anika9999
19.10.14, 15:09
Mąż jest typowym cholerykiem i zawsze mieliśmy jakieś problemy z tym związane. Denerwuje mnie coraz bardziej że wszystkie swoje frustracje wyżywa na mnie i dzieciach. Zasuwamy oboje ciężko, mamy dzieci, frustracja i napięcie jest wszechobecne. Wybuchy złości są coraz częstsze. Wiąże się to na pewno z tym że bardzo mało śpi. Awantury są bardzo często właśnie w niedziele kiedy powinniśmy odpoczywać, Na przykład dzisiaj mąż gotował obiad i kiedy już przyszło do nakładania starsza córka zaczęła zaczepiać młodszą. Ta ostatnia przez te wygłupy się uderzyła i zaczęła piszczeć. To spowodowało wybuch wściekłości u męża że nikt się z nim nie liczy nie szanuje, że starsza córka dziś w kościele wstydziła się go i nie chciała z nim rozmawiać itp. Większośc tych awantur to są pierdoły na które ja bym w ogóle uwagi nie zwróciła, natomiast on w niedziele che odpocząć a ciągle musi coś robić i wysłuchiwać awantur między dziećmi. I że generalnie ma wszystkiego dosyć. Jak już się uspokoi jest w miarę ok ale wkurza mnie to