Bez sił

22.09.15, 10:04
Witam ,

Mam taki problem jestem matką samotnie wychowująca syna, że względów finansowych zmuszona byłam do wyjazdu zagranicę do pracy dziecko pozostawiając pod opiekę babci. Po paru latach niestety sytuacja się zmieniła na drastyczna gdy moja mama dowiedziała się ze mam dużo starszego partnera, którego moja mama nie akceptuje i grozi mi ze jak nie zostawię go to mi wszystko odbierze. Od tamtej pory są wiecznie kłótnie i wyzwiska w moja stronę od mamy przy moim dziecku a od tego roku niestety sytuacja jest drastyczna gdyż dziecko używa przemocy fizycznej przeciwko mnie i wyzwiska typu k..., dz.... su..., spier... wal się. Nie mam kontaktu w tej chwili z dzieckiem gdyż on jest tak nastawiony przeciw mnie, że nie mam wcale kontaktu z nim - wszelkie próby kontaktu tel to tylko wyzwiska lub brak odp na sms. Doszło nawet do tego ze robi to wraz ze swoimi kolegami i ze smiechem. Bywały sytuacje gdzie podczas kłótni między mną a moja mama dochodziło do przemocy ze strony mojej mamy bicie i ulblizanie. Mam pełne prawa do syna, mimo wszystko wiecznie jestem straszona ze zabierze mi prawa rodzicielskie. W tej chwili mam sprawę w sądzie o uregulowanie kontaktu z dzieckiem na moja prośbę przy obecności kuratora, gdyż obawiam się, że może dojść znowu do przemocy wobec mnie. Jestem juz bezsilna, nie wiem co robic,
    • alpepe Re: Bez sił 22.09.15, 10:21
      Jaką matką samotnie wychowującą? Porzuciłaś własne dziecko. Trzeba było iść na kasę do Biedronki i trwać przy dziecku, a nie szukać sobie chłopa za granicą.
      Moje współczucie jest tu umiarkowane.
      Babcia lżąca cię, dziecko bijące cię, taka sama patologia, jak i twoje postępowanie, ale zapoczątkowałaś to ty. Szukaj roboty w kraju, postaraj się ściągnąć dziecko do siebie i weź się wreszcie za jego wychowanie.
      • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 10:28
        Chciałam zabrać dziecko ale niestety nie mogłam nie ze względu na mnie tylko na to ze moja matka mi to uniemożliwiła i z własnej woli tez nie wyjechałam to były współne decyzję z moja matka
        • anula36 Re: Bez sił 22.09.15, 10:30
          w jaki niby sposob uniemozliwila, skoro masz pelne prawa rodzicielskie?
          • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 10:33
            Zabierając dokumenty dziecka buntując je przeciwko mnie? Mówiac dziecku ze może jechać z matka ale dla niej jej córka jest martwa juz? Do zeszłego roku było ok byłam z dzieckiem co tydz co 2 przyjeżdżam jeździłam do szkoły na wakacje było dobrze.
            • default Re: Bez sił 22.09.15, 10:43
              Zaraz, czegoś nie rozumiem. Najpierw piszesz, że wyjazd nie był wyłącznie Twoim pomysłem, że uzgodniłaś go z matką. Potem, że przy wyjeździe matka stwierdziła, że jesteś dla niej "martwa". Dalczego, skoro sam wyjazd był uzgodniony między Wami ?
              Albo Twoja matka jest niezrównoważona psychicznie (wtedy to Twój straszny błąd, że z taką osobą zostawiłaś dziecko) - albo coś ściemniasz i ukrywasz niektóre fakty.
              A ile lat ma dziecko i od ilu lat jesteś za granicą ?
              • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 11:07
                Nie mam co sciemniac sytuacja była taka:
                Matka od początku chciała abym poszła do sądu aby zrobić z niej rodzinę zastępcza bo 1000 zł na ulicy nie leży ponieważ nie mogłam podjąć pracy ze względu na urlop została rozważań przez nas opcja mojego wyjazdu mój syn był mały było mi bardzo ciężko ale wiecznie słyszałam że brak kasy mieszkałam z matka tylko. Moje 1 wyjazdy były na 4 6 tyg bo była opieka ja kasę wysłałam z paczka mi do niej. Później wróciłam do pl podjęłam prace byłam z dzieckiem matce nie pasowała moja praca kazała mi się zwolnić i znalazła juz następna prace mi bliżej domu ale zagranicą. Wszelkie moje prace zagranicą były przez nią załatwiane aby było więcej kasy. Po stracie ostatniej pracy wiedząc że będzie awantura ze mało kasy sama znalazłam ja. Zamieszkałam wtedy z facetem i on mi pomagał. Mówił abym dziecko zabrała do nas chciałam miałam przedszkole juz na ok. Matka zabrała mi dokumenty ze nie da mi dziecka. Od tamtej pory da kłótnie i coraz większe wymagania odnośnie lady z jej strony. A od tego roku jestem podobno tylko dzi. I ku trotz ma w dupie wszystko niestety tak nie jest. Może nikt nie wierzyć ale ja byłam pod moją matkę ustawiona co chciała to miała robiłam co chciała a kiedy powiedziałam stop to jest coraz gorzej.
                • yoma Re: Bez sił 22.09.15, 22:14
                  Mógłby to ktoś przetłumaczyć?
            • 3-mamuska Re: Bez sił 25.09.15, 19:21

              8101kinga napisał(a):

              > Zabierając dokumenty dziecka buntując je przeciwko mnie? Mówiac dziecku ze moż
              > e jechać z matka ale dla niej jej córka jest martwa juz? Do zeszłego roku było
              > ok byłam z dzieckiem co tydz co 2 przyjeżdżam jeździłam do szkoły na wakacje by
              > ło dobrze.

              Ta jasne nie mogłaś wyrobić aktu urodzenia i złożyć o paszport , zgłaszając np. Sprawę na policję ze dokumenty zaginęły?

              Trzeba było przestać słac kase na dziecko szybko by sie babcia opamiętała.
              Wiesz współczuć to ci nie ma czego bo zostawiłaś dziecko na kata, i w sumie nie dziwnie sie babci i dziecku.
              • jatojagodnik Re: Bez sił 30.09.15, 09:37
                To jets strasznie trudna sytuacja. Z tego co zrozumiałam babcia opiekowała się twoim synem praktycznie od urodzenia. Nie pomagała - sprawowała pełną stałą opiekę. Zastępowała mu ojca i matkę gdy miał roczek, trzy latka, pięć i dziesięć. Przez całe jego życie. ty pojawiałaś się sporadycznie. Pomimo, że syn wie, że to ty go urodziłaś - najbliższą osobą na świecie jest dla niego babcia. Nie wnikam w tej chwili w pobudki działania babci, a w to co czuje chłopak. Gdy raptem pojawia się emocjonalnie obca osoba i próbuje zabrać go z jego domu. Złość, strach, agresja? Dziwi cię to? Bo mnie wcale. A babcia? Jeśli przez 12 lat wychowywała i traktowała wnuka jak swoje dziecko, była przy nim w każdej ważnej dla niego chwili i w każdej chorobie - to tez trudno jej się dziwić, że nie chce go oddać. Stosuje fatalne metody walki, ale może nie potrafi inaczej. W panice, że go zabierzesz i wywieziesz za granicę. Nie wiem, co się stało, że te 12 lat temu wyjechałaś i zostawiłaś syna - czy to rzeczywiście były nakazy babci, czy byłaś młoda i tak było łatwiej. Ale nie było cię przez 12 lat i jak widzisz więź syna z babcią jest bardzo silna. Ja mam syna w tym wieku, gdyby ktoś próbował mi go zabrać, broniła bym go zębami i pazurami...
        • amb25 Re: Bez sił 24.09.15, 11:03
          moja matka mi to uniemozliwiala... to masz te prawa rodzicielskie czy nie?
          Sama mieszkam za granica i rozumiem, ze jesli pracujesz na zmiany to szczegolnie na poczatku byloby ci ciezko z dzieckiem i bez jakiejkolwiek pomocy.
          Syn jest nastawiony przeciwko tobie. Nie ma sie co dziwic. Zostawilas go dla pieneidzy i lepszego bytu, masz juz partnera, moze dziecko oczekiwalo, ze po jakims czasie zabierze je do siebie i sie nie doczekalo...Wiesz jak on musi sie czuc... Pewnie jest juz nastolatkiem.
          Sytuacja straszna i dziwna - wlasna matka tak cie traktuje?-, jak chcesz miec syna a nie kogos na kogo masz placic alimenty, to wez go do siebie za ganice albo wroc do Polski i tez go wez do siebie. Jesli jestes mocna psychicznie i konsekwentna to sobie poradzisz sobie, jesli nie to po prostu wycofaj sie z jego zycia. Na odleglosc nic nie zrobisz.
    • erytea777 Re: Bez sił 22.09.15, 10:32
      Współczuję Twojemu PORZUCONEMU dziecku. Przez kilka lat za granicą nie zdołałaś zorganizować życia tak, by sprowadzić dziecko, ale w międzyczasie sobie układasz życie z nowym partnerem? Jak matka uniemożliwiła Ci wyjazd z dzieckiem? Zamknęła je w piwnicy? To trzeba było wezwac policję. Innego uniemożliwienia sobie nie wyobrażam. Odpuściłaś. Matki są w stanie poruszyć niebo i ziemię dla dziecka, a Ty swoje porzuciłaś. Wróć do Polski albo sprowadź dziecko do siebie, o ile chce Cię jeszcze widzieć, nie zdziwiłabym się, gdyby miał Cię gdzieś, jak Ty kilka lat temu. Jak można zostawić własne dziecko????
      • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 11:23
        nie PORZUCILAM dziecka i nie opuściła walczę o niego. Nie jestem matką i ostatnia która wyjeżdża za praca
        • ann.38 Re: Bez sił 22.09.15, 11:33
          8101kinga napisał(a):

          Nie jestem matką i ostatnia która wyjeżdża za praca

          Pewnie tak, nie jesteś jedyna, tylko, że u Ciebie to dosyć długo trwa a po drugie z tego co piszesz Twoja mama nie jest współpracująca. Coś tam sobie po swojemu planuje. Nie jest tak nastawiona, że skoro trudna sytuacja, to pomogę córce i wnukowi wyjść na prostą. Tzn. teraz to wiem, że nie zrobiłam żadnego odkrycia, ale zastanawiam się, czy nie dało się tego przewidzieć. To tylko odnośnie tego, że inne też wyjeżdzają. Wyjeżdzają, ale widocznie mają inną sytuację rodziną.
          No ale teraz trzeba się już tylko skupić na naprawieniu tych relacji, ale takie wytykanie błędów z przeszłości też ma znaczenie, żeby już ich nie popełniać.
          • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 11:36
            Tak tylko jak ja mogę dotrzeć do dziecka jeżeli przy dziecku jestem nazywna dziwka ? Ze mam w dupie swoje dziecko i jest używana przemoc ze strony mojej mamy do mnie przy dziecku i on to widzi?
            • asia_i_p Re: Bez sił 22.09.15, 17:46
              Teraz nie możesz dotrzeć do dziecka.

              Wyjaśnij matce, że dziecko zabierasz, jeśli nie odda, zgłaszasz to na policję. W zasadzie w tej chwili chyba powinnaś rozmawiać z nią przez prawnika.

              Dziecko zabierz do siebie, weź na klatę jego wściekłość na początku i działaj, żeby się z nim dogadać.
              • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 17:58
                Mam adwokata i spr w sądzie
          • mag1982 Re: Bez sił 22.09.15, 11:37
            Nawet przy współpracujących dziadkach to i tak się odbija na dzieciach jeśli rodzice wyjeżdżają.
            • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 11:43
              Zgadza się to jest ciężka sprawa ale jeszcze gorzej jest jeżeli dziadkowie nie chcą współpracować 😢
          • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 11:40
            Dziecko nie odbiera tel i nie odpisuje na sms na portalu mam bloka zrobionego przez moją matkę która ma również dostęp do dziecka i tez blok jest. Jak odbierze tel to idą tylko wyzwiska w moja stronę i inne teksty których nie będę pisać bo serce boli.
    • ann.38 Re: Bez sił 22.09.15, 10:48
      A ile lat miało dziecko jak wyjechałaś, po jakim czasie zaczęłaś starać się o zabranie go do siebie i ile lat trwa Twój pobyt za granicą? Próbuj, może da się odzyskać uczucia dziecka. Tyle, że tu jest dużo problemów jednocześnie: wyjazd/zmiana dla dziecka, nowy partner, który nie wiadomo jak zaakceptue dziecko (a będzie to jednak przynajmniej początkowo dziecko problematyczne), wasze złe relacje. Ale próbować trzeba. Jak masz taki kontakt z dzieckiem jaki masz, to potrzebny byłby jakiś negocjator, myślę, że to pod opiek psychologa trzeba budować te relacje.
      • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 11:09
        Widzę ze nie można się zapytać o poradę bp tylko częściowo zostało zadane pytanie z prośbą a już obrzucnie błotem jest. Mogę na priv napisac.
        Wyżej napisała cześć możesz przeczytać ?
        • basiastel Re: Bez sił 22.09.15, 11:26
          Ile lat ma dziecko teraz? To ma ogromne znaczenie przy szukaniu rozwiązań.
          • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 11:32
            Za 4 miesiące 12
            • basiastel Re: Bez sił 22.09.15, 11:39
              Zaproponuj synowi jakiś atrakcyjny wyjazd i gadaj, gadaj, gadaj. Przyznaj się do błędu, zapewnij o miłości i zaproponuj, by odwiedził Ciebie. Powiedz, że bardzo byś chciała, by z Tobą zamieszkał. Dziecko wchodzi w bardzo trudny wiek, musisz się liczyć z kłopotami, ale jemu potrzebna jest wiara, że jest dla Ciebie ważny.
              • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 11:41
                Chciałam i ferie i wakacje go zabrać nieważne gdzie byle tylko ze mną ale on nie chce. Można na priv jakos?
                • basiastel Re: Bez sił 22.09.15, 12:20
                  basiastel@o2.pl. Wcale nie jestem taka mądra, ale jeśli chcesz pogadać, to pewnie. Pozdrawiam
      • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 11:20
        Dziecko było pod opieką psycholoGa w szkole ale po jakimś czasie przestało chciał rozmawiać i jest nie miły do niego. Zauważają juz ze używa słów babci a nie swoich. Ja tez jestem pod opieką psychologa nie jestem święta popełniam błąd ale żeby aż tak karać mnie?
        • bergamotka77 Re: Bez sił 22.09.15, 14:54
          ustalmy fakty - ile mialas lata jak dziecko zostalo z babcia? Jak czesto je odzwiedzalas? Ile lat jestes z obecnym partnerem? Dlaczego mama tak cie traktuje? Mozz ma za zle porzucenie dziecka na tak dlugo bo z zakladala ze je do siebie zabierzesz? To trudny wiek, mam syna w podobnym i kwestionowanie autorytetow to norma. Powinnas byla zabrac zdiecko - kto tiu jest matka? Jestes strasznie ulegla babci. Teraz dziecko moze juz byc nastawione przeciwko tobie i nic dziwnego, bo dziecko zabrac bylo trudno ale faceta sobie przygruchac i z nim zamieszkac to juz latwo? Ile lat masz i o ile jest starszy twoj partner ze mam tak sie denerwuje?
          • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 17:54
            24 jak 1 raz mama mi pracę załatwiła i przez 1 rok bywałam co 5 6 tyg bo byłam na opiece w domu bylam ok 3 tyg . Później byłam w kraju ponad 6 mc pracowałam i byłam z dzieckiem później znów były problemy finansowe i znów mama mi pracę załatwiła od 2009 chciałam zabrać dziecko do siebie nie dała mi tej możliwości próbowałam wrócić do kraju ale ponieważ mam tu zobowiązania potrzebuje trochę czasu bo dawałam więcej - byłam zmuszona ze musze dać bo ona nie ma ze za mało. Nie udało się wrócić od stycznia mam uciekły kontakt całkowicie nawet na św nie zostałam wpuszczony do domu a w marcu pobita. Jej nie odpowiada mój partner ale to chyba mój problem z kim jestem a z kim nie.
    • vilez Re: Bez sił 22.09.15, 13:35
      Ustalmy fakty:
      1. Czy Twoja mama jest dla Twojego syna rodzina zastępczą?
      2. W jakiej sprawie jest wniesiona sprawa do Sadu Rodzinnego i kto ją wniósł?
      • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 17:46
        Mama nie jest żadną rodzina zastępcza ma tylko notarialne zrobiona opiekę faktyczną podczas nieobecności mojej w pl.
        sprawa jest o uregulowanie kontaktu z dzieckiem bo nie mam żadnych informacji o moim dziecku od matki tylko poprzez szkole
        • vilez Re: Bez sił 22.09.15, 18:14
          Czyli sprawy idą w dobrym kierunku- patrz: sprawa sądowa. Ale dlaczego nie wnosisz o pobyt dziecka u Ciebie? Chcesz tego, czy nie? Bo jeśli to matka ma mieć faktyczną opiekę, to nie zdziw się, jak ona w końcu wniesie o ograniczenie Ci władzy rodzicielskiej.
          Nie rozumiem do końca, czego Ty chcesz. Czy chcesz ściągać syna do siebie, czy nie.

          Co do ściągnięcia dziecka do siebie, czyli za granicę, to potrzebna jest zgoda ojca, jeśli on ma również władzę rodzicielską. Sąd będzie badał także Twoją sytuację osobistą (stabilizacja rodzinna) i materialną.
          • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 18:20
            Ojciec nie ma praw. Matka odkad syn się urodził chciała abym to ja sama poszła do sądu zrzec się praw na nią jako rodzinę zastępcza czego nie zrobilam. Od paru miesięcy straszy mnie i wszędzie opowiada ze to zrobi jednak do dnia dzisiejszego nic nie ma w sadzie. Owszem chce syna mieć przy sobie. Zawsze chciałam
            • vilez Re: Bez sił 22.09.15, 18:29
              No to wnieś do sądu o zamieszkanie dziecka przy Tobie. Wypowiedz tę umowę notarialną.
              Zgłoś też syna i siebie na terapię rodzinną, na cito. Zgłoś sprawę do pedagoga szkolnego.
              Zacznij działać konkretnie.
              • vilez Re: Bez sił 22.09.15, 18:31
                Jeszcze coś: wymelduj dziecko od babci, zamelduj u siebie.
              • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 18:34
                Dziecko było pod opieką psycholoGa w szkole ale po jakimś czasie przestało nie chciał rozmawiać i jest nie miły do niego. Zauważają juz ze używa słów babci a nie swoich. Ja tez jestem pod opieką psychologa. Miały być badania w rodk ale nie było bo babcia stwierdziła że są nie potrzebne bo ona złożyła wniosek o rodz zastępcza a to było kłamstwo i po 2 dziecko nie chciało mieć tych badań wiec jest tylko porozumienie ze maja być na początku widzenia aby odbudować relacje
                • vilez Re: Bez sił 22.09.15, 18:38
                  Zatem, radzę tak:
                  1. Wypowiadasz umowę notarialną.
                  2. Przemeldowujesz dziecko do siebie.
                  3. Występujesz do sądu o pobyt dziecka przy Tobie.
                  4. Na podstawie zmiany meldunku dziecka, załatwiasz mu szkołę w nowym miejscu.
                  5. Zgłaszasz o badania do RODK.
                  • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 18:45
                    Dziękuję bardzo
                    • vilez Re: Bez sił 22.09.15, 18:50
                      :-)
                      • 8101kinga Re: Bez sił 22.09.15, 19:29
                         dzięki wielkie za wsparcie i nie bluźnierstwo jaka to ja jestem matką wyrosną która porzuciła swoje dziecko. Miłego wieczoru życzę i raz jeszcze dziękuję bardzo
    • asia_i_p Re: Bez sił 22.09.15, 17:42
      Zabrać dziecko do siebie. Choćby to było przeraźliwie trudne. I zapisać się z dzieckiem na terapię rodzinną.
      Na zdrowy rozsądek powinnaś dać synowi wywalić z siebie złość, bo jakkolwiek usprawiedliwione zewnętrznymi okolicznościami mogło być zostawienie dziecka z babcią, z punktu widzenia dziecka to było porzucenie, ale równocześnie nie powinnaś mu pozwolić sobie ubliżać. Ale bardziej słuchaj w tej kwestii terapeuty niż mnie.

      Moim zdaniem dalsze pozostawanie syna z twoją mamą załatwi nie tylko do reszty twoją relację z dzieckiem, ale i spaczy dziecku charakter, twoja mama nie nadaje się na osobę wychowującą dziecko najwyraźniej.
    • koronka2012 Re: Bez sił 22.09.15, 21:18
      Nie bardzo rozumiem jak to się stało, że zostawiłaś dziecko na tyle czasu z patologiczną matką, która dla kasy zrobiłaby wszystko. Skoro walczysz o jego zabranie od 6 lat, to z babką mieszka znacznie dłużej.

      W całej tej sytuacji ty sama zachowujesz się jak dziecko. Matka kazała ci rzucić pracę, matka ci nie pozwalala, matka to, matka tamto. A ty co? jesteś kompletnie bierna? nie potrafilaś dotąd wziąć życia we własne ręce, cały czas ktoś inny podejmuje decyzje za ciebie.

      Dzieciak ma 12 lat, jest w trudnym okresie, i nie jestem wcale pewna, czy u ciebie będzie mu lepiej. Jego świat jest gdzie indziej. Dlaczego tak naprawdę TERAZ chcesz go ściągnąć? zastanów się, czy to aby na pewno jest dobre DLA NIEGO, czy tylko dla ciebie.

      O ile rozumiem - nadal mieszkasz za granicą. Obcy kraj, obcy język, środowisko, wreszcie - obcy w domu. Relacja ojczym-pasierb nigdy nie jest łatwa, a ten facet jest sporo starszy jak piszesz i nie wiesz nawet jak się w tej roli sprawdzi - całość moim zdaniem będzie traumą dla chłopaka, który zrobi wam z życia piekło, albo zacznie uciekać z domu, czy z dużym prawdopodobieństwem robić inne głupoty na znak buntu.

      Kto na tym zyska? pewnych rzeczy nie da się naprawić, niestety. To nie jest chwilowy kryzys, to trwa od ponad dekady. Naprawdę liczysz na to, że wyrok sądu coś poprawi? co najwyżej postawisz na swoim (choć wcale nie jest to pewne, bo ze względu na dobro dziecka sąd może przyklepać obecny stan rzeczy).
      Dzieciakowi potrzebny jest długofalowa terapia u dobrego psychologa, ostatnią rzeczą, której potrzebuje po x latach bez matki jest wywrócenie życia do góry nogami.
      • bergamotka77 Re: Bez sił 23.09.15, 09:37
        koronka
        idealnie ujelas istote rzeczy. Zgadzam sie z toba w 100 proc.
      • vilez Re: Bez sił 23.09.15, 10:41
        > nie jestem wcale pewna, czy u ciebie będzie mu lepiej

        O tym, z kim powinno być dziecko, powinny zdecydować odpowiednie badania i sąd.

        > Relacja ojczym-pasierb nigdy nie jest łatwa, a ten facet jest sporo starszy jak piszesz i nie wiesz nawet jak się w tej roli sprawdzi

        Podobnie, jak i relacja dziecko-rodzic nigdy nie jest "łatwa".
        Wiek partnera nie ma tu nic do rzeczy. Wszystko zależy od człowieka, a nie- od jego wieku.
        Słowem- stereotypy.


        • vilez Re: Bez sił 23.09.15, 10:45
          Jeszcze coś:
          opiekun (tu: babcia), który nastawia przeciw JEDYNEMU rodzicowi (! bo ojca wszak ten dzieciak realnie nie ma), to jest zgroza i silna przesłanka do tego, by babci dziecko odebrać i babcię ukarać. Podobnie- poziom kultury tej babci.
          • zuzi.1 Re: Bez sił 23.09.15, 17:34
            Ale tu nie z brakiem kultury babci mamy do czynienia a z jej zaburzeniami. Obstawiam, ze to kolejna szurnieta babcia narcyzka. Takie osoby mistrzowsko uzalezniaja innych od siebie i zawlaszczaja wnuki, nastawiajac je przeciwko ich wlasnym rodzicom.W takiej sytuacji jest pewnie ten chlopiec, zostal podobnie uzalezniony przez babcie jak jego matka. Autorka po terapii przejrzala na oczy a dzieciak pozostale w szponach zaburzonej babci.
            • 8101kinga Re: Bez sił 23.09.15, 17:49
              Można tak to określić. Póki robiłam co chciała i dawałam co i ile chciała to było ok. A ja niestety odkąd pamiętam nigdy do matki nie umiałam powiedzieć prawdy wtedy kłamałam ja bo się jej bałam. Teraz juz się nie boję i walczę.
              Powiedziałam raz stop i zaczęła się wojna
              • basiastel Re: Bez sił 23.09.15, 19:49
                Czy jest szansa, byś pisała do syna listy? A właściwie, czy jest szansa, że on je otrzyma? Może to dobry środek komunikacji z dzieckiem w tej sytuacji? Nawet jak jest na "nie", to przeczytanie dobrych słów od Ciebie miałoby dla niego dużą wartość.
                • 8101kinga Re: Bez sił 23.09.15, 20:59
                  Listy pisałam ale podobno zostały wytzucone. Pisze sms do niego.
    • jagienka75 Re: Bez sił 23.09.15, 10:13
      dlaczego syn mieszka z babką w Polsce a Ty z nowym partnerem za granicą?
      czemu do tej pory nie zabrałaś dziecka do siebie? jak chcesz na odległość syna wychowywać?
      jaki stosunek do syna ma Twój partner?
      • yoma Re: Bez sił 23.09.15, 10:37
        Czytałaś, bo babcia nie pozwala.
      • 8101kinga Re: Bez sił 23.09.15, 11:09
        Wiesz niestety błąd był taki ze byłam uzależniona od matki bo musiałam być wdzięczna za wszystko za pomoc itp. To bylo cos co nie mozna dokladnie okreslic robilam co chcoala miala wplyw na moje zycie zawsze. Teraz jest inaczej - wiele spraw zrozumialam dzieki terapii. zawsze chciałam być z dzieckiem i do tego roku moje stosunki z dzieckiem były ok można zmienić nastawienie dziecka do matki w ciągu kilku dni można mimo wszystko.
        • akn82 Re: Bez sił 23.09.15, 11:27
          Kinga, trzymam za Ciebie kciuki.
          Chciałbym jednak doradzić, żeby na czas waszej z synem adaptacji i poznawania siebie Twojego partnera było przy was jak najmniej. Sugeruję żebyście zamieszkali osobno i żebyś nie robiła dziecku rewolucji w obecności gościa którego on z pewnością już nie znosi.
          Brakuje w twojej opowieści ojca, myśląc schematami pewnie twój nowy partner ma go "zastępować". Zgaduje że jest w wieku zbliżonym do twojej mamy, tak? Przemyśl sobie to wszystko na spokojnie, wczuj się w sytuację Twojego syna. Powiedzenia.
        • paris-texas-warsaw Re: Bez sił 23.09.15, 12:04
          Kingo, a mogłabyś wyjaśnić, dlaczego jako jedyny prawny opiekun (babci nie liczę, bo pełnomocnictwa notarialne to tylko prawa nadane prze Ciebie do faktyczego sprawowania opieki) założyłaś sprawę sądową, zamiast np. przejąć tę opiekę? I czy Ty zamierzasz zabrać syna zagranicę, gdzie zamierzasz mieszkać?
          • 8101kinga Re: Bez sił 23.09.15, 13:07
            Syna chciałam od zawsze mieć przy sobie. Musiałam iść do sądu bo nie mam możliwości kontaktowania ani widzenia się z nim. Są albo wyzwiska i poniżenie jak pojawiała się przed drzwiami albo jak tel próbowałam się umówić na spotkanie z dzieckiem to nie dano mi możliwości. Tak samo jest z informacjami o nim stanie zdrowia nauce itp. Dlatego sąd i kurator. Najpierw musze mieć jakis kontakt z nim odbudować to co zostało zniszczone choć nie będzie łatwo i wtedy może ze mną zamieszkać nawet jakbym musiała wrócić do kraju.
            • paris-texas-warsaw Re: Bez sił 23.09.15, 13:15
              To naturalne wydaje się mi w takiej sytuacji wróci do kraju, zamieszkać wmiejsu szkoły dziecka i się z nim spotykać. Ta konstrukcja widzenia przy kuratorze i wejście na drogę sądową z faktycznym opiekunem - babcią i niechętym wyzywająym synem dla mnie wróży tylko kłopoty. Przypomina mi się sprawa dziecka Anny Samusionek, które przy chyba pełnych prawach rodziców miało ustanowioną rodzinę zastępczą. Żeby tak się nie skonczyło, albo i gorzej, jak dziecko już jest wulgarne, sprawia kłopoty, etc. Ja bym stawiała na dogadywanie się bez sądu.
              • 8101kinga Re: Bez sił 23.09.15, 13:36
                A jak mam to zrobic? Próbowałam dogadać się bez tego ale nie ma innej opcji. Jeżeli dziecko stoi obok babci i ublizaj matce i kopie ja a babcia nie reaguje bo to nie jej dziecko i nic mu nie powie to sadzisz ze jest możliwość rozmowy bez sadu? Kurator jest na moja prośbę i ja będę płacić za niego aby sam zobaczył jak przebiegają spotkania i jakie jest nastawienie. A przede wszystkim aby mi nie było zarzucone ze coś zrobiłam
                • paris-texas-warsaw Re: Bez sił 23.09.15, 13:53
                  Nie wiem, przedyskutuj to dobrze z prawnikiem (prawnikami). Mi się wydaje dość naturalne, że jeżeli nie wnosisz o przywrócenie możliwości sprawowania faktycznej opieki, czyli nadal zgadzasz się na wychowywanie przez babcię, a jednocześnie nie ma kontaktu rodzica z takim zastępczym rodzicem, a wręcz jest negatywna relacja, to bierze się jakiegoś opiekuna właściwego dla dziecka - patrz rodzina zastępcza. Może też babcia sama swoje wnioski wnosić, bo wątpię, czy się ostro nie wnerwi, jak posłucha w sądzie Twoich opinii na swój temat. Tak daje tylko pod rozwagę, że różnie się takie sprawy w sądzie moga potoczyc. Dobro dziecka będzie na 1. miejscu, ale dobro oczywiście rozumiane po "sądowemu". W każdym razie powodzenia.
                  • paris-texas-warsaw Re: Bez sił 23.09.15, 13:55
                    Dodam, że nie wierzę, w możliwość nawiązywania relacji w asyście kuratora. Nastawienie syna po procedurach sądowych też wątpię, czy się nie pogorszy. Tyle przychodzi mi na myśl.
                    • paris-texas-warsaw Re: Bez sił 23.09.15, 14:33
                      Dodam, że jeśli sama przechodziłaś terapię, to rozumiesz, jakie wyzwania ona stawia przed pacjentem, tak jak w ogóle kontakt z psychologiem. Katarzyna Schier (uwielbiam i polecam:)) taka psycholog-psychoterapeuta dzieci i dorosłych, gdzieś pisała, że najtrudniejsi do terapeutyzowania są właśnie nastolatkowie. Często przerywają terapie, nawet ona to przedstawiała gdzieś, jako w pewien sposób naturalny proces. Stąd Twój syn może przerwał nawet rozmowy z psychologiem z racji swoich powodów, a co dopiero mówić o rozmowach w obecności kuratora. Sama nazwa może przerażać. Tak jak wizja wyjazdu z kraju. Myślę, że ta wizja mogła najwięcej go wystraszyć. Łączę się w bólu, ale wydaje mi się, że tylko bardzo wolnym nawiązywaniem więzi można takie kwestie rozwiązywać. Syn najbardziej tu pokrzywdzony, a w rozmowach z kuratorem i wymiarem sądowym, może się czuć niejako "oskarżony" i "ukarany", w sumie ciężko powiedzieć za co. To tyle.
                • paris-texas-warsaw Re: Bez sił 23.09.15, 14:53
                  "Jeżeli dziecko stoi obok babci i ublizaj matce i kopie ja a babcia nie reaguje bo to nie jej dziecko i nic mu nie powie to sadzisz ze jest możliwość rozmowy bez sadu?"

                  To trochę tak, jakbyś poszła do sądu donieść na siebie, że jesteś niewydolna. Bo nie na babcię. Dokładnie tak jest, że babcia może zawsze powiedzieć, że nie reaguje, bo to nie jej dziecko (wtedy może jednak sama sobie zablokuje ewentualne plany zostania rodziną zastępczą). Wiele dzieci nie chce rozmawiać z rodzicami, kopie ich, wyzywa, ale nie każdy idzie na "skargę" do sądu. Jakby każdy rodzic z agresywnym dzieckiem chciał kuratora np. do domu, to byłby to cyrk. Może jeszcze oprócz rozmowy z prawnikiem, pogadaj sama z fajnym/doświadczonym psychologiem dziecięcym, który raczej powie, jak to układać.
                  Dodam, że babcia swoim niereagowaniem i słowami, faktycznie daje Ci wolną ręke i możesz opiekę nad dzieckiem przejąć. To nie jest babcia, która przetrzymuje dziecko, ukrywa, etc. To samo dziecko teraz tak reaguje, i nawet jeśli to babcia je nastawiła tak, to dziecko może się dorobić jakiegoś instytucjonalnego nadzoru mniejszego lub większego kalibru, a babcia będzie cała i zdrowa.
                  • 8101kinga Re: Bez sił 23.09.15, 15:18
                    Wiem ze cierpi dziecko najbardziej chciałabym go uchronić od tego ale ja sama do mojej matki do domu nie pójdę na widzenia z synem. Syn jakis czas temu chciał ze mną jechać do mnie ale było mu szkoda babcu ze sama zostanie. Prosił mnie abym go z nią zostawiła i wróciła do niego i babci. Ze względu na moja sytuacje finansowa nie jestem wstanie zostawić wszystkiego i wrócić. A już napewno nie zamieszkać z nią pod 1 dachem. Innego mieszkania nie posiadam bo wszystko co miałam to ladowalam w jej mieszkanie i dziecko i ja. Dla mnie najważniejsze było aby ich zabezpieczyć a ponieważ nie wyraziłam zgody na jej pewne warunki to mam za swoje. Byłam głupia ze nie zabrałam go wcześniej ale komu nie ufać jak swojej matce??? To był mój dom rodzinny ale już nie jest tym bardziej ze nie jest dla mnie poczuciem bezpieczeństwa.
                    Ja chcę terapię z moim synem robić razem z psychologiem a nie każdy osobno jak to teraz jest. Bo ona inaczej nie chce. Dziecko za panią psycholog samo latało aby porozmawiać i nawet choć tylko głupie dzień dobry powiedzieć a teraz czasami nawet agresja reaguje. Byłam z moja matka w szkole na rozmowie u pani psycholog i co ?? 5 godz i żadnego porozumienia nic tylko wyrzuty w moja stronę jaka to wredna matka jestem. Wcześniej dostawała pieniądze na rękę i zakupy -drogerie dla syna i jej, chemię i inne rzeczy.również ubieram syna. Teraz tylko na konto i nic wiecej. A i tak uważam ze nie dostaje mało, miała wiecej i to dużo więcej.
                    • paris-texas-warsaw Re: Bez sił 23.09.15, 15:36
                      Zakręcona sytuacja. Nie wiem, na ile jesteś w stanie znieść kontakt z babcią. Może jak syn generalnie jest za Tobą, tylko mu żal babci, a ostatnio zrobił się agresywny, to jednak dałoby się go zabrać na jakieś wyjścia z domu, albo na krótki wyjazd gdziekolwiek. Może mogłabyś np. w piątek od razu po szkole go z niej zabrać, żeby nie musieć na wstępie spotkać się z babcią. Może wtedy by ten psycholog szkolny jakoś to spotkanie zaczął. Albo z kimś z rodziny się jakoś umówić (np. jakaś ciotka, siostra, etc.). Ty znasz realia zresztą najlepiej.
                      Przypomniało mi się, że był taki przepis, że jesli ktoś pracuje w Niemczech, nawet na część etatu, to mógł brać zasiłek na dziecko, nawet to w Polsce. Nie wiem, czy to aktualne i czy ten kraj Ciebie dotyczy, ale tak mi się przypomniało.
                    • vilez Re: Bez sił 23.09.15, 16:00
                      Nie słuchaj rad, by w tej sprawie dogadywać się poza sądem. Na to jest za późno. Poza sądem to się mogą dogadywać ludzie, którzy w ogóle są w normalnym porozumieniu. A Wy nie jesteście. Nie dogadasz się- tak wynika z tego, co piszesz, strawisz lata a matki nie ucywilizujesz.
                      Wnieś o badania w rodk- to jest pilna sprawa. I sąd.
                      • 8101kinga Re: Bez sił 23.09.15, 16:23
                        Ja tez poza sądem juz nie widzę innego dogadania się z nia. 😳
                        • paris-texas-warsaw Re: Bez sił 23.09.15, 17:29
                          Ale przecież pisałaś, że chcesz kuratora do dziecka.
                          W jakim sensie chcesz dogadywać się z babcią w sądzie? Przecież wszystko co robi babcia, to jej dobra wola. Ona nie ma żadnych obowiązków. ??? Dziecka Ci nie zatrzymuje. Przyjdziesz popołudniu z kuratorem, wyda dziecko. Ale nie musi już tego dziecka z powrotem przyjąć na opiekę wieczorem. Ty masz pełnię praw. Chcesz zrezygnować z pełni praw na rzecz babci? Ja nie widzę innej drogi. Opieka nad dzieckiem to nie umowa cywilno-prawna w sprawie mienia.
                          • 8101kinga Re: Bez sił 23.09.15, 17:46
                            Paris-texas-Warsaw

                            Chce kuratora nie dla dziecka tylko na widzenia dla mnie z dzieckiem. Chodzi o to ze jak ja weje w ich mieszkanie to będę sama a ona będzie napewno w domu ja tam nie czuje się bezpieczna i nie mam ochoty na kolejne sądy z nia. Ze niby coś zrobiłam dziecku czy jej. Rozumiesz to? Chce osoby postronnej aby widziała jaka jest sytuacja jak ja będę tam. A wierz mi ze ja na początek nie będę z nim wychodzić bo nie będzie chciał tego a jak bym z nim wyszła to sama bu zaczęła go szukać jakbym nie przyprowadzila do domu.
                            Ona dziecku potrafiła powiedzieć ze to jej dom i jej zasady jak nie pasuje to przyniesie mu walizki aby się spakować i wywiezie go do matki. I tam zostanie
                            • koronka2012 Re: Bez sił 23.09.15, 19:30
                              Rozumiem twoją motywację, ale w ten sposób dziecka nie odzyskasz. Bo narzucanie swojego zdania automatycznie wywołuje bunt. Spóźniłaś się z tą akcją o dobre 6 lat, a teraz w ten sposób jedynie się pogrążysz. Chcesz mieć świadka swoich dobrych chęci, złego zachowania babci czy czego? zakładasz, że kurator będzie po twojej stronie. To zalożenie może być z gruntu błędne.

                              To co zobaczy kurator - to dwoje obcych sobie osób. Matkę odrzuconą i nie potrafiącą dotrzeć do dziecka i dziecko, które nie daje sobie rady z emocjami, jest na prostej drodze do poważnych problemów. Pół biedy jak babcia będzie na tyle mądra, żeby trzymac ozór za zębami, jak dowali jeszcze i swoje to można będzie odnieść wrażenie, że dziecko trzeba zabrać z chorego środowiska.
                              • paris-texas-warsaw Re: Bez sił 23.09.15, 20:11
                                Dokładnie. Babcia nie jest stroną w procesie wychowawczym dziecka, na które ktokolwiek ma prawo wpływać, bo ona nie ma żadnych formalnych obowiązków. W przypadku, gdyby łamała jakieś prawa, to można ją przywoływać do porządku. Ale jak sama mówi, żeby dziecko się pakowało, to rodzic chyba ma obowiązek wziąć takie dziecko od takiego opiekuna (którego przecież sam "wyznaczył", a nie ten opiekun walczy o tę rolę). Wg mnie naturalnie organa państwa słysząc, że dziecko jest zostawione u osoby straszącej je wyrzuceniem z domu, powinny w tę sprawę wnikać. Jeśli rodzic nie poczuwa się do sprawowania faktycznej opieki, to piecza zastępcza. Poza tym w zasadzie nie wyobrażam sobie, żeby na dziecku nie odbiło się wprowadzenie do domu jego wiodącego opiekuna skłóconego z rodzicem, kuratora sądowego (w celu przywołania babci do porządku? ochrony rodzica przed kłócącą się we własnym domu babcią? ochrony przed babcią uniemożliwiająca kontakt z rodzicem zostawiającym dziecko u tej babci?). Występowanie rodzica do sądu w tej sytuacji dla mnie jest paranoiczne, podobnie jak badania w RODK (siebie? babci???) - tu już cel jest dla mnie zupełnie abstrakcyjny. Ale to tylko IMHO. Jak możesz napisz kiedyś, jak taka sprawa się potem toczy w przestrzeni prawnej (wg mnie to proszenie się o kłopoty).
                                • paris-texas-warsaw Re: Bez sił 23.09.15, 20:21
                                  Pomyśl sobie, co zrobisz, jak babcia przy kuratorze / w sądzie (?) powie, że skoro "tak", to ona umywa ręce i prosi o zajęcie się dzieckiem przez mamę. Zostaniesz już w Polsce, czy z piątku na sobotę weźmiesz dziecko szkolne, które na razie nie chce z Tobą nawet przez telefon rozmawiać (zna język Twojego kraju przynajmniej, czy rok w plecy?) do innego kraju?
                                  • samawsnach Re: Bez sił 23.09.15, 20:57
                                    Jak Kinga miałaby "zabrać" syna? Z dnia na dzień wyrwać z domu, który jest jedynym, który zna, ze szkoły (VI klasa chyba?), od kolegów, od wszystkiego, co do tej pory składało się na jego życie? To najbardziej krzywdzący scenariusz dla tego dziecka. Czas na takie działania był ewentualnie lata temu, gdy mały miał kilka lat. Teraz sytuację może uratować tylko terapia rodzinna - i to taka z udziałem i matki, i syna, i babki (plus inni domownicy, jeśli są), powolne budowanie dobrej relacji z synem i chociażby poprawnej z matką - na rzecz syna.
                                  • 8101kinga Re: Bez sił 23.09.15, 21:02
                                    Jeżeli tak będzie to jestem w stanie stanąć na głowie i zrobić tak aby było dobrze i bezpiecznie dla niego. Wsparcie mam od przyjaciół i znajomych.
                                    • paris-texas-warsaw Re: Bez sił 23.09.15, 22:28
                                      A to co innego. Jednak w sytuacji, gdy babcia postanowi z jakichś względów (bo uważa, że np. tak lepiej dla dziecka, albo ambicjonalnych, albo finansowych, albo jeszcze innych) jednak stać się "stroną" w tej sytuacji z kuratorem czy w ogóle sytuacji konfliktu i np. wystąpić o ustanowienie jej rodziną zastępczą, to myślę, że byłaby bardzo silnym przeciwnikiem i tez nie wiadomo, jak sprawa się by potoczyła (patrz - np. A. Samusionek).
    • danaide Re: Bez sił 24.09.15, 00:30
      Kinga. Wierzę, że będąc młodą dziewczyną, sama z dzieckiem, uwierzyłaś swojej matce i nie sądziłaś, że sprawy tak się potoczą. Wierzę, że mając taki a nie inny wzorzec wychowania działałaś bez złej woli. Współczuję Ci bardzo. Współczuję też Twojemu dziecku, bo to co się stało może nigdy się nie odstanie, może długo trzeba będzie to naprawiać, ale myślę, że musisz walczyć, nawet jeśli moment jest wyjątkowo niesprzyjający. Ale tak długo jak jeszcze masz kontakt - zły, ale kontakt z dzieckiem, walcz. Jeśli dziecko jest na Ciebie wściekłe - nie jest źle;) Wg mnie to oznacza, że jeszcze ma do Ciebie jakiś stosunek emocjonalny. Że jeszcze dla niego istniejesz.

      A propos dziecka. Słyszałam o nie tak rzadkich sytuacjach, jakie mają miejsce w krajach muzułmańskich - często dziecko zrodzone z muzułmańskiego ojca i np. europejskiej matki porywane jest przez ojca i wychowywane oczywiście przez jego rodziców. Dziecko rośnie nie mając kontaktu z matką. Po etapie słodkiego berbecia i całkiem znośnego starszego dziecka staje się nieznośnym nastolatkiem. I na tym etapie może dojść do odrzucenia przez dziadków. Ojca dziecko nie obchodziło nigdy, z matką kontakt jest bezpowrotnie zerwany. Dramat takiego dziecka jest niewyobrażalny. Więc teraz, gdy się powoli ogarniasz i naprawiasz powoli błędy wynikłe jak sądzę nie ze złej woli, ale braku wiedzy wynikłej z patologicznego wychowania przez Twoją matkę - walcz o swoje dziecko także dla niego.

      I koniecznie: przeczytaj "Twoje kompetentne dziecko" Jespera Juula. Co prawda JJ uważa, że od 12 roku życia dziecko dla rodzica może być tylko sparing-partnerem, ale to bez związku. Ty nawet jeszcze rodzicem na dobre nie zostałaś, więc po prostu przeczytaj, by wiedzieć, że złe zachowanie dziecka jest sygnałem dla rodzica, że bierze się z silnej woli dziecka szukania drogi do tego rodzica. I przeczytaj, by wiedzieć co dziecko dostać powinno, a czego ani Twoje dziecko ani Ty zapewne nie dostaliście. Nie nadrobisz straconego czasu, ale musisz znaleźć drogę do swojego dziecka choćby po to, by poczuło, że ma przy sobie bliską osobę, jakkolwiek by ją nazwać.

      Pytania do forum:
      - skoro przy sprawach rozwodowych zaleca się nagrywanie kłótni - czemu nie nagrać rozmów z matką? Zadać jej tych wszystkich pytań, które zadawane już były i nagrać odpowiedzi? Wiadomo, że w obecności osób trzecich może się kontrolować.
      - czemu agresywne zachowanie dziecka miałoby świadczyć o niewydolności wychowawczej matki, skoro wiadomo, że dziecko wychowywane było przez babkę, a zostawienie dziecka z własną matką i wyjazd za chlebem póki co karalne nie jest i nie jest to przypadek jednostkowy w tym kraju?
      - dlaczego wyjazd i całkowita zmiana okoliczności jest zła? Może w nowym miejscu chłopak dostanie wsparcie o jakim w Polsce można pomarzyć? W Polsce chłopak zaraz pójdzie do gimnazjum, o ile już w nim nie jest, a polskie gimnazjum to chyba jakiś kanał. Dlaczego zerwanie kontaktu z patologiczną babką jest złe? Dlaczego starszy partner - może właśnie bardziej doświadczony życiowo, może właśnie "buntujący" ergo uczący Kingę życia od nowa jest zagrożeniem (z czego chyba babka najlepiej zdaje już sobie sprawę:D)?
      - I dlaczego 12letnie dziecko ma decydować? 12letnie dziecko się pakuje, bo matka wyjeżdża, bo takie są okoliczności życiowe, a ono jedzie z nią. Za 6 lat może wrócić. A przez te 6 lat trzeba wykonać robotę za lat 18;)

      Całego tego gadania o rodzinach zastępczych, tego wchodzenia w jakieś opieki zastępcze nie ogarniam. Czuję tylko, że jeśli w jednym kraju obcym ludziom się płaci za wychowywanie cudzych dzieci, a rodzicom tych dzieci nie, to jest to system nie budzący mojego zaufania, delikatnie rzecz ujmując.

      Do tych z dziewczyn, które wysyłają Kingę na kasę do biedry, które zarzucają Jej zostawienie dziecka z własną matką, kiedy sama jechała do obcego kraju zarobić na wszystkich, które wytykają Jej posiadanie partnera po wieloletnim pobycie za granicą (zagryzłyście swoich po urodzeniu dzieci?)... Poczułyście się lepiej?
      • 8101kinga Re: Bez sił 24.09.15, 09:16
        Napewno zakupie ta książkę i przeczytam. Mówi się że nadzieja umiera ostatnia ja ją jeszcze mam i wierzę że może kiedyś moje dziecko zrozumie ze nie chciałam źle nigdy dla miego.
        Bardzo dziękuję ci za słowa wsparcia i otuchy. Pozdrawiam serdecznie
      • koronka2012 Re: Bez sił 24.09.15, 15:53
        danaide napisała:

        > Pytania do forum:

        > - czemu agresywne zachowanie dziecka miałoby świadczyć o niewydolności wychowaw
        > czej matki, skoro wiadomo, że dziecko wychowywane było przez babkę, a zostawien
        > ie dziecka z własną matką i wyjazd za chlebem póki co karalne nie jest i nie je
        > st to przypadek jednostkowy w tym kraju?

        Świadczy o tym, że matka pokutuje za zostawienie go na X lat, że go nie wychowywała (to skąd wiadomo, że teraz da sobie radę?). Świadczy o tym, że nie ma ani więzi ani wpływu na zachowanie nastolatka. Kurator nie jest adwokatem matki, a w pewnym sensie dziecka. On nie jest tam po to, żeby docenić starania matki, i wystawić jej laurkę. Wyjazd za chlebem nie jest ani jednostkowy, ani karalny, ale jak się zostawia dziecko na tak długo (autorka wspomniała, że od 6 lat walczy o odzyskanie syna) to ponosi się tego konsekwencje. Śmiem twierdzić, że większość zarobkujących albo wraca albo znacznie wcześniej ściąga dzieci do siebie.

        > - dlaczego wyjazd i całkowita zmiana okoliczności jest zła? Może w nowym miejsc
        > u chłopak dostanie wsparcie o jakim w Polsce można pomarzyć? W Polsce chłopak z
        > araz pójdzie do gimnazjum, o ile już w nim nie jest, a polskie gimnazjum to chy
        > ba jakiś kanał.

        Dostanie wsparcie - od kogo? jakiego wsparcia doświadczy bez znajomości języka, w obcym środowisku, gdzie nie będzie miał ani jednej bliskiej osoby?

        Wyrwanie dziecka, dla którego matka i jej partner są obcymi ludźmi, które jest do nich wrogo nastawione, oderwanie go od wszystkiego, co zna, kolegów, szkoły jest proszeniem się o kłopoty. Duże kłopoty. To nie jest przedszkolak, którego się przytuli i który się szybko dostosuje. To jest nastolatek, który będzie się buntował tym bardziej, że jego zdanie nie jest w ogóle brane pod uwagę. Wiele wskazuje na to, że do tej eskalacji doszło kiedy matka zaczęła naciskać na przeprowadzkę. Wpływ babci to jedno, a drugie - to oczywista dość niechęć do takiego rozwiązania.
        Poziom szkoły nie jest wyznacznikiem szczęścia, że nie wspomnę o tym, że dziecko nie zna języka na tyle. żeby się tam odnaleźć. Niemal oczywista strata roku szkolnego to najmniejszy problem. A narastające problemy wychowawcze mogą skutkować szybkim wkroczeniem służb socjalnych.

        > Dlaczego zerwanie kontaktu z patologiczną babką jest złe?

        Nie tyle z babką, do której mimo wszystko dzieciak jest przywiązany. Żle traktuje córkę, ale być może w swoim rozumieniu chroni wnuka. W chory sposób, ale on odbiera to inaczej.
        Zresztą - tu chodzi o wywrócenie dzieciakowi całego świata do góry nogami, ta zmiana oznacza odebranie mu jakiekogolwiek poczucia bezpieczeństwa.

        > Dlaczego starszy partner - może właśnie bardziej doświadczony życiowo, może właśnie
        > "buntujący" ergo uczący Kingę życia od nowa jest zagrożeniem (z czego chyba bab
        > ka najlepiej zdaje już sobie sprawę:D)?

        Bo to jest kompletnie obcy człowiek, którego dzieciak odrzuca i do którego ma wrogi stosunek - nieważne dlaczego. Rola "przyszywanego rodzica" jest najczęściej wybitnie parszywa, bo w stosunku do obcych dzieci większość osób nie ma ani pokładów cierpliwości, ani wyrozumiałości. Szczególnie do wulgarnych, zbuntowanych nastolatków, i osobiście nie widzę szans na ułożenie ich relacji. Po prostu jest to najgorszy z możliwych momentów na taką rewolucję. I powiem szczerze - nawet największa miłość w takich okolicznościach będzie gasła, bo coś takiego trudno znieść nawet komuś o anielskim usposobieniu.

        > - I dlaczego 12letnie dziecko ma decydować? 12letnie dziecko się pakuje, bo mat
        > ka wyjeżdża, bo takie są okoliczności życiowe, a ono jedzie z nią. Za 6 lat moż
        > e wrócić. A przez te 6 lat trzeba wykonać robotę za lat 18;)

        To co, uważasz, że należy go związać i wsadzić siłą do samochodu? bo jaki inny scenariusz miałby być skuteczny? na jego miejscu zwiałabym na pierwszym postoju.
        Zanim cokolwiek w tej sprawie drgnie, upłynie dużo czasu, a zdanie 13-latka jest już brane pod uwagę przez sąd.
        • danaide Re: Bez sił 27.09.15, 21:50
          Dzięki koronka, że zadałaś sobie trud odpisania.
          1. Cóż, dla mnie agresywne zachowanie wobec matki może co najwyżej świadczyć o niewydolności wychowawczej obu osób - zarówno matki jak i babki. Choć jednak bardziej babki. W przypadku matki jest to "normalne" - nie ma na syna większego wpływu niż jakakolwiek inna, obca mu osoba. Niewykluczone, że kiedy 6 lat temu pojawiły się pierwsze zapowiedzi dalszych problemów należało reagować stanowczo. Ale wtedy kinga nie była na to gotowa.
          2. Niemal po napisaniu pierwszego postu pojawiło mi się w głowie takie rozwiązanie: chłopak może mieć przed sobą ostatni rok podstawówki. Przez ten rok matka spotyka się z nim w Polsce i działa tylko na rzecz zbudowania więzi - jakiejkolwiek, z pomocą terapeutów, kuratorów, sama. Zasada nr 1: UZNAĆ uczucia syna. O ile jest w stanie do nich dotrzeć (o ile są w stanie oboje do nich dotrzeć), ale dotyczy to chyba głównie: porzucenia, odrzucenia, lęku chłopaka o przyszłość. Matka może zaprosić na Święta, ferie zimowe, zaprosić, nie naciskać. Latem ponownie zaprosić na wakacje. Nie wiem czy syn dojrzeje do zmiany środowiska, bo szkołę i tak w końcu przyjdzie mu zmienić. Kinga wspomniała, że syn dogadywał się z psy, a potem zaczął świrować. Bo widocznie do czegoś w trakcie terapii/spotkań się dokopał, czegoś, co go przerosło/wystraszyło. I ten lęk trzeba też przepracować. Bo wszelkie wzmianki o "wrogim" odnoszeniu się - co to za wrogość wobec osoby nieznanej (jak partner matki)? Wg mnie to coś o podłożu lękowym. Ale Kinga może co najwyżej tego świadomość, ale z demonami musi uporać się samo dziecko. No a z tym wsparciem, językiem... a gdzie teraz nie ma Polaków;D?
          3. Skoro takie są podstawy jego poczucia bezpieczeństwa - ok. Ale to nie jest ok, jeśli dochodzi do zawłaszczenia dziecka swojego dziecka. I chłopak musi mieć tego świadomość. Że matka ma nie tylko obowiązek dawania kasy, ale również prawo budowania z nim więzi. Bez względu na to czy się to babce podoba czy nie. Coś jak z nieobecnym tatusiem;D
          4. A tu się zupełnie nie zgodzę, bo ta wypowiedź składa się z jakichś tam założeń, ocen, schematów i tyle. Na chwilę obecną relacja między tym dwojgiem nie istnieje. Wszystko co jest, to uprzedzenia młodego człowieka, pochodne jego lęków i wynurzeń babci. Wg mnie tym dwojgu po prostu trzeba dać szansę spotkania się i poznania. W Polsce na początek czyli na bezpiecznym dla młodego gruncie. Wtedy będzie można wyrokować co dalej. Ty opowiadasz swoje historie, a ja czytam u Swietłany Aleksijewicz, jak jedna z matek przedstawiała swoją niepokorną córeczkę (ok., taką ok. 6letnią) nowemu partnerowi pełna lęku, a zanim skończył się spacer mała mówiła do niego "tata". Bo coś zaskoczyło. Chemia między ludźmi. Jeden człowiek odpowiada na potrzeby drugiego. Reszta to wróżenie z fusów.
          5. Nie, już tak nie uważam. Choć naprawdę dwa tygodnie wakacji nikogo by nie zabiły. Moja córka też nie chce jeździć na wakacje do ojca, ale koniec końców (po rozmowach, negocjacjach warunków itp.) jedzie. Bo trzeba sobie dać szansę, a jak ktoś z dorosłych coś spieprzy to tyko do siebie może mieć pretensje.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Bez sił 24.09.15, 02:43
      Przeczytawszy większość opisów Pani sytuacji, rozumiem, że kłopotem nie są formalne prawa rodzicielskie, bo te są przy wyłącznie przy Pani. Skoro tak, i nie było powodu do innych orzeczeń sądowych czy administracyjnych, miejsce zamieszkania dziecka jest przy Pani. Fakty natomiast pokazują, że realnie nie jest Pani w stanie zrealizować swoich obowiązków. Obojętnie z jakiego powodu zaprzestała Pani te obowiązki wypełniać, rozumiem, że o odtworzenie tej możliwości aktualnie Pani zabiega. Pani działania w tym zakresie, jedne skuteczne inne mniej, już pokazują, że nie jest Pani bez siły.
      Bezsilność wzbudza kontakt z matką i synem. A ponieważ są to głównie emocje 3 osób, nie mając nad nimi kontroli, może Pani czuć niemoc czy zniechęcenie przy niemożności realizacji własnych planów. To jest naturalne uczucie, które jednak nie powinno Pani zniechęcać. Z tej właśnie racji, takie momenty są drastycznie odczuwane. Ale mijają. I wtedy nie przeszkadzają Pani działać.
      To co Pani pęta ręce kwestia zależności od matki. A teraz, gdy się Pani odważyła na niezależność, skala i intensywność takich emocji jest duża. Trudno czuć się siłaczką w takiej materii.
      Ale to, że Pani mimo wszytko działa należy przypisać raczej sile niż jej braku. Więc lepiej się opierać na zasobach , niż okresowych deficytach. To Pani pomoże. Dodatkowo winna Pani uznać, że Pani zmiana spowodowała zmiany w systemie rodzinnym. Dlatego opór mamy, jakkolwiek go nie ocenimy, jest kompatybilny z Pani siłą.
      Jednak istnieje jeszcze jeden istotny aspekt tej sprawy.
      Roztropnie napisała chyba "koronka", że ważne jest tutaj dobro dziecka. I to winna Pani wziąć pod uwagę i na tym się skoncentrować. Czy przeprowadzka po latach do Pani za granicę, będzie dla niego korzystna? A może korzystniejsze będzie pozostawienie go w dotychczasowych warunkach ? Może to dla niego jest emocjonalnie łatwiejsze. Nawet jak dorośli ocenią jego sytuację za tragiczną, on tego nie musi tak odczuwać. Warto to wziąć pod uwagę. I nie prześcigać się z matką, o to która z Was jest lepszym obiektem dla dziecka i z którym to dziecko musi się lepiej czuć. Dlatego teraz nie miejsce zamieszkania i realna opieka jest ważna, ile jego poczucie bezpieczeństwa. Teraz to musi być celem nadrzędnym. Obojętnie czy u siebie czy u swojej babci, nad tym trzeba czuwać. Konflikt z babcią nie sprzyja temu. Więc trzeba nad tym się bardziej skupić niż na rywalizacji z mamą cały czas. Dziecko na takie sytuacje nie pozostaje obojętnym. Może lepiej go zostawić w tym momencie z babcią koniec końców ? To jest do rozważenia przed wyrzuceniem do kosza tej idei. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • vilez Re: Bez sił 24.09.15, 08:09
        Wpływa babci na dziecko an dziecko jest fatalny:
        "Od tamtej pory są wiecznie kłótnie i wyzwiska w moja stronę od mamy przy moim dziecku a od tego roku niestety sytuacja jest drastyczna gdyż dziecko używa przemocy fizycznej przeciwko mnie i wyzwiska typu k..., dz.... su..., spier... wal się. Nie mam kontaktu w tej chwili z dzieckiem gdyż on jest tak nastawiony przeciw mnie, że nie mam wcale kontaktu z nim - wszelkie próby kontaktu tel to tylko wyzwiska lub brak odp na sms."

        To nie są dobre warunki do rozwoju ani tez nie dają poczucia bezpieczeństwa. Ktoś, kto napuszcza dziecko na własną matkę, kto jest chamski i ordynarny, nie może dawać dziecku poczucia bezpieczeństwa.
        Gdyby matka rzeczywiście nie mogła zapewnić dziecku opieki, to lepsza chyba byłaby opieka zastępcza.
        Ale matka twierdzi, że jest w stanie zająć się dzieckiem, bierze też pod uwagę przeprowadzkę do Polski.
      • 8101kinga Re: Bez sił 24.09.15, 09:39
        Rozważam wszelkie możliwości tylko i wyłącznie ze względu na dobro dziecka. Nie jest łatwo ale nawet jeżeli miałby pozostać z babcia to ja powinnam miec jakikolwiek kontakt i wpływ tez na wychowanie jego. A tylko płacić na utrzymanie jego.
        • 71tosia Re: Bez sił 25.09.15, 01:03
          Babcia czuje sie zagrozona i po za forma nie ma w jej reakcji nic dziwnego, tak naprawde od lat to ona spelnia role matki w zyciu twojego syna, reaguje wiec tak jak reaguje wiekszosc matek, ktorym chece sie odebrac dziecko. Syn reaguje gwaltownie zapewne nie tylko dlatego ze babcia 'go nastawia' ale przede wszystkim autentycznie bardzo sie boi. Dziecko ma 12 lat a ty chcesz wywrocic mu swiat do gory nogami. Twoja reakacja ma tez troche znamiona histerii, wyglada jakbys po 12 latach nagle zapragnela miec idealna rodzine - mama,tata i kochany syn- ze wszelkich sil dozysz by to marzenie zrealizowac, nie bardzo liczac sie i z uczuciami i obawami innych. Zastanow sie czy nie lepsze rezultaty osiagniesz zmieniaja front, zamiast walczyc z matka moze warto jednak zastanowic sie jak sie z nia dogadac. Troche tak jak powinni to robic rozwadzacy sie rodzice, ktorym zalezy na dziecku, chowaja urazy i dyskutuja co zrobic by dziecko nie cierpiallo zbyt bardzo. Uzyj troche dyplomacji w kontaktach z mama, nie wiem czy to realne ale moze np zapros syna razem z babcia na krotki czas do siebie? Bardzo trudne ale moze mozliwe? Babcia z pewnoscia poczuje sie troche zbita z tropu nagla zmiana frontu. A to da ci to pole manewru. Na swojm gruncie bedziesz czula sie pewniej w negocjacjach z babcia, Pamietaj tez ze dzieci w tym wieku potrzebuja autorytetu a nie slabej i rozchwianej emocjonalnie mamy walczacej z rownie niezrownowazona emocjonalnie babcia.
          ps Partnera na razie bym trzymala z daleka od syna, chlpiec i bez tego ma nie latwa sytuacje.
          • mamameg Re: Bez sił 28.09.15, 04:26
            Babcia czuje sie zagrozona i po za forma nie ma w jej reakcji nic dziwnego, t
            > ak naprawde od lat to ona spelnia role matki w zyciu twojego syna, reaguje wiec
            > tak jak reaguje wiekszosc matek, ktorym chece sie odebrac dziecko.

            Babcia sama matkę wysłała do pracy zagranicą a teraz się buntuje, bo może stracić stały dopływ pieniędzy.
            • 71tosia Re: Bez sił 29.09.15, 20:56
              Uwazasz ze to babcia powinna jechac zarabiac na utrzymanie corki i wnuka? Sytuacja bywaja w zyciu rozne, wiec nie dziwi mnie ze matka zostawia dziecko pod opieka rodziny i jedzie za chlebem. Gdy taka sytuacja trwa 12 lat, jest jak najbardziej naturalne ze babcia czuje sie jakos uprawniona do podejmowania decyzji o losach chlopca. Oczywscie powinno sie to obywac w innej formie.
              • mamameg Re: Bez sił 30.09.15, 00:07
                Uważam za dziwne wysyłanie zagranicę matki małego dziecka. Ja tu widzę egoistkę, która miała gdzieś uczucia córki i wnuka, ot, byle jej było wygodnie i byleby miała pieniądze przysyłane przez córkę a najlepiej jeszcze dodatkowo od państwa- jako rodzina zastępcza dla wnuka. Gdyby jej faktycznie zależało na wnuku, to by go nie nastawiała przeciwko matce, proste.
      • asia_i_p Re: Bez sił 24.09.15, 12:27
        To, że utrzymanie status quo będzie emocjonalnie łatwiejsze, nie oznacza, że na dłuższą metę będzie korzystne. Babcia jest jawnie toksyczna, a chłopak wydaje się mieć w sobie pokłady żalu, że matka go zostawiła. Moim zdaniem on testuje, jak bardzo matka jest w stanie o niego zawalczyć i dla jego własnego dobra ona powinna się okazać stanowcza i zabrać go do siebie.
        • 71tosia Re: Bez sił 25.09.15, 01:11
          jezeli przez 12 lat pozwalalo sie babci wychowywac syna to nic dziwnego, ze teraz babcia czuje sie jego matka i bedzie o dziecko walczyc. Tu trzeba by bylo nie lada dojrzalosci obu pan by w tej walce miedzy babcia a matka zobaczyc jednak dobro dziecka, czego obu paniom zycze.
    • kowalka33 Re: Bez sił 29.09.15, 15:23
      Kingo nie jesteś wyrodną matką. Pewnie byłaś za bardzo związana z matką a tej po prostu pomyliły się role. Rozumiem że musiałaś wyjechać i zostawiłaś dziecko pod opieką najbliższego ci człowieka. Chłopiec jest w trudnym wieku , jest pewnie zmanipulowany przez matkę , która nie nie chce oddać chłopca, boi się pewnie że zostanie sama. Rozumiem że sytuacja wymagała pozostawienia chłopca u babci ale to zawsze jest kiepski pomysł, tak jak pozbawienie praw ojca (nawet ojciec raczej G....warty). Trzymaj się Kinga, któraś z forumek dobrze ci radziła co masz po kolei zrobić. Pamiętaj dla dziecka matka jest najważniejsza , w sądach też pracują mądrzy ludzi, dobrze że masz pełnomocnika , on załatwi to fachowo. I nie poddawaj się , wyzywający cię nastolatek tak naprawdę potwornie jest rozżalony na ciebie ale jesteś dla niego bardzo ważna. Twój partner jesli jest sensownym facetem może pomóc.
      • 71tosia Re: Bez sił 29.09.15, 21:03
        jestes pewna ze sady stana po stronie matki? Chlopiec ma juz 12 lat wiec z pewnoscia zostanie spytany przez sad jak chcialby widziec swoja przyszlosc. Jezeli syn zdecydowanie bedzie chial zostac z babcia prawie na 100% sad podejmie taka decyzje, matka dostanie jedynie prawo do spotkan z synem. Naprawde balabym sie zachecac autorke do dalszej wojny z babcia i synem, moze wiele stracic. Jezeli jest chcociaz nikla szansa dogadania sie z babcia to autorka powinna to zrobic, wlasnie majac na wzgledzie dobro dziecka.
        • yoma Re: Bez sił 29.09.15, 21:43
          Ale jakie sądy, na Boga Ojca, matka jest pozbawiona władzy rodzicielskiej? Babka jest rodziną zastępczą?

          BTW o to, z którym z rodziców dziecko chciałoby mieszkać, sądy pytają dzieci od 13 lat. Z rodziców.
          • 71tosia Re: Bez sił 30.09.15, 02:12
            o ile ja wiem sad ma obowiazek zapoznac sie z opinia dziecka, ktore ukonczylo 13 lat, ale dziecko w każdym wieku może być przez sąd wysłuchane. Jezeli babcia wystapi o ustanowienie jej rodzina zastepcza, sad bedzie probowac ustalic stan faktyczny, a od 12 lat to babcia sprawuje opieke nad dzieckiem. Ustanowic rodzine zastepcza mozna bez orzekania ograniczenia władzy rodzicielskiej rodzicow biologicznych. Wiec wbrew pozorom jezeli autorka nie dogada sie z matka, a babcia pojdzie na wojne to sytuacja wcale nie bedzie oczywista.
            • yoma Re: Bez sił 30.09.15, 09:04
              Ale nie wystąpiła, prawda? I w tej chwili matki zbójeckie prawo przyjechać, zapakować wrzeszczącego i plującego bachora w samochód i oddalić się w kierunku zachodzącego słońca. Więc jej nie straszcie sądami, i tak ma dosyć kłopotów ze sobą.
              • 71tosia Re: Bez sił 30.09.15, 22:41
                prawo bezmyslenej matki, bo wyrywanie 12 letniego chlopca ze srodowiska w ktorym sie wychowuje zabieranie go od babci ktora kocha i z ktora jednak chyba sie dobrze i bezpiecznie czuje na zasadzie 'bo takie jest moje prawo rodzica' jest kompletnym nie liczeniem sie z dzeckiem. Babcia nie wystapila, ale jezeli konflikt bedzie narastal to pewnie wystapi, i co wtedy? Beda sobie dzieciaka wyrywac w asyscie policji? Nie bez powodu przytoczylam przyklad rozwadzacych sie rodzicow - podobnie i w tej sytuacji Panie powinny za wszelka cene sie dogadac, dla dobra syna autorki.
                • mamameg Re: Bez sił 01.10.15, 13:13
                  Dziecko dobrze i bezpiecznie się czuje z osobą, która oczernia jego matkę? Może właśnie poczytaj rady dla rozwodzących się, jedną z najgorszych rzeczy jakie można zrobić to wylewać swoje żale i negatywne opinie o byłym współmałżonku do dziecka.
                  • jatojagodnik Re: Bez sił 01.10.15, 13:57
                    babcia robi źle... ale to ona przez całe życie tego chłopca była dla niego matką. Matka biologiczna pojawiała się sporadycznie, na kilka dni co kilka tygodni lub miesięcy. Była nieobecna w życiu tego chłopca - chyba od jego urodzenia. On z nią nie nawiązał żadnej więzi. I ona teraz raptem chce go zabrać za granicę i dziwi się, że syn i babcia sa agresywni. Są - bo się boją. Bo to oni tworza rodzinę, a matka próbuje ta więź rozerwać.
                    • 8101kinga Re: Bez sił 02.10.15, 06:50
                      To nie jest tak ze ja chcę natychmiast zabrać i wyrwać dziecko od babci. Problem polega na tym,ze babcia os stycznia nie udziela mi żadnych informacji o nim i utrudnia kontakt z nim. Dla dobra tylko jego może zostać z babcia ale ja chyba mam prawo widywać dziecko i mieć jakiekolwiek informacje o nim??? Do stycznia było wszystko ok młody zawsze jak przyjeżdżalam dosłownie rzucał się z całuski i tuleniem na mnie bo mnie kochał i było to widać. Codziennie z nim rozmawiałam przez tel i wideo rozmowy tez byly. A od tego roku babcia zablokowała fb swój i jego. Nie wiem nic. Tylko jakiekolwiek informacje mam ze szkoly. Nic poza tym.
                      • 71tosia Re: Bez sił 02.10.15, 15:13
                        Wczesniej relacje byly poprawne bo nie widzieli w twoim postepowaniu zagrozenia, teraz ich reakcje determinuje ogromny strach: i babci i chlopca. Wydaje mi sie ze malymi krokami wiecej osiagniesz. Moze zapraszajac mame z synem do siebie, pokazujac ze liczysz sie z ich uczuciami, i wprowadzajac partnera w zycie syna malymi krokami uspokoisz ich leki i w sumie wiecej osiagniesz?
Pełna wersja