Dodaj do ulubionych

Trochę mi przykro

18.12.13, 08:25
Pisałam kilka m-cy temu o tym, jak to mój mąż poszedł na ognisko ze znajomymi SAM, przy czym każdy jego kolega był z żoną. Było minęło, jakoś to "przegryzłam". Od wczoraj jednak jest mi troche przykro bo sytuacja się niebawem powtórzy.
Znajomi męża z dzieciństwa organizują w lokalu a'la wigilię. Wiedziałm już o tym od dawna, mąż kontaktował się z kolegą którego znam i okazało się ze przyjdzie z żoną (którą też znam), inny kolega bedzie również z żoną - ich też znam. Ustaliliśmy, ze pójdziemy razem. Wczoraj mąż dostał maila z inf o spotkaniu i powiedział mi abym go przeczytała, bo on w sumie nie ma ochoty iść. Przeczytałam i powiedziałam mu, że ok skoro nie ma jednak ochoty iść to nie idźmy, a on mi na to, że może - pojade w tym czasie z dzieckiem do mamy, bo jemu jakoś nie wypada się już wykręcić skoro powiedział, ze będzie (mówił, że będziemy razem). Noi dziś sprawdziłam - wpłacił pieniądze tylko za siebie, czyli idzie sam. Kurde jest mi przykro, bo kolejny raz spotykaja się wszyscy razem, a ja siedze w domu, poza tym co sobie pomyślą o mnie ci znajomi, ze jestem jakimś dziwakiem, co nigdzie nie wychodzi. Sama nie wiem...
Obserwuj wątek
    • lady-z-gaga Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 08:48
      ja bym się raczej zastanowiła nad mężem i nad przyczynami jego krętactwa
    • mukka73 Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 08:58
      A jak dlugo jestescie malzenstwem?
      Jesli krotko, to moze On sie obawia, ze zle sie bedziesz czula w gronie nieznanych Ci osob lub, ze oni bede mieli trudnosci z zaakceptowaniem Ciebie?..Jjesli jednak znasz ich i Oni Ciebie i nikt nie ma zadnych wzajemnych urazow ,to nie przychodzi mi nic innego do glowy jak dwie mozliwosci: maz sie Ciebie wstydzi z jakiegos powodui nie cce abys z nim poszla albo moze na tych imprezach bedzie ktos kogo nie powinnas tam widziec?Moze idzie z kims innym mowiac bez ogrodek ? Nie wiem co Twoj szanowny maloznek kombinuje ale nie wyglada to najlepiej zwlaszcza, ze Cie oklamuje (jak mowilas wplacil juz pieniadze wczesniej tylko za siebie, ateraz usiluje Cie jakos dyplomatycznie splawic). Ja bym zazadala wyjasnienia i byc moze postawienia sytuacji na ostrzu noza, albo mowi prawde o co chodzi albo idziecie razem albo wcale. To nie jest wieczor przy piwie tylko zkolegami, ale poniakad dosc oficjalne spotkanie wigilijne i skoro inni ida z zonami nie sadze, ze w tym wypadku powinnas zostac pominieta. Mo moj maz tez odstawil niezly numer na wigilie wiec przepraszam moze za ten negatywny ton wypowiedzi ale jak czytam o nastepnym "zlamasie" co kombinuje i klamie to mi sie noz w kieszeni otwiera. Nie daj sie moja droga, nie siedz cicho jak trusia bo go nauczysz, ze z Toba nie trzeba sie liczyc i szanowac Twych uczuc. Pozdrawiam cieplo:)
      • anula36 Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 09:31
        a ja bym po cichu doplacila za siebie i poszla zobaczyc z kim mezus tak baluje i czmeu tak mu zalezy na ukrywaniu zony w domu i przed kim?
        • ad.a6 Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 09:38
          .....albo wysłała detektywa :)
    • edw-ina Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 09:49
      hmmm..., powiedz mężowi otwartym tekstem, że kręci. Oraz, że idziesz z nim na tę wigilię i koniec kropka. Może tam dowiesz się, skąd ta jego niechęć.
      • czytakczynie Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 10:14
        Znamy się ponad 10 lat i tyle też znam niektórych jego znajomych. Nie sądzę, aby się mnie wstydził - nie strasze wyglądem, potrafie się ubrać i zachować, więc nie wiem o co chodzi.
        Nie robiłabym afery gdyby spotkanie było samych kolegów, ale oni będą z żonami, ba... nawet (na początku) z dziećmi.
        • edw-ina Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 10:19
          Idź. Postaw pana męża przed faktem dokonanym. A po wszystkim, po powrocie do domu zapytaj i domagaj się szczerej i otwartej odpowiedzi, dlaczego nie chce abyś mu towarzyszyła.
        • pade Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 10:26
          Mnie by chyba nie było przykro. Ja bym była wkurzona, i to mocno.
          Wpłać pieniądze za siebie, weź dzieci, jeśli macie, zrób się na bóstwo, zamów taksówkę i jedź.
          Nie udawaj, że sie nic nie stało. Nie pozwól siebie lekceważyć. Domagaj się wyjaśnień, stanowczo.

          Czy w przeszłości były podobne sytuacje? Mąz nie brał Cię pod uwagę przy podejmowaniu decyzji? Ustępowałaś dla świętego spokoju?
          • jematkajakichmalo Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 11:33
            Ja tez bym byla wkurzona, ale nie wiem czy bym tam w ogole jeszcze chciala isc, skoro on ewidentnie kreci i wplacil kase tylko za siebie. To bez sensu, bo atmosfera raczej nie bedzie przyjemna.
            Ja bym go teraz postawila pod sciana i domagala wyjasnien.

            Niestety mialam kilka przkrych doswiadczen w przeszlosci i jak dla mnie to on tam nie idzie sam...
        • trusia29 Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 11:41
          A Ty jesteś pewna, ze on idzie sam???? A jeśli idzie sam, to żeby spotkać kogoś innego, kto też jest sam? Ja bym na twoim miejscu tez poszła. I powiedz mu o tym w ostatniej chwili, godzinę przed spotkaniem, jego reakcja będzie dobrą odpowiedzią.

          Ja wiem, ze kobiety które nie doświadczyły zdrady powiedzą - zaufanie najważniejsze, porozmawiaj z nim itd. Ale jeśli kłamie, to nie po to, żeby się przyznawać w rozmowie, najwyżej zamydli Ci oczy, jakby był uczciwy wobec Ciebie, to by nie kręcił. A kręci ewidentnie.
    • eukaliptusy Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 11:53
      Zgadzam sie z przedmowczyniami.
      Niedawno na forum byl watek Pani skarzacej sie na podobny problem, tylko ciagnacy sie o wielu dluzej. Po kilku tygodniach sprawa sie wyjasnila - maz na wszystkie spotkania towarzyskie od lat chadzal z kochanka.
      Warto zdusic problem w zarodku. Jesli to faktycznie zdrada /szykowanie sie do zdrady - to serdecznie wspolczuje.
      • verdana Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 14:26
        Przykro? To mało powiedziane. Mój maż i ja wielokrotnie byliśmy sami na jakiś imprezach, ale to zawsze było uzgodnione. Tymczasem tutaj maż nawet nie tyle "kręcie", co robi co może, abyś na tę imprezę nie poszła. Jestem na ogół niepodejrzliwa, ale w tym wypadku mam podejrzenie, graniczące z pewnością, ze na tej imprezie ktoś będzie, kogo nie masz zobaczyć.
        Powiedziałabym mężowi otwartym tekstem, że kłamstwa, oszustwa, próba wymiksowania Cie za wszelką cenę z imprezy Ci śmierdzą. I żeby powiedział o co chodzi, bo nie zamierzasz uznać, ze wszystko jest w porządku. I ze po imprezie zapytasz znajomych, o co chodzi.
        • koronka2012 Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 22:25
          verdana napisała:

          > ale w tym wypadku mam podejrzenie, graniczące z pewnością, ze na tej imp
          > rezie ktoś będzie, kogo nie masz zobaczyć.

          Albo raczej ktoś, kto nie powinien zobaczyć ŻONY u jego boku...

          trudno utrzymywać że "z żoną nic go nie łączy", jeśli się bywa z nią w tym samym towarzystwie
    • marzeka1 Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 14:26
      Może jednak sprawdź, Z KIM na to spotkanie on idzie, bo to nie jest normalne zachowanie, jeśli inni koledzy idą z żonami i dziećmi; mąż robi Ci to po raz kolejny, tyle że oprócz przykrości, byłabym bardzo, bardzo wkurzona i sprawa byłaby oczywista: TEŻ bym się tam pojawiła. Co mężowi zapowiedziałabym.
    • zuzi.1 Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 15:03
      Nie daj się spławic, zapłac sama i idź na Wigilę z dziecmi. Powiedz mężowi, że masz w nosie to co on uważa w tej sprawie. Kolejny raz nie zamierzasz nie pójsc na imprezę.
      • sebalda Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 15:27
        Mąż mojej bliskiej znajomej też zawsze umiał się tak ustawić, że nigdy żony nigdzie nie brał. Jej też było przykro.
        Jeszcze bardziej jej się przykro zrobiło, gdy mąż był zawsze zmęczony i unikał zbliżeń. Potem znalazła medalik z dedykacją dla męża na Walentynki, bynajmniej nie od teściowej. Gdy pytała, wyzywał ją od wariatek.
        Aż któregoś dnia znalazła na komórce męża wiadomość: Tak bardzo cię kocham, twoja M... (zdrobniałe imię sekretarki męża).
        Wszystko wskazuje na to, że maż chodzi sam, by móc się "dobrze" bawić, ale niestety nie z Tobą:(
        Tak jak jestem wyrozumiała i uważam, że czasami dobrze jest wyjść osobno, tak tutaj sprawa śmierdzi bardzo nieprzyjemnie:(
    • zolla78 Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 15:37
      Przeczytałam tamten wątek. Czyli w zasadzie nic nie się zmieniło w zachowaniu męża wobec ciebie. Czyli w zasadzie z czym ty masz problem? Jak on jeszcze bardziej ma ci pokazać, że nie chce spędzać czasu z tobą, nie chce cie w swoim życiu "poza domem".
      Nie twierdzę, że to oznacza zdradę ani że się ciebie wstydzi. Z własnego doświadczenia wiem, chociaż było to na etapie chodzenia ze sobą, a nie już dziecka, że może mieć to różne motywacje. W moim przypadku to była chęć lansu siebie jako takiego wolnego ptaka, chęć udowodnienia sobie i innym, że on nie jest taki jak inni, czyli co mają "normalne" związki itp. Chęć uważania, że my to jeszcze żadna poważna sprawa. Poza tym w moim towarzystwie nie mógł wygadywać niektórych rzeczy, na tej zasadzie, że ja wiedziałam, że delikatnie rzecz mówiąc tu już megalomania się mu włącza. Podejrzewam też, że był to element rywalizacji ze mną, związany z tym, że ja szybko zyskiwałam akceptację jego znajomych, co chociaż to strasznie głupie według mnie było, odbierał jako umniejszanie jego. Też to wyglądało jakby się mnie wstydził i też mi było "przykro".
      I chociaż nawet rozumiałam te jego motywy, to sorry, ale uznałam, że to nie jest powód by się tak dać traktować i zerwałam. Motywy motywami, ale to było lekceważenie mnie i kompletny brak szacunku. Jak wróciliśmy do siebie, to imprez gdzie byliśmy osobno, było kilka i albo było to uzgodnione albo z uwagi na okoliczności dość oczywiste.
      A coś się zmieniło między wami od tamtego wątku, bardziej zaangażował się w to wspólne spędzanie czasu?
      • mukka73 Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 18:33
        Ja nie wiem jednak, po zastanowieniu, czy to dobry pomysl jak radza poprzedniczki zebys powiedziala mezowi, ze idziesz z nim tak czy siak. Jesli ma cos na sumieniu to wtedy on sam sie wykreci, zeby nie isc. Idz nie mowiac mu nic o tym i wtedy sie wyda o co chodzi. Przyjdz nawet ciut spozniona. Jesli ktos tam na niego bedzie czekac przylapiesz drania na goracym uczynku. Moze to tak jak pisala zolla gosciu chce wyluzowac i dac czadu, a przy zonie trzeba sie troche pilnowac, to jednak zaden powod aby Cie w taki sposob traktowal. Zrob sie na bostwo moja droga, niczym sie nie zdradzaj wczesniej i sie tam po prostu pojaw...
        • paris-texas-warsaw Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 22:20
          Wiesz, to Twoje troche przykro to jak dla mnie dość dziwnie brzmi...

          Tak z boku, to bym powiedziała, że w każdej chwili człowiek może potwierdzac swoje decyzje lub im zaprzeczać/zmieniać je... I jesli za taką decyzję uznaje się ślub, to w moim rozumieniu kłamstwo Twojego męża i jego plan by iść na takie spotkanie samemu jest i zaprzeczeniem Waszej wspólnoty i pewnie jednoczesnie znakiem tego, co jest miedzy Wami. Stąd wg mnie nie ma sensu ani awantura, ani obrażenie się, ani pójście tam za nim (chyba że chcesz się tam bawić z innymi niż on osobami, bo on z Tobą raczej nie chce). Ja bym nie szła gdzieś, gdzie mnie nie zapraszają, to wg mnie podstawa godności. Awanture też trudno robic komuś o to, że nas nie lubi/nie kocha (?). Jeśli uważasz, że może mąż mieć kochankę i chcesz się o tym przekonać/mieć dowody, to tez nie idź tam sama, tylko kogos poproś (jesli impreza w lokalu otwartym, lub choćby kelnerowi zapłać za zdjęcia, no nie wiem, jak to inaczej załatwić). Jak sama pójdziesz, to przeciez przy Tobie nie będą pewnie romansować, bo na to potrzeba by naprawde mocnych nerwów;) Takie dowody to może Ci się przydadzą do jakichs kroków związanych z rozwiązaniem małżenstwa, bo raczej nie do czegos innego. W innym przypadku, to w sumie chyba obojetne, czy ma tam kochankę, czy nie, czy już ma, czy jeszcze nie. Wazne, że zostałaś okłamana, a mąż woli się bawić bez Ciebie.
          Współczuję, bo to raczej koniec historii, niż poczatek.
          • paris-texas-warsaw Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 22:47
            Jeszcze miałam napisać...

            Pomyśl, co byś zrobiła, gdyby tak Cię potraktował facet, z którym spotykałabyś sie od - załóżmy - trzech miesięcy. Pewnie uznałabyś, że szkoda dalej się oszukiwać, że to ma sens, bo fakty mówią za siebie.... Więc, to, że nie spotykacie się od kwartału a np. od kilku lat;), niech Ci nie mydli oczu...
            • zuzi.1 Re: Trochę mi przykro 18.12.13, 22:51
              autorko masz duze problemy z własnymi granicami, przeczytaj to i pomyśl o terapii a potem zajmiesz się sprawami dot. męża:

              forum.gazeta.pl/forum/w,898,145833797,145833797,Psychologiczne_granice_zrodlo_psychotekst_pl.html
          • korag1000 a ja jestem ta zła 20.12.13, 22:55
            A ja bym zapłaciła za siebie i powiedziała komu tylko się da że idę. A potem :) A potem czekała aż kochanka męża się za to obrazi i zrobi mu awanturę. A potem dostałby w pysk i pozew o rozwód

            Bo to że ma kochankę widać od pierwszego postu
    • an_ni Re: Trochę mi przykro 19.12.13, 00:13
      maz robi cie jawnie w trabe a ty sie zastanawiasz czy jestes dziwakiem??
      gratuluje...
      postaw sprawe jasno albo idziecie razem albo nikt z was nie idzie
    • zuzi.1 Re: Trochę mi przykro 19.12.13, 09:40
      ściągnięte z e-mamy, ale myślę, że b. trafne i adekwatne do problemów poruszonych w tym wątku:

      "Niekiedy zbytnia uległość - przerwała Hilda - i podporządkowanie wyzwala w mężczyźnie najgorsze instynkty. Ten sam mężczyzna, gdyby napotkał kogoś z charakterem, siłą woli, postępowałby zupełnie inaczej" (A.Christie) "
      • zuzi.1 Re: Trochę mi przykro 19.12.13, 10:15
        i jeszcze kontynuując z e-mamy:

        aandzia43 napisała:
        "Sęk w tym, że ludzie dobierają się z klucza swoich zasadniczych upodobań. Więc jeśli pan ma znaczną potrzebę gnębienia kogoś, to na bliską osobę nie wybierze kobiety z charakterem, tylko taką, która już ma rysę, którą on będzie sobie smakowicie pogłębiać."
        • zuzi.1 Re: Trochę mi przykro 19.12.13, 10:18
          C.D.: Autor: eo_n

          "Znam jedną historię, gdy to się sprawdziło. Jak pani się postawiła, to pan przestał "szaleć".
          Czyli można. Przynajmniej "niekiedy"


      • edw-ina Re: Trochę mi przykro 21.12.13, 12:23
        To jest oczywiste. Ludzie traktują nas tak, jak im na to pozwalamy. Pozwalamy im decydować za nas, więc to robią. Schylamy głowę za każdym razem, kiedy czujemy się pokrzywdzeni, będziemy ją chylić wciąż niżej i niżej. Poza okresem dzieciństwa, kiedy nie mamy możliwości pełnego decydowania o sobie, musimy sobie uświadomić, że sytuacja w jakiej jesteśmy jest pokłosiem naszych decyzji. Np. jeżeli tłumaczę męża alkoholika przed szefem, ukrywam jego kolejnego kaca przed dziećmi, to nie mam powodu się dziwić, że robię to po raz kolejny i kolejny. Jakiś czas temu moja sąsiadka przyjechała samochodem po swojego pijanego, zataczającego się męża. Później ze wstydem skarżyła się, że znowu zapił. Pytam: po co po niego przyjeżdżasz? Sam się upił, niech sam wraca, choćby na czworakach. - No tak, ale to wstyd go tak zostawić. Odpowiedziałam, że ja traktuję wstyd inaczej i szybciej bym się wstydziła pakować zataczającego się i rzygającego faceta do samochodu. Mój własny mąż powiedział, że takie zachowanie jest przyzwoleniem. Bo skoro po raz kolejny po niego przyjeżdża, to czym on ma się martwić? Widocznie godzi się na to i tyle.
        Dlatego warto sobie przypominać te słowa za każdym razem, kiedy czujemy się źle potraktowani. Jesteśmy tak traktowani, jak na to pozwalamy.
        • zuzi.1 Re: Trochę mi przykro 21.12.13, 15:30
          Zgadzam się z tym co napisałaś ed-wino. Warto sobie jeszcze uświadomic jedną rzecz, że ludzie dzielą się na tych, którzy szanują innych ludzi i ich granice, i na takich którzy nie szanują nikogo poza sobą samym i niczyich granic...i co do takich osób z tej drugiej kategorii nie należy miec ŻADNYCH skrupułów, gdy przekroczą nasze granice...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka