ewa_2009
26.06.12, 20:55
Miałam ostatnio okazję rozmawiać z koleżanką, której córka szła w tym roku do I Komunii. Najbliższa rodzina jej męże mieszka jakieś 300 kilometrów od nich. Zaproszeni zostali stamtąd rodzice męża, brat z żoną i dorosłe dzieci brata (w tym jedno żonate i dzieciate). Koleżankę zadziwił bratanek męża, który zapowiedział, że zamierzają wraz z żoną przyjechać wraz z 3-miesięcznym niemowlakiem. Koleżanka była w szoku, bo wiedziała, że dziecko od urodzenia karmione jest butelką, mają je z kim zostawić i wcześniej już zostawiali. Po zastanowieniu odpowiedziała, że nie ma możliwości, by zapewnić odpowiednie warunki dla niemowlaka w sytuacji, gdy nocować ma u niej tyle osób (ma 3 pokoje). Podobno bratanek był mocno zdegustowany, ale przyjechał bez dziecka. W międzyczasie bratanica męża zasugerowała, że mogłaby przyjechać ze swoim chłopakiem, bo ona u niego w rodzinie na komunii była... Nie wiem, już jak z tego koleżanka wybrnęła, ale zastanawiam się, czy to jakaś dziwna rodzina, czy faktycznie na komunie zabiera się teraz niemowlaki i sympatie. Tym bardziej, że przyjęcie miało się odbywać w lokalu, gdzie za każdą osobę się przecież płaci (myślę o chłopaku bratanicy) i dodatkowo trudno oczekiwać ustronnego miejsca dla malucha. Co Wy na to?