luna612
31.03.14, 11:53
Witam. Mam 32 lata i od 4 lat jestem w związku małżeńskim. W sumie nie wiem dlaczego w ogóle zgodziłam się na ten ślub...chyba jestem głupia...presja rodziny wygrała...bo przecież miałam swoje lata i wypadało wziąśc ślub, a byliśmy ze sobą 3 lata przed ślubem. I też nie wiem dlaczego. Przecież tylko chwilami byłam szczęśliwa z moim obecnym mężem. Nawet nie wiem czy go kochałam gdy braliśmy ślub. Od samego początku miałam z nim problemy... Rany! ale ja jestem głupim tchórzem, że nie zakończyłam tego zanim się zaczęło. To moja wina, ale jakoś nie chciałam kolejny raz sprawic zawodu ojcu. Chyba zawsze dla niego byłam winna wszystkiemu co mi się nie udawało.Może to przez niego jestem tak niepewna siebie... A teraz tkwi w związku w którym się duszę, z facetem którego prawie nienawidzę. Nie potrafimy się dogadac, wieczne wyzwiska, przekleństwa, ranienie... A gdy tylko jest kłótnia on wychodzi z domu i pije...A tyle razy prosiłam, że to nie rozwiązanie. Błagałam, tłumaczyłam. Ja też nie mam łatwego charakteru, ale mam wrażenie, że stałam się zgorzchniała odkąd z nim jestem, nic mnie nie cieszy, ciągle się boje kolejnych awantur, bo mam ich dośc. Rodzina moja go uwielbia, bo trzeba mu przyznac-potrafi sprawiac pozory. Nie wiem jak się z tego wyplątac.... Boje się ...czuje, że jestem z tym sama. Coraz częściej nie chce mi się życ...Pomocy