Dodaj do ulubionych

proszę o opinie

17.11.13, 00:25
Witam,
mam problem z moją partnerką, jesteśmy od siebie coraz dalej. trudno mi rozmawiać o tym z przyjaciółmi, bo faceci na ogół nie rozmawiają o swoich związkach, a z nią jeszcze trudniej mi się porozumieć, więc właściwie od jakiegoś czasu rozmawiamy o wszystkim tylko nie o nas.
Zanim urodziło się dziecko (dziś niemal trzyletnie) byliśmy w związku, przyjaźniliśmy od kilku lat. Mimo to ciąża była dla nas zaskoczeniem. Moja partnerka kończyła studia, dorabiała coś na boku, ja byłem odpowiedzialny za utrzymanie rodziny. Musieliśmy wyprowadzić się do innego miasta, miałem problem ze znalezieniem pracy i standard naszego życia bardzo się obniżył. Właściwie mimo mojej pracy na dwa etaty nie dajemy sobie rady. Ona na dniach będzie bronić dyplom, pewnie będzie szukać jakiejś pracy. Nie wiem tego, bo na czas dokończenia pracy dyplomowej i obrony pojechała do swoich rodziców i miasta, gdzie studiowała zaocznie - 300 km od naszego obecnego miejsca zamieszkania.
Mam wrażenie, że o wszystko mnie obwinia - że nasza sytuacja finansowa jest jaka jest, że nie jesteśmy małżeństwem, że nie umiemy się porozumieć. Nie potrafię z nią rozmawiać, bo ona po kilku zdaniach bardzo się denerwuje - nie daje mi skończyć, przerywa, twierdzi, że mówię schematem i nie uwzględniam jej w swoim monologu.
Ostatnio powiedziała, że pewnie obydwoje przewidujemy rozstanie w przeciągu kilku miesięcy, ja w sumie myślałem, że wszystko się jakoś ułoży, nie zakładałem rozstania. Ma do mnie żal, że nie jest moją żoną, ja uważam, że nasz związek jest w kiepskiej kondycji i nie do końca jestem nas, siebie i jej, pewnien. Już sam nie wiem, co zrobić, by cokolwiek zmienić. Czy czekać aż do końca staniemy się sobie obcy, czy podejmować jakieś działania - nie bardzo wiem, jakie. Jest dziecko, dla niego warto jakoś wybrnąć z tej sytuacji.
Proszę szczególnie kobiety o opinię - od czego powinienem zacząć.
Obawiam się jej powrotu od rodziców, była tam niemal półtora miesiąca. I czuję, że staliśmy się sobie niemal obcy.
Obserwuj wątek
    • molly_wither Re: proszę o opinie 17.11.13, 08:07
      Wlasnie kiedy partnerka wroc od rodzicow bedziesz wiedzial, czy jestescie sobie przeznaczeni czy nie. Trwanie w zwiazku tylko ze wzgledu na dziecko na dluzsza mete konczy sie i tak rozstaniem. Ale bywa,ze taki zwiazek sie umacnia i trwa. Ja zawsze uwazalam,ze nalezy robic to,co dyktuje serce, nie rozum. Latwiej potem sie rozgrzeszyc,jesli wyszlo cos nie tak. Jestescie oboje w trudnym momencie zycia. Dziecko,studia,brak dostatecznych srodkow na utrzymanie. Ale przeciez nic nie trwa wiecznie. A Ty sie dziewczynie nie dziw,ze nerwowa, ma duzo na glowie. Powinniscie sie wspierac, ale najpierw odpowiedziec sobie na pytanie: czy to jest milosc?
    • kol.3 Re: proszę o opinie 17.11.13, 08:37
      Trudno ocenić wasz związek, bo obraz jest bardzo ogólnikowy. Nie dziwię się że dziewczyna jest nerwowa. Zafundowaliście sobie dziecko, ona zapewne czekała na twoją deklarację, a teraz widzi, że nici z tego, bo Ty twierdzisz że między Wami jest coraz gorzej i nie ma się co wiązać. Naprawdę lepiej nie będzie bo nie ma z czego być. Ona nie ma poczucia stalości, bezpieczeństwa przy Tobie, podejrzewa że zamierzasz się ze związku wysmerfować. Popełniliscie same błędy, szkoda dziecka. Rozmowy trzeba, a nie wyjeżdżania daleko. Jeśli zamierzasz się porozumieć jedź do niej i pogadaj.
      • dziki-kojot Re: proszę o opinie 17.11.13, 16:00
        Rzeczywiście, jeszcze rok temu, próbowała podejmować rozmowę na temat ślubu, ale już wtedy było między nami różnie, z finansami jeszcze ok, ale nie składało się na ten ślub. Niedawno powiedziała mi, że czuje się jak szmata, że prosiła o coś, co było dla niej ważne, a widziała, że nie jest to wystarczająco ważne dla mnie. Nie rozumiem dlaczego tak myśli. Nie wiem też jak ją zapewnić, że tak nie jest i że to ja mam problem i nie czuję się na tyle nas pewien.
        Dodała jeszcze, że teraz to nie obchodzi jej już żaden ślub.

        Myślę, że jechanie do niej teraz nie ma sensu. Poczekam aż wróci, emocje po ostatniej rozmowie opadną - widzę tylko, że nie rozmawiamy już nawet ze sobą. Tyle, co z dzieckiem chcę porozmawiać, ona włącza skype i wychodzi albo siada obok i nic się nie odzywa czekając aż skończymy. Widzę, że jest bardzo zmęczona, smutna i samotna.
        • kol.3 Re: proszę o opinie 17.11.13, 16:45
          Nie masz ochoty o nic walczyć, wysilać się, ot co. Dojrzałości trzeba i zrozumienia, że drugi człowiek to nie zabawka, że można się pobawić i rzucić, a Ty to zrobiłeś. Ona Ci nie ufa i ma rację. Jak ona wróci to tylko po to, żeby się spakować. Niewiele z życia rozumiesz, to TY musisz zrobić krok, wysilić się, żeby posklejać wasze życie, potem nie będzie już o czym rozmawiać.
    • zolza42 Re: proszę o opinie 17.11.13, 10:17
      Wasz związek jako od początku trudny i wymuszony nie ma sensu i przyszłości. Nie kochacie się i tak naprawdę nie znajdziecie wspólnego języka.
      Pobierać się, bo urodzi się dziecko?
      BŁĄD.
      Błąd, który się i tak zemści i trzeba go będzie naprawiać prędzej czy później.
      Dziś masz na głowie TYLKO alimenty na dziecko, a jak się ożenisz, pewnie także i na żonę, bo pani znajdzie pracę albo i nie, tę pracę utrzyma albo i nie (dziecko będzie chorować, pani nie będzie dyspozycyjna więc i tak ją wyleją z pracy), sytuacja finansowa będzie pogarszać, trzeba będzie więcej pracować, żeby utrzymać rodzinę, pani będzie wiecznie zmęczona i niezadowolona... KANAŁ.
      Wiej.
      • dziki-kojot Re: proszę o opinie 17.11.13, 16:02
        Znaczący masz ten nick, droga Zołzo.
        Bardzo łatwo rzucać mocne sądy z oględną znajomością tematu.
    • blond_suflerka Re: proszę o opinie 17.11.13, 11:33
      Jesli związek przed dzieckiem był dobry, oparty na przyjaźni i miłości to nie ma co wiać tylko trzeba przepracować kryzys. Tak to już jest w związkach, że każda zmiana( dziecko, obniżenie standardu) potencjanie generuje kryzys. A dojrzali ludzie kryzysy przechodzą a nie uciekają;)
      Kwestia jest taka-czy macie do czego wrócić? W tym sensie czy czas przed tym kryzysen na pewno był dobry. Jeśli tak to warto sobie to przypomnieć w rozmowie, i powiedzieć glosno, że nawet najwieksze milosci oddalajś się od siebie kiedy sytuacja jest trudna. Nie na zawsze oczywiście. Na chwilę, na jakiś czas, do czasu ulozenia się z nową sytuacją. Tylko, że to ulozenie nie następuje samo. Jesteście jeszcze mlodzi a mlodzi ludzie zazwyczają nie wiedzą tak naprawdę co jest w związku ważne, jak wygląda taka zdrowa, dojrzała miłość. Pisałam tutaj ostatnio o tym-taką postawę muszą wypracować pewne doświadczenia. I to jest jest z takich doświadczeń.
      Sprobujcie na początek nauki komunikacji. Są dostępne książki, wiedza w internecie. Niech każdy mowi za siebie, nie przerywa i niech mowi o sobie. Na przyklad komunikacja FUO. Fakty-Uczucia-Oczekiwania. Fakt-nie robisz tego tego-Uczucia-jest mi wtedy przykro_oczekiwanie-chcę, żebyś pamiętał o tym bo to dla mnie ważne.
      Bez oskarżania, że ty to zawsze albo ty to nigdy.
      Dojrzały związek zakłada też ustalenie pewnych priorytetów. Nie można mieć wszystkiego. Ustalcie więc co jest dla Was wazne-i z czego nie chcecie rezygnować. I tego się trzymajcie, wyjdźcie sobie na przeciw. Nie bądzie jak wrogowie w walce ale jak para.
      Są różne warsztaty, terapie. Jest literatura. Zaliczacie pierwszy poważny kryzys i warto zwrócić się do mądrzejszych. Nawet jeżeli związku nie da się uratować(może tak być) to i tak skorzystanie z wiedzy sprawi, że będziecie trąchę mądrzejsi a to się przyda przy rozstaniu i wychowywaniu dziecka.
      Sam ślub niewiele tu zmieni. Slub jest dobry jak już się poukładacie a teraz to będzie tylko odwrocenie uwagi od nieprzerobionych problemów.
      Każda para tak ma. Po zmianie coś się musi zmienić rownież w nich.
      • verdana Re: proszę o opinie 17.11.13, 15:14
        Związek przed dzieckiem był dobry, bo bez zobowiązań. Kiedy przyszło zobowiązanie - dziecko - pan jednak uznał, ze przecież nie może sobie wiązać życia ślubem, ze dziecko nie dziecko, ale przecież trzeba móc w każdej chwili się spakować i odejść - przecież dla takiego drobiazgu, jak wspólny potomek, nie można zawiązywać sobie życia. Trzeba móc sie wymiksować w dowolnym momencie. Cóż, ze partnerka chciałaby ślubu i poczucia względnego bezpieczeństwa - ważne jest to, by sie za bardzo nie wiązać. Rozumiem, że w momencie kryzysu nie bierze się ślubu, ze nie bierze się ślubu, bo żadna z stron nie ma ochoty - ale gdy pojawia sie dziecko i facet ślubu nie chce, daje sygnał, ze związek jest tymczasowy.
        Nie wiem czy to się da naprawić. Bo twoja partnerka już wie, ze jej potrzeby sa dla Ciebie nieistotne, ze ważny w związku jesteś Ty. Na jej miejscu już niczego bym nie naprawiała. Nie warto.
        • dziki-kojot Re: proszę o opinie 17.11.13, 16:14
          Bardzo łatwo mnie wpisać w stereotyp wolnego ducha. Pewnie wiele z tego, o czym pisze o tym świadczy.
          Oczekuję od związku szcześcia, najbardziej jej szczęścia, a ona nie jest szczęśliwa więc i ja nie jestem.
          Gdy okazało się, że będziemy mieć dziecko, zdecydowaliśmy się nie pobierać ze względu na nie, poczekać na spokojnie. A potem się wszystko rozlazło.
          • verdana Re: proszę o opinie 17.11.13, 16:26
            Jak się ma dziecko, to wybacz - ale oczekiwanie od związku przede wszystkim "szczęścia" jest rozumowaniem na poziomie nastolatka. Zdecydowaliście się nie pobierać? Ok, ale chyba rok temu partnerka uznała, ze ślub jednak by sie przydał. Innymi słowy, nie uznała, zę się rozlazło - a Ty zadbałeś o jej szczęście, odmawiając wzięcia ślubu, aby mieć możliwość zostawienia jej z dzieckiem bez większych komplikacji i zadbania o szczęście własne. A teraz chcesz, aby ciąg dalszy był na Twoich warunkach - Ty nie bierzesz ślubu, zostawiasz sobie furtkę, a partnerka ma zrozumieć, ze nie zobowiążesz sie do tego, by z nią być resztę życia.
      • zuzi.1 Re: proszę o opinie 17.11.13, 15:19
        Ja myślę, że macie szansę się ogarnąc i wrócic do tego co było między Wami na poczatku. Twoja kobieta nie czuje się z Tobą bezpiecznie, szkoda, że nie naciskała na slub, gdy była w ciązy lub tuż po porodzie, dla niektórych pań jest to wazna kwestia dająca poczucie bezpieczeństwa i spokój. A tak staliście się takim przechodzonym związkiem i pojawiło się dziecko. Skoro Ty jestes starszy i to Ty piszesz na tym forum a nie ona, to oznacza to, że może Ty jestes bardziej swiadomy Waszych problemów i otwarty na zmiany i pracę nad sobą i Waszym związkiem. Nie odpuszczaj, zrób wszystko aby udało się wrócic Wam do tego co Was połączyło na początku, masz kobietę, macie dziecko, stań chłopie na przysłowiowych "rzęsach" i powalcz o rodzinę, zaprzyj się, zagryź zęby i żeby nawet w tzw. miedzyczasie wydawalo Ci się, że jest b. źle, nie ma sensu walczyc, nie odpuszczaj, tylko WALCZ O RODZINĘ. Jeżeli jestescie katolikami poszukaj takich rekolekcji dla małżeństw, scalających małżeństwa, ktoś kiedyś podawał tu taki link, jak znajdę to podeślę. Najpierw usiądź i porozmawiaj ze swoją partnerką czego ona od Ciebie oczekuje, czego by chciała, co jej w Waszym życiu przeszkadza. Gdy brakuje pieniędzy na pewno nie jest łatwo życ, ale gdy jest między Wami uczucie wówczas dacie radę, nawet w cięzkich dla Was czasach. Ponadto studia się skończą i dziewczyna będzie mogła poszukac pracy, wówczas będzie Wam łatwiej. A Ty szukaj możliwosci dorobienia, gdzie tylko się da, gdy będziecie mieli lepszą kondycję fin. wowczas będzie Wam łatwiej zapanowac nad emocjami i życ. Czytaj mądre ksiązki o budowaniu poczucia własnej wartosci, o sile jaką człowiek czerpie z posiadania rodziny, o asertywnosci, to Ci pomoże w walce o godną pracę za dobre pienądze. Trzymam za Was kciuki, jeżeli Twoja partnerka potrzebuje ślubu z Tobą, aby czuc się bezpiecznie, to jej to daj, po kilku latach wspólnego życia jestes jej to winien. I nie wymiguj się, że teraz to nie, bo jest między Wami gorzej, małżeństwo to życie na dobre i na złe, a Ty jako dojrzały mężczyzna jestes odpowiedzialny za rodzinę jaką stworzyłeś, nie odpuszczaj i się nie poddawaj, tylko walcz o Was, dla dobra calej Waszej trójki. Najprościej jest odpuscic i rozglądac się za nową panią, ale to jak pójście na łatwiznę, szkoda Was obojga i Waszego dziecka, nie pozwól, aby to wszystko co udało Wam się do tej pory stworzyc rozpadło się, WALCZ o Was...
      • dziki-kojot Re: proszę o opinie 17.11.13, 16:10
        Oboje byliśmy bardzo zakochani. Znamy się od ośmiu lat, od pięciu w bliższej, związkowej relacji. Po dwóch latach pojawiła się ciąża. Twierdziliśmy przez te dwa lata początkowe, że jesteśmy bratnimi duszami i wszystko nas łączy. Oboje jesteśmy idealistami, wierzącymi w wielką miłość. Życie zweryfikowało naszą wiarę. Mam wątpliwości czy to co nas łączyło przez te lata było autentyczne skoro rozpada się z powodów tak trywialnych jak kasa.
        Wiem, że ciąża była dla niej trudna. Ja trochę wtedy zawaliłem, pierwsze miesiące z dzieckiem była własciwie sama, ale starałem się na ile pozwalała mi praca. Choć czasem wspominała o tym jak jej to ciąży.
        Wtedy uważałem, że nie można być w lepszym związku - pełnym szacunku, miłości. Wtedy rozmawialiśmy dniami i nocami. Nie pamiętam momentu, kiedy wszytsko zaczęło się psuć, więc trudno mi odkryć przyczynę. Wiem, że stoimy na rozstaju i właściwie nie wiadomo, co dalej.

        Dziecka szkoda, jasne, ale ja wychowywałem się bez ojca i nie mam szczególnych braków. Wiec chyba jakas tragedia to to nie jest tylko logistyka.

        Z komunikacją rzeczywiście jest strasznie. Choć widzę, że oboje się staramy. Tylko jeśli już schodzi na jakiś niewygodny temat ona zaraz się wścieka, nie rozumiemy się i konczy się milczeniem.

        Nie wiem czy to kryzys, bo z niego się wychodzi, czy to już koniec.
        • zuzi.1 Re: proszę o opinie 17.11.13, 16:28
          Wydaje mie się kojocie, że kasa to tylko temat zastępczy w Waszym zwiąkzu, myślę, że jest duże prawdopodobieństwo, że to Ty sam zawaliłeś to co między Wami było. 8 lat to jest szmat czasu i już dawno powinniscie byc po slubie, skoro Twojej kobiecie na tym tak bardzo zależało, szczególnie, że pojawiło się dziecko. Myślę, że bardzo się tego ślubu boisz i byc może jest to sprawa do przepracowania z psychologiem dlaczego się tego boisz, bo skoro uważałeś, że jestes w związku pelnym miłosci i szacunku, to dlaczego nie zareagowałes na prośby swojej kochanej kobiety o slub, tak by zrobił prawie kazdy facet. Ale Ty nie, pytanie dlaczego nie???? I wydaje Ci się tylko, że brak ojca na Ciebie nie wpłynąl, myślę, że wpłynąl bardzo, tylko nie jesteś tego KOMPLETNIE świadom i dlatego tak bagatelizujesz wpływ tej sprawy na Twoje życie i na Wasz związek. Mam wrażenie, że dużo spraw zawaliłes przez soją niedojrzałosc i brak umiejętnosci podejmowania konkretnych decyzji, jak facet, Twoja kobieta dała Ci wiele sygnałów czego od Ciebie oczekuje, Ty je jednak zbagatelizowałes (byc może ze strachu lub z uwagi na swoje nieuświadomione dysfunkcje) a teraz czekasz na przysłowiowy cud, który się nie zdarzy, jeżeli TY SAM, nie zdobędziesz się na konkretne działania lub czekasz na to, że to samo sie rozpadnie do końca, bez koniecznosci Twojego jasnego określenia się. Na Twoim miejscu zaczęłabym od przeproszenia partnerki za te Twoje mało męskie i mało konkretne zachowania, powiedziałabym jej, że ją kocham i chcę naprawiac to co między nami jest i liczę na jej pomoc w tej sprawie. I zacznij chłopie od ustalenia tej daty slubu i zorganizowania tego przedsięwzięcia, pokaz w końcu swojej kobiecie, że masz jaja i że jestes dorosłym, odpowiedzialnym mężczyzną, na którego moze liczyc i którego może odpowiedzialnie kochac.
        • verdana Re: proszę o opinie 17.11.13, 16:31
          Nic nie zaczęło się psuć, tylko dziewczyna dorosła, a Ty pozostałeś smarkaczem, który nie rozumie, ze jest różnica miedzy zakochaną parą bez zobowiązań, a rodzina - gdzie równie ważna jest stabilizacja, pomoc i co rozmowy bratnich dusz. Jak matka małego dziecka jest z nim sama całymi dniami, to nie będzie słodko wieczorem gawędzić o miłości z facetem.
          Bardzo zaszkodziło Ci wychowanie bez ojca - nie rozumiesz bowiem, jaka rolę powinien pełnić ojciec w rodzinie. Nie czujesz sie odpowiedzialny. Więc jednak to nie jest wszystko jedno, czy sie ma ojca czy nie - wygląda na to, ze nie bardzo wiesz, jak funkcjonuje rodzina. To fatalny brak.
          Być może potrzebny Wam terapeuta, który partnerce wytłumaczy, że nie każdy może zarabiać kokosy, a Tobie - jaka jest rola partnera i ojca. I że rodzina to nie tylko jednorożce, tęcza i wiosna.
          • zuzi.1 Re: proszę o opinie 17.11.13, 16:33
            10/10 verdana !!!
          • lucerka Re: proszę o opinie 19.11.13, 20:30
            Zgadzam sie z Verdana
        • babyaggie Re: proszę o opinie 17.11.13, 17:58
          Heh, nie tyko jesteś zaślepiony przez swoje potrzeby (lub braki spowodowane nieobecnością ojca w twoim życiu), jesteś głuchy na to co mówi twoja kobieta, to jeszcze jesteś ślepy na to co próbują ci tu panie napisać. Nie o kasę chłopie chodzi a,o brak bezpieczeństwa, stabilności i życie w zawieszeniu. Niepewnosc jutra, poczucie ze druga płowa cię nie chce jest gorsza od suchego chleba. To co robisz to nieświadoma próba powielania wzorca rodziny z dzieciństwa...
        • z_pokladu_idy Re: proszę o opinie 17.11.13, 18:09
          > Dziecka szkoda, jasne, ale ja wychowywałem się bez ojca i nie mam szczególnych
          > braków.

          Można by pomyśleć, że mówi to nastolatek bez zobowiązań, a nie młody ojciec. Dajesz sobie nie tylko furtkę, ale szeroką bramę, żeby się tego dziecka, matki i zobowiązań pozbyć, bo nie jest słodko i różowo. Jeśli masz takie podejście 'dziecka szkoda, ale trudno, nie będę go wychowywał i zrzucę całą odpowiedzialność na dziewczynę', to faktycznie, lepiej, żebyś się ulotnił, bo taki ojciec i mąż jest do niczego.
          Co do samego związku - jeśli dziewczyna nie tylko poczuła, że jest na jakiejś jeździe testowej i nie jest dla ciebie na tyle ważna, abyś się z nią związał na poważnie, ale też, że w chwilach słabości nie może na tobie polegać (w pierwszych miesiącach po porodzie wsparcie i opieka partnera jest ogromnie ważna), to faktycznie ślubu ma prawo już nie chcieć i ja jej się absolutnie nie dziwię. Twoje podejście do problemu czyli nic nie robić i poczekać, aż się samo ułoży jest dziecinne. I tutaj najbardziej widać braki w wychowaniu, których ty nie zauważasz. Spaprane masz priorytety chłopie.
          • dziki-kojot Re: proszę o opinie 17.11.13, 18:50
            Nigdzie czegos takiego nie napisałem, widzę, że szanowne gremium podeszło do sytuacji bardzo stereotypowo.
            Powtórzę: Uważam, że w rodzinie najważniejsza jest miłość (to miałem na mysli pisząc, że szczęście), jeśli jej brak to brnąć nie ma sensu, a już na pewno nie dla dobra dziecka. Chyba wszyscy się zgodzimy, że w nerwowej atmosferze, obok rodziców, którzy za wiele sobie nie mają do powiedzenia dziecko będzie cierpieć bardziej niż bez ojca. Tylko to miałem na myśli.

            A to, że chcę naprawić to, co się zapsuło tylko nie wiem jak to zupełnie inna sprawa.
            Państwo się uczepili kwestii tego nieszczęsnego ślubu, pewnie jest w tym część racji, jednak już wcześniej u nas nie wszystko grało. Teraz to też jest jakas kwestia, która siedzi między nami, ale wydaje się, że nie najważniejsza.
            Nikt mi nie powie, że jak teraz wyciągnę złoty pierścionek to ona nagle stanie się szczęsliwą kobietą, bo znam ją na tyle, żeby wiedzieć, że tak nie będzie.

            Pytałem Państwa w co włożyć ręce jak się chce wyjść z kryzysu i czy w ogóle jest co ratować, bo owszem nie wiem jak wygląda kryzys w związku, moi rodzicie swój przeżyli gdy miałem raptem kilka miesięcy, i z niego nie wyszli, więc trudno mi się dziwić.

            Jeśli ktos miałby jeszcze coś konstruktywnego do dodania, oprócz standardów, że powielam błędy mojego ojca (nic mi to nie pomoże, gdy to osłyszę po raz kolejny), albo że wszystkiemu winny jest brak papieru - chętnie poczytam.

            I ona naprawdę sprawia wrażenie, jakby pieniądze były najważniejsze. Kiedyś zapewniała, że będzie szczęśliwa nawet biedna, byle u mojego boku - zaufałem tym zapewnieniom. Teraz jest ciężko, a ona na pewno nie jest szczęśliwa. I też nic nie robi, by mi pomóc. Może to ona jest niedojrzała całą swoją frustrację wylewając na mnie, a nie angażując się w pomoc w ogarnieciu finansów.
            • z_pokladu_idy Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:47
              Zaraz, zaraz. Czy to nie ty napisałeś, że jeśli dziecko się wychowa bez ojca, to nic takiego się nie stanie? Wybacz, że ludzie wyrabiają sobie opinie na podstawie twoich własnych słów.
              Nie jest tak, że tylko relacje partner-partnerka rzutują na dziecko, ale też stosunek ojciec-dziecko wpływa na relację między obojgiem rodziców. Przez tyle czasu nie znalazłeś chwili, aby odwiedzić swojej rodziny i nie ściemniaj, że przy dwóch etatach nie stać cię na bilet. Na co czekasz? Na radę, abyś pojechał do nich i porozmawiał (od tego się zaczyna wychodzenie z kryzysu), mówisz, że nie masz czasu ani pieniędzy. To kto tu jest materialistą? Przecież ona widzi, że ci nie zależy. Jak chcesz wyjść z kryzysu nie rozmawiając? Siedzisz z założonymi rękami i czekasz, aż dziewczyna wróci, ale skoro tyle razy się na tobie zawiodła (nie chodzi mi tutaj o brak papieru), to czemu ma pierwsza wychodzić z inicjatywą i wracać?
              • enith Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:51
                Bingo. Nie dałoby się tego lepiej ująć.
    • enith Re: proszę o opinie 17.11.13, 18:42
      Dlaczego nie pobraliście się wtedy, gdy było między wami dobrze, a partnerka wyraźnie i wiele razy wyartykułowała, że ślub jest dla niej ważny?
      Dlaczego siedzisz sam w domu, podczas gdy partnerka i wasze dziecko jest 300 km od domu? Ani jej, ani własnego dziecka nie widziałeś od półtora miesiąca. Nie przeszkadza ci to? Czy ty w ogóle zbudowałeś więź ze swoim dzieckiem?

      Zgadzam się, że obniżony standard życiowy to tylko jeden, ale absolutnie nie najważniejszy problem w waszej relacji. Problem kluczowy jest taki, że nie uważałeś za stosowne wziąć pod uwagę ważkich potrzeb swojej partnerki dotyczących ślubu oraz współopieki nad waszym dzieckiem w krytycznych pierwszych miesiącach po porodzie. Partnerka zwyczajnie czuje, że nie może na tobie polegać, co w przypadku zwłaszcza kobiet potrafi skutecznie ukatrupić nawet najgorętsze uczucie.
      Nie będę wnikać, czy twoja postawa życiowa wynika z braku ojca czy wrodzonej postawy lekkoducha, bo nie jestem psychologiem i się na takich analizach nie znam. Wiem natomiast, jak może czuć się kobieta, która od ośmiu lat nie potrafi doczekać się deklaracji od mężczyzny, którego kocha i z którym ma dziecko.
      • dziki-kojot Re: proszę o opinie 17.11.13, 18:56
        Zanim okazało się, ze spodziewamy się dziecka, żadne z nas nie myślało o tym, że ślub trzeba brac tu i teraz. Potem stwierdziliśmy, że poczekamy aż się odkopiemy z pieluch - to była nasza wspólna decyzja. A później ona nalegała na ślub, ale wtedy właśnie zaczęło się między nami psuć.

        Oczywiście, że tęsknie i brakuje mi ich. Co to za zarzuty!? Bezpodstawne totalnie. Ja tutaj pracuję i zarabiam na nasze życie. Ona tam kończy studia. Jak będzie już mogła - wróci. To akurat jest logistyczne rozwiązanie, by miała jak studia ukończyć.

        Od ośmiu lat to my się znamy i lubimy, związek zaczął się później - prosze czytac ze zrozumieniem. Nalegać i w ogóle mówić o tym zaczęła mniej więcej rok temu, moze półtora.

        • verdana Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:09
          Jak widzisz - jak będzie juz mogła, to nie wróci. Miedzy innym dlatego, że Twoi priorytetem jest móc się wymiksować ze związku, gdy uznasz, że już nie warto, ze miłość się skończyła, a dziecko nie potrzebuje ojca, bo Tobie się nie chce dalej tkwić w związku.
          • dziki-kojot Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:15
            Dlaczego oceniasz mnie tak jednoznacznie i negatywnie? mam wrażenie, że tylko na podstawie jakichś swoich doświadczeń. Chcę jej dać to, co najlepsze, chcę, żeby była szczęśliwa. Ale sam też chcę być kochany - chyba związek na tym polega - czy nie?

            Pytam tylko jak się za to zabrać - nie mam doświadczenia ani przykładu w naprawianiu związków. Gdybym był gościem do wymiksowywania się z odpowiedzialności, zapewniam, że nie byłoby mnie tutaj.
            Nie jesteście facetami, nie wiecie, jak trudno jest powiedzieć gościowi, że coś mu się nie udało. Ja się przełamałem i napisałem o tym obcym ludziom, ale zostaję oskarżony o najgorsze. Mam dobre intencje tylko brak mi pomysłu.
            Proszę o pomoc, a oprócz może dwóch sensownych wypowiedzi dostaję cięgi - to naprawdę nie pomaga zmagać się z rozwalającym się związkiem.
            • verdana Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:22
              Oceniam Cię na podstawie Twoich wypowiedzi. Całkowitego lekceważenia fundamentalnej potrzeby partnerki - potrzeby bezpieczeństwa. Lekceważenia fundamentalnych potrzeb dziecka. Stawianie na pierwszym planie swoich potrzeb i uwzględniania potrzeb innych tylko wtedy, gdy absolutnie nie kolidują z Twoimi potrzebami. Chcesz być kochany? To zastanów się, dlaczego nie jesteś.
              W dodatku strasznie labidzisz, gdy tylko zwraca Ci sie uwagę,z ę może jednak robisz coś nie tak. Zamiast sie zastanowić, idziesz w zaparte - ja jestem OK, nie mam sobie nic do zarzucenia. W ten sposób nie da sie utrzymać żadnego związku. I Ty nie chcesz tego związku naprawić, bo zastanowiłbyś sie nad uwagami. Ty chcesz poklepania po głowie i zapewnienia, zę jesteś super, a wstrętna baba nie docenia Twoich wysiłków i marudzi o byle co.
              • dziki-kojot Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:26
                Ależ ja wiem, że musiałem coś spieprzyć tylko chcę Wam delikatnie zasugerowac, że to chyba nie chodzi o ślub tylko o jakieś niuanse relacji międzyludzkiej. Znam na tyle i siebie i ją.

                Dziecko jest dla mnie olbrzymim darem, skarbem, z moją i jego relacją jest wszystko w porządku. Teraz muszę ułożyć moją relację z jego matką. (Myślałem, że mi pomożecie się w tym rozeznać.) Bo w przeciwnym wypadku rzeczywiście jedyną rzeczą, która zacznie zaprzątać moje myślenie, będzie widzenie raz w tygodniu.
                • verdana Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:39
                  Nie rozumiesz. Chodzi nie o ślub, w znaczeniu "papierka", bo zgadzam się, ze w tym znaczeniu nie jest on istotny. Chodzi o to,z ę odmówiłeś wzięcia ślubu, a to nie oznacza życia "bez papierka", tylko jest jednoznaczną deklaracją z Twojej strony "Nie mam zamiaru być z tobą przez resztę życia, nie mam ochoty sie z tobą wiązać". Po tego typu deklaracji każda kobieta z dzieckiem musi, choćby dla dobra tego dziecka i jego stabilizacji życiowej, poważnie zastanowić się, czy warto kontynuować niestabilny związek.
                  Nawet, jeśli coś się zaczęło psuć, to zastanów się poważnie - gdyby nie fakt, ze byliście parą, nie małżeństwem - zaczęlibyście w tym momencie rozważać rozwód, czy raczej uznali, zę macie przejściowe problemy? Twoja deklaracja o braku ślubu była czymś w rodzaju zagrożeniem rozwodem. Potem musiało byc juz tylko gorzej.
                  • dziki-kojot Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:42
                    Rozumiem. Wiem, że tak to odebrała, bo mówiła mi o tym. Wiem też, że teraz już nic nie zmienię w tej kwestii, póki co, ponieważ, gdybym teraz się oświadczył pewnie by odmówiła, potraktowała to jako swoje "wychodzone" oświadczyny. Nie tego chcę dla niej.
                    Czy Wy byście się ucieszyły? Czy naprawde uważasz, że to jest rozwiązanie naszych problemów?
                    Ja wątpię, ale zastanowię się, jeśli uważasz inaczej.
                    • pade Re: proszę o opinie 17.11.13, 22:12
                      Bardzo mi się podoba to, że przyjmujesz cięgi a mimo to odpowiadasz z kulturą. I że szukasz pomocy. To dobrze o Tobie świadczy.
                      Za złością, niechęcią, milczeniem Twojej partnerki kryją się nieuświadomione a czasem już świadome potrzeby. Podstawową jest potrzeba bezpieczeństwa. Ona jest fundamentalna. Dopiero później są potrzeby materialne, czy uczuć wyższych.
                      Sprobuj zacząć od początku. zapytaj czego by chciała. Pozwól jej się wygadać, wysłuchaj z empatią, szacunkiem i cierpliwością. Czytaj między słowami. Gdy usłyszysz: bo Ty nigdy, spytaj co jej się nie podoba, czego oczekuje. Chyba Blond suflerka o tym pisała.
                      Daj jej dużo czasu. Mnóstwo. Ona musi miec czas, by Ci z powrotem zaufać.
                      Poczytaj, lub poczytajcie razem:
                      www.solaris-rozwojosobisty.pl/dlaczego-zwiazki-sie-nie-udaja/
                      www.solaris-rozwojosobisty.pl/jak-sie-dobrze-klocic/
                      www.solaris-rozwojosobisty.pl/kryzysy-malzenskie/
                      weź sobie do serca te wskazówki
                      powodzenia życzę:)
            • triss_merigold6 Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:22
              No to nie dałeś, sorry. Wiedziałeś, że zależy jej nie slubie, wiedziałeś z jakiego powodu i jakoś nie pobiegłeś do usc rezerwować termin.
              I przestan się mazać, że dostajesz krytyczne opinie, bo to nie wypada.
        • enith Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:11
          > emy z pieluch - to była nasza wspólna decyzja. A później ona nalegała na ślub,
          > ale wtedy właśnie zaczęło się między nami psuć.

          A nie pomyślałeś, że zaczęło się psuć między wami właśnie dlatego, bo ona nie doczekała się deklaracji? Nie mówiąc o tym, że nie spisałeś się z pomocą tuż po porodzie...

          > Oczywiście, że tęsknie i brakuje mi ich. Co to za zarzuty!? Bezpodstawne totaln
          > ie. Ja tutaj pracuję i zarabiam na nasze życie.

          Czy ona kończy te studia w Chinach? A może ty pracujesz 7 dni w tygodniu po 18 godzin? Przez 45 dni nie znalazłeś jednego dnia, JEDNEGO DNIA nawet, by przejechać te 300 km i zobaczyć się ze SWOJĄ RODZINĄ??
          • dziki-kojot Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:18
            Oszczędzamy każdy grosz (podróż tam i z powrotem nawet pociągiem kosztuje), nie pracuję 18 godzin, ale łączę dwa etaty, wiec czasem 12-14 godzin juz tak. Rzeczywiście, niedziele mam wolne, więc nie pracuje siedem dni w tygodniu.

            No ale cóż, Ty na pewno lepiej byś nam ten czas zorganizowała, Pani Wszelka Mądrości.
            • verdana Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:25
              Innymi słowy - nie ma już żadnego związku. To raz. Dwa - na wszelką krytykę reagujesz agresją. Trudno sie dziwić, że lada moment będziesz sam.
            • dziki-kojot Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:28
              Nie na krytykę tylko na przeinaczanie faktów i interpretacji ich ewidentnie na moją niekorzyść. Zaczynam się czuć jak w "Procesie" Kafki.
              • verdana Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:33
                Nikt tu nie przeinacza faktów, niestety. Tylko inaczej je interpretuje, niż Ty.
                Zastanów się, czy fakt, zę uznajesz swoją wizję za jedynie słuszną nie jest fundamentalnym błędem Twojej relacji z partnerką.
                • dziki-kojot Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:37
                  Uważam, że na tym forum ja przedstawiam fakty ze swojego życia i nie powinny być naciągane. Widzę, że dyskusja przestaje miec sens, bo więcej zaangazowania wkładam w odkręcanie waszych mylnych interpretacji niż w zastanawianie się jak naprawić swój związek, dlatego chyba czas się pożegnać. Spodziewałem się może nieco więcej chęci pomocy niż oceniania. Mój błąd.
            • enith Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:47
              > No ale cóż, Ty na pewno lepiej byś nam ten czas zorganizowała, Pani Wszelka Mą
              > drości.

              Ja zrobiłabym WSZYSTKO, by zobaczyć swoje własne dziecko wywiezione na tak długi czas z domu. To, że ty pracujesz na dwa etaty i liczy się każdy grosz, jest absurdalnym, dla mnie, argumentem, by nie spotkać się choć raz z własnym trzyletnim synkiem w przeciągu półtora miesiąca. Po prostu takie ustawienie priorytetów nie mieści się w moim światopoglądzie. Ja pojechałabym choćby na stopa czy choćby upraszając kogoś znajomego o podwózkę z obietnicą, że dług spłacę za jakiś czas. Ale to ja, ty masz inne priorytety. Nie dziw się tylko, że za takie priorytety dostajesz od kobiet (tu na forum i swojej własnej) zjebkę. Większości kobiet raczej nie mieści się w głowach tak twoje postępowanie, jak i totalna niechęć, żeby choć SPRÓBOWAĆ coś w swoim zachowaniu zmienić.
              Zauważ, że nie napisałeś nic o tym, jakie widzisz wyjście z waszej sytuacji. Nic, na temat tego, co TY mógłbyś ze SWOJEJ strony zrobić. Piszesz wyłącznie o przewinach partnerki i tym, co ona ma zrobić, żeby znowu było fajnie. A stara i oklepana, ale jednak prawda jest taka, że wszelkie zmiany zaczynać należy od siebie i mieć nadzieję, że pociągnie ona za sobą zmianę partnera. Jak więc TY widzisz swoją pracę nad waszym związkiem? Co TY mógłbyś zmienić w swoim postępowaniu, by polepszyć waszą relację?
    • dziki-kojot Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:06
      No i nie piszę o jej "przewinieniach", choć oczywiste jest, że wina zawsze leży po obu stronach. Również przestałem jej ufać, mam wrażenie, że wiele przede mna ukrywa, nie jest szczera. Robi afery z niczego, jest wiecznie niezadowolona, marudząca. W momencie zmienia jej się humor, czasem boję się zaczynac z nią rozmawiać. Obiecywała tyle rzeczy, a wydaje mi się, że rzucała swłowa na wiatr.
      • triss_merigold6 Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:14
        Nie chłopcze, wina nie zawsze leży po obu stronach, takie ujęcie jest bardzo krzywdzące.
        Masz do czynienia z rozczarowaną, rozgoryczoną kobietą, która nie czuje się pewnie i bezpiecznie i nie ma powodów żeby Ci ufać.
        Resztę napisała Verdana.
        Piłka jest po Twojej stronie, Ty powinieneś się postarać nie tylko gadaniem i monologami.
      • verdana Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:14
        To po co chcesz to ciągnąć - ona ma pretensje, marudzi, nie docenia tego, ze pracujesz, nie chcesz sie żenić, nie było Cię, gdy Ciebie potrzebowała. Twierdzisz, ze miłość sie wypaliła.
        W dodatku - i to chyba najgorsze - nie widzę, aby zależało Ci na dziecku. Zostawisz dziecko, nie bedziesz go wychowywał i tego jakoś Ci wcale nie zal, nie widzisz nie tylko po co dziecku ojciec, ale co gorsza - nie widzisz po co Tobie dziecko. Ważny jesteś Ty, w drugiej kolejności partnerka, dziecko traktujesz jak przedmiot, którego możesz sie pozbyć bez żalu.
        Odpuść i daj dziewczynie znaleźć kogoś, kto pokocha i ją i dziecko i da jej stabilny dom. A Ty znajdź sobie inną partnerkę, tylko zadbaj o antykoncepcję, abyś nie powoływał kolejnych dzieci, które Cię nie interesują, na świat.
        • dziki-kojot Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:21
          Nie mówimy tu o moim dziecku. I to jest kwestia, której nie chcę tu poruszac, bo pytam o inne sprawy. Nie masz prawa oceniać mojej relacji z synem, bo nie masz żadnych na ten temat informacji. A jedynie jakieś pośrednie wyciągnięte z tego wątku. Nie o tym jest sprawa i nie o tym bedę pisał.
          • verdana Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:23
            Mówimy. Twoje dziecko jest zasadniczą sprawą - tyle, że nie dla Ciebie. Nie jest nieliczącym sie elementem, którego można nie brać pod uwagę, tak jak Ty to robisz. I dlatego nie widzę przyszłości dla tego związku.
            • dziki-kojot Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:30
              Verdano. Założyłem wątek, by zastanowić się nad tym, co mi się nie udało. Nad moim związkiem. Moja relacja z partnerką, to kwestia odrębna od mojej relacji z dzieckiem - to chyba podstawa funckjonowania rodziny: ona - on, i ich relacje z dziećmi.

              To, że o nim nie piszę, nie znaczy, że nic dla mnie nie znaczy - bez przesady.
              • verdana Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:32
                I my mówimy, co Ci sie nie udało.
                Twoja relacja z partnerkę NIE jest odrębna od relacji z dzieckiem, bo zostawiając partnerkę, zostawiasz i dziecko, przy czym uznajesz, ze to jest tylko drobiazg, a nie równie ważna część problemu. Gdybys nie pisał o dziecku, ale piszesz - ze nie musi mieć ojca...
                • dziki-kojot Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:35
                  Źle mnie zrozumiałaś, albo czytasz tylko wybrane posty.
                  napisałem, że lepiej dla dziecka być bez ojca/matki niż patrzeć na nieszczęśliwe, pełne samotności i smutku, a czasem i złości życie rodziców.
                  Jeśli nie jesteś dzieckiem ludzi, którzy się nie dogadali to chyba tego nie zrozumiesz.
                  • verdana Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:40
                    A Ty nie rozumiesz, co oznacza być dzieckiem w pełnej rodzinie, jeśli uważasz , ze ojciec jest niekonieczny.
                    • dziki-kojot Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:45
                      Nie uważam, że ojciec jest niekonieczny, ale nie chcę po raz trzeci pisac tego samego.
                      Uważam, że to wspaniale jak dziecko ma pełną rodzinę, że jest szczęśliwe, czuje się kochane i może sie wzorowo rozwijać.
                      Uważam również, że rzadko kiedy to, co robimy "dla dobra dziecka" - czyli np. zostajemy razem mimo że między nami jest fatalnie - rzeczywiście temu dziecku na dobro wychodzi. Jaśniej nie umiem.
                      • foringee Re: proszę o opinie 17.11.13, 21:31
                        Facet na poziomie, gdy długoletnia partnerka z którą od lat jest fajnie zachodzi z nim w ciążę- kupuje pierścionek i się z nią zaręcza. Sam ślub technicznie może być po latach. Ale twoja deklaracja związku "na całe życie" powinna paść już dawno temu. Żeby ona wiedziała że jest fundament do budowania rodziny.
                        Zawaliłeś.
                        Gdy dziewczyna rodziła i była z małym dzieckiem - olałeś ją i to dziecko, pod pretekstem braku czasu i pieniędzy. Niewiele jest gorszych rzeczy , niż odrzucenie kobiety przez jej partnera w tym czasie.
                        Mimo to, ona dała ci szansę a ty nie zrobiłeś z tą szansą nic.
                        Gdy teraz wyjechała z dzieckiem - siedzisz i jojcys sam nad sobą. I znowu wymawiasz się brakiem czasu i brakiem pieniędzy na spotkanie z nią i na zobaczenie własnego dziecka.
                        Znowu ich emocjonalnie i fizycznie porzuciłeś wymawiając się byle czym.
                        O jakim byciu ojcem ty mówisz?
                        Przecież nim nie jesteś. Tylko malowanym na papierze... I jak widać, masz wielką ochotę zwiać na dobre, obowiązków wobec dziecka nie podjąć, zostawiając tylko jakieś alimenty - groszowe, bo "przecież nie masz pieniędzy" i nie widywać dziecka "bo przecież nie masz czasu i nie stać cię na bilet"..
                        Na szczęście bycie samotną panną z dzieckiem to już nie jest stygmatyzacja i wstyd tak wielki jak kiedyś. Życzę dziewczynie by znalazła kogoś kto ją pokocha i kto będzie chciał pokazać dziecku że można być facetem na poziomie.
                        • pade Re: proszę o opinie 17.11.13, 22:15
                          a może boi się deklaracji, żeby znowu nie zostać odrzuconym?
                          • zuzi.1 Re: proszę o opinie 17.11.13, 23:18
                            Dziewczyna jest w tej chwili na niego ostro wkurzona, więc może się tak zdarzyc, że go wyśmieje, gdy ten klęknie przed nią z pierścionkiem i poprosi o rękę... Na bank, będzie miał przed sobą też płaczące dziewczę, po latach bezsilnosci i braku bezpieczeństwa...
                            Kurcze, co za facet...
                        • zuzi.1 Re: proszę o opinie 17.11.13, 23:15
                          foringee napisała:"Facet na poziomie, gdy długoletnia partnerka z którą od lat jest fajnie zachodzi z nim w ciążę- kupuje pierścionek i się z nią zaręcza. Sam ślub technicznie może być po latach. Ale twoja deklaracja związku "na całe życie" powinna paść już dawno temu. Żeby ona wiedziała że jest fundament do budowania rodziny.
                          Zawaliłeś.''

                          No, totalnie zawalił. Gdyby miał ojca, to ojciec by mu po jakims czasie trwania tego związku, gdyby widział brak konkretów ze strony syna powiedział prosto z mostu:" chłopie albo żeń się z tą dziewczyną albo daj jej spokój i nie zawracaj jej dupy...". Matka nic Ci nie mówiła w tej sprawie, nic nie doradzała?
      • enith Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:17
        Wiesz co... ja, a przecież w ogóle cię nie znam, a relację znam wyłącznie z tych kilku postów, widzę sprawę tak: było wam fajnie, jak nie było dziecka i zobowiązań. Pojawiły się zobowiązania i trzeba było podjąć pewne poważne, dojrzałe decyzje. Nie zostały podjęte i pewnie już nie zostaną. Przy tak rozbieżnych priorytetach, jakie wy macie, najlepiej więc umówić się co do opieki nad dzieckiem, a następnie kulturalnie rozstać. Jej potrzeby nie są w związku realizowane, a ty nie masz sobie nic do zarzucenia. No, tego się nie da pogodzić, tu się trzeba po prostu rozejść.
        • triss_merigold6 Re: proszę o opinie 17.11.13, 19:21
          Ona dorosła i zmieniły jej się potrzeby i priorytety, on nie. Zdarza się, dziecka szkoda. Przynajmniej tyle dobrze, że dziewczyna ma wsparcie swoich rodziców i jest młoda, jeszcze sobie życie ułoży.
    • koronka2012 Re: proszę o opinie 17.11.13, 22:55
      Dziewczyny objechały cię od góry do dołu - i słusznie.

      Waszym (twoim) podstawowym problemem jest to, że nie potrafisz słuchać. Nawet jeśli część opinii jest krzywdzących i nadmiarowych - to i tak powinny cię skłonić do zastanowienia na zasadzie że może być w nich kropla prawdy.

      Co tak naprawdę masz do zarzucenia swojej partnerce? oprócz tego, że marudzi (co niestety jest dość zrozumiałe w waszej sytuacji). Wasz związek miał potencjał. Macie kryzys.

      Sam piszesz, że porozumiewacie się schematami, ty zapewne powtarzasz te same argumenty, zamykając się na jej komunikaty, ona z kolei się jeży - w ten sposób do niczego nie dojdziecie. Powinniście iść na terapię małżeńską - bo tylko tam usłyszycie to co leży na wątrobie drugiej osobie. I tylko tam macie szansę się dogadać, to naprawdę jedyna szansa na skuteczne ratowanie związku. Jesteście to winni waszemu dziecku.

      Od czego masz zacząć? od powiedzenia jej, że jest dla ciebie ważna. Od wysłuchania jej i nie bagatelizowania tego co mówi, i nie samousprawiedliwiania się.

      • anula36 Re: proszę o opinie 18.11.13, 00:28
        ja nie takie bledy w zyciu robilam, wiec kamieniami rzucac nie bede:)

        Zbierz te wszystkie przemyslenia z tego watku w jeden spojny mail i wyslij. I zaproponuj cos kontruktywnego- terapie, rozmowe z mediatorem.
        Zebys sobie potem nie plul w brode ze nie sprobowales.
        Trzymam kciuki.
    • sanciasancia Re: proszę o opinie 18.11.13, 15:55
      Swoją drogą Krzysztof Lis się przypomina (i łezka w oku kręci).
      A resztę Ci już dziewczyny napisały.
      • brak.polskich.liter Re: proszę o opinie 18.11.13, 16:36
        A wiesz, ze tez pomyslalam o Krzysiu-Lisiu?

        Podobny styl, tylko on byl po slubie, o ile pamietam.
    • bahomet_1001 Re: proszę o opinie 18.11.13, 17:20
      Mogę Ci napisać, jak wygląda sytuacja oczami drugiej strony i jak Twoja kobieta się w tej sytuacji czuje. Bo u mnie jest podobnie - ja chcę ślubu, facet się opiera. Tylko dziecka nie mamy.
      Z jego strony słowa o ślubie padły na samym początku naszego związku, ale gdy doszliśmy już do tego momentu, że potrzebowałam konkretów (ustalenie terminu ślubu, zaplanowania tego wydarzenia), nagle zamilkł w swoich deklaracjach, albo się wykręcał. Wiesz jak się czuje wtedy kobieta? Że facet jej nie chce, że nie jest już dla niego ważna, że nie jest warta tego, aby się z nią wiązał, że on jest w tym związku tylko jedną nogą, że on woli mieć możliwość w każdej chwili się z tego związku wymiksować. Że on nie chce ponosić żadnej odpowiedzialności za nią, ich wspólne życie, że nie chce żadnych zobowiązań. Że związek jest tymczasowy i w każdej chwili może się skończyć. Czuje się ogromnie upokorzona, że to ona mówi o ślubie, do niego dąży, a facetowi nie zależy, a poczucie własnej wartości spada jej do poziomu podłogi. Współczuję Twojej kobiecie, bo doskonale rozumiem jak ona się musi czuć w tej chwili.
      Zawaliłeś chłopie na całej linii. Nie tylko nie złożyłeś jej żadnych deklaracji, ale również odrzuciłeś ją w momencie, gdy Ciebie potrzebowała. I nie mam tu na myśli tylko tego, że ją zostawiłeś samą tuż po porodzie. Zostawiałeś ją dzień po dniu przez ostatnie półtora roku, gdy ona chciała ślubu, a Ty nie. Zastanawiam się też, czy to na pewno było tak, że WSPÓLNIE ustaliliście, że ślub będzie jak się wygrzebiecie z pieluch. Może to była tylko Twoja propozycja, a ona wbrew sobie zgodziła się na to, bo się pewnie o ślub prosić nie chciała?
      Wcale jej się nie dziwię, że stała się nerwowa, sfrustrowana, wiecznie niezadowolpna, przestała się czuć szczęśliwa. Dokładnie te same słowa słyszę od swojego faceta. I on, tak samo jak Ty, nie potrafi zrozumieć, że trudno być szczęśliwą kiedy czujesz się niechciana, mało ważna, że ten który podobno tak kocha nie reaguje na bardzo ważną potrzebę stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa.
      Co powinieneś w tej chwili zrobić, jeśli zależy Ci na ratowaniu tego związku? Przede wszystkim zastanów się, czy jesteś gotowy na ślub, na i na takie zobowiązanie. Bo z musu rzeczywiście nie powinieneś się z nią żenić. Ale jeśli naprawdę chcesz, to podkul pod siebie ogon, przyznaj się do tego, że nawaliłeś, porozmawiaj z nią, powiedz jej dlaczego tak się przed tym ślubem wzbraniałeś. Powiedz jej, a przede wszystkim POKAŻ, jak jest dla Ciebie ważna. Kup jej pierścionek, zaręcz się z nią i ustal, kiedy ślub miałby się odbyć. No a przede wszystkim, nie zrażaj się, jeśli najpierw parę razy dostaniesz od niej kopa. Bo ona teraz na pewno nie wierzy, że chcesz tego ślubu. Odzyskaj jej zaufanie w tej kwestii, bo bardzo się napracowałeś, aby je stracić i to Ty teraz musisz się napracować, żeby to odbudować.
      Dostałeś w tym wątku trochę po głowie. Jeśli jesteś mało dojrzałym chłopcem, to się obrazisz i pójdziesz do innej piaskownicy. Jeśli jednak jesteś mądrym facetem, to odrzucisz mało przyjemną otoczkę, a weźmiesz sobie do serca samo sedno informacji. Bo mimo, iż czasem mało przyjemna w formie, to jednak trzeźwa ocena innych osób pozwala nam przyjrzeć się sobie samym z innej perspektywy i zobaczyć samych siebie w innym świetle. I dopiero wtedy można coś w życiu zmienić.
      • mala.mama77 Re: proszę o opinie 18.11.13, 18:29
        No to i ja napisze cos o doswiadczeniach drugiej strony. I ja sie nie doczekalam na oswiadczyny, i chociaz nie byl to wcale moj priorytet, to ich brak odebralam jako sygnal, kolejny sygnal, ze nie jestem wazna. I ze moge liczyc tylko na siebie.

        To ja sie do niego wprosilam niecaly miesiac przed porodem, on wcale nie pomyslal, by nas zaprosic do siebie dla bezpieczenstwa mojego i dziecka. Sama chodzilam do szkoly rodzenia i do lekarza. On zaplanowal sobie wyjad zagraniczny 2 dni przed planowanym terminem porodu. Rodzilam sama. Sama oplacilam zzo. Wczesniej tez poronilam w samotnosci, sama jechalam karetka na izbe przyjec. On tylko dzwonil i pisal.

        Obecnie moj partner zarzuca mi to, ze nie ma miedzy nami wspolnoty, ze widze tylko czubek wlasnego nosa. Ze jestem "nieprzysiadalna". I ma racje. A ja obserwuje kazdy jego ruch.
        Dbam przede wszystkim o to, aby moje jutro bylo stabilne finansowo - i dzis ograniczam wydatki na rzecz wspolnego gospodarstwa, kupuje niezbedne minimum. Nie inwestuje w sprzety domowe. Oszczedzam. Nie wysilam sie, bo nie jestem zona - zachowuje sie adekwatnie do statusu, a on rozczarowany.

        Ten watek potwierdzil, ze mam podstawy by czuc sie bardzo niepewnie. By czuc frustracje i byc "nieprzysiadalna".
        • kol.3 Re: proszę o opinie 20.11.13, 18:01
          Po co z nim jesteś?
    • alis123 Re: proszę o opinie 18.11.13, 19:58
      Dziki - kojocie, zależy ci na miłości, ale czym jest dla ciebie miłość?
      Miłość to nie jest zauroczenie. Najpierw zauorczenie pomaga nam wybrać osobę, z którą chcemy być, a później zaczynamy się o tę osobę świadomie troszczyć, dbać i podejmujemy decyzję o tym, by się zaangażować i być razem na dobre i złe. Miłość to jest decyzja. Wiesz, że ta dziewczyna ci się podobała i, że byłeś w niej zakochany. A teraz podejmij decyzję, czy chcesz ją naprawdę kochać. Czy chcesz się troszczyć o nią i o dziecko? Ona da ci szansę. Jesteś ojcem jej dziecka. Ona chce cię kochać i chce, żeby wam się ułożyło. Jest urażona, rozgoryczona, ale jeśli naprawdę się zdecydujesz, będzie między wami dobrze.
      Co powinieneś zrobić, żeby związek naprawić? Musisz pokazać jej, że podjąłeś decyzję, żeby ją naprawdę kochać. Powiedz jej, że wszystko przemyślałeś i będziesz walczył o rodzinę, a potem pozwól jej wylać na siebie różne żale. Zapytaj, jak chce, żebyś się zmienił. Zaakceptuj to, co możesz. Zrób też parę romantycznych gestów - wysłanie kwiatów albo choć kartki, parę maili, jakiś twój niespodziewany przyjazd ("bo tęskniłem za wami"), kupno jej ulubionych czekoladek. Wiem, że nie masz pieniędzy, ale powiedz jej, że ona i dziecko są dla ciebie ważniejsze od pieniędzy. Zobaczysz, że to będzie dobrze zainwestowane parę złotych.
    • princy-mincy Re: proszę o opinie 19.11.13, 18:15
      Kiedyś nie potrzebowałam ślubu, ale jednak, gdy zaczęliśmy planować dziecko, moj ówczesny chłopak sie oświadczył. Z radością przyjęlam oswiadczyny, bo to dla mnie była deklaracja.
      Ślubu nie wzięliśmy mimo ciazy, żadne z nas nie miało ciśnienia.
      Ale po jakichś 2 latach po narodzinach dziecka poczułam, ze chce tego ślubu.
      Powiedziałam o tym narzeczonemu. Jego reakcja-ok, skoro Ci na tym zależy, nie ma sprawy.
      I wzięliśmy ślub, choc tak naprawdę jedyne, co sie zmieniło to moje nazwisko (no i skutki cywilno- prawne).

      Jesli Ci zależy na tej dziewczynie, jedz do niej i do dziecka.
      Naprawdę nie warto oszczędzać tych paru groszy bo wkrótce sie okaże, ze nie macie juz wspólnego oszczędzania.
      Kup pierscionek, chocby ze srebra i z cyrkonia, kup kwiaty, chocby to był jeden kwiat lub skromny bukiet.
      Popros ja o rękę, zadeklaruj sie, ze zależy Ci na niej i na waszym dziecku.
      Potem pozwól jej sie wyglądać i wylać wszystkie żale, jakie sie w niej nagromadzily .
    • lucerka Re: proszę o opinie 19.11.13, 20:43
      Napisales pewna rzecz, ktora ma strategiczne znaczenie:

      najwazniejsza w zwiazku jest milosc.

      To juz nie jest "zwiazek" z dziewczyna jaki miales przed laty. Ta kobieta i dziecko to twoja rodzina!!!! Nie jakis zwiazen nad ktorego koncem czy kontynuacja mozna sie zastanawiac.

      Milosc jest najwazniejsza?? Brzmi pieknie ale odpowiem: nie, definitywnie to nie milosc jest najwazniejsza. Co powiesz na szacunek? Wspolne cele? Macie takowe?
      Milosc przychodzi, odchodzi, blaknie...Ty masz rodzine i kryzys do pokonania. Przestan zastanawiac sie czy a zastanow sie jak .
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: proszę o opinie 20.11.13, 02:06
      W opisanej sytuacji kryzysowej, kiedy widzi Pan, że partnerka jest smutna, samotna i zmęczona, to trzeba zacząć od uznania tego jej stanu i powiedzenia jej tego. Że to Pan widzi i stara się zaakceptować. Oraz, ze rozumie Pan , że w takiej sytuacji bardzo trudno jest racjonalnie podejmować decyzje oraz spokojnie rozmawiać. Takie uznanie, w psychologii zwane kontenerowaniem, jest ważne, bo pozwoli partnerce poczuć, że jest Pan przy niej i ona może zachować się adekwatnie do swojego subiektywnego nastroju, a Pan jej za to nie skrytykuje.
      Wtedy będzie grunt do poważnej rozmowy, a partnerka może poczuje w Panu wrażliwego sojusznika, a nie wroga. Jeśli partnerka będzie w rozmowie Pana obwiniać, przerywać Panu itp, trzeba zastosować zasady asertywnego zachowania. Parafrazować jej wypowiedzi : np " Rozumiem, że jak się denerwujesz tym co słyszysz, to chcesz mi przerwać"
      oraz stosować sankcje np: Jeśli jeszcze raz mnie będziesz oskarżać przerwę rozmowę i wrócę do niej jutro". Te, wydawałoby się, sformalizowane zachowania, mają służyć konstruktywnej rozmowie o Waszej sytuacji i chronić przed eskalacją emocji, które takiej rozmowie nie służą.
      Trzeba porozmawiać o wzajemnych oczekiwaniach i potrzebach i sprawdzić czy jest w tym jakiś obszar wspólny. Jeśli jest, to nad nim trzeba pracować, jego wspierać i realizować.
      Może się okazać, że tym obszarem jest rozstanie. To też będzie ważne ustalenie.
      Nie jest to czas na wzniosłe deklaracje i szlachetne naprawianie wcześniejszych przewin. Kryzys to nie jest na to czas. Jak zostanie zażegnany, będzie miejsce i na to. Tu zgadzam się z Panem. Najpierw trzeba rozwiać wszelkie wątpliwości, co do podstaw związku w tym momencie.
      Inaczej ślub czy zaręczyny będą przysłowiowym kwiatkiem do kożucha.

      A teraz pytanie do aktywnych uczestniczek tego wątku.
      Dlaczego w neutralnym w treści wątku prezentującym dość tradycyjne na tym forum wątpliwości co do istnienia związku, pojawiło się tyle krytycznych uwag do jego autora. Część uwag była oparta na bardzo subiektywnej i dowolnej interpretacji podanych faktów. Szczególnie uwagi na temat ojcostwa autora wątku.
      Cała wina za przedstawioną sytuację poszła na mężczyznę. Kobieta została uznana, a priori , za ofiarę jego ofiarę. Nagle ślub stał się ważny i jedynym gwarantem poczucia bezpieczeństwa dla kobiety, nawet dla forumowiczek znanych tutaj z liberalnych poglądów.
      Kobieta opuszczająca z dzieckiem wspólny dom i wyprowadzająca się do rodziców nie uznana została za niedojrzałą córeczkę rodziców, ale za kobietą szukającą słusznego wsparcia w najbliższych. Mężczyzna podobnie postępujący najczęściej uznawany jest tutaj za tchórza, nie umiejącego stawić czoła dorosłym problemom i za maminsynka.
      Wystarczy, że na tym forum pojawi się męski głos, a natychmiast słychać szczęk broni. A mężczyzna, po mniej lub bardziej fortunnej próbie obrony, znika by nie powrócić tutaj już nigdy.
      Wyjaśnijcie mi proszę, przy okazji tego wątku, te podwójne standardy, stosowane do podobnych spraw dla kobiet i dla mężczyzn. Bardzo mnie ten temat interesuje.
      Agnieszka Iwaszkiewicz





      • enith Re: proszę o opinie 20.11.13, 03:33
        Odpowiem pani Agnieszce, bo poczułam się wywołana do odpowiedzi.

        Partnerka autora wątku nie uciekła z dzieckiem do rodziców. Pojechała do rodziców, do swojego miasta studenckiego dokończyć pracę dyplomową i obronić się. Dopiero ostatnio, jak napisał autor wątku, partnerka zaczęła napomykać o rozstaniu. Proszę więc nie nadinterpretowywać faktów, o co sama nas pani oskarża.
        Dla mnie ostatni miesiąc przed obroną magisterską to był sajgon. Ja również studiowałam zaocznie przez pierwsze trzy lata, dwa ostatnie mieszkałam już w moim mieście studenckim (także 300 km od mojego miasta rodzinnego) i NIE WYOBRAŻAM sobie dokończenia pracy magisterskiej oraz przygotowania do obrony nie mając pod ręką ani wolnego dostępu do biblioteki uniwersyteckiej (takowa nie istniała i nadal nie istnieje w moim mieście rodzinnym), ani mojego promotora na wyciągnięcie ręki. Przeprowadzka do miasta studenckiego była więc w moim, a pewnie także i w partnerki autora wątku przypadku podyktowana względami praktycznymi.
        Co do ślubu jako gwaranta stabilizacji na wieki wieków, to nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie się upierał, że "papierek" komukolwiek ją zapewni, ale większość wypowiadających się tu pań nie pisała jednak o papierku, pisała o DEKLARACJI, jaką są oświadczyny ze strony mężczyzny, deklaracji wsparcia, deklaracji będącej fundamentem, na którym można budować wspólną przyszłość. Za deklaracją wcale zresztą nie musi natychmiast iść ślub. W końcu zaręczyny można z obu stron zerwać bez prawnych konsekwencji, prawda? Autor wątku natomiast powiedział, że nie jest siebie, partnerki, ani ich związku pewien, bo się między nimi popsuło. I z jakiegoś powodu nadal upiera się nie zauważać związku przyczynowo - skutkowego między jego niepewnością co do partnerki i daniem jej tego odczuć, a popsuciem się ich relacji spowodowane partnerki stopniowym wycofywaniem się ze związku. Dziewczyna od półtora roku nie może doczekać się od partnera ani deklaracji, ani wsparcia, także przy ICH WSPÓLNYM dziecku. Co innego miałaby więc robić, niż przegrupować siły i zacząć myśleć o rozstaniu?
        Sytuacji,w której partnerka nieobecna w domu od wielu tygodni oznajmia, że przewiduje rozstanie, a partner NIC z tym nie robi, za to planuje poczekać aż partnerka wróci, by się spakować, ewentualnie, by samo się wszystko jakoś rozwiązało (jego własne słowa), litościwie nie skomentuję, bo takie pana zachowanie zwyczajnie zakrawa na absurd. Uwierzyć wprost nie mogę, że piszemy tu o związku z pięcioletnim stażem oraz trzyletnim dzieckiem na stanie, a nie ulotnej wakacyjnej miłostce.
        • pade Re: proszę o opinie 20.11.13, 07:21
          Autor zaznaczył wyraźnie, że wychowywał się bez ojca. On nie ma wzorca pełnej rodziny, nie ma wzorca małżeństwa, nie ma wzorca ojca, mężczyzny. To jest bardzo ważny czynnik, zupełnie tutaj pominięty.
          Ja się z panią Agnieszką zgadzam, posty były w stosunku do autora zbyt napastliwe.
      • filetta Re: proszę o opinie 20.11.13, 08:46
        Uważam podobnie jak Pani Agnieszka, że dziewczyna uciekła do rodziców, a praca dyplomowa była tylko pretekstem. Czy chciała, aby partner dogonił ją z pierścionkiem zaręczynowym czy też nie ma zamiaru już niczego od niego przyjmować, wie tylko ona sama. Facet się nie popisał, ale jej rozwiązanie również nie jest dojrzałe.
        • princy-mincy Re: proszę o opinie 20.11.13, 09:09
          Ale dlaczego uciekła?
          Sam autor napisał, ze duzo pracuje. Byc moze ona potrzebowała pomocy przy dziecku by sie przygotować do obrony pracy a skoro autor tyle pracuje to chyba nie mógł jej w tym pomoc?
          • triss_merigold6 Re: proszę o opinie 20.11.13, 09:24
            Dokładnie. Gościa nie ma więc po co ma tam siedzieć i czekać aż się łaskawie pojawi.
          • filetta Re: proszę o opinie 20.11.13, 09:47
            Potrzebowała tego poczucia bezpieczeństwa, które miał jej waszym zdaniem zagwarantować akt ślubu, więc poszukała go tam, gdzie zawsze otrzymywała. Jeśli praca dyplomowa faktycznie była pretekstem, by się u nich schronić, to takie zachowanie jest najzwyklejszą ucieczką przed problemami dorosłego życia. Natomiast jeśli wyjazd był związany z chwilową potrzebą pomocy, której partner nie mógł jej zagwarantować, to nie ma się czego obawiać. Po zakończeniu tych spraw spokojnie wróci do swojego faceta. Jeśli tak się nie stanie, sprawa będzie jasna.
            • princy-mincy Re: proszę o opinie 20.11.13, 20:13
              Ale czy ona ma do czego wracać?
              Facet przez półtora miesiąca nie odwiedził jej i dziecka.
              Po co do niego wracać? Cóż on jej takiego daje, by był wart powrotu?
              • filetta Re: proszę o opinie 21.11.13, 07:23
                Moim zdaniem jest tyle samo wart powrotu co ona, by na nią czekać. Oczekiwania, partnerstwo, lęki, trudne tematy... Rozumiem, że bliższa ciału koszula niż sukmana.
      • differentview Re: proszę o opinie 20.11.13, 10:05
        > Jeśli partnerka będzie w rozmowie Pana obwiniać,
        > przerywać Panu itp, trzeba zastosować zasady asertywnego zachowania. Parafrazo
        > wać jej wypowiedzi : np " Rozumiem, że jak się denerwujesz tym co słyszysz, to
        > chcesz mi przerwać"
        > oraz stosować sankcje np: Jeśli jeszcze raz mnie będziesz oskarżać przerwę roz
        > mowę i wrócę do niej jutro". Te, wydawałoby się, sformalizowane zachowania, maj
        > ą służyć konstruktywnej rozmowie o Waszej sytuacji i chronić przed eskalacją e
        > mocji, które takiej rozmowie nie służą.

        abstrahujac od teamtu watku powiem szczerze, ze zawsze mnie bawily takie nienaturalne komunikaty rodem z psychologicznego poradnika i gdyby moj partner zaczal w ten sposob do mnie przemawiac albo udaloby sie mu mnie rozsmieszyc albo gdybym rzeczywiscie miala do niego o cos pretensje to moje emocje po takiej frazie zdecydowanie by eskalowaly;) po prostu stopien formalnosci i nieadekwatnosci do realiow emocjonalnych klotni sprawia, ze brzmi to absurdalnie i groteskowo; swoja droga chcialabym kiedys zobaczyc na zywo awanture pary, w ktorej oboje sa psychoterapeutami;)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: proszę o opinie 20.11.13, 12:16
      Dwie sprawy:
      zgadzam się z" differentview". Taka podręcznikowa rada mija się z rzeczywistością. Zdaję sobie z tego sprawę i nawet o tym nadmieniałem w swojej wypowiedzi. Kłótnia ma swoją dynamikę która daleka jest od rozsądku i zgrabnych formułek. U psychoterapeutów także :))) Sama też nie lubię takiego wyiealizowanego świata rodem z warsztatów psychologicznych. Moja rada jednak nie dotyczy kłótni. To rada dotycząca konstruktywnej rozmowy i próby nie dopuszczenia do kłótni. Główny nacisk w tej części wypowiedzi kładę raczej n uznanie stanu kobiety. Że jest jej trudno, że jest zagubiona, czuje się osamotniona. Tu dobrze by było dać jej wsparcie i najlepiej jak to zrobi właśnie partner. Reszta to podpowiedź, jak można poradzić sobie z kontrolą trudnej rozmowy o związku. Czasem jednak te "tricki" są pomocne aby otamować emocje. To taki "automediator. "

      Druga sprawa :
      Poruszyłam tu wątek podwójnych standardów dla mężczyzn i kobiet w interpretacji ich zachowań. I nie chodziło mi tu o ponowną ocenę sytuacji "kojota: i jego partnerki, tylko o to jak można zinterpretować identyczne zachowania u kobiety i u mężczyzny. U mężczyzny szukanie wsparcia w domu rodzinnym w trudnej sytuacji organizacyjnej jest objawem niedojrzałości, u kobiety objawem roztropności. U kobiety wątpliwości co do związku, własnych uczuć to refleksyjność, to samo u mężczyzny jest przejawem jego niezdecydowania wymierzonego w bezpieczeństwo kobiety. Jasne, że każda z nas w ten czy inny sposób interpretuje fakty zawarte w tekście. To jest przydatne bo pokazuje wielość pesrpektyw, ale pomiędzy interpretacją a nieprzychylną nadinterpretacją jest różnica. Chodzi mi włąśnie o tę nieprzychylność.
      Nawet teraz "triss" napisała, ze skoro facet sam napisał , że dużo pracuje czyli nie ma go w domu , to oczywiste jest, że kobieta taki dom opuszcza i szuka towarzystwa rodziców. Aż trudno mi uwierzyć, że "triss "naprawdę tak myśli.
      Uważam, że mężczyźni są na forum traktowani z większymi wymaganiami niż kobiety. Nie wolno im zbłądzić, pomylić się co do kobiety. Kobieta zwykle jest ofiarą mężczyzny. Podstawowo się z tym nie zgadzam i dlatego ciekawi mnie ta dyskusja dla której" kojot" stał się pretekstem. Agnieszka Iwaszkiewicz





      • filetta Re: proszę o opinie 20.11.13, 14:16
        Zwierciadło 11/2013:
        "... Stare francuskie powiedzenie z czasów, gdy ważny był listonosz, mówi: Człowiek jest jak listonosz, który niesie dwie torby z listami przerzucone przez ramię. Ta z przodu zawiera niedostatki innych ludzi, ta z tyłu zawiera jego własne. Ślepi na własne ułomności czasami biegle czytamy błędy i ułomności innych".
      • filetta Re: proszę o opinie 20.11.13, 15:10
        Sens tego przysłowia jak najbardziej można odnieść do postrzegania płci własnej i przeciwnej.
      • mamapodziomka Re: proszę o opinie 20.11.13, 16:21
        Ja wiem dlaczego we mnie krew sie zagotowala (chociaz udalo mi sie powstrzymac od napisania co mysle). Kojot dosc otwarcie mowi o przyczynach rozpadu jego zwiazku (absolutny brak wsparcia w okresie ciazy i niemowlectwa dziecka, brak pieniedzy, brak deklaracji o wspolnej przyszlosci, pod jakakolwiek postacia by to nie bylo, brak zaangazowania w wychowanie dziecka po wyjezdzie partnerki, stwierdzenie, ze wychowywanie sie bez ojca to nic takiego). On o tym wszystkim wie i traktuje to jak nic wielkiego, ot tak wyszlo, zaden problem, zapomnijmy o tym. Troche trudno w tej sytuacji mowic o chwilowym kryzysie zwiazku, jesli jedna ze stron otwarcie deklaruje brak zaangazowania i uwaza to za sytuacje jak najbardziej normalna i prawidlowa. I trudno sie dzeiwczynie dziwic, ze w tej chwili najwazniejsza dla niej jest jej edukacja i zapewnienie sobie i dziecku przyzslosci finansowej. W kazdym razie to o wiele zdrowsze niz wiszenie na rodzicach finansowo do konca zycia. Czy partner zdecyduje sie jednak zaangazowac w zwiazek i rodzicielstwo, czy nie, to w duzej mierze nie lezy w jej gestii, ale jej wlasna przyszlosc juz jak najbardziej tak.
      • sanciasancia Re: proszę o opinie 20.11.13, 17:26
        > U mężczyzny szukanie wsparcia w domu rodzinnym w trudnej sytuacji
        > organizacyjnej jest objawem niedojrzałości, u kobiety objawem roztropności.
        Ale przecież tu dziewczyna przeprowadziła się z dzieckiem do rodziców, a nie sama.
        Imho wyprowadzka do rodziców, jak się samotnie wychowuje dziecko (bez względu na płeć rodzica) jest niezwykle rozsądna, zawsze to dziecko rozkłada się na trzy osoby, a nie na jedną.
        Oraz, trudno jest niekomentować kompetencji rodzicielskich człowieka, który przez ponad miesiąc nie mógł spotkać się z dzieckiem.
      • princy-mincy Re: proszę o opinie 20.11.13, 20:08
        Ale jakie podwójne standardy?
        Moze złe wywnioskowalam, ale ta dziewczyna nie pojechała do rodziców szukać schronienia z powodu byle sprzeczki.
        Ta dziewczyna, o ile dobrze zrozumiałam wpisy autora, od właściwie samego początku jest zdana tylko na siebie w kwestii opieki nad dzieckiem, przez min 6z 7 dni tygodnia.
        Wiec jesli ma skończyć studia to zwyczajnie MUSI miec pomoc i wsparcie rodziny.
        Skoro ojciec jej dziecka nie jest w stanie jej tej pomocy i wsparcia zapewnić (specjalnie pisze, ze nie jest w stanie, bo nie oceniam czy nie chce czy nie moze) to zwróciła sie o pomoc i wsparcie do rodziców.
        Wiec gdzie ten podwójny standard?
    • alis123 Re: proszę o opinie 20.11.13, 16:10
      Mnie dziwi nieuprzejmość i brak szacunku. Dlaczego niektóre użytkowniczki w swoich postach używają zwrotu "Chłopie". Nie mam ochoty, żeby ktoś mnie nazywał Babą. Zapewne wy też nie, więc czemu w ten sposób odnosicie się do Kojota? O tonie większości wypowiedzi już nawet nie wspomnę. Czemu osoba szukająca pomocy nie spotyka się z życzliwością, a przynajmniej z należnym każdemu szacunkiem? Bo Kojot jest facetem, a każdy facet to wróg? A jeśli nie wróg to przynajmniej mało rozgarnięty "chłop" i dlatego trzeba mu dołożyć, bo inaczej nie zrozumie?
      • kol.3 Re: proszę o opinie 20.11.13, 18:06
        On nie szuka pomocy, on szuka usprawiedliwienia.
        • paris-texas-warsaw Re: proszę o opinie 22.11.13, 23:24
          "Wyjaśnijcie mi proszę, przy okazji tego wątku, te podwójne standardy, stosowane do podobnych spraw dla kobiet i dla mężczyzn. Bardzo mnie ten temat interesuje. "

          Wydaje mi się, że może się to wiązać z postrzeganiem w danym społeczeństwie (a wręcz z archetypami) ról i porządanych cech mężczyzny i kobiety, a także opieki nad dziećmi i symboliką domu oraz domu rodzinnego.
          W tym przypadku:
          mężczyzna - silniejszy, to on "bierze" kobietę z domu rodzinnego i zapewnić ma opiekę. Ucieczka do domu rodzinnego przez kobietę to znak, że nie miała tej opieki, a wręcz była źle traktowana przez mężczyznę. Mężczyzna jako ten, który wyrusza w świat. Powrót do domu rodzinnego mężczyzny jako znak przegranej, tchórzostwa, braku siły.
          Kobieta - słabsza, a jednocześnie bardziej poświęcająca się, strażniczka "domowego ogniska". Jeśli ucieka, to znaczy, że już nic nie mogła zrobić, wybiera tułaczkę by chronić siebie i potomstwo. Kobieta wraca do "matki matki", a nie jest jak mężczyzna w takiej sytuacji "synkiem mamusi".

          Ale zauważmy, jak negatywny obraz w oczach większości powstaje, gdy "kobieta-matka" ucieka sama zostawiając dzieci. Tu już lepiej będzie postrzegany mężczyzna zostawiający kobietę z dziećmi.

          Takie tam genderyzmy;)
          • paris-texas-warsaw Re: proszę o opinie 22.11.13, 23:48
            Archetypy, toposy, ortografia:))) Pożądanych cech miało być.
            • paris-texas-warsaw Re: proszę o opinie 23.11.13, 01:00
              Może ktoś bardziej obeznany by umiał temat ładnie połączyć z Carlem Jungiem i jego "nieświadomością zbiorową" albo innymi teoriami.

              To co też z tym tematem się łączy to symbolika ślubu, a wcześniej oświadczyn/zaręczyn jako ceremonii przełomowych w życiu człowieka. Tu tez widać, że "zaburzona" ich kolejność (w np. w odniesieniu do tradycyjnej kolejności dla ostatniego wieku polskiej kultury) w połączeniu z ciążą i narodzinami dziecka, może jednak "przerastać" siły psychiczne jednostki, że tak powiem. Samo negatywne ocenianie Autora wątku też może być związane z kulturowym postrzeganiem ról w związkach tj. w tym przypadku mężczyzny w związku nieformalnym niechcacego ślubu - konotacja negatywna - wolny ptak, nieodpowiedzialny, nie kochający, chcący się tylko zabawić i mieć łatwiejsza drogę odwrotu itd. itp. Do tego zaburzenie roli aktywnej i pasywnej osób inicjujących ceremonię ślubu - kobieta pewnie sfrustrowana i w jakiś sposób "poniżona" upominając się o "swoje" tj. o legalizację związku.

              Należy jednak pamiętać, że wypełnianie jakichś wzorów kulturowych, naginanie do nich rzeczywistości "uczuciowej" może prowadzić do jeszcze gorszego stanu życia, czego wg mnie może być przykładem sytuacja opisana przez jedną z pań, która gdzieś powyżej opisała, że wprowadziła się w ciąży do partnera dla bezpieczeństwa swojego i dziecka, była jednak tą strona inicjującą, a związek jak rozumiem ulega coraz większej degradacji. "Bezpieczeństwo" rozumiane jako trwanie przy ojcu dziecka i mężczyźnie było więc tylko fasadowe i być może wręcz w jakiś sposób szkodliwe patrząc z dłuższej perspektywy.

              No, temat rzeka, na kilka doktoratów co najmniej:)

              Powodzenia w rozwiązaniu konfliktu, Kojocie:)
              • differentview Re: proszę o opinie 23.11.13, 08:13
                mysle, ze nie chodzi o podwojne standardy tylko raczej o to, ze pomimo szalejacego rzekomo po polsce genderyzmu na glebszym poziomie tradycyjne role nadal maja sie swietnie; to znaczy, ze czegos innego podswiadomie oczekuje sie od mezczyzny a czegos innego od kobiety; facet nie umiejacy zarobic na rodzine, zbyt zwiazany z domem rodzinnym bedzie postrzegany jako niedojrzaly nieudacznik; od kobiety raczej nikomu nie przyjdzie do glowy oczekiwac by zapewnila bezpieczenstwo finansowe calej rodzinie a jesli juz tak sie dzieje to taka kobieta raczej nie czuje sie z tego powodu dumna, raczej zaczyna miec poczucie, ze traci cos na swojej kobiecosci; czesto np mozna uslyszec od kobiet, ktore swietnie sie realizuja zawodowo, ze wcale ich to nie uszczesliwia bo ona chcialaby sie poczuc "jak kobieta"- czyli jako ta, ktora moze sie na kims oprzec a nie polegac tylko na sobie, ktora potrzebuje zeby jej zapewnic opieke i bezpieczenstwo; od kobiety tez nie wymaga sie by odciela sie od domu rodzinnego i udowadaniala swoja wartosc jako niezalezna i samodzielena jednostka dlatego powrot do domu nie jest postrzegany jak zyciowa porazka itd, itd
                • kol.3 Re: proszę o opinie 23.11.13, 09:15
                  Jest para, rodzi się dziecko, pan nie wspiera partnerki, nie pomaga przy dziecku, kobieta zostaje sama, bez podstaw do życia. Musi skończyć studia, aby lepiej wystartować w życie zawodowe i zapewnić dziecku utrzymanie, Zwraca się zatem do rodziny. Gdyby w tej sytuacji był pan zostawiony przez partnerkę z dzieckiem i musiałby dokończyć studia, powrót do rodziny byłby absolutnie usprawiedliwiony a kobieta zostałaby okrzyknięta wyrodną matką itd itd. Ale ojca, który zrzuca opiekę nad dzieckiem na matkę, jak widać, się usprawiedliwia i to jak.
    • vilez Re: proszę o opinie 23.11.13, 09:06
      Pełna zgoda z panią Ekspert. Dziki Kojot został zaatakowany z furią nieadekwatną do opisanego przez niego problemu. Zwłaszcza przez Verdanę, która odleciała w agresji.

      "Winę" za tkwienie w związku brak ślubu ponoszą oboje, przy czym Kojot mniejszą. Albowiem Kojot powiedział partnerce jasno, że ślubu nie chce. A ona się zgodziła MIMO tego na dalszy związek z nim. Mogła się nie godzić. A jednak zdecydowała się na dziecko. I kto tu jest niepoważny? Czy partnerka kobieta nie wie, co to jest decyzyjność? Co to jest stawianie granic i warunków? Kojot swoje postawił i jasno wyeksplikował. Mogła się na jego warunki nie godzić. Zgodziła się, zafundowali sobie dziecko, a teraz jej się odwidziało. Ok, odwidziało się, mogło. Ale eskapizm to nie jest dojrzały sposób na rozwiązywanie problemów. A tu widzę właśnie to- jej ucieczkę od nazwania sytuacji w bliżej nieokreślone pretensje wyrażane w zawoalowany sposób. Tak jak wówczas nie potrafiła jasno postawić swoich warunków i określić swoich granic, tak teraz nie potrafi uczciwie rozwiązać związku, albo wyeksplikować tego, co ją boli. Poczucie bezpieczeństwa zależy w dużej mierze od tego, w jaki sposób sami je sobie dajemy przez jasną komunikację z partnerem i jasne stawianie spraw. Wtedy partner ma szansę się opowiedzieć względem tego i odpowiedzieć na nasze potrzeby. Tu widzę mętną wodę, zawoalowane pretensje- słowem: dziecinadę.
      Ta pani musi dorosnąć. Mogła nie godzić się na związek bez ślubu.
      Nie rozumiem takich kobiet.
      • paris-texas-warsaw Re: proszę o opinie 23.11.13, 10:04
        Wg mnie na związek bez ślubu z dzieckiem w dzisiejszej Polsce mogą sobie "pozwolić" kobiety silne psychicznie, do tego najlepiej z własnym zapleczem finansowym. W innym przypadku po jakimś czasie z różnych względów zaczyna je to "przerastać".
        • igge Re: proszę o opinie 10.12.13, 10:44
          (Niby) zgadzam się z opiniami przedmówczyń ale
          Ślub nie jest konieczny do stabilnego związku i rodziny. Mam przyjaciół, których rodzina (2+1) niczym nie różni się od mojej zaobrączkowanej, po prostu musieli pozabezpieczać finansowo konkubinę, poprzepisywać dom, mieszkanie na nią etc Wychowali wspólnie i wzorowo dzieciaka, nie mieli parcia na zmianę nazwiska partnerki. Ja też nie chciałam zmieniać nazwiska ani nosić obrączki, wiele lat mi zajęła akceptacja swojego małżeńskiego stanu, słowo mąż nie przechodziło mi początkowo przez usta. Pod tym względem rozumiem autora wątku ale powinien brać pod uwagę potrzeby partnerki (a możliwe też, że nalegania ewentualnych teściów). Po drugie - bzdurą totalną jest, że dziecko bez ojca i tak świetnie dorasta, ten brak musi odcisnąć się mocno w psychice choć kiedyś myślałam jak autor wątku. Warto, chociażby dla dziecka walczyć o swoją rodzinę. Dopiero obserwując swojego męża jako ojca zdałam sobie sprawę co mnie w życiu ominęło, wychowałam się bez ojca. To uproszczenie, że dla dziecka lepiej się rozstać niż próbować ratować związek i rodzinę. Kojot nie ma racji, że lepiej nie mieć ojca niż mieć skonfliktowaną rodzinę. Konflikty się rozwiązuje, a w jego przypadku podstawową moją naiwną i banalną może radą jest to, żeby jak najwięcej dawał z siebie partnerce (i dziecku) i cierpliwie czekał na poprawę jakości jego związku. Jak będzie czuły, troskliwy, opiekuńczy, wpatrzony w nią, odpowiedzialny, hojny, wspaniałomyślny, wyrozumiały, uważny, obowiązkowy, pracowity, wspierający, stęskniony, namiętny, silny (psychicznie), spokojny, dobry, wsłuchujący się w jej potrzeby, altruistyczny i skupiony na niej - ona znowu zechce dać mu szansę i humor jej się w końcu poprawi :) i złagodnieje.
          Rozumiem, że może teraz marudzić, być smutna, klócić się z nim np o kasę i wydatki. Nie bagatelizowałabym jej frustracji związanych z ciągłym zaciskaniem pasa. Chociażby dziecko wymaga ciągłych wydatków. Nawet jak nie wymaga to ma się na nie zwyczajnie ochotę i potrzeba wysiłku, treningu i dobrej woli ograniczenie pragnień i zachcianek. Zakładam, że kojocie Twoje dwa etaty wystarczają na jakieś skromne życie. To już jest coś. Ona mając dziecko na głowie i studia nie może (na razie?) podjąć pracy i nie jest to żadna niedojrzałość, jak piszesz. Może dziadkowie mogliby pomóc finansowo.
          Uważam, że półtoramiesięczna rozłąka to nie koniec świata, wiele takich nieobecności przeżyłam, przeżyliśmy z mężem i małżeństwu to nie zaszkodziło wcale choć było mi (i jemu?) ciężko z powodu tęsknoty. Nie zawsze nawet telefoniczny kontakt jest możliwy.
          Bazą rodziny rzeczywiście jest miłość i szczęście z tym związane ale równie ważne jest zaufanie, szacunek, wspólne obowiązki, wspólni przyjaciele, rozmowy, przyjaźń, cierpliwość w rozwiązywaniu nieuniknionych problemów, decyzja o byciu razem na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie, w marudzeniu żoninym i kłótniach też. Musisz kojocie być jak skała i wiedzieć czego chcesz, nie poddawać się. Uczucia czasem przygasają nieco pod naporem prozy życiowych trudności ale potem wybuchają ze zdwojoną siłą. Obsypuj partnerkę, matkę Twojego dziecka drobnymi prezentami, kwiatami, słodyczami czy czymś co lubi, smaruj pachnącym balsamem co wieczór jak już będziecie znowu mieszkać razem, masuj zestresowane ramiona i barki, pięty, organizuj kąpiele przy świecach, wysyłaj masę czułych lub/i namiętnych smsów, kupuj/pożyczaj z biblioteki ulubione książki, przygotowywuj śniadania i/lub kolacje przy (tanim)winie. Ograniczaj swoje potrzeby, żeby starczało Wam kasy na jej przyjemności, fryzjera, manikiurzystkę, kosmetyki. Zaszalej i kup jej ulubione i drogie perfumy. Przytulaj, głaszcz po wlosach, całuj, obsypuj komplementami nie zrażając się tym, że początkowo będzie Cię możliwe odpychać. Gotuj jej obiady, sprzątaj, czyść buty, oglądajcie razem romantyczne komedie pogryzając popcorn i popijając zaparzoną przez Ciebie dla niej herbatkę, całuj ją w locie na dzień dobry w drodze do łazienki, otulaj wieczorem kołdrą, bierz rękę do ust w samochodzie, pozwól w sobotę dłużej pospać a sam zajmij się dzieckiem, patrz przymilnie i z zachwytem w oczy i....rób codziennie jeszcze dziesięc innych rzeczy dla niej, takich, które wiesz, że sprawią przyjemność, wywołają jej uśmiech, rozbroją ją, wzruszą. Przez 8 lat juz chyba wiesz co Twoja kobieta lubi i jakie można sprawiać jej niespodzianki. Bądź wytrwały i dawaj jej z siebie wszystko co najlepsze i nie oczekuj nic w zamian. Rób to bezinteresownie i dla niej, dla swojej rodziny.
      • martishia7 Re: proszę o opinie 25.11.13, 11:39
        Abstrahując od tego, że być może część pań pojechała po panu za ostro, to zwróć uwagę, że ciąża była najpierw, dopiero po ciąży pani się dowiedziała, że panu się odwidział ślub, który do tego momentu co do zasady był w planach.
        • igge Re: proszę o opinie 10.12.13, 10:47
          Aha, PS.
          Nie chcę ci dodawać połajanek ale...dobrze Ci dziewczyny wszystko napisały :)
          Po prostu przestań myśleć o sobie a pomyśl o partnerce i dziecku, o najbliższych osobach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka