Czy to fair?

26.10.14, 17:52
Rozstałam się ojcem mojego dziecka (4 latka). Od urodzenia synka mieszkaliśmy w jego mieszkaniu, które kupił sam (już jak ze sobą byliśmy, ale nie planowaliśmy jeszcze wtedy wspólnej przyszłości) i za które spłaca kredyt. Za moje pieniądze je urządziliśmy (tzn. ja je urządziłam, jego udział był znikomy) i wprowadziliśmy się tam po urodzeniu dziecka. Ja pracuję w domu, więc najczęściej nie musiałam nikogo prosić o pomoc w opiece nad synkiem. Niestety nie mam stałych dochodów, bo zlecenia raz są, raz ich nie ma, ale zawsze mi starczało na wszystko. On opłacał czynsz i robił resztę opłat (oczywiście nie w terminie, więc płacił z odsetkami), jak kupowałam rzeczy do domu (jedzenie, środki czystości itd.), dla siebie i dla synka (ubrania, przedszkole itp.). Od niego żadnej kasy dodatkowej nie otrzymywałam. Teraz po rozstaniu to ja z synkiem muszę się wyprowadzić z jego mieszkania, zdecydować, gdzie zamieszkać (czy gdzieś niedaleko niego, żeby dziecku nie zmieniać przedszkola i żeby miało łatwy dostęp do ojca, którego uwielbia, czy gdzieś bliżej mojej rodziny co wiąże się z większymi zmianami dla dziecka i rzadszymi kontaktami z ojcem, ale większą i pewniejszą pomocą od mojej rodziny), co uważam za b. duże obciążenie i emocjonalne, i logistyczne. Chcę odzyskać od niego kasę, którą zainwestowałam w urządzenie mieszkania. Uważa, że nie należy mi się pełna kwota, bo twierdzi, że jego comiesięczne wydatki na mieszkanie (tzn. czynsz, rata kretydu, ubezpieczenie, Internet itd.) były wyższe niż moje. Czy to jest fair? Nie dokładałam się do czynszu ani do raty, ale kupowałam wszystko, co w domu potrzebne, sprzątałam, gotowałam, zajmowałam się naszym wspólnym dzieckiem, na co oczywiście faktury nie mam.
    • kocia_noga Re: Czy to fair? 26.10.14, 17:58
      Możecie usiąść i się rozliczyć - ile co kosztowało, a także wspólnie policzyć koszty rozstania ( dobro dziecka i inne) - czy jesteście w fazie ostrego konfliktu i to nie wchodzi w grę?
      • sennachmura Re: Czy to fair? 26.10.14, 18:37
        Tak, to jest raczej faza ostrego konfliktu, ale nawet jakby nie była, to wydaje mi się, że tego nie da się dokładnie rozliczyć. Ja co prawda zapisuję swoje wydatki, więc dokładnie wiem, ile i na co wydaję co miesiąc, ale trudno mi będzie oddzielić wydatki tylko na mnie od wydatków na nas. Moje koszty rozstania (nie licząc emocjonalnych) to przede wszystkim zakup mieszkania dla siebie i synka.
    • agrypina6 Re: Czy to fair? 26.10.14, 18:49
      No skoro jesteście w konflikcie, to raczej nie licz na wiele. Nie inwestuje się w cudze mieszkanie.
      • zuzi.1 Re: Czy to fair? 26.10.14, 19:39
        DOkladnie i wyciagnij z tego wnioski na przyszlosc.
    • danaide Re: Czy to fair? 26.10.14, 20:01
      Zawsze możesz ponieść jeszcze jeden wydatek. Na firmę przeprowadzkową. I w czasie jego pracy przeprowadzić wszystko co jest Twoje. Czy łącznie z armaturą łazienkową to nie wiem.
      • sennachmura Re: Czy to fair? 26.10.14, 20:47
        Nikt nie przypuszczał, że będziemy się rozstawać. Chciałam mieć jakiś wkład w mieszkanie, w którym będę mieszkać i uznałam, że takim wkładem będzie urządzenie go, ale nie ukrywam, że chciałam podpisać z nim jakąś umowę na to, z tym że nie doprowadziłam tego do końca. Teraz nie pytam się Was, czy mogę na coś liczyć z jego strony, czy nie, tylko czy jego podważanie wysokości mojego wkładu jest OK. Bo z jednej strony zaczynam się czuć jak pasożyt: przez kilka lat on płacił czynsz itd., a ja się do tego nie dokładałam, tylko żyłam sobie w miarę wygodnie w jego mieszkanku, ale z drugiej strony o wszystko - począwszy od urządzenia po utrzymanie go w jakim takim stanie - dbałam tylko ja.
        • velluto Re: Czy to fair? 26.10.14, 21:49
          Umiesz liczyć - licz na siebie. Nie łudziłabym się że opieka nad dzieckiem w czasie choroby będzie interesowała ojca, niestety. A ty do pracy iśc musisz - jedynie mając pewny backup ma to jakiś sens.
          Co do rozliczeń - nie masz zadnej karty przetargowej i weźmiesz co oferuje, bo co innego masz zrobić?

          Facet nie jest fair - bo to, że spłacal sam raty za swoje mieszkanie nie jest akurat żadnym wyczynem. Rachunki - tak samo, w końcu jest równie odpowiedzialny za dach nad głową dla swojego dziecka.
          A nakład pracy w dom - cóż... przykro mi. Nie ty pierwsza, nie ostatnia.
          • imsad Re: Czy to fair? 27.10.14, 13:54
            wynajmij mieszkanie i podczas gdy twoj ex partner będzie w pracy "wyprowadź" swoje rzeczy do nowego lokum. (np meble itp)
            Jeśli kupowałaś np drzwi, lampy etc (a wiadomo ,że da się je zdjąć) tez zabierz.
            Kafelek i paneli raczej nie odzyskasz...
        • mamameg Re: Czy to fair? 27.10.14, 14:05
          Tak, jesteś fair chcąc zwrotu nakładów w mieszkanie partnera- on opłacał za rachunki za mieszkanie, za to ty kupowałaś żywność itd, taki mieliście podział kosztów utrzymania a wyposażenie mieszkania to odrębna sprawa. Ja dostałam zwrot tego co zainwestowałam w mieszkanie byłego męża ale miałam na to rachunki.
    • julita165 Re: Czy to fair? 27.10.14, 16:13
      Raczej "na siłę" niczego nie odzyskasz. Zabierz co możesz wynieść a resztę odpuść dla świętego spokoju bo on jest najważniejszy. I z doświadczenia dodam - lepiej wyprowadz się tam gdzie będziesz miała w kimś oparcie i pomoc. Bycie zdanym tylko na siebie z małym dzieckiem to nie jest najlepszy pomysł, a skoro już nie możesz się porozumieć z partnerem to jak możesz mieć pewność że mimo wszystko pomoże Ci przy dziecku.
    • niunia19851 Re: Czy to fair? 27.10.14, 18:57
      Możesz starać sie w sądzie o zwrot nakładów na jego mieszkanie (zakładając, że masz faktury na to co kupiłaś) bo inaczej musztarda po obiedzie. Jednak to wymaga czasu, sądu i pieniędzy. To jest - konkubinatu, w małżeństwie byłby podział i tyle ...
      • sennachmura Re: Czy to fair? 28.10.14, 06:33
        Nie chcę wynosić czego się da z tego mieszkania, bo będzie w nim pomieszkiwało moje dziecko. Poza tym co z tego, że wezmę drzwi i lampy? Zaniosę do wynajmowanego mieszkania czy tego które ewentualnie kupię? Nie chcę się zniżać do jego poziomu (tzn. eks partnera), póki nie czuję, że nie mam innego wyjścia. Bo najbardziej mi zależy właśnie na świętym spokoju.
        Mamameg, a komu musiałaś pokazywać te rachunki za wkład w mieszkanie, żeby odzyskać pieniądze? W sądzie? Bo eks nie kwestionuje tego, że wydałam tyle a tyle, tylko uważa, że na codzienne życie wydawał więcej. A ja z kolei uważam, że moje wydatki na rzeczy codzienne, dla dziecka i ogarnianie domu i dziecka przewyższają czynsz, który płacił.
        • mamameg Re: Czy to fair? 28.10.14, 07:48
          Myśmy się w końcu dogadali, więc nie musiałam iść z tym do sądu. Ale gdybym nie miała dowodów, to jednak obawiam się, że zostałabym z niczym.

          Bo eks nie kwestionuje tego, że wydałam tyle a tyle,
          > tylko uważa, że na codzienne życie wydawał więcej. A ja z kolei uważam, że moje
          > wydatki na rzeczy codzienne, dla dziecka i ogarnianie domu i dziecka przewyższ
          > ają czynsz, który płacił.

          Powinien był w takim razie protestować od początku, skoro uważał podział za niesprawiedliwy. Myślę, że sobie wymyśla preteksty, żeby ci nie oddać pieniędzy za wyposażenie mieszkania. On "wniósł" do waszego związku mieszkanie, a ty pieniądze na jego wyposażenie, dlaczego ty miałabyś zostać bez niczego? A dziecko tylko ty utrzymywałaś?

        • imsad Re: Czy to fair? 28.10.14, 09:12
          Radzę Ci wziąć wszystko co Twoje i za co zapłaciłaś.
          Gotówka ci się przyda. Nawet gdybyś miała wstawić do komisu te lampy / drzwi czy co tam masz.
          Ok - dziecko będzi pomieszkiwało , więc niech ojciec zapewni mu warunki ze swojej strony.
          Obawiam się ,że jeszcze zobaczysz spektrum możliwości ex partnera .

          sennachmura napisał(a):

          > Nie chcę wynosić czego się da z tego mieszkania, bo będzie w nim pomieszkiwało
          > moje dziecko. Poza tym co z tego, że wezmę drzwi i lampy? Zaniosę do wynajmowan
          > ego mieszkania czy tego które ewentualnie kupię? Nie chcę się zniżać do jego po
          > ziomu (tzn. eks partnera), póki nie czuję, że nie mam innego wyjścia. Bo najba
          > rdziej mi zależy właśnie na świętym spokoju.
          > Mamameg, a komu musiałaś pokazywać te rachunki za wkład w mieszkanie, żeby odzy
          > skać pieniądze? W sądzie? Bo eks nie kwestionuje tego, że wydałam tyle a tyle,
          > tylko uważa, że na codzienne życie wydawał więcej. A ja z kolei uważam, że moje
          > wydatki na rzeczy codzienne, dla dziecka i ogarnianie domu i dziecka przewyższ
          > ają czynsz, który płacił.
    • 71tosia Re: Czy to fair? 28.10.14, 08:55
      z mieszkania zabierz te rzeczy ktore kupilas i ktore beda ci potrzebne, reszte odpusc szkoda twoich nerwow. Raczej skup sie na tym by jak najszybciej zabezpieczyc finansowo dziecko, mozesz w kosztach alimentow uwzglednic czesc kosztow wynajemu mieszkania,przedszkole etc wszystko co stanowi uzasadniony wydatek na utrzymanie dziecka. No i niestety w takich wypadkach lepiej wystapic o wieksze alimenty i negocjowac, niz o te 'realne'.Napisz na forum o rozwodach lub jakims prawnym podopwiedza ci jak to zrobic.
      ps facet splaca kredyt za wlasne mieszkanie, a czynsz musialby placic nawet sam mieszkajac, koszty zycia codziennego byly po twojej stronie, wiec facet jednak minimalnie lozyl na utrzymanie wlasnego dziecka.
    • sorvina Re: Czy to fair? 28.10.14, 09:48
      Gdyby Ciebie i dziecka nie było, ex i tak musiałby płacić czynsz + media, spłacać kredyt - więc tych opłat nie dokonywał ze względu na Ciebie. Jego mieszkanie, jego koszta. Owszem, Ty przychodząc "na gotowe" miałaś mniejsze koszta utrzymania, normalnie też musiałabyś płacić czynsz, więc byłoby ok, gdybyście się tą opłatą podzielili, ale nie dotyczy to kredytu. Natomiast on w takim wypadku powinien płacić część kosztów utrzymania dziecka, a jak rozumiem tego nie robił, więc wygląda na to, że się podzieliliście - on opłaca koszty mieszkaniowe - Ty pozostałe, skoro wcześniej nie wnosił sprzeciwu, to dlaczego teraz nagle mu to przeszkadza?
      Z wyposażaniem domu większość jest do zwrotu, uważam, że większość, bo to normalne gdy się wynajmuje, że czasem wykonuje się drobne remonty związane ze zużywaniem się rzeczy - dopasowaniem do swojego gustu koloru ścian itp. i nikt nie będzie tej starej farby ze ścian zdrapywał. Ale wszystkie większe wydatki, sprzęt i meble, które zwiększyły wartość cudzego mieszkania i tam zostaną, są do zwrotu, a co się da możesz zabrać.

      A pretensje do matki małego dziecka, która przez czas jakiś musiała więcej zajmować się dzieckiem niż pracą, która z przyczyn społecznych najczęściej zarabia mniej przy tym samym nakładzie pracy - że dokładała się mniej do rachunków, są wg mnie draństwem. I niestety powodem, dla którego uważam, że gdy planuje się dziecko, to WARTO się pobrać, bo ta forma prawna zabezpiecza interesy kobiety gdy radosny pan raczy zapomnieć, że może dlatego więcej zarabiał i czegoś się dorobił, bo żona przez kilka lat odłożyła swoją karierę na bok i zajęła się dziećmi.

      Oczywiście odpowiedzialny i uczciwy facet nie wykręca takich numerów, nie zmienia ustaleń, bierze pod uwagę wkład nie tylko materialny. Jeśli Twój ex taki nie jest, to rozmawiaj z nim pojęciami jakie rozumie - np. przelicz na pieniądze swój wkład - ile musiałby płacić za nianię/żłobek, gdybyś nie pracowała w domu i nie zajmowała się dziećmi, ile komuś innemu musiałby zapłacić za inne rzeczy, które robiłaś. Wielu mężczyzn niestety łatwo uderza w ton - ja pracowałem, zarabiałem, a ty NIC nie robiłaś, a ja musiałem Cię utrzymywać - nie daj się. Wypunktuj ile tego "nic nie robienia" było i ile by go kosztowało, gdyby nie Twój wkład.

      Układy w związkach partnerskich mogą być różne, niekoniecznie 50-50. Ciąża, małe dzieci, choroba - jest wiele sytuacji wyjątkowych, w czasie których nie można przykładać tej samej miarki co w układzie biznesowym czy opłacaniu mieszkania przez obcych sobie współlokatorów. Jeśli komuś pasowało to przez lata i nagle zmienia zdanie, bo rozstał się z partnerką i przestaje doceniać to co związek wnosił do jego życia, to może zmienić zasady od dzisiaj, a nie wstecz.

      Życzę Ci byście się dogadali bez konieczności angażowania sądu.
      • kocia_noga Re: Czy to fair? 28.10.14, 18:55
        Właśnie. Póki co lepiej grać na zgodę, roztrząsanie jego niegodziwości zostawiając na potem. Da się wszystko rozsądnie wyliczyć i negocjować. Nawet jeśli nie dostaniesz wszystkiego co ci się należy, to prawdopodobnie więcej niż grając na konflikt. Z resztą względna zgoda przyda ci się i potem kiedy dojdzie sprawa kontaktów z dzieckiem - obrażony ex jest zdolny do niezwykłego k.restwa w tej sprawie.
        • sennachmura Re: Czy to fair? 29.10.14, 14:00
          Ja już kiedyś używałam tego argumentu, że jakby musiał zatrudnić panią lub panie do tych wszystkich prac domowych, które wykonuję ja (i pewnie większość kobiet), to kosztowałoby go to o wiele więcej niż czynsz, ale on twierdził, że takie panie po wykonanej pracy idą do domu, a ja zostaję (czyli daje mi nocleg).
          On ma praktycznie zerowy wkład finansowy w wydatki związane z dzieckiem, ale twierdzi, że płaci raty za mieszkanie, które kiedyś będzie synka. Mówi, że alimentów płacił nie będzie, bo będzie się opiekował dzieckiem tyle godzin co ja, a na wszystkie dodatkowe opłaty (przedszkole, lekarz) mamy się składać po równo.
          Teraz wymyślił sobie, że mamy iść do mediatora, który, jak rozumiem, ma mi udowodnić, że nie należy mi się zwrot całej kwoty. I mam się z nim na tego mediatora składać.
          Zastanawiam się, czy te jego działania (że nie chce oddać kasy, grozi, że odłączy mi Internet, jeśli nie złoże się z nim na opłatę, zabrał mi fotelik sam. (jedna z niewielu rzczy, którą kupił dziecku) mimo że sam nie ma samochodu) to są zwykłe złośliwości spowodowane tym , że nie może pogodzić się z rozpadem związku, czy też on naprawdę wierzy, że to co robi jest sprawiedliwe.
          Nie wiem, czy fakt że nie byliśmy małżeństwem coś zmienia, bo on kupił to mieszkanie przed dzieckiem.
          • agrypina6 Re: Czy to fair? 29.10.14, 18:05
            Może mieć inne dzieci i wcale mieszkanie nie będzie syna. Sama widzisz, że na nic nie możesz liczyć..
            • anula36 Re: Czy to fair? 29.10.14, 18:20
              albo z jakichs powodow ( takze od niego niezaleznych- choroba, utrata pracy) przestac splacac kredyt i pozegnac sie zmieszkaniem a przywitac z komornikiem.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Czy to fair? 30.10.14, 00:52
      W momentach kryzysu i podwyższonych emocji, szukanie sprawiedliwości i fair play jest skazane na niepowodzenie. Nie warto na nią liczyć, a tym samym obruszać się na jej brak z tej drugiej strony.
      Pieniądze w takich okolicznościach bywają jedyną rekompensatą, zadośćuczynieniem, walutą za przeżywane uczucia. Dlatego, chroniąc swoje uczucia, niech Pani twardo zamienia je na pieniądze. I nie dziwi się, że druga strona gra tak samo. Ale to, akurat w opisanej przez Panią sytuacji, nie powinno Pani wytrącać z obranego kursu. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • allegra1002 Re: Czy to fair? 30.10.14, 09:43
        Jestem tego samego zdania co pani Agnieszka. Na dodatek gdy tak całkiem obiektywnie i neutralnie ocenić tę sytuację: gospodarstwo domowe było prowadzone wspólnie, i partner i partnerka mieli swój wkład finansowy w zasadzie po równo. Cała rodzina korzystała z dóbr materialnych też po równo, nie ma znaczenia kto kupował przykładowo jedzenie a kto żarówki czy w inny sposób zaopatrywał rodzinę. Teraz żeby było "fair" teoretycznie powinni wziąć :piłę, siekierę, centymetr i wszystko co kupili żyjąc razem przeciąć na pół, łącznie z deską sedesową , dywanem czy nawet mydłem.W takiej sytuacji żeby nie przysparzać sobie samej stresu, jeszcze większej wrogości, zabiera się typowo osobiste przedmioty i zamyka za sobą drzwi na zawsze.Mogę zrozumieć walkę gdy chodzi o jakieś milionowe fortuny do podziału ale sprzęt codziennego użytku?!
        • sorvina Re: Czy to fair? 30.10.14, 11:00
          allegra1002 napisał(a):

          >Mogę zrozumieć walkę gdy chodzi o jakieś milionowe fortun
          > y do podziału ale sprzęt codziennego użytku?!

          Skoro autorka ma zacząć od zera na własny koszt gdzieś indziej, to może ją być nie stać na kosztowny prezent w postaci postawienia krzyżyka np. na sprzęcie AGD, meblach. Czasem rzeczy robione na wymiar nie nadają się do odzyskania. Podobnie większe remonty - to inwestycja, która będzie służyć exowi dłuuugie lata. I to jemu, a nie dziecku wbrew temu co deklaruje, bo dziecko może tego mieszkania na oczy nie zobaczyć.

          Ja myślę, że autorka ma problem z rozdzieleniem 2 kwestii - faktów od dowodów. Nie na wszystkie fakty będzie miała dowody, przecież dziecko jej nie wystawi faktury za opiekę ;), ale to nadal są fakty i trzeba dużej ilości złej woli by je kwestionować. Natomiast exowi się udaje, bo autorka traci pewność siebie gdy nie ma na coś papierka i łatwo daje się zmanipulować. I myślę, że to nad tym należy przede wszystkim pracować. Jeśli autorka widzi się na z góry przegranej pozycji, starając się tylko rozpaczliwie przekonać otoczenie, jaki ten ex jest nie fair, to niewiele załatwi. Ofiara dostaje paczkę chusteczek na otarcie łez, a nie to czego chce.
          Nie chcę być źle zrozumiana, pod względem zachowań autorka może być ofiarą nieuczciwości i manipulacji exa - bez wnikania w powody jego zachowania. Ale można być ofiarą jakiś działań bez wejście w rolę ofiary, a wydaje mi się że autorka przekracza tą granicę. Bo to trochę inna jest bezsilność - cholera, nie mam dowodów, więc może nie uda mi się wywalczyć co moje, ale wiem, że mam rację i będę walczyć do końca - od - ojej, jak ja mam go przekonać, czuję się tak niesprawiedliwie potraktowana, jak mam mu wytłumaczyć, żeby mnie potraktować fair... (przepraszam za przerysowanie, chodzi mi o pokazanie pewnej postawy) Na razie jest sytuacja gdzie autorka ma udowadniać, że poniosła koszty, ile było jej wkładu, a ze strony exa wystarczy deklaracja - że on przecież mieszkanie na syna, że on się będzie równo zajmował (po niezajmowaniu się prawie wcale) i on nie musi tego udowadniać. A przecież autorka mogłaby się zaśmiać pod nosem i powiedzieć - ok kochanie, to ja jadę do cioci nad morze i zajmuj się dzieckiem przez tydzień, bawcie się dobrze. Jakoś duża część mężów, który tak deklarują opiekę, po takich testach zmienia zdanie. A mieszkanie, które tak szlachetnie opłaca na dziecko... na razie to mieszkanie jest banku, a nie exa, więc deklarować sobie może. Poza tym autorka może za rok wygrać w totka i kupić synowi 3 mieszkania i nawet na potatusiowe nie spojrzy - to na razie gdybanie. Na chwilę obecną facet kupił SOBIE mieszkanie i spłaca je dla siebie. A deklaracje nie wiadomo czy dojdą do skutku, skoro jedną z pierwszych rzeczy jakie robi jest zabranie PARTNERCE fotelika dla dziecka i żądanie by z dzieckiem się wyprowadziła, jeszcze odmawiając jej wypłatę wkładu zainwestowanego w jego mieszkanie, który mogłaby przeznaczyć na urządzenie mieszkania, w którym będzie z dzieckiem mieszkać.

          Mediator może być niegłupim rozwiązaniem, skoro exa i Ciebie zalewają emocje. Nie ma co zakładać, że będzie z góry po stronie exa. Warto tylko się dobrze przygotować - lepiej spisać argumenty, wyliczenia.

          >ale on twierdził, że takie panie po wykonanej pracy idą do domu, a ja zostaję (czyli daje mi nocleg).
          Zaraz, Ty pracowałaś 24h na dobę - do dziecka nie trzeba było wstawać? Jak Pan myśli w ten sposób to bym doliczyła za usługi seksualne i towarzyskie, bo rozumiem, że nie rozkładał Ci łóżka polowego w kuchni ;)
          I nie rozumiem - to, że powinnaś dokładać się do czynszu (nie raty) "za nocleg" oznacza, że nie liczy się twój wkład "za dnia"? Przelicz sobie licząc nawet połowę czynszu, bo na 100% wyjdzie, że więcej wkładałaś swoją pracą. Facet kwestionuje każdy Twój wkład, ale nie musisz tego kupować, po prostu wyliczaj - nawet jeśli nie dokładnie bo się nie da, to choć rząd wielkości.
          • sorvina Re: Czy to fair? 30.10.14, 11:12
            Może dopowiem - warto by autorka zdecydowała czego naprawdę chcę. Bo jeśli jej cel to dostać x zł zwrotu za poniesione na mieszkanie nakłady, plus y zł alimentów na dziecko ORAZ przekona exa, że jest zły, niedobry, niesprawiedliwy itp. to prawdopodobnie NIC nie osiągnie. Proponuję zmienić walkę Z exem na walkę O konkretne rozwiązanie. Inaczej zamiast rozmawiać o faktach pogrążycie się we wzajemnych pretensjach, ex atakowany będzie na 200% atakował autorkę, uderzając w rykoszetem w dziecko. On może próbować grać w ten sposób, autorka przypominając sobie o swoim celu, może trzymać się notatek i rozliczeń i w takie klimaty nie wchodzić. Nie teraz, to temat na osobne rozmowy, albo spotkanie z przyjaciółką.
            • sennachmura Re: Czy to fair? 30.10.14, 19:41
              Tak, jemu bardzo łatwo zamieszać mi w głowie. Wydawało mi się to oczywiste, że moje zaangażowanie (i czasowe, i finansowe) w naszą niby rodzinę było większe niż jego, ale jak słyszę, jak to kwestionuje, to w pierwszej chwili krew mnie zalewa i jest mi mega smutno, że nie widzi mojego wkładu i mam ochotę mu powiedzieć: Mam w D ciebie i twoją kasę i po prostu wynieść się natychmiast, ale po chwili słuchając jego wywodów, zaczynam wątpić. Dlatego napisałam tutaj, żeby się upewnić, że mam prawo domagać się zwrotu kasy (tak naprawdę większości 'moich' rzeczy nie da się wynieść, bo mieszkanie urządzałam od zera). Nie palę się też do przygotowania takiego rozliczenia, bo wiem, że to początek dyskusji na lata, bo on go nie przyjmie, tylko będzie podważał każdy punkt.
              • danaide Re: Czy to fair? 31.10.14, 03:13
                Tak, masz prawo domagać się zwrotu kasy.
                Nie, nie masz szans jej odzyskać.

                Więc naprawdę, co możesz to zabierz. I nie pisz mi, że przecież jak zostawisz to w jego domu, to będzie to służyć dziecku, gdy zjawi się tam z wizytą. Zabierz mikser i co tam się da, naprawdę Twojemu dziecku w domu eksa krzywda się z tego powodu nie stanie, zatrzaśnij drzwi i potraktuj poniesione przez Ciebie koszty jako koszty nauki czym bywa życie.

                Podpisano: samotna matka, która gdy eks zaczął coś przebąkiwać o rozliczeniach, mając świadomość tego jak mało wniósł, powiedziała mu: możesz sobie zabrać kanapę.
                Na tym zakończyła się kwestia rozliczeń.
              • morekac Re: Czy to fair? 31.10.14, 06:20
                Znajoma uzyskała orzeczenie sądu dotyczące zwrotu kosztów wyłożonych w urządzenie nieruchomości- kuchnia etc. Miała dowody, co opłacalna (wyciągi z karty, paragony etc.). Ruchomości zabrała.
                • kocia_noga Re: Czy to fair? 31.10.14, 08:50
                  Pozbieraj wszystkie kwity jakie znajdziesz i stanowczo nie odpuszczaj w sprawie alimentów. Masz do nich oczywiste prawo, co też nie oznacza że je kiedykolwiek zobaczysz na oczy - w Polsce płaci jeden na 10. Skoro rozmowy wyglądają u was tak, to nie gadaj z eksem tylko z sądem. Mam wrażenie że wciąż cię dziwi, jak można być takim padalcem będąc kiedyś ukochanym.
                • danaide Re: Czy to fair? 31.10.14, 12:00
                  Miała dowody.
                  Zwróć uwagę na Twój stan psychiczny. Jeśli walka w sądzie o zwrot kosztów ma Cię w jakiś sposób wyczerpywać to odpuść.
                  I zabierz co się da;)
                  • sennachmura Re: Czy to fair? 01.11.14, 16:06
                    Takie rzeczy, które kupiłam w międzyczasie zamierzam zabrać. Podłogi i płytek nie zerwę (chyba że w akcie zemsty;-), ale teoretycznie mogłabym zabrać AGD, tylko musiałabym to zrobić pod jego nieobecność i nie zdziwiłabym się, jeśli później oskarżyłby mnie o kradzież... Do sądu faktycznie póki co za bardzo się nie nadaję, nie potrafię nawet podjąć decyzji, gdzie zamieszkać, z drugiej strony blisko 150 tys. piechotą nie chodzi...
                    Czy faktycznie tak jest, że jeśli rodzice opiekują się dzieckiem po równo (chociaż wiadomo, że w praktyce to niemożliwe), każde kupuje ubrania i jedzenie, zabiera na wakacje, to matce nie przysługują alimenty?
                    • agrypina6 Re: Czy to fair? 01.11.14, 17:31
                      IDŹ na forum Rozwód i co dalej. Tam Ci poradzą, co robić, jeśli chodzi o alimenty i opiekę nad dzieckiem.
                    • danaide Re: Czy to fair? 01.11.14, 17:49
                      Żeby oskarżyć Cię o kradzież musiałby mieć dowód: faktura, przelew z konta, opłata z karty... A przecież kupiłaś Ty. Firma przeprowadzkowa, ekipa do znoszenia, żeby szybciej było i bye bye.

                      Ja nie odzyskałam zdjęć z pierwszych trzech miesięcy życia dziecka. Robiłam jego aparatem;)

                      Ktoś pisał na forum - zamieszkaj blisko rodziny, bo oni Ci pomogą. Okrzepnij psychicznie.
                      Jest też forum samodzielna mama, tam o alimentach więcej.
                    • koronka2012 Re: Czy to fair? 01.11.14, 18:02
                      sennachmura napisał(a):

                      > Takie rzeczy, które kupiłam w międzyczasie zamierzam zabrać. Podłogi i płytek n
                      > ie zerwę (chyba że w akcie zemsty;-), ale teoretycznie mogłabym zabrać AGD, tyl
                      > ko musiałabym to zrobić pod jego nieobecność i nie zdziwiłabym się, jeśli późni
                      > ej oskarżyłby mnie o kradzież...

                      Skup się na tym co możesz udowodnić. Nie brałaś żadnych rozliczeń, chocby do celów podatkowych/gwarancyjnych? nie masz żadnych maili? płaciłaś za wszystko gotówką? firmy mają możliwość wyciągnięcia starych rachunków - o ile cokolwiek było imienne.



                      > Czy faktycznie tak jest, że jeśli rodzice opiekują się dzieckiem po równo (choc
                      > iaż wiadomo, że w praktyce to niemożliwe), każde kupuje ubrania i jedzenie, zab
                      > iera na wakacje, to matce nie przysługują alimenty?

                      Nie, bo opieka naprzemienna nie jest w Polsce prawnie usankcjonowana, taki sposób jest wynikiem dogadania się obu stron, ale i tak dziecko formalnie jest przypisane do jednego rodzica. Opieka naprzemienna jest dobra dla rodziców - nie dla dzieci. I powiedziała mi to koleżanka, która takową stosuje od lat, w rezultacie dzieci same poprosiły o stacjonarne zamieszkanie bo miały dość (a były sporo starsze).

                      I alimenty są zasądzane - bo koszty stałe ktoś ponosi. W twojej sytuacji nie ma o czym dyskutować - trzeba się zdać na sąd, bo układ "składamy się po połowie" skończy się przy pierwszym większym wydatku. Masz zamiar się parę razy w miesiącu prosić o pieniądze i dyskutować godzinami o każdym wydatku?
                    • 71tosia Re: Czy to fair? 02.11.14, 12:33
                      www.csopoid.pl/opieka_naprzemienna.html
                      Ale ja bym jednak bardzo sie zastanowila czy w tej sytuacji opieka naprzemienna jest wlasciwa. Dziecko jest male a z tego co pisalas ojciec bardzo sie w te opieke do tej pory nie angazowal. No i mam wrazenie ze ojcu dziecka ta opieka jawi sie jako sposb na oszczedzenie pary groszy. To bedzie ciagla walka i dyskuje czy dziecku cos jest potrzebne czy nie. Opieka naprzemienna jest dobra tylko jezeli dla obu stron priorytetem jest dobro dziecko, i gdy jest pewnosc ze nie beda uzywac dziecka do rozgrywki miedzy soba. Dziecku potrzebna jest po prostu stabilizacja, szczegolnie w tak trudnym okresie.
                    • mamameg Re: Czy to fair? 03.11.14, 09:59
                      Czy faktycznie tak jest, że jeśli rodzice opiekują się dzieckiem po równo (choc
                      > iaż wiadomo, że w praktyce to niemożliwe), każde kupuje ubrania i jedzenie, zab
                      > iera na wakacje, to matce nie przysługują alimenty

                      Widzę, że twojemu eks się marzy, że nadal wyłącznie ty będziesz utrzymywała dziecko. Ja jestem raczej zwolenniczką opieki naprzemiennej ale w twojej sytuacji bym się nie zgodziła- nie ma to sensu z kimś kto się już będąc z tobą w związku nie poczuwał się do łożenia na nie. Musiałabyś toczyć walki o każdą kurtkę czy buty.
                      • sennachmura Re: Czy to fair? 05.11.14, 13:14
                        Eks twierdzi, że utrzymuje dziecko, bo płaci czynsz i raty... Ale w codzienne wydatki na życie ma b. mały wkład. Natomiast nie można mu odmówić tego, że zajmuje się synkiem. Poświęca mu codziennie średnio 3-5 godz. i całe weekendy (chyba że wyjeżdża) i jest w to zaangażowany w 100%. Kiedy wraca do domu, nie ma z nim rozmowy, bo bawi się z dzieckiem.
                        Póki co faktycznie wygląda to tak, że albo muszę pójśc do sądu, albo odpuścić kasę, którą jest mi winien i ewentualne alimenty. Mimo że wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że lepiej będzie wyprowadzić się do rodziny, to b. ciężko mi podjąć tę decyzję, bo wtedy w życiu synka zmieni się wszystko: i skłąd rodziny, i miejsce zamieszkania, i przedszkole. Gdybyśmy zostali tutaj to przynajmniej przedszkole byłoby to samo i ojciec prawie na wyciągnięcie ręki, ale wygląda na to, że to jest za droga opcja... No i tak się miotam od miesiąca, szukam mieszkania tu, szukam mieszkania koło rodziny, ale póki co tkwię w miejscu:-(
                        • kocia_noga Re: Czy to fair? 05.11.14, 16:39
                          Przedstawiłaś sytuację exowi tak jak nam teraz? Bo skoro faktycznie jest zaangażowanym ojcem, to może ochłonąć i przemyśleć jeszcze raz jakieś lepsze rozwiązanie.
                          • sennachmura Re: Czy to fair? 05.11.14, 21:01
                            Chyba przedstawiłam. Proponowałam, że odkupię od niego mieszkanie, ale on chce je sprzedać za cenę rynkową, na co mnie po pierwsze nie stać, a po drugie uważam, że nie jest warte tej ceny (mieszkając tam kilka lat, dobrze znam jego plusy i minusy). I to wszystkie jego propozycje. Poza tym uważa, że robię źle rostając się z nim, bo nasze rozstanie nie rozwiąże moich problemów (z powodu których się z nim rozstałam). Po części ma rację, bo niektóre problemy zostaną (np. brak tzw. normalnej rodziny), ale niektóre odejdą,
                            • kocia_noga Re: Czy to fair? 05.11.14, 21:31
                              Czyli musi do niego dotrzeć, że postanowiłaś.
                              • sennachmura Re: Czy to fair? 07.11.14, 07:09
                                Chyba mu w tym za bardzo nie pomagam, mówiąc o rozstaniu i w dalszym ciągu u niego mieszkając...
    • vilez Re: Czy to fair? 07.11.14, 08:47
      Napiszę, co byłoby dla mnie priorytetem- w kolejności ważności:

      1. Mieszkanie rodziców blisko siebie- żeby dziecko miało obojga rodziców na wyciagnięcie ręki.
      Piszesz, że oboje jesteście dobrymi rodzicami. I to ustawia w Waszej sytuacji wszystko. O kontynuację tego stanu rzeczy warto zawalczyć.

      2. Dobre relacje między Tobą i eksem. Żeby pkt 1. dobrze działał, jest potrzebne właśnie to. W tym celu nie należy eskalować konfliktu.

      3. Prawidłowe załatwienie wszystkich aspektów rozstania, w tym i finansowego. Bez tego punktu nie będzie pkt 2, a bez 3 i 2 -pktu 1. Jeśli w którymkolwiek z Was pozostanie odczucie skrzywdzenia, Wasze przyszłe relacje będą złe (wróci rykoszetem), na czym zkolei ucierpi dziecko. Dlatego warto zadbać o UCZCIWE rozstanie.

      4. Ustaliłabym opiekę wspólną- nie mylić z naprzemienną. Opieka wspólna polega na tym, że rodzice między sobą ustalają na bieżąco formułę i wykonanie opieki nad dzieckiem (finanse, czas, formy opieki). To jest dla wszystkich najlepszy wariant, choc oczywiście, najbardziej korzysta tu dziecko. Poza tym, ta forma zwiększa odpowiedzialność obu stron. To ejst też dobre dla kobiety (z czego kobiety sobie powszechnie nie zdają sprawy, co mnie z kolei wprawia w zadziwienie: w sensie- jak można sobie tak marnować życie, nie korzystając z tego, że ojciec dziecka uwalnia matkę od wielu uciążliwych obowiązków względem dziecka)

      To jest mozliwe w Polsce, do tego trzeba pzrekonać sąd, a przekonuje się ZGODNYM planem wychowawczym. No i zawsze można to odmienić (sądownie)- gdyby jednak się nie sprawdzało.

      W tym celu należy udac się ew. do mediatora, ale najpierw próbować przegadać to między sobą. Ja bym złozyła eksowi taką KONKRETNĄ propozycję. Całościową - w sensie modelu Waszych przyszłych relacji rodzicielskich. Z akcentem na dojrzałe relacje. Jesli są oczywiście możliwe.

      Tak widzę hierarchię problemów. Tak, wiem, wymaga to od obojga dojrzałości. Ale- warto.
Pełna wersja