 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 10.12.11, 13:28
                                    nie rozumiem doprawdy co w tym dziwnego,czego ty nie mozesz pojac???
                                  • leverpostei Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 10.12.11, 13:36
                                    o kurcze,cos ci sie najma w ukladance nie zgadza?? samoloty lataja a studia mozna robic i zaocznie wiesz?
                                    • najma78 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 10.12.11, 13:54
                                      leverpostei napisała:

                                      > o kurcze,cos ci sie najma w ukladance nie zgadza?? samoloty lataja a studia moz
                                      > na robic i zaocznie wiesz?

                                      Jasne, jasne ;)
                • kamerra kobieto!!!! 10.12.11, 10:50
                  masz wygodny dom i dziwisz sie,ze autorka chce miec dom???skad wiesz w jakim mieszka teraz?czy zawisc przyslonila ci myslenie? czy musisz miec za wszelka cene lepiej od innych/idz lepiej do swoich dzieci zamiast nakrecac sie w swoim jadzie
                  • nowapanna dom 10.12.11, 11:41
                    fossil w pierwszym poscie napisala,ze chcialaby miec dom z pokojem dla kazdego z dzieci.Taki dom okupiony nieobecnoscia ojca(na dlugie lata,bo dom trzeba i postawic i wykonczyc itp) to tylko mury w ktorych dzieci i tak nie zostana.Dzieci,pojda na studia,zaloza rodziny i tyle beda sie cieszyc tymi swoimi wymarzonymi przez fossil pokojami.
                    Prawdziwy dom,to rodzina-i nie wazne,czy to dom/mieszkanie wynajety,czy wlasny.Spytaj dzieci,czy robi im to jakas roznice?
                    Pisalas fossil,ze dzieci sa w Norwegii szczesliwe,ze jestes zadowolona z dobrej szkoly do ktorej chodza,ze maja kolegow/kolezanki.
                    Tego bym sie trzymala- szczescia dzieci,a nie wymarzonego domu w Polsce(bo zadaj sobie pytanie,dla kogo bylby ten dom w perspektywie).
                    • fossli11 Re: dom 10.12.11, 11:46
                      napisalam dom/mieszkanie

                      ile z was nie ma swojego mieszkania a mieszka w wynajetej klitce i marzy o czyms wiecej?ile,pytam??

                      ile osob gniezdzi sie na malej przestrzeni z cala rodzina w przekonaniu,ze nie warto kupowac nic wiekszego bo i tak dzieci kiedys wyfruna z gniazdka? ILE???
                      • najma78 Re: dom 10.12.11, 12:01
                        fossli11 napisała:

                        > napisalam dom/mieszkanie
                        >
                        > ile z was nie ma swojego mieszkania a mieszka w wynajetej klitce i marzy o czym
                        > s wiecej?ile,pytam??

                        To daz do celu, ucz sie jezyka, ksztalc sie, zdabadz zawod pozwalajacy na znalezienie pracy aby pomoc mezowi ziscic wasze wspolne marzenie o wiekszym lokum. I jeszcze jedno nie rozmanzajacie sie juz skoro was na to nie stac.
                        • fossli11 Re: dom 10.12.11, 12:07
                          I
                          > jeszcze jedno nie rozmanzajacie sie juz skoro was na to nie stac.


                          ten wpis powinien zostac usuniety z forum...
                          pozostawie go bez komentarza...poprostu sie skwitowalas
                        • figglagla Re: dom 10.12.11, 12:16

                          najma78 napisała:

                          > fossli11 napisała:
                          >
                          > > napisalam dom/mieszkanie
                          > >
                          > > ile z was nie ma swojego mieszkania a mieszka w wynajetej klitce i marzy
                          > o czym
                          > > s wiecej?ile,pytam??
                          >
                          > To daz do celu, ucz sie jezyka, ksztalc sie, zdabadz zawod pozwalajacy na znale
                          > zienie pracy aby pomoc mezowi ziscic wasze wspolne marzenie o wiekszym lokum. I
                          > jeszcze jedno nie rozmanzajacie sie juz skoro was na to nie stac.


                          o rany,ale prostaczka z ciebie...
                          • najma78 Re: dom 10.12.11, 12:29
                            figglagla napisała:

                            > o rany,ale prostaczka z ciebie...

                            Jesli szczerosc to postactwo to moge byc prostaczka, ale nie musze chyba wklejac wypowiedzi autorki o tym jak jej przykro i nie wie co ma odpowiedziec corce, ktora pyta ja o wlasny pokoj i rysuje go na kartce albo innych, w ktorych opisuje jak to musi sie nagimnastykowac aby oplacic dodatkowe zajecia bo dziecko chce a ona nie chce ogladac jej smutnej twarzy. Przyjechala do meza zostawiajac swoja prace w szkole, jest tlumaczka jezykowa, mieli wtedy jedno dziecko a dorobili sie nastepnych, pewnie chcieli drugie, zeby pierwszemu dziecku nie bylo smutno, ze wszyscy maja rodzenstwo a ono nie i urodzily sie bliznieta. Ten watek zaczyna byc zabawny, naprawde. Ciekawe czego jeszcze sie dowiemy, zreszta nie wazne i tak nikt tu autorki nie zrozumie, albo tylko nieliczni. W koncu ona ma malo kasy, gniecie sie w jakiejs klitce, ma troje dzieci i placi za ich przedszkola i zajecia dodatkowe z wielkim trudem, nie moze pracowac bo wtedy placilaby za opieke nad nimi jeszcze wiecej, z domu tez nie pracuje, widac jej tlumaczen nikt niechce...
                            Ehhh.
                            • figglagla Re: dom 10.12.11, 12:43

                              Ten watek z
                              > aczyna byc zabawny, naprawde

                              noo,dzięki Tobie.noo,a tak apropos to co tam slychać u tej Malinowskiej spod trójki :) Ty nasza forumowa plotkaro hehe
                              • najma78 Re: dom 10.12.11, 12:51
                                Dodam, jeszcze, ze w Norwegii (podobnie jak w bogatszych innych krajach UE) kazda osoba legalnie zatrudniona otrzymuje zasilki na dzieci i niepracujacych czlonkow rodziny. Poczytalam, takze po angielsku o formach pomocy/zasilkowania. Wiec faktycznie, tej pracy z jakis powodow nie podejmuje. Prawdy to tu napisala tyle co chciala, ot tak zalozyla watek w przyplywie przdswiatecznych emocji.
                                • leverpostei Re: dom 10.12.11, 12:57
                                  no to pewnie nie doczytalas albo nie zrozumialas...
                                  w Norwegii zasilki na dzieci do 18 roku życia dostaje się niezależnie od tego czy sie pracuje czy nie.

                                  ależ sie pasjonujesz czyimś życiem,swojego nie masz? ;)
                                  • najma78 Re: dom 10.12.11, 13:07
                                    leverpostei napisała:

                                    > no to pewnie nie doczytalas albo nie zrozumialas...
                                    > w Norwegii zasilki na dzieci do 18 roku życia dostaje się niezależnie od tego c
                                    > zy sie pracuje czy nie.

                                    Doczytalam, doczytalam
                                    >
                                    > ależ sie pasjonujesz czyimś życiem,swojego nie masz? ;)

                                    A ty co tu robisz w takim razie?
                                    • leverpostei Re: dom 10.12.11, 13:11
                                      jak widac czytam
                                      ale nie pasjonuje sie tak jak ty i nie węszę sensacji :)
                                      cóz,każdy ma jakiegoś bzika,każdy jakieś hobby ma...tralalalala

                                      a do autorki napisałam na priv (też mieszkam w Norwegii)
                                      • najma78 Re: dom 10.12.11, 13:14
                                        leverpostei napisała:

                                        > jak widac czytam
                                        > ale nie pasjonuje sie tak jak ty i nie węszę sensacji :)
                                        > cóz,każdy ma jakiegoś bzika,każdy jakieś hobby ma...tralalalala

                                        Mnie twoj nie obchodzi.
                                        • leverpostei Re: dom 10.12.11, 13:17
                                          dlatego tez sie z nim nie obnosze tak jak ty:)
                                          • najma78 Re: dom 10.12.11, 13:26
                                            leverpostei napisała:

                                            > dlatego tez sie z nim nie obnosze tak jak ty:)


                                            Mnie nie interesuja twoje bziki hehehe, obojetne czy sie z nimi obnosisz czy nie? Zrozumialas?
                              • najma78 Re: dom 10.12.11, 12:53
                                figglagla napisała:


                                > noo,dzięki Tobie.noo,a tak apropos to co tam slychać u tej Malinowskiej spod tr
                                > ójki :) Ty nasza forumowa plotkaro hehe

                                Napisz na priva to sie dowiesz, a jest co opowiadac, oj jest hehehehe
                    • fossli11 Re: dom 10.12.11, 11:59
                      Prawdziwy dom,to rodzina-i nie wazne,czy to dom/mieszkanie wynajety,czy wlasny.
                      > Spytaj dzieci,czy robi im to jakas roznice?
                      > Pisalas fossil,ze dzieci sa w Norwegii szczesliwe,ze jestes zadowolona z dobrej
                      > szkoly do ktorej chodza,ze maja kolegow/kolezanki.
                      > Tego bym sie trzymala- szczescia dzieci,a nie wymarzonego domu w Polsce(bo zada
                      > j sobie pytanie,dla kogo bylby ten dom w perspektywie).

                      wiem co moje dzieci chca,dlatego corka chodzi do swietlicy 2 razy w tyg oraz na tance...

                      a co mam mowic corce ktora wciaz powtarza ze marzy o swoim pokoiku i kiedy wraca z urodzin kolezanek opowiada o ich domku a potem rysuje swoj wymarzony dom i pokoj?

                      naprawde nie widze w tym nic dziwnego,ze ludzie chca miec swoj wlasny kąt...
                      • nowapanna Re: dom 10.12.11, 12:55
                        Pomysl,ze to tylko przejsciowy okres.W zyciu zawsze sa problemy-raz mniejsze,raz wieksze.Zycze Ci,zeby Wasza sytuacja materialna sie szybko poprawila,na tyle,ze bedziecie mogli wynajac wieksze mieszkanie/dom.
                        Ja tez mieszkam za granica,mam dwoje dzieci,nie mam swojego na wlasnosc domu,ale wynajmuje,tak zeby kazdy mial swoj pokoj.Nie marzy mi sie dom na wlasnosc,bo srednio co rok-dwa zmieniam lokum.A zmienialam wlasnie ze wzg.na metraz,lokalizacje,czy cene.Im dalej "w las" tym lepiej.Pozdrawiam
                        • fossli11 Re: dom 10.12.11, 12:59
                          nowapanna napisał:

                          > Pomysl,ze to tylko przejsciowy okres.W zyciu zawsze sa problemy-raz mniejsze,ra
                          > z wieksze.Zycze Ci,zeby Wasza sytuacja materialna sie szybko poprawila,na tyle,
                          > ze bedziecie mogli wynajac wieksze mieszkanie/dom.
                          > Ja tez mieszkam za granica,mam dwoje dzieci,nie mam swojego na wlasnosc domu,al
                          > e wynajmuje,tak zeby kazdy mial swoj pokoj.Nie marzy mi sie dom na wlasnosc,bo
                          > srednio co rok-dwa zmieniam lokum.A zmienialam wlasnie ze wzg.na metraz,lokaliz
                          > acje,czy cene.Im dalej "w las" tym lepiej.Pozdrawiam

                          dzieki,tak właśnie myslę
                          pozdrawiam
                      • saraanna Re: dom 10.12.11, 15:35
                        fossli11 napisała:
                        > a co mam mowic corce ktora wciaz powtarza ze marzy o swoim pokoiku i kiedy wrac
                        > a z urodzin kolezanek opowiada o ich domku a potem rysuje swoj wymarzony dom i
                        > pokoj?

                        Powiedz coreczce,ze teraz tatus sam pracuje i niestety nie jest maszyna ,zeby pracowac 24 h na dobe i zarobic na wymarzony pokoj swojej coreczki ,ale mamusia w koncu ruszy tylek i poszuka sobie pracy i wtedy spelni jej marzenia :P
                      • my_favourite_axe Re: dom 10.12.11, 19:30
                        fossli11 napisała:

                        > Prawdziwy dom,to rodzina-i nie wazne,czy to dom/mieszkanie wynajety,czy wlasny
                        > .
                        > > Spytaj dzieci,czy robi im to jakas roznice?
                        > > Pisalas fossil,ze dzieci sa w Norwegii szczesliwe,ze jestes zadowolona z
                        > dobrej
                        > > szkoly do ktorej chodza,ze maja kolegow/kolezanki.
                        > > Tego bym sie trzymala- szczescia dzieci,a nie wymarzonego domu w Polsce(b
                        > o zada
                        > > j sobie pytanie,dla kogo bylby ten dom w perspektywie).
                        >
                        > wiem co moje dzieci chca,dlatego corka chodzi do swietlicy 2 razy w tyg oraz n
                        > a tance...
                        >
                        > a co mam mowic corce ktora wciaz powtarza ze marzy o swoim pokoiku i kiedy wrac
                        > a z urodzin kolezanek opowiada o ich domku a potem rysuje swoj wymarzony dom i
                        > pokoj?

                        A co będziesz mówić córce jak będzie pytać o tatusia? Myślisz że łatwiej jej będzie zrozumieć nieobecność ojca niż brak pokoju?
                        A zresztą dzieci chcę różnych rzeczy, moja chrześnica na przykład chciała ostatnio pojechać do świętego mikołaja. Chciała i już, popłakała się nawet że nie może.

                        >
                        > naprawde nie widze w tym nic dziwnego,ze ludzie chca miec swoj wlasny kąt...

                        Ja też się temu nie dziwię, ale jak się coś chce to się bierze 4 litery w troki i się na to pracuje, samo nic nie spływa z nieba.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 15.12.11, 08:32
      Może to co Panią najbardziej męczy, to nie kraj w którym Pani ma mieszkać, ale ciagłe pozostawanie w dylemacie i konflikcie wewnętrznym. To kusi i tamto mami. Tyle samo "za" co i "przeciw". Poza tym dochodzi do tego utrata kontroli nad ważną częścia życia, czyli sytuacją zawodową.
      Chyba najlepszym rozwiązaniem jest podjąć stanowczą i jedną decyzję. I konstruować życie wokół niej. Wygląda na to, że lepiej ją sytuować wokół Norwegii. Jeśli będą konieczne zmiany do będzie je Pani ogladać z tej bazy.
      Inaczej , stojąc wciąż w mentalnym rozkroku, nie poczuce się Pani zadomowiona w miejscu w którym Pani mieszka , nie wtopi w społeczność. Ma Pani międzynarodowy zawód. Szkoda by było, aby taki potencjał zmarnować z powodów psychicznego rozdarcia, któremu nie można położyć kresu. To czego mi brakuje w Paniu wypowiedziach, a co warto też wziąć pod uwagę to patrzenie jedynie ze swojej perpektywy. Mówi Pani o sobie i dzieciach. Ale to przecież tylko Pani tęskni do Polski i swojej rodziny. Dzieci i mąż mają rodzinę , czyli Panią i siebie na miejscu. Czemu zatem Pani z dziećmi do Polski a mąż w Norwegii? Agnieszka Iwaszkiewicz
      • anula36 Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 15.12.11, 09:33
        moze byc i tak ze maz wytrzymuje mieszkanie tam, wlasnie dlatego ze ma rodzine przy sobie, a jak rodzina sie zmyje straci motywacje do emigracji.
        • znowu.to.samo Re: takie dylematy-prosze o spojrzenie z boku 15.12.11, 10:18
          Też mieszkam w skandynawii, ale W Danii.
          Gdy mąż wyjechał, mieszkaliśmy przez rok oddzielnie, i powiem ci jedno -takie małżeństwo nie ma racji bytu. Po roku stwierdziliśmy że albo mąż wraca albo ja dołączam do męża.
          Wybralismy to drugie...
          Żyje sie nam o wiele lżej niż w Pl. Tutaj mąz bez problemu utrzymuje sam naszą czwórkę. I jeszcze możemy odłożyć. W PL oboje mieliśmy prace i ledwo wiązaliśmy koniec z końcem..
          Bo prawda jest taka że w pl tak samo cięzko o pracę. A jak juz znajdziesz to robisz za grosze....
          Języka tez sie dopiero uczę, i tez nie mam pracy, ale wierzę że w końcu znajdę ta pracę. Szukam i nie tracę nadziei.

          Co z tego że będziesz miała rodzinę, a dzieci dziadków czy wujków czy nawet ten swój kąt, skoro nie będzie z wami męża i ojca, tylko od wielkiego dzwonu...
          Mąż będzie tyrał na podróże i na utrzymanie dwóch domostw
          Więć chociażby ekonomicznie to jest nieopłacalne, pomijając że ryzykujesz swoje małżeństwo...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka