Dodaj do ulubionych

Moje podejrzenia

16.08.13, 17:36
Witam. Trafiłam tutaj szukając konsultacji. Być może jestem przeczulona i źle interpretuję fakty, ale mam podejrzenia co do możliwości molestowania pewnej dziewczynki. Dlatego szukam kogoś, kto ma na ten temat wiedzę. Jakie są objawy, co powinno niepokoić, jak rozpoznać taką sytuację? Czy moje obserwacje nie są przesadzone?
Rzecz ma miejsce w zaprzyjaźnionej rodzinie. 10-letnia dziewczynka niezwykle uzależniona od swojego ojca. Matka zajęta karierą zawodową, więc po jej urodzeniu to tata zajął się dzieckiem. I tylko dzieckiem, bo dom prowadzi babcia, więc nie musiał być gospodynią domową na pełnym etacie. Mała go nie odstępuje, liczy się tylko on i jego zdanie. Z nim ciągle przebywa, nie ma koleżanek, swojego środowiska rówieśniczego, stroni też od innych dorosłych. Często tam bywam, bo jestem zaprzyjaźniona z jej babcią, ale mimo, że jestem dziewczynce doskonale znana, nie odzywa się do mnie, nawet nie odpowiada na przywitanie. Jeśli ktoś przychodzi do domu, stara się schować, ucieka do innego pokoju nawet podczas uroczystości rodzinnych. Jej ojciec zawsze mi się wydawał dziwny, ale raczej traktowałam to jako dziwactwo. Ale teraz, kiedy dowiedziałam się, że mała do dzisiaj nie ma swojego łóżeczka i śpi nadal z rodzicami, nabrałam podejrzeń. Zaczęłam obserwować i zauważyłam trochę dziwne zachowania jak na jej wiek. Te przytulanki, czułości ojca z córka, w sytuacji, kiedy zupełnie nie ma ich w stosunku do matki i babci... I to kompletne zamknięcie się na otoczenie.
Czy macie na ten temat jakieś zdanie? Czy jest powód do niepokoju?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Moje podejrzenia 16.08.13, 22:18
      Czy gdyby zachowywała się tak w stosunku do matki - tez uwazałabyś, ze to podejrzane?
      Cos w tej rodzinie jest nie tak, ale nie widzę zadnych oznak molestowania. Moze raczej odrzucenia przez matkę?
    • lilith76 Re: Moje podejrzenia 17.08.13, 00:14
      A teraz w tej historii podstaw chłopca za dziewczynkę, a matkę za ojca.
      Czy matka molestuje syna?

      Zapewne dziwne, że 10 letnie dziecko sypia z rodzicami i jest zbyt mocno związane z jednym.
      Zdrowe to nie jest, ale niestety nie jest to powód do rozmów z prokuratorem.
    • podkocem Re: Moje podejrzenia 17.08.13, 00:18
      Sytuacja raczej niezdrowa, 10latka powinna mieć koleżanki i nie trzymać się tak kurczowo maminej spódnicy (tatusinych spodni), ale nie dostrzegam oznak molestowania seksulanego.
      • andevi Re: Moje podejrzenia 17.08.13, 14:24
        Na co ja zwróciłam uwagę w tym poście:
        - dziecko wybrało sobie jedną osobę dorosłą, z którą przebywa, która jest dla niego autorytetem
        - unika grupy, unika sytuacji nieprzewidzianych (ucieczka do innego pokoju, gdy są goście), reaguje paniką (nieodpowiadanie na pozdrowienia znajomych osób i ucieczka)
        - nadmiernie - według obserwującej znajomej - przytulaśna
        - niedojrzała emocjonalnie, skoro w wieku 10 lat nadal śpi z rodzicami. Choć podejrzewam, że tu problem może być tak prozaiczny, jak metraż mieszkania i niemożność stworzenia osobnego pokoiku dziecięcego;) Babcia zapewne mieszka z rodziną?

        Trochę za mało informacji, by wyciągać pochopne zresztą wnioski, a już na pewno za mała moja wiedza, by diagnozę stawiać, ale dokładnie tak samo zachowuje się mój 7-letni syn, który ma diagnozę autyzm klasyczny.
    • maryska60 Re: Moje podejrzenia 18.08.13, 13:30
      Pięknie Wam dziękuję za głosy. Rzeczywiście, macie rację, że pewnie jestem przeczulona. I że w sytuacji odwrotnej (matka) nikt by takiego wniosku nie wyciągnął.
      Może to wynika z wieloletniego zdziwienia sytuacją tej rodziny, a konkretnie dziecka w tej rodzinie (bo dorośli niech tam sobie robią co chcą). Jest ona co najmniej dziwna, nawet porównując ją do rodzin niezbyt wydolnych wychowawczo.
      No i to zamknięcie się w sobie dziecka, lęk przed jakąkolwiek komunikacją z innymi, jakby było zastraszone, zakłopotane, że musi z kimś rozmawiać.
      Andevi wskazała na autyzm. Też przez jakiś czas miałam takie podejrzenia, ale sądzę, że to nie jest wada wrodzona. Dziewczynka jest inteligentna, zdolna, dobrze się uczy. Jakoś w szkole sobie radzi, nikt z nauczycieli nie zaniepokoił się jej sytuacją. Chociaż, prawdę mówiąc, z tymi nauczycielami, czy wychowawcami w przedszkolu, to mam dziwne zapatrywanie. Mała ma poważne wady wymowy, rozumiem, że rodzina na to nie zwraca uwagi, bo się do tego przyzwyczaili, dla nich to jest normalne. Ale żeby nauczyciele w szkole tego nie wychwycili, nie zwrócili na to uwagi rodzicom i nie skierowali do logopedy?
      Może to zamknięcie wynika z tego, że zanadto jest traktowana ciągle jak malutkie dziecko, z którym się nie rozmawia (bo nie rozumie), nie słucha (bo wie się lepiej), nie traktuje poważnie. Czasem podrzucam temat, że to już duża dziewczynka i naprawdę może zrobić to czy tamto sama. Nadgorliwość i nadmierny lęk o nią powoduje, że jest kompletnie niesamodzielna. I uzależniona we wszystkim od dorosłych. Nawet owoce w ogródku zrywają dla niej dorośli, bo "jeszcze by złapała kleszcza albo podrapała się kolcami agrestu". Nigdy nie wychodziła do dzieci, na podwórko, bawiła się co najwyżej sama w swoim ogródku (a i to rzadko, bo kleszcze, za zimno, za ciepło, niebezpiecznie). Z tych samych względów izolowano ją od dorosłych, a że rodzina nie jest zbytnio towarzyska, więc nie miała okazji poznać zbyt wielu ludzi. Stąd moje może przesadne podejrzenie, że uzależnienie może być też związane z molestowaniem.
      Odrzucenie przez matkę? Może nie odrzucenie, ale obojętność. Mam wrażenie, że traktuje ją jak zło konieczne. Kiedyś babcia nawet ze złością mi powiedziała, że nie może zrozumieć jak matka może tak "pobrzydzać" dziecko. Chodziło o jej ubranie i uczesanie na jakąś imprezę szkolną. Faktycznie mała była ubrana jak do sprzątania w piwnicy i prawie w ogóle nie uczesana. Kiedy widzę, jakie ma ciuszki w szafie (babcia dostaje od znajomych kupę zagranicznych ciuszków, z których powyrastały ich dzieci), a co ma na sobie - nie rozumiem. Ale to może moje kompleksy nie posiadania córki (chciałabym wszystkie dziewczynki poubierać jak księżniczki ;) Babcia rzuciła kiedyś podejrzenie, że ona chyba jest o tę córkę zazdrosna, czy co?
      Co do warunków mieszkaniowych, to naprawdę niczego im nie brakuje. Mieszkają w pięciopokojowym domu babci, w którym babcia zajmuje tylko jeden pokój, nawet aneks kuchenny sobie w nim zrobiła, żeby nie pętać się im po kuchni. Reszta jest do ich dyspozycji. To raczej niedbalstwo, że dziecko nie ma własnego pokoju, łóżka, a przynajmniej kącika, w którym mogło by odrabiać lekcję i bawić się. Albo... nie, nie, wyrzucam już z głowy swoje podejrzenia :)
      • verdana Re: Moje podejrzenia 18.08.13, 13:35
        Sytuacja jest niepokojąca, ale na molestowanie nic tu nie wskazuje. Raczej na obojętność na potrzeby dziecka + chęć całkowitej władzy nad córką.
      • andevi Re: Moje podejrzenia 18.08.13, 14:28
        Żal mi tej małej. Na szczęście ma dobre, ciepłe relacje z ojcem, co jej rekompensuje brak czułości ze strony matki. Też uważam, że coś tu jest nie tak i ma Pani rację, że reaguje zaniepokojeniem. Rodzina zapewne się tym nie zajmie, szkoła tym bardziej nie.
        Podejrzewam, tak podejrzewam,zaburzenia wynikłe albo ze spektrum autystycznego, albo... braku zaspokojenia podstawowych ludzkich potrzeb emocjonalnych przez matkę. Reagować trzeba. Im wcześniej, tym lepiej dla dziecka.
      • 3-mamuska Re: Moje podejrzenia 18.08.13, 19:58
        maryska60 napisała: > Andevi wskazała na autyzm. Też przez jakiś czas miałam takie podejrzenia, ale s
        > ądzę, że to nie jest wada wrodzona. Dziewczynka jest inteligentna, zdolna, dobr
        > ze się uczy. Jakoś w szkole sobie radzi, nikt z nauczycieli nie zaniepokoił się
        > jej sytuacją. Chociaż, prawdę mówiąc, z tymi nauczycielami, czy wychowawcami w
        > przedszkolu, to mam dziwne zapatrywanie. Mała ma poważne wady wymowy, rozumiem
        > , że rodzina na to nie zwraca uwagi, bo się do tego przyzwyczaili, dla nich to
        > jest normalne. Ale żeby nauczyciele w szkole tego nie wychwycili, nie zwrócili
        > na to uwagi rodzicom i nie skierowali do logopedy?

        A moze zespol Aspergera,dzieci z autyzmem sa inteligentne i nie musz miec kolopotow w szkole,ale moze wlasnie klopoty z zachowaniami spolecznymi.




        Może to zamknięcie wynika z tego, że zanadto jest traktowana ciągle jak malutki
        > e dziecko, z którym się nie rozmawia (bo nie rozumie), nie słucha (bo wie się l
        > epiej), nie traktuje poważnie. Czasem podrzucam temat, że to już duża dziewczyn
        > ka i naprawdę może zrobić to czy tamto sama. Nadgorliwość i nadmierny lęk o nią
        > powoduje, że jest kompletnie niesamodzielna. I uzależniona we wszystkim od dor
        > osłych. Nawet owoce w ogródku zrywają dla niej dorośli, bo "jeszcze by złapała
        > kleszcza albo podrapała się kolcami agrestu".

        A moze ona ma jakies zaburzenia,i dlatego jest tak traktowana,do tego spanie z rodzicami,na to wskazuje.
        Brak milosci ze strony matki,powoduje ze ojciec chce dziecku wynagrodzic straty.
        Jesli spi z nimi to znaczy ze w rodzinie relacje sa nie zdrowe dziecko nie ma poczucia bezpieczenstwa,i moze byc lekliwe i zamkniete w sobie.
        A spiac z nim nie moga byc normalnym malzenstwem co powduje ze matka moze byc zazdrosna o corke.

        Wiem to ,bo moja mam byla zazdrosna,moj tato zostal z nia tylko ze wzgledu na mnie,i tez dlugo spalam miedzy nimi,lub z tata,co mame strasznie denerwowalo,i byla zazdrosna.
        Z koleji mama nie umiela nie miala szcunku do taty i to jej zachowanie z stosunku do niego odpychalo od niej.


        Z koleji mam zanjomych ktorych syna wychowywal dziadek dosc wiekowy,i mlody jest jak stary malenki,tez nie bylo biegania pilki wchodzenia na drzewa, dzieci mial gdzies, wolal poczytac z dziadkiem gazete i pograc w szachy.
        Moze z nia jest podobnie.

        --------------------
        Myśl o tym co mówisz...
        Nie mów tego co myślisz...
    • roza660 Re: Moje podejrzenia 18.08.13, 17:17
      Dziewczynka 10 letnia w łóżku rodziców to jakaś patologia,to jak wygląda życie seksualne tych rodziców?Mniejsza o ich intymność,nie to jest niczyja sprawa,ale nawet ze względów higienicznych takie spanie gromadnie jest niezdrowe,jak ma infekcje,któreś z rodziców to co robią?Poza tym ciekawe czy ta dziewczynka śpi po stronie mamy ,taty czy w środeczku....nie stwarzając dziecku własnego świata i nie socjalizując go robią mu krzywdę na całe życie,zaburzeni są wszyscy w tej rodzinie,przytulaski są fajne,ale czy na nich się kończy?Ciekawe jest jeszcze czy dziewczynka sama się kąpie czy w asyście taty,bo jeżeli tata ją jeszcze kąpie to nie mam wątpliwości,że to chora miłość
      • verdana Re: Moje podejrzenia 18.08.13, 17:26
        Cała Japonia jest niehigieniczna, patologiczna i nie uprawia seksu. Tam dzieci do wieku dorastania zwykle śpią z rodzicami.
        • maryska60 Re: Moje podejrzenia 18.08.13, 21:43
          verdana napisała:

          > Cała Japonia jest niehigieniczna, patologiczna i nie uprawia seksu. Tam dzieci
          > do wieku dorastania zwykle śpią z rodzicami.

          ;) No to może to Japończycy są, tylko nie zauważyłam? ;)
          Masz rację, wszystko zależy od uwarunkowań kulturowych, u nas też 100 lat temu spanie dzieci z rodzicami to była norma, ale raczej wynikająca z posiadania jednej izby i czasem też jednego łóżka.
          Nie znam tak dokładnych szczegółów. Nie wiem co robią, kiedy są chorzy, jak układa się ich pożycie seksualne. Prawdę mówiąc, mamę rzadko widuję, jedynie na rodzinnych imprezach, w których czasem uczestniczę. W tygodniu, kiedy odwiedzam babcię, mama jest w pracy, nawet późnym wieczorem. Tata za to jest prawie zawsze, chyba że akurat odwozi lub przywozi córkę ze szkoły.
          To rzeczywiście może być próba wychowania sobie dziecka całkowicie na obraz i podobieństwo swoje i swoich wyobrażeń. Zamiast zabaw z rówieśnikami jeździ na spotkania hobbystyczne (rodzice są mocno w nie zaangażowani), resztę wolnego czasu spędza przed telewizorem. Ja nie mogę w żaden sposób im pomóc, bo jakiekolwiek próby zwrócenia uwagi, nawet najbardziej delikatne, kończą się agresywnym poleceniem wsadzenia sobie nosa... wiadomo gdzie :)
          • totorotot Re: Moje podejrzenia 30.08.13, 01:12
            k próby zwrócenia uwagi,
            nawet najbardziej delikatne,
            kończą się agresywnym pol
            > eceniem wsadzenia sobie
            nosa... wiadomo gdzie :)


            Rodzina normalna imo. Ty miałaś złego ojca, dlatego widok dobrego wydaje Ci się nienaturalny.

            • maryska60 Re: Moje podejrzenia 03.09.13, 00:54
              totorotot napisała:

              > Rodzina normalna imo. Ty miałaś złego ojca, dlatego widok dobrego wydaje Ci się
              > nienaturalny.

              Tak to widzisz? Mój ojciec był niedobry, bo pracował na rodzinę i od dzieci czegoś wymagał? A ten jest dobry, bo zamiast pracować, leży cały dzień na kanapie i ogląda z córką tv? I to jest "normalna rodzina"?
        • roza660 Re: Moje podejrzenia 19.08.13, 09:21
          A co mnie Japonia obchodzi? W Holandii narkotyki są na legalne,gdzie indziej robale jedzą i to ma być wyznacznikiem norm?Mieszkam w tym kraju nad Wisłą i normy kulturowe z mojego kraju są dla mnie wartością,na marginesie : na chińskiej prowincji pępowinę noworodka trawą się obcina do dzisiaj i co to oznacza dla nas,że tak można czy ,że trzeba naśladować?
          • sebalda Re: Moje podejrzenia 19.08.13, 12:10
            Sytuacja w tej rodzinie jest jakoś podejrzana. Dziecko jest za bardzo uzależnione od ojca, to na pewno odbija się i odbije na niej w przyszlości. Nie powinno się tak zawłaszczać dziecka i nie chodzi tu o to, że to jest ojciec, jakby było podobnie z matką, też nie byłoby to normalne. Rodzice muszą w pewnym momencie wypuścić dziecko, a jednym z kroków do tego jest osobny pokój, jeśli są na to warunki. Dziecko może przychodzić do rodziców, ale zasypiać powinno w swoim łóżku, mieć swój kąt, swoje miejsce. Moje dzieci miały swoje pokoje, choć i tak większość czasu spędzaly w kuchni, ale miały wybór i o to chodzi.

            >>Babcia rzuciła kiedyś podejrzenie, że ona chyba jest o tę córkę zazdrosna, czy co?
            Mnie dodatkowo to zdanie zaniepokoiło. Może coś jest na rzeczy? Bardzo to wszystko jest dziwne, bez dwóch zdań.
            • verdana Re: Moje podejrzenia 19.08.13, 12:22
              Tak, ja też tu widze zawłaszczanie. Może to rodzina z tych, którzy uznają że cały świat to zło , a ich jedyna córeczka w nim zginie?
              • maryska60 Re: Moje podejrzenia 20.08.13, 22:43
                verdana napisała:

                > Tak, ja też tu widze zawłaszczanie. Może to rodzina z tych, którzy uznają że ca
                > ły świat to zło , a ich jedyna córeczka w nim zginie?

                To bardzo prawdopodobne. Odczuwa się w ich zachowaniu duży dystans do wszystkich i wszystkiego. Ciągłe narzekanie, krytykowanie, podejrzliwość. Zwłaszcza jeśli chodzi o ojca małej, do każdego ma jakieś "ale". Jak już wspomniałam, rodzina prawie nie ma życia towarzyskiego, przyjaciół, nawet dalszą rodzinę trzymają na dystans. Ja, jako w zasadzie "tylko" sąsiadka jestem jedną z nielicznych "dopuszczonych do łask", ale też tylko u babci, bo potrafię bez sprzeciwu wysłuchiwać jej żalów i utyskiwań (głównie na synową). A mi jej zwyczajnie żal, to stara, wbrew temu, że mieszka z dziećmi, samotna kobieta, więc przychodzę, żeby jej czasem w czymś pomóc, albo żeby miała z kim zwyczajnie pogadać.
                • andevi Re: Moje podejrzenia 20.08.13, 23:23
                  Izolacja społeczna może mieć bardzo różne żródła. Jak widać nie tylko mała wyizolowana, ale i tatuś, i babcia. Hmmm. A jakie relacje ma babcia z wnuczką? Babcia z synem? Bo o tym, że na synową się skarży i obgaduje, to już wiemy. Może też obraz owej rodziny wypaczony oglądem babci, i interpretacje faktów bierze się tu za fakty same?
                  Nie wiem, zastanawiam się tylko.
                  • maryska60 Re: Moje podejrzenia 21.08.13, 15:50
                    No, z pewnością izolacja dziecka wynika ze stylu życia dorosłych, samo z siebie się nie bierze (no, chyba że autyzm).
                    Co do relacji babci z dzieckiem i synem, to są one też trochę dziwne, ale tłumaczę to jej podeszłym wiekiem. Oboje bardzo kocha, ale trochę taką małpią miłością - bezwzględną. Gdyby miała więcej siły i zdrowia, pewnie wszystko by za nich robiła. Z synem ciągle się kłóci, bo on jej się stawia, ale niechby ktokolwiek z zewnątrz go skrytykował - oczy wydrapie. Z własnym rodzeństwem się poróżniła, bo śmieli go krytykować. Dlatego też ja nie podejmuję nawet prób zwracania jej uwagi na pewne rzeczy. Podobnie z wnuczką - kocha ją bezgranicznie, ale nie ma już ani siły, ani cierpliwości, żeby się nią zajmować. Więc często po prostu pozwala jej na wszystko, co mała skrzętnie wykorzystuje. Myślę, że konflikt z synową wynika też trochę z tego, że uważa, że teraz ona powinna się bezgranicznie poświęcać dla męża i dziecka, a ona robi dokładnie ma odwrót. Czasem tę dziewczynę trochę rozumiem, że jak najmniej w domu przebywa, ale z drugiej strony najwygodniej jest uciec i mieć wszystko z głowy.
                    • andevi Re: Moje podejrzenia 23.08.13, 22:09
                      W każdym poście podajesz więcej szczegółów, na podstawie których widzę sytuację wyraźniej. Z innych wątków mogę też dowiedzieć się czegoś o Tobie samej, jak oglądasz świat, jak oceniasz niezdrowe relacje. Powiem Ci, że rzeczywiscie potrzeba by tu kogoś z zewnątrz, kto miałby profesjonalne oko, zrobiłby może jakieś badania, wywiad środowiskowy, anamnezę społeczną itp.. Ja sama skłaniam się coraz bardziej w kierunku stwierdzenia, że to mi pachnie zaburzeniami ze spektrum AS, zarówno u dziecka, jak i u taty:(
                      Matka (babcia) bezwzględna, kontrolująca, zawłaszczająca, wyręczająca. Syn uzależniony emocjonalnie (piszesz, że ciągle z nią walczy). Próbuje się uniezależnić, sam jest kontrolowany i zawłaszczany, i w efekcie te same zachowania przelewa na własne dziecko.
                      Co mogłabyś zrobić w tej sytuacji. Nie bezpośredni atak na ojca - wypiera i będzie wypierał. Nie plotkowanie z babcią, bo ta się tylko skarży, jaki to syn niewdzięczny i niedobry, nieposłuszny, nie taki jak trzeba. Może własnie zagadaj z matką dziecka. Może się okazać, że właśnie ona w tym całym bałaganie jest najbardziej zdrową i trzeźwą osobą;)
                      Zapewne dziecko jest gdzieś zapisane do przychodni, a więc podlega pielęgniarce środowiskowej/ opiece pediatrycznej? Uderzyłabym tam. Postarała się, by to matka dziecka poszła na wywiadówkę do szkoły i dowiedziała się, jak dziecko działa w grupie rówiesniczej, wzięła raport na piśmie i poszła z tym do pedagoga szkolnego. Może się okazać, że nauczyciele DUUUUŻO widzą i sygnalizowali, tylko tatuś wyparł, źle zrozumiał, nie wziął do serca. Na początek tyle moich pomysłów. Pozdrawiam!
                      • maryska60 Re: Moje podejrzenia 24.08.13, 00:34
                        Wiesz... zaskoczyłaś mnie, że ojciec też może cierpieć na autyzm. Ja się na tym nie za bardzo znam, wiem jak wygląda skrajna postać autyzmu, a on jest "normalny", kontaktowy. Natomiast prawdą jest, że woli czas spędzać z samym sobą, we własnych czterech kątach. Chociaż jak go pamiętam z młodych lat, to miał wielu kolegów, z którymi ganiali po polach, grali w piłkę, nawet trochę "łobuzowali". Dopiero w dorosłym zyciu jakoś tak się zaczął odcinać. Bardziej myślałam o tym, że czuje się przez swoje środowisko odrzucony, bo nie prowadzi drobnomieszczańskiego stylu życia jak oni, a z drugiej strony może przez to czuje sie trochę "lepszy"?
                        Co do szukania pomocy w miejscowych instytucjach, to myslę, że jest to trudne. To jest mała miejscowość, zamknięte środowisko. Ludzie nie bardzo zwracają uwagę na niektóre rzeczy, a przede wszystkim starają się nikomu nie narazić. Synowa jest akurat spoza tego środowiska, więc jest "inna", "obca" i nigdy nie próbowała się w to środowisko wkupić (ja też jestem "spoza", ale staram się z tymi ludźmi żyć jak najbliżej). Ona woli uciekać w pracę, do większego miasta, gdzie czuje się trochę bardziej "u siebie", w układach jakie zna. Do domu przychodzi nocować, zwłaszcza, że nie ma tam dobrej dla niej atmosfery. Próbowałam kilka razy z nią rozmawiać. Każda rozmowa kończy się opowiadaniem co aktualnie robi w pracy i jakie sprawy tam akurat załatwia. Obojętnie, czy rozmowa zaczyna się od tematów domowych, dziecięcych, czy innych "babskich". Opowiada z takimi szczegółami, których ja w ogóle nie rozumiem, ale trudno jej przerwać. Widać, że tym żyje, to jej daje satysfakcję. To nie jest typ kury domowej, zajęcia domowe przyjmuje z udręką i stara się ich unikać. W dodatku to głownie ona pracuje na utrzymanie, więc oczekuje zwolnienia jej z prac domowych. Tak zresztą umawiali się z mężem jeszcze przed urodzeniem dziecka.
                        Co do służby zdrowia w takiej małej mieścinie mam nie najlepsze zdanie. Lekarze w takich miejscach to ciągle jeszcze "święte krowy", zwłaszcza jeśli są tutejsi. Skupiają się na robieniu pieniędzy, a nie na posłannictwie. Dziwię się trochę szkole, bo mala chodzi do dobrej szkoły w mieście. Ale to też stwarza barierę, bo pedagodzy nie mają możliwości obserwować jej w środowisku domowym, a ona przez dojazdy traci kontakt ze środowiskiem szkolnym (choćby koleżankami) po zajęciach.
                        Ale dzięki za podpowiedź, choć nie wiem czy mogę i czy powinnam sie w to wszystko wtrącać.
    • quba Re: Moje podejrzenia 21.08.13, 15:29
      zwykle pierwsza myśl jest słuszna...

    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Moje podejrzenia 21.08.13, 23:12
      Oczywiście doświadczenia społeczne pokazują, że trzeba być bardzo czujnym wobec nienaturalnych zachowań dzieci i podejrzliwość w takich przypadkach nie jest niczym złym. Czasem nawet jest dowodem przezorności. Więc bardzo dobrze, że uwaznie przygląda się Pani nietypowym zachowaniom dziecka w zaznajomionej rodzinie.
      Na podstawie Pani opisu teza o molestowaniu, nie wydaje się mieć oparcia. To co Pani obserwuje, to raczej skutki nadopiekuńczego wychowywania zmieszane ze szczególnymi relacjami między rodzicami jako parą.
      Być może do tego dochodzą naturalne temperamentalne skłonności dziecka., np: nieśmiałość, indywidualizm, lękowość, mało skłonność do rówieśniczej socjalizacji, niskie poczucie bezpieczeństwa związane ze swiatem zewnętrznym.
      Opisana przez Panią rodzina wygląda na rodzinę zamknietą, mało skłonną do kontaktów zewnętrznych. jeśli tak jest, to zachowania dziecka są jej emanacją. Świat zewnętrzny jest przedstawiany raczej jako zagrazający i ryzykowny. Można w nim zachorować, albo się skaleczyć, więc lepiej go unikać. Bezpiecznie jest w domu. Nie ma się co dziwić, że zachowania dziewczynki są unikające, co może dziwic czy zastanawiać zewnętrznego obserwatora. Ale niestety, takie rodziny czy tacy rodzice mają bardzo małą skłonność do zmiany, a tym bardziej do przyjmowania uwag z zewnątrz. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • maryska60 Re: Moje podejrzenia 23.08.13, 09:37
        Dziękuję za odpowiedź, pani Agnieszko. Już wcześniej chyba panie mnie przekonały, że nie mam racji z tymi podejrzeniami. Wiem też, że od wewnątrz niczego nie jestem w stanie zmienić. Wielokrotnie próbowałam się z małą bawić, rozmawiać, zainteresować ją czymś, ale dałam spokój, widząc jej i rodziców poirytowanie - czego jak chcę? Podobnie jest z próbami okazania pomocy babci, więc jedynie odgrywam rolę jej towarzyszki i powierniczki, bo napięte stosunki z rodziną i znajomymi powodują, że czuje się samotna. Jedynie, w razie zasadności moich podejrzeń, mógłby tu pomóc ktoś z zewnątrz, a tego nie ma potrzeby. Mój mąż twierdzi, że moje podejrzenia są subiektywne, bo nie lubię faceta. To prawda, nie darzę go sympatią za to, jak zachowuje się wobec matki, ale również wobec innych. Więc przyglądać się będę na pewno dalej, ale jak widzicie, zanim zadziałam, lubię skonsultować to z innymi.
    • mamasiasiulki Re: Moje podejrzenia 23.08.13, 10:20
      Mam 30 lat, nie byłam molestowana przez rodziców, spałam z nimi - najczęściej z ojcem, bo to on jest centrum życia dziewczynki w tym wieku - właśnie do około 10-tego roku życia. Że czułości są na linii ojciec - dziecko? Skoro matka i babcia mają z małą kiepski kontakt, no cóż... Generalnie zdrowe dziewczynki ze zdrowych rodzin od około 3-go do około 10, 12-go roku życia przechodzą okres wielkiej miłości do tatusia.

      Ale coś mnie przeraziło w tym wszystkim... Mam fantastycznego męża, który ma fioła na punkcie naszych dzieci. Głaska, niańczy, pieści, całuje, głaska po brzuszku, po wątróbce, po nereczce i po czym tam jeszcze sobie życzą :-) Czyli - jeśli będzie przytulał młodą jako dziesięciolatkę ktoś się uwiesi, że jest molestowana? Czy dziecko w tym wieku - samo się garnąc - nie ma prawa do czułości rodziców? Ojców? Kochający nad życie ojciec, taki, jakiego sama chciałabym mieć trafi przed prokuratora?
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Moje podejrzenia 23.08.13, 12:58
        Autorce wątku chyba bardziej chodziło o to, że te czułości w zasadzie tylko i wyłącznie są na linii córka-ojciec. Co raczej nie jest normalne... Nawet jeśli na jakimś etapie dorastania dziecko jedno z rodziców faworyzuje, to raczej ten drugi nie jest całkowicie ignorowany w tym czasie.

        Poza tym według tego co piszesz chyba nie byłam "zdrową dziewczynką ze zdrowej rodziny", bo jako dziecko z mamą miałam o wiele większą więź uczuciową niż z tatą...
      • maryska60 Re: Moje podejrzenia 23.08.13, 13:29
        mamasiasiulki napisał(a):

        > Czy dziecko w tym wieku - samo się garnąc - nie ma prawa do czułości rodziców?
        > Ojców? Kochający nad życie ojciec, taki, jakiego sama chciałabym mieć trafi przed
        > prokuratora?

        Fakt, że to zaczyna być niebezpieczne. Ale to nie jest tak, że ja chodzę i wszystkim zaglądam pod kołdrę, węsząc niebezpieczeństwo. Przyglądam się im od 10 lat, kiedy mała się urodziła i dopiero teraz coś mnie zaniepokoiło, chociaż przecież sytuacja taka była od samego początku. Oczywiście, że nie ma niczego złego w pieszczotach ojca z dzieckiem, czy spaniu 10-latka z rodzicami. Moje dzieci dużo dłużej przychodziły do naszej sypialni, zwłaszcza w niedzielę rano, kiedy dłużej wylegiwaliśmy się. Był wtedy czas na rozmowy, zabawy, wygłupy. Ale poza tym mieli swoje łóżka, swoje pokoje, swoją strefę prywatności.
        To, co mnie zaniepokoiło, nie da się tak zwyczajnie opisać słowami, a dla mnie to było jakieś dziwne. Bo pieszczoty, to nie takie zabawy - buziaczki, miziu, miziu, przytulanie, śmichy chichy. Zresztą to trudno opisać, ale pomimo tej bliskości, tego przywiązania ich do siebie, trudno powiedzieć o serdeczności i czułości pomiędzy ojcem i córką. To raczej jakieś odruchy. Na przykład: ojciec siedzi z córką na kolanach, bezwiednie głaszcze ją po brzuszku i jednocześnie rozmawia ze znajomym. A córeczka wgapiona w telewizor. Oprócz fizycznego, zero kontaktu. Wiele razy widziałam jak dziecko starało się zwrócić bezskutecznie uwagę ojca na siebie, łaziło po nim, nawet uderzało, a ojciec zachowywał się jakby go w ogóle nie było. Oni na przykład w ogóle ze sobą nie rozmawiają - może normalne w wieku 3 lat, ale w wieku 10? Obserwując to wszystko zaniepokoiłam się głównie po odkryciu, że dziecko nie ma nawet swojego łóżeczka, śpi z rodzicami, a najczęściej właśnie z ojcem, bo jak powiedziała babcia - matka często sypia w pokoju na kanapie. Poza tym dziecko nie ma kompletnie odruchów wstydu, bezceremonialnie się rozbiera przy obcych, a do niedawna potrafiła wejść do pokoju, gdzie rozmawiałyśmy z babcią, przynieść nocnik, usiąść na nim i załatwiać swoje potrzeby kompletnie nieskrępowane naszą obecnością. Za to krępuje ją rozmowa z obcym, zainteresowanie jej osobą, próby zabawy - wtedy ucieka.


        • verdana Re: Moje podejrzenia 23.08.13, 22:13
          Na nocnik? W jakim wieku? Jeśli to niedawno, to dziecko musiałoby mieć 8-9 lat. W tym wieku żadne dziecko nie robi juz na nocnik...
          • maryska60 Re: Moje podejrzenia 23.08.13, 23:26
            verdana napisała:

            > Na nocnik? W jakim wieku? Jeśli to niedawno, to dziecko musiałoby mieć 8-9 lat.
            > W tym wieku żadne dziecko nie robi juz na nocnik...

            A to nie wiem, moje dzieci już dawno z nocnika wyrosły ;) A tutaj? Nie wiem dokładnie kiedy to było, ale na pewno panna chodziła już do szkoły, to pamiętam, bo nawet pomyślałam, co by powiedziały o niej koleżanki ze szkoły. Ostatnio już nie widziałam takich akcji, ale nocnik w łazience nadal stoi, może rodzice po prostu zapomnieli go wyrzucić?

            • easyblue Re: Moje podejrzenia 04.09.13, 18:14
              O rany:/
              Dziecko ma poważne problemy, ale nic z tym nie zrobisz. Musiałabys pozbawić rodziców praw, babcię też. A nawet, jakby sie to udało, dziewczynka ma tak spaczone pojęcie o życiu, że jestem przekonana, zę nie udało by sie.
              Strasznie to przykre:(
      • basiastel Re: Moje podejrzenia 01.10.13, 12:14
        Mnie to zainteresowanie życiem tej rodziny wydaje się nienormalne. No co złego w tym, że ojciec rozmawiając z kimś trzyma córkę na kolanach i głaszcze po brzuchu, a ona ogląda telewizję?
        Ludzie są różni, różne maja potrzeby społeczne i takie analizowanie na forum każdego zachowania tej rodziny wynika z braku własnego życia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka