kingusia1974
28.12.11, 01:22
Mialam i mam z nimi dobry kontakt. Zaczelo sie psuc ostatnio. Mamy pol roczna coreczke, ktora sie zajmuje, maz (w koncu jej syn)przygotowywuje sie do bardzo powaznej operacji (z powodu choroby ktora nabyl z powodu jej zaniedbania w dziecinstwie) w odleglym miescie, do ktorego musze go wozic.
Tesciowa nigdy nie zaproponowala pomocy przy dziecku. Gdy ja raz poprosilismy bo musielismy jechac do szpitala, to owszem zostala, choc juz o 15.oo dzwonila z pytaniem kiedy wracamy. Choc mysmy ledwie co wyszli z gabinetu lekarskiego (moze nawet wczesniej dzwonila tyle , ze m ielismy wylaczony tel.).
To bylo raz. Ostatnio poprosilismy czy by tesc albo tesciowa (oboje na emeryturze) nie zechcieli meza zawiesc do szpitala to odmowili pomoca. Ja zajmuje sie dzieckiem, karmie je piersia, a taka podroz na caly dzien to problem dla matki karmiacej. Nie chodzi o pieniadze, bo chco jestesmy duzo bardzie jubodzy niz tesciowie to moj maz zaplacilby za benzyne, zaoferowalismy tez aby pojechali naszym autem. Ale nie. Nie mieli ochoty.
Bylam taka zla. Jestem taka zla.
Moze przesadzam. Moze nie powinnam od nich oczekiwac pomocy w takich okolicznosciach jak wyzej. jak to wyglada ze strony obiektywnej?