beauty_agadir
27.01.16, 10:29
Poczytuje forum regularnie,pisze pierwszy raz.Jestem mężatką od 6 lat,2 dzieci (5,5 i 2,5 lat),wspolnie kupilismy dom i konczymy remont.Od jakiegoś czasu nie układa nam się z mężem - były próby rozmów i terapii.On mnie ośmiesza przy znajomych,pofukuje na mnie przy dzieciach i rodzinie i pokrzykuje.Od ok. pół roku odciął się ode mnie,padł ostatni bastion - sex w którym najdłużej się nam układało. Potem,gdy pojawiał się sporadycznie było całkiem fajnie.Bardzo starałam się wyciągać rękę, ale zbudował taki mur że nie mogłam się przebić i przyjął postawę pasywną.Nie da się tak żyć - nie chce by córka czerpała takie wzorce damsko męskie.Wczoraj klasyk - przyznał się ze zdradził mnie z koleżanką w delegacji,więcej niż raz i ze jej nie kocha i to niewiele znaczy.Ja już go nie pociągam.Pogubil się w życiu i gdyby nie dzieci to ze mną by już nie był.Sam jest z rozbitej rodziny...Nie spałam cała noc - mój świat runął.Poszlam dziś do pracy...mam ochotę umrzeć.Jestem zdruzgotana to tak boli!A on powiedział to chyba tylko po to by na mnie przerzucić jakieś decyzje.Nie usłyszałam, że żałuję, tak bardzo szkoda mi dzieci (ojcem jest dobrym).Map poczucie że już nigdy nie będę szczęśliwa, to koniec.