Dodaj do ulubionych

Mąż kontra rodzice

25.12.12, 20:59
Witam
Mam problem z mężem i moimi rodzicami z którym już sobie od dawna nie radzę i proszę o opinie. Jesteśmy małżeństwem 14 lat mamy dzieci. Mąż choleryk, najpierw wybuchnie potem pomyśli. Po wielu róźnych problemach zaczął nad sobą pracować, stara się inaczej zwracać uwagę itp. Wiadomo że jak naprawdę się wkurzy to zdarza mu się wybuchnąć ale to naprawdę jest pikuś w porównaniu do tego co było. Dużo mu w tym pomaga wiara. W domu dużo pomaga, jako mąż jest ogólnie ok. Problemy zaczynają się w momencie kiedy trzeba spotkać się z moimi rodzicami, chodzi konkretnie o ojca. To jest ciężki charakter, bardzo lubi dogryzać mojemu mężowi na różne tematy, uwielbia go prowokować i wciągać w różne dyskusje, niekoniecznie spokojne. Na zewnątrz chwali się zięciem na prawo i lewo, jak są razem to jest masakra. Mąż na pewno nie czuje się akceptowany przez nich i może przez to zachowuje się wobec nich powiedzmy dziwnie. Ja przed świętami jestem chora (dosłpownie) bo wiem jak będą wyglądać święta. Ostatnio pokłócili się na tematy polityczne, mąż oczywiście dał się sprowokowć i powiedział parę słów za dużo. Na tej wigilii dla odmiany to mój mąż ciągle szukał z nim zaczepki, ciągle coś miał mu za złe i w końcu pokłocili się na temat polityczny bo ojciec dał się sprowokować. Ja już mm tego dosyć podobnie jak wysłuchiwania jacy to są dziwnie ci moi rodzice. Prosiłam żeby się powstrzymał ale on jeszcze bardziej się nakręca. Ojciec działa na niego jak płachta na byka a ja nie wiem co mam robić. Co jeszcze bardziej mnie zaczyna przerażać że mąż robi się coraz bardziej radykalny w sowich poglądach politycznych i bardzo napastliwie je przedstawia (ale tylko mojemu ojcu, przy innych nie jest tak nawiedzony). Przecież się nie rozwiodę co dwa razy do roku mu odbija, ale to jest naprawdę upierdliwe...
Obserwuj wątek
    • squirrel9 Re: Mąż kontra rodzice 25.12.12, 21:14
      Szczerze powiedziawszy, ja spotykałabym się z moimi rodzicami bez męża i na godzinę, dwie.Nie ukrywałabym, ze powodem jest konflikt ojciec-mąż a ja chcę mieć spokój. Albo ojciec zmieni swoje zachowanie albo nie będzie widywał zięcia. Nie ma takiego obowiązku masochistycxznego - spotkaia celem odbycia awantury.
    • mruwa9 Re: Mąż kontra rodzice 25.12.12, 22:00
      jesli tobie z mezem jest dobrze i wasza rodzina sprawne dziala ( w sensie- ty maz i dzieci), to po prostu unikalbym spotkan tesc-ziec. Nawet z okazji swiat, mozesz ich odwiedzic sama z dziecmi, a maz niech sobie zaplanuje ten czas jak chce. Jesli oczywiscie tego chce i nie czuje sie z tego powodu pominety. Jesli spedzacie ze soba wiekszosc czasu razem, to od tych kilku godzin osobno rodzina sie nie rozpadnie. Zwlaszcza, jesli kontakty ziecia z tesciem sa tak niefajne.
    • deszcz.ryb Re: Mąż kontra rodzice 26.12.12, 00:05
      Mąż. Stanowisz z mężem teraz osobną "komórkę społeczną" i to jego masz wspierać [nawet w Biblii to jest opisane ;) ]. Przed świętami po prostu ustal z mężem i zapowiedz rodzicom [ojcu w szczególności], że chcecie wreszcie spędzić święta jak święta i NIE MA rozmawiania na tematy polityczne. A jeżeli ojciec zacznie, to wy wychodzicie. No i tego się trzymaj. Oczywiście, że będzie obraza ze strony ojca, ale trudno. Jest dorosły i skoro nie potrafi się powstrzymać, to trudno...
      • anastazja9999 Re: Mąż kontra rodzice 26.12.12, 08:20
        Dzięki za odpowiedzi. Problem jest trochę bardziej skomplikowany, bo i rodzice moi i mojego męża są sami ijuż lata temu ustaliliśmy że wigilię spędzamy razem u ns żeby nikt nie siedział sam w domu. Ale mnie to kosztuje za dużo nerwów. Niestety mój mąż też święty nie jest, w wielu wypadkach to on inicjuje wymianę zdań. Przed tą wigilią mama rozmawiała z ojcem i siedział cicho, natomiast to mój mąż wrednie narzucał swoje skrajne opinie polityczne. Ja się z nimi nie zgadzam, nie podoba mi się też sposób jego rozmowy ani tematy które porusza. To nie jest ani miejsce ani czas na to. Próbowałam z nim na ten temat rozmawiać ale na darmo. Chociaż wczoraj nie dał sie sprowokować mojemu ojcu, ponieważ go o to prosiłam.
        • mruwa9 Re: Mąż kontra rodzice 26.12.12, 11:26
          i odpowiedz sobie sama , kto korzysta na wspolnej wigilii, czy naprawde macie cudna, rodzinna atmosfere , gdy ziec z tesciem dra koty?
          Twoja obecna, najblizsza rodzina to maz i dzieci. I wobec nich przede wszystkim masz byc lojalna.
          Sprawa jest prostsza, niz myslisz.
          Ja bym pogadala z kazdym z facetow (ojcem i mezem) odpowiednio wczesniej, ze NIE ZYCZYSZ sobie awantur i klotni, zlosliwosci i wbijania szpil przy wigilijnym stole. Oczekujesz , ze kazdy z nich zachowa sie jak dorosly i nie da sie sprowokowac, oraz bedzie kontrolowac swoje zachowanie. Jesli tego nie obiecaja lub nie dotrzymaja slowa, ,to wiecej wspolnych wigilii nie bedzie. Nie zaprosisz rodzicow. Trudno.
          • verdana Re: Mąż kontra rodzice 26.12.12, 13:00
            Aler ona może oczekiwać, a podejrzewam, ze faceci się nie zastosują. Stawanie po stronie męża, niezależnie od tego, kto zaczyna kłótnię jest bez sensu - stawać nalezy po stronie tego, kto ma rację i jest zaatakowany. Jesli winne są obie strony, nożna wstać i wyjść - to powinno ich trochę otrzeźwić. Jeżeli zawsze winny jest mąż - trudno, p-osiedzi w następnym roku sam w domu.
            A najlepiej jednak spedzać Święta oddzielnie, lepsze to niż awantury przy stole.
            • mruwa9 Re: Mąż kontra rodzice 26.12.12, 13:17
              mialam na mysli to, ze majac do wyboru wigilie w towarzystwie meza i dzieci a wigilie w towarzystwie rodzicow, za to bez meza, to bezwarunkowo za sluszna uwazam opcje pierwsza.
              Jesli maz z tesciem zyja jak pies z kotem, to nalezy zminimalizowac okazje do ich spotkan. W koncu bycie spowinowaconym nie onacza automatycznie obowiazku lubienia sie.
              Wigilie mozna spedzic bez rodzicow, a w pierwsze swieto odwiedzic ich (corka z dziecmi), dajac mezowi wolne. Dojrzalemu zwiazkowi taki uklad nie zaszkodzi, a moze uzdrowi sytuacje , gdy niepalajacy do siebie sympatia dorosli ludzie nie beda zmuszani do przebywania w swoim towarzystwie.
              • fiamma75 Re: Mąż kontra rodzice 26.12.12, 13:44
                Zgadzam się z mruwą, tym bardziej, ze anastazja pisze, ze mąż pracuje nad sobą, cóż nie od razu Kraków zbudowano. Może właśnie taka osobna Wigilia czy święta ostudzi polityczne zapały panów i sprawi, że obaj będą trzymać jeżyk na wodzy.
        • deszcz.ryb Re: Mąż kontra rodzice 26.12.12, 15:15
          Aha, czyli mąż też zaczyna? W takim razie należy pogadać i z mężem, i z ojcem, że niezależnie od tego, który zacznie - ty zabierasz dzieci i wychodzisz.

          Albo też możesz zrobić tak, jak radzi mruwa i jeździć do rodziców tylko z dziećmi, bez męża Rzeczywiście nie ma najmniejszego sensu doprowadzać spotkania ludzi, którzy się nienawidzą.
    • mynia_pynia Re: Mąż kontra rodzice 26.12.12, 17:25
      Jam mam tak, że jak trafię na opornego rozmówcę, zapatrzonego w jednym kierunku i wyznającego jedną mantrę to potrafię dla rozrywki przyjąć kierunek odwrotny do rozmówcy i wypowiadać takie fanatyczne kawałki, że aż sama siebie zaczynam bać się ;), może twój mąż podobnie postrzega twojego ojca ;)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Mąż kontra rodzice 30.12.12, 10:04
      anastazja9999 napisał(a):

      > Proble
      > my zaczynają się w momencie kiedy trzeba spotkać się z moimi rodzicami, chodzi
      > konkretnie o ojca. To jest ciężki charakter, bardzo lubi dogryzać mojemu mężow
      > i na różne tematy, uwielbia go prowokować i wciągać w różne dyskusje, niekoniec
      > znie spokojne.

      > Ostatnio pokłócili się na tematy p
      > olityczne, mąż oczywiście dał się sprowokowć i powiedział parę słów za dużo. Na
      > tej wigilii dla odmiany to mój mąż ciągle szukał z nim zaczepki, ciągle coś mi
      > ał mu za złe i w końcu pokłocili się na temat polityczny bo ojciec dał się spro
      > wokować. Ja już mm tego dosyć podobnie jak wysłuchiwania jacy to są dziwnie ci
      > moi rodzice. Prosiłam żeby się powstrzymał ale on jeszcze bardziej się nakręca.
      > Ojciec działa na niego jak płachta na byka a ja nie wiem co mam robić. Co jesz
      > cze bardziej mnie zaczyna przerażać że mąż robi się coraz bardziej radykalny w
      > sowich poglądach politycznych i bardzo napastliwie je przedstawia (ale tylko mo
      > jemu ojcu, przy innych nie jest tak nawiedzony).


      Zdaję sobie sprawę, że radykalnie przedstawiane poglądy polityczne, szczególnie obecnie w Polsce, mogą rozgrzać nastrój do czerwoności. Poglądy polityczne to jednak pochodna również pewnych systemów wartości i czasem to one w takich dyskusjach są atakowane.
      Grzeczność nakazuje powściągnąć się od takich dyskusji w neutralnych sytuacjach towarzyskich. Ale nie zawsze tak się udaje, szczególnie w rodzinie, gdzie poczucie bezpieczeństwa czasem się zwiększa.
      Może to co Pani opisała wyżej to koloryt Waszych rodzinnych relacji.
      Dlatego niech Pani pozostawi te rozmowy i ich konsekwencje, tym dwóm dorosłym mężczyznom. Jak widać, nic się nie zmienia na gorsze w ich relacjach. Pozostają takie same.
      Jeśli Pani trudno słuchać, podczas takiej dyskusji niech Pani opuści na ten czas miejsce dyskusji i zajmie się czymś innym lub zacznie toczyć równoległą rozmowę o czymś innym z kimś innym.
      Inna wersja Pani roli to rozjemca czy arbiter. Można się w tym poćwiczyć , to fajna rola. Rozsądzać, przyznawać rację tej lub tej stronie, doceniać argumenty itp.
      Na pewno to nie jest powód do zaniechania rodzinnych świąt lub do rozwodu.
      Agnieszka Iwaszkiewicz


      • anastazja9999 Re: Mąż kontra rodzice 30.12.12, 19:35
        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Jak na razie cieszę się że jest po świetach i już nie ma takich sytuacji. Na razie dołuje mnie że mąż który naprawdę nad sobą pracował w kwestii panowania nad sobą znowu cofa się i co chwila jest jakaś sytuacja która wyprowadza do z równowagi. Zdaję sobie sprawę że jest przemęczony ale ja też i nie widzę powodu wyżywania się na rodzinie. Sytuacja z dzisiaj: obudził się już w nastroju minorowym, wszystko mu przeszkadzało: od feministek do tego że nie dałam dziecku twarożku. Ja z reguły nie daję się sprowokować i to go jeszcze bardziej nakręca. Ugotował obiad i był rozczarowany że dzieci bardzo średnio go zjadły (jestem w stanie to zrozumieć, spędził w kuchni kilka godzin). Po obiedzie pojechaliśmy na basen, a córka prawie od razu zaczęła histeryzować że jest głodna. Wtedy męża trafił szlag, wściekł się że najpierw córka zjadła mało obiadu a ja jej pozwoliłam odejść od stołu. No i się zaczęło wygadywanie na parę godzin. Chyba wszyscy cholerycy tak mają: jak już się zaczyna atak to płyną wszystkie żale, że wszyscy mają w nosie jego starania, że ja nie dbam o dietę dzieci, że marnujemy jedzenie, że nie umiem gotować sprzatać itd No i cały wyjazd szlag trafił. A ja już się tak cieszyłam że nasze życie będzie normalniejsze... To jest ogólnie dobry człowiek, dba o rodzinę, dzieci, nie łazi po knajpach, kumplach itp. Gdyby nie ten jego temparament to byłby całkiem w porządku człowiek. Ja już nie wiem jak z takim żyć, to jest jak życie na polu minowym nigdy nie wiadomo co spowoduje wybuch. Mam nadzieję że to tylko chwilowy spadek formy i że będzie ok.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka