Dodaj do ulubionych

Przyszli tesciowie i moj partner

04.01.13, 15:58
Postaram sie klarownie wyjasnic sytuacje.
Mieszkam w duzym domu z moim partnerem, jego rodzicami oraz moim synem z poprzedniego zwiazku. Z partnerem jestemy w zwiazku nieformalnym. Mieszkamy z jego rodzicami tylko jeszcze kilka tygodni maxymalnie i wyprowadzamy sie na "swoje".
Sytuacja "konfliktowa"o dziwo! jest o mojego syna... I nie bynajmniej w znaczeniu negatywnym, gdyz cala trojka (przyszli tesciowie i moj partner) uwzaja , ze chca dobra mojego dziecka.
Do 3,5 roku zycia mojego dziecka (teraz ma nieco ponad 4 lata) wychowywalam syna sama. Decydowalam o wszystkim ja sama, dbalam sama o wszystko, sama sie martwilam, sama rozwiazywalam problemy itp... Po prostu samodzielna mama w 1000% (pisze, ze sama bo ja i moj partner mieszkalismy do tej pory w dowoch roznych miejscowosciach i nie widywalismy sie czasem nawet 2 tygodnie).
Teraz jest moj partner, jego matka i ojciec... Kazde z nich ma inna ""wizje"wychowania dziecka... Wiec kiedy ja o czyms decyduje w stosunku do mojego dziecka i prosze zeby robili wlasnie tak jak ja chce, to oni robia zupelnie inaczej. Mnie to doprowadza naprawde do szalu... Ja nie wiem... moze ja za dlugo bylam sama? ja po prostu nie potrafie zaakceptowac tego, ze ktos inaczej robi przy moim synu niz ja o to prosze... Przyklad: moj syn rok temu ciezko zachorowal na zapalenie pluc, byl w stanie krytycznym. Ledwo z tego wyszedl. Od tego czasu non stop lapie chorobska. Dmucham i chucham na niego teraz. Moze przesadzam... ale ja po prostu tak strasznie sie boje, ze moglby znowu zachorowac. Jak syn zaczyna kaszlec, to ja juz panikuje, ze znowu bedzie potrzebny antybiotyk. Wszyscy wiedza o tej ciezkiej chorobie syna a mimo to jak prosze zeby nie wychodzil na dwor i zeby dawac mu syrop to oni tego nie robia! dziecko rano kaszle i wieczorem, bo slysze... a matka partnera uparcie twierdzi ze caly dzien ani razu nie zakaszlal (czasem sie nim opiekuje w ciagu dnia). Dla mnie takie dziecko jest przeiebione dla niej i dla calej reszty zdrowe. Ran dziecko ma stan podgoraczkowy, a jak przychodze do domu top dziecko o tej porze roku w ogrodzie bez czapki.. A czemu? Bo "tesciowie"uwazaja ze syn zdrowy...
Przez to non stop kloce sie z partnerem i prosze go zeby wytlumaczyl rodzicom o co chodzi. Co slysze od mojego partnera? Ze mam akceptowac sytuacje jaka jest i cieszyc sie, ze jego rodzice pomagaja mi z dzieckiem i pozwalaja mieszkac w ich domu....

A moze ja sie bez sensu czepiam i wcale nie mam racji??????
Obserwuj wątek
    • zuzi.1 Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 16:11
      "Przez to non stop kloce sie z partnerem i prosze go zeby wytlumaczyl rodzicom o co chodzi. Co slysze od mojego partnera? Ze mam akceptowac sytuacje jaka jest i cieszyc sie, ze jego rodzice pomagaja mi z dzieckiem i pozwalaja mieszkac w ich domu...."

      Jak dla mnie ten tekst tego pana dyskwalifikuje całkowicie z roli męża/partnera. Dobrze, że się wyprowadzacie na swoje, bo w szybkim tempie byś zwariowała z takimi ludzmi.
    • nik.men Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 16:31
      Generalnie ta cala trojka to sa dobrzy ludzi, bo naprawde kazde z nich zrobilo dla mnie bardzo duzo, dlatego ja, osobiscie, nigdy zlego slowa rodzicom partnera nie powiedzialam i nie powiem. Zawsze bylam dla nich mila. Jak cos mi nie pasuje, to rozmawiam z moim partnerem. Tylko, ze na kazda moja probe zwrocenia uwagi na cos, on reaguje wlasnie takim tekstem jakim zakonczylam moja glowna wypowiedz i sie po prostu obraza na mnie.
      Z jego rodzicami moglabym podac jeszcze wiele innych przykladow, chociaz mysle, ze to juz wynika wlasnie z tego, ze "kazdy jest inny". Ale np: jemy obiad wszyscy razem: rodzice, my i syn. I non stop (najwiecej rodzice) zadaja dziecku pytania: jak bylo w szkole, co robil, z kim sie bawil itp. Spiewaja piosenki przy stole i tak dalej. Mnie doporwadza to do szalu najzwyczajniej w swiecie... Czy do ciezkiej chole*y, mozemy sie w koncu najesc spokojnie??? To dziecko nie moze sie skoncentrowaC NA JEdzeniu tylko spiewa przy stole, a jak zwracam dziecku uwage, ze ma nie gadac/nie spiewac, to moj syn odpowiada mi, ze jestem glupia... No przeciez fajniejsze jest spiewanie z tesciami niz narzekajaca mama...
      • ewa9717 Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 16:42
        A co złego w tym, ze chętnie z przyszywanym wnuczkiem rozmawiają, spiewają itd., nawet jeśli przy obiedzie? Mogłabyś choć te kilka tygodni wziąć na wstrzymanie. I ten czterolatek już do szkoły chodzi?
        • nik.men Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 16:45
          tak, chodzi do szkoly bo mieszkamy za granica i 4latki wlasnie do szkoly w tym kraju ida.
          • napis_z_obrazka Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 17:34
            nik.men napisał(a):

            > tak, chodzi do szkoly bo mieszkamy za granica i 4latki wlasnie do szkoly w tym
            > kraju ida.
            Co kraj, to obyczaj:-)
            W Polsce 4-latkom zabraniają śpiewać przy zupie (bo będą mieć dzieci głupie;-)
            W sumie: lepiej, ze Twój syn posyłany do szkoły z zachętą śpiewania przy zupie...
      • deszcz.ryb Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 16:45
        Tu przy tym obiedzie się czepiasz. To jest dom teściów i, niestety, nie możesz im nakazać siedzenia i spożywania obiadu w ciszy. Z drugiej strony teściowie też nie powinni podważać twojego autorytetu przy dziecku, bo to ty z partnerem decydujesz. Ale nic nie poradzisz dopóki u nich mieszkasz [w ogóle rozmawiałaś z nimi na ten temat? czy oni wiedzą, jak ty to widzisz? bo może to rozsądni ludzie i poszli by ci na rękę] - teraz możesz czekać tylko na wyprowadzkę.
        • nik.men Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 16:49
          nie rozmawialam z nimi tylko z partnerem. nie chce z nimi rozmawiac bo nie chce im sprawic przykrosci, bo wierze, ze chca dobrze tylko na ich sposob po prostu.

          tak sobie mysle, ze moze sprobuje wyluzowac na te ostatnie tygodnie, bo rozmowa z partnerem i tak nic nie daje, do tesciow sie mowi, a oni i tak swoje robia
      • jamesonwhiskey Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 16:55
        (najwiecej rodzice) zadaja dziecku pytania: jak bylo w szkole, co robil, z kim sie bawil itp. Spiewaja piosenki przy stole i tak dalej. Mnie doporwadza to do szalu najzwyczajniej w swiecie... Czy do c

        no to wyglada na wesola scenke rodzinan przy objedzie
        i ty jako czepiajacy sie swir w tym wszystkim


        co do czapki i przegrzewania
        tez masz manie , dzieciakowi nic nie bedzie a syropku to sie sama napij
        moze sie wyluzujesz
        • nik.men Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 16:58
          a czy ja pisze o przegrzewaniu? to nie jest normalne, ze dziecko z tak oslabiona odpornoscia jaka m moj syn, jest o tej porze roku bez czapki na glowie, przy czym rano ma podwyzszona temp i duzy kaszel!

          I nie wyzywaj mnie od swira!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • marzeka1 Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 17:02
            Tyle że przykład podłaś od czapy, bo być może W ICH domu przy obiedzie się rozmawia, i nie widzę niczego złego z tym, ze pytają dziecko o szkołę, śpiewają z nim.
            Nie pasuje ci- wyprowadź się i żyj z dzieckiem, ja chcesz.
            • nik.men Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 17:11
              >Nie pasuje ci- wyprowadź się i żyj z dzieckiem, ja chcesz.

              To jest chyba jedyne rozwiazanie.


              > W ICH domu

              Wlasnie..... W ICH....

              nie ma to jak byc niezaleznym. Ale co z tego skoro my sie wyprowadzimy a i tak musimy korzystac z ich pomocy jak syn bedzie chory lub bedzie akurat mial ustawowo wolne od szkoly... Wiec sytuacja sie powtorzy.
              • deszcz.ryb Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 17:31
                > nie ma to jak byc niezaleznym. Ale co z tego skoro my sie wyprowadzimy a i tak
                > musimy korzystac z ich pomocy jak syn bedzie chory lub bedzie akurat mial usta
                > wowo wolne od szkoly... Wiec sytuacja sie powtorzy.

                To zarób pieniążki i wynajmij nianię, która będzie ci wychowywała dzieciaka dokładnie tak, jak chcesz. Albo poślij go do przedszkola. Ty powinnaś być BARDZO wdzięczna teściom za to, że chcą się ZA DARMO opiekować twoim dzieckiem. A jeżeli coś się nie podoba - pozostaje ci niania lub przedszkole. Wcale nie musisz korzystać z pomocy teściów, nie ma takiego obowiązku.
          • jamesonwhiskey Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 17:05
            oscia jaka m moj syn, jest o tej porze roku bez czapki na glowie, p

            to gdzie ieszkasz i jakie sa temperatury o tej porze roku

            przy
            > czym rano ma podwyzszona temp i duzy kaszel!

            moze poprostu za wysoka temperatura w jego pokoju
            zmniejsz do 18

            > I nie wyzywaj mnie od swira!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

            ta ilosc wykrzyknikow swiadczy ze jestes spokoja wesola wyluzowana osoba

            zartowalem
            • nik.men Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 17:07
              ha ha ha

              ja tez
              • nik.men Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 17:08
                i juz sobie daruj obrazanie mnie.


                poobrazaj sobie kogos innego

                ja potrzebuje normalnego spojrzenia osob trzecich na moja sytuacje, wiec naprawde daruj sobie obrazanie mnie
              • jamesonwhiskey Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 17:17
                haha ale nadal nie wiem co to za straszna pora roku
                tak naprawde to rzucasz sie jak wesz na kolnierzu
                i nie bardzo wiadomo o co ci chodzi
      • napis_z_obrazka Re: Przyszli tesciowie i moj partner 07.01.13, 14:36
        nik.men napisał(a):

        > Generalnie ta cala trojka to sa dobrzy ludzi, bo naprawde kazde z nich zrobilo dla mnie bardzo duzo, dlatego ja, osobiscie, nigdy zlego slowa rodzicom partnera nie powiedzialam i nie powiem. Zawsze bylam dla nich mila. Jak cos mi nie pasuje, to rozmawiam z moim partnerem. Tylko, ze na kazda moja probe zwrocenia uwagi na cos, on reaguje wlasnie takim tekstem jakim zakonczylam moja glowna wypowiedz i sie po prostu obraza na mnie.<

        Taki lajf;-) W beczce miodu łyżka dziegciu...
        Czy te kilka tygodni do wyprowadzki "na swoje" to konkretny termin? Daleko od teściów? Będzie ślub? Kiedy?
        Troszkę "przyszły mąż" (?) przesadza. Jego rodzice pomagają bardziej synowi godząc się na Twoje z dzieckiem zamieszkanie. Wg zachodnich standardów młodzi wyfruwają z gniazd, dotychczas ochoczo. Ale jest kryzys, więc może zaczyna być inaczej...
        Dobrze, że wkrótce (?) zamieszkacie osobno i okaże się "w praniu"...
        Zazbytnio;-) to nie powód do radości, że z pomocy się korzysta. Lepiej być na swoim!
        • nik.men Re: Przyszli tesciowie i moj partner 07.01.13, 18:30
          tez tak uwazam, ze oni pozwalaja mi u nich mieszkac ze wzgledu na ich dziecko czyli mojego partnera, tylko i wylacznie. Robia to wszystko dla niego.

          Ustalenia byly takie, ze my czyli ja dziecko partner, mieszkamy u tesciow tylko na jakis czas, az znajdziemy cos do wynajecia.

          chyba moje prosby, niektore, odnosza skutek bo tesciowa (bo tu glownie o nia chodzi tak naprawde) zaczyna mnie "sluchac". Nie ze wszystkim, ale np dzis przy stole byla sytuacja, ze dziecko pyta ja czy cos tam moze zrobic. W tym momencie ja odp ze mame trzeba zapytac o zgode a moj parnter w swoim jezyku odpowiedzial to samo tesciowej i ona wtedy powiedziala synkowi, ze musi zapytac mnie... wiec moze cos sie "ruszy" w koncu. Taki moze blachy przyklad, ale wczesniej bylo tak, ze nie liczyla sie ze mna tylko sama decydowala. Ja rozumiem jak mnie nie ma, to oczywiste ze ona musi podjac decyzje. Ale bylo tak , ze nie zwazala ze ja obok jestem, tak sie z moim synem obchodzila jakby byla jego matka a ja daleka kuzynka...
    • moniapoz Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 17:19
      moim zdaniem przesadzasz, ale rozumiem, że masz podstawy z tą czapką
      tylko jak się to zakończyło...był bez czapki i co ? rozchorował się? gorzej poczuł ?

      co do rozmów przy stole, to sorry....ale kompletnie nie rozumiem jak może Ciebie to denerwować. właściwie obcy ludzie bardzo cieszą się i interesują Twoim dzieckiem i na pewno tą gadatliwością krzywdy mu nie robią. poza tym czy oni są Polakami ? piszesz, że mieszkasz za granicą .....może wszelkie te "rozbieżności" między Twoim podejściem a ich podejściem wynikają z innych wzorców, innej kultury ?

      a co do zasady zgadzam się, że wszystko możesz ustawić po swojemu - u siebie w domu.
      jak mieszkasz tam gościnnie to sorry ale musisz iść na kompromisy.
      • sofi75 domyslam sie 04.01.13, 20:31
        ze dziecko chodzi do ecole maternelle, a zatem kraj, w ktorym mieszkasz ma raczej lagodny zimowy klimat -> zatem wyluzj - tutaj wiekszosc dzieci chodzi zima bez czapki i zyja
        • verdana Re: domyslam sie 04.01.13, 21:24
          Problem jest z Tobą - nie z teściami i partnerem. Chcesz mieć partnera i dziecko, ale oddzielnie. Dziecko jest Twoje i tylko Twoje - ono nie ma nalezeć do rodziny, ma btyć zwiazane tylko z Tobą i tylko przez Ciebie wychowywane. Parter ma byc moze mężem, ale nigdy ojcem, jego rodzice mają byc dla dziecka obcymi ludźmi, któży w związku z tym nie powinni ani nawiązywać bliższych kontaktów, a i w żaden sposób wpływać na wychowanie obcego dziecka.
          Tak sie nie da - bo robisz krzywdę synowi. Dla niego bedzie lepiej, gdy Twoja rodzina będzie także jego rodziną, a nie jesli będzie związany tylko z Tobą i tylko przez Ciebie wychowywany. Założenie nowej rodziny oznacza także, ze dziecko ma nową rodzinę, tymaczasem Ty byś chciała, aby ono pozostało tylko z Tobą.
          Zastanowiłabym sie nad tym, czy zwyczajnie nie jesteś zazdrosna o to, ze dziecko nie jest już tylko Twoje.
    • 71tosia Re: Przyszli tesciowie i moj partner 04.01.13, 22:14
      wychowywalas dziecko sama i zwyczjanie nie akceptujesz "obcych'' w jego zyciu. Jestes zazdrosna o role partnera i jego rodziny w zyciu dziecka. Reszta to tylko preteksty by te zazdrosc chociaz troche dla samej siebie zracjonalizowac.
      Wydaje sie ze dziecko lubi rodzine twojego partnera, to chyba dobrze? Dzieciom do normalnego rozwoju emocjonalnego bardzo potrzebni sa babcia i dziadek (biologiczni lub nie), i nie boj sie ich rola w zyciu dziecka jest zupelnie inna niz rodzicow, dzieci to doskonale wyczuwaja, rodzice nie zawsze. Fajni dziadkowie to skarb dla dziecka, ilu z nas ma fajne wspomnienia z dziecinstwa wlasnie dzieki nim? Chcesz dziecko tego pozbawic tylko dlatego ze wg ciebie za duzo gadaja przy obiedzie?????????
      • aqua48 Re: Przyszli tesciowie i moj partner 05.01.13, 12:43
        Wyluzuj, pozwól dziecku śpiewać i bawić się przy stole, nie denerwuj się jeśli biega bez czapki i na razie nic poza stanem podgorączkowym mu nie jest. O syropie przypominaj sms-em lub krótkim telefonem do dziadków i zejdź z tego nieustannego pilnowania, bo wydaje mi się, że zafiksowałaś się na sytuacji kiedy sama jesteś odpowiedzialna za wszystko. A to niedobre i dla Ciebie i dla dziecka. Dopuść też partnera do decydowania o Twoim dziecku, inaczej nie stworzycie szczęśliwej rodziny.
    • sonia_siemionowna Re: Przyszli tesciowie i moj partner 05.01.13, 21:48
      a czy ja pisze o przegrzewaniu? to nie jest normalne, ze dziecko z tak oslabiona odpornoscia jaka m moj syn, jest o tej porze roku bez czapki na glowie, przy czym rano ma podwyzszona temp i duzy kaszel!

      I nie wyzywaj mnie od swira!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


      Ale Ty się zachowujesz jak świr :) Normalnie się z 'jamesem' nie zgadzam ale trafił w sedno pisząc, żebyś dała na wstrzymanie.

      Masz hopla na punkcie zdrowia dziecka, stąd już tylko krok do bycia nadopiekuńczą mamuńcią, której synek nic nie może robić, bo wszędzie są mikroby i zarazki.

      Nawet poważne zapalenie płuc to nie jest nic nadzwyczajnego u dzieci a Ty się zachowujesz, jakby przeszedł białaczkę.

      To jest neurotyczne zachowanie i wygląda na to, że masz jakieś nieuświadomione lęki, które sobie ogniskujesz na dziecku. Co nie znaczy, że te nieuświadomione dziecka dotyczą.

      Co do teściów to b. fajni Ci si,e trafili. Jak będziesz na swoim to możesz wprowadzić zwyczaj spożywania obiadu w grobowej atmosferze. Ba, możesz nawet słuchać przy tym marszu pogrzebowego Chopina!

      Jednak póki co obcujesz z fajnymi, otwartymi, spontanicznymi ludźmi, więc moze na nich narzekac spróbuj się czegoś od nich nauczyć? Niby dlaczego dziecko ma woleć gderająca matkę od fajnych i wyluzowanych dziadków nawet, jeśli sa przyszywani.

      Uważaj, bo podążasz drogą 'a tak sie dla ciebie poświęciłam', która już niejednemu dziecku zrujnowała poczucie własnej wartości.

      • nik.men sonia_siemionowna 05.01.13, 22:43
        >Nawet poważne zapalenie płuc to nie jest nic nadzwyczajnego u dzieci a Ty się zachowujesz, jakby przeszedł białaczkę.

        Gdyby Twoje dziecko miało ropnia na pół płuca, spędziło miesiąc w szpitalu na 8 różnych antybiotykach podawanych dożylnie co dwie godziny, przez 3 tygodnie miało gorączkę 39-40 stopni, to na pewno nie pisałabyś, że "zapalenie płuc to nie jest nic nadzwyczajnego u dzieci". Może i zwykłe zapalenie płuc nie jest, ale to co przeszedł mu syn, to na pewno "zwykłe" nie było.

        ale spoko

        ja wszystkie wypowiedzi tutaj biorę na przemyślenie
        • mandziola Re: sonia_siemionowna 05.01.13, 23:05
          Biedaku.. mój syn jest wcześniakiem, i do tego po operacji wady serca. Na granicy życia i śmierci był nie raz. Pod respiratorem leżał dwa tygodnie. Czy to oznacza, że nie może być normalnym dzieckiem biegającym bez czapki - czasem?
          • nik.men Re: sonia_siemionowna 06.01.13, 08:45
            Ja nie mam ochoty dyskutowac na temat na co ktore dziecko chorowalo i tym bardziej porownyac do innych bo to akurat sie mija z celem i do niczego w tym watku nie prowadzi.
        • sonia_siemionowna Re: sonia_siemionowna 06.01.13, 13:35
          Gdyby Twoje dziecko miało ropnia na pół płuca, spędziło miesiąc w szpitalu na 8 różnych antybiotykach podawanych dożylnie co dwie godziny, przez 3 tygodnie miało gorączkę 39-40 stopni, to na pewno nie pisałabyś, że "zapalenie płuc to nie jest nic nadzwyczajnego u dzieci". Może i zwykłe zapalenie płuc nie jest, ale to co przeszedł mu syn, to na pewno "zwykłe" nie było.


          Jasne. Widzę, że Ty na pewno zrobisz z tego wydarzenie niezwykłej wagi, które zawazy na całymżyciu Twojego dziecka. Masz bowiem wygodny argument, którego możesz używać zabraniając mu rozmaitych aktywności i stawiając na swoim i wyraxnie wkurza Cię, że teściowie pozostaja na ten argument głusi.

          Zazdrosna jesteś o dziecko i tyle. Uświadom to sobie i przepracuj, bo masz fajny rodzinny potencjał, który zniszczysz jeśli niczego nie zmienisz.
    • girl.anachronism Re: Przyszli tesciowie i moj partner 05.01.13, 21:52
      Nie jest moją intencją żeby cię obrazić, ale według mnie problem nie tkwi w podejściu twojego partnera i przyszłych teściów, tylko w twojej zaborczości. Co ci, kobieto, przeszkadza że sobie siedzicie przy stole i jest wesoło, są rozmowy, synek dobrze się bawi i dobrze kojarzy porę posiłków - z rodziną, zabawą i przyjemnością? Akurat celebrowanie wspólnych posiłków jest bardzo ważne dla rozwoju emocjonalnego dziecka, ale rozumiem, że ty wolałabyś żeby siedział na baczność i szybko łykał to, co ma na talerzu w absolutnej ciszy... Jeśli tak, to ty powinnaś zmienić swoje podejście, a nie oni, bo jest ono szkodliwe dla twojego syna. Co do kaszlu i tym podobnych - tutaj cię rozumiem, boisz się o niego. Ale rozumiem też, że rodzice twojego partnera mogą mieć swój pogląd na sytuację, bo hartowanie młodego organizmu również jest istotną sprawą. Proponuję póki co obniżyć temperaturę w pokoju syna do 18 stopni jak już ktoś pisał, wtedy młody przystosuje się łatwiej do ewentualnych gorszych warunków pogodowych. A jeśli chcecie dojść tutaj do porozumienia, to wybierzcie się całą ferajną do zaufanego pediatry i pogadajcie o tym - co można, czego nie, jak synek ma być ubrany w konkretnych warunkach pogodowych, jakie leki podawać, a jakich unikać jeśli nic strasznego się nie dzieje. Pediatra najlepiej oceni, czy to ty panikujesz, czy reszta przegina.

      Wydaje mi się ogólnie, że z powodu tego, że wychowywałaś synka sama w pierwszych latach, włączył ci się tryb matki-zazdrośnicy. Mój synek, mój mały mężczyzna, jesteś tylko mamusi i tak dalej. To nie jest zdrowe podejście. Rozumiem, że mieliście tylko siebie przez długi czas i jest między wami duża więź, ale teraz będziecie tworzyć nową rodzinę, i nie da się tak, że tylko ty masz decyzyjność w kwestiach dziecięcych. Poza tym mały ma szansę na super ojczyma i przyszywanych dziadków - nie broń im dostępu do niego, to ich uprzejmość że się zajmują małym, ale też i ich prawo do tego, żeby w życiu twojego synka brać czynny udział. Nie są spokrewnieni, ale bądź co bądź tworzycie rodzinę - pora pozwolić innym ludziom zbliżyć się do swojego dziecka.
    • andevi Re: Przyszli tesciowie i moj partner 06.01.13, 00:41
      Piszesz, że jesteś emigrantką. Domyślam się, że partner i jego rodzice to tubylcy. Podejrzewam, że nie mówisz w ich języku, a z partnerem porozumiewasz się w języku znanym Wam obojgu (angielski?). To by mi tłumaczyło, dlaczego nie rozmawiasz o tym, co Cię trapi bezpośrednio z teściami.
      Domyślam się też, że krajem Twojej emigracji jest Holandia. Jak dobrze znasz mentalność Holendrów? Bo jest kosmicznie różna od polskiej!
      Na Twoje problemy składa się wiele różnych czynników. Nie psychologizowałabym i doszukiwała chorych zachowań. Fakt, uważam i ja, że jesteś lekko przewrażliwiona na punkcie zdrowia synka. Jak i wiele matek Polek w Wiatrakowie, łącznie ze mną:)
      Na pewno nie bez wpływu pozostaje fakt,że jesteś tu obca. Niestety, Polacy dobrej sławy nie mają, poniża się nas i wykorzystuje, jesteśmy często traktowani jak zło konieczne. I nawet grzecznościowe pytania typu ile lat już pani tu jest mogą zalatywać dyskryminacją. To raz.
      Dwa, to różnice kulturowe. Holendrzy celebrują wieczorny posiłek jako wydarzenie rodzinne, wspólnotowe. I piękne jest właśnie to, że SPOTYKACIE SIĘ przy stole, a nie tylko zaspokajacie głód. Ucz się tego, bo to bardzo cenne. Inaczej też podchodzi się tu do dziecięcych chorób. Kaszel, katar, lekkie przeziębienie, gluty po pas, ba, nawet ospa, ale bez goraczki (gorączka to temp. powyżej 38 stopni, gwoli wyjaśnienia, utrzymująca się niezmiennie przez więcej niż trzy dni) to nie choroba! I tu Twoi teściowie mają rację, że dziecko przy temperaturze 37 stopni jest zdrowe, bo to... normalna temperatura zdrowego przedszkolaka! Nie podaje się też medykamentów przy byle okazji, przy gorączce wystarcza paracetamol. Dziecko zdrowo odżywiane (mleko, nabiał, owoce, warzywa, pieczywo ciemne) nie potrzebuje syropków. A przebyte we wczesnym dzieciństwie infekcje tylko wzmacniają jego odporność.

      Herezje wypisuję? Nie. Taka jest właśnie mentalność Holendrów. Jeśli chcesz tu mieszkać i tu wychowywać dziecko, to się z nią zapoznaj i do niej dostosuj, bo będziesz miała na tym tle konflikty i z lekarzami, i z nauczycielami w szkole, i z rodzicami kolegów synka. Dzieci mogą mu dokuczać z tego powodu, że przy temperaturze na zewnątrz +10 stopni chodzi w czapie jak na Sybir , grubych kalesonach i puchowej kurtce. Tu dzieci cały rok biegają z gołą głową, bez rajstop pod spodniami. Twoi teściowie nie są więc wyjątkiem, nie zakładając małemu czapki, i bynajmniej nie robią tego Tobie na złość;)
      • sonia_siemionowna Re: Przyszli tesciowie i moj partner 06.01.13, 13:36
        Słusznie prawisz. 'When in Rome do as Romans do' tym bardziej, że Autorka korzysta z ościnności swoich przyszłych tesciów.
      • marina2 Re: Przyszli tesciowie i moj partner 06.01.13, 16:17
        ja pomyślałam raczej,że może to Włochy;))
        ale dorzucę trzy grosze.Polacy raczej przegrzewają się i dzieci.w Holandii byłam kilka razy jesienią.Byłam najbardziej opatuloną osobą na ulicy.oni w rozpiętych kurtkach ja okutana i trzęsąca się.w hotelu pierwsze co robiłam to odkręcałam kaloryfer. w końcu rozśmieszyła mnie ta sytuacja i zaczęłam po jakimś czasie z oporami obniżać temp w domu.wiosną tego roku byłam z Pl na ognisku 21.03 wśród gości para Holendrów.Pan w w krótkim rękawku , my w kurtkach i polarach przy ognisku ;))))
      • nabakier Re: Przyszli tesciowie i moj partner 06.01.13, 20:45
        Bardzo ładnie i słusznie to wszystko wyłożyłaś.
        Rzecz w tym, że Autorka powinna to wszystko wiedzieć, poznanie kultury, do której się emigruje, to elementarz. A ona go -wygląda na to- nie opanowała. O czym to świadczy? (pytanie retoryczne).
        • nik.men Re: Przyszli tesciowie i moj partner 07.01.13, 10:04
          opanowanie kultury danego kraju bez przebywana w nim, to jak nauka jezyka obcego z teorii... Ja mieszkam za granica dwa miesiace. I mam prawo nie wiedziec jescze wszystkiego o tym kraju, o ludziach, o mentalnosci itp. Aczkolwiek duzo juz tez poznalam
          • jamesonwhiskey Re: Przyszli tesciowie i moj partner 07.01.13, 13:17
            > o z teorii... Ja mieszkam za granica dwa miesiace. I mam prawo nie wiedziec jes
            > cze wszystkiego o tym kraju, o ludziach, o mentalnosci itp. Aczkolwiek duzo juz
            > tez poznalam


            to patrz obserwoj a nie odrazu zarzuty do ludzi ze chca ci dziecko wykonczyc
    • edw-ina Re: Przyszli tesciowie i moj partner 06.01.13, 13:30
      Jesteś na najlepszej drodze do tego, by zamiast stworzyć sobie i dziecku fajną, wspierającą rodzinę, rozwalić wszystko, a z przychylnych ludzi zrobić sobie wrogów. Czy gdyby twoje dziecko złamało nogę biegając po boisku, zabroniłabyś mu biegać w ogóle? Może chodzić? Bo to może się powtórzyć? Taką nadopiekuńczością też można skrzywdzić. I jeśli nie weźmiesz się za siebie, tak się stanie. A z teściów, którzy cię lubią, akceptują i kochają twoje dziecko to ty kobieto ciesz się tak, jakbyś wygrała milion na loterii.
    • nabakier Re: Przyszli tesciowie i moj partner 06.01.13, 20:35
      Jesteś roszczeniowa. Chcesz, żeby wszyscy tańczyli, jak Ty zagrasz i pod Ciebie. Nie chodzi o dziecko, chodzi o wszystko, co Tobie nie pasuje.
      • anetuchap Re: Przyszli tesciowie i moj partner 06.01.13, 23:24
        Ja też myślę,że problem tkwi w Tobie,w Twojej zaborczości w stosunku do syna,no i w postawie
        "ja wiem najlepiej". I zdecydowanie przesadzasz jeśli chodzi o zdrowie syna,piszesz,że chory
        był rok temu,a Ty cały czas traktujesz go jako potencjalnie chorego. Ile musi minąć czasu,abyś
        stwierdziła,że syn jest zupełnie zdrowy? Rozumiem,że był poważnie chory,ale teraz jest zdrowy,
        ciesz się tym,a nie zamartwiaj potencjonalnymi chorobami. Taka postawa może mieć zły wpływ
        na syna,bo nie może być tak aktywny jak jego rówieśnicy. Ciesz się,że przyszli teściowie polubili Twojego syna i chętnie się nim zajmują.
    • nik.men Re: Przyszli tesciowie i moj partner 07.01.13, 10:11
      Geberalnie dzieki wszystkim za odpowiedzi.
      Wszystko biore na przemyslenie i na pewno macie racje po czesci. Fakt jestem zazdrosna o moje dziecko i przesadzam z ta nadopiekunczoscia.
    • premeda Re: Przyszli tesciowie i moj partner 07.01.13, 13:03
      > Co slysze od mojego partnera? Ze mam akceptowac sytuacje jaka jest i cieszyc sie, ze jego
      > rodzice pomagaja mi z dzieckiem i pozwalaja mieszkac w ich domu....
      Tekst pana mocno niefajny i ja nad tym najbardziej się zastanowiła, bo z uczuć to ja tylko wielka łaskę widzę.
      Masz prawo bać się o dziecko, czy jesteś nadopiekuńcza nie wiem, najlepiej zapytać się lekarza i do jego rad się stosować. Rodzice partnera przecież w razie czego, odpowiedzialności za zdrowie i życie dziecka nie wezmą.
      • nabakier Re: Przyszli tesciowie i moj partner 07.01.13, 13:07
        Ale wiesz, tekst może wynikać z tego, że pan widzi normalne zachowanie rodziców, i w tej sytuacji w jego oczach nie można zrobić nic innego, jak tylko właśnie- cieszyć się z pomocy rodziców, a nie-wydziwiać na nią.
      • jamesonwhiskey Re: Przyszli tesciowie i moj partner 07.01.13, 13:15
        > Tekst pana mocno niefajny i ja nad tym najbardziej się zastanowiła, bo z ucz
        > to ja tylko wielka łaskę widzę.

        ale co w nim nie fajnego
        ma wyrzucic rodzicow z ich domu bo ksiezna sie poajwila
        bo nie rozumiem
        czy mial z wielkim uczuciem powiedziec zamknij sie i nie wydziwiaj
      • mozambique [...] 07.01.13, 13:36
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • premeda Ok to odpowiadam 07.01.13, 15:44
        Nabakier, ja rozumiem, że pan być może widzi nadopiekuńczość autorki i normalna postawę swoich rodziców ale wtedy używa się innych argumentów aby pokazać obraz sytuacji. Hasło masz się cieszyć, że rodzice pozwalają ci mieszkać dla mnie brzmi siedź cicho i nie podskakuj, bo na naszej łasce jesteś. U mnie na coś takiego włącza się zodiakalna baranica i wywołałoby reakcję: wsadźce se tę łaskę w cztery litery.
        James ale my nie wiemy jakie ustalenia były na początku i czy ta księżna sie pojawiła sama z siebie? (w co szczerze wątpię, bo wtedy nie miałaby dylematów). Pewnie na taki układ się wszyscy zgodzili, więcej on musiał z czegoś wynikać, więc i rozwiązywanie problemów powinno być inne niż rzucanie tekstem o pozwalaniu mieszkać, a mianowice rozmowa i użycie merytorycznych argumentów.
        Mozambique o ile lubię czasem twoją dosadność tak dzisiaj przekroczyłaś wszelkie granice i kliknęłam kosz.
        • nik.men Re: Ok to odpowiadam 07.01.13, 16:00
          wsadźce se tę łaskę w
          > cztery litery.

          dokladnie tak samo sobie pomyslalam...

          dlatego jutro idziemy ogladac mieszkanie do wynajecia ... i nastapi duzo zmian...

          zeby tam mieszkac od poczatku to byl pomysl mojego partnera a tesciowie sie zgodzili. ja bym nie odwazyla sie ich poprosic, nie prosze ich nawet o opieke nad dzieckiem. moj partner z nimi zawsze rozmawia jesli ich pomoc jest potrzebna.
        • jamesonwhiskey Re: Ok to odpowiadam 07.01.13, 16:20
          > ego włącza się zodiakalna baranica i wywołałoby


          chyba nie tylko zodiakalna

          > James ale my nie wiemy jakie ustalenia były na początku i czy ta księżna sie po
          > jawiła sama z siebie?

          jakie by ustalenia nie byly to gosc jest gosciem a gospodarz jest u siebie

          > ęc i rozwiązywanie problemów powinno być inne niż rzucanie tekstem o pozwalaniu
          > mieszkać, a mianowice rozmowa i użycie merytorycznych argumentów.

          merytorycznym argumentem jest czego zupelnie nie mozesz pojac, roznica kulturowa
          oni robia tak jak sie u nich robi
          jej zale sa dla nich kompletnie nie zrozumiale
          jej brak zrozumienia tych roznic tym bardziej dziwi , bo siwadczy o duzej nie dojrzalosci i braku odnalezienia sie w nowej sytuacji

          • nik.men Re: Ok to odpowiadam 07.01.13, 18:39
            ja zaczynam dopiero teraz widziec te roznice kulturowe i rowniez dopiero teraz zaczynam sobie zdawac sprawe z tego, ze wlasnie chodzi tu o naszą mentalnosc. A Ty jak widac nie rozumiesz, ze nie jest sie tak wcale latwo przestawic.. Ja jestem pod 30.... nie jestem 5letnim dzieckiem ktore do kazdej nowej sytuacji sie dostosuje w tempie blyskawicznym.... Ja mam swoje zachowania, przyzwyczajenia, mentalnosc z Polski... wiec zrozum tez, ze mi jest trudno sie w tym wszystkim odnalezc... A jeszcze "jacys" ludzie mi dzieckiem chca rzadzic.... Duzo krytyki czytam pod swoim adresem tutaj i ok, przyjmuje ja i biore na przemyslenie wszystko... ale nikt chyba nie sprobowal postawic sie w mojej sytuacji.... To naprawde nie jest dla mnie latwe... Moze moje zachowanie wynika wlasnie z tych wszystkich zmian, ktore ostatnio nastapily w moim zyciu... Moze potrzebuje czasu i wyprowadzki od tesciow...
            • sonia_siemionowna Re: Ok to odpowiadam 07.01.13, 21:01
              CZY TY JESTEŚ NORMALNA?

              Wybacz, ale masz dziecko, u partnera jesteście DWA TYGODNIE i już planujecie wspólne mieszkanie i być moze ślub mimo, że dopiero zaczynasz dostrzegać te różnice kulturowe?

              Do Polaka też by Ci było tak spieszno mieszkać?

              Opanuj się trochę iw eź na wstrzymanie, bo różnice kulturowe niejeden związek już rozwaliły a Ty masz dziecko.
              • nik.men sonia_siemionowna 07.01.13, 21:43
                uprzejmie i grzecznie Cie prosze, zebys nie wypowiadala sie w tym temacie wiecej.

                Do Twojej wiadomosci nie mieszkamy razem dwa tygodnie tylko dwa miesiace za granica, a generalnie mieszkamy razem od wrzesnia 2012. Jestesmy ze soba 2 lata.

                Masz zero kultury.

                I naprawdę czytaj uważanie to co ja tu piszę.

                Wcisnęłam kosz przy Twoim wątku, bo przesadziłaś. Opanuj się, bo już jedna wypowiedzieć została skasowana.
                • sonia_siemionowna Re: sonia_siemionowna 07.01.13, 21:56
                  Cóż, masz synka, jesteś z facetem 3 miesiące, mieszkasz z faciem dwa miesiące u jego rodziców, wcześniej widywaliście się co kilka tygodni, on jest z innego kręgu kulturowego i już Ci nie odpowiadają zasady tam panujace, ale pomimo to już teraz po tych trzech misiącach podjęłaś decyzję o zamieszkaniu razem i to mi mówisz, że coś ze mną jest nie tak?

                  No bo trudno za budowanie podwalin związku uznać te dwa lata, przez które sie znaliście ale nie byliście ze sobą. Mylę się, czy było to głównie przez internet?
                  • nik.men Re: sonia_siemionowna 07.01.13, 22:18
                    sonia_siemionowa ja Cię proszę... naprawdę.... przestań pisać mi takie rzeczy...

                    Ty naprawdę masz mnie za tak skrajnie nieodpowiedzialną osobę??? Ty myślisz, że ja naprawdę mogłabym narażać moje dziecko na takie zmiany, gdyby nie łączące uczucie mnie i partnera?

                    O jakim internecie Ty w ogóle piszesz?? Jezus Maria... Podziwiam Twoją wyobraźnię

                    Tak się składa, że poznaliśmy się w pracy, bo nasze firmy ze sobą współpracowały.
                • sonia_siemionowna ok, sorry 07.01.13, 21:58
                  Do Twojej wiadomosci nie mieszkamy razem dwa tygodnie tylko dwa miesiace za granica, a generalnie mieszkamy razem od wrzesnia 2012. Jestesmy ze soba 2 lata.

                  Ok, teraz rozumiem i przepraszam za nadinterpretację.

                  Niemniej jednak i tak uważam, że jesteś zazdrosna o dziecko.
                • mozambique Re: sonia_siemionowna 08.01.13, 14:32
                  widocznie czas cie juz oswiecic bo nie orientujesz sie w temacie
                  napislas na PUBLICZNYM forum i KAzdy, ABSOLUTNIE KAZDY moze tu sie wpisac i skomentowac cię
                  nie mozesz nikogo wykluczyc anie zabronic mu sie wypowiadac

                  to sa konsekwencje wpisywania sie publicznie i proszeni o rady
                  alb to rozumiesz albo to ciebei nie powinno tu byc
                  • nik.men Re: sonia_siemionowna 08.01.13, 16:10
                    oczywiscie ze kazdy moze sie wypowiadac, ale nie znaczy to ze masz mnie obrazac. ja nie jestem niczyja kochanka... a moje dziecko bekartem.

                    opanuj sie
                    • sonia_siemionowna Re: sonia_siemionowna 11.01.13, 23:31
                      nik.men napisał(a):

                      > oczywiscie ze kazdy moze sie wypowiadac, ale nie znaczy to ze masz mnie obrazac
                      > . ja nie jestem niczyja kochanka... a moje dziecko bekartem.
                      >
                      > opanuj sie

                      Sama się opanuj.

                      Gdzie ja niby napisałam takie rzeczy??????
                      • nik.men Re: sonia_siemionowna 12.01.13, 18:27
                        to nie było do Ciebie, sorki
            • napis_z_obrazka Re: Ok to odpowiadam 07.01.13, 22:02
              "Przyszli teściowie" (?) - może też tak jak Ty - cudzoziemcy w tym tajemniczym kraju?
              Ludzie, którzy lubią śpiewać, dobrze rokują...

              I więcej słuchaj, bądź ciekawa innych.
              A nie, że "puszczasz mimo uszu", albo że wreszcie ktoś Ciebie "słucha".
              Nie tędy droga, żeby mieć rozeznanie w sytuacji...

              Jest różnica, czy ktoś mnie zaprasza do swojego domu jako gościa, czy mi pozwala mieszkać z łaski na uciechę. Przypuszczam, że problem jest, skoro napisałaś.

              Różnice kulturowe są także między młodymi Polakami, kiedy np. jedno ze wsi a drugie z miasta, albo jedno w wielkim mieście z dziada pradziada a drugie tylko;-) 1 pokolenie.
              I nie chodzi mi o ocenę, ale różne hierarchie wartości wyniesione z rodzin pochodzenia.


              • nik.men Re: Ok to odpowiadam 07.01.13, 22:29
                Ja jeszcze raz Wam napiszę JA NIE NARZEKAM IM BEZPOŚREDNIO, JA IM NIC NIE GADAM To są moje przemyślenia, którymi ewentualnie dzielę się z moim partnerem, ale nawet nie wszystkimi.
                Ja nie rozmawiam z nimi na temat tego co mi nie pasuje a co pasuje, bo mieszkam u nich gościnnie, tylko na jakiś czas. Jedynie co to ich grzecznie proszę, żeby np podali dziecku syrop, żeby po szkole zmienili ubranie dziecku na domowe, żeby dziecko (w miarę możliwości) zjadło po szkole "coś" wtedy gdy wraca dużo wcześniej. To są pierdoły, ale gdybym ja miała czyjeś dziecko pod opieką i rodzic mnie prosi "daj mu jeść o 15 bo to jest pora na jedzenie i wiem, że zwykle około 15 jest głodne" no to ja to robię (wiadomo, jak dzieć się uprze to nie wmuszam), bo ten rodzic wie lepiej niż ja.. I ja się nie wymądrzam...
                I tego samego oczekuję od moich teściów. Ja im nie rozkazuję... Ja ich grzecznie proszę , dla dziecka zawsze wszystko przygotuję, kupię, wybiorę ubranie.... Wszystko uszykuję dzień wcześniej lub przed wyjściem do pracy i tylko proszę o uszanowanie mojej prośby. Mówię im: tu jest mięso na obiad, tu jest bluza i spodnie na przebranie i takie tam. Jak oni mnie o coś proszą to ja to robię, bo to ich dom... Dla mnie to normalne. Więc skoro ja proszę o robienie przy moim dziecku jak ja oczekuję, to dlaczego oni nie mogą właśnie tak zrobić ?

                ............ ja chyba rzeczywiście byłam za długo sama.....
                • zuzi.1 Re: Ok to odpowiadam 07.01.13, 22:37
                  może byc jeszcze taka opcja, że oni lubią kontrolowac i rządzic i stąd nie lubią ani nie chcą Cię "sluchac", ale dopóki dziecku nie dzieje się krzywda to nie ma co się denerwowac, poza tym, zaraz się wyprowadzicie, więc kontakty nie będą tak czeste
                  • nik.men Re: Ok to odpowiadam 07.01.13, 22:45
                    hmmm... z tą kontrolą to może nie ale teściowa to jest rządzicielka na maksa, jak to kobieta w domu. Oni po prostu robią tak przy moim synu, jak robili przy swoich dzieciach, tylko, że mi to nie odpowiada...
                    • zuzi.1 Re: Ok to odpowiadam 07.01.13, 22:54
                      no niestety, musisz to znosic, innej rady nie ma, przynajmniej do wyprowadzki, a potem, jeżeli widzisz, że jednak szkodzą synowi swoimi niektórymi zachowaniami, to syna podsyłaj do nich rzadziej, jeżeli to możliwe, dla mnie istotne byłoby też to, co sam syn o kontaktach z nimi sądzi, jezeli jest zadowolony, to nie ma co rozpaczac, ja bym się cieszyła (a drobne sprawy olej, szkoda zdrowia)
                • mozambique Re: Ok to odpowiadam 08.01.13, 14:35
                  jacy tesciowiee do licha ? to rodzice towjego kochanka a nie zadni tesciowie
                  • premeda Re: Ok to odpowiadam 09.01.13, 10:21
                    A ciebie polskiego nie uczyli.Sprawdź sobie znaczenie słowa "kochanka".
          • premeda Re: Ok to odpowiadam 08.01.13, 09:58
            > > ego włącza się zodiakalna baranica i wywołałoby
            >
            >
            > chyba nie tylko zodiakalna

            Sam sobie chłopie strzelasz w kolano, bo nawet jeśli niżej coś sensownego napisałeś, to kto by to czytał. Powyższa wypowiedź swiadczy tylko o twoim poziomie. Kończę więc tę dyskusję.
        • nabakier Re: Ok to odpowiadam 07.01.13, 19:20
          Rozumiem. No to rzeczywiście może zostać odebrane negatywnie. Zależy jak to zostało powiedziane, jak to rzeczywiście brzmiało, i jakie były tego intencje.
    • nik.men Re: Przyszli tesciowie i moj partner 07.01.13, 13:35
      ale ja jestem im naprawde wdzieczna za to, ze mi pomagaja... tylko czy nie wkurzaloby Was, gdyby kazdy robil przy Waszym dziecku jak mu sie podoba? maja w d*pie daleko Wasze prosby?

      Idac za Waszymi wypowiedziami puszczam mimo uszu teksty tesciow, wiekszosc. W jezyk sie gryze i staram wyluzowac. Ogolnie tworzymy naprawde fajna rodzine i moje dziecko bardzo ich kocha. Doslownie wyznaje im milosc :)
      Wiec ja dalam sobie spokoj z niektorymi sprawami. Dziecko jest szczesliwe, tylko podziebione (chyba z tym nie odpuszcze :| )
      • napis_z_obrazka Re: Przyszli tesciowie i moj partner 07.01.13, 16:51
        nik.men napisał(a):

        > ale ja jestem im naprawde wdzieczna za to, ze mi pomagaja... tylko czy nie wkur
        > zaloby Was, gdyby kazdy robil przy Waszym dziecku jak mu sie podoba? maja w d*p
        > ie daleko Wasze prosby?
        >
        Tak dla porządku:
        1. prośba - osobie, do której zwracamy się z prośbą dajemy prawo do odmowy TEŻ.
        2. Jeśli osobie, do której zwracamy się z prośbą, nie dajemy prawa odmowy, to TAKA prośba nazywa się żądaniem.

        Trzeba nazywać rzeczy po imieniu... jako;-) matka masz prawo i do żądań.

        I teraz kwestia, w jak w wielu sprawach strony idą na kompromis (przy różnicach kulturowych i Twojej odpowiedzialności jako matka)?
        I argumenty, nie obrażanie się.

        Silniejszy jest zwykle ten, czyja ziemia;-)
        I synka nie odbieraj ze szkoły ubrana w czapkę, np. w Holandii to chyba obciach;-)
    • dmuchawcelatawce Re: Przyszli tesciowie i moj partner 07.01.13, 19:37
      Nie wiem gdzie lezy prawda, ale pewnie jak zwykle gdzies po srodku.
      Ale powiem Ci bedac sama matka oskarzana od nadopiekunczosc, ze z opisu mam wrazenie, ze przegrzewasz dziecko. Rozumie doskonale pobudki (choroba synka), ale swieze powietrze jest dobrem i dziecko zwykle choruje z powodow bakterii i wirusow wystepujacych w srodowisk uzamknietym niz na zewnatrz. Dziecko powinno sie bardziej hartowac.
      • mojemieszkanie24 Re: Przyszli tesciowie i moj partner 13.01.13, 10:25
        nie no tę czapkę i syrop na kaszel mogli dać....A co do reszty to zgodzę się, ze minie troche czasu zanim przyzwyczaisz się ze nie jesteś juz sama
    • sweet_georgia Re: Przyszli tesciowie i moj partner 13.01.13, 16:50
      Na pewno wychowujac dziecko sama przez te kilka lat przyzwyczailas sie do calkowitej niezaleznosci, tego ze sama decydujesz o wszystkim i nikt nie wchodzi Ci w parade. A teraz opieke nad nim dzielisz nie tylko z partnerem ale jeszcze z jego rodzicami, ktorzy sa dla Ciebie w zasadzie obcymi ludzmi wiec nic dziwnego, ze wkurza Cie to, ze podwazaja Twoje decyzje. Ale niestety jestes u nich i musisz dostosowac sie do zasad panujacych w ich domu dopoki tam jestes. To, ze spiewaja czy co tam robia przy obiedzie to chyba nie problem, wyluzuj troche, wczuj sie w sytuacje i wlacz sie do zabawy ;) A z tym, ze "tesciowa" zajmuje sie dzieckiem po swojemu nie zwazajac na twoje prosby to juz troche inna sytuacja, moze powinnas na spokojnie poprosic partnera, zeby porozmawial z nia powaznie i wytlumaczyl, ze boisz sie o zdrowie dziecka bo bylo ciezko chore, ze jesli mowisz ze dziecko powinno zjesc o tej i o tej godzinie to niech to uszanuja itp. A skoro zostawiasz wszystko przygotowane a ona musi tylko np wyjac mu to z lodowki to chyba nie powinna robic z tego problemu. Zwykle tak jest, ze tesciowe sadza ze wiedza lepiej co jest dobre dla wnuka niz mloda matka ale to nie jest powod zeby dac sobie wejsc na glowe. Ale tez nie popadaj w paranoje bo czasem jej rady czy metody moga okazac sie lepsze dla dziecka i warto byc na nie otwartym. A jesli chodzi o to ubieranie dziecka w czapki itp to moze faktycznie troche przesadzasz ze strachu przed choroba? Jedno jest pewne, na pewno szybka wyprowadzka dobrze Wam zrobi a poki to nie nastapi to przyjmij do wiadomosci, ze pewne rzeczy musisz znosic bo jestes u kogos i postaraj sie wyluzowac :)
      I nie mow, ze nawet nie mieszkajac z nimi bedziesz na nich zdana kiedy dziecko bedzie mialo wolne od szkoly itp. Skoro ma Cie to kosztowac nerwy to lepiej zaplacic opiekunce i miec spokoj.
    • izabelski Re: Przyszli tesciowie i moj partner 13.01.13, 17:23
      dziadkowie wysylajacy dziecko na spacer bez czapki i spiewajacy przy jedzeniu moga mieszkac w UK

      jest niezwykla rozbieznosc miedzy tym co tubylcy a nowo przybyle osoby z Polski uwazaja jako normw wzgledem tego ile i co powinno dzieco ubierac na siebie

      co mi sie nei podoba to to,ze dziecko mowi ci,ze jestes glupia, od kogo on to uslyszal?
      wszystko reszte mozna zlozyc na karb roznic kulturowych ale nie ten szczegol

      dzieci w tym wieku powtarzaja to co uslysza
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka