czarnainez47
20.01.14, 10:35
Witam, mam problem z rodziną męża.
> Otóż jesteśmy młodym małżeństwem, od roku czasu. Miałam okazję mieszkać przez 7 miesięcy w domu teściowej. Jest ona sama, bo teść niedawno zmarł. Oprócz tego jest rodzeństwo męża, dwie siostry i brat. Teściowa ma już 70 lat i nadal utrzymuje się z gospodarstwa rolnego, ponieważ ma zaległości w KRUSie i nie wyjaśnioną sprawę spadkową. Więc razem z mężem "wzięliśmy się za to" popytałam tu i tam jak to rozwiązać i przyspieszyć, aby teściowej załatwić emeryturę i uregulować co trzeba. Żadne z rodzeństwa
nie interesowało się że mama nie ma swoich pieniędzy. Mój mąż musi cały czas ją utrzymywać i do tego gospodarstwo rolne. Ropa, albo pasze, zboże dla świń. Idzie na to majątek. A ona jak weźmie z gospodarstwa jakieś grosze (a nie ma tego za wiele) do daje tamtym dzieciom. Potem znów jej brakuje. I tak ciągle na męża głowie. W końcu się wyprowadziłam, bo zaczęła mi wywoływać, że przyszłam na jej majątki, że tą emeryturę (której i tak jeszcze nie ma) to chcę dla siebie brać, skoro mi tak na tym zależy. A ja chcę żeby miała swoje pieniądze i nie brała od nas. Mąż przyszedł razem ze mną, ale co z tego, jak i tak co dzień musi tam jechać, pomagać i ciągle jej daje pieniądze, robi zakupy. A reszta rodzeństwa przyjedzie na weekend z dziećmi, nawet się nie zainteresują czy ona ma za co żyć. Teraz kłócę się z mężem bo mam już tego dosyć. On twierdzi, że przesadzam, że chodzi mi tylko o pieniądze. No ale co będzie dalej? Ja spodziewam się dziecka i jeszcze studiuję. Też chcemy coś odłożyć, dorobić się własnego mieszkania. Pomocy.