euterpe11
02.08.12, 15:24
no wlasnie-matce a nie ojcu-choć to ojciec pił, bił, maltretował psychicznie, a matka tylko trzymała z nami (dziecmi)sztamę dopóki ojciec pił a potem była oburzona ze nie potrafię wrocic do "normalności "jak ojciec zdecydował się na pare miesięcy przestac pic. To ona wyrywała mi sluchawkę jak probowałam dzwonić na policję podczas awantur, to ona niedawno powiedziala ze wszystko zle co bylo w naszej rodzinie bylo przeze mnie bo za bardzo to przeżywałam i ona nie mogla przez to porządnie ojca "ustawić". To ona często nie dotrzymywała slowa nam ,a teraz -mojej córce. To jednak jej zawdzięczam wszelkie przebłyski "normalności" z dzieciństwa-ciepłe obiady choć bylo krucho z forsą, uszyty ciuch aby nie czuc sie gorzej niz kolezanki, porzadek w domu mimo awantur ojca. Teraz oboje z ojcem są cięzko chorzy-a ja uciekłam daleko i widuję ich z 4 razy w roku. W sumie pomoc im zepchnęłam na rodzeństwo, które tam załozyło rodziny i zostało. Jestem w drugiej ciąży - bardzo ciężkiej,bliźniaczej, leżącej-mam pomoc męża i teściów ale żal do własnej matki się nasilił. Jest mi tak obca, ze to az boli, przez telefon słyszę "ale masz dobrze, ale ty masz dobrze-tesciowie ci pomagają-mnie nikt nie pomagał". Dzwoni do mnie a ja boję się odebrac aby nie wybuchnąć (wiem-hormony) i nie wyrzucić jej wszystkiego co mi lezy na sercu-choc wiem ze zacznie plakac i powie"no az tak zle nie mieliście". Mam wyrzuty sumienia ze nie odbieram ,a jak odbiorę to jestem zimna, oschła-a to przeciez teraz chory, niepełnosprawny czlowiek - ale jak odbiorę to słyszę uwagi typu "no nie zazdroszczę ci -czeka cię znowu poród - taka rzeźnia, nie chciałabym byc teraz na twoim miejscu-no i jak wy sobie poradzicie z trójką dzieci ?" Jak rozgraniczyć ten zal i świadomość ze to chory człowiek który na swoj sposób mnie kocha...