pelargonia30
27.03.14, 17:15
Jakiś czas temu odeszłam od męża i zamieszkałam z rodzicami. W sumie jest ok, tylko dziś zrobiło mi się bardzo przykro i poczułam się, że jestem powodem do wstydu dla mojej mamy.
Dzisiaj była taka sytuacja: mama powiedziała, że jedzie rowerem do swojej siostry zobaczyć jak tam u niej remonty idą. Zapytałam czy mogę z nią to odpowiedziała mi, to bierz rower i jedź sama. Hmm. Ale ja chciałam z tobą. Mama: ale jest jeden rower. Odpowiedziałam, że pożyczę od sąsiadki ale jeśli nie chcesz, żebym jechała z tobą to ok, bo jakaś ta jej odpowiedź była dziwna. Tym bardziej to było dla mnie podejrzane, że wcześniej już kilka razy zdarzały się takie sytuacje, że ona mówiła, że gdzieś idzie i na moje pytanie czy mogę z nią odpowiadała: to idź sama, czego my dwie pójdziemy (na spacer, szukać kota, odprowadzić ciotkę itp.) Dodam, ze w drugą stronę to niekoniecznie działa. Jak ja gdzieś idę i pytam czy chce iść ze mną to czasem idzie czasem nie. Ostatecznie pojechałyśmy obie do ciotki i tam jakoś tak ja stwierdziłam, że się szybciej ulotnię bo może mama o czymś chciała z ciotką pogadać tylko nie chciała mi odmawiać. Wywiązała się z tego rozmowa i okazało się, ze moja mama nie chce, żebym ja z nią chodziła, jeździła bo ona nie wie co ludziom mówić, dlaczego ja u nich mieszkam. Zrobiło mi się jakoś tak przykro, bo poczułam, że wcześniej mama nie była ze mną szczera i w dodatku zrobiło mi się jakoś tak głupio, poczułam się nie taka jak trzeba. Raz, że nie powiedziała mi wcześniej wprost a dwa, to, że po prostu wstydzi się tego w jakiej jestem sytuacji. Ja powiedziałam jej, żeby mówiła prawdę ale jej jest po prostu wstyd za mnie. A mi jest przykro, że mama dba bardziej o to co ludzi pomyślą niż o szczerą relację ze mną. Po prostu chciałam o tym napisać.