Dodaj do ulubionych

nie potrafię wybaczyc matce

02.08.12, 15:24
no wlasnie-matce a nie ojcu-choć to ojciec pił, bił, maltretował psychicznie, a matka tylko trzymała z nami (dziecmi)sztamę dopóki ojciec pił a potem była oburzona ze nie potrafię wrocic do "normalności "jak ojciec zdecydował się na pare miesięcy przestac pic. To ona wyrywała mi sluchawkę jak probowałam dzwonić na policję podczas awantur, to ona niedawno powiedziala ze wszystko zle co bylo w naszej rodzinie bylo przeze mnie bo za bardzo to przeżywałam i ona nie mogla przez to porządnie ojca "ustawić". To ona często nie dotrzymywała slowa nam ,a teraz -mojej córce. To jednak jej zawdzięczam wszelkie przebłyski "normalności" z dzieciństwa-ciepłe obiady choć bylo krucho z forsą, uszyty ciuch aby nie czuc sie gorzej niz kolezanki, porzadek w domu mimo awantur ojca. Teraz oboje z ojcem są cięzko chorzy-a ja uciekłam daleko i widuję ich z 4 razy w roku. W sumie pomoc im zepchnęłam na rodzeństwo, które tam załozyło rodziny i zostało. Jestem w drugiej ciąży - bardzo ciężkiej,bliźniaczej, leżącej-mam pomoc męża i teściów ale żal do własnej matki się nasilił. Jest mi tak obca, ze to az boli, przez telefon słyszę "ale masz dobrze, ale ty masz dobrze-tesciowie ci pomagają-mnie nikt nie pomagał". Dzwoni do mnie a ja boję się odebrac aby nie wybuchnąć (wiem-hormony) i nie wyrzucić jej wszystkiego co mi lezy na sercu-choc wiem ze zacznie plakac i powie"no az tak zle nie mieliście". Mam wyrzuty sumienia ze nie odbieram ,a jak odbiorę to jestem zimna, oschła-a to przeciez teraz chory, niepełnosprawny czlowiek - ale jak odbiorę to słyszę uwagi typu "no nie zazdroszczę ci -czeka cię znowu poród - taka rzeźnia, nie chciałabym byc teraz na twoim miejscu-no i jak wy sobie poradzicie z trójką dzieci ?" Jak rozgraniczyć ten zal i świadomość ze to chory człowiek który na swoj sposób mnie kocha...
Obserwuj wątek
    • sanciasancia Re: nie potrafię wybaczyc matce 02.08.12, 16:09
      Terapia dla DDA.
      Swoją drogą, niech Twój post będzie przestrogą dla wszystkich tych żon i matek, co nie chcą odejść od męża alkoholika/przemocowca, bo "dziecko powinno się wychowywać w pełnej rodzinie".
      • jakayaja Re: nie potrafię wybaczyc matce 03.08.12, 16:23
        Podpisuję się rękami i nogami pod tym co napisała sanciasancia !!! Ja jestem właśnie takim dzieckiem i mimo,iż jestem już dorosła to to,jakie miałam dzieciństwo odbijać się będzie na mnie przez całe moje życie !... Szczerze mnie wkur...a jak słyszę teksty "...dla dobra dziecka..." Jakiego dobra sie pytam ??? Głupie te baby są nieraz i tyle !.... wwrrrrrr
    • sofi75 Re: nie potrafię wybaczyc matce 02.08.12, 18:39

      Jak rozgraniczyć ten zal i świadomość ze to chory człowiek który na swoj sposób mnie kocha...

      - nie rozgraniczac. Pozwolic sobie na zdrowy egoizm i nie szarpac nerwow. Raczej nic nie zyskasz z relacji z matka. Ona chyba tez nie na relacji z Toba - po co zatem sie meczyc?
      • keszurka Re: nie potrafię wybaczyc matce 02.08.12, 20:08
        Też proponuję terapię. Jesteś dorosłą osobą, matką, żoną, a w tej kwestii wciąż zranioną dziewczynką. Myślę, że ktoś powinien Ci pomóc w znalezieniu pokoju i dystansu, a dzięki temu może kiedyś uda Ci się wybaczyć mamie.
    • mamako2216 Re: nie potrafię wybaczyc matce 03.08.12, 09:41
      Piszesz,że ni potrafisz wybaczyć matce,a ojcu -oprawcy wybaczyłaś? Nie piszesz jakie są Twoje relacje z ojcem? Do niego nie masz żalu za to piekło,które wam i waszej matce zgotował?Przecież to on pił,bił,urzadzał awantury.Sama napisałaś,że to własnie dzieki matce miałaś w miare normale dzieciństwo.Nie bardzo jest dla mnie zrozumiały Twój tak wielki żal własnie do matki.
      • sorvina Re: nie potrafię wybaczyc matce 03.08.12, 10:18
        Czasem łatwiej jest poukładać sobie uczucia do rodzica, który w dzieciństwie był jednoznacznie zły. Nie było w związku z nim specjalnych nadziei. Natomiast matka kreowała się na tą co chce dobrze. Dodatkowo wbijała córkę w poczucie winy, że to przez nią jest źle. Niby ta dobra, a pokazowo lekceważyła uczucia córki. Najczęściej takie teksty puszcza alkoholik, być może tutaj przejęła to mama, więc ilość emocji i poczucie krzywdy i niesprawiedliwości wobec niej jest większe. Tym bardziej, że matka nadal kreuje z siebie ofiarę, zupełnie lekceważąc krzywdę wyrządzoną autorce. To rozdrapuje rany.

        Zdecydowanie polecam terapię pod kątem DDA u kogoś kto się na tym zna i nie będzie na dzień dobry rzucał tekstów o wybaczeniu i kochaniu mamusi. Na początku daj sobie prawo do poczucia krzywdy. Nazwij po imieniu co się działo i jak się z tym czułaś. Jak się czujesz teraz, co Cię naprawdę rani w słowach i zachowaniu matki. Bez tłumaczenia - mama schorowana, mama coś tam - w pełni odpowiada za to co robiła i robi. Uświadom sobie, że po takiej przeszłości ty masz prawo jej nie ufać, nie lubić, nie mieć ochoty z nią rozmawiać i to jest ok.
        Wdzięczność za elementy normalności nie oznacza przymusu wdzięczności za całokształt i niemożności powiedzenia - to i to mnie bolało.

        Mama pewnie nie przyjmie do wiadomości, że Tobie było źle. Jednak Ty masz prawo szanować swoje uczucia i ograniczyć kontakt z mamą, jeśli jej teksty Cię bolą.

        Wybaczenie to ostatni element, nie pierwszy.

        Mi bardzo pomogła metoda pisania 3 listów wybaczających. Piszesz je i potem palisz - NIE WYSYŁASZ. W pierwszym wylewasz wszystkie swoje żale i pretensje, całą złość. Bez ograniczania i prób rozumienia sytuacji. Wszystko to czego nie wolno nam było powiedzieć. Ty taka i owaka, jak mogłaś mi to zrobić itp. Czasem dopiero w czasie pisania takiego listu uświadamiamy sobie jak nas coś zabolało. Piszemy tyle ile czujemy. Po napisaniu list palimy. Pierwszy list można powtarzać wiele dni, aż poziom emocji opadnie. Wtedy piszemy drugi list w klimacie, nadal mam do ciebie żal, to bardzo bolało, ale dostrzegam, że tu i tu się starałaś, że inaczej nie potrafiłaś itp. Gdy wszystkie emocje zostaną przerobione można przejść do trzeciego listu - wybaczającego. W przypadku bardzo toksycznych rodzin praca nad pierwszymi dwoma listami może trwać miesiącami, jednak opłaca się. Niekiedy jakieś zachowanie rodzica uruchamia emocje, które pominęliśmy, wtedy wracamy do pierwszego listu. Tą złość, żale i pretensje trzeba z siebie wyrzucić w bezpieczny sposób. Dać sobie do nich prawo, ale niekoniecznie działać pod ich bezpośrednim wpływem.
        • panizalewska Re: nie potrafię wybaczyc matce 03.08.12, 10:43
          Zgadzam się i potwierdzam Sorvina.

          Niejednoznaczność postawy rodzica, tzw wysyłanie sprzecznych sygnałów - kocham cię, jest fajnie, staram się dla ciebie, a zaraz emocjonalna zdrada i przyzwolenie na krzywdzenie przez drugiego rodzica - "jednoznacznie złego" - baaaardzo mieszaja w psychice, zwłaszcza dziecka. W kontekście budowania poczucia bezpieczeństwa - ojciec to chociaż jest przewidywalny - lepiej na niego w ogóle nie liczyć, niewiele dobrego można się spodziewać. Ale po matce - nie znasz dnia ani godziny, czy akurat będzie Cię wspierać, czy zdradzi i wystawi. To ta niepewność jest najgorsza. Powinno to być karane kurcze blade
      • euterpe11 Re: nie potrafię wybaczyc matce 03.08.12, 17:12
        Relacje z ojcem? Mowimy sobie dzień dobry i do widzenia jak wyjeżdżam z rodziną. Od kilku lat nie pije w ogole wiec awantur nie ma - bierze za to mnostwo leków, jest nimi otumaniony, fizycznie niepełnosprawny i w sumie skupiony wyłącznie na sobie i swojej chorobie. Wykorzystuje matkę do wszystkiego (posiłki, mycie go, pomoc w ubieraniu) choc i ona ma duze problemy z poruszaniem się. Ale jej chyba sprawia radość takie jego uzależnienie od niej - placze ze nie ma sił, a gdy proponuję ze z rodzeństwem zlozymy się na jakąs pomoc - stanowczo protestuje. Ojciec jest zobojetniały na wszystko poza własną chorobą i wsłuchiwaniem się w swoj ból-a matka urządza mi często pełne płaczu sesje-ze juz nie da rady z ojcem, ze nie ma sił mu usługiwac, ze sama ledwo żyje- propozycje składki na pomoc (pani do sprzatania, pielegniarka) są ucinane "nikt obcy mi sie po domu nie będzie pętał". Bracia i ich zony, mimo ze na miejscu-to bardzo duzo pracują , ja mieszkam daleko(a teraz bede miala 3 dzieci i to w ogole odpada) dlatego prosby matki abym to ja lub bratowe pomagały jej w domu - jest nierealny. Echh -trudne to
      • delecta Re: nie potrafię wybaczyc matce 04.08.12, 11:57
        mamako2216 napisał(a):
        > Piszesz,że ni potrafisz wybaczyć matce,a ojcu -oprawcy wybaczyłaś? Nie piszesz
        > jakie są Twoje relacje z ojcem? Do niego nie masz żalu za to piekło,które wam i
        > waszej matce zgotował?Przecież to on pił,bił,urzadzał awantury.Sama napisałaś,
        > że to własnie dzieki matce miałaś w miare normale dzieciństwo.Nie bardzo jest
        > dla mnie zrozumiały Twój tak wielki żal własnie do matki.

        Też mam takie zdanie.
        Błędem matki jest to, że nie piła i nie robiła awantur. Po tylu latach przemocy w domu ma prawo być znerwicowana, dziwna itp. Zrozumiałabyś ją, będąc w podobnej sytuacji. Mąż i teściowie Ci pomagają, matkę widujesz 4 razy do roku - hormony ciążowe dają Ci się chyba we znaki.
        Dziwne, że do tatusia nie masz pretensji, że spiprzył życie całej rodzinie.
        • diodeo1 Re: nie potrafię wybaczyc matce 04.08.12, 12:06
          A ja to rozumiem. Łatwiej określić i mieć "spokojne" uczucia dla kogoś kto jest jednorodnie zły. Stwierdzasz fakt że to buc i nie zajmuje ci już emocji. Dużo trudniej poradzić sobie z mieszanką dobra i zła okraszoną manipulacją. Matka niby dobra bo zrobi dużo dla dzieci, ale też zła bo broni złej sytuacji w domu. To robi w emocjach straszną rozpierduchę.

          Matka była współuzależniona od ojca, czyli chora i powinna się leczyć.
          Teraz autorka ciągle jest współuzalezniona od matki, ulega jej szantażom emocjonalnym, płaczom, narzekaniom, czuje się w obowiązku wobec niej pomimo, że postrzega ją jako swojego oprawcę.
          Autorka nie odpępowiła się emocjonalnie od rodziców, od chorej sytuacji w domu i dlatego ciągle się tak męczy a kontakt z matką przywołuje poczucie skrzywdzenia,
          powinna iść na terapię by sobie z tym szybciej poradzić. Powinna to zrobić dla dobra swoich własnych dzieci.
        • euterpe11 Re: nie potrafię wybaczyc matce 04.08.12, 13:01
          ''Błędem matki jest to, że nie piła i nie robiła awantur'' - nie-trudno to wytłumaczyć ale ojciec w tej chwili jest dla mnie obcym człowiekiem, niczego ode mnie nie oczekuje ani ja od niego, a matka dzwoni, chce zachować jakieś relacje bywa zazdrosna o moje dobre kontakty z teściową. A teraz po latach wspomnienia jej zachowań bolą bardziej niz to co robił ojciec. To ona w czasie jego picia wyzywała wulgarnie na niego do nas-dzieci, nie przebierając w slowach a gdy jak trzeźwiał powtórzyłam jedno z tych wyzwisk to kazała mu (ojcu) - spusic mi lanie-bo go nie szanuję...próbowałam terapii DDA ale chyba zle trafiłam - choc widze roznicę między soba sprzed kilku lat-a teraz. Dziekuję za odpowiedzi-i niestety wiem ze w naszym kraju -takie doświadczenia to powszechny problem:(
      • gemmi18 Re: nie potrafię wybaczyc matce 28.08.12, 15:54
        To jest wypowiedź osoby pochodzącej z domu uważanego powszechnie za normalny. Nie zrozumiesz być może, ale w rodzinie rozbitej, czy właśnie z rodzicem alkoholikiem, osoba wyrządzająca krzywdę, czyli np. ojciec, który odszedł, zignorował dzieci, czy ojciec alkoholik terroryzujący całą rodzinę, w oczach dziecka jest kimś, kogo tak naprawdę nie ma, od kogo się niczego nie oczekuje, na nic od niego nie liczy. Natomiast drugi rodzic, z jednej strony zapewniający dziecku chwile normalności, a z drugiej trzymający sztamę z tym chorym (jak pisze autorka - matka poprosiła ojca, żeby spuścił jej lanie, gdy nazwała go tak, jak matka do nich o ojcu mówi), z racji tego, że jest w stanie pełnić rolę rodzica i dziecko liczy na jego wsparcie, a go nie dostaje, jest obarczany wszystkimi żalami i obwiniany. Matka autorki jest/była współuzależniona.
    • panizalewska Re: nie potrafię wybaczyc matce 03.08.12, 10:33
      Jakbym czytała o sobie kilka lat temu, do dzisiaj mam przebłyski żalu. W niedawnej ciąży - większe i silniejsze, związane z tym, że nie będę mogła na mamę liczyć, jakbym chciała, że zawsze nasze relacje będą zaledwie poprawne.

      W sytuacjach normalnych - niestresowych - już olałam temat. Moi rodzice byli i są odpowiedzialni za relacje, jakie stworzyli z dziećmi, za ich jakość i konsekwencje - czyli reakcje, jakie wywoływali w dzieciach. Moja mama się kompletnie nie przejęła, że byłam wrażliwym dzieckiem, które każdą kłótnię rodziców odchorowywało często i ciężko. Nie uważała, że powinna zareagować na moje potrzeby emocjonalne. I też teraz zaklina rzeczywistość, że "w sumie to miałyśmy ciekawe to dzieciństwo". Tak, ja zwłaszcza - ojciec alkoholik mnie molestujący, matka zawsze go broniąca i zrzucająca obowiązki i odpowiedzialność na dzieci 10-11 lat, próby samobójcze przez 4 lata, kolejne 6 depresji.

      Do dzisiaj moja mama jest niereformowalna, więc olałam jej problemy. Jednym uchem wpuszczam, drugim wypuszczam, czasem tylko mnie ultra wk*@#$wi.
      Dwie osobne zupełnie sprawy: to, że matka ma zrytą banię za przeproszeniem i to, jak TY się zachowasz wobec niej. W sensie mentalno-emocjonalnym jej już nie uzdrowisz, możesz jedynie dać upust swojemu żalowi np w jakimś konstruktywnym hobby. Natomiast to, jakim TY jesteś człowiekiem, co Ciebie konstytuuje i określa, to reakcje i czyny, działania wobec innych osób. Jeżeli chcesz - olej maminą psychikę i pomagaj, jeżeli możesz.

      Ja "fizycznie" swoim starszym pomagam - spotykamy się, gadamy, wymieniamy jedzeniem, bierzemy psa, jak jadą na urlop (a mamy kota, więc to nie takie hop siup). Ale psychicznie / emocjonalnie jesteśmy na innych planetach i się NIGDY nie spotkamy.
    • satoja Re: nie potrafię wybaczyc matce 03.08.12, 14:02
      Nie musisz jej wybaczać. Ale też nie musisz wysłuchiwać jej głupich uwag na temat twojego życia, czy utyskiwania nad tobą. Matka nie ma empatii by zrozumieć co xle robiła, gdyby wiedziała to by tego nie robiła. Zony alkoholików sa podobne do nich samych, tamci uzależnieni od alkoholu, ich żony od alkoholików.
      Możesz matce na jakieś uwagi mówić wprost co myślisz, bez wybuchania, ale konkretnie i spokojnie:
      > telefon słyszę "ale masz dobrze, ale ty masz dobrze-tesciowie ci pomagają-mnie
      > nikt nie pomagał".

      -SAMA SOBIE TAKIE ŻYCIE WYBRAŁAŚ WIĘC MIEJ DO SIEBIE PRETENSJE, ŻE Z ALKOHOLIKIEM ŻYŁAŚ, TO MY-DZIECI NIE MIELIŚMY WYBORU


      >Dzwoni do mnie a ja boję się odebrac aby nie wybuchnąć (wiem
      > -hormony) i nie wyrzucić jej wszystkiego co mi lezy na sercu-choc wiem ze zaczn
      > ie plakac i powie"no az tak zle nie mieliście".

      MNIE SIĘ ŻYŁO BARDZO CIĘŻKO PRZY WAS, CZY CI SIĘ PODOBA CZY NIE, TO OBOJE Z OJCEM JESTEŚCIE TAK SAMO ZA TO ODPOWIEDZIALNI


      >Mam wyrzuty sumienia ze nie odb
      > ieram ,

      MAMO, DALIŚCIE MI W DU.Ę W DZIECINSTWO JUŻ WYSTARCZAJĄCO MOCNO, NIE MAM SIŁY DALEJ WAS NIEŚĆ NA SWOICH BARKACH I BRAĆ NA SIEBIE TWOJE PROBLEMY EMOCJONALNE, MUSZĘ SIĘ ZAJĄĆ SOBĄ I TYM BY MOJE DZIECI NIE CIERPIAŁY.


      >a jak odbiorę to jestem zimna, oschła-a to przeciez teraz chory, niepeł
      > nosprawny czlowiek

      MAMO, JESTEŚ CHORA- IDŹ DO LEKARZA, UMÓW SIĘ Z PSYCHOLOGIEM, Z GERIATRĄ, TO ONI SA FACHOWCAMI BY CI POMÓC


      - ale jak odbiorę to słyszę uwagi typu "no nie zazdroszczę c
      > i -czeka cię znowu poród - taka rzeźnia, nie chciałabym byc teraz na twoim miej
      > scu-no i jak wy sobie poradzicie z trójką dzieci ?"

      MAMO, CO TO ZA GŁUPIE UWAGI? NIE JESTEŚ NA MOIM MIEJSCU I JUŻ CI NIE GROZI BYŚ KIEDYKOLWIEK BYŁA, DARUJ SOBIE TAKIE KOMENTARZE BO MNIE OBRAŻAJĄ I URAŻAJĄ. JAK NIE UMIESZ POMÓC TO PRZYNAJMNIEJ NIE DOKŁADAJ PROBLEMÓW BEZSENSOWNYM UTYSKIWANIEM.

      >Jak rozgraniczyć ten zal

      Z żalem sobie sama poradzić musisz (najlepiej na terapii) a co do rodziców, to nie użalaj się nad nimi "a chorzy więc im nie powiem co myślę".. , mów co uważasz i stawiaj granice ich głupiemu narzekactwu i próbie dalszego wiszenia emocjonalnego na tobie, szantażom chorobami. Wcale nie musisz odbierac telefonów ani być czuła i wylewna w rozmowach. Możesz powiedzieć co czujesz, że wtedy ty byłas dzieckiem a oni dorosłymi i sa odpowiedzialni oboje za to, jakie życie ci zgotowali. Powiedzieć -ale jako dorosła oznajmiająca fakty które zamieciono pod dywan a nie jak małe dziecko wypłakujące się do rodzica-bo ten rodzic niestety nie pojmuje nadal o co ci chodzi.

      Czyli - ty wzmacniaj siebie i swoje emocje. Niezależnie od matki. Nie musisz być dla niej ani dla ojca miła, interesująca się, itd. Ale będzie ci chyba lepiej jak powiesz jej że to co robiła uważasz za złe i za krzywdzące ciebie.
    • alohokla Re: nie potrafię wybaczyc matce 04.08.12, 12:11
      To, co przeżywasz jest typowe dla DDA – tysiące kobiet w pl – kraju miliona alkoholików – cierpią z powodu tych uczuć, które opisałaś. Wiem to, bo jestem taką samą jak ty córką ojca – alkoholika i wpółuzależnionej od niego żony – mojej matki. I znam takie osoby, jak ja.

      Trochę z mojej historii: on pił, a ona wiernie przy nim trwała traktując mnie nie jak dziecko, tylko jak powierniczkę i przyjaciółkę. Przekonywała: „Bo wiesz, gdyby on był inny, wszystko inaczej by wyglądało”, „bo on ma kochankę”itp. W końcu postanowiła, że się z nim rozwiedzie. I rozwiedli się. No ale za każdym razem, gdy przyszedł do domu – zazwyczaj zdarzały mu się takie odwiedziny po pijaku, bo właśnie wtedy sobie przypominał, że on ma dzieci. Ona go wpuszczała, a on po wytrzeźwieniu zostawał na dłużej albo krócej. Żarli się, albo uskuteczniali cyrk pt. dwa gospodarstwa domowe w jednej kuchni, wysyłali nas dzieci na zakupy tak, że jedno kupowało pół chleba dla mamy, drugie pół chleba dla taty. Tatuś robił dla siebie śniadanie, mamusia dla siebie, my – dzieci - wybieraliśmy, co i z czyjego śniadania zjemy. Długo by opowiadać tego typu historyjki z mojego życia w domu rodzinnym – kto tego nie przeżył, nie uwierzy, do czego jest zdolny alkoholik i współuzależnieni od niego. W końcu to ja wyrzuciłam ojca z domu. Jakiś czas po ich formalnym rozwodzie i po tym, jak przychodził pijany i zostawał, odbyłam z nim rozmowę w stylu: spier……j z tego domu, bo ci z ręką na sercu obiecuję, że jak sam się nie wyniesiesz na dobre, to ja znajdę sposób, żeby cię wyrzucić. Matka została sama, ale nie potrafiła sobie ułożyć życia. Pod pretekstem, że brat musi mieć ojca, szukała z nim kontaktu. Jak się buntowała, słyszałam, że jestem taka sama jak ojciec. Oczywiście mogłabym wypisać tutaj peany na jej temat, jak nas zabierała na wakacje, gotowała, robiła wspaniałe prezenty, jak czytałyśmy te same książki i później o nich rozmawiałyśmy, jak zabierała mnie ze sobą do pracy i na spotkania ze swoimi koleżankami – wiesz takie babskie wieczory. I co z tego, skoro najważniejszym i dominującym doświadczeniem mojego dzieciństwa jest ALKOHOLIZM. Alkoholizm, który ja definiuję sobie tak: jest to choroba całych rodzin – jedna osoba w rodzinie pije, inni się współuzależniają , a jeszcze inni w tej rodzinie to pokiereszowane psychicznie dzieci alkoholików. Choroba alkoholowa dotyczy wszystkich członków rodziny, wszyscy chorują, więc ty i ja też jesteśmy chore na alkohol. I do końca życia będziemy. Można to lepiej lub gorzej zaleczyć, ale wyleczyć nie można, bo czasu nie wrócisz, rodziców nie zmienisz, zapisu w pamięci - tego z alkoholowymi przeżyciami z dzieciństwa nie wyciągniesz sobie z mózgu. Moim sposobem na zaleczenie choroby na alkohol jest bezwzględne odstawienie czynnika szkodliwego czyli alkoholowej rodziny. Doczekałam do 18 r.z. spakowałam walizki i wyjechałam. Miewam od czasu do czasu napady choroby alkoholowej, która objawia się dokładnie takimi samymi uczuciami jak twoje – stara, chora kobieta, na pewno mnie potrzebuje. I pewnie tak jest, że ona mnie potrzebuje, tyle tylko że ona nie potrafi mnie kochać, wspierać albo po prostu być ze mną nie wyrządzając mi krzywdy. Twoja mama też taka sama: nie musi ci pomagać, ale ona nie dość, że w żaden sposób nie pomaga, to jeszcze swoim gadaniem sprawia, że od razu nastój ci się pogarsza i to jest właśnie chore w tej chorobie, na którą cierpimy. Alkohol zabija komórki nerwowe, człowiek nie potrafi zachowywać się empatycznie, dąży do zaspokojenia tylko swoich potrzeb, nie potrafi kochać innych i ich wspierać psychicznie. Alkoholik – wiadomo – wyprany z uczuć, ale i współuzależnieni też na to cierpią. Sami nie potrafią zrozumieć swojego własnego dziecka, ale żeby dziecko ich wspierało to i owszem – będą to na dziecku takimi nie wprost i nie fair zagraniami wymuszać. Twoja mama osiąga szczyty, gdy cię informuje, że rodzić to ona by nie chciała znowu. I nie będzie rodzić, szkoda tylko, że od takiego gadania nie potrafi się powstrzymać i nie rozumie, że nie to chciałaby usłyszeć jej rodzona córką na chwilę przed tym, jak urodzi. Współuzależniony sam rozdrapuje swoje rany i nie pozwala, żeby rany innych się zagoiły w spokoju. Po co ci takie gadanie, że twoi teściowie to cię wspierają, a ona takich teściów nie miała? Nie miała i już, tego nie można zmienić, za to jej własna córka mogłaby tu i teraz mieć wspierającą matkę, ale na to się ta matka nie zdobędzie. I jeszcze coś: psim obowiązkiem każdego rodzica jest nie tylko dać dziecku jeść, zapewnić dach nad głową ale i dać dziecku bezpieczeństwo. Jeść dała, posprzątała, ale poczucia bezpieczeństwa i szczęśliwego dzieciństwa od niej nie dostałaś. Moja współuzależniona matka też mi tego nie dała. Bo to nie talerz zupy, choćby była najpyszniejsza czy wysprzątany dom tylko poczucie bezpieczeństwa, równowaga emocjonalna, rozsądnie wspierający dziecko rodzice to jest najważniejsze w kontaktach rodzice -dziecko. A tego nie było i dlatego teraz jesteśmy takie chwiejne: chciałybyśmy mieć dobre relacje z matkami, ale one nie potrafiły stworzyć w dzieciństwie zdrowych relacji to i teraz też ich nie zbudujemy – nie ma co się łudzić. Ja skupiam się przede wszystkim na tym, żeby dla moich dzieci być dobrą matką, budować dobre i wzmacniające więzi w mojej obecnej rodzinie - moja teściowa jest mi bliższa niż własna matka, też miewałam i do dziś miewam wyrzuty sumienia z tego powodu, ale potrafię sobie z tymi myślami radzić. Ja już nawet nie rozpatruję tego w kategoriach, czy jej wybaczam. Wybaczam, bo sama sobie zgotowała piekło na ziemi wychodząc za mąż za alkoholika, a poźniej mając z nim dzieci. Moja teściowa jest dla dzieci babcią, którą kochają, moja matka nie potrafi być babcią. Zacieśniając obecnie kontakty z moją matką uwikłałabym dzieci w niezdrowe relacje, takie jak sama z nią miałam w dziecinstwie – nie, muszę być silna i nie mogę sięgnąć po taki kieliszek. Nie będę ryzykować zdrowia psych. moich dzieci. Tak ja się borykam z moją chorobą alkoholową, a tobie życzę dużo siły psychicznej i odwagi, żebyś jak najlepiej zaleczyła swój alkoholizm. Pozdrawiam serdecznie.
      • acth Re: nie potrafię wybaczyc matce 06.08.12, 14:10
        Bardzo Ci dziękuję za ten post.Siedze sama ,powinnam iśc po dziecko do niani i placzę,placzę nad soba swoim dzieciństwem i nie moge ogarnąc jak matka może wyrzadzic własnemu dziecku taka krzywdę.To ,że zaczęłam rozumieć siebie zawdzięczam o ironio ,mojemu mezowi,który jest alkoholikiem.Poszedł na terapię ,pracuje nad soba,naprawia rodzinę,swoje zycie.Namowil mnie na terapię,gdzie pierwszy raz usłyszałam o DDA i ukladanka moich problemow sama sie ułożyła.Dziękuję i bardzo mocno Cie przytulam ,wiem co to dwa gospodarstwa w jednym domu
    • zyga776 Re: nie potrafię wybaczyc matce 06.08.12, 10:42
      Być może Twoje rozmyślania teraz po latach są uwarunkowane hormonami. Nie radziłbym Ci jednak pochopnie wybuchać, to nic nie zmieni, że wylejesz wszystkie żale na matkę.
    • foringee Re: nie potrafię wybaczyc matce 06.08.12, 11:09
      Powinnaś pomyśleć o terapii dla osób współuzaleznionych, lub dla dzieci alkoholików. Jeśli tak mocno reagujesz na kontakt z matką to pora cos z tym zrobić, żeby siebie nie męczyć i żeby....swoim dzieciom nie dać ciężkiego życia z niestabilną emocjonalnie Tobą.

      Masz już swoje lata na pewno...więc sprawy relacji z rodzicami i problemu odcięcia od nich emocjonalnej pępowiny powinnaś już mieć za sobą. Wtedy będziesz mogła żyć spokojniej.

      Zwyczajnie "dziecko" mające 30...40.... lat już nie powinno "skarżyć" się na rodziców, ale relacje z nimi mieć ustawione w PRZEZ SIEBIE POSTAWIONYCH TWARDYCH GRANICACH.

      Brzmi strasznie, gdy 35 letnie "dziecko" płacze bo rodzice coś tam znowu powiedzieli...albo płacze bo sobie przypomniało że było kiedyś źle traktowane.. Oni mają prawo żyć jak chcą, nawet się pozabijać w swojej patologii, a TY masz prawo ŻYĆ SWOIM ŻYCIEM BEZ NICH i bez uzalezniania swojego humoru od tego czy matka cos powie czy nie..
      Musisz wykonać pracę nad sobą, by bez emocji stawiać rodzicom granice i odcinać to, co dla Twojej nowej rodziny jest niszczace i szkodliwe. TY ustaw realacje, by dla ciebie były wystarczająco dobre.
      • danaide Re: nie potrafię wybaczyc matce 28.08.12, 00:17
        Dzięki za KAŻDE słowo, które tu napisałaś.
    • squirrel9 Re: nie potrafię wybaczyc matce 06.08.12, 13:46
      W naszej kulturze wsparcia oczekujemy od matki. Od ojca oczekujemy niewiele. Jak to od mężczyzny :D
      Trzeba popatrzeć na całokształt życia matki, jej rodzinny dom, jej życie małżeńskie, czy ona miała wsparcie, pomoc i co dała nam więcej z tego co dostała. I źyć dalej.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: nie potrafię wybaczyc matce 07.08.12, 12:47
      euterpe11 napisał(a):
      " Jak rozgraniczyć ten zal i
      > świadomość ze to chory człowiek który na swoj sposób mnie kocha...

      Najlepiej nie rozgraniczać tylko pracować nad tym, żeby znieść tę właśnie ambiwalencję. Że Pani mama to osoba która kocha i zrobiła różne dobre rzeczy dla Pani i jednocześnie ta sama mama nie umiała zapewnić Pani bezpiecznego dzieciństwa. To są aspekty postępowania tej samej osoby - Pani mamy.
      Takie spojrzenie i takie doświadczenie to droga do wybaczenia, skoro wybaczenie jest Pani potrzebne.
      Ale trzeba też pamiętać, ze wybaczenie to proces. Toczy się i nie jest jednorazowym aktem., który wobec rodzica niezbędnie musi si e odbyć. Więc niech Pani sobie da czas i możliwości, nie ponagla i nie spieszy. Wtedy będzie to dojrzalsze i trwałe. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka