Chcę być szczęśliwa

25.10.15, 22:02
Dobry wieczór,
jestem mężatką, matką 5 letniej dziewczynki. Od dłuższego czasu czuję się samotna, nieszczęśliwa... Wiecznie zdana na siebie... I jest mi z tym coraz gorzej, moje samopoczucie z dnia na dzień jest coraz gorsze. Niby mam męża, który powinien mnie wspierać, ale tak naprawde jestem sama. Mąż często wywołuje kłótnie, podczas których za wszystko co złe, obarcza winą mnie (np. żę przeze mnie nie mamy pieniędzy), bardzo często obarcza mnie winą za rozpoczęcie takich kłótni. Nie chcę, aby nasze dziecko słuchało tego wzystkiego, bo to nie jest zdrowe.Wychodzi gdzieś wiecznie, niby na parę minut, ale robi się z tego godzina, półtorej. Wogóle o mnie nie dba, nie docenia mojego wkładu w utrzymanie domu, pomimo iż pracuję, zawożę i odbieram dziecko z przedszkola, gotuję, piorę, sprzątam. Czasem słyszę, że nic w domu nie robię, co bardzo mnie boli. Mąż juz raz mnie zostawił na 2 miesiące, bo potrzebował przestrzeni, wyszaleć się. Po jednej z naszych kłótni coś we mnie pękło, nie chcę tak żyć, chcę być szczęśliwa i mieć w kimś oparcie, spędzać miło wolny czas. A tego mi teraz brak. Moje uczucia wygasają, coraz częściej myślę o znalezieniu kogoś, kto mnie pokocha i doceni. Znajomi twierdzą, ze kiedyś byłam wiecznie uśmiechnięta, a teraz przygasłam. Czy takie małżeństwo warto ratować?
    • mag1982 Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 07:48
      Według mnie Twój mąż ma kogoś na boku.
      • annb Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 08:22
        Też tak uważam.Specjalnie wywołuje kłotnie aby móc wyjśc z powodu "winy żony"
        Cwany gość
        • haneke_29 Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 15:03
          Podpisuję się.
    • vilez Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 08:42
      Pierwszy poważny kryzys.
      Wszystko się może zdarzyć.
    • alpepe Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 09:05
      Jeden podstawowy błąd, nie można uzależniać swojego poczucia szczęścia od innych, a ty właśnie tak byś chciała, by ktoś ci wymienił męża na lepszy model. 1. Zastanów się, czy na pewno potrzebujesz osoby, która cię nie docenia, która ci nie pomaga, która cię zniechęca.
      2. Zmień to.
      Nikt ci nie zagwarantuje, że jak kopniesz w dupę obecnego męża, to za zakrętem pojawi się tęczowa brama z jednorożcami i mężczyzną twojego życia, tak dobrze nie ma, ale możesz starać się wyrwać z tego, co cię teraz otacza, tym bardziej, że masz dziecko, nie chcesz, by takie kłótnie były dla niej wzorcem małżeństwa, prawda?
      • edw-ina Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 10:13
        Jeden podstawowy błąd, nie można uzależniać swojego poczucia szczęścia od innych, a ty właśnie tak byś chciała, by ktoś ci wymienił męża na lepszy model.

        - dokładnie. Zetknęłam się nawet z badaniami na temat i twardo pokazywały, że opieranie poczucia szczęścia na kimś jest prostą drogą do tego, by to szczęście albo nie zaistniało w ogóle, albo było chwiejne. Tj. bez takiego wewnętrznego poczucia szczęścia opartego na sobie, można mieć idealną pracę, cudownego męża, genialne dzieci i życie jak z obrazka, a i tak nie odbierałoby się tego jako szczęście.
        I zgadzam się ze stwierdzeniem, że wymiana męża nie koniecznie przyniesie oczekiwane efekty.
        Ja bym radziła dwie rzeczy - skupienie się na sobie (to nie znaczy oczywiście, że masz olewać dziecko, po prostu dbaj bardziej o swoje samopoczucie niż opinie męża) oraz terapię małżeńską. Jeżeli to pierwszy duży kryzys, to jest do przepracowania. Często terapia pomaga zrozumieć sposób komunikowania się drugiej strony, dekodowania przekazu, skonfrontować się z własnymi ograniczeniami i po trochu naprawiać relację. To oczywiście trwa i nie jest to proces bezbolesny, ale zawsze do tego zachęcam choćby po to, by jeśli jednak dojdzie do rozstania miało się świadomość, iż podjęło się kroki mające na celu ratowanie relacji.
        A na dzisiaj ćwiczenie - pochwal się za coś, co zrobiłaś: że zaparkowałaś równolegle bez zbędnego kręcenia, że udało ci się załatwić coś w pracy, cokolwiek - za coś, czego sama w sobie nie dostrzegasz. W nagrodę zrób sobie mały prezent - kup czekoladkę, błyszczyk, albo dobrą kawę, coś, co po prostu sprawi ci radość. Twórz wokół siebie tę radość, bo naprawdę nikt inny nie jest w stanie ci jej zapewnić, choć jest ci ją w stanie odebrać.
        • anna062015 Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 15:35
          Co do terapii, to rok temu próbowałam namówić męża, ale on cały czas twierdził, ze nigdzie nie pójdzie i koniec.
          • edw-ina Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 17:07
            Aby dokonać zmiany, trzeba mieć do tego powód. Powód osobisty, wypływający tylko z siebie. Powodem do zmiany dla twojego męża niestety nie będzie twoje cierpienie, smutek, żal. Mogą nimi być jego cierpienie, smutek, żal, niepewność i wiele innych trudnych emocji. Czyli skup się na sobie, na swoich przyjemnościach, swoim poczuciu wartości, swoich potrzebach. Tak, byś nie oceniała swojego szczęścia poprzez męża i jego nastrój, lecz poprzez siebie. I wówczas masz szansę na realną poprawę swojej sytuacji, a nawet właśnie na terapię.
            Tak na marginesie i do przemyślenia - mój mąż jakiś czas temu powiedział, że tym, co go najmocniej trzyma w związku i powoduje, że chce się starać, jest świadomość, że ja go nie potrzebuję.
            • panizalewska Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 19:36
              Podpisuję się. Mój ojciec unieszczęśliwiał całą rodzinę swoim zachowaniem i nic, absolutnie NIC nie dał sobie przetłumaczyć. Aż matka się z nim rozstała na rok, zamieszkała gdzie indziej, my z siostrą się od niego odwróciłyśmy i zero kontaktu, a jak już jakiś był, to mówienie wprost "weź nie pierd*ol, wiemy jak jest". I dopiero wtedy pan i władca raczył udać się na terapię. Bo sam poczuł się nieszczęśliwy. Zmienił się na lepsze częściowo, chociaż dalej megaloman i mitoman z dużą tendencją do lenistwa i spychologii obowiązków domowych (nie pracuje zawodowo, dzieci małych brak, psa wyprowadza na 3 minuty, pies już nie chodzi tylko się toczy).

              Tak to niestety działa.
      • anna062015 Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 15:49
        Wiem, ze po rozstaniu moge być sama. Być moze moge nie spotkać tego właściwego. co do tego, czy chce być z taka osoba- nie i coraz bardziej mysle o życiu w pojedynkę, z dzieckiem.
    • zolla78 Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 16:19
      A próbowałaś tradycyjnej rady, by pewne rzeczy odpuścić, czyli nie dbać już tak bardzo o czystość, pranie męża itp, a za to znaleźć coś dla siebie i dziecka fajnego do robienia, co wyciągnęłoby was z domu, tak by mężowi czasem zdarzyło się wrócić do pustego domu i poczuć, że traci coś fajnego. Może jakieś warsztaty malarstwa czy coś podobnego. Pokaż, że potrafisz być szczęśliwa mimo jego zachowania, że też masz swoją przestrzeń życiową.
      Moim zdaniem zbyt często kobiety sprowadzają swoje życie do praca - dom - dziecko, co może wywołać agresję, gdyż stawia współmałżonka w sytuacji gdzie jest tym złym, bo się tak nie poświęca, nie chce mu się, ma coś do zawdzięczenia.,
      • edw-ina Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 17:10
        > Moim zdaniem zbyt często kobiety sprowadzają swoje życie do praca - dom - dziec
        > ko, co może wywołać agresję, gdyż stawia współmałżonka w sytuacji gdzie jest ty
        > m złym, bo się tak nie poświęca, nie chce mu się, ma coś do zawdzięczenia.,

        - tak. Do tego dochodzi takie uświęcone przekonanie, że tylko ten sposób życia jest właściwy. Szczypta egoizmu przydaje się w takich sytuacjach. Trochę czasu dla siebie, dla przyjaciół, choćby raz w miesiącu.
        • vilez Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 17:22
          Wtedy znajdą się na tym forum panie, które chętnie okrzykną ją fleją itd.
          • edw-ina Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 17:26
            Osobiście wiolę być fleją i mieć życie niż mieć idealnie czysty dom i idealnie czyste dziecko, za to być robotem wielozadaniowym, uzależniającym swe szczęście od tego, czy mąż po powrocie do domu zobaczy czyste firanki i wypucowane podłogi (to chyba jakiś cytat z podręcznika do wychowania w rodzinie :D)
            • napis_z_obrazka Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 18:18
              A kto powiedzial, ze trzeba wlasnymi recami;-) Podlogi, okna, firanki, dywany mozna delegowac - pomoc domowa, cyklicznie;-)
              (Powtarzam jak mantre tym, ktore koniecznie chca nauczyc porzadku mezow.
              Ja lubie porzadek wokol siebie, tak mam:-)
              • panizalewska Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 19:39
                Napis, zgoda, ale jak się ma kasę. Ja bym życie oddała za taką panią Swietłanę czy inną Mariolę, która ogarniałby ogólny domowy bajzel, nawet 2 razy w miesiącu. Problem taki, że muszę wybierać, czy kupić lepszego jedzenia, czy np benzynę, żeby gdzieś pojechać z dzieckiem / do pracy. Więc sprzątamy sami, albo i nie sprzątamy, tylko zarastamy, a stres nie maleje :P
                • napis_z_obrazka Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 22:26
                  Bez przesady, zycie masz jedno;-)
                  Ale wizualizuj, kombinuj, wyznacz sobie czas np. za rok:-)
                  Najpierw trzeba chciec. Przygladaj sie wydatkom, dochodom... Na poczatek mozesz podpowiadac, co sprawiloby Ci najwieksza radosc jako prezent na gwiazdke, urodziny, imieniny;-) koperta z ... pln
                  1x/2tygodnie jest fajnie

                • vilez Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 23:05
                  A w życiu bym nie wydała na sprzątaczkę. Wolałabym przeputać na głupoty, np. pińcetne buty. Albo przeżreć lub przehulać. Ani też by mi się śniło głowę sobie zaprzątać oszczędzaniem na sprzątaczkę. No luudzie...
            • vilez Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 22:58
              > Osobiście wiolę być fleją i mieć życie niż mieć idealnie czysty dom

              Och, ja też. Ale cóż by wtedy pozostało naszym forumowym koleżankom, jak nie wydziwiać nad naszym nieszczęściem :D
      • anna062015 Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 19:24
        Próbowałam. Całkiem niedawno nawet, maz wrócił z pracy do domu, mnie i córki jeszcze nie było, był wściekły bo obiad nie był gotowy. W wolnym czasie wychodzę z córka na rower lub płac zabaw itp. Sama tez spotykam sie ze swoimi kolezankami
        • molly_wither Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 19:38
          No bo mezczyzni kochaja i doceniaja zołzy, nie slyszalas tego?
        • edw-ina Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 19:40
          Całkiem niedawno nawet, maz wrócił z pracy do domu, mnie i córki je
          > szcze nie było, był wściekły bo obiad nie był gotowy.

          - proszę napisz, że żartujesz. Naprawdę codziennie robisz mężowi obiad? To oczywiście fajny gest, kiedy jest przyjmowany z wdzięcznością, radością, a nie jako coś, co należy się jak psu buda. Moment, w którym mój mąż by się wściekł, bo nie było obiadu, byłby momentem, w którym bym pękła ze śmiechu. Bo jakim cudem moim psim obowiązkiem ma być zrobienie obiadu? A szanowny to nie może niczego zrobić? Rączki do dooopki przyrosły? Nie, nie należy doprowadzać do sytuacji, gdy praca nie jest szanowana.
        • zolla78 Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 19:41
          No i się wściekł. I co? Co zrobiłaś? Szybko obiad czy słodkim głosem odpowiedziałaś, że przecież chyba to nie problem i może sobie coś sam zrobić, bo ty z córką idziesz się bawić.
          • anna062015 Re: Chcę być szczęśliwa 27.10.15, 20:07
            Co zrobiłam? Stwierdziłam, że nic się przecież takiego nie stało, a obiad bedzie pózniej. Macie rację, teraz muszę się skupić na sobie i córce, a mąż niech zobaczy, że sam też musi coś wnieść w to małżeństwo. Inaczej wolę być sama.
            • kotradykcja Re: Chcę być szczęśliwa 27.10.15, 20:58
              anna062015 napisała:

              > Co zrobiłam? Stwierdziłam, że nic się przecież takiego nie stało, a obiad bedzi
              > e pózniej.

              Źle, źle, źle.
              Trzeba było zrobić mu dziką awanturę, że wrócił do domu wcześniej niż Ty i nie zrobił obiadu.
              A skoro nie chciało mu się, to mógł pizzę chociaż zamówić. Cokolwiek żeby zadbać o swoją żonę i dziecko.
              Pytanie jedno - czy pracujesz zawodowo? Bo jeśli nie i macie "tradycyjny podział ról " to jednak mąż miał prawo się zirytować. Ty pewnie też nie byłabyś zadowolona gdyby wypłata nie była na czas albo o kilkaset złotych niższa.
        • asia_i_p Re: Chcę być szczęśliwa 26.10.15, 22:07
          Pytanie - ile obiadów zobaczył od tego czasu? Bo powinien zero.

          To nie jest tak, że ty się jeszcze postarasz, i jeszcze trochę bardziej, a jego nagle olśni i doceni. Wręcz przeciwnie, dla niego staranie się jest dowodem, że widać jeszcze nie jesteś doskonała, bo jakbyś była, to byś się nie starała. A im więcej się starasz, tym widać więcej brakuje ci do doskonałości.

          Nie daj się szantażować jego humorami i nie daj się zastraszyć własnym obawom, że jeśli go nie przekonasz, że jesteś warta miłości, to już nigdy w życiu jej nie zaznasz. Nie masz wpływu na to, czy on cię szanuje i kocha, ale ty możesz kochać i szanować siebie.

          Nie chodzi mi o to, żebyś mu, jak to piszą na pewnym forum "wystawiła walizki". ;) Skup się przez jakiś czas na sobie, zdystansuj się, a kiedy poczujesz się silniejsza, przyjrzyj się temu związkowi i wszystkim możliwościom na spokojnie, bez lęku.
    • default Re: Chcę być szczęśliwa 28.10.15, 10:09
      Po pierwsze: faktycznie jest bardzo prawdopodobne, że Twój mąż kogoś ma. Nie namawiam Cię do zrobienia śledztwa w tej sprawie, ale może przy jakiejś okazji (np. gdy wychodzi nie wiadomo gdzie i na ile) po prostu zwyczajnie i spokojnie spytaj "Słuchaj, ty nie masz jakiejś kochanki przypadkiem ?" - reakcja na takie pytanie może dużo podpowiedzieć. Sama reakcja, bo treść odpowiedzi jest raczej do przewidzenia :)
      Po drugie : gorąco namawiam do zastosowania rad udzielonych powyżej, czyli do skupienia się na sobie i dziecku i do olewania reakcji męża na brak obiadu, nieposprzątanie, nie zrobione pranie itd. Pomyśl - on i tak Cię opieprza, czy ten obiad jest czy go nie ma. A jak Cię opieprza za faktyczny brak obiadu/posprzątania, to przynajmniej jesteś na plusie : nie narobiłaś się :)
      Po trzecie : napisałaś
      "myślę o znalezieniu kogoś, kto mnie pokocha i DOCENI."
      Otóż to całkowicie błędne myślenie. Póki sama siebie nie docenisz, nikt nie doceni Ciebie.
    • saabena Re: Chcę być szczęśliwa 28.10.15, 10:59
      Anno, tu nie chodzi o to, czy bedzie obiad czy nie bedzie obiadu, czy pier.dylniesz talerzem o ziemie czy rzucisz w męża poduszką. Nie ma tez znaczenia, czy pójdziesz z dzieckiem na spacer czy sama na fitness czy zajecia z garncarstwa, w ramach tzw. samorealizacji czy urzeczywistniania własnych pasji. Owszem, jesli masz jakies własne pasje czy zainteresowania, to o nie dbaj, ale nie licz na to, ze znajdzesz w nich ukojenie dla swojego bólu powodowanego utratą swojej więzi z mężem. Bo bolejesz nad tym, prawda?
      Człowiek jest stworzony do zycia w więzi, od narodzenia az do smierci, bo tylko dobra więż z drugim człowiekiem jest dla niego żródłem rozwoju, zdrowia (też fizycznego) i schronienia. W dzisiejszych czasach ze względu na nasz sposób zycia ta grupa osob z ktorymi jestesmy zwiazani jest najczesciej bardzo ograniczona, czasem do kilku osób. I dlatego tak boli, jesli ta wiez sie zrywa. W waszych zachowaniach dosc wyraznie widac nakrecajaca sie spiralę waszego wołania o tą więź oraz waszych reakcji na to. Kłocicie się, narzekacie, zrzedzicie, opuszczacie się (duzo piszesz o postepowaniu męża, o swoim niewiele), wycofujecie z relacji i wracacie - w te same koleiny.
      Spóbuj popatrzyc na swoje uczucia poprzez pryzmat potrzeby wiezi. Zastanów sie, jak budujesz swoja relację - jakim jestes typem w zwiazku, jaki zwiazek ty budujesz, jaki buduje twój mąż? Bezpieczny? Lękowy? Unikający? Na jakim etapie bólu spowodowanym utratą wiezi jestes w tej chwili? Złość i sprzeciw (to domagasz sie zaspokojenia potrzeby wiezi, co moze byc odczytywane przez twojego partnera jako gniew, a jego reakcja jest odwrócenie sie, bo nie widzi twojego cierpienia)? Przywieranie i poszukiwanie? Depresja i utrata nadziei(ludzie w tej fazie zaczynaja zegnac sie z pragnieniem pozostawania w zwiazku i popadają w smutek, w rozpacz)? Odłączenia (pozwolenia na zaprzestanie istnienia zwiazku) - chyba nie, ale z tej fazy sie nie wychodzi, wiec lepiej do niej nie dochodzić. Jaki taniec tanczycie w swoim zwizku? "Szukanie winnego" - oskarżacie się - bo ty to, a ja ci tamto i na odwrót? "Polka protestacyjna" - jedno bardziej zdeterminowane goni to drugie, ktore ucieka jak najdalej? A moze juz tylko "Zastygnąć aby przertwac" - no chyba nie trzeba tlumaczyc...
      Oczywiscuie nie musisz tu sie wyszczególniac z odpowiedziami na pytania, mozesz sobie sama przemyslec, mozesz poszukac terapeuty ktory pomoze ci sie zorientowac co w trawie piszczy.
      Natomiast nie wierz w to, ze nieugotowanie obiadu cokolwiek zmieni...
      • vilez Re: Chcę być szczęśliwa 28.10.15, 11:03
        Miło poczytać mądrego :-)
      • ezmd99 Re: Chcę być szczęśliwa 28.10.15, 17:51
        Bardzo mądre, fajne. Masz może literaturę na ten temat
        • saabena Re: Chcę być szczęśliwa 28.10.15, 19:16
          Podstawy teorii więzi dał Bowlby, on pracował przede wszystkim z dziećmi, ale przeczuwał,że potrzeba więzi będzie też właściwa ludziom dorosłym, bo dlaczego nie? Przecież mechanizmy więzi są jak najbardziej neurohormonalne, neurobiologiczne, a na biologię, neuroprzekazniki i receptory nie masz siły, panie dzieju...i w dzisiejszych czasach stosunkowo łatwe do zobrazowania.
          Po polsku nie wiem czy cos jest, ja czytałam w oryginale, natomiast na pewno mozna poczytać książki dr Sue Johnson - "Przytul mnie" (nie zrazac sie tytułem) oraz świeżo na rynku "Sens miłości" - bardzo dobre tłumaczenie. Swietnie pisze o tancach i spiralach, tłumaczone jest to tak jak w oryginale.
          No i posluchac starego dobrego Kombii ;)
          www.tekstowo.pl/piosenka,kombii,przytul_mnie.html
          z dedykacją dla neurobiologicznych fanów teorii więzi (i praktyki). Nie bijcie... tak mi sie skojarzyło...
          • ezmd99 Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 15:04
            Dzięki.
            Poczytam, przeanalizuję, bo nie chcę już popełniać błędów w żadnym związku. Tych, których można uniknąć.
      • ada1214 Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 10:02
        A co tu filozofowac, w tym zwiazku kazden sobie rzepke skrobie i widzi czubek wlasnego nosa. Facet chodzi wlasneymi drogami jak mu sie zachce, a ona z kolei skupia sie na tym, czego facet jej "nie daje", , ze facet nie docenia, ze facet nie wspiera. Ani slowem sie nie zajaknela, ze ona mu cokolwiek daje. Milosc, szacunek, oddanie, wsparcie. Dajesz mu to autorko? Czy tylko skupiasz sie na tym, czego Tobie brak?
        Ogolniej: trudno jest budowac szczesliwe zwiazki w egoistycznym swiecie. Samozwanczy experci wymadrzaja sie o SAMOrealizacji, o SAMOwystrczalnosci, o SAMOstanowieniu etc. No i mamy potem: pseudozwiazki gdzie ludzie sa SAMOtni.
        • edw-ina Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 10:09
          Jak najbardziej się SAMOrealizuję, SAMOstanowię, jestem SAMOwystarczalna, a jakoś w związku nie czuję się SAMOtna. Przeciwnie. Świadomość, że nie musimy być razem, że jesteśmy w stanie bez wielkiego dramatu funkcjonować oddzielnie sprawiają, że dbamy o relację, o bliskość, wspólnotę. Do tego dochodzi szacunek, który wyrósł m.in. właśnie na bazie tego samostanowienia. Bo wówczas wiadomo, że wszystko, co się robi, robi się z wyboru, a nie źle pojmowanego obowiązku.
          • kotradykcja Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 10:14
            Edw-ina, nie sądzę aby chodziło o obowiązek (choć czasem też, nie ma się co oszukiwać, ale w ciężkich chwilach czasem ludzie są ze sobą także/głównie z poczucia obowiązku i nie widzę w tym niczego złego, ostatecznie jest to konsekwencja decyzji o stworzeniu rodziny), ale o bycie dla siebie na wzajem.
            Ciężko oczekiwać, że ktoś będzie dla mnie góry przenosił i dopieszczał mnie na każdym kroku, jeśli ja będę z siebie dawała absolutne minimum i czynności mechaniczne.
            • edw-ina Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 10:27
              Ale ludzie niestety często sprowadzają relację do czynności mechanicznych. A obowiązku nie mówiłam w kategoriach np. jesteśmy zobowiązani do tego, by mimo przeciwności, trudności robić możliwie dużo dla rodziny, dzieci itp, tylko właśnie o takim obowiązku postrzeganym np. jako fakt, że autorka wątku była zobowiązana zrobić obiad, a jeśli tego nie zrobiła mąż uznał, że ma prawo ją za to ochrzanić.
              Dla mnie moim obowiązkiem w relacji jest wsparcie, lojalność i szacunek wobec partnera oraz zapewnienie dzieciom (w moim wypadku dziecku) możliwie dobrych warunków rozwoju, czyli m.in. życia w rodzinie, w której rodzice nie walczą ze sobą. Cała reszta jest już kwestią porozumienia zależnego od sytuacji.
          • saabena Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 10:37
            Byc moze ty jestes w waszym zwiazku typem unikajacycm, byc moze twoj maz jest typem lękowym i jakos to gra.
            Natomiast u wątkodawczyni nie gra i nie ma co jej świecic wlasnym swietlanym przykładem po oczach. Co jest dobre dla was, niekoniecznie musi byc dobre dla tamtej pary.
            • edw-ina Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 10:45
              bardzo cię proszę, napisałaś wcześniej mądrą rzecz, a teraz na podstawie jednego wpisu rzucasz o osobowościach unikających, zachowaniach lękowych itp. To jak określać sposób jazdy kierowcy po stanie jego dywaników samochodowych.
              • saabena Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 11:00
                Nie kusiłam sie o diagnoze, clou mojej wypowiedzi to drugie zdanie - co jest dobre dla waszego zwiazku, nie musi byc dobre dla czyjegos zwiazku. Niezaleznie od typow osobowosciowych :P. Nie kazdy marzy o takim zwiazku jak wasz, wiec nie moze byc wzorcem postepowania dla watkodawczyni, bo moze nie tedy ich droga.
                • edw-ina Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 13:49
                  Ale ty nie wiesz, jaki jest nasz związek, więc wypowiadanie się na jego temat jest z góry skazane na porażkę. Możesz stwierdzić, że ludzie preferują różne typy związków i to będzie niezaprzeczalny fakt, ale dodawanie do tego wszelkich analiz konkretnych przypadków jest czymś całkowicie zbytecznym.
          • ada1214 Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 10:41
            Chodzilo mi o to, ze zamiast "my" jest "ja". Zatem zamiast "gdzie moglibysmy pojsc dzis wieczorem" jest "wychodze nie wiem kiedy wroce". Zamiast "mamy problemy z zaspokojaniem wzajemnych potrzeb" jest "on mnie nie wspiera".
            A on byc moze mysli "ona wiecznie tylko papla o swojej matce/nowych kieckach/plotkach, trzeba sie ewakuowac" oraz "jak moge sie jej zwierzyc ze zawalilem dzis w pracy, przeciez mnie zjedzie jak kundla"
            • edw-ina Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 10:46
              Ale to wszystko, o czym napisałaś, wynika raczej z instrumentalnego traktowania partnera, a nie z kwestii samorealizacji czy samostanowienia.
              • ada1214 Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 10:50
                To tylko kwestia terminologii. Mozna talerz nazywac drzewem, ale to nadal bedzie talerz, listki tam nie wyrosna.
                • edw-ina Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 13:51
                  Ale moje wzburzenie wywołało właśnie użycie terminologii nieadekwatnej do myśli. Napisałaś o samorealizacji de facto mając na myśli sobkostwo. A to jednak dwie różne rzeczy. Przez takie niedoprecyzowanie pozytywne cechy nabierają pejoratywnego i błędnego znaczenia. Coś jak gender obwiniane o całe zło lub nazywanie chamstwa asertywnością.
                  • ada1214 Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 16:05
                    Stworzylas sobie problem i dzielnie z nim walczysz. Saabena jakos zrozumiala poprawnie. Zreszta samorealizacja czesto wlasne polega na lub zazebia sie z sobkowstwem i egoizmem- wezmy na przyklad Martyne Wojciechowska, ktora niejednokrotnie ryzykowala osieroceniem wlasnego dziecka, bo sie samorealizuje.
                    • edw-ina Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 16:19
                      Ja sobie nie stworzyłam problemu i dzielnie z nim nie walczę. Tylko pokazuję ci, że nieprecyzyjne wypowiadanie się i nieumiejętne używanie pojęć jest szkodliwe. A fakt, że ktoś to akurat zrozumiał tak, jak chciałaś, jest równoznaczny z tym, że czasami ludzie zrozumieją słowa: przynieś mi to tamto no wiesz skąd, co jednak nie oznacza, że jest to ogólnie zrozumiały i poprawny sposób kodowania informacji.
                      • ada1214 Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 16:25
                        Oczywiscie do drugiej czesci sie nie odnioslas, podnosimy tylko to co nam pasuje do "besserwisser image". Tak wyrastaja krolowe tego forum.
                        :D
                        • edw-ina Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 16:36
                          Ja nie jestem niczyją królową i być nią nie zamierzam. Nie odnoszę się też zawsze do wszystkiego, z czym się zgadzam, natomiast staram się protestować, kiedy dochodzi daleko idącego nadinterpretowania itp., bo to może wyrządzić znaczne szkody.
                          • ada1214 Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 17:29
                            Znaczne szkody? A jakiez to "znaczne szkody" wyrzadzil moj wpis, ze az, jak sama to nazwalas, unioslas sie wzburzeniem? Edwina Drama Queen.
                            • vilez Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 18:55
                              Oczywiście, że znaczne. Takie podejście, jak Twoje, niszczy język. I sieje demagogię.
                            • edw-ina Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 19:55
                              Mogę być nawet Drag Queen, jeśli ci pasuje. A jakie szkody? Oczywiste - dewaluujesz pojęcia. Jakkolwiek twój post, od którego się to zaczęło, gdyby był napisany bez podpierania się rzeczonymi pojęciami, miałby sens i faktycznie byłby przyczynkiem do jakiejś wybiórczej analizy, tak przez to był raczej jak "młot na czarownice" mający zdusić każdy przejaw indywidualizmu. Wystarczyło napisać: zdarza się, że ludzie zasłaniając się potrzebą samorealizacji, tak naprawdę realizują swoje egoistyczne zachcianki - od razu brzmiałoby to lepiej i nie uderzało w jako taką potrzebę realizacji, tylko w egoizm.
                              • ada1214 Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 20:15
                                I to sa te znaczne szkody, na ktore trzeba sie unosic wzburzeniem?
                                W moim pojeciu znaczne szkody to np zniszczenie drogiego sprzetu czy uszczerbek na zdrowiu. No, ale krolowe forum slyna z nadmiernej egzaltacji, to juz ustalono w wielu wczesniejszych drakach.
                                • sootball Re: Chcę być szczęśliwa 30.10.15, 08:24
                                  Przez tego typu uogólnianie można skrzywić życie. Sobie albo komuś. No, ale kurcze, jak zepsuję rower to będzie "znaczniejsze".
            • saabena Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 10:48
              Oczywiscie, to zrozumiałe, zas moj wpis byl do e-dwiny. Ja to rozumiem podobnie jak ty, ado.
              • ada1214 Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 10:53
                saabena napisała:

                > Oczywiscie, to zrozumiałe, zas moj wpis byl do e-dwiny. Ja to rozumiem podobnie
                > jak ty, ado

                moja odpowiedz tez byla do Edwiny wlasnie
        • vilez Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 11:59
          > Ogolniej: trudno jest budowac szczesliwe zwiazki w egoistycznym swiecie. Samozwanczy experci wymadrzaja sie o SAMOrealizacji, o SAMOwystrczalnosci, o SAMOstanowieniu etc. No i mamy potem: pseudozwiazki gdzie ludzie sa SAMOtni.

          A co to za demagogia rodem z magla? W dodatku groch z kapuchą.
          Można mieć wszystkie wymienione "samo" i nie być samotnym. Można mieć niektóre z nich i być lub nie być samotnym. Można nie mieć żadnego z nich i być kosmicznie samotnym (czytaj: samotność we dwoje, ponoć najbardziej bolesna).
          Radzę skonfrontować z "SAMOwtór" I "SAMOtrzeć", to może się coś "objaśni"- przez komplikację. A co się objaśni? Ano głupota takiej demagogii.


          • paris-texas-warsaw Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 17:09
            A dla 4 jak się mówi?
            • paris-texas-warsaw Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 17:20
              Dzięki za przypomnienie tych pięknych słów, tu prof. Miodek mówi szerzej - polecam:)

              www.youtube.com/watch?v=onTxsd_ivVI
            • vilez Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 17:27
              samoczwór
        • anna062015 Re: Chcę być szczęśliwa 30.10.15, 20:13
          Nie skupiam się tylko na tym, czego mi brak. Staram się dawać z siebie jak najwięcej, bo rodzina jest dla mnie ważna. Wiem, że sama nie jestem idealna, takich osób nie ma. Jednak uważam, że jako małżeństwo powinniśmy być dla siebie podporą. Ostatnio poprostu widzę, że tylko ja chcę, żeby było dobrze, tak jakby tylko mi zależało.
      • paris-texas-warsaw Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 16:58
        cyt. "Odłączenia (pozwolenia na zaprzestanie istnienia zwiazku) - chyba nie, ale z tej fazy sie nie wychodzi, wiec lepiej do niej nie dochodzić."
        - tak lepiej na tę kwestie nie patrzeć - lepiej, czy gorzej. Etap, jak etap. Jeśli ten związek męczy Autorkę, to właśnie korzystniej dla niej może być to najkorzystniejsza faza, pozwalająca na inny, bardziej satysfakcjonujący układ.
        Ja myślę, że dobrze pamiętać, że styl przywiązania to nie jedyna kwestia określająca małżeństwo, bo powodów zachowań obu stron może być multum (przy najzdrowszych stylach przywiązania, uczucie też może się skończyć, ludzie mogą mieć się dość, a mogaą do siebie wracać, bo mogą być inne powody - finanse, logistyka, etc. - co powodowało mężem, że po 2 miesiącah wrócił - ciężko powiedzieć, czy maż i Autorka wie?). Jednak jeśli faktycznie "tylko" ich wzorce przywiązania by nie współgrały, to marne perspektywy, bo to jeden z najtrudniej "naprawialnych" "elementów" psychiki człowieka. Więc może faktycznie przynajmniej "nie robić obiadu" i na coś innego poświęcić te chwile;)
    • mamrot3 Re: Chcę być szczęśliwa 29.10.15, 19:24
      anna062015 napisała:

      > coraz częściej myślę o znalezieniu kogoś, kto mnie pokocha i doceni.
      Pomyśl o szczęściu w pojedynkę. Jeśli takie umiesz sobie wyobrazić, zrezygnuj z małżeństwa. Nigdy i żaden partner nie sprawi, że będziesz szczęśliwa. To wyłącznie Twoja praca nad sobą i Twój stan ducha. Tak osiąga się - czasami - upragnione szczęście.
      • anna062015 Re: Chcę być szczęśliwa 30.10.15, 20:28
        Zle to określiłam. Poprostu brak mi takiej osoby, która by mnie rozumiała, doceniła, z którą mogłabym spędzac miło czas. Czuję się samotna. W chwili obecnej mąż wyjechał i jest mi dobrze samej, moje samopoczucie jest lepsze. Wiem, że nie mogę myśleć, że będę szczęśliwa tylko wtedy, kiedy będę miała partnera.
Pełna wersja