paris-texas-warsaw
20.02.14, 10:38
Dzięki Tully, której zawsze będę za to wdzięczna:) wróciłam na swoją terapię i choć poruszam na niej jakieś bieżące sprawy, a z racji Świąt i zimowych wyjazdów, co rusz odwołuję spotkania, to jednak to się jakoś toczy. Lepiej i chyba szybciej niż przed przerwą, którą sobie zrobiłam. I do rzeczy... W ogóle nie poruszam tematu mojej rodziny, mamy, taty, rodzeństwa, babci. Ale ten temat, gdzieś na boku i tak mój umysł sobie "obrabia", z kilka godzin przegadałam z mężem, znajomej opowiadałam o mamie, o moim dzieciństwie, więc to ciągle dla mnie bardzo ważne tematy. I do rzeczy jeszcze bardziej... Powoli sobie zdaję sprawę, że to wszystko w co wierzyłam, to była UŁUDA. Wczoraj w nocy jeszcze z kimś gadałam, i zdałam sobie sprawę, że wraz ze śmiercią babci, stałam się sierotą. Może nie do konca jeszcze dorosłą do tego;) Że z mamą nic mnie nie łączy, a w zasadzie może jej nie łączy nic ze mną, że z tata i jego żona są fajni, pomocni, itd., ale to nie jest taka bliskość jak w rodzinie, a z rodzeństwem uwikłanym w calą naszą patologię też nie jest świetnie, a może jesteśmy sobie obcy. Z różnych przyczyn, ale mam wrażenie, że na skutek ogólnej patologii domu, i na skutek gorszego mnie traktowania przez mamę. I to jest dość ciężkie... Ostatnio na jakiejść impresie zobaczyłam, że bliżej mi do ludzi, którzy kiedyś wydawali mi się nudni i "drobnomieszczańscy" niż do własnej rodziny, że nawet nie chce mi się już z nimi szarpać a może wcale spędzać czasu, że nawet nie mam szczególnej ochoty ich widzieć. I że w sumie czuję żal i do wszystkich osób z dalszej rodziny, którzy nie potępili moich rodziców, jak zostawili mnie jako niemowlaka u dziadków, którzy mi jasno nie mówili, że to patologia. Pamiętam tylko kiedyś, jak mój dziadek powiedział mojemu tacie, że zmarnują dzieci ( o mnie i moim rodzenstwie). I sobie myślę, że wszystkie bliskie mi osoby to osoby spoza rodziny. I tak mit rodziny umiera, w nowych odslonach się z nim żegnam.
Ktoś ciągle mi mówi "dorośnij":))))
Czy ktoś tak miał, czy coś takiego przeżywał?