Dodaj do ulubionych

Problemy z mamą

25.01.15, 12:50
Witajcie pewnie nie bedę zbyt oryginalna lecz mam problemy z moja mamą. Jestem 35 letnią mężatką i niestety moja sytuacja finansowa zmusiła mnie do przeprowadzki do mamy, Mieszkamy w 52 m mieszkaniu mama ja mój mąż i 2 naszych dzieci. Niestety odkąd się wprowadziliśmy zaczęły się kłótnie mam wtrąca sie do wychowywania moich dzieci, nakazuje mi i mojemu męzowi, ogólnie czuję się jakbym miała znów 12 lat cokolwiek powiem jest źle niczego nie potrafię zrobić dobrze chyba że zrobię tak jak każe mama próbowałam cos z tym zrobić ale kończyło się to kłótnią, ponieważ moja mama ma bardzo trudny charaker. Całe życie była sama nie miała żadnego partnera i nikomu nie musiała się podporządkowywać pomóżcie co mam zrobić bo prośby nie pomagają . a ja jestem na skraju załamania
Obserwuj wątek
    • delecta Re: Problemy z mamą 25.01.15, 13:18
      No cóż, współczuję, ale mamie o wiele bardziej niż Tobie.
      • ewa9717 Re: Problemy z mamą 25.01.15, 13:55
        Wyprowadzić się. 5 osób w 52-metrowym, zapewne 2-pokojowym mieszkaniu, to stale sytuacja rodząca mniejsze czy większe konflikty, szczególnie doskwierać musi to mamie, która dotychczas miała ciszę i spokój.
    • kol.3 Re: Problemy z mamą 25.01.15, 14:22
      Niestety Twój post jest dość ogólnikowy, nie wiadomo co to za wtrącanie się, rozkazywanie, toteż trudno się ustosunkować. Obojętne co by nie było, wprowadziliście się do mieszkania matki, więc powinniście się raczej dostosować. A gdzie dotąd mieszkaliście?
      • patsiw30 Re: Problemy z mamą 25.01.15, 14:26
        otóż wtrącanie polega mniej wiecej na tym że ja wstając o godz 8 rano mam juz przez mame ustalony charmonogram dnia co i jak mam zrobic jezeli nawet chce gdzies wyjśc z męzem to sa dogadywania pt ja nie wychodziłam ictez zyję itp. Co do dzieci to ja czegos zabraniam amama pozwala tłumacząc że to jest ej prawo aby rozpieszczac wnuki, mieszkaliśmy dotychczas w wynajętym mieszkaniu ale nie stac nas teraz na to mąż i ja nie za wiele zarabiamy, a pomysl z przeprowadzka do mamy byl jej nie moj zrodził się po smierci mojej babci która z mam mieszkała
        • gauad Re: Problemy z mamą 25.01.15, 14:33
          > a pomysl z przeprowadzka do mamy byl jej nie moj

          nie musiałaś mamy pomysłu przyjmować. Nie musiałaś i nie musisz jej słuchać.
          Jedyne rozwiązanie to zadbać o poprawę finansów i się wyprowadzić.
          Jeśli nie stać was na samodzielność choć oboje z mężem pracujecie to chyba pora na emigrację.
          • patsiw30 Re: Problemy z mamą 25.01.15, 14:40
            próbowaliśmy już emiogrowac ale starsza córka miałą problemy z adaptacją w niemczech i musielismy wrócić ten sposób nie wchodzi w grę
            • gauad Re: Problemy z mamą 25.01.15, 15:14
              no więc pan mąż niech zarabia za granicą póki nie sfinansujecie sobie samodzielnego lokum, lub zarabiajcie tak na zmianę.
              nie jesteście u siebie, mieszkanie jest za małe na tyle osób, matka nie jest przyzwyczajona by w jej domu ktoś inny się rządził, a dwie rządzące na tak małej przestrzeni to prosta droga do rzucania nożami i agresywnych dzieci, ty nie umiesz z nią zbudować niezaburzonych relacji, wchozdicie coraz głębiej w konflikt.
              życie w kłótniach nie ma sensu.
              Nie zmusisz matki by była inna bo wam tak pasuje i macie taniej.
              Jesteście z mężem dorośli - ogarnijcie się samodzielnie.
    • panizalewska Re: Problemy z mamą 25.01.15, 15:44
      Patsiw dobrze Cię rozumiem, u mnie podobna sytuacja, tyle, że przejściowa i zaraz się skończy. Ja rozumiem i mamę i Ciebie. Z uprzejmości trzeba się dostosować w czyimś mieszkaniu, no ale kurcze blaszka, są tego normalne granice! Mnie niedawno mama instruowała jak robić sałatkę. Przy wszystkich takie pokazowe udupianie i demonstracja "ja to robię lepiej". Ja się nie dałam, odpowiedziałam spokojnie, koniec tematu. Niestety u takich mam akceptacja, że własne dziecko może robić coś INACZEJ i TEŻ jest dobrze, graniczy z cudem. I nie ma rady, znowu jest się tą 15-latka która ma wrócić najpóźniej o 22 do domu, a najlepiej jeszcze 4 razy zameldować się po drodze telefonicznie, na którym przystanku i który autobus.
      Tłumaczenie w tym przypadku, że to Twoje dzieci i Ty je wychowujesz, są Twoje zasady - będą jak grochem o ścianę. ZAWSZE. bo to jej mieszkanie, jej terytorium, ona rządzi WSZYSTKIM, i nie uznaje kompromisów. Tak po prostu.

      Jak poprzednicy mogę doradzić tylko jedno - jak najszybciej na swoje. Wynajmowane, swoje-swoje, cokolwiek. Dla zdrowia psychicznego i Waszego i mamy.
    • mruwa9 Re: Problemy z mamą 25.01.15, 15:57
      niestety, wasza wprowadzka do mamy to woda na mlyn konfliktow, dowod, ze choc metrykalnie dorosli, jestesnie niesamodzielni i niezaradni jak dzieci, jesli musicie zyc na garnuszku (pd dachem) mamy. I to daje jej argument do decydowania o waszym zyciu i wtracania sie do niego. Bo mieszkacie w JEJ mieszkaniu.
      jedyne wyjscie to wyprowadzka. Jak to zrobicie-wasz problem. Jestescie dorosli i musicie to rozwiazac sami..
      • georgina04 Re: Problemy z mamą 25.01.15, 16:11
        mruwa9 napisała:

        > niestety, wasza wprowadzka do mamy to dowod, ze choc metrykalnie dorosli, jestesnie niesamodzielni i niezaradni jak dzieci. I to daje jej argument do decydowania o
        > waszym zyciu i wtracania sie do niego.

        dokładnie.
        • haneke_29 Re: Problemy z mamą 25.01.15, 16:49
          Naprawdę myślicie, że gdyby ci ludzie byli totalnie niezależni finansowo, to mamusia mieszkając z nimi nie wtrącałaby się do wszystkiego???
          • ann.38 Re: Problemy z mamą 25.01.15, 16:56
            haneke_29 napisał(a):

            > Naprawdę myślicie, że gdyby ci ludzie byli totalnie niezależni finansowo, to ma
            > musia mieszkając z nimi nie wtrącałaby się do wszystkiego???

            Też miałam to powiedzieć. Ja nie mieszkałam ani jednego dnia u rodziców z rodziną, a też nieraz wysłuchuję denerwujących uwag i porad. Ale jednak łatwiej się odizolować i ma się spokój w domu niż mieszkając razem.
            • ann.38 Re: Problemy z mamą 25.01.15, 17:01
              Aha, napisałaś "mieszkająca z nimi". Mieszkanie u mamusi nawet jak się płaci za siebie to też uzależnienie, bo to też jest pomoc korzystanie z dachu nad głową bez słonych opłat jak za wynajem. Ale na pewno są osoby, które zawsze będą się wtrącać i gderać, tyle, że nie trzeba stwarzać dodatkowych sytuacji, jak właśnie wspólne zamieszkanie.
              • gauad Re: Problemy z mamą 25.01.15, 17:17
                Ja od lat mieszkam oddzielnie. A i tak jak przyjeżdżam do mamy i chcę jej pomóc i np ugotować jej obiad, to mama zasiada za stołem i dyryguje co ma zrobić i kiedy i co koniecznie dodać do garnka , tak jakbym nie umiała sama pomidorówki zrobić:P Tylko, że ja się tym nie przejmuję, kilka razy powiedziałam stanowczo "zdecyduj się czy ja gotuję czy ty" itd. Mama lubi dyrygować córkami, tak ma , nie zmienię jej, jest w tym męcząca. Mieszkając z nią musiałabym uwzględnić, że będzie chciała nadal swoim domem i domownikami zarządzać po swojemu. A to w moim wypadku odpada.
                Nie byłabym w stanie mieszkać z nią na co dzień w 2 pokojach. Za mało przestrzeni by każdy mógł być sobą. Mama by się tak samo męczyła ciągle widząc, że inni nie robią tego, co ona uważa za słuszne i ważne.
                Matka jest u siebie. Dodatkowo nieogarnięcie finansowe córki i zięcia utwierdza ją w przekonaniu, że to ona musi nimi zarządzić bo sami są niewydolni.

                Trzeba iść na swoje i tyle. I zadbać o to, żeby to "swoje" zdobyć póki jest się stosunkowo młodym i są możliwości. Za chwilę dziec i dorosną, będą mieszkać na kupie w jednym pokoju z rodzicami i sfrustrowaną ciasnotą i niesubordynacją rodziny córki babcią w drugim pokoju?
          • georgina04 Re: Problemy z mamą 25.01.15, 18:07
            haneke_29 napisał(a):

            > Naprawdę myślicie, że gdyby ci ludzie byli totalnie niezależni finansowo, to ma
            > musia mieszkając z nimi nie wtrącałaby się do wszystkiego???


            Mała korekta, to nie mamusia mieszka z nimi. To oni mieszkają u mamusi.
            Jest takie powiedzenie, że darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby.
    • georgina04 Re: Problemy z mamą 25.01.15, 16:09
      patsiw30 napisał(a):

      >ponieważ moja mama ma bardzo trudny charaker.
      > nie musiała się podporządkowywać pomóżcie co mam z
      > robić bo prośby nie pomagają . a ja jestem na skraju załamania

      Wiesz, gdyby mi na głowę do małego mieszkania zwaliła się rodzina z dwójką dzieci i jeszcze miała do mnie pretensje to też byłabym na skraju załamania.

      Dlaczego to mama ma się Tobie podporządkowywać? To WY, DOROŚLI LUDZIE, wprowadziliście się do niej, żeby WAM było taniej.
      No wybacz, ale kompletnie to wszystko jest wywrócone na głowie i jeszcze masz pretensje, że to przez mamę i jej trudny charakter.
      Jesteście u niej, korzystacie z jej gościnności, więc niestety to WY powinniście się dostosowywać, a nie ona. Ona jest u siebie w domu i wyświadcza Wam ogromną przysługę oferując dach nad głową.
      Rozwiązanie jest jedno, z pożytkiem dla Was, dla mamy i dla Waszych dzieci: wyprowadzić się.
      • vilez Re: Problemy z mamą 25.01.15, 17:26
        No nie, od mamy też coś zależy. Z podjętej przez nią decyzji (o pozwoleniu na ich wprowadzenie się) wynika też i dla niej pewne zobowiązanie. Choćby np. takie, żeby nie eskalować konfliktu.
        • georgina04 Re: Problemy z mamą 25.01.15, 18:05
          Nie wiemy w jakich okolicznościach to wprowadzenie się zostało zaproponowane. Może mama czuła, że nie ma innego wyjścia i musi pomóc bo córka i mąż sobie nie radzili? Może miała poczucie winy, że ona sama się rozbija na 52m a tamci z dziećmi muszą wynajmować?
          Być może matka wcale nie jest zadowolona z takiego rozwiązania ale przecież ich teraz nie wyrzuci, więc odreagowuje to w taki sposób.
          Tak czy inaczej to autorce wątku zabrakło wyobraźni, że na taką ofertę przystała.
          • ola_dom Re: Problemy z mamą 26.01.15, 10:02
            georgina04 napisała:

            > Nie wiemy w jakich okolicznościach to wprowadzenie się zostało zaproponowane. Może mama
            > czuła, że nie ma innego wyjścia i musi pomóc bo córka i mąż sobie nie radzili? Może miała
            > poczucie winy, że ona sama się rozbija na 52m a tamci z dziećmi muszą wynajmować?

            ... a może poczuła się "samotna" po śmierci babci (swojej mamy, jak rozumiem)? Bo to po jej śmierci padła ze strony mamy propozycja zamieszkania u niej.
            • gauad Re: Problemy z mamą 26.01.15, 10:33
              tiaa... może powinna wcześniej zaproponować 4 osobowej rodzinie córki zamieszkanie z nią i zapewne starą leżącą babcią na 52 m2 ...
              • ola_dom Re: Problemy z mamą 26.01.15, 10:39
                Może tak, a może nie.
                Faktem jest, że to ona zaproponowała wprowadzkę. A jakie miała motywacje, tego nie wiemy.
                Więc do wcześniej podanych dodałam jeszcze inną - także możliwą.
                A że mama jest rządzicielka, to akurat już zostało napisane. I że jak "ona nie miała, to inni też nie muszą" (np. wychodzić). Co prawdopodobnie nasunęło mi na myśl także tę możliwość.
                Bardzo prawdopodobne, że mama faktycznie ulitowała się nad córką, zięciem i wnuczętami. Ale także prawdopodobne są inne motywy.
                Co nie zmienia faktu, że autorka wątku powinna czym prędzej zmyć się na "swoje".
                • onmytoes Re: Problemy z mamą 26.01.15, 14:36
                  ola_dom napisała:

                  > że jak "ona nie
                  > miała, to inni też nie muszą" (np. wychodzić). Co prawdopodobnie nasunęło mi na
                  > myśl także tę możliwość.
                  >

                  Wszystko kwestia interpretacji ;) jak dla mnie to to zdanie może rownież oznaczać frustracje babci, ze nie tylko u niej mieszkają ale jeszcze oczekuja, ze bedzie tez niania do dzieci.

                  Myśle ze motywacje matki nie maja tak naprawdę większego znaczenia. Autorka i jej maz są dorośli, to oni zdecydowali o przeprowadzce i powinni za ta decyzje wsiąść odpowiedzialność. Chyba zdawali sobie sprawę jak może wyglądać mieszkanie w 5 osób na 50m2.

                  Zamiast czepiać sie matki i tracić energię na to by zmuszać ja by sie zmieniła i do nich dostosowala powinni skupić sie na tym by jak najszybciej sie ogarnąć i wyprowadzić.
                  • anku1982 Re: Problemy z mamą 26.01.15, 15:12
                    ktoś tutaj napisał, że autorka wątku nie powinna się dziwić, że z powrotem wracając do mamy będzie się czuła jak 12 latka, czy 15 latka. A chwileczkę chwileczkę, czy autorka wyprowadzając się z domu rodzinnego miała 12 lub 15 lat, sądzę że raczej 20-25. Co powoduje, że rodzic miał czas poczuć jak wygląda mieszkanie z dorosłą bądź co bądź córką, która w jakiś sposób ma własne życie i potrafi podejmować dorosłe decyzje. Bardziej wg mnie propozycja była podyktowana chęcią pokazania własnemu dziecku jak to nie potrafi się ogarnąć, nie żeby pomóc, ale jeszcze zdołować. W takich sytuacjach warto od razu ustalić termin korzystania z uprzejmości. I to nie znaczy że właścicielce mieszkania wolno wszystko.
        • 71tosia Re: Problemy z mamą 27.01.15, 17:59
          pewnie matka miała dwa wyjścia, pozwolić corce która najwyraźniej sobie nie radzi finansowo zamieszkac u siebie albo pod mostem. Z twoich slow wynika ze lepiej by było pod mostem?
    • vilez Re: Problemy z mamą 25.01.15, 17:22
      Mieszkanie razem to problem sam w sobie. Nie śmiem oceniać ludzi, którzy tak mieszkają, zwłaszcza gdy nie mają innego wyjścia. Ja mieszkałam "na kupie" dwa miesiące (remont nowego mieszkania się przeciągnął), i miałam po kokardki, mimo że większych konfliktów nie było.
      Wiem tylko, że mama jest w większym :prawie", bo to jej mieszkanie. Z drugiej strony, skoro zgodziła się Was przyjąć, to też powinna "zejść ze swego".
      Moim zdaniem mieszkając razem trzeba żyć jak jedna rodzina- coś jak kiedyś rodziny wielopokoleniowe. Podział na dwie się nie sprawdzi, bo i tak sprawy będą się mieszać. Ale do tego trzeba sporej dojrzałości- ustępliwości, kompromisu i panowania nad sobą- po obu stronach.
      Nie wiem, co Ci radzić. Chyba pozostaje pracować nad sobą względem tej dojrzałości i liczyć na to, że sytuacja nie potrwa długo.
      • verdana Re: Problemy z mamą 25.01.15, 21:37
        Czasem matka nie bardzo może "nie zgodzić sie", wiedząc, ze jak sie nie zgodzi, to wnuki wylądują pod mostem. I to jest chyba własnie taka sytuacja - matka postawiona pod ścianą. Co innego zgodzić sie na pół roku, bo remont mieszkania, czy zamiana, czy przeprowadzka - gdy jest inne wyjście, a mama mówi "no, co będziecie wydawać kasę, zamieszkajcie na ten czas u mnie", a co innego, gdy matka praktycznie musi przyjąć bezdomną córkę z mężem i dziećmi.
        Wtedy to nie jest "mieszkanie razem", tylko mieszkanie u matki, w pewnym sensie wymuszone i brzydko mówiąc "na łasce".
        I tak mnie zastanawia - matka protestuje , bo córka z mężem chcą wyjść, czy protestuje, bo oni chcą wyjść, a ona musi zająć sie dziećmi?
        • vilez Re: Problemy z mamą 26.01.15, 11:58
          A to tak, ja sobie nie wyobrażam takiego mieszkania- na stałe. Ale ludzie tak mieszkają... zakładam właśnie, że nie mają wyjścia. Patowa sytuacja dla wszystkich. Przymus sytuacji pogarsza odczucia. Niewątpliwie tutaj większa ochrona należy się matce. Raz, że straciła swobodę, dla-że z racji wieku nawał pracy, rozgardiasz i ciasnota, są inwazyjne dla psychiki.
    • yoma Re: Problemy z mamą 25.01.15, 21:55
      Przesadzasz. Mama musiała mieć kiedyś jakiegoś partnera, inaczej by cię na świecie nie było.
    • rilla-m Re: Problemy z mamą 26.01.15, 09:23
      Witaj - ja doskonale Cię rozumiem bo sama mieszkałam z moją mamą, mężem i dzieckiem, a potem już dwójką dzieci przez 4,5 lat! I była masakra! Tak jak u Ciebie- mama, była nauczycielka, wszystko wie najlepiej, więc tonem nieznoszącym sprzeciwu wygłaszała opinie co robimy źle z naszymi dziećmi, jak mamy z nimi postępować, dostawała histerii (dosłownie), jak coś zrobiliśmy z nimi (wg niej) nie tak. Wtrącała się do naszego małżeństwa, nawet do naszych kłótni, potem już w ogóle nie odzywała się do mojego męża. Był koszmar, i w pewnym momencie sytuacja stanęła na ostrzu noża - wtedy teściowa stwierdziła że miara się przebrała, oddała nam swoje oszczędności na wpłatę własną, wzięliśmy kredyt i chociaż nam mega ciężko finansowo, to wreszcie mieszkamy na swoim. Z nerwicy i stanów lękowych leczę się do dzisiaj...i wciąż nie mogę uwierzyć że ten koszmar mam już za sobą... Nie wiem, co Ci poradzić, bo ja próbowałam to zlewać, ale nie dawałam rady - budziłam się w nocy z lękami.... Jeśli tylko macie cień szansy na wyprowadzkę, to przemyślcie to...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Problemy z mamą 26.01.15, 21:41
      Wprowadzenie się ponowne do domu rodzica i to nie po to aby się nim zajmować bo tego wymaga, tylko po to aby jego dom stanowił także i własne miejsce zamieszkania, może bardzo zregresjonować obie strony. Obie wstępują w relacja rodzic - dziecko, która jest już dawno za nimi.
      O tym, że tak jest świadczy choćby Pani post. Pyta Pani jak się wyswobodzić z takiej relacji, czując, że przez to nie może sobie Pani pozwolić na swoje dorosłe reakcje i emocje. Co właściwie Pani przeszkadza, zachować się w sposób dorosły ? A dorosła osoba nie musi się podporządkowywać harmonogramowi ustalonemu przez mamę. Po prostu realizuje swój. Chyba, że z jakiegoś wewnętrznego nakazu realizuje pomysły mamy lub boi się zrealizować swoje plany.
      Oczywiście prośby, aby mama zaniechała takich i innych zachowań nie zdadzą egzaminu, bo mama jest w swojej regresywnej postawie i trudno z nią w tej pozycji polemizować czy coś uzgadniać. Ona czuje się "w prawie".
      Wspólne mieszkanie, bez względu na powód, nie powinno skutkować takimi zachowaniami. Obie strony powinny się traktować jak dorośli.
      Wspólne mieszkanie, szczególnie na tak małej powierzchni jednak zwykle rodzi konflikty w sposób nieunikniony. Tego nie da się wyeliminować. Problemem nie jest to , że one są, ale to jak są rozwiązywane. Uważam, że w ich rozwiązywaniu musi Pani odzyskać pozycję dorosłej osoby. I to jakie ma na ten temat zdanie Pani mama nie ma znaczenia. Z jakichś powodów nie zajmuje Pani takiej pozycji. Ciekawe z jakich.
      Zwraca moją uwagę jeszcze jeden fakt, który może tu mieć znaczenie. Otóż, zaproszenie Was przez mamę nastąpiło po śmierci jej mamy. Oznaczać to może pewien nieświadomy, rodzinny przekaz, że córki mieszkają ze swoimi matkami. Wbrew pozorom, to częsty przekaz.
      Mama zaczyna dbać o jego realizację, bo nie zna innego. Np o usamodzielnianiu się dzieci, ich samostanowieniu, wiązaniu w relacje z partnerem itp. To może nasilać konflikty.
      Jak je rozwiązywać, piszę wyżej. Agnieszka Iwaszkiewicz


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka