Dodaj do ulubionych

Facet,.ktory nic nie umie

28.01.14, 10:02
Jest sobie facet,ktory ma 3ke dzieci.Dwoje z nich juz doroslych,samodzielnych,jedno-jeszcze w szkole sredniej.Facet nic nie potrafi,gdy wbije gwozdz do sciany,aby zawiesci obraz,to tak,ze ten obraz spada(i krzyczy nie dotykac!)Kapie woda w kranie-wezewal mechanika ze spoldzielni,mechanik krzyknal mu kwotę,on zaplacil i nic,dalej kapie.Wiec nie ruszac i nie uzywac bo kapie a on kasy nei ma na nast.mechanika,rekalamcji nei umie skladac,sam naprawic nie potrafi.Malo tego:kiedys mega przystojny,zawod-policjant(dostaje b.wysoką emeryture-dzieciom zaluje wszystkiego),w wieku 45lat przechodzi na emeryture i nei robi nic.Siedzi w domu caly dzien,gapi sie w tv.Na nic nie ma kasy,chytry ,skapy,dzieciom zaluje wszystkiego.W wieku 18lat tych dwoje doroslych wyrzuca z domu,radzcie sobie sami,ja was utrzymywac nie bede.Nie potrafi nic,jezdic autem tylko w dzien(bo w nocy nei umie)i bron boze nie w zimie,bo slisko i tez jezdzic nie umie.Kobieta wg.niego jest od wszystkiego-ma sprzatac,podstawiac mu pod nos obiadki,kase zarabiac i dawac dupy,kiedy on ma ochotę.Leje ją jak jest nie posluszna(ona wyżywa sie na dzieciach,szzcegolnie na starszej corce-mowi ,ze jest do niczego,nic nie umie,jest gruba i brzydka,gdy ta odnosi sukcesy i jako tako radzi sobie w zyciu choc tez jest jej ciezko/studia wybrala bez przyszlosci)Kobieta umiera w mlodym wieku.Dzieci zostaja same.On-ojciec pokazuje przed wszystkimi jak ją kochal-wystawia nagdobek z napisem :bylas moją wielką miloscią,podpisuje sie pod tym koachający mąz-dzieci wyklucza.Nienawidzi corki-bo nie jest mu posluszna.Czlowiek ten nie znosi ludzi,zwierzat.Cieszy sie,gdy dzieci sie klocą,nawet buntuje je przeciwko sobie.Krzyczy na corkę,ze nie sprzata,gdy ta wraca po 10godz.z pracy ledwo zywa(pracuje ale nie ma gdzie sie wyprowadzic podczas,gdy ojciec jej ma mieszkanie i duzy dom).Obiad gotuje tylko dla siebie i tego najmlodzszego.Z corką nie rozmawia na codzien,mijają sie w drzwiach.

Jak zyc z takim czlowiekiem?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 10:12
      A po co z nim żyć?
      Aha, dzieciom należy się spadek po matce, powinny przeprowadzić dział spadku i wnieść o spłatę od ojca.
      • g4l Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 10:34
        Postarać się wyprowadzić i to jak najszybciej.
    • redlinkatoja Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 11:16
      A wiecie jak to ciezko byc samemu?Sam odpowiadasz za siebie,sam w swieta,sam w weekendy,gdy cos nie wychodzi(wyrzucaja cie z pracy,nie wyplacaja pieniedzy)jestes sam,kompletnie sam.Chcesz sie wyprowadzic-nie masz gdzie(wynajac za 1800zł?).A na dodatek jestes ta zla-dla rodziny bo nie wyszlas za mąz,dla rodzenstwa-ojciec skloca wasz wszystkich bo jemu to radosc sprawaia(sam zyl ze swoja zoną jak pies z kotem),sam jest skocony z rodzenstwem.
      • g4l Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 11:18
        Wiem, bo byłam w podobnej sytuacji tylko, że przeciwko mnie były 3 osoby, a nie 1. Znalazłam w sobie tyle siły, żeby się przeciwstawić i nie pozwolić na to, aby własna rodzina rujnowała moje całe życie.
        I Tobie też tego życzę.
        • zuzi.1 Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 11:40
          Dokładnie, nie ma innej drogi, no chyba, że chcesz pozwolic SIĘ zniszczyc psychicznie zaburzonemu człowiekowi. Można wynając pokój lub mieszkanie z kimś na spółkę i miec spokój. I nie zakładaj od razu tylko czarnych scenariuszy.
          • miacasa Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 11:46
            Zdecydowanie postaraj się zamieszkać osobno (z koleżanką, kolega, kuzynka lub bratem...), bardzo możliwe, że jak staniesz na nogi to powoli kontakty z ojcem staną się na tyle poprawne, że ich nie zerwiesz. Wiem jak ciężko jest być samej ale to element dorosłego życia, ma też dużo pozytywnych aspektów :) Jeśli nie możesz się teraz wyprowadzić to przynajmniej zacznij oszczędzać na ten cel a na kontakty z ojcem ty też masz wpływ nie jest tak, że on jest wszechmocny i może wszystko a ty nic. Trzymaj się, ten etap życia też kiedyś minie, postaraj się by choć trochę było ci milej i lepiej.
          • g4l Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 11:50
            Zgadza się.

            W kontaktach z osobami szczególnie agresywnymi tylko pewnego rodzaju "wstrząsy" (w sensie oczywiście argumentów słownych, a nie siły fizycznej) dają jakieś efekty. Przeżyłam to na własnej skórze. Być może jesteś poddawana manipulacji i nawet o tym nie wiesz. Osoba agresywna zieje swoją agresją dopóki ma na kim. Jeśli nagle zostaje sama to może się zdarzyć (choć nie musi), że wreszcie otworzy oczy na swoje zachowanie.
      • foringee Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 11:53
        Dlaczego chcesz wynajmowac za 1800zł jeśli możesz poszukać na początek pokoju za 400zł a nie od razu wypasionego mieszkania z wygodami?
        Szukasz wymówek by uparcie trzymac się ojca i nie musieć sama o sobie decydować ani brać za siebie odpowiedzialności, bo "zły" facet w domu rozwiązuje dylematy "kim ja sama jestem, czy mam odwagę żyć godnie i uczciwie wobec siebie".
        Tworzycie UKŁAD. Ty i on czerpiecie z tego chore toksyczne podświadome korzyści, jestes na uwięzi i...sama nie chcesz sznurków puścić. Mimo że cię ewidentnie z domu od lat wygania i gnoi.
        Albo się wyprowadzisz i przestaniesz się trzymać przemocowego psychola który nazywa siebie twoim ojcem - albo siedzisz z nim dla jego kasy i rujnujesz sobie do reszty zdrowie psychiczne. (mieszkając z tym panem i będąc od niego uzależniona emocjonalnie(tak tak, TY jesteś uzalezniona od psychola) nigdy z innym facetem nie stworzysz zdrowej relacji.
        Wyprowadź się, idź na terapię, zajmij się sobą. Fakt że nie masz męża nie stanowi o Twojej wartości. Niestety sama w to wierzysz i w tym jest problem.
      • sorvina Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 11:54
        Ja wyniosłam się z domu w połowie studiów. Nie dało się wytrzymać psychicznie. Owszem, daleko mi było do komfortowego życia - mieszkanie studenckie, dzielony pokój z obcą osoba, najtańsze żywienie się. Ale to los wielu studentów, których rodzice kochają, tylko finanse nie pozwalają na lepsze życie. Jak nie ma na wynajem kawalerki to się korzysta z tego na co nas stać. Najgorsza była nagonka rodziny, dla której stałam się wyrodną córką. Ale od toksycznej rodziny można się odciąć. A wyprowadzka daje nam przestrzeń i czas do zbudowania siły i zaradności w sobie. Do stworzenia własnych, ciepłych i życzliwych relacji. Założenia własnego domu.

        Pewnie, że jest z początku ciężko, ale z czasem coraz łatwiej, a pozostanie w taki domu to droga na dno. Żal i poczucie krzywdy są zrozumiałe, ale nie rozwiążą sprawy. Choćby cały świat potępił ojca, on się nie zmieni, ani pozostali członkowie rodziny. Tak naprawdę to my musimy dać sobie prawo do zadbania o siebie, do czucia się w porządku żyjąc po swojemu a nie czekać aż świat to nam da.

        Polecam rozejrzeć się za jakąś terapią, lub choć grupą wsparcia dla ofiar przemocy w domu, by pomogły przejść przez najtrudniejszy czas i poukładać sobie przeszłość tak, by nie raniła, by zbudować zdrowe poczucie własnej wartości i nauczyć niezależności emocjonalnej i psychicznej od rodziny.

        Wigilię pierwszą spędziłam u rodziny przyjaciółki. Na kolejną zaprosiłam znajomych, którzy tak jak ja mają kiepskie relacji w rodzinie i nie spędzają z nimi świąt. Na kolejne jeździłam już do teściów. I przyznam, że od wyprowadzki dopiero odkryłam jak ciepłe i wspaniałe potrafią być święta. To nie rodzina jest tego gwarantem, a życzliwi i naprawdę bliscy nam ludzie.

        Nie możesz zmienić rodziny, ani przeszłości, ale to nie znaczy, że masz być całe życie sama i samotna. Rodzina biologiczna to jedno, można też zbudować rodzinę "duchową" - którą łączą więzy miłości i przyjaźni. I czasem ta rodzina potrafi być 100 razy lepsza od biologicznej.
        • g4l Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 12:02
          > I przyznam, że od wyprowadzki dopiero
          > odkryłam jak ciepłe i wspaniałe potrafią być święta. To nie rodzina jest tego
          > gwarantem, a życzliwi i naprawdę bliscy nam ludzie.

          Święta prawda! :)
    • foringee Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 11:59
      No i jeszcze - skontaktuj się z Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej , tam sa dyzury psychologów, prawników zaprawionych w historiach z przemoca w tle. www.google.pl/search?q=o%C5%9Brodek+interwencji+kryzysowej+krak%C3%B3w&ie=utf-8&oe=utf-8&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a&gws_rd=cr&ei=34znUvzbMMbm4QSBj4DIBw
      Pogadaj, może trzeba zadbac o swoje interesy bardziej dorośle. Tzn - jesli dzieci się uczą/studiują to mają prawo pozwać ojca o alimenty na swoje utrzymanie. Jeśli matka zmarła to może trzeba przeprowadzić podział majątku po niej. Jeśli ojciec się znęca nad młodszą córką - to zgłosić to do opieki społecznej. Itd itp.
      Na pewno nie ma sensu "z nim żyć" na siłę pod jednym dachem i się jego warunkom podporządkowywać.
      • sebalda Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 12:41
        A ja myślałam, że o czymś innym będzie wątek. Jak dziwnie ludzie się skupiają nie na tym, co najważniejsze, tylko na, za przeproszeniem, duperelach;)
        Skarżąca się córka jest najwyraźniej już jakiś czas dorosła, dziwię się, jak bardzo trzeba być zaszczutą, żeby nie widzieć, jak kończy się takie podporządkowanie takiemu ojcu.
        Należy iść do Ośrodka Interwencji Kryzysowej i poprosić o bezpłatną poradę prawną. Po matce najprawdopodobniej można przeprowadzić postępowanie spadkowe, rodzice pewnie mieli wspólnotę majątkową.
        Nie szukać wymówek, że wynajęcie mieszkania kosztuje 1800 zł. Dla jednej osoby??? Wolałabym jeść suchy chleb, niż usługiwać takiemu.... A święta można spędzić z kimś z dalszej rodziny czy z bratem, tylko nie z taką osobą, jak ojciec. Świat się nie zawali. Dość przemocy i wyzysku, trzeba dorosnąć!
        • zuzi.1 Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 12:48
          Tu się nie ma Sebaldo co dziwic, długotrwałe bycie poddawanym przemocy i manipulacji lasuje mózg, a gdy jeszcze taki agresor trafi na osobę łagodną i spolegliwą z natury, tym więcej szkód może jej wyrządzic i takiej osobie jest znacznie trudniej zawalczyc o siebie...
          • foringee Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 12:57
            Akurat Sebalda powinna bardzo dobrze wiedzieć dlaczego się tkwi "przemocą" przy przemocowcu.
            Autorka ma bardzo trudno, bo ona się urodzila w tej wlaśnie rodzinie kierującej się takimi chorymi standardami i codzienna przemoc uwaza za oczywista normę. Wychowana bez matki z ojcem nadużywajacym władzy i zaburzonym despotą. Dlatego skupia się na tym, że ojciec "nic nie umie" zamiast na tym jak się od niego uwolnić, na tym że sama z sobą ma problemy, jest bierna, podporzadkowala życie toksycznym normom i tkwi w tym sama coraz bardziej stając się toksyczna.

            Ps. Sebaldo pamiętasz ile miesięcy nawracalas do nieszczęsnych skarpetek ktorych mąz nie wkłada do kosza na brudy? Dlaczego się dziwisz osobie dużo mlodszej od Ciebie i wychowanej/tresowanej od początku przez tego przemocowego człowieka że nie widzi gdzie jest jej prawdziwy problem?

            • sebalda Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 13:11
              Foringee, masz rację. Posypuję głowę popiołem (bez ironii).
              Tylko wiedząc o tym, czasami się irytuję, gdy widzę, że inni też są tacy głupi jak ja. Tak to działa:( Sama sobie nie radzę, to chociaż innych bym chciała przestrzec. Wiem, to też jest głupie:(
              • foringee Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 13:28
                To teraz już wiesz, czemu kilka lat temu niektore osoby na Ciebie "napadały" na forum ? ;)
                Najtrudniej się własny ogródek zmienia, komus radzic jest lekko i bezpiecznie a czytając forum od dawna widac jak na własne traumy każdy troche skrzywiony i skupiony.
                Zastanawialam się kiedyś- kiedy nastąpił ten moment w którym przestałas myśleć o tym "co znowu on" a zaczęlaś "co właściwie ja". Czy bez podjęcia terapii byłaby szansa że spojrzalaś na swoj system domowy inaczej i dokonałas jednak paru zmian..

                • sebalda Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 13:53
                  Zmian dokonałam wiele, stałam się w tym czasie ekspertką w sprawach dotyczących przemocy;), ale zmiany z jednej strony nie przekładają się na zmiany z drugiej. Taki układ niestety nie działa jak system naczyń połączonych. Niektóre przypadki są niereformowalne. Nie ma sposobów na poprawę układu, gdy jeden element nie chce dopuścić do siebie myśli, że jego zmiana jest nieodzowna. Wina jest wyłącznie moja, bo to ja prowokuję (nawet jak nic nie mówię, bo to niemówienie też jest wymowne), on tylko trochę nerwowy. A że po drodze stracił kompletnie kontakt z rodzonymi dziećmi to też pewnie moja wina. Ale nie o tym jest wątek.
                  • krokodil123 Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 14:02
                    Ale to wszystko czego piszesz że ten człowiek nić nie umie jest nie prawda.

                    Umiał zrobić 3 dzieci, ich wychować i utrzymać do samodzielności.
                    Umie wezwać mechanika i zapłacić mu za to.
                    Umiał pracować i zarobić na dobrą emeryturę.
                    Umie siedzieć w domu a się nie wałęsa nie wiadomo gdzie. We własnym domu i przed własnym TV domniemam=
                    Umiał zarobić na dom i wyposażenie.
                    Umie tego domu utrzymać.
                    Umiał kupić auto, utrzymać go i jeździć w dzień.
                    Umiał postawić nagrobek żonie.....

                    Podejrzewam że jeszcze dużo innych rzeczy umie.

                    Wiem że wątek nie o tego ale proponuję redlinkatoji przed wyśmianiem się z ojcem i oczernianiem go (zrozumiałam że nie jest aniołem) żeby się postarała sama zrobić co powyżej= zajęła się sobą.
                    • sebalda Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 14:14
                      Krokodil, może jednak przeczytaj jeszcze raz pierwszy post do końca, zamiast pisac, że ojciec nie jest taki zły. Bił żonę, wyrzucił z domu dwoje dzieci w wieku 18 lat i powiedział, że nie będzie ich więcej utrzymywał, to są tylko pierwsze z brzegu przykłady. A że autorka najpierw skupiła się na mniej istotnych szczegółach, to inna sprawa.
                      • krokodil123 Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 14:22
                        A gdzie ja napisałam że on nie jest "taki zły" ?

                        Napisałam że to co jest w tytule-że facet nic nie umie jest nieprawdą.
                      • krokodil123 Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 14:24
                        " A że autorka najpierw skupiła się na mniej istotnych szczegółach, to inna sprawa. "

                        Też zrozumiałam i wy ten wątek ładnie zacielicie i tłumaczyć i z tym się zgadzam.
                        • aqua48 Zamiast skupiać się na facecie 28.01.14, 14:42
                          który był fatalnym rodzicem, i hodować w sobie nieustanne poczucie skrzywdzenia dorosłe dziecko powinno jak najszybciej się wyprowadzić, uwolnić z toksycznej relacji i zależności i zacząć budować swoje odrębne życie.
                          Czy to jest trudne? Jest, niewątpliwie, ale każdy przez podobne trudności w życiu przechodzi.
                          A samotność w toksycznym związku pełnym złych, niszczących emocji nie jest lżejsza niż samotność "czysta", która pozwala się człowiekowi zastanowić nad własnymi upodobaniami, rozwinąć zainteresowania, znaleźć hobby i nawiązywać nowe znajomości i przyjaźnie na zasadzie symetryczności i wzajemności.
                  • foringee Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 14:39
                    Sebaldo nie do konca o to pytalam co teraz robi Twoj mąz. Bardziej o to co sama czujesz, czy uwolnilaś się od niego emocjonalnie i kiedy to nastąpiło, czy bez terapii sama byś byla w stanie tez do tego stanu dojsć (o ile jest w ogole możliwe odizolowanie emocjonalne żyjąc pod jednym dachem). Twoja odpowiedź trochę mnie zmartwiła, znowu duzo w niej męża.
                    Eksperci teoretyczni z praktyką nie zawsze sobie radzą, dopiero spójnośc wiedzy i dzialania daje efekt, sama lubię duzo wiedzieć, po latach stwierdzam, że wolalabym to umieć. ;)
                    Przepraszam, że tak bezpośrednio pytałam, mam pewnien temat do przemyślenia ktory nasunał się po przeczytaniu watku Retiy i chcialam o doswiadczenia dopytać, nie teorie tylko doświadczenia procesu jaki musi sie odbyc w tych którzy uwazaja się za skrzywdzonych działaniem innych, by mogli wyjśc poza krąg ofiara/kat. Ale zamykam sprawe, to nie na ten watek.
                    • sebalda Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 15:50
                      Foringee, tak najkrócej. Nie czuję się ofiarą, choć doznaję wciąż przemocy. Umiem jednak na nią reagować (w sensie emocji, czyli kompletnie nie brać do siebie zarzutów), ucinać, zamykać temat. Koniec z gierkami i huśtawkami. Niemniej na pytanie "o ile jest w ogole możliwe odizolowanie emocjonalne żyjąc pod jednym dachem" odpowiem: nie, nie jest możliwe tak całkowicie. Ale i nad tym pracuję;)
            • zuzi.1 Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 20:36
              foringee napisała:"Autorka ma bardzo trudno, bo ona się urodzila w tej wlaśnie rodzinie kierującej się takimi chorymi standardami i codzienna przemoc uwaza za oczywista normę. Wychowana bez matki z ojcem nadużywajacym władzy i zaburzonym despotą. Dlatego skupia się na tym, że ojciec "nic nie umie" zamiast na tym jak się od niego uwolnić, na tym że sama z sobą ma problemy, jest bierna, podporzadkowala życie toksycznym normom i tkwi w tym sama coraz bardziej stając się toksyczna."

              Dokładnie tak foringee, autorka nie zna innej normy domowej, niż jej własna, nie ma do czego tego porównac, żeby stwierdzic, że to nie jest normalne dzieciństwo, normalny ojciec i normalne życie rodzinne i stąd takie zamieszanie w głowie, bałagan i brak umiejętnosci uchwycenia meritum problemu.

              Autorko polecam Ci ten wątek:forum.gazeta.pl/forum/w,898,145208679,145208679,Toksyczni_rodzice_watek_zbiorczy.html

              i książkę która jest tam załączona "Toksyczni rodzice" plus drugą książkę "Powrót do swego wew. domu" załączona w wątku autora:koksik:
    • aniazavonlea Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 15:42
      "kzyczy na corkę,ze nie sprzata,gdy ta wraca po 10godz.z pracy ledwo zywa"

      Zastanowiło mnie to że piszesz o sobie w 3 osobie, nie piszesz krzyczy na mnie że nie sprząta...
      Osoby z zawodu typu policjanci i wojskowi fundują swoim dzieciom przemocowe dzieciństwo
      Na terapii jest cała grupa dzieci wojskowych i policjantów, wszyscy czują że mieli to samo
      w domu, czyli przemoc...uciekaj jak najszybciej, zobaczysz jak bardzo Cię będzie wtedy szanował jak się wyprowadzisz i nie będziesz utrzymywać kontaktów, tylko w ten sposób możesz uratować swoje życie.
      Jesteś dorosła nie musisz tam mieszkać a trzymasz się tego domu i rozpaczliwie myślisz jaki on jest skąpy i czego Ci nie dał. Nie dał i nie da i tego się trzymaj i idź naprawdę do jakiegoś ośrodka po pomoc.
    • lianis Re: Facet,.ktory nic nie umie 28.01.14, 18:00
      To cos slabo ta corke wyrzucil skoro nadal z nim mieszka.
      Pracujac na pelen etat mozna sie samodzielnie utrzymac, wynajmujac gdzies kat.
      • sebalda Re: Facet,.ktory nic nie umie 29.01.14, 10:12
        ianis napisała:

        > To cos slabo ta corke wyrzucil skoro nadal z nim mieszka.

        No właśnie też się nad tym zastanawiałam. Może przyjął ją z powrotem, jak żona umarła i nie miał mu kto usługiwać tudzież zająć się najmłodszym dzieckiem? Wiele na to wskazuje.
        • paris-texas-warsaw Re: Facet,.ktory nic nie umie 29.01.14, 11:02
          Ja napisze tak ogolnie... Póki mieszkałam z tatą, uważałam, że jest strasznie, musze sprzątać, czepia się, etc. etc. Kiedy się wyprowadziłam, wszystko się wyrównało, polepszyło. Mi sie wydaje, że niezaleznie od wszystkiego, w pewnym momencie każdy chce decydowac o sobie i dlatego lepiej jak ktoś dorosły mieszka sam. Ulga dla obu stron i mozliwość fajnych kontaktow. We wspólnym domu zawsze sie jest dzieckiem...
        • robotkuchenny Re: Facet,.ktory nic nie umie 29.01.14, 17:55
          Ale przecież autorka mu nie usługuje. Nie chce (nie ma siły) sprzątać a ojciec sam gotuje dla siebie i dla najmłodszego i zajmuje się domem.
    • robotkuchenny Re: Facet,.ktory nic nie umie 29.01.14, 18:25
      Odpowiedź jest jedna:z takim człowiekiem nie da się żyć i MUSISZ się wyprowadzić. Wynajęcie pokoju to koszt 300-700 zł. w zależności od miasta. Ty chyba pisałaś niedawno na e-matce, że uzbierałaś pieniądze i kupujesz samochód? Z całego serca radzę Ci zmienić plany i przeznaczyć tę kasę na własne lokum. Osobie w wieku 30+ ciężko jest mieszkać z rodzicami nawet jak są cudowni.
      A tak odnośnie przedstawionych problemów: kran mogłaś spróbować naprawić sama lub wezwać fachowca i go przypilnować.Wysoką emeryturą ojciec nie musi się z Tobą dzielić.To że nie jeździ samochodem w nocy jak się nie czuje pewnie to dobrze o nim świadczy, gorzej jakby pojechał i spowodował wypadek. Stosunek ojca do matki i do Was jako dzieci był skandaliczny i moim zdaniem przydałaby Ci się pomoc specjalisty w przerobieniu tego problemu.
      Do czasu wyprowadzki musisz sprzątać, ustal na spokojnie z tatą jaka część sprzątania przypada na Ciebie i postaraj się z tych ustaleń wywiązać. Ojciec nie musi gotować trzydziestokilkuletniej zdrowej córce, może ustal z nim że on gotuje 5 dni w tygodniu dla wszystkich a Ty w pozostałe 2?
      I naprawdę pomyśl o wyprowadzeniu się z tego domu. Ojciec się nie zmieni. Powodzenia!
      • damodia nie stać na wynajem 29.01.14, 19:56
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,149125618,,Piekna_suknia_wieczorowa_jak_ja_sprzedac_.html?s=1
        Robot, dobrze że zwróciłeś uwagę na inne wątki autorki. Daje w nich do zrozumienia wyraźnie, że kasy ma pod dostatkiem, wydaje na siebie sporo.
        A nie stać jej, pracującej samotnej kobiety 30+ na wyprowadzkę, na samodzielne gotowanie sobie obiadów, poczuwanie się do obowiązków w ojca domu, na rezygnację z siedzenia ojcu na głowie i zaglądaniu mu do portfela by uszczknąć coś z jego solidnej mundurowej emerytury...
        Porażka.
        Panna z poczuciem wartości przeoranym wielokrotnie weszła na poziom ten sam co rodzice.
        Toksyczny układ i panna w formie przyssanej pijawki nie zauważająca, że sama z sobą ma sporo do zrobienia, zamiast tego intensywnie czepiająca się wad ojca. Uzależniona on posiadania kogoś kto ją będzie gnoił.
        Założę się, że się nie wyprowadzi. Chyba, że znajdzie innego "żywiciela bezpośredniego".
        Chyba, że odważy się iść na solidną terapię. Tylko o by uratowało ją i jej przyszłe związki. Jak na razie wyszukuje sobie do życia toksycznych facetów którzy ją poniżają, a gdy nie ma partnera to wraca do toksycznego ojca; i wg niej jest git.. nie widzi, że powiela patologię i że tylko solidna terapia może kurs jej życia zmienić.
        • zuzi.1 Re: nie stać na wynajem 29.01.14, 20:10
          Dokładnie, myślę, że autorkę spokojnie stac na wynajem, skoro na kupno sukienki na wesele brata za 1700 zł też stac ;) Autorko, w takiej sytuacji doradzami Ci po prostu wyprowadzkę z domu, od ojca i rozpoczęcie samodzielnego życia na swoim, wtedy wady ojca nie będą Cię dotykały.
          • krokodil123 Re: nie stać na wynajem 30.01.14, 08:26
            Oooo matko.....co im tam że kran cieknie i zakręcony i nie mogą się kąpać.
            Ważne jest że mogła sobie sukienkę za 1700 zł kupić i fajnie w niej wyglądać......
            Dla mnie po tylu "nie-może" dla faceta i "nic o mnie" (bo jestem super) sprawa była jasna na początku.
            Autorka się nie wyprowadzi bo emerytura wrednego ojca jest za duża i szkoda się od źródełka odstawić.
    • redlinkatoja Re: Facet,.ktory nic nie umie 31.01.14, 09:54
      To nie tak.Chetnie bym wynajęła jak to robiłam pracując w innych wojewodztwach i było calkiem fajnie.Teraz bardzo duzo pracuje(placą mi za godziny pracy)i prawie w ogole mnie w domu(wolną mam tylko niedzielę) nie ma.Jedynie chodzę tam przespac sie.Więc po co wyrzucac w bloto 600zł jak mnie tam w ogole nie bedzie.Mam tez 15min z pracy do domu.Zreszta moj ojciec ma dom i mieszkanie i liczę,ze cos z tego dostanę(tak jak rodzice moich kuzynek wyprawiaja dzieciom wesela,dają nowo wybudowany dom,kupują samochody,wspierają w codziennych trudach,pomagają we wszystkim).
      • damodia Re: Facet,.ktory nic nie umie 31.01.14, 10:11
        Jeśli jesteś tam dla pieniędzy OJCA (bo nie Twoich - póki ojciec żyje) i DLA WYGODY I OSZCZĘDNOŚCI - to nie obrabiaj ojcu tyłka i nie bluzgaj na niego tylko pokornie całuj w rękę że Tobie- doroslemu rozpuszczonemu wyrachowanemu bachorowi - mimo wszystko pozwala za darmo u NIEGO mieszkać.
        Rodzic ma obowiązek sponsorowac dziecko niesamodzielne, uczące się.
        A nie roszczeniową pracująca lalunię, która kosztem ojca chce sobie majatek zbić i jeszcze rozpuszcza język, że to ojciec jest gnój a nie ona.
        Zawsze możesz go otruć. Będziesz miała problem z głowy. Tylko kto wtedy opłaci koszta domu i mieszkania? Na kim się powiesisz?


      • aqua48 Re: Facet,.ktory nic nie umie 31.01.14, 10:19
        redlinkatoja napisał(a):

        > To nie tak.Chetnie bym wynajęła..Jedynie chodzę tam pr
        > zespac sie.Więc po co wyrzucac w bloto 600zł

        Po to żeby przestać oglądać się na ojca, rozpamietywać krzywdy, których od niego doznałaś, przestać liczyć na to że się zmieni i odciąć się od jego życia a zacząć żyć własnym. Moim zdaniem jest to warte 600 złotych miesięcznie.


        Zreszta moj ojciec ma dom i mieszkanie i liczę,ze c
        > os z tego dostanę(tak jak rodzice moich kuzynek wyprawiaja dzieciom wesela,dają
        > nowo wybudowany dom,kupują samochody,wspierają w codziennych trudach,pomagają
        > we wszystkim).

        Ale Twój ojciec NIE JEST taki jak rodzice Twoich kuzynek. Warto się z tym pogodzić, przestać porównywać, i czuć się z tego powodu źle. Ojciec, niezależnie od Twoich oczekiwań może i ma prawo w ogóle cały swój majątek zapisać na przykład na schronisko dla psów, albo roztrwonić.
        Nawiasem mówiąc to rodzice Twych kuzynek są niekonwencjonalni. Ja nie znam osoby, która wyprawiłaby dzieciom wesele, oraz darowała dom i samochód. Nawet jeśli kogoś na to stać, to moim zdaniem dzieci powinny same się dorabiać, a nie czyhać na to co dostaną w spadku.
      • miacasa Re: Facet,.ktory nic nie umie 31.01.14, 10:42
        A czy śpiąc tylko w domu taty nie korzystasz ze sprzętów domowych, łazienki, prądu, internetu, ogrodu i sprzętów domowych? Czy dokładasz się tacie do rachunków za wodę, prąd, gaz, wywóz śmieci? Czy kupujesz środki czystości do domu (bo z ubikacji chyba jednak korzystasz), kawę/herbatę, papier toaletowy, czy dokładasz się do podatku od nieruchomości? Oczekujesz przywilejów ale ja właściwie się zachowujesz? Masz nieletnie rodzeństwo, które osierociła matka czy jako osoba dorosła pomyślałaś o wprowadzeniu odrobiny ciepła do domu rodzinnego? Rodzinę tworzą ludzie, też masz wpływ na to jak żyje twoja rodzina, zacznij od przyjrzenia się sobie. Dość obcesowo wyrażasz się na forum na temat swoich roszczeń względem majątku ojca, moim zdaniem trochę zagalopowałaś w tych oczekiwaniach względem innych.
      • krokodil123 Re: Facet,.ktory nic nie umie 31.01.14, 16:20
        Popatrz no ty!!!
        Nic nie umiejący facet jednak będzie umiał dzieciom zostawić w spadku dom, mieszkanie, samochód i konto.
        To jakiś cuda się dzieją!
    • danaide Re: Facet,.ktory nic nie umie 02.02.14, 08:49
      Przepraszam, ale się zgubiłam - jesteś tym dzieckiem dorosłym, samodzielnym i wyrzuconym z domu? Bo na dorosłość, samodzielność i wyrzucenie nie wygląda.

      Nie będę rozbierać Twojej wypowiedzi na czynniki pierwsze, ale mam wrażenie, że żyjąc długo z ojcem, który krzywdząco Was ocenia sama masz problem z oceną sytuacji. Zarzucasz ojcu że dusi kasę, ale sama dusisz swoją. Twierdzisz, że ojciec nie rozmawia z Tobą i mijacie się w drzwiach - ale Ty również z nim nie rozmawiasz i mijasz go, traktując jego/Wasz dom jak hotel (płatny chociaż?). Itd.

      Możesz dalej siedzieć kątem, dusić sześć stów i robić się coraz bardziej podobna do niego albo wiać, usamodzielnić się, dorosnąć, odzyskać siebie - wybór należy do Ciebie. Wybór kosztuje, sama zastanów się czy się opłaca. Będziesz mieć mniej na ciuchy, bo trzeba zapłacić rachunki. Tylko... cóż, to jest właśnie jeden z aspektów dorosłości i samodzielności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka