Dodaj do ulubionych

Chcę a jednak nie potrafię odejść.

05.07.12, 20:46
Czuję straszną złość na siebie. Parę tygodni temu pisałam, jak mąż obraził się na mnie bo "nie dałam mu 100 zł" i musi od kolegów pożyczać. Najgorsze ja się po tym zachowywał, kazał mi z dzieckiem z domu się wyprowadzać, straszył że jeszcze pożałuję i mnie zniszczy + poniżenie przy jego rodzinie. A potem po miesiącu jakby mu przeszło, nie wyrzucał mnie z domu. Chciałam napisać pozew rozwodowy, bo to niestety nie jego pierwsza akcja. Całe nasze małżeństwo to taka huśtawka, ciągle coś nie tak. Po prostu nie pasujemy do siebie. Ale czuję, że nie potrafię, a tak bym chciał to skończyć. Nie jestem dla niego miła, nie szanuje mnie i najgorsze, że ja za to, że jeszcze jestem z nim, mam obrzydzenie do samej siebie.
Skąd mieć siłę, aby z nim spokojnie porozmawiać i się rozstać, ciągle mam nadzieję, że będzie lepiej, (jest lepiej niż było) ale obiecałam sobie, że już nigdy nie pozwolę mu się poniżyć a on zrobił jeszcze raz to samo. Wiem najlepiej by było gdyby się wyprowadził, ale on niczego mi nie ułatwi.
Teraz go nie ma , wyjechał. Mam chwilę, aby to wszystko przemyśleć i chyba stąd ten dół. Proszę potrząście mną, tak mocno, abym potrafiła skończyć małżeństwo zwane farsą.
Obserwuj wątek
    • default Re: Chcę a jednak nie potrafię odejść. 06.07.12, 09:58
      Potrząsanie pewnie niewiele da, bo przypuszczam, że ciągle kochasz drania i dlatego trudno Ci podjąć decyzję. Z poprzedniego wątku wynika, że jesteś osobą zorganizowaną i zaradną, więc bez problemu dasz sobie radę sama z dzieckiem, zapewne dużo lepiej niż z pasożytem u boku.... Ale niewątpliwie taka zmiana w życiu jest ogromnym stresem, więc jeśli do tego dołoży się cierpienie związane z porażką uczuciową, ze zwyczajną tęsknotą, poczuciem straty - to rzeczywiście trudno podjąć takie wyzwanie.
      Teraz męża nie ma - jak się z tym czujesz ? Czy nie czujesz ulgi, odprężenia chwilowego, bo jest "święty spokój", bo nie chodzisz spięta w oczekiwaniu na kolejny atak ? Czy nie czujesz, że jego powrót przyprawi Cię o lęk i napięcie ? Jeśi tak jest, to skup się na tych uczuciach i myśl o tym jak fajnie byłoby już zawsze czuć się swobodnie, nie mieć absurdalnego poczucia winy, nie żyć w nerwach.... A miłość - cóż, to jest tak, że teraz kochasz faceta, którego już nie ma - a może nawet nigdy nie było. Kiedyś pokochałaś kogoś, kto czymś Cię ujął, ale albo to coś już nie istnieje, albo tego nigdy nie było, było udawane lub wyobrażone przez Ciebie. Tak czy owak - tego "księcia" już ma, jest dupek, który Ci życie uprzykrza, a masz je jedno, więc je ratuj. Złóż pozew, wnieś o alimenty, o podział majątku - no tu Ci akurat nie poradzę, bo nie mam wiedzy w tym temacie, ale umów się z prawnikiem i działaj. Powodzenia.
    • abssinthe Re: Chcę a jednak nie potrafię odejść. 06.07.12, 13:40
      moje dwie glowy

      zajrzyj sobie tu - jak wyjsc z takiego 'zwiazku'

      pozdrawiam cieplo, i bardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki.
      zylam w takiej sytuacji przez pare lat...o ladne pare lat za duzo :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka