czytakczynie
18.12.13, 08:25
Pisałam kilka m-cy temu o tym, jak to mój mąż poszedł na ognisko ze znajomymi SAM, przy czym każdy jego kolega był z żoną. Było minęło, jakoś to "przegryzłam". Od wczoraj jednak jest mi troche przykro bo sytuacja się niebawem powtórzy.
Znajomi męża z dzieciństwa organizują w lokalu a'la wigilię. Wiedziałm już o tym od dawna, mąż kontaktował się z kolegą którego znam i okazało się ze przyjdzie z żoną (którą też znam), inny kolega bedzie również z żoną - ich też znam. Ustaliliśmy, ze pójdziemy razem. Wczoraj mąż dostał maila z inf o spotkaniu i powiedział mi abym go przeczytała, bo on w sumie nie ma ochoty iść. Przeczytałam i powiedziałam mu, że ok skoro nie ma jednak ochoty iść to nie idźmy, a on mi na to, że może - pojade w tym czasie z dzieckiem do mamy, bo jemu jakoś nie wypada się już wykręcić skoro powiedział, ze będzie (mówił, że będziemy razem). Noi dziś sprawdziłam - wpłacił pieniądze tylko za siebie, czyli idzie sam. Kurde jest mi przykro, bo kolejny raz spotykaja się wszyscy razem, a ja siedze w domu, poza tym co sobie pomyślą o mnie ci znajomi, ze jestem jakimś dziwakiem, co nigdzie nie wychodzi. Sama nie wiem...