marzena.1985
17.01.13, 02:08
Witam,
rzadko korzystam z forów itp, ale jestem już w desperacji, nie mam się komu wyżalić, sprawa jest zbyt intymna by opowiedzieć ją mamie, siorze, przyjaciółce (zresztą już nie mam z braku czasu takich 100% przyjaciół)...
Otóż mam problem z Mężem. Chodzi o to, że nie czuję się kochana i szanowana.
Na wstępie napiszę, że ja go bardzo kocham!
Odkąd ponad rok temu urodziłam dziecko, już nie daję rady. Na mojej głowie jest dosłownie wszystko, cały ogromny dom (piorę, prasuję, sprzątam, gotuję, odkurzam, myję łazienki i kible, ścieram kurze, sprzątam kuchnie, załadowuję zmywarkę, płacę rachunki, robię zakupy, dbam o psa itd itd - kto prowadził dom wie ile tego jest) i opieka nad dzieckiem (też pranie, gotowanie, karmienie również piersią, zabawa, przewijanie itd) to wszystko jest na mojej tylko głowie. Oprócz tego jeszcze dorabiam finansowo. Natomiast mój Mąż jest wychowany bez jakiegokolwiek poczucia obowiązku, wszystko robiła za niego mamusia! Oczywiście przed ślubem tego nie widziałam, nie przejmowałam się, że jest bałaganiarzem itd... Teraz w domu nie robi prawie nic, sporadycznie zrobi zakupy i raz dziennie wychodzi z psem! Wyniesie śmieci jak mu powiem i tylko jak mu powiem i to z 10 x muszę przypominać i wyłożyć worek koło drzwi! Nic po sobie nie sprząta! Każdy papierek zawsze leży na stole, nigdy nie wyrzuci śmieci do kosza, nie wyniesie szklanek do zlewu (już nie mówię do zmywarki!). Nie włączył nigdy w życiu żadnej pralki i zmywarki (nawet jak byłam w ciąży zagrożonej). Mąż pracuje około 3-4 x w tygodniu po kilka godzin (2 do 7 h, a zwykle 3 -4 h), pozostałą część czasu poświęca na siedzenie przed kompem, gdzie rozwija swoje pasje lub dokształca się w takim czy innym bieżącym temacie (aktualnie budowlanym - plan budowy domku weekendowego). Jeśli chodzi o pomoc to sporadycznie przewinie dziecko, pomaga w kąpieli dziecka, sprząta ogród raz po raz i kosi trawę. Jak jest jakaś impreza (mam na myśli imieniny lub urodziny - bo niestety na inne imprezy nie chodzimy, Mąż jest odludkiem, wypłoszem) to troszkę pomoże w sprzątnięciu lub zrobi zakupy. Ponadto dba o auta, przeglądy itp. Może jeszcze o jakimś drobnym obowiązku zapomniałam. Ale generalnie wygląda ten podział tak jak powyżej opisałam.
W związku z powyższym ja opadam z sił, tracę ochotę na wszystko, nie mam na nic sił, jedyną moją rozrywką jest kawa z kumpelą średnio raz na pół roku!
Ale najbardziej mi doskwiera inny problem - brak uwagi Męża, już na mnie nie patrzy, nawet nie spojrzy, wciąż tylko gapi się w monitor, nie ma chwili na poważną rozmowę ze mną. Napisałam nawet do niego przez ostatnie pół roku maile i 5 listów - na żaden nie odpisał i nie odpisze. Czuje, że mnie nie kocha.
Odzywa się do mnie i przytula tylko w 1 przypadku, wiadomo jakim - jak chce seksu! A chce go codziennie!
I tu jest kolejny mój duży problem... :( Ja nie mam kompletnie ochoty na seks, totalnie, ponadto nigdy od porodu nie miałam orgazmu (i to jest błędne koło, brak orgazmu, brak ochoty na seks). Wolę go zaspokoić oralnie i mieć spokój. W ogóle często zgadzałam się na seks tylko po to żeby potem nie miał focha, żeby się odzywał i coś pomógł drobnego, żebyśmy pojechali razem na zakupy, cokolwiek zrobili razem. Wiem, nie powinnam się zgadzać wbrew sobie. Ale jak odmówię jest taki foch, że można oszaleć, mam wtedy ochotę się zabić. Ale nie zrobię tego, bo mam dziecko! Kochane, najukochańsze na świecie - całe moje szczęście - sens życia! Cud świata, cud cudów!
Byłam nawet u seksuologa, ale chyba kiepska była ta Pani dr bo nic mi nie pomogła, powiedziała tylko, że mam się tak wszystkim nie przejmować, wyluzować, zrobić diagram na co poświęcam ile minut dziennie, iść do psychologa (jej syna!) i znaleźć panią do pomocy w domu! Ginekologicznie jest wszystko ok - to też sprawdziłam.
Z seksem jest jeszcze jeden problem - ja nie chcę mieć na ten moment 2 dziecka, nie mam jeszcze nawet 30 lat, skończyłam studia, trudne studia, a nigdy w sumie nie pracowałam tak w pełni, a chciałabym, były różne propozycje, ale odmawiałam:(:(, wiem że fajnie żeby córka miała rodzeństwo w miarę szybko, ale nie czuję się gotowa po prostu, pewnie chciałabym zrobić coś wreszcie dla siebie, poza tym nie czuje wsparcia - jw). No i sytuacja wygląda tak, że Mąż nie zgadza się żebym brała tabletki, a sam prezerwatywy nie chce zakładać (sporadycznie się zgadza i to tylko pod koniec stosunku). Sporo razy zgodziłam się na seks bez zabezpieczenia, przy ustaleniu, że on wyjdzie na "koniec" i mnie oszukał - nie wyszedł!!! Wiem, jestem idiotką! Stąd moje obawy, przy każdym seksie czuje się jak na szpilkach i chce na koniec wyskoczyć. Zresztą seks też jest do dupy z powodu tego że trwa około 3 min (sic!) i nie ma zazwyczaj żadnej gry wstępnej:(
Poza tym brak mu szacunku do mnie...:( nie kąpie się codziennie wieczorem (tak jak ja), tylko co kilka dni i to zwykle przed pracą:( a co gorsza często się zdarza, że pierdzi przy mnie:( wstyd mi nawet o tym pisać, to mnie tak poniża, że dostaję szału!!! Jak proszę żeby tego nie robił przy mnie (przed ślubem nie robił), mówi a co mam wstrzymywać, potem mi brzuch pęknie! Jak taka osoba ma pociągać?
Może ja też nie jestem piękna, ale nie mam czasu nawet się uczesać i pomalować, chodzę bez makijażu po domu, nieuczesana z rozdrapaną twarzą:/ ale przynajmniej się kąpię codziennie, w ciąży przybrałam 10 kg i od razu zrzuciłam.
Oczywiście o wszystkich o czym tu piszę żaliłam się Mężowi i nic to nie dało, tylko ja płakałam...
Terapię małżeńską proponowałam Mężowi już dawno temu, najpierw się zgodził, potem wycofał. Twierdzi, ze to biznes, że nic to nie da lub "jak chcesz to idź sama". Nie mam pojęcia w związku z tym jak mam odratować to moje małżeństwo, a raczej jego uwagę na mnie, na domu:(
Napiszcie proszę cokolwiek :(