szpil1
22.10.12, 20:20
"Życie rodzinne", więc nie na temat, ale lubię to forum, a że mam doła to przynajmniej tu sobie popiszę :-).
Jak sobie radzic z nieśmiałością i samotnością? Mieszkam za granicą, po rozwodzie z mężem nie mam tu nikogo bliskiego. Mam za to grupkę znajomych, wydawało mi się, że nasze stosunki są dobre, że nawet stają się coraz lepsze. Zawsze są chętni wpaśc na kawę i ciasto, nie wahają się poprosic o przetłumaczenie pism do urzędu, zadzwonienie w jakiejś sprawie, kupno czegoś na eBayu. Jadę niedługo na kurs robienia czekoladek - są już chętne koleżanki, aby je tego nauczyc (one na kurs nie pójdą, bo to stosunkowo drogi kurs, trzeba dosyc daleko jechac, wykupic hotel, więc koszt jest spory). Przynajmniej raz w tygodniu słyszę: "Musimy się w końcu spotkac u nas, jak będziemy mieli więcej czasu to cię zaprosimy do nas". I nic na razie z tych zaproszeń nie wychodzi, bo wszyscy ciągle coś mają na głowie. I dzisiaj po raz kolejny okazało się, że jednak czas wolny się znalazł, znajomi znowu się w wolne dni spotkali. Jakoś mnie to szczególnie dzisiaj zdołowało. Nie wiem, to ze mną musi byc coś nie tak. Staram się pomagac jak trzeba, nie narzucac się, a jednak zawsze jestem gdzieś z boku. Jestem bardzo nieśmiała, nie lubię spotykac nowych ludzi, nigdy nie wiem co mam powiedziec i pewnie robię wrażenie gbura i nudziary. Ale z tymi znajomymi znamy się dosyc długo, zawsze tematy do rozmowy mieliśmy. Analizuję sobie teraz moje zachowanie i myślę, ze jestem tak nudna i beznadziejna, że tak dobrowolnie nikt ze mną się nie chce spotykac. Jak coś potrzeba to jeszcze można mnie znieśc, ale ot tak sie spotkac? To już raczej nie.
Może mój były mąż ma rację, może powinnam pójśc do psychologa, może rozmowa coś by mi dała? Tylko co? Przecież psycholog mnie nie zmieni w osobę lubianą.
Pewnie dziecinny problem, z kategorii "mamo, że nikt mnie nie lubi". Tylko tak mi strasznie smutno.