Dodaj do ulubionych

Rodzice - co zrobić?

19.03.13, 13:59
Mam, nadzieję, że spojrzycie na to wszystko co tutaj napiszę obiektywnym wzrokiem i napiszecie mi co Wy myślicie, bo ja już nie wiem co robić.
Pochodzę z rodziny, w której piło się alkohol, gdzie ojciec lał matkę, były np. takie sceny, gdzie ojciec kazał matce skakać przez okno z czwartego piętra i stawiał ją na parapecie na moich oczach. W nocy albo były imprezy albo awantury. Jak imprezy to oczywiście pijackie śpiewy i hałasy. Na moje prośby o ciszę słyszałam odpowiedź od mojego ojca w stylu ”Jak ci się ku... chce spać to śpij”. Jak bił matkę to nie wolno nam było wyjść z pokoju, ja wkładałam głowę pod poduszkę i zaciskałam uszy, aby tego nie słyszeć. Nas też lał, z tym, że mojego brata traktował lepiej. Brat mi to nawet kiedyś powiedział, że „miałam przerąbane”. W zasadzie do 6 roku życia wychowywała mnie babcia, u niej mieszkałam, potem musiałam iść do zerówki, przeprowadziłam się do moich rodziców i zaczęło się piekło. Jestem typowym dzieckiem z „wpadki”, moja matka urodziła mnie nie skończywszy 20 lat. Chociaż moja matka mówi, że mnie ulęgła, no ale... . Dobrze, że wszystkie weekendy, ferie, wakacje, święta spędzałam u babci, więc miałam namiastkę w miarę normalnego domu, chociaż mój dziadek był alkoholikiem, więc też nie było lekko. Gdy skończyłam 19 lat, wyjechałam kilkaset kilometrów dalej, skończyłam studia, pracuję, mam męża, dwójkę dzieci. Na początku pomagała mi babcia, potem pracowałam i sama dawałam sobie radę. Z nimi nie mieszkam już 18 lat. Przez te wszystkie lata było „normalnie”, tzn. rzadko tam jeździłam, jak jeździłam to wiecznie słyszałam pretensje, wyzwiska, typu jesteś kurwą, ku...sz się tam, twoim psim obowiązkiem jest robić to co ja ci każę. Chodziło o to, że miałam tam z nimi na tej wsi mieszkać i robić to co oni chcą. Przed rodziną, znajomymi mnie obgadywali, wyśmiewali. Nie raz słyszałam od wujka, czy cioci, abym sobie z nimi dała spokój, bo oni wygadują na mnie takie rzeczy, że aż się nie da słuchać, a ja mam rodzinę, dzieci, więc mam dla kogo żyć. Jakieś cztery lata temu przestali się do mnie w ogóle odzywać, nie odbierali telefonów, jak spotkaliśmy się u rodziny to nie rozmawiali ze mną. Pamiętam sytuację kiedy byłam na początku ciąży i w Boże Narodzenie przy stole u cioci powiedziałam o tym głośno, oni udawali, że nie słyszą. Olali mnie po prostu. Brat też do tego Bożego Narodzenia utrzymywał ze mną kontakt, nawet mnie zaprosił do siebie, a po tych świętach przestał ze mną utrzymywać kontakt, nie dzwoni, jak ja zadzwonię to oddaje słuchawkę bratowej, bo on nie ma czasu rozmawiać. Zapraszaliśmy ich do siebie przez te trzy lata, ciągle się czymś wykręcali i ani razu nie przyjechali zobaczyć dziecka. Po urodzeniu syna, mąż zadzwonił do moich rodziców, aby o tym powiedzieć, a oni przez trzy lata nie przyjechali zobaczyć wnuka. Kilka tygodni temu umarł mój dziadek. Pojechaliśmy na pogrzeb. Podeszłam do nich przywitałam się, potem podchodziłam z dziećmi do nich, ale oni odchodzili, albo się nie odzywali, nawet do dzieci. Jak już odjeżdżaliśmy i mąż się z nimi żegnał to moja matka zaprosiła go na święta. I wczoraj zadzwoniła znowu do niego, aby ponowić zaproszenie. I ja mam teraz problem, nie wiem co zrobić. Jechać, czy nie? Z jednej strony pojechałabym. Z drugiej strony boje się, że będą mnie traktować obojętnie, w ogóle ze mną nie rozmawiać, albo robić głupie mini za moimi plecami (bo to w ich stylu), bo w sumie to wydaje mi się , że bardziej zaprosili mojego męża i dzieci, niż mnie. Mi po prostu chcą pokazać gdzie jest moje psie miejsce. Mam wrażenie, że chcieliby zbuntować przeciwko mnie męża i dzieci. Nie wiem, może jestem przewrażliwiona. Jednak wiem, że oni są pamiętliwi i mściwi. Po każdym takim spotkaniu przez kilka tygodni „dochodzę” do siebie emocjonalnie, tzn. jestem bardzo zdenerwowana, o wszystko wybucham, płaczę, ciągle o tym myślę itd.
Co Wy zrobilibyście na moim miejscu? Tylko proszę, nie dołujcie mnie tekstami w stylu, że rodziców powinno się szanować, bo ja to wiem. Tylko poradźcie jak nastawić się psychicznie, tak aby „włożyć” na siebie jakiś mocny pancerz, aby to wszystko tak bardzo nie bolało. Z moimi rodzicami nie da się porozmawiać, bo ich nie obchodzi co ja czuję, co myślę. Jeśli ktoś z Was mieszkał na wsi to wie co to za typ ludzi. Sprawiedliwość musi zawsze być po ich stronie, bo jak nie to wojna. Dlatego też zastanawiam się po co po czterech latach znowu zapraszają nas do siebie, nie wiem na co mam się nastawiać, co knują. Może zależy im na opiece nad nimi, bo się starzeją. Nie wiem co robić. Poradźcie, proszę.
Obserwuj wątek
    • tully.makker Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 14:11
      Ja bym nigdzie ie jechala i tryzmala sie od patologii jak najdalej. Po co w ogole do nich wydzwaniasz?
    • triada13 Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 14:19
      W kwestii patologicznej, toksycznej rodziny mam spore doświadczenie więc się wypowiem. Absolutnie nie jedź, odetnij sie od nich raz na zawsze i zajmij sobą i swoja rodziną. Ja wiem, że gdzies tam w środku masz może wyrzuty sumienia, że chyba powinnaś, toczy cię absurdalne poczucie obowiazku - cóż tak właśnie funkconują ludzie DDA i DDD. Ja swojego czasu zerwałam wszelki relacje z moimi rodzicami i to był najlepszy prezent jaki dla siebie zrobiłam. Mam przed sobą wiele pracy, ale spokojniejszą głowę i serce.
    • differentview Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 14:20
      > Co Wy zrobilibyście na moim miejscu? Tylko proszę, nie dołujcie mnie tekstami w
      > stylu, że rodziców powinno się szanować, bo ja to wiem. Tylko poradźcie jak na
      > stawić się psychicznie, tak aby „włożyć” na siebie jakiś mocny panc
      > erz, aby to wszystko tak bardzo nie bolało.

      rodzicow nalezy szanowac- co to w ogole za wymysl??? jesli jest milosc miedzy dzieckiem a rodzicami to szacunek pojawia sie spontanicznie i dziala w obie strony, po prostu jest a nie na zasadzie, ze "nalezy"
      za co Ty masz szanowac tych rodzicow? bo ktos powiedzial, ze tak trzeba?
      poza tym oni nie zaprosili Ciebie tylko meza wiec tym bardziej taka forma zaproszenia nie jest zadnym zaproszeniem
      mysle, ze slusznie podejrzewasz, ze ich intencje nie sa czyste; gdyby byly to wykonaliby w Twoim kierunku jakis cieply gest, przeprosili za wczesniejsze slowa, zachowania
      zyjesz troszke w zludnej nadzieji, ze te relacje da sie odbudowac ale uwierz, ze jak sie o tym czyta z boku to szanse na to sa male; to bolesne ale musisz sie jakos z tym pogodzic i nie oczekiwac poprawy tych stosunkow
    • altz Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 14:53
      Nie licz, że będzie dobrze na tych świętach, bo nie będzie.
      Chcesz koniecznie jechać, to się umów z mężem, że jedziecie na chwilę, psuje się atmosfera, pakujecie się i wyjeżdżacie. Może macie gdzieś znajomych w pobliżu, dokąd można się ewakuować?
      Męża masz sensownego, dacie sobie radę.
      Ja za diabła bym nie jechał tam na święta z noclegiem.

      Zaprosili, może mają jakiś interes? ;-) Nie daj się wykorzystać!
      • penelopa40 Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 15:13
        Nie jechać!
        absolutnie nie jechać!
        szacunek nie należy się z automatu, za wszystkie upokorzenia i krzywdy teraz nagle masz jechać i co? świętować z nimi? nie wydaje się aby mieli czyste intencje...tak nagle?
    • aqua48 Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 15:44
      kinga363636 napisała:

      >zaczęło się piekło.
      > rzadko tam jeździłam, jak jeździłam to wiecznie słyszałam pretensj
      > e, wyzwiska, typu jesteś kurwą, ku...sz się tam,

      I chcesz teraz to samo zafundować swoim dzieciom? Żeby zobaczyły jak dziadkowie traktują ich matkę. Nie wierzę...

      > I ja mam teraz problem
      > Jechać, czy nie?
      > Po każdym takim spotkaniu przez kilka tygodni &
      > #8222;dochodzę” do siebie emocjonalnie, tzn. jestem bardzo zdenerwowana,
      > o wszystko wybucham, płaczę, ciągle o tym myślę itd.

      Twój problem nie polega na tym czy jechać do rodziców czy nie. Twoim problemem jest to że wierzysz z całych sił, że rodzice jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmienili się w cudowne ciepłe kochające istoty, które chcą Cię przytulić. Tak bywa tylko w bajkach. A tak naprawdę to nadal są dwie mocno zaburzone osoby tworzące patologiczny niszczący związek, uzależnione od alkoholu i przyzwyczajone do pomiatania Tobą.
      Obawiam się, że sama sobie z tym problemem nie poradzisz, proponuję - znajdź koniecznie terapię dla DDA. I pamiętaj, że teraz Twoim obowiązkiem jest chronić i szanować Twoje dzieci, i że to wobec nich masz zobowiązania, a przede wszystkim chroń je przed tym czego sama doświadczyłaś w dzieciństwie. Nie sprowadzaj do takiego domu jak ten Twoich rodziców.
      • zuzi.1 Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 16:10
        Zgadzam się z przedmówcami, w życiu nie pojechałabym na święta do takiego domu, trzymaj się i swoją rodzinę od nich z daleka, to, że zaproszenie na świeta przekazali mężowi a nie Tobie to już jednoznacznie świadczy o tym, że są zaburzeni i się nie zmienią, pozwól tej patologii gnic we własnym sosie, a Ty sobie tym rąk nie brudź... Oni się nie zmienią. Żyj swoim życiem ze swoją rodziną a rodzinną patologię z domu pochodzenia omijaj szerokim łukiem.
      • kinga363636 Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 16:35
        Masz rację, marzą mi się i zawsze mi się marzyli tacy rodzice co to pośmieją się, pożartują, porozmawiają, wysłuchają, a nie nakazują, zakazują, a jak nie posłucham to wcześniej bili, teraz obmawiają lub nie odzywają się. Kilka lat temu powiedziałam nawet mojej mamie, że przecież my nigdy nie żyłyśmy tak jak matka z córką, tzn. nie chodziłyśmy razem na zakupy, nie rozmawiałyśmy o dziewczyńskich czy nawet szkolnych problemach. Liczyłam na to, że usłyszę "to może teraz to naprawimy", ale ona mi powiedziała "no i co z tego". W czasie pierwszej ciąży nigdy nie zapytała się mnie jak się czuję, w czasie drugiej udawała, że o niczym nie wie.
        Powiem Wam szczerze, że gdyby nie sytuacja miesiąc wcześniej na pogrzebie u dziadka to pojechałabym na te święta do nich bez zastanowienia. Ale oni nie chcieli ze mną tam rozmawiać, unikali mnie, nie podeszli nawet do dzieci. I dlatego zastanawiam się po co to zaproszenie. Co się za tym kryje? Po za tym wydaje mi się dziwne, że nie odzywając się do córki przez cztery lata dzwonią z zaproszeniem do zięcia, jak gdyby nigdy nic. Jeśli ja chciałabym naprawić stosunki z moim dzieckiem to zadzwoniłabym przede wszystkim do niego. Ale może ja jestem dziwna. Już nic z tego nie rozumiem. Zastanawiam się nad tym wszystkim, bo nie chcę też fundować moim dzieciom atrakcji w postaci "świątecznych kłótni" lub jawnego lekceważenia ich matki.
        Chyba rzeczywiście nie pojadę i poczekam co będzie dalej, jeśli zależy im na kontaktach ze mną to wcześniej czy później może to się jakoś unormuje.
        Jeśli chodzi o zerwanie kontaktów to częściowo to się udało, ale z ich inicjatywy, bo to oni nie chcieli mieć ze mną nic do czynienia. Albo myśleli, że taki ostracyzm tak na mnie podziała, że zrobię wszystko co oni chcą. Ale może skoro nie podziałało to będą próbować jakoś inaczej na mnie wpłynąć. I tutaj też jest problem, bo ja przez te kilka lat w pewien sposób sobie pewne sprawy jakoś poukładałam w głowie, jestem po prostu spokojniejsza, nie złoszczę się już tak o wszystko. Nie chcę też wprowadzać dzieci w tamten pijacki świat.
        Może rzeczywiście poczekam na rozwój wydarzeń. Z drugiej strony boję się, że jak teraz nie pojedziemy to oni będą mogli wszystkim powiedzieć, że" ojce ją zaprosili a ona ma to w dupie". Sama nie wiem co robić.
        • sorvina Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 16:41
          Oni nadal mają cię w d..i ani myślą naprawiać relację. Natomiast mogą cię potrzebować, nie na zasadzie kontaktu z tobą, ale czegoś od ciebie. Obstawiałabym już przyczynę łaskawego zaproszenia na święta w stylu: dowiedzieli się, że któreś z nich choruje i zamierzają domagać się byś z nimi zamieszkała i robiła za służącą itp.

          Im dalej od takich ludzi tym lepiej.

          >Z drugiej strony boję się, że ja
          > k teraz nie pojedziemy to oni będą mogli wszystkim powiedzieć, że" ojce ją zapr
          > osili a ona ma to w dupie". Sama nie wiem co robić.

          Oni mówili, mówią i mówić będą różne głupie i okrutne rzeczy, czas się na to uodpornić i przestać im i całemu światu udowadniać, że jesteś wystarczająco dobra, wystarczająco się starasz i że ci zależy.
          • kinga363636 Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 17:12
            Oni mówili, mówią i mówić będą różne głupie i okrutne rzeczy, czas się na to uo
            > dpornić i przestać im i całemu światu udowadniać, że jesteś wystarczająco dobra
            > , wystarczająco się starasz i że ci zależy.

            Dziękuję Ci za te słowa, będę starała się o nich pamiętać.
        • aqua48 Olać.. 19.03.13, 17:39
          kinga363636 napisała:

          > Z drugiej strony boję się, że jak
          > teraz nie pojedziemy to oni będą mogli wszystkim powiedzieć, że" ojce ją zapr
          > osili a ona ma to w dupie". Sama nie wiem co robić.

          Ależ oni mogą cały czas tak o Tobie mówić. I jak powtarzali Ci bliscy (wujostwo) już o Tobie wygadywali niestworzone rzeczy za Twoimi plecami. Nie masz na to absolutnie żadnego wpływu i musisz się z tym pogodzić.
          A Twoja prawdziwa wartość jako człowieka wcale nie zależy od tego co mówi o Tobie para toksycznych ludzi, przeżartych do głębi alkoholem.
    • kroliczyca80 Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 18:12
      Gdy dotarłam do fragmentu "Tylko proszę, nie dołujcie mnie tekstami " byłam pewna, że dalej będzie "że mam ich olać, bo to wiem". A tutaj "rodziców trzeba szanować"... Zaskoczenie dnia, serio. Dziewczyno, czy jest jakikolwiek racjonalny powód, dla którego utrzymujesz z tymi ludźmi kontakt? Masz swój dom, rodzinę, pracę, na co Ci ten zgniły ogon? Odrzuć, jak jaszczurka, może ładnie się zabliźni. A gdyby się jednak paprał - terapia dla DDA. Bo chyba nie przechodziłaś.

      Przytulam mocno i z całego serca gratuluję, że stanęłaś na nogi pomimo takiego koszmarnego startu. Tylko męża bym Ci ochrzaniła, że się garnie do teściów, którzy zrobili jego żonie tyle złego.
      • marzeka1 Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 18:50
        Idź DLA SAMEJ siebie na terapię DDA, na święta nie jedź- i nie, nigdy ci nie napiszę, ze takich rodziców należy kochać czy szanować- za to odciąć się- jak najbardziej.A na terapii nauczysz się, JAK to zrobić też emocjonalnie.
      • kinga363636 Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 18:52
        Bo on chce mieć ze wszystkimi poprawne stosunki.
        Rzeczywiście chyba coś ze mną jest nie tak. A raczej nie coś tylko to, że ja ciągle liczę, że oni się zmienią, że powiedzą mi, że byli dla mnie tacy, bo ja im coś zrobiłam itd. i jakoś dojdziemy do porozumienia. Po prostu wychowałam się na wsi, gdzie rodziców się słucha, należy im się szacunek. Albo zostałam tak wytresowana, że ciągle szukam winy w sobie.
        • marzeka1 Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 19:21
          I dlatego widać od razu, że nie jesteś po terapii DDA- i dlatego dla ciebie jest ona taka wskazana:aby zobaczyć, ze rodzice się nie zmienią, a wina nie jest w tobie, jest w ich, w tym,że przez nich zostałaś skrzywdzona.
          Poczytaj sobie
    • paluszki38 Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 19:37
      kinga rozumiem Cię doskonale, wiesz że robią źle ale czekasz aż w końcu Cię zaakceptują i polubią, a może nawet pokochają. Do tego ta świadomość, że wszyscy we wsi uważają Cię za niewdzięcznicę co biednych rodziców zostawiła na pastwę losu... Dziewczyny dobrze radzą, nie jedź, jesteś na to teraz za słaba, zrób jak ja i idź na terapię:) Zadbaj o siebie, i dopiero jak nabierzesz dystansu do tego to zauważysz, że to z nimi jest coś nie tak, chociaż to pewnie widzisz już teraz, ale ciągle się łudzisz, że się zmienią. Mając własne dzieci tak ciężko zrozumieć, że są rodzice, którzy nie kochają swoich dzieci. W ich mniemaniu nas kochają i robią wszystko dla naszego dobra, ale tak nie jest.

      Po rozmowie tutaj z dziewczynami (bo wcześniej wprawdzie miałam takie plany, ale wiadomo jak z planami) zapisałam się na terapię i zaczynam po świętach. Po Twoim wpisie, i tym, że rodziców trzeba szanować, widzę, że czeka Cię tak samo jak mnie długa droga. Masz wsparcie, męża i dzieci, zadbaj o siebie. I pod żadnym pretekstem nigdzie nie jedź, jeśli to uspokoi trochę Twoje sumienie, bo i tak będzie Cię to teraz gryzło, to niech mąż zadzwoni przed samymi świętami, że niestety nie przyjedziecie, bo dziecko chore...

      Trzymaj się i nie jedź, nawet na chwilę pojechać nie ma sensu bo to tylko Cię dobije, dopóki nie pójdziesz na terapię nie powinnaś w ogóle uczestniczyć w takich imprezach.
      • podksiezycem Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 21:05
        Kinga, forumowicze dobrze Ci radza. Mam rownie stresujaca sytuacje w moim bylym domu, choc bez alkoholu. I dzieki temu, ze tu kiedys napisalam moja sytaucja sie zmienila. Przestalam wierzyc, ze ci ktorzy nas rania sie zmienia, choc czlowiek o tym marzy.
        Nie jedz na swieta. Pirwszy krok za Toba, cho zrobila to Twoja rodzina, zerwali kontakty i niech tak zostanie.
        Nic im nie jestes winna, skrzywdzili Cie okrutnie, mysl wylacznie o sobie i Swojej nowej Rodzinie. Tamtych zostaw. Na wsi beda wygadywac o Tobie rozne rzeczy, tak zreszta jak wygadywali do tej pory. Nic na to nie poradzisz. Masz inne zycie.
        Skorzystaj z rady o terapii.
        Pomimo tego co Cie spotkalo swietnie sobie radzisz. I niech tak zostanie. Niech oni nie probuja Ci znowu zniszczyc zycia.
    • satoja Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 21:25
      Szanować, to należy przede wszystkim siebie. I nie pozwalać innym siebie nie szanować.
      Twoi rodzice Cię nie szanowali i nie szanują nadal. I nie będą szanować bo nie wiedzą co to takiego.
      Zrób przyjemność sobie, swoim dzieciom i swojemu małżeństwu - odetnij się od toksycznych korzeni, przestań jeździć do rodziców i liczyć na cud-bo go nie będzie, zajmij się swoim życiem teraźniejszym i przyszłym i idź koniecznie na terapię bo to Tobie (i Twoim dzieciom) bardzo pomoże.
    • mapewoj Re: Rodzice - co zrobić? 19.03.13, 22:47
      napisze brutalnie, chcesz zeby dzieci zobaczyly jak upokarza matke jej matka i ojciec ???
      A takze jak dostaniesz przy okazji swiat wiąchę i z raz po buzi, to bedzie Ci milo ???
      Lzej Ci bedzie ?
      Skoro patologia i pijacy to moze potrzebuja kasy ?
      dziewczyno otrząsnij sie, z tej maki chleba nie bedzie, nie ma dziadkow, kochanej babci..
      Po prostu...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 00:57
      Z Pani opisu wnika, że rodzice są i byli agresywni. Ma to pewnie związek z alkoholem i to nadużywanym pokoleniowo. Można zatem przyjąć wersję, że patologiczne skłonności rodziców spowodowały zawieszenie kontaktów między Wami. Rodzice nie powitali nowego wnuka, brat się odsunął z niezrozumiałych powodów. Nie ustały wyzwiska pod Pani adresem. Nastąpiło zawieszenie kontaktów. Przyjmując tę wersję, nie ma powodów nagle , po latach spędzać z nimi świąt. Może zaproszenie to konwenans, który należy pominąć, jako nie budujący więzi, ale zachowujący pozory. I powstrzymać się przy tej decyzji od poczucia winy.
      Jednak mimo to, zastanawia mnie takie nagłe zerwanie kontaktów. Nawet jak wyobrażę sobie patologiczną rodzinę, to zostawiam jej margines racjonalnego zachowania. To dlaczego rodzice i brat zerwali kontakt z Panią. Bez powodu? Ciekawiłoby mnie Pani zdanie na ten temat. Mogłabym się też do niego odnieść. Bo nawet przy uwzględnieniu całej patologii rodzinnej wdaje się to niespecyficzne. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • kinga363636 Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 02:14
        Powodów zerwania kontaktów mogę się tylko domyślać, nikt nigdy otwarcie mi nic nie powiedział. Siostra mojego taty powiedziała mi, że powodem jest to, iż nie mieszkam z nimi, bo wg nich córka powinna robić to co jej każą rodzice. Na pogrzebie brat podszedł do nas przywitał sie z moim mężem i dziećmi, a o mnie "zapomniał". Dopiero ja wyciągnęłam do niego rękę i się przywitałam. Na pogrzebie brat ze swoją żoną i dzieckiem chodzili przy moich rodzicach, na stypie siedzieli przez cały czas koło nich. Dopiero jak z mężem wychodziliśmy to podeszli się pożegnać. Brat dał mojemu dziecku jakieś pieniądze, bo jest chrzestnym. Nawet mój mąż skomentował to potem w samochodzie, że dla niego dziwne jest takie zachowanie, udawanie, że wszystko jest normalnie. Mój ojciec jest bardzo despotyczną osobą, jeśli moja mama, ja lub brat nie robiliśmy tak jak on chciał to było bicie, upokarzanie. Czasami nawet nie mówił czego chce, my to musieliśmy wiedzieć, bo inaczej bicie. W domu było spokojnie jak jego nie było, tzn. każdy robił na co miał ochotę. W momencie jak słyszeliśmy samochód, znak, że on wraca z pracy, to każdy rzucał się do jakiejś pracy. Bo jak tylko zobaczył, że np. ktoś czyta książkę to była awantura. Nawet nie wiem o co, bo powód się zawsze znalazł. Mam wrażenie, że bolało go, że musi na nas dzieci pracować. Brat jest od nich zależny finansowo, więc mogę się spodziewać, że ma nakazane tak się zachowywać w stosunku do mnie. Bo cztery lata temu, podczas Bożego Narodzenia mówił, że nie obchodzi go to co jest między moimi rodzicami, a mną. Po czym nie przyjechał do nas na sylwestra, nawet się nie tłumacząc. Bratowa zadzwoniła dzień przed sylwestrem, że brat tak się upił, że ona musi mu dać nauczkę i nie przyjadą do nas. A potem już cały czas podawali jakąś wymówkę, aby nie przyjechać. Brat nie chciał rozmawiać ze mną przez telefon. Dalsza rodzina powiedziała mi w tajemnicy, że ojciec zrobił mu niezłą awanturę o to, że zaprosił mnie na święta do siebie.
        Jeśli chodzi o ten alkohol, to nie są to ludzie, czerwoni na twarzach, którzy od rana do wieczora siedzą z butelką alkoholu. Piją to fakt, nawet pędzą bimber. Ale jak to na wsi, w niedzielę i święta chodzą do kościoła itd. Na pogrzebie u dziadka, aż byłam zdziwiona, bo z jednej strony w taki sposób traktują mnie, nie odzywają się, obmawiają, ignorują, a z drugiej poszli do komunii. No ale to nie mnie oceniać.
        Rzeczywiście musiałabym pójść na jakąś terapię.
        • mapewoj Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 09:49
          Pani Agnieszce jest potrzebny racjonalny powod ? Do czego ? prowadzi badania ?
          czasami jak czytam odpowiedzi eksperta, rece mi opadają..
          Tak dowiedz sie dlaczego zerwali wiezi ? Pomoze to autorce ?
      • differentview Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 08:57
        Z nimi nie mieszkam już 18 lat. Przez te wszystkie lata było „normalnie”, tzn. rzadko tam jeździłam, jak jeździłam to wiecznie słyszałam pretensje, wyzwiska, typu jesteś kurwą, ku...sz się tam, twoim psim obowiązkiem jest robić to co ja ci każę.

        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > Jednak mimo to, zastanawia mnie takie nagłe zerwanie kontaktów. Nawet jak wyobr
        > ażę sobie patologiczną rodzinę, to zostawiam jej margines racjonalnego zachowan
        > ia. To dlaczego rodzice i brat zerwali kontakt z Panią. Bez powodu?

        taak, dziwne to bardzo, ze zerwali kontakty z kims kogo mozna bylo sobie za kazdym razem do woli powyzywac od szmat, ku..ew- zero racjonalnosci w tej decyzji




        • satoja Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 09:55
          Dla mnie nie jest dziwne to zerwanie kontaktów przez takich rodziców z corką ktorą zawsze traktowano w rodzinie najgorzej jako "tę złą", niechcianą, a która wychodzi z domu i śmie mieć wlasne poukladane życie poza domem rodzinnym.
          Ba, myślę, że nawet oni sa przekonani że corka ich skrzywdzila tym, że śmiala z domu wyjść i już nie być im podległą, a przeciez oni ją wychowywali, utrzymywali, itd. Tacy rodzice nie maja żadnej refleksji że dziecko krzywdzili.
          Córka była "dziewczynką do bicia" na ktorej się rodzice mogli wyżywać, system rodzinny działał, dopóki była w domu i umożliwiala im wyżywanie agresji na niej, spelniała swoją funkcję, była akceptowana choć poniżana. W momencie jej odejścia z domu agresję bezpośrednią zmienili w obgadywanie i robienie negatywnych opinii, pokaz odrzucenia i nieakceptacji w inny sposób, bo przecież teraz, już przy jej mężu, nie zaczną jej bić by się wyładowac.... A akcja że są mili dla jej męża a ją omijają- pokazuje ewidentnie, że chcą grę w znęcanie się nad nią prowadzić nadal, zmanipulowac męża by on dołączył do nich przeciwko swojej "złej" żonie.
          • satoja Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 09:57
            A autorce gorąco polecam terapię - bo na razie jest ciągle uzależniona emocjonalnie od swoich rodzicow..
          • differentview Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 10:03
            zgadzam sie w 100% satoja; jedynym "racjonalnym" powodem, dla ktorego zerwali kontakty jest fakt, ze nie maja juz mozliwosci katowania jej bezposrednio wiec kombinuja co jeszcze mozna zrobic zeby jej dowalic- czyli zbuntowac brata przeciwko siostrze, zabronic mu kontaktow z nia, oczernic ja w oczach meza i tym samym przeciagnac go na ich strone a jej do konca zniszczyc zycie- bo jak smie byc szczesliwa w malzenstwie skoro jest szmata, ku..wa; oni jej to przez cale zycie probowali wbic do glowy a ona na zlosc im stala sie nieznalezna i ma sie dobrze- tego zniesc nie potrafia
            • satoja Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 10:25
              Jeszcze jeden aspekt - autorka jest CÓRKĄ, a często córki mają być slużącymi takich rodzicow... Brat został w domu, ale cóż brat, jak nie zdzierży ich nachalności to pójdzie się uchlać i mu zwisa czy rodzice obsłużeni... a corka będąc na miejscu - by była osobistą niewolnicą rodzicow, ktorą by mogli dyrygowac i podporządkowywać sobie. I brak tej córki na miejscu może być baaardzo wkurzający. Więc daja jej jasny sygnał: odrzucamy cię jesli się nam nie podporządkowujesz.
              • igge Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 10:48
                nie wiem czemu ktoś miałby ci na siłę wciskać postawę typu "rodziców trzeba zawsze szanować bez względu na to co robią"
                Przeciwnie.
                POwinnaś zostać na święta w domu, nie jechać do nich i nie robić sobie nadziei, że będą dla Ciebie lepsi.
                Uszargasz sobie dziewczyno nerwy nawet jak będziesz starać się panować nad sobą.
                A relacje z rodzicami tak czy inaczej masz na całe zycie. Może za kilka lat zdecydujesz jednak do nich pojechać na jakieś święta, jak umiała będziesz olać ich słowa i zachowanie
                W chwili obecnej nie pojechałabym i kropka. Jak ci zależy to możesz pracować nad tymi relacjami, żeby były lepsze ale chyba szkoda wysilku, bo z tego co piszesz, są bardzo zagmatwane i nie rokują na polepszenie. Swoje potrzeby emocjonalne zaspokajaj poza swoimi rodzicami. Nie musisz ich kochać, możesz "szanować" w bardzo ograniczonym zakresie, spokojnie, kulturalnie i na dystans, bez niepotrzebnych nadziei.
                Jak będzie ci się w życiu kiedyś nudziło, wtedy powolutku możesz wznowić stopniowo i z prawem wycofania się kontakty. Na razie - szkoda zachodu, za dużo pracy, za dużo przykrości
          • paluszki38 Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 12:23
            > Ba, myślę, że nawet oni sa przekonani że corka ich skrzywdzila tym, że śmiala z
            > domu wyjść i już nie być im podległą, a przeciez oni ją wychowywali, utrzymywa
            > li, itd. Tacy rodzice nie maja żadnej refleksji że dziecko krzywdzili.

            :) Tia poświęcili się dla niej a ona, taka zła córka... Odnoszę wrażenie, że w takich rodzinach to tylko córka jest popychadłem, ktoś słyszał aby w córkę rodzice inwestowali a synka do roboty gonili? Zgadzam się z Satoją. I jeszcze ta manifestacja, że z mężem córki rozmawiają, a do własnej córki się nie odezwą bo na to nie zasługuje... Smutne to, najgorsze, że takich rodzin pełno...
    • asfo Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 11:12
      Zwyczajnie nie jedź. Zostań w domu i miej miłe święta z mężem i dziećmi. Nawet jeśli nie jesteś w stanie zrobić tego dla siebie, to pomyśl o tym, że mąż i dzieci mają prawo spędzić święta bez obecności agresywnego dziadka-pijaka.

      Szacunek dla rodziców nie polega na tym, że masz być na każde ich skinienie, bez względu na to co robią. Liczysz na to, że w te święta stanie się cud i nagle zaczną traktować cię jak należy? Marne szanse. Zaproszenie to z ich strony manewr mający na celu zwiększenie ich kontroli nad tobą - pojedziesz tam, w nadziei że coś się zmieniło, a oni to wykorzystają żeby cię znowu zmaltretować.
      • kinga363636 Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 14:29
        Dziękuję Wam wszystkim za te wpisy. Dało mi to dużo do myślenia.
        Rzeczywiście ten ostracyzm wobec mnie jest chyba podyktowany ich bezsilnością, bo ja bez ich pomocy skończyłam studia, mam pracę, rodzinę. A zawsze mi powtarzali, że bez ich pomocy palcem do d...py sobie nie trafię. Sześć lat temu wprowadzaliśmy się do nowego mieszkania i zaprosiliśmy część rodziny z mojej strony na urodziny mojego dziecka i na zaprezentowanie nowego mieszkania, bo to jakoś tak się zbiegło. Zadzwoniłam do mamy, która mnie powiadomiła, że "oni nie przyjadą i nikt do mnie nie przyjedzie". Pamiętam do dzisiaj ten jej głos.
        Męża może też od dawna próbowali przeciągnąc na swoją stronę. Tylko, że on pochodzi z innego środowiska niż ja i moi rodzice i pewne sprawy nie mieszczą mu się głowie. Np. to jak mój ojciec poradził mojemu mężowi, aby mnie walił w ryj jak go nie słucham. Mąż poskarżył mu się, że po urodzeniu pierwszego dziecka zupełnie zwariowałam na punkcie maluszka i nie dam sobie nic powiedzieć. Rozpieszczam dziecko do granic możliwości. Nasz syn miał wtedy niepełna miesiąc.
        Dziękuję Wam wszystkim, daliście mi wiele do myślenia. Mam teraz nowe spojrzenie na tą sprawę. Przez te cztery lata, kiedy nie chcieli ze mną utrzymywać kontaktu, wiele rzeczy przemyślałam. Poza tym od 18 lat żyję też w innym środowisku, od prawie 15 lat wśród rodziny męża, która działa na zupełnie innych zasadach. Nawet kiedy się posprzeczają, to po kilku dniach ja złość minie, dzwonią do siebie, spotykają się, rozmawiają, ustalają pewne sprawy. I dlatego teraz wydaje mi się dziwne, że nie chcieli utrzymywać ze mną kontaktu, na pogrzebie unikali mnie, a teraz po miesiącu dzwonią do męża i zapraszają na święta.
        Tylko teraz, aż mnie skręca ze strachu, bo jeśli my tam nie pojedziemy, to pewnie będą się chcieli zemścić, że oni do takich smarkaczy zadzwonili, a my nie wykonujemy ich próśb. Może to jest śmieszne, ale ja wiem, że mój ojciec jest strasznie mściwy. Po prostu w środku mnie siedzi strach o to, że oni będą mi chcieli jakoś namieszać w życiu, a ja nie jestem dość silna, aby im się przeciwstawić. Po prostu w ich obecności podkulam ogon i robię o co mnie proszą, tak jestem wytresowana. Nawet jak mi dokuczają to nie umiem się odciąć. Chyba boję się, że dostanę w twarz. Powiem mężowi, aby nakłamał, że dzieci są chore i nie możemy przyjechać.
        Dziękuję Wam wszystkim. Pozdrawiam.
        • esteraj Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 15:34
          kinga363636 napisała:

          > (...) Może to jest śmieszne, ale ja wiem, że mój ojciec jest stra
          > sznie mściwy. Po prostu w środku mnie siedzi strach o to, że oni będą mi chciel
          > i jakoś namieszać w życiu, a ja nie jestem dość silna, aby im się przeciwstawić
          > . Po prostu w ich obecności podkulam ogon i robię o co mnie proszą, tak jestem
          > wytresowana. Nawet jak mi dokuczają to nie umiem się odciąć. Chyba boję się, że
          > dostanę w twarz.

          Czy próbowałaś kiedykolwiek przygotować się do takiej sytuacji?
          Tzn. wyobraź ją sobie, zobacz jak dostajesz w twarz, jak jesteś wyzywana... Spójrz na ten obraz z perspektywy obserwatora, jakbyś była widzem... Co zrobiłabyś na miejscu tej dziewczyny, by zaprzestać całej tej scenie? Dopasuj do tego zdarzenia wszystkie możliwe scenariusze, rozwiązania... Postaraj się przewidzieć dalszą akcję. Oswój się teraz z tymi scenami, aż cały strach odejdzie, aż poczujesz się pewnie.
          Będziesz przygotowana na każdą ewentualność, a wtedy strach nie powinien być już dla Ciebie przeszkodą w podejmowaniu właściwych decyzji.
          • zuzi.1 Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 15:47
            Kinga, jak czytam opisy zachowań Twoich rodziców, to dla mnie jako dla osoby czytającej jest to b. przykre, że teoretycznie najbliższe osoby tj. rodzice są takimi wrogami własnej córki, trzymaj się od nich dziewczyno z daleka, a gdy trzeba nie wahaj się zgłosic sprawy na Policję, gdyby doszło do jakichś realnych sytuacji zagrożenia z ich strony, czy to w formie szantaży czy w innej, to potwory a nie ludzie...
        • koronka2012 Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 17:03
          kinga363636 napisała:

          > Tylko teraz, aż mnie skręca ze strachu, bo jeśli my tam nie pojedziemy, to pewn
          > ie będą się chcieli zemścić, że oni do takich smarkaczy zadzwonili, a my nie wy
          > konujemy ich próśb. Może to jest śmieszne, ale ja wiem, że mój ojciec jest stra
          > sznie mściwy. Po prostu w środku mnie siedzi strach o to, że oni będą mi chciel
          > i jakoś namieszać w życiu, a ja nie jestem dość silna, aby im się przeciwstawić

          Wszyscy po kolei piszą ci, żebyś poszła na terapię. Do tego się nie ustosunkowałaś - a bez fachowej pomocy niewiele się zmieni.Sama piszesz, że nie jesteś dość silna. Nie przepracujesz tego w 4 ścianach, nie nauczysz się właściwie reagować. Idź na terapię.

          Moja matka żyła w ciągłych strachu przed taką właśnie, toksyczną osobą z rodziny. Miała ataki paniki, i nie rozumiała, że można inaczej, miała do mnie pretensję, kiedy ja się przeciwstawiłam, bo bała się, że ją spotkają szykany, też mnie straszyła zemstą itd. Tylko że ja nie miałam wpisanego takiego lęku i zrobiłam to co należy. I NIC się nie stało, bo takie osoby są silne tylko wobec najsłabszych.


          > . Po prostu w ich obecności podkulam ogon i robię o co mnie proszą, tak jestem
          > wytresowana. Nawet jak mi dokuczają to nie umiem się odciąć. Chyba boję się, że
          > dostanę w twarz. Powiem mężowi, aby nakłamał, że dzieci są chore i nie możemy
          > przyjechać.

          Nie. Nie nakłaniaj męża do tego, żeby tak jak ty chował głowę w piasek. Zrozum wreszcie - CIEBIE/WAS tam nikt nie zapraszał, nie musisz się tłumaczyć. Wystarczy jak mąż powie, że macie inne plany - bez tłumaczenia się i wyjaśnień. Twój strach nie powinien udzielać się dorosłemu facetowi. Oboje powinniście ich ignorować, nie zapraszać i nie utrzymywać kontaktu, bo zwyczajnie nie jest ci to potrzebne, a wręcz jest szkodliwe.
        • asfo Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 18:52
          Co w zasadzie mieliby ci zrobić? Nie jesteś już małą, bezradną dziewczynką na ich łasce.

          Znęcali się nad tobą w przeszłości i tak ci się to wdrukowało, że są groźni i tacy ważni i trzeba się bać. W rzeczywistości oni są na samym dole drabiny społecznej, podczas gdy Tobie udało się wspiąć wyżej i jesteś na lepszej pozycji niż oni. Ich obecność w twoim życiu jest ci zbędna, zwłaszcza że nic dobrego cię od nich nie spotyka.
        • differentview Re: Rodzice - co zrobić? 21.03.13, 08:28
          > Tylko teraz, aż mnie skręca ze strachu, bo jeśli my tam nie pojedziemy, to pewn
          > ie będą się chcieli zemścić, że oni do takich smarkaczy zadzwonili, a my nie wy
          > konujemy ich próśb. Może to jest śmieszne, ale ja wiem, że mój ojciec jest stra
          > sznie mściwy. Po prostu w środku mnie siedzi strach o to, że oni będą mi chciel
          > i jakoś namieszać w życiu, a ja nie jestem dość silna, aby im się przeciwstawić

          i wlasnie nad tym lękiem musisz pracowac; napisz sobie na kartce co wg Ciebie konkretnie Twoj ojciec moze Ci zrobic? przeciez Ty jestes dorosla, on nie ma zadnych mozliwosci skrzydzenia Cie fizycznego( nietykalnosc cielesna) psychicznego( pod warunkiem, ze bedzie Ci zwisalo to co mowi); to, ze bedzie chodzil po wsi i po wodce wygadywal jakies bzdury na swoja corke to tylko sobie swiadectwo wystawia; sama pisalas, ze dalsza rodzina byla zazenowana tym co on o Tobie mowi- z tego wynika, ze ludzie i tak widza jak to jest niesprawiedliwe
          wiec po prostu musisz sobie uswiadomic, ze nie ma sie czego bac; musisz spojrzec na ojca realnie- on jest tylko bardzo zaburzonym, uzaleznionym od alkoholu slabym czlowieczkiem a Tobie on nadal jawi sie jak potezny i grozny- bo tak widzialas go w dziecinstwie; ale jego realna wladza nad Toba juz dawno nie dziala
          i nie kaz mezowi pisac, ze dzieci sa chore; raczej popros go by mial odwage powiedziec im prosto z mostu, ze nie przyjedziecie na swieta bo nie macie ochoty a poza tym nawet nie potrafili kulturalnie zaprosic rowniez corki a jemu jako mezowi sie to nie podoba
          albo sama zadzwon i powiedz to samo bo w sumie nie rozumiem dlaczego to sie odbywa poza Toba- ojciec z mezem rozmawiaja ze soba a Ciebie jakby nie bylo
    • sheer.chance Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 21:19
      Teoretycznie, to ty jestes dorosla kobieta i nie powinnas pozwalac zeby inni po tobie "jezdzili". Ale z twoich postow widac, ze zupelnie nie jestes na to gotowa, bo za bardzo sie boisz i dlatego uwazam, ze tu jest pole do popisu dla twojego meza. On powinien dac wszystkim zainteresowanym jasny przekaz, ze nie pozwoli na takie traktowanie swojej zony. Dlaczego nic nie robi? Piszesz, ze chce miec poprawne stosunki ze wszystkimi. Moze czas juz zdac sobie sprawe, ze NIE DA sie zadowolic WSZYSTKICH, ze nie wszyscy musza was lubic i ze czasem postawienie jasnych granic skutkuje wprawdzie zerwaniem kontaktow, ale za to zyskuje sie szacunek (nawet jesli to tylko szacunek do samej siebie:)).

      • aqua48 Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 21:48
        Kingo, przede wszystkim nie każ mężowi kłamać - powiedz mu wprost, że boisz się tam jechać i DLACZEGO. To mąż powinien być Twoim oparciem i bronić Cię gdy ktokolwiek zechce Cię uderzyć. Bronić - począwszy od złapania Twego ojca za rękę gdyby się na Ciebie zamierzył, aż do telefonu na policję za zgłoszeniem faktu. Ale teraz przede wszystkim powinien Cię wspierać w chęci pozostania w domu bo wyjazd na Święta może zamienić się w horror dla Was oraz dla Waszych dzieci, oraz upewnić, że nikt nie będzie się na Tobie mścił. Z resztą racjonalnie rzecz biorąc - jakie Twoi rodzice mają możliwości okazania tej mściwości? Czego konkretnie się obawiasz? Że naplują Ci na próg? Dopóki nie przestaniesz się bać i zaczniesz czuć się silna nie podtrzymuj absolutnie ŻADNEGO kontaktu z nimi. ŻADNYCH zaproszeń, wyjazdów, spotkań, goszczenia, unikaj nawet telefonów.
      • sorvina Re: Rodzice - co zrobić? 20.03.13, 22:40
        Kilka lat po wyprowadzce, ale na początku prawdziwego buntu i zerwania kontaktu z matką, ja - dorosła baba, byłam niczym mała dziewczynka panicznie przerażona, że ona mi coś zrobi. Nie wiedziałam co, ale miałam wizje typu - matka w napadzie szału rzuca się na mnie z nożem (ona jest po udarze, ledwo chodzi - przewróciła by się gdybym na nią kichnęła), wykorzystuje kasę i koneksje by wyrzucić mnie z mieszkania po babci (brak podstaw prawnych), do spółki z rodziną robi ze mnie wariatkę i zamyka w psychiatryku (brak podstaw medycznych)... NIC z tego nie zrealizowała poza obgadywaniem mnie przed rodziną, telefonami z pogróżkami - czyli tym co zawsze tylko w nieco ostrzejszej formie. Ale dopiero konsekwentne przerabianie doświadczeń dzieciństwa sprawiło, że zaczęłam spostrzegać sytuację jak dorosła osoba, a nie przez pryzmat lęków z dzieciństwa. Pomogło mi też opracowanie rozwiązań - co zrobię jeśli - to sprawiało, że przestałam czuć się bezradna - zrozumiałam, że TERAZ mam wiele opcji i naprawdę sobie poradzę.

        Oni mogą straszyć jeżdżąc po starych lękach, ale tak naprawdę to tchórze, którzy kozaczą tylko gdy są pewni swojej bezkarności. Gdy zobaczą, że stare sztuczki nie działają - nie gramy w te gry, to się boją.

        Moje zdanie: nie jedź, ale nie proś męża by kłamał. Jak poczują u niego stanowcze stawanie po twojej stronie to tym szybciej się odczepią. Asertywne - nie przyjedziemy i koniecznie na terapię.
        • agcerz Re: Rodzice - co zrobić? 21.03.13, 00:42
          Wszyscy ci dobrze piszą: chroń siebie. Twoi tzw. rodzice nie są warci funta kłaków ani twoich łez, ani zszarganych nerwów. Potrzebujesz terapii i dystansu. To są rodzice? Chyba dawcy genów i tyle. Trzymaj się.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka