Dodaj do ulubionych

Już mnie nie kocha

24.11.13, 09:50
Normalnie to usunęłabym się z jego życia ale mamy dwuletnie dziecko. Wczoraj mój mąż powiedział ,że nie wie czy mnie kocha (dla mnie to to samo że nie), ma mnie dość, denerwujęgo i wolałby, żeby mnie nie było w domu gdy wraca. Mam ochotę to zakończyć, usunąć się z jego życia. No ale jak patrzę gdy synek dobrze się czuje przy ojcu to zdaję sobie sprawę,że rozstanie będzie dużym ciosem dla dziecka. Co robić patrzeć na dobro dziecka czy dać szanse jemu i sobie ułożyć normalne życie odchodząc? Powiem, że ja teraz po tych gorzkich słowach męczę się również jego obecnością.
Obserwuj wątek
    • filetta Re: Już mnie nie kocha 24.11.13, 10:55
      Wczoraj mó
      > j mąż powiedział ,że nie wie czy mnie kocha (dla mnie to to samo że nie), ma mn
      > ie dość, denerwujęgo i wolałby, żeby mnie nie było w domu gdy wraca.

      Zakomunikował ci to i co? Zrobił cos jeszcze? Może poinformował cię o tym, co dalej zamierza?

      Mam ochotę
      > to zakończyć, usunąć się z jego życia.

      Nie rozumiem, dlaczego jest ci przykro. Ja byłabym wściekła, ponieważ zrobił mi wielką przykrość i jeszcze oczekuje, że coś z tym wszystkim zrobię. Nie rozumiem, dlaczego chcesz się po takich słowach USUNĄĆ z jego życia. Na jakich zasadach funkcjonujesz w małżeństwie?

      Powiem, że ja teraz po tych gorzkich słowach męczę się rów
      > nież jego obecnością.
      Rozumiem, jak teraz jest ci źle.
    • alpepe Re: Już mnie nie kocha 24.11.13, 11:24
      A zostaw ojcu dziecko. Ja tam wietrzę dup.ę na horyzoncie.
      • basiastel Re: Już mnie nie kocha 24.11.13, 11:39
        alpepe napisała:

        > A zostaw ojcu dziecko.
        Super rada, doprawdy! Chyba nie masz dzieci i zielonego pojęcia o miłości.
        • alpepe Re: Już mnie nie kocha 26.11.13, 11:30
          mam dwie córki, które wychowywałam siedząc z nimi w domu do ich pójścia do przedszkola. Założę się za to, że ty nie masz pojęcia o facetach, bo ten mąż po tygodniu odstawiłby malca do mamy lub jego kochanka zażądałaby tego.
    • aqua48 Re: Już mnie nie kocha 24.11.13, 11:48
      tojaania100 napisała:

      > Wczoraj mój mąż powiedział ,że ma mnie dość, denerwujęgo i wolałby, żeby mnie nie było > w domu gdy > wraca. Mam ochotę usunąć się z jego życia.
      > zdaję sobie sprawę,że rozstanie będzie dużym ciosem dla dzie
      > cka.

      Wyjątkowo chamsko mąż postawił sprawę. Obojętnie czy jest tylko zmęczony i zdenerwowany czymś, czy rzeczywiście przeżywacie jako małżeństwo kryzys, czy ma na oku kogoś innego.

      Ja bym od razu i wyraźnie dała znać w prostych słowach że dla Ciebie jego obecność w domu po pracy również nie jest "darem niebios" i dobrem nieskończonym. I że taki się ma związek na jaki się zapracuje. Skoro macie dziecko to jednak może warto byłoby się zastanowić nad próbą poprawy sytuacji?
      Może mąż po prostu i bez żadnych podtekstów z trzecia osobą w tle próbował wcześniej coś Ci przekazać jakieś swoje oczekiwania, a Ty nie zwróciłaś na nie uwagi? A te bardzo przykre zdania to wyraz jego frustracji, a nie tylko niedojrzałości i chęci powrotu do życia bez zobowiązań?
      Moim zdaniem zamiast brnąć w urazy i pakowanie walizek warto szczerze porozmawiać i zastanowić się wspólnie nad całą Waszą sytuacją. A może wziąć urlop bez dziecka i wyjechać, choćby na weekend, żeby pobyć ze sobą bez codziennej rutyny?
    • misterni Re: Już mnie nie kocha 24.11.13, 13:13
      A dlaczego Ty masz się usuwać? Niech on się usunie, skoro tak cierpi z powodu Twojej obecności.
    • chwila_prawdy Re: Już mnie nie kocha 24.11.13, 14:44
      Dokładnie. Klasyczne zachowanie faceta, który ma sympatię na boku. Jego teksty w stosunku do Ciebie są tak sztampowe, że aż w oczy szczypie. Za niedługo dowiesz się, że jednak jest ktoś inny.
    • kkokos Re: Już mnie nie kocha 24.11.13, 15:38
      cwaniak i egoista przerzucił na ciebie swoją frustrację, swój brak komfortu. albo ma już kogoś na boku lub tylko na oku, albo rzeczywiście wolałby wracać do pustego domu, gdzie nic by nie musiał, nie byłoby chcącego czegoś od niego dziecka i ciebie, zapewne wymagającej jakiejś interkacji - wszystko jedno: rozwiązanie swojego problemu wybrał najbardziej wredne: JA mam dosyć, a teraz TY coś z tym zrób. to równie dojrzałe jak "podobasz mi się, nie sp.erdol tego".

      • zuzi.1 Re: Już mnie nie kocha 24.11.13, 16:10
        czyje jest mieszkanie? jesli Twoje, to poproś, aby mąż się na jakiś czas wyprowadził, bo potrzebujesz przemyślec to, czy to małzeństwo ma dalej jakikolwiek sens
      • anula36 Re: Już mnie nie kocha 24.11.13, 16:13
        Skoro jasniepan jest tak strasznie zestresowany twoja i dziecka obecnoscia kiedy wraca,niech wezmie walizke, spakuje rzeczy i zamieszka na jakis czas w jakims hotelowym pokoju gdzie spokojnie sobie to wszystko przemysli.
        Jesli bedzie chcial odejsc nie zmusisz go do pozostania,ale nie masz obowiazku wysluchiwac takich tekstow.
        • zuzi.1 Re: Już mnie nie kocha 24.11.13, 16:22
          własciwie to od razu można męzowi powiedziec, że jeśli tak uważa, to droga jest wolna niech się pakuje i szuka szczęscia gdzie indziej, myślę, że to może przyspieszy jego decyzję, albo przemyśli swoje zachowanie albo spakuje się i rzeczywiscie odejdzie, wówczas skrócisz sobie autorko czas zawieszenia w związku, niepewnosci
        • tojaania100 Re: Już mnie nie kocha 25.11.13, 17:07
          Dziękuję Wam drogie forumki za pełen wsparcia odzew. Dlaczego chcę się usunąć? Bo nie potrafię żyć z kimś kto mnie nie znosi. Może nie powinien był mnie tego powiedzieć, właściwie cały dzień odcinał się ode mnie i tak od kilku dni. Wieczorem w sobotę ja rozpoczęłam dyskusję. Jego zachowanie spowodowane było tym jak powiedział, że źle się do niego odnoszę i czasami ciężko dyskutować jest ze mną , gdyż podnoszę głos. On jest człowiekiem bardzo zrównoważonym i wymaga spokoju podczas dyskusji. Natomiast ja jestem bardziej żywiołowa i jak mnie coś zirytuje to to pokazuję. Do tego mój mąż nie czuje się szanowany czasami.
          Tych zarzutów nie słyszę pierwszy raz. Starałam się zmienić ale ja chyba nie nad wszystkim panuję albo raczej nie widzę tak tego. Dodam,że to raczej chodzi o moje emocje i ton wypowiedzi niż to co mówię, ponieważ nie obrażam męża i rzadko krytykuję. On również mnie nie obraża, rzadko krytykuje i czuję się przez niego szanowana oraz szczęśliwa z nim. Bardzo się starłam, żeby mój mąż również był szceślwiy ze mną (starałm się opanować, mówić spokojnie jak coś mi nie odpowiada) an on i tak stwierdził,że mu ciężko ze mną. Poddałam się i stwierdziłam, że więcej nie dam rady chyba się zmienić. Dodatkowo uniosła mnie duma. Jednak wczoraj nie pytany powiedział, że mnie kocha a to,ż enie wie czy mnie kocha mówił przez złość. Mój mąż stara się zaakceptować fakt, że ja taka jestem jednak czasem już też nie daje rady i się odcina i ma mnie dosyć. Na bank nie ma nikogo na boku. Po pracy zawsze w domu, zazwyczaj razem z domu wychodzimy. On nie potrafi kłamać, rodzicom czy innym osobom, Zawsze szczerze mówi, nic nie kręci więc uważam, że jakby coś było to także mnie powiedziałby ,że ma kogoś bo go o to zapytałam.
          Plany o usunięciu się przekładam, mając nadzieję,że do niuch nie wrócę i wszystko się dobrze ułoży. Teraz jakby było dobrze. To znaczy mi jest dobrze bo już się nie odcina mąż, nie dąsa i nie zamyka się. Mam nadzieję,że jemu jest dobrze również.
          • glamourous Re: Już mnie nie kocha 25.11.13, 20:30
            Sebalda pewnie zaraz sie tu wypowie, jak bardzo meczace i zniechecajace jest dla czlowieka preferujacego cywilizowane, spokojne i konstruktywne formy komunikacji zycie z takim partnerem jak Ty opisujesz siebie ("a jestem bardziej żywiołowa i jak mnie coś zirytuje to to pokazuję. Do tego mój mąż nie czuje się szanowany czasami"). Podzielam w calosci : jezeli ktos zostal dobrze wychowany i szanuje innych, to ciezko mu jest wytrzymac pod jednym dachem z cholerykiem, ktory o byle co drze jape. Zwlaszcza na dluzsza mete.

            Rozumiem wiec Twojego meza, bo z powodu takich roznic nie do pogodzenia jak najbardziej mozna sie odkochac i to dosc szybko. I niestety, wyglada na to, ze jestes na najlepszej drodze do rozwalenia swojego zwiazku z przyzwoitym chyba facetem.

            > Tych zarzutów nie słyszę pierwszy raz. Starałam się zmienić ale ja chyba nie n
            > ad wszystkim panuję albo raczej nie widzę tak tego. Dodam,że to raczej chodzi o
            > moje emocje i ton wypowiedzi

            Terapia, terapia kobieto. A nie jakies teatralne deklaracje o "usuwaniu sie" z jego zycia.
            • ta_karola Re: Już mnie nie kocha 25.11.13, 21:16
              To też nie tak, że o byle co ja drzę japę. Może niezbyt jasno to opisałam. Tego mi nie powiedział i mi się tak nie wydaje. Mój mąż nawet wie, że mogę mieć ważny powód tylko nie potrafię tego spokojnie wytłumaczyć. Potrafię opanować emocje, jeżeli chodzi jakieś bzdety. Naprawdę jestem dosyć wyluzowana i "pierdołami" nie przejmuję się. To mi nawet stawiał kiedyś jako zarzut, że ja nie zwracam takiej uwagi na szczegóły. Nie jestem typem choleryka z tym także mój mąż się zgadza. Chodzi o to,że jak coś mi się nie spodoba w męża zachowaniu to nie powiem normalnie tylko się denerwuję i głos mam zmieniony i spojrzenie mam zmienione tak mi mówi ale nie jest to na co dzień i nie z byle powodu.
              Terapia jakaś to być może przydałaby się.
              • ta_karola Re: Już mnie nie kocha 25.11.13, 21:19
                Napisałam z innego nicka :)
                • akniwlam Re: Już mnie nie kocha 26.11.13, 11:08
                  Wyżej ktoś napisał Ci, że ma się taki związek, na jaki się zapracuje. I to najlepsza rada, jaką możesz dostać. Jeśli faktycznie sposoby komunikacji Twój i Twojego męża są różne i trudno Wam się przez to w stresującej sytuacji dogadać, to może powinniście popracować nad jakimś kompromisowym, wspólnym rozwiązaniem? To, co usłyszałaś, było niedopuszczalne w związku. Być może on też od Ciebie słyszy takie komunikaty, ktorych nie może znieść (niekoniecznie Ty musisz je wypowiadać, ale on je i tak słyszy - czasem my mówimy jedno, a nasz rozmówca odbiera kompletnie coś innego!) Może musicie znaleźć jakieś magiczne zdanie, w którym będzie zawarty i szacunek, i prośba o przerwę w rozmowie (np. w poważnej rozmowie o uczuciach: dobrze, że mi to mówisz, ale pozwól mi się nad tym zastanowić, wrócimy do tej rozmowy za godzinę). W ten sposób dacie sobie czas na ochłonięcie i dzięki temu nie będziecie się nawzajem ranić. Może w trudnych rozmowach pomogłoby pisanie do siebie listów albo metoda, którą niedawno ktoś polecał na forum: jedno mówi przez 5 minut z zegarkiem w ręku, potem drugie ma tyle samo czasu na odpowiedź. To może być jeden z tych sposobów, może wymyślicie coś wlasnego. Ale jeśli się kochacie, chcecie być razem, to jakaś zmiana komunikacji Wam jest potrzebna, żeby niepotrzebnie się nie ranić.
                  A Ty sama możesz spróbować w chwilach złości czy żalu mówić o swoich uczuciach. Nie "jak mogłeś mi to zrobić", "to przez ciebie..." tylko "jestem w tej sytuacji bardzo zdenerwowana", "strasznie mi smutno, bo...". Bez oskarżania, wypominania, tylko o tym, co w Tobie się w tej chwili dzieje. Podmiotem zdania "ja", a nie "ty". Trudno do tego przywyknąć, ale to naprawdę pomaga.
                  • paris-texas-warsaw Re: Już mnie nie kocha 26.11.13, 11:39
                    Ania/Karola, ale Ty jesteś zakręcona:) Dobrze, że masz tego świadomość:) Myślę, że jak wydrukujesz swój pierwszy i drugi post i dasz jakiemuś specjaliście od psychiki, to on już Cię pokieruje:) Jak mąż wytrzyma trudny do określenia czas leczenia, to może cos z tego jeszcze będzie, kto wie?:)
                    • ta_karola Re: Już mnie nie kocha 26.11.13, 22:13
                      Paris sądzę ,że mnie nie zrozumiałaś dobrze. Może konkrety co jest zakręconego w tym co napisałam?
                  • sebalda Re: Już mnie nie kocha 26.11.13, 11:40
                    Jak mąż odnosi się do dziecka? Czy jest ciepłym i cierpliwym ojcem, czy raczej wymagającym?
                    Jeśli mąż jest taki dobry, jak opisujesz, spokojny, opanowany, co wywołuje aż tak negatywne emocje w Tobie? Piszesz, że pierdoły Cię nie ruszają, więc co?
                    Mąż ma pretensje o Twój ton, a jaki jest jego ton? Spokojny, ale przy zimny? Nie masz czasami wrażenia, że on jakby czekał na Twój wybuch?
                    Na czym dokładnie polega Twoje nieszanowanie męża? Do tej pory pisałaś o tym, że przeszkadza mu Twój ton i spojrzenie, ale oprócz tego jeszcze coś? W nerwach celowo go ranisz, żeby sobie ulżyć? Używasz wobec niego wyzwisk?
                    Koniecznie odpowiedz na te pytania, bo ja jakoś trochę inaczej to wszystko widzę, ale być może się mylę.
                    • paris-texas-warsaw Re: Już mnie nie kocha 26.11.13, 17:32
                      Oj, Sebalda... Wczoraj powiedział, że nie kocha, chciała kobita brać dzieciaka i się rozwodzić, dziś powiedział, że to wina jej tonu, już jednak jest miłość i wszytsko dobrze. Przeciez to jakieś zaburzenia emocjonalne, sama Autorka pisze, że chyba terapia by się przydała. Przeczytaj piewrszy i drugi post - tak zrównoważony człowiek by nie pisał:) Tu nawet drugiego dna trudno się doszukiwać. Ma facet ciężkie życie i tyle...
                      • sebalda Re: Już mnie nie kocha 26.11.13, 22:20
                        Paris, a Ty czytalaś Molestowanie moralne (uff, jak ja nie lubię tej nomenklatury francuskiej)? Lodowaty ton, doprowadzanie ofiary do skraju niepewnosci i bezradności, żeby wywołać atak i dzięki temu wykazać, jaka jest okropna?
                        Autorka pisze (i działa zapewne) bardzo emocjonalnie i naiwnie. Takiej osobie bardzo łatwo wmówić winę. Nie znoszę podniesionego głosu, nie znoszę awantur, ale tutaj w trakcie rozwijania historii okazuje się, że nie tyle o krzyki i wyzwiska ze strony autorki chodzi, ale o jej nieodpowiedni ton i spojrzenia. Wyzwiska i krzyki można udowodnić, ale tonu i spojrzeń już nie, więc można się do nich łatwo przyczepić, byle doprowadzić do poczucia winy u ofiary.
                        Gdyby autorka pisała tylko o tym, że często ponoszą ją nerwy, wyzywa, przeklina, awanturuje się, a partner jest spokojny i to go odstręcza od niej, to ją bym uznała za agresora, ale tutaj jest inaczej. Autorka Molestowania moralnego dokładnie opisuje mechanizm używania spokojnego, ale też lodowatego tonu przez osobnika chcącego zawładnąć ofiarą. Być może bardzo się mylę tutaj, ale takie mam skojarzenia, gdy czytam posty autorki. I nie chodzi o to, że ona jest kobietą i dlatego ją bronię. W najdluższym wątku na forum długo broniłam faceta:)
                    • ta_karola Re: Już mnie nie kocha 26.11.13, 22:07
                      Mąż do dziecka ogólnie dobrze ale czasem podniesie głos (już dawno) albo go popycha gdy dziecko chcve cośdo niego wyrwać(czego zabraniam, zdarzyło się to ok.3 razy) albo mu odda gdyt en go uszczypnie (też zabraniam). Więc cierpliwości raczej dużej nie ma do dziecka. Ja mam większe i sam to stwierdził i docenia to we mnie.. Jest ciepły ale i wymagający.
                      Co wywołuje moje negatywne emocje? No to np., że za dużo siedzi przy komputerze (mąż potrafi codziennie po 3-4 godziny po pracy przesiedzieć grając) albo sposób zachowania do dziecka. Na pewno nie czepiam się o jakieś bzdety i nie jest to częste ale gdy zwrócę mu z nerwami,żeby nie grał już tyle to on się obraża.i jeszcze dłużej gra a ja znowu go upominam na drugi dzień w niezbyt przyjeeny dla niego sposób. Kilka tygodni jest spokój a gdy już coś zacznie się nie tak, to ciężko jest to zakończyć. Ja nawet nie wiem kiedy za bardzo to się zaczyna, ponieważ mnie mąż nigdy na bieżąco nie mówi np. nie chcę, żebyś do mnie tak się odzywała więc zwykle po dłuższym czasie spostrzegam, że on nie czuje się dobrze. Myślę, że częściowo z tego powodu ciężko mi się jest poprawić.
                      Nie mam wrażenia,że czeka na mój wybuch ale mam wrażenie, że jest nieco przewrażliwiony na punkcie tonu wypowiedzi. On nie uznaje żadnych drobnych sprzeczek. Gdy mój mąż ze mną obserwuje drobną sprzeczkę u zaprzyjaźnionej pary to mi później mówi, że to coś okrpnego że on tego nie zniósłby. Natomisat tamta para twierdzi ,że oni tak rozładowują emocje i im to nie przeszkadza.

                      Niecelowo go ranię, ponieważ nawet nie mówię nic obraźliwego tylko proszę by zmienił swoje zachowanie. Mąż ani razu nie miał pretensji o to co mówię tylko o to jak mówię. Nie używam wyzwisk, nie krytykuję go jako tako tylko proszę by np. przestał grać albo że zobowiązał się coś zrobić a robota nadal "leży". Z tego pwodu też chyba nie wiedziałam,że zrobiłam coś co go uraziło. Drażnię go też gdy dyskutujemy na jakiś obojętny temat a ja nagle podnoszę głos.
                      • paris-texas-warsaw Re: Już mnie nie kocha 26.11.13, 22:44
                        No tak jakoś "zakręcenie" piszesz:) Nie wiem, jak popycha małe dziecko, to może sam też ma problemy z emocjami, i sztucznie je w rozmowach z Tobą w sobie "trzyma na wodzy" i dlatego denerwuje go, że Ty to robisz może w bardziej "naturalny" sposób?
                      • glamourous Re: Już mnie nie kocha 26.11.13, 23:34
                        A to zupelnie zmienia postac rzeczy. Myslalam, ze maz jest w tym ukladzie postacia pozytywna, a Ty mu ciosasz kolki na glowie. Ale nie. Osoba zrownowazona i rzekomo spragniona zdrowej komunikacji nie popycha dziecka i nie oddaje mu, gdy ono uszczypnie. Z emocjonalnoscia tego faceta jest cos ewidentnie nie halo i nie chce krakac - obym sie mylila - ale mam wrazenie, ze to dopiero poczatek Waszych problemow, ktore beda eskalowac z czasem. Zle to wyglada na moj gust i potrezba bedzie duzo pracy i swiadomosci z obu stron, zeby jakos te dwie postawy pogodzic. Bo za chwile zaczniecie sie powaznie scinac o wychowanie dziecka, zaczna sie powazne napiecia i dziecku tez to na dobre nie wyjdzie. Pomyslcie moze juz teraz o terapii.
                        • ta_karola Re: Już mnie nie kocha 27.11.13, 09:20
                          No mój mąż jest mściwy nawet wobec mnie lubi się odpłacić tym samym oprócz krzyku (on nie cierpi sprzeczek). Popychał synka w nadziei, że od dziecka dotrze by czegoś nie robił. Mąż mocno się denerwuje gdy dziecko płacze i czasem z tego powodu chciał go zamknąć w pokoju ale ja t stanowczo tego zabraniałam i później zaprzestał tych prób. Już zaistniały między nami starcia odnośnie wychowania dziecka. Mąż od początku przejawiał mało cierpliwości do synka. Nie cierpi gdy dziecko płacze i krzyczy, czuje się wtedy bezradny.
                          Może on też ma jakieś problemy emocjonalne, sama nie wiem, może i tak, że nam wspólnie przydałaby się terapia.
                        • ad.a6 Re: Już mnie nie kocha 27.11.13, 10:06
                          glamourous napisała:

                          > A to zupelnie zmienia postac rzeczy. Myslalam, ze maz jest w tym ukladzie posta
                          > cia pozytywna, a Ty mu ciosasz kolki na glowie. Ale nie. Osoba zrownowazona i r
                          > zekomo spragniona zdrowej komunikacji nie popycha dziecka i nie oddaje mu, gdy
                          > ono uszczypnie. Z emocjonalnoscia tego faceta jest cos ewidentnie nie halo i ni
                          > e chce krakac - obym sie mylila - ale mam wrazenie, ze to dopiero poczatek Wasz
                          > ych problemow, ktore beda eskalowac z czasem. Zle to wyglada na moj gust i potr
                          > ezba bedzie duzo pracy i swiadomosci z obu stron, zeby jakos te dwie postawy po
                          > godzic. Bo za chwile zaczniecie sie powaznie scinac o wychowanie dziecka, zaczn
                          > a sie powazne napiecia i dziecku tez to na dobre nie wyjdzie. Pomyslcie moze ju
                          > z teraz o terapii.
                          >
                          Osoba zrównoważona i odpowiedzialna, mając rodzinę, małe dziecko przede wszystkim, nie siedzi 3-4 godzin dziennie przed kompem, grając. Ja bym zrobiła blokadę na bios, dopóki facet nie zrozumie, że w domu i przy dziecku jest masa do zrobienia. Przerabiałam to u siebie w domu.
                      • pade Re: Już mnie nie kocha 27.11.13, 12:22
                        raanyy:)
                        On nie uznaje żadnych drobnych sprzeczek.
                        Do tego czepia się tonu i spojrzenia, a Ty wpadasz w poczucie winy...
                        Wiesz co, to, co Twój mąż robi Tobie to się nazywa przemoc psychiczna.
                        Masz święte prawo sobie westchnąć, spojrzeć, popłakać, roześmiać się w głos. Nie tłum emocji bo albo będziesz miała nerwicę albo depresję.
                        Pójdę dalej, masz prawo pokazać, że jesteś zła! Tak! Masz prawo być zła, przemyśleć sobie, co Cię wkurza, ochłonąć trochę i powiedzieć mu o tym, nawet podniesieonym tonem. Ale bez oskarżania, wyzwisk itd.
                        Czy któreś z rodziców męża jest alkoholikiem?
                        • ta_karola Re: Już mnie nie kocha 27.11.13, 13:09
                          Nie, nikt nie był u niego alkoholikiem.
                  • danaide Re: Już mnie nie kocha 26.11.13, 22:32
                    > Wyżej ktoś napisał Ci, że ma się taki związek, na jaki się zapracuje. I to najl
                    > epsza rada, jaką możesz dostać.

                    Jasne, bo facet to taka czysta kartka, którą sobie można zapisać wg uznania więc trzeba uważać co na niej zapisać...
                    • ad.a6 Re: Już mnie nie kocha 27.11.13, 10:12
                      A facet to kukła, marionetka, od której nic nie zależy? Jak mnie denerwują tego typu rady. Jakbyśmy my, kobiety, musiały być psychologami, kucharkami, nianiami, kochankami i diabli wiedzą kim jeszcze, by tylko jaśnie pana zadowolić. A pan, jeśli zechce, odpłaca się tym samym, jak nie - to nie, i znowu mamy się zastanawiać co złego zrobiłyśmy/czego nie zrobiłyśmy. Masakra....
                      • akniwlam Re: Już mnie nie kocha 27.11.13, 11:46
                        Ja tę radę całkiem inaczej interpretuję, niż Wy.
                        Facet nie jest czystą kartką, kukłą, marionetką ani jaśnie panem. Jest myślącym człowiekiem z zaletami i wadami, które do pewnego stopnia jego partnerka na ogół miała okazję poznać jeszcze przed ślubem czy wspólnym zamieszkaniem. (Nie piszę o sytuacjach ekstremalnych, gdy wychodzi na jaw długo skrywana tajemnica. Ale na ogół widziały gały, co brały.)
                        Związek jest taki, na jaki zapracują OBIE strony. Nie tak, że jedna ma stawać na głowie, żeby zadowolić drugą, a druga może sobie leżeć, pachnieć i przyjmować hołdy. Pracować nad związkiem mają oboje. Tyle, że jak ktoś pisze na forum, że ma problem w małżeństwie, to możemy udzielić rad tylko i wyłącznie tej osobie, która pisze. To ona ma problem, to ona odważyła się go określić, napisać, poszukać pomocy. Mamy jej pisać, że jej mąż powinien przestać grać na komputerze, więcej czasu poświęcać dziecku i nauczyć się sensownej komunikacji? Ona to wie! I nasze rady dla męża nic nie zmienią, bo on ich ani nie przeczyta, ani się do nich nie zastosuje. Ale Autorka wątku może zmienić sytuację, zmieniając siebie, swoje podejście, swoje zachowanie. Ucząc się skuteczniejszej komunikacji chociażby. Swoją zmianą może wymusić czy wpłynąć na zmianę w nim.
                        Teraz już się dobrze rozumiemy?
    • danaide Re: Już mnie nie kocha 26.11.13, 22:56
      Być może trafiam kulą w płot, ale...
      Piszesz, że mąż jest zrównoważony. Ale piszesz też, że jest przewrażliwiony na punkcie Twojego tonu, odda dziecku, które go uszczypnie (dobrze zrozumiałam)? Wg mnie on nie jest zrównoważony tylko jakoś odcięty od negatywnych emocji i zachowań i woli by te w ogóle się nie pojawiały, a jak już się pojawią to ewidentnie sobie z nimi nie radzi - bo jeśli nie da się przez jeszcze większe odcięcie to nie da się wcale.

      Oboje jesteście z różnych domów, w których zapewne panował różny kod komunikacji. Czy wiesz jak rozmawiano u niego? Czym nasiąknął i czego próbował unikać?

      Myślę, że Tobie, jeśli nie terapia, to na pewno kurs asertywności i komunikacji bez przemocy szkody by nie uczynił. Lub książki na ten temat.
      • zuzi.1 Re: Już mnie nie kocha 26.11.13, 23:17
        Zgadzam się z danaide. Autorko opisz więcej konkretnych sytuacji z Waszego życia i napisz jak się wówczas zachował mąż, mi to trochę wygląda na taką delikatną tresurę małżonki, a może delikatniej:) na urabianie żony wedle swoich potrzeb i wygody. A żona chodzi koło męża już na paluszkach i ciągle tylko uważa, żeby mu nie podpasc krzywą miną i podniesionym tonem glosu. A mąż gra po pracy po kilka h w gry...i nie, ten mąż ZDECYDOWANIE nie jest zrównoważony, on Cię urabia, żeby miec jak najwięcej świętego spokoju dla siebie, żebyś się go nie czepiała o nic i niczego się nie domagała, takie manipulacje, a Ty już każde swoje zachowanie i ton głosu analizujesz. Mąż Cię chyba w coś wkręca...
        • ta_karola Re: Już mnie nie kocha 27.11.13, 09:23
          Tak właśnie chodzę na paluszkach, już czasem nie daję rady po prostu bo nawet nie wiem co się stało. Tak on chce świętego spokoju tak powiedział.
          • ad.a6 Re: Już mnie nie kocha 27.11.13, 10:14
            ta_karola napisała:

            > Tak właśnie chodzę na paluszkach, już czasem nie daję rady po prostu bo nawet n
            > ie wiem co się stało. Tak on chce świętego spokoju tak powiedział.

            Jakbym widziała mojego. On przecież jest dobry, nikomu krzywdy nie wyrządza i chce TYLKO świętego spokoju, wszyscy ludzie mają mu się z drogi usuwać, obowiązki domowe też.
            Hasło na bios będzie dla pana niespodzianką po powrocie z pracy.
      • ta_karola Re: Już mnie nie kocha 27.11.13, 09:42
        Ja mu tłumaczyłąm, że ja już tak mam,że okażę jak coś mnie denerwuje tak jak wiele osób. Niestety mąż nie toleruje nawet najmniejszego porzejawu złości. Czuje się tedy nieszanowany więc posatnowiłąm się poprawić. A on nigdy nie pokaże tego po sobie wobec dorosłych. Tak jest odcięty od negatywnych emocji.
        Wiem jak rozmawiano u niego- spokojnie mu coś tłumaczono, bez podnoszenia głosu, nigdy rodzice do niego nie krzyczeli i nadal tak jest. Także atmosfera szacunku raczej go otaczała. Mój mąż nie jest asertywny wobec swoich rodziców w ten sposób, że gdy denerwują go swoim marudzeniem to nigdy nie powie grzecznie , aby przestali i woli się męczyć i słuchać po kilka godzin ich narzekań czy marudzenia na różne tematy. Później mi się żali,że już miał dość i robi taką minę, że naprawdę widać,że ciężko mu z tym było. Jego rodzice potrafią naprawdę bardzo dużo mówić a on natomiast jest małomówny i nie lubi zbytnio gdy któs dużo mówi. Natomiast jego rodzice między sobą się kłócili i o ile wiem nadal się kłócą, nie są zbyt zgodnym małżeństwem. Jego brat jest nawet bardzo ekspresyjny, to jest jego przeciwieństwo i nieraz wobec swojej małżonki się rzucał albo krytykował mojego męża. Natomiast gdy byli sami, to ją przewiercał na ziemię. Ostatnio się uspokoił bo wiem od szwagierki, że ona już też nie dawała z nim rady. Ja mojemu mężowi takich scen nie robiłam przy innych , natomiast w domu mu czasem coś zarzucę nie na spokojnie tak jakby chciał. Ja się ztym zgadzam,że trzeba rozmawiać na trudne tematy na spokojnie, czasami mi to się udaje, mąż wtedy mi odpowiada i się dogadujemy. Nartomiast gdy choćby trochę podniosę głos, to on nie chce nic mówić, odcina się.
        • verdana Re: Już mnie nie kocha 27.11.13, 09:57
          Postanowiłaś sie poprawić? Daj spokój. Mąż tego nie doceni, bo on nie tyle nie toleruje żadnego przejawu złości, co nie toleruje żadnej krytyki, ani co gorsza - nie zamierza zmieniać swojego postępowania tylko dlatego, ze tak byłoby lepiej dla związku. Mam wrażenie, że zostałaś cholernie zmanipulowana. Mąż najpierw chlapną coś niewybaczalnego, a potem udało mu się Ciebie przekonać, zę sama jesteś temu winna. Że to Ty drażnisz Pana i Władcę, a Twoim obowiązkiem jest mówić tak, aby jemu sie to podobało. Odwrotnie, niestety, to nie działa.
          • danaide Re: Już mnie nie kocha 27.11.13, 10:31
            Główna metoda komunikacji ojca mojego dziecka - na pawia - odwrócić się ogonem. Długo się starałam, a i tak kręcił nosem. Mała miała 4 miesiące kiedy wylądowała w szpitalu, ja nie wytrzymałam stresu i napięcia. I taki był początek końca. Jak jest dobrze to jest dobrze - i tyle. Nie chodzi o to, by wyładowywać na kimś swoje frustracje, ale aby mieć z kim o nich rozmawiać i mieć wsparcie w rozbrajaniu min.
            • sebalda Re: Już mnie nie kocha 27.11.13, 11:31
              Strasznie mnie zmroził ten wątek. Przeraziła mnie wizja mojego syna za 10 lat:(
              Wobec wybuchowości mojego męża moje dzieci wyrobiły sobie dwie strategie. Bardzo typowo podzielone płciami. Córka płacze po scysjach. Wypłacze się i jej to pomaga. Syn milczy. Do perfekcji opanował bierny opór. Wie, że jakakolwiek dyskusja z ojcem przynosi tylko eskalację agresji, więc jej nie podejmuje. A potem i tak robi swoje i na tym w sumie wygrywa. Tyle że nie wiadomo (a właściwie świetnie wiadomo), co się z nim dzieje w środku. Brak możliwości odreagowania, odpowiedzenia, obrony swojego stanowiska bardzo kumuluje frustrację. Niemożność wyrażenia negatywnych emocji zatruwa umysł.
              Syn już teraz mówi, że ojciec jest dla niego antyprzykładem. Jestem przekonana, że sam w swoim związku też będzie unikał awantur, kłótni, też może stosować bierny opór. To nie jest dobre. W związku czasami są niezbędne ostre dyskusje, krótkie spięcia. Ludzie muszą się dotrzeć. Tylko są dwa warunki: nie wolno przekraczać granic, celowo ranić słowami, używać wyzwisk i po kłótni trzeba się nawzajem przeprosić. Tutaj tego ewidentnie nie ma, jest tylko nieustanne zwalanie winy na jedną stronę.
              Mąż autorki ceni sobie nade wszystko spokój. I ja to rozumiem. Ale pod mianem spokoju on ma też na myśli to, że nikt nie ma prawa niczego od niego wymagać. Czyli on nie musi niczego robić, co by mu nie pasowało, a wszelka próba poproszenia go o cokolwiek jest traktowana jako atak, jako zaburzenie jego spokoju. Jak sie czuje osoba, która o coś prosi i jest ciągle lekceważona? Ma zachować zimną krew w takiej sytuacji? Prosi raz, prosi drugi, trzeci? Świętego by ruszyło.
              Pan będzie szczęśliwy, jak żona nie będzie nic od niego chciała, jak będzie mógł żyć po swojemu, ona mu będzie z drogi schodzić, dziecko nie będzie płakać. Tylko po co takiemu w takim razie rodzina???
              Nie da się żyć na dłuższą metę ciągle się kontrolując. Kontrolować można (i trzeba) słowa, ale stres, podenerwowanie, rozgoryczenie, frustracja to nie są emocje, które można stale trzymać na wodzy, bo to grozi ciężką chorobą. Nie wolno się wyżywać na bliskich, ale gdy prośby i jasne komunikaty nie trafiają, czasami nie ma wyjścia i trzeba zwrócić ostrzej uwagę.
              Facet tutaj ustawił sie w idealnej pozycji. Pod pozorem niechęci do podniesionego tonu może się dowolnie wypiąć na wszystko i mieć święty spokój, a do tego grzeczną, wiecznie uśmiechniętą żonkę i wytresowane dziecko.
              Jego brat poszedł w drugą stronę: powiela wzorzec z domu, też komunikuje się w kłótniach. Mąż autorki niby jest tym lepszym, jest przeciwieństwem rodziców, tylko czy nie przegiął w drugą stronę?
              • alinawk Re: Już mnie nie kocha 27.11.13, 12:33
                > Strasznie mnie zmroził ten wątek. Przeraziła mnie wizja mojego syna za 10 lat:(
                > Wobec wybuchowości mojego męża moje dzieci wyrobiły sobie dwie strategie. Bardz
                > o typowo podzielone płciami. Córka płacze po scysjach. Wypłacze się i jej to po
                > maga. Syn milczy. Do perfekcji opanował bierny opór. Wie, że jakakolwiek dyskus
                > ja z ojcem przynosi tylko eskalację agresji, więc jej nie podejmuje. A potem i
                > tak robi swoje i na tym w sumie wygrywa.

                O, wypisz wymaluj mój mąż!
                Milczy i robi swoje. Załóżmy jest jakaś tam dyskusja z różnicą zdań (albo i nie) zapadają jakieś ustalenia, ja jestem zadowolona bo doszliśmy do porozumienia. Po jakimś czasie się okazuje że jest zrobione całkiem inaczej. Mąż zrobił swoje tak jak mu pasowało. Ja mam pretensję a on nie wie biedaczek o co chodzi. Ja oczywiście wychodzę na awanturnicę i sekutnicę bo mam pretensje i robię awantury. Nie zliczę ile razy mi już robił takie numery więc już nie mam cierpliwości i puszczają mi nerwy. A on robi za biednego misia na którego ta zła żona krzyczy :P
                No i wygrywa, bo zawsze musi być tak jak on chce.
          • pade Re: Już mnie nie kocha 27.11.13, 12:24
            zgadzam się z Verdaną
            • sebalda Re: Już mnie nie kocha 27.11.13, 21:28
              Aniu, uważam, że Twój mąż Tobą bardzo sprytnie manipuluje. Jeśli prawdą jest, że go nie wyzywasz, nie ubliżasz mu, nie mówisz raniących słów, ograniczasz swoje wymówki pod jego adresem tylko do skrajnych sytuacji, a jedyny jego zarzut to Twój nieodpowiedni ton i spojrzenie, to jego obrażanie się na Ciebie i inne fochy nie są w porządku. On chce mieć spokój, ale to oznacza, że nie wolno Ci go o nic prosić i na nic zwracać uwagi, bo on sobie nie życzy. Tylko tak się nie da żyć w związku, szczególnie gdy jest małe dziecko. Masz prawo od niego wymagać pomocy i ograniczenia zabaw na komputerze, bo on też musi się włączyć w życie rodziny, musi się zająć dzieckiem czy innymi sprawami domowymi. To nie jest łaska z jego strony, tylko prawa rządzące związkiem partnerskim.
              Na Twoim miejscu zwracałabym mu uwagę wyłącznie tonem oficjalnym, neutralnym, a gdy ten mu się nie spodoba, przyparłabym go do muru, żeby wyjaśnił, dlaczego. Następnym razem poprosiłabym go najsłodszym głosem, na jaki mnie stać. Jeśli znów się przyczepi, znowu zmieniłabym ton, ale nadal byłby on bardzo spokojny. W końcu wykazałabyś mu, że nie o ton chodzi, tylko o przekaz, czyli wymaganie od niego, by włączył się w życie rodziny, co mu najwyraźniej przeszkadza.
              Nie chodzi o to, żebyś mu ustępowała, żebyś chodziła na palcach, ale żeby mu wykazać, że to on się czepia.
              Nie liczę, że to mu da do myślenia, że on zrozumie cokolwiek, to nie ten typ, ale wytrącisz mu może przynajmniej częściowo argumenty z ręki. Zrób wszystko, by nie dać się sprowokować, bo to do tego właśnie się sprowadza.
              Twój mąż albo jest niezwykle wygodnicki i taki sposób działania sobie wymyślił, albo stosuje wobec Ciebie bierną przemoc psychiczną. Jak możesz, kup sobie albo ściągnij tę książkę: merlin.pl/Molestowanie-moralne_Marie-France-Hirigoyen/browse/product/1,1141805.html?gclid=CKqAkprmhbsCFcdZ3god528AQQ
              Nie daj sobie wmówić winy, bo do końca życia będziesz musiała przepraszać, że żyjesz.
              • algavre.live Re: Już mnie nie kocha 28.11.13, 12:18
                Znam osobiście pewnego Pana o takim charakterze. Na szczeście nigdy nie założył rodziny, bo kobieta nie miałaby łatwego chleba z kimś takim. Na pozór opanowany /emocje chowa do wewnątrz i raczej nie emanuje nimi/, przy tym bardzo uparty,ciężko go odwieżć od zamiarów nawet życiowo głupich, obiecuje, że się zmieni, ale robi swoje,albo wogóle nie chce rozmawiać, nie można do niego trafić. Byle jaka uwaga może spowodować, że się zatnie w sobie i koniec. Muru się nie przebije.Do tego "niestety";) bardzo przystojny i bardzo urokliwy...
              • ta_karola Re: Już mnie nie kocha 28.11.13, 16:46
                Przemyślawszy sobie uważam,że wina leży gdzieś po środku pomiędzy waszymi oskarżeniami dot. mojego zachowania a męża. Wątpię,że mąż chce mną manipulować. To nie ten typ mężczyzny. Jest prostoduszny. Nie jest też tak, że wszytko jest na moje głowie a on nic nie robi. Po prostu czasami przesadza z grami, nie spędza z nami czasu, preferując świat wirtualny ale jak ma coś w domu zrobić to zwykle się wywiązuje. Dodatkowo ma złotą rączkę. Nie byłabym szczęśliwa w związku, gdzie musiałabym ja zasuwać a mąż obijałby się.
                • ta_karola Re: Już mnie nie kocha 28.11.13, 16:55
                  W sumie to codziennie siedzi sporo przed komputerem.
                • akniwlam Re: Już mnie nie kocha 28.11.13, 17:10
                  Dobrze o nim świadczy, że wypełnia rozmaite obowiązki na rzecz Waszej rodziny, Waszego domu. Podział obowiązków też zależy tylko od Was. Jedno ale, które ja bym miała, dotyczy czasu spędzanego z Waszym dzieckiem. Choćby tatuś padał po pracy na nos, dziecko potrzebuje choć trochę kontaktu. A chyba nie pada, skoro ma siłę na granie na kompie? Spróbuj włączać męża we wspólne zabawy z dzieckiem, jakieś budowanie z klocków, układanie układanek, udawanie zwierząt, zagadki czy co tam Twoje dziecko lubi. Może czasem niech wyjdą na spacer tylko we dwójkę, albo na basen, gdziekolwiek - nie wiem, co lubią i jakie macie możliwości. Chodzi o to, żeby tata i dziecko mieli silną więź i zwyczajnie lubili swoje towarzystwo. Taka więź nawiązuje się właśnie przez robienie czegoś fajnego razem. Tatuś spędzający cały wieczór przed komputerem raczej jest dla dziecka jakąś odległą postacią, a nie kimś, komu będzie można opowiedzieć o kłótni z kolegą czy jakimś innym problemie.
                  A i Tobie pewnie choć pół godzinki dla samej siebie, kiedy tata z dzieckiem bedą zajęci swoimi sprawami, dobrze zrobi :)
                • filetta Re: Już mnie nie kocha 02.12.13, 20:22
                  ta_karola napisała:

                  > Przemyślawszy sobie uważam,że wina leży gdzieś po środku pomiędzy waszymi oskar
                  > żeniami dot. mojego zachowania a męża.

                  Jak najbardziej. Twój mąż tobą manipuluje na wszelkie możliwe sposoby, a ty przykro mi jesteś jak ta chorągiewka, ulegasz każdej jego manipulacji. Tak już jesteś, że łatwo tobą manipulować, a twój mąż opanował to do perfekcji. Nawet nie musi ci mówić, żebyś się wyprowadziła, kiedy ma cię dość, sama chcesz się usunąć. A gdy powie, że to nieprawda, biegniesz do niego jak gdyby nigdy nic, obwiniając siebie za huśtawkę emocjonalną, w którą on cię wpędza. Jego spokój w tym przypadku nie jest atutem tylko wada, bo on nie okazując emocji i nie dając im ujścia w normalny bezpieczny sposób, rozładowuje je pokrętnie na tobie. Zawsze znajdzie sposób, by cos sobie na tobie odbić. Tym razem było, że cię nie kocha. To nieprawda, bo on cie kocha, tylko nie znalazł innego sposobu na rozładowanie emocji i wyrównanie swoich wewnętrznych deficytów.
                  Przykro mi kochana, ale tobie tylko się wydaje, że masz dobrego męża. Jest prostoduszny - zgoda. Jest pracowity - zgoda. Jest spokojny - zgoda. Ale to zakamuflowany, słodki tyran.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka