amb25
07.10.16, 07:22
Jak napisze to mi troche ulzy.
Musze sie poddac. Moj 14 latek nie chodzi do szkoly. Szkole lubi, nauczycieli tez, ma kolegow nikt mu nie dokucza (jesli przez przypadek trafi do niej). Po prostu nie i juz, bo nie. Jesli jest w szkole to z nauka nie ma problemow.
Nic nie dziala: kary, nagrody, psycholog, psychiatra, warsztaty, rozne inne formy wsparcie jego i rodziny, rozmowy, olewanie, prowadzanie do szkoly, danie wolnej reki itp itd. Wczoraj dostal ulitimatum od urzednikow - albo zaczyna chodzic do szkoly albo go biora do domu dziecka, wstepnie na 2 miesiace a jak dalej nie bedzie chodzil to na dluzej. Obrazil sie i odpowiedzial, ze w takim razie to on do szoly juz nie pojdzie... Wszystkim nam opadly rece. Dzis, tak jak powiedzial, nie poszedl.
Chyba po prostu musze poczec, niech robi co chce z ta szkola, niech sobie to przemysli i trudno i niech go zabiora, moze wtedy zmadrzeje... Wie co go czeka.