Dodaj do ulubionych

Chyba musze sie poddac....

07.10.16, 07:22
Jak napisze to mi troche ulzy.
Musze sie poddac. Moj 14 latek nie chodzi do szkoly. Szkole lubi, nauczycieli tez, ma kolegow nikt mu nie dokucza (jesli przez przypadek trafi do niej). Po prostu nie i juz, bo nie. Jesli jest w szkole to z nauka nie ma problemow.
Nic nie dziala: kary, nagrody, psycholog, psychiatra, warsztaty, rozne inne formy wsparcie jego i rodziny, rozmowy, olewanie, prowadzanie do szkoly, danie wolnej reki itp itd. Wczoraj dostal ulitimatum od urzednikow - albo zaczyna chodzic do szkoly albo go biora do domu dziecka, wstepnie na 2 miesiace a jak dalej nie bedzie chodzil to na dluzej. Obrazil sie i odpowiedzial, ze w takim razie to on do szoly juz nie pojdzie... Wszystkim nam opadly rece. Dzis, tak jak powiedzial, nie poszedl.
Chyba po prostu musze poczec, niech robi co chce z ta szkola, niech sobie to przemysli i trudno i niech go zabiora, moze wtedy zmadrzeje... Wie co go czeka.
Obserwuj wątek
    • melmire Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 08:56
      Nie ma opcji szkoly z internatem?
      • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 09:07
        To praktycznie jest to samo (mieszkam za granica). Bedzie mieszkal w Domu dziecka, chodzil (mam nadzieje) do szkoly (bo to bedzie warunek powrotu do domu), tam bedzie mial spotkania z psychologiem, a na weekendy i swieta bedzie mogl przyjezdzac do domu, jesli bedzie chodzil do szkoly... Jak nie to moze puszcza na swieta.
    • triss_merigold6 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 09:43
      Ale co to znaczy "nie chce"? Nie ma jakiegoś ojca, żeby mu wyjaśnił?
      To kosmos, żeby dziecko, które rzekomo nie ma problemów ze szkołą i środowiskiem szkolnym ryzykowało znalezienie się w placówce opiekuńczej z powodu nieuczęszczania do placówki.
      • aqua48 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 10:40
        A rozważaliście zmianę szkoły? Może rzeczywiście szkoła z internatem będzie dla niego najlepsza? Niektóre dzieci świetnie się odnajdują w takiej opcji, poza tym doświadczenie ponoszenia konsekwencji za swe wybory będzie też dobrą szkołą dla 14 latka. Wspieraj go, nie potępiaj.
        • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 11:10
          Tu nie ma szkol z internatem a wyslanie go do innego kraju nie w chodzi w gre.
      • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 11:09
        Wyjasnienia nie dzialaja, sila nie dziala. To dziecko, ktoremu wyjasniono w szkole, ze go zmusic do niczego nie mozna, bo moze dzwonic na policje - nietykalnosc osobista. W szkole im tluka do glowy, ze to ich zycie i oni sami sa odpowiedzialni za nauke i przyszlosc. On chce zyc z grania w gry komputerowe - wiec on jest odpowiedzialny, bo on podjal taka decyzje i szkola jest mu niepotrzebna. A do tej pory sie bimbal, bo szkola zawsze mu szla na reke (podstawowka) - jak nie chcial chodzic do szkoly, bo nie lubil klasy, to mogl uczyc sie w domu, jak nie chcial chodzic na wf - to mu nauczyciel wymyslil tematy zastepcze itp itd. W poprzedniej szkole doszedl do wniosku, ze jesli nauczycielom zalezy, to niech sie postaraja. No i sie postarali, sila go wypchneli ze szkoly, bo sie chcieli go pozbyc.
        To teraz probuje czy tez beda sie starac, jak bardzo i jak dlugo. Nauczycielka z matematyki napisala do mnie, ze test z matematyki moje dzieco moze napisac w domu, skoro nie chodzi do szkoly. Nie zgdzilam sie, bo on ma chodzic do szkoly i tyle. Npisze jak pojdzie do szkoly.
        • berber_rock Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 11:37
          Kurcze! Zaliczylam szczekopad!
          Zdradz prosze tajemnice - w ktorym to kraju tak jest?
          "Nauczycielka z matematyki napisala do mnie, ze test z matematyki moje dzieco moze napisac w domu, skoro nie chodzi do szkoly."

          U mnie, jak dziecko nie pojdzie jeden dzien do szkoly to dostaje prosbe o wyjasnienie listem poleconym. Jak nie ma dziecka ponad 8 dni, idzie info do gminy i nasylaja kontrole. I nie chodzi bynajmniej o to, aby sprawdzic, czy rodzice w ogole wiedza o nieobecnosciach. Nawet jak wiedza - usprawiedliwienie rodzicow sie nie liczy, stad nieobecnosc usprawiedliwiona przeze mnie uznawana jest jako nieusprawiedliwiona.
          • fusun1804 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 12:08
            Ja tez jestem ciekawa co to za kraj.
            Ale tez z takim przypadkiem sie nie spotkałam.
            • triss_merigold6 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 12:21
              Ja równiez nie, ale podejrzewam, że jeden z tych, gdzie mają naptane z poprawnością polityczną i prawami dzieci.
              • armas1 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 13:08
                a jakies rozmowy z czego bedzie zyl, jadl, jak nie zarobi na siebie no i na te gry zabraknie?
                np jak che jesc to niech mu gra komputerowa da jesc, bo przeciez z niej zyje, tak sobie wybral
                • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 13:11
                  On wie z czego bedzie zyl. Z grania w gry komputerowe na zawodach. W gazecie przeczytal jakis czas temu o czlowieku, ktory z tego zyje i zarabia ok. 350 tys e rocznie. Facet ma ok. 25 lat o ile dobrze pamietam. Jest chyba jednym z niewielu ludzi w Finlandii ktorzy zyja z grania w gry.
                  • tully.makker Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 13:32
                    No tragiczna prawda jest taka, ze sa ludzie, ktorzy z tego zyja - czy to z grania w zawodach, czy to ze sprzedawania przedmiotów w grach, spekulacjach na bitcoinach czy to nagrywania na youtubie filmików z gier.

                    W sumie to nie wiem, czy twoje dziecko nie ma racji - czy gdyby opuszczal szkole, bo trenuje do zostania slynnym graczem w tenisa albo skrzypkiem to byloby cos innego?
                    • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 14:08
                      W zasadzie nie. Tylko, ze podstawowke musi skonczyc. Potem uczyc sie juz nie musi.
                      A to tez nie tak, ze on trenuje. On gra w rozne gry (teraz nei gra bo nie ma na czym) zalezy jaka mu sie spodoba. Jeszcze nieczego za realne pieniadze w zadnej grze nie sprzedal.
                      • tully.makker Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 14:17
                        Ok... Ma 14 lat - o ile pamietam moj najstarszy w tym wieku juz kombinowal w tym kierunku, chociaz ostatecznie skonczyl jako informatyk i nie musi dorabiac w grach. Zmierzam do tego, ze mozna z tego zyc, tylko trzeba miec talent i mnostwo samozaparcia by rzeczywiscie poświecić sie temu calkowicie...

                        Ty sama wiesz, czy to rzeczywista pasja podparta ciężką praca, czy takie sobie gadanie.
                        • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 14:29
                          Od od zawsze lubil gry. Nie tylko komputerowe. Wszystkie. Gry to jego pasja. Lubil i dalej lubi wymyslac gry i grac w gry. Kiedys chcial byc projetantem gier, potem szefem firmy robiazej gry (wlasciwie wlascicielem) a teraz wymyslil granie. Nie wiem czy ma talent - do wymyslania na pewno. W graniu nic wielkiego nie osiagnal bo sie przezuca z gry na gre. Przez pewien czas prowadzil bloga o grach, nawet mial dosc duzo wejsc, ale mu sie znudzilo.
                          Ale twoj najstarszy rozumial, ze szkole trzeba skonczyc? Bo moj sie uparl i tyle.
                  • ada1214 Re: Chyba musze sie poddac.... 08.10.16, 09:04
                    zeczytal jakis czas temu o czlowieku, ktory z tego zyje i zarabia ok. 350 tys e
                    > rocznie. Facet ma ok. 25 lat o


                    pewnie chodzi o PewDiePie. Wszystkie nastolatki maja go za guru, norma.
              • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 13:08
                Finlandia. Kazdy nauczyciel ustala indywidualnie jak dziecko ma zaliczyc przedmiot.
                • triss_merigold6 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 13:39
                  Ponawiam pytanie, nie ma u was w rodzinie jakiegoś faceta, który by ustawił nastolatka odpowiednio i przywołał do porządku?
                  • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 14:09
                    Probowal, ale sie nie udalo.
                    • triss_merigold6 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 14:24
                      Ja czegoś nie rozumiem. Jest coś takiego jak władza rodzicielska i obowiązki oraz prawa rodziców. Dziecko/nastolatek ma obowiązek się uczyć/kontynuować edukację, a rodzic ma tego dopilnować. Bierze za łeb i prowadzi, nie pozwala na taką skalę fochów okołoszkolnych ani u 8-latka, ani u 14-latka.
                      • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 14:33
                        Nie, nie bierze sie za leb, bo masz policje na karku. A 14 latek w zwiazku z tym juz dzwonil na policje bo tak ich w szkole uczyli.
                        To jest tak ze sa obowiazki rodzicow i dziecka, ale sila dziecka do ich wypelniania (zgodnei z prawem) zmusic nie mozna.
                        Nawet jak beda go zabierac do domu dziecka a on sie nie zgodzi i bedzie sie stawial, to najpierw sad musi wydac postanowienie o przymusowym umieszczeniu dziecka w domu dziecka. Dopiero wtedy moze go zabrac sila policja.
                        • ada1214 Re: Chyba musze sie poddac.... 08.10.16, 09:21
                          najpierw sad musi wydac postanowienie o przymusowym umieszczeniu dziec
                          > ka w domu dziecka. Dopiero wtedy moze go zabrac sila policja.

                          I tak nalezy zrobic, jesli ma sie opamietac. Ogladalam kiedys program o mlodocianych bedacych na najlepszej drodze do wkroczenia w swiat przestepczy. Zabrano tych mlokosow do prawdziwego wiezienia na kilka dni. Wszystkim po kolei zmiekla rura i spokornieli.
                      • bistian Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 16:04
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Ja czegoś nie rozumiem. Jest coś takiego jak władza rodzicielska i obowiązki or
                        > az prawa rodziców. Dziecko/nastolatek ma obowiązek się uczyć/kontynuować edukac
                        > ję, a rodzic ma tego dopilnować. Bierze za łeb i prowadzi, nie pozwala na taką
                        > skalę fochów okołoszkolnych ani u 8-latka, ani u 14-latka.

                        Nie kombinuj w ten sposób, bo na ciebie "branie za łeb" też by nie działało, a jesteście z synem autorki bardzo podobni charakterologicznie. Może pomyśl, co na ciebie by zadziałało? Może w ten sposób chociaż raz komuś się przydasz?
                        • triss_merigold6 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 19:49
                          Że jak? Nigdy nie snułam absurdalnych rojeń na temat rzucenia szkoły w wieku lat 13 i zarabiania na życie śpiewem/struganiem świątków/graniem zawodowo w makao.
                          • verdana Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 20:19
                            Triss, nie da sie zmusić zdeterminowanego 14-latka do chodzenia do szkoły. Jak dziecko "da sie wziąć za łeb" , to taki problem zwyczajnie nie wystąpi.
                            • triss_merigold6 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 20:29
                              Przecież problem narastał wcześniej, od lat i najwyraźniej wszyscy się pochylali, żeby tylko dziecko robiło cokolwiek związanego z nauką w dowolny sposób.
                              Nastolatek, na którym realna groźba skierowania do placówki nie robi wrażenia jest albo ciężko uzależniony albo skrajnie zdemoralizowany. Przy fobii szkolnej miałby jakieś objawy psychosomatyczne.
                              Co to w ogóle znaczy, że chce zarabiać graniem w gry, dorośli są idiotami, że w ogóle podjęli z nim dyskusję na ten temat i pozwolili przywiązać się do tej myśli.
                              • verdana Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 21:17
                                Nikt sie nie pochylał. Nikt nie zastanowił sie, jaki dziecko ma problem, tylko robiono wszystko, aby nie musieć sie nad tym zastanawiać.
                                Dziecko nie jest zdemoralizowane, bo niechodzenie do szkoły to nie objaw demoralizacji. Nie musi też być uzależnione.
                                Problem polega na tym, że cholera wie, co sie naprawdę dzieje.
                • melmire Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 14:46
                  A do jakiego wieku jest obowiazek szkolny? Bo jesli do pietnestu, jak we Francji, to niedlugo bedzie go mozna wyslac na przyuczenie do zawodu, moze da mu to troche do myslenia :)
                • znowu.to.samo Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 09:16
                  A....Finlandia...no to ja ci współczuję. Tam dziecko ma więcej praw niż rodzice...a te prawa i przywileje są napompowane do granic absurdu, - małolaty mogą właściwie wszystko a kompletnie nic nie muszą. I bez skrupułów skrzętnie to wykorzystują a rodzice bezradnie rozkładają ręce. I tak rośnie armia egoistów którzy mają rodziców gdzieś, i nikt ich nie jest w stanie do niczego nakłonić. Sama mieszkam w Danii, mam 13 latka na stanie i tu także małolaty mogą dużo. Na razie jakoś mój nastolatek sie trzyma, co prawda kocha grac i mógłby robić to bez przerwy, ale jeszcze czyta książki i chodzi na piłkę, w klasie jest najlepszy z matematyki. Mam nadzieję że nie odbije mu palma....
          • fraudes Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 13:28
            Berber - gdzie tak jest? Z ciekawości pytam. A co robisz, jak dziecko jest chore i dobrze by było ,żeby ze 2 dni zostalo w łóżku?
            • berber_rock Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 16:28
              Na dwa dni moze miec usprawiedliwienie ode mnie. Od trzeciego dnia wzwyz od lekarza. jak to co robie? Ide do lekarza po papier. Na szczescie zdarzylo mi sie to moze ze dwa razy dla starszaka (w ciagu 10 lat) i ze trzy u Mlodej (ma cztery lata).
              Dla ulatwienia dodam, ze nie istnieje pojecie zwolnienia na opieke nad dzieckiem. Opieke nalezy zapewnic samemu.

              Gdzie tak jest? Caly Benelux, Francja, Niemcy, Austria - generalnie w krajach ktore na serio podchodza do obowiazku szkolego finansowanego przez panstwo.
              • prochottka1 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 18:30
                zabrac komputer i wszystkie gry
                chce do domu dziecka niech idzie,
                i moze jak sad zasadzie ze moze go tam policja zabrac
                to niech sie tak stanie
                konsekwencja swojej decyzji i tyle
                • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 10.10.16, 07:42
                  zabrane od dawna, internet i telefon tez. Nie dziala.
                  • aqua48 Re: Chyba musze sie poddac.... 10.10.16, 16:05
                    amb25 napisała:

                    > zabrane od dawna, internet i telefon tez. Nie dziala.

                    Jak to nie działa, to co on wobec tego porabia w domu?
                    • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 08:20
                      czyta ksiazki i maluje
              • kaludyna Re: Chyba musze sie poddac.... 08.10.16, 18:38
                U nas (USA) jest bardzo podobnie jak u Berber. Tylko u nas dzwonią do rodzicow jeszcze tego samego dnia jak dziecka nie ma w szkole.
                Nie wiem dokładnie ile nieusprawiedliwionych dni musi byc aby ktos przyszedł ale tez niedużo. I powyżej 15 dni opuszczonych pod rząd dziecko jest wypisane z danej szkoły. Rodzice sie musza pozniej martwić. Mówimy o publicznej tj. mówiąc po polsku - państwowej.
                • kj-78 Re: Chyba musze sie poddac.... 14.10.16, 21:43
                  W Norwegii tez dzwonia, zwlaszcza w mlodszych klasach. Jak dziecko chore, trzeba zawiadomic nauczyciela rano przed lekcjami, inaczej zadzwonia. Zeby wyjechac na tydzien z dzieckiem, trzeba zlozyc pisemne (elektroniczne) podanie o zwolnienie dziecka z lekcji, z uzasadnieniem. Na szczescie jest to formalnosc i zawsze zwalniaja.
          • 3-mamuska Re: Chyba musze sie poddac.... 02.11.16, 02:21
            berber_rock napisał(a):

            > Kurcze! Zaliczylam szczekopad!
            > Zdradz prosze tajemnice - w ktorym to kraju tak jest?
            > "Nauczycielka z matematyki napisala do mnie, ze test z matematyki moje dzieco m
            > oze napisac w domu, skoro nie chodzi do szkoly."
            >
            > U mnie, jak dziecko nie pojdzie jeden dzien do szkoly to dostaje prosbe o wyjas
            > nienie listem poleconym. Jak nie ma dziecka ponad 8 dni, idzie info do gminy i
            > nasylaja kontrole. I nie chodzi bynajmniej o to, aby sprawdzic, czy rodzice w o
            > gole wiedza o nieobecnosciach. Nawet jak wiedza - usprawiedliwienie rodzicow si
            > e nie liczy, stad nieobecnosc usprawiedliwiona przeze mnie uznawana jest jako n
            > ieusprawiedliwiona.

            To juz przegięcie w druga stronę. Dziecko nie jest własnością państwa. Jest dzieckiem rodziców i to rodzic decyduje.

            Moim zdaniem autorka nie jest w stanie juz nic zrobic.
            On myśli ze go starsza i nikt mu nic nie zrobi, ze tam tez nie bedzie chodził i co mu zrobią. A i szkoła ma sie starć, a winę ponosi poprzednia szkoła ktora szła dziecku na rękę, zobaczył ze mozna, i system wlasnie uświadamiania dzieci ze rodzic goowno moze ,bo jak cos zadzwonie na policje.
            Wywal komputer z domu nie bedzie grał nie bedzie miał z czego zyc.

            Moja corka raz miała akcje , do taty ze zadzwoni na policje. Spakowałam ciuchy i Powiedzilam dzwon jedz do domu dziecka do innej rodziny, nie pozwolą nam cie widywać i ze myślisz ze u nich nie bedziesz musiała sie uczyć czy nic robic? To sie grubo myślisz. Wynalazłam filmik jak to jest w domach dziecka i wiecej nie próbowała głupich akcji.


            -----------------
            Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
            • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 02.11.16, 07:20
              On juz nie ma komputera ani internetu.
        • pade Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 21:20
          " W szkole im tluka do glowy, ze to ich zycie i oni sami sa odpowiedzialni za nauke i przyszlosc. On chce zyc z grania w gry komputerowe - wiec on jest odpowiedzialny, bo on podjal taka decyzje i szkola jest mu niepotrzebna."
          Ja tu czegoś nie rozumiem. Skoro syn jest odpowiedzialny za naukę i za przyszłość, to dlaczego ma być wysłany do DD? Skoro syn chce żyć z grania w gry to dlaczego nie zacznie robić tego teraz ? Niech zarabia i dokłada się do rachunków. I to zaraz. Może gdy zobaczy, że nie jest to takie proste jak mu się uroiło, zachce mu się uczyć.
          No chyba, że w tym kraju pracować mu nie wolno, do nauki nie można go zmusić, bo ON podjął decyzję. Ja bym się chyba w takim przypadku zwróciła do państwa albo szkoły o przejęcie władzy rodzicielskiej. Sorry, ale taka szkoła robi więcej szkody niż pożytku.
          • 3-mamuska Re: Chyba musze sie poddac.... 02.11.16, 02:26
            pade napisała:

            > " W szkole im tluka do glowy, ze to ich zycie i oni sami sa odpowiedzialni za n
            > auke i przyszlosc. On chce zyc z grania w gry komputerowe - wiec on jest odpowi
            > edzialny, bo on podjal taka decyzje i szkola jest mu niepotrzebna."
            > Ja tu czegoś nie rozumiem. Skoro syn jest odpowiedzialny za naukę i za przyszło
            > ść, to dlaczego ma być wysłany do DD? Skoro syn chce żyć z grania w gry to dlac
            > zego nie zacznie robić tego teraz ? Niech zarabia i dokłada się do rachunków. I
            > to zaraz. Może gdy zobaczy, że nie jest to takie proste jak mu się uroiło, zac
            > hce mu się uczyć.
            > No chyba, że w tym kraju pracować mu nie wolno, do nauki nie można go zmusić, b
            > o ON podjął decyzję. Ja bym się chyba w takim przypadku zwróciła do państwa alb
            > o szkoły o przejęcie władzy rodzicielskiej. Sorry, ale taka szkoła robi więcej
            > szkody niż pożytku.
            >

            Chodzić musi bo obowiązek szkolny dla dzieci do x lat.
            Szkoła przejmie władze zabierając dziecko do domu dziecka.

            Ja na miejscu autorki ratując sytuacje na całe wakacje wysłanym go do pracy nie dała noc prócz jedzenia , i to nie koniecznie ulubionego dopóki nie da kasy na cos lepszego.
            Ostatecznie wróciła do polski i odcięła od głupiego systemu wolnosci wyboru dla dzieci.
            Znalała mu prace w polu i dała do wiwatu. Ale mysle ze to i tak za pozno, należało działać duzo wcześniej i wybić z głowy pomysł pójścia na rękę dziecku ze strony szkoły.
    • melmire Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 15:29
      Kurcze, jedno co mi przychodzi do glowy to albo skontaktowac sie z jakims profesjonalnym graczem, wyjasnic mu sytuacje i poprosic zeby mu powiedzial co o tym mysli.
      Albo zabrac na dwa miesiecy w jakas glusze pod namiot czy do chatki bez wygod, pozyc troche obok siebie i moze w koncu nawiazac jakis "prawdziwy" kontakt, niech powie o co mu tak naprawde chodzi.
      Bo widzialam dzieciaki uciekajace z systemu edukacyjnego bo mialy w nim problemy, a nawet i one wiedzialy ze musza sie jakiegos fachu wyuczyc, na wypadek gdyby sen o zostaniu nowym Ronaldo sie nie ziscil.
      A co mowia jego koledzy, moze z nimi warto porozmawiac?
      • verdana Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 19:42
        Wygląda to nie na niechęć do szkoły, ale na uzależnienie od gier. Albo jest coś, czego nie wiecie - bo zazwyczaj 14-latek, któremu realnie grozi Dom Dziecka jednak zaczyna się bać. Jeśli woli DD od szkoły, DD w którym grać od rana do wieczora nie pozwolą, to wyjaśnienia mogą być dwa. Albo cztery nawet
        1. W szkole, albo z kolegami jest coś tak bardzo nie w porządku, że każde rozwiązanie dla syna jest lepsze, niż chodzenie do szkoły.
        2. W domu jest coś na tyle nie w porządku, że syn woli iść do DD, a niechodzenie do szkoły może być buntem przeciw rodzicom.
        3. Syn ma zaburzenia osobowości, jest skrajnie niedojrzały, nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia.
        4. Syn ma fobię szkolną. I do szkoły chodzić nie może, po prostu. Podobnie jak człowiek z klaustrofobią jeździć windą. Gry, policja itd sa tylko próbą ucieczki od konieczności chodzenia do szkoły.
        Stawiałabym na d. Jesli taka jest prawda, to syn powinien mieć nauczanie domowe.
        • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 10.10.16, 08:02
          Mnie sie tez wydaje, ze on ma fobie szkolna. Czekamy na badania.
          • verdana Re: Chyba musze sie poddac.... 10.10.16, 20:12
            Ale fobia szkolna to choroba, którą sie leczy, a nie zmusza siłą do chodzenia. Wtedy w Polsce przysługuje nauczanie domowe.
            Może przyspieszcie te badania, bo w takim wypadku zmuszenie syna do chodzenia do szkoły może się źle skończyć.
            • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 08:24
              Oni twierdza, ze to hormony (czyli wiek nastoletni) a nie fobia szkolna. Bedzie mial jeszcze robione badania- tak dal pewnosci, ale trzeba poczekac w kolejce. Wczesniej tez odmawial chodzenia do szkoly i mial robione badania i zadnej fobii szkolnej nie mial. Wiec teraz im sie nie spieszy.
              Dzis juz poszedl do szkoly, wczoraj na ostatnia lekcje, bo on "nie ma zamiaru chodzic na wszystkie bo zaczyna stopniowo".
        • 3-mamuska Re: Chyba musze sie poddac.... 02.11.16, 02:39
          verdana napisała:

          > Wygląda to nie na niechęć do szkoły, ale na uzależnienie od gier. Albo jest coś
          > , czego nie wiecie - bo zazwyczaj 14-latek, któremu realnie grozi Dom Dziecka j
          > ednak zaczyna się bać. Jeśli woli DD od szkoły, DD w którym grać od rana do wie
          > czora nie pozwolą, to wyjaśnienia mogą być dwa. Albo cztery nawet
          > 1. W szkole, albo z kolegami jest coś tak bardzo nie w porządku, że każde rozwi
          > ązanie dla syna jest lepsze, niż chodzenie do szkoły.
          > 2. W domu jest coś na tyle nie w porządku, że syn woli iść do DD, a niechodzeni
          > e do szkoły może być buntem przeciw rodzicom.
          > 3. Syn ma zaburzenia osobowości, jest skrajnie niedojrzały, nie zdaje sobie spr
          > awy z zagrożenia.
          > 4. Syn ma fobię szkolną. I do szkoły chodzić nie może, po prostu. Podobnie jak
          > człowiek z klaustrofobią jeździć windą. Gry, policja itd sa tylko próbą ucieczk
          > i od konieczności chodzenia do szkoły.
          > Stawiałabym na d. Jesli taka jest prawda, to syn powinien mieć nauczanie domowe
          > .
          A ja mysle ze nic z tych rzeczy, młody ubzdural sobie ze zarobi grami na zycie. Szkoła idąc mu na rękę z nauka w domu postąpiła bardzo głupio zwalniaj go z obowiązku.
          Dając wolność wyboru. Większość społeczeństwa gdyby mogła zrezygnować z pracy i oddać sie hobby i jeszcze dostawać za to kase , chętnie poszłaby na taki układ.

          On wie ze pojdzie ,ale realnie nie wie co go tam czeka, nic mu nie mowi co to jest dom dziecka, realnie. Nawet ja jako osoba dorosła nie wiem jakie jest zycie w domu dziecka na codzień. Jak wyglada to od podszewki.
          Co czuja dzieci tam mieszkające. Tak samo jak wiem co to wiezienie i za co sie tam idzie ,ale nigdy tam nie będąc nie wiem co realnie by mnie tam czekało, jakie emocje problemy itp. Ogonie to zamknięcie izolacja. Ae co innego wiedziec a co innego poczuć na własnej skórze.

          Wymyslil sobie ze skoro rodzic nic nie moze bo wezwie policje, to co moga obcy ludzie? Poza tym to tylko 2 miesiace i na weekendy w domu.

          Młody po prostu wybiera opcje łatwego zarobku myśli ze postuka w klawiaturę i bedzie żył jak paczek w maśle.

          Niestety musi sie boleśnie przekonać co go czeka. Sa ludzie którzy tylko w ten sposób sie uczą.
    • heniek.8 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 20:58
      trudna sytuacja, szczególnie jak się zastosuje model mentalny ukształtowany w Polsce w XXw. (który ja też mam wbudowany i muszę włożyć wysiłek w to żeby przyznać że to co ja uważam za racjonalne, dla innych może wyglądać irracjonalnie i vice versa).

      mówiąc o modelu mam na myśli przekonanie że ciężka praca popłaca

      ale może w Finlandii XXI wieku tak nie jest? już tam czytałem kombinują z dochodem gwarantowanym, podejrzewam że różnego rodzaju nygusy i lumpy mają poziom życia porównywalny do naszych pracujących za minimalną...

      do tego, aparat państwa jakby wszedł w sojusz z twoim synkiem i innymi nygusami - "nie słuchaj starych, jak ci uprzykrzają życie to powiedz tylko słowo a my ich załatwimy"

      co bym zrobil na twoim miejscu?- skoro już wybrał te 2 miesiące próbne to niech tam idzie, to coś jakby szkoła z internatem i w tym wieku świat się nie zawali. pewnie postarałbym się żeby dom rodzinny był dla niego wsparciem kiedy by przyjeżdżał w odwiedziny (czyli nie krytykować, być dla niego bardziej partnerem w dyskusji o życiu niż strażnikiem itp.)
      Za kilka lat coś zacznie do niego docierać, więc dobrze by było gdyby był życzliwy kontakt
      Może tam go lepiej przypilnują, ty już straciłaś wpływ na jego decyzje, chyba tylko możesz poświecić własnym przykładem.
      No i będziesz miała więcej czasu dla siebie - możesz np. nauczyć się grać w jakieś gierki i go rozwalić jak leszcza :D
      • verdana Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 21:18
        DD w niczym nie przypomina szkoły z internatem, nawet w Finlandii.
        • heniek.8 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 21:22
          14-latki kiedyś uciekały z domu żeby się zaciągnąć na okręt i popłynąć dookoła świata
          a ten niuniuś nie wytrzyma 2 miesięcy w DD?
          no to jak nie wytrzyma to wróci z podkulonym ogonem
          • verdana Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 22:52
            Moja mama była sześć miesięcy w DD. Traumę - tak, autentyczną traumę - ma do dziś.
            I była w tym domu dziecka nie po wychowaniu w luksusowym domu, ale po getcie i obozie.
            Jej te pół roku zaszkodziło nieodwracalnie.
            • heniek.8 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 22:57
              było to w Finlandii w wieku 14 lat?
              • heniek.8 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 22:59
                > było to w Finlandii w wieku 14 lat?

                dodatkowe pytania:
                - czy sama w to się wpakowała bo próbowała grać z systemem szkolnym?
                - czy mogła przyjeżdżać do rodziców w weekendy?
                • verdana Re: Chyba musze sie poddac.... 08.10.16, 13:21
                  Mogła. Została tam umieszczona, aby mieć lepsze warunki. Miała oboje rodziców. DD to dom dziecka, chyba nie masz zielonego pojęcia, jak tam jest, nawet w cywilizowanych krajach.
                  • heniek.8 Re: Chyba musze sie poddac.... 08.10.16, 14:01
                    > chyba nie masz zielonego pojęcia, jak tam jest, nawet w
                    > cywilizowanych krajach.

                    a ty za to wiesz że jest gorzej niż w getcie i KL
                    a nasz bohater sam się na to pisze, na okres 2 miesięczny próbny, i będzie matkę szczuł policją jeżeli mu nie pozwoli
                    w takim razie, zamiast powtarzać matce że po drodze coś spieprzyła - proszę o przepis w punktach - co robić z tak nastawionym typem?
                    • verdana Re: Chyba musze sie poddac.... 08.10.16, 14:43
                      Nie jest gorzej. Ale trauma, autentyczna, mamie pozostała. Rozmawiam ze swoją matką od kilkudziesięciu lat, ale Ty oczywiście wiesz lepiej.
                      Nie jestem jasnowidzem, aby powiedzieć, co złego sie dzieje, ale na pewno uznanie, ze jak chłopak pójdzie do DD i dostanie w kość to cudownie sie naprawie jest wyobrażeniem z XIX wiecznych moralizatorskich opowiastek. Zazwyczaj tego typu działanie nikogo nie naprawia, a przeciwnie - jest często pierwszym krokiem do spieprzenia dziecku życia.
                      • anula36 Re: Chyba musze sie poddac.... 08.10.16, 17:24
                        ale ta trauma to chyba po jakichs konkretnych wydarzeniach w tym DD,a nie od samego przebywania w budynku.
                      • ada1214 Re: Chyba musze sie poddac.... 08.10.16, 18:08
                        Verdana, ale jest roznica miedzy 6 miesiacami a 2 miesiacami, to raz. Dwa, Twoja mama zostala tam umieszczona zapewne wbrew wlasnej woli, natomiast tutaj jest to wybor wlasny chlopaka. Niewazne, ze kiepski wybor, ale jest to jego wlasna decyzja. Poczucie sprawczosci i mozliwosci wplywania na wlasna sutuacje to jedna z najbardziej fundamentalnych kwestii jesli chodzi o dobrostan psychiczny. Chlopak sam sie tam chce wybrac i co najwazniejsze (jak przypuszczam) bedzie mogl w dowolnej chwili opuscic to miejsce, wystarczy ze sobie uswadomi gupi bylem wracam do domu.
                        Te dwie sytuacje to niebo a ziemia. Nie ma co porownywac.

                        Czasami juz tak jest, ze konieczne jest podjecie drastyczych srodow. Jak dziecko zachoruje na raka, to tez nikt sie nie zastanawia czy wlaczyc toksyczna chemioterpapie ktora pozostawi slady do konca zycia, tylko sie ratuje zycie dziecka najpierw, a o lagodzeniu skutow terapii mysli sie pozniej.
                        • verdana Re: Chyba musze sie poddac.... 08.10.16, 18:17
                          Nie. Moja mama została tam umieszczona za jej zgodą, cieszyła się nawet. Została też odebrana na własne żądanie. Dom dziecka był przyjazny, ale dom dziecka to nie internat z powieści dla panienek. To miejsce, gdzie przebywają dzieci zazwyczaj ciężko zestresowane, a w dzisiejszych czasach także z rodzin patologicznych. Gdzie nie ma nikogo, komu można sie zwierzyć, poradzić. Gdzie nie ma prywatności. To nie jest miejsce, które pomoże komukolwiek.
                          Drastyczne środki można podejmować wobec dziecka zdemoralizowanego. Tu mamy dziecko z ewidentnym problemem. Bo wybór DD, a nie szkoły wskazuje, że albo chłopak nienawidzi domu, albo naprawdę nie jest w stanie do szkoły chodzić. Jesli tak, to zostanie w DD na bardzo długo, skoro karą za niechodzenie jest przedłużenie pobytu.
                          I takie prościutkie pytanie - w DD jest przemoc, a w takich do których wysyła sie trudną młodzież, przemoc być musi. Naprawdę kogokolwiek uleczy taki na przykład gwałt?
                          • triss_merigold6 Już wszystko jasne 08.10.16, 18:26
                            Aż spojrzałam do wyszukiwarki i poprzednie wątki autorki wiele wyjaśniają.
                            Przede wszystkim, syn jest poważnie zaburzony, ma ZA i od zawsze sprawiał problemy, również odnośnie do stosunku do nauczycieli i akceptacji szkoły. Kary, zabranie komputera, szlaban etc. nie robiły na dziecku wrażenia, bo kalkulował, że kiedy sankcja się skończy.
                            Po próbie - za zgodą psychologa - doprowadzenia do szkoły siłą, szczeniak zadzwonił na policję na własnych rodziców.
                            Autorka jest po rozwodzie, eks mąż ma problemy psychiczne, w tym jest uzależniony od gier.

                            Na tym tle chęć dożywotniego grania w gry i totalne olewanie szkoły i norm, jawią się inaczej - nastolatek prawdopodobnie jak jego ojciec jest uzależniony od grania i zdemoralizowany postawami dorosłych.
                            • verdana Re: Już wszystko jasne 09.10.16, 13:26
                              No tak. Czyli bierzemy zaburzone dziecko z trudną sytuacją rodzinną i dowalamy mu karę - aby nauczył sie, że nie jest zaburzony i że musi odpowiadać za nieudolność i problemy dorosłych. To na pewno przyczyni sie do lepszego funkcjonowania człowieka z ZA, bo jak wiadomo, ZA mija pod wpływem dostatecznie surowych kar.
                              Podejrzewam coraz bardziej,z ę DD nie ma byc karą dla chłopaka, ale dla rodziny, którą uznano za źle funkcjonującą.
                              • ada1214 Re: Już wszystko jasne 09.10.16, 15:28
                                >Podejrzewam coraz bardziej,z ę DD nie ma byc karą dla chłopaka, ale dla rodziny


                                Verdana, ale to nie jest gra pt szukamy winnych tylko gra pt co zrobic zeby chlopak sie opamietal. Chyba? Mleko sie rozlalo, problemy juz sa, i nic nie da karanie kogokolwiek. Sedno sprawy jest- w mojej ocenie- nastepujace --> w miare mozliwosci wyprowadzic chlopaka na ludzi. Jesli matka, czy matka+ojciec sobie nie poradzili do tej pory, to szanse, ze nagle z dnia na dzien zbuduja w oczach 14 latka autorytet i posluch sa zadne. Stad trzeba innych srodkow.
                              • triss_merigold6 Re: Już wszystko jasne 09.10.16, 15:37
                                Nie sądzę, żeby w działaniu fińskich służb socjalnych skierowanie nastolatka do DD było postrzegane jako kara. Raczej jako instrument, który wyjmie dziecko ze środowiska domowego i pozwoli na stosowanie innych metod pracy.
                                Rodzina sobie nie poradziła, nastolatek kontestuje normy w sposób zagrażający jego przyszłości i można albo zostawić go w tym pokoju z komputerem i pozwolić na bzdurne rojenia, albo spróbować zmusić do innych aktywności.
                                • verdana Re: Już wszystko jasne 09.10.16, 17:26
                                  Chyba tak. Też sądzę, ze jest to tak traktowane przez system. Bo "opamiętał się" w przypadku chłopaka z ZA jest absurdalne.
                                  Być moze chłopak chce właśnie wyrwania ze środowiska domowego - jeśli jednak ma ZA to pobyt 24/24 w grupie raczej mu nie pomoże.
                                  • triss_merigold6 Re: Już wszystko jasne 09.10.16, 17:31
                                    Na razie, od lat, nic mu nie pomaga.
                                    Fakt, że ma ZA nie oznacza, że jest totalnie upośledzony i nie jest w stanie realistycznie ocenić sytuacji. Skoro rodzina nie jest w stanie nakłonić go do kontynuowania edukacji, to zostają instytucje, aczkolwiek wciąż uważam, że X lat wcześniej należało małolata krócej trzymać.
                                    Autorka kiedyś pisała, że jedynym co działalo, była żelazna wręcz konsekwencja i nie odpuszczanie ani na milimetr, po każde negocjacje były odbierane jako przyzwolenie.
                                    • verdana Re: Już wszystko jasne 09.10.16, 18:35
                                      To, ze ma ZA oznacza, ze nie funkcjonuje w sposób typowy, a już na pewno nadaje się do wychowania zbiorowego. O ile to ZA to potrzebna jest nie "trzymanie krócej", ale dobrze dobrana terapia (niewykluczone, ze mająca elementy własnie dyscypliny).
                                      Bardzo prawdopodobne, że żelazna konsekwencja działała. Bardzo też możliwe, ze była przyczyną problemu. Za mało wiemy.
                          • ada1214 Re: Chyba musze sie poddac.... 08.10.16, 19:54
                            > Drastyczne środki można podejmować wobec dziecka zdemoralizowanego. Tu mamy dzi
                            > ecko z ewidentnym problemem.

                            No, wedlug rekonesansu, jaki przeprowadzila Triss, wyglada ze chlopak jest na rowni pochylej. To juz nie czas na rzewne rozmowy tylko zdecydowane dzialanie. Nie wiem, dlaczego urzednicy wymyslili DD, przeciez w gruncie rzeczy chodzi o to, by mozna bylo zastosowac rozwiazania silowe( za fraki gowniarza i do szkoly) , a nie zeby mieszkal gdzie indziej.
                            • heniek.8 Re: Chyba musze sie poddac.... 08.10.16, 21:12
                              ale co to da, za fraki do szkoły? jest gwarancja że będzie miał uszy i oczy szeroko otwarte?
                              czy za sukces uznamy że udało się go przetrzymać w sali lekcyjnej?

                              jak mówi przysłowie - możesz zaprowadzić konia do wodopoju ale nie możesz zmusić go do picia
                              koleś musi sam dojść do pewnych wniosków, matka może teraz pilotować i wspierać
                              • triss_merigold6 Re: Chyba musze sie poddac.... 08.10.16, 21:20
                                Teraz to już nic.
                                Jak napisałam, podjęcie dyskusji na sensownością idei "będę zarabiał na graniu w gry i rzucę szkołę", pozwalanie na niechodzenie, bo "nie lubi nauczyciela" etc. było absurdalne. Dorośli są od tego, żeby nadawać rzeczom odpowiednie proporcje i nie pochylać się z wyrozumiałym zrozumieniem nad każdym kretynizmem, jaki dziecko wyduma.
                                Jeśli nastolatek ma zaburzenia psychiczne + jest ciężko uzależniony + odziedziczył po ojcu parszywe predyspozycje do schizofrenii i uzależnienia, to raczej nie dojdzie sam do pewnych wniosków.
                                • heniek.8 Re: Chyba musze sie poddac.... 08.10.16, 21:36
                                  w zasadzie, w grze zwanej życiem chodzi o przekazanie genów - na dłuższą metę sukces to potomstwo. ojcu się udało, czy powiedzie się również synowi?

                                  wiem że matce serce krwawi, ale spójrzmy prawdzie w oczy: nawet jeżeli sam nie dojdzie do pewnych wniosków, to :
                                  1. jak matka ma sprzedać mu swoje wnioski?
                                  2. jaki jest najgorszy scenariusz w Finlandii dla gościa bez wykształcenia, uzależnionego od grania?

                                  może kolesiowi nie uda się skończyć dobrych studiów, będzie siedział na zasiłku (na dochodzie gwarantowanym, ciekawy jestem jak to wdrażanie idzie swoją drogą) i grał na konsoli.
                                  ale może w dzisiejszym społeczeństwie w krajach skandynawskich to jest optymalna strategia gospodarowania zasobami?
                                  może oznaką inteligencji jest to że nie wkłada się żadnego wysiłku i wyciąga profity, niż starać się jak osioł i dostawać profity tylko troszeczkę większe?

                                  Nic nie robić, nie mieć zmartwień
                                  Chłodne piwko w cieniu pić.
                                  Leżeć w trawie, liczyć chmury,
                                  Gołym i wesołym być.
                                  • ada1214 Re: Chyba musze sie poddac.... 09.10.16, 09:36
                                    > ale może w dzisiejszym społeczeństwie w krajach skandynawskich to jest optymaln
                                    > a strategia gospodarowania zasobami?
                                    > może oznaką inteligencji jest to że nie wkłada się żadnego wysiłku i wyciąga pr
                                    > ofity, niż starać się jak osioł i dostawać profity tylko troszeczkę większe?
                                    >


                                    kombinujesz jak kon pod gore, cos tam zaslyszales i tworzysz teorie. Jestes w bledzie.
                                    • heniek.8 Re: Chyba musze sie poddac.... 09.10.16, 11:37
                                      nie masz dowodu że jestem w błędzie, oprócz oczywiście swojego przekonania które uważasz za racjonalne
                                      pewnie że z punktu widzenia matki takie dywagacje nie są zbyt pomocne ani pocieszające , bo każda by chciała syna na lekarza albo księdza :D

                                      ale dzieją się teraz rzeczy które zmienią świat jaki widzimy
                                      np. jeszcze za naszego życia podobno może zniknąć zawód kierowcy, samochody będą jeździły same,
                                      a np. w USA kierowca to zawód który wykonuje najwięcej osób
                                      jeżeli ten zawód przestanie istnieć (część ludzi trafi do wsparcia, logistyki itp.) to powstaje na rynku pracy zawirowanie którego skutków nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić.

                                      więc co możemy wiedzieć, a może instruktor gry na konsoli dla zwalnianych kierowców tirów to właśnie zawód przyszłości?
                                      • ada1214 Re: Chyba musze sie poddac.... 09.10.16, 12:17
                                        > więc co możemy wiedzieć, a może instruktor gry na konsoli dla zwalnianych kiero
                                        > wców tirów to właśnie zawód przyszłości?


                                        jasne, a pieniadze rosna na drzewie.
                                        Dochodu nie tworzy sie ze stukania w klawiature. Mowie o skali makro a nie indywid. Spoleczenstwa biednieja, i prawda jest taka, ze jedyne pewne zrodlo utrzymania to zakasanie rekawow. Masz jakies przekonania oparte na informacji sprzed 20 lat, ze "bogate" spoleczenstwa rozdaja peiniadze na parwo i lewo, w zwiazku z tym lepiej sobie polezec za mniejsze peiniadze niz sie natyrac za odrobine tylko wieksze. Kraje skandynawskie juz od dawna odchodza od modelu panstwa opiekunczego. Obudz sie.
                                        • heniek.8 Re: Chyba musze sie poddac.... 09.10.16, 18:48
                                          to wychodzi poza ramy dyskusji, więc nie będę za bardzo rozwijać wątku
                                          w każdym razie, sprawa rozdawania dochodu dla wszystkich to sprawa świeża, nie sprzed 20 lat - Finlandia miała wprowadzić pilotaż od 2017
                                          sam z jednej strony jestem sceptyczny i nie wiem jak takie coś długofalowo wpłynie na motywację - tych którzy nie pracują i tych którzy pracują
                                          do poczytania na temat:
                                          www.independent.co.uk/news/world/europe/finland-to-consider-introducing-universal-basic-income-in-2017-a6963321.html

                                          z drugiej strony, kiedyś mieliśmy 10-16 godzinny dzień pracy, potem wprowadzili 8h, potem wolne soboty,
                                          a teraz robotyzacja tak zapieprza do przodu, że jeszcze może się doczekamy następnego ruchu w tej kwestii
                                          • ada1214 Re: Chyba musze sie poddac.... 09.10.16, 20:21
                                            masz racje, to wychodzi poza ramy dyskusji, ale powiem Ci Heniu na zakonczenie, ze masz mniej wiecej takie pojecie o panstwach skandynawskich (rozdawnictwo) jak Ci wszyscy "uchodzcy" (cudzyslow zamierzony) ktorzy sie spodziewaja "mieszkania, samochodu, kobiety na zawolanie oraz obfitej sumki na koncie bankowym"
                              • ada1214 Re: Chyba musze sie poddac.... 09.10.16, 09:33
                                heniek.8 napisał:

                                > ale co to da, za fraki do szkoły?

                                Chociazby to, ze zobaczyc, ze caly swiat nie bedzie mu sie w pas klanial i tulil uszu, bo on jest dzieckiem i ma prawa. Jesli policja go bedzie doprowadzac sila do szkoly to moze dotrze do pustego lba, ze glupio bylo matke policja straszyc. W tej chwili bowiem on jedzie na kanwie "doniose na ciebie wiec uwazaj".
                          • heniek.8 Re: Chyba musze sie poddac.... 08.10.16, 21:19
                            > Naprawdę kogokolwiek uleczy taki na przykład gwałt?

                            od razu zakładamy że jak dom dziecka to gwałt murowany
                            co prawda, można sprawdzić czy tam trafiają tzw. "uchodźcy", jeżeli nie to dwa miesiące takiej odmiany nikomu nie zaszkodzą
                            • verdana Re: Chyba musze sie poddac.... 09.10.16, 13:23
                              Naprawdę uważasz, ze uchodźca jest z definicji zły, a zdemoralizowane dzieci trafiające do DD to same aniołki? I ze takie towarzystwo nikomu nie zaszkodzi, pod warunkiem,z ę zdemoralizowany dzieciak jest blondynkiem?
                              • heniek.8 Re: Chyba musze sie poddac.... 09.10.16, 18:55
                                > Naprawdę uważasz, ze uchodźca jest z definicji zły, a zdemoralizowane
                                > dzieci trafiające do DD to same aniołki?

                                nie, ja nie działam na poziomie "każdy" - ja porównuję średnie i wariancje w populacjach. gwarancji nie ma, ale poprawność polityczna ma swoje granice - tutaj chodzi o dziecko autorki

                                i uważam osobiście że dom dziecka dla tradycyjnych fińskich introwertyków (ich cecha narodowa z której sami się śmieją) jest bezpieczniejszym miejscem gdy nie ma tam zbyt wielu niezasymilowanych przybyszy.

                                no chyba że wiesz lepiej, stawiasz mniej więcej znak równości pomiędzy domem dziecka z PRL czasów stalinowskich a domem dziecka w Finlandii 21. wieku
                                to jak ma się do tego obóz "uchodźców" muzułmańskich - kaszka z mlekiem pewnie?
                                • verdana Re: Chyba musze sie poddac.... 09.10.16, 22:14
                                  W DD nie przebywa średnia wariancja populacji. Mniejsze niebezpieczeństwo to sierota z kraju arabskiego, niz zdemoralizowany, skierowany do DD chłopak ze Skandynawii.
                                  • apersona Re: Chyba musze sie poddac.... 09.10.16, 23:07
                                    znaczy to Dom Dziecka powinien się bać, a nie syn autorki
                          • 3-mamuska Re: Chyba musze sie poddac.... 02.11.16, 02:56
                            Tu mamy dziecko z ewidentnym problemem. Bo wybór DD, a nie szkoły wskazuje, że albo chłopak nienawidzi domu, albo naprawdę nie jest w stanie do szkoły chodzić. Jesli tak, to zostanie w DD na bardzo długo, skoro karą za niechodzenie jest przedłużenie pobytu.
                            I takie prościutkie pytanie - w DD jest przemoc, a w takich do których wysyła sie trudną młodzież, przemoc być musi. Naprawdę kogokolwiek uleczy taki na przykład gwałt?

                            Bzdura chłopk problemow nie ma, myśli ze w DD bedzie rządził dalej jak do tej pory dorosłymi. Bzdury takie pleciesz ze sie czytać nie chce nienawidzi domu gdzie ,on rządzi pod groźba policji. Po prostu tak to jest danie dziecku wolnosci wyboru kiedy ono nie jest do tego gotowe. A taki wybor niechodzenia do szkoły dał mu system.
                            O myśli ze w dd bedzie jak w domu bo nigdy tam nie był, wiec ma pewnie mylne wyobrażenie.
                            A nie nienawiść do szkoły czy rodziców. Teraz z dziecka robi sie śmierdzące jajko , uszkodzić mozna byle czym. I na wszystko jest terapia i traumy. A tak naprawde wiele problemow wynika z tego ze dzieci maja za duzo pozwale ,nie ma autorytetu w dorosłych.
                            Tyle.
                            A system sam sie zapędził w kozi róg.
                            Dał wolny wybor teraz go za ten wybor każe.
                            A młody pewnie myśli ze tak jak z poprzednia szkoła to szkoła nauczyciel i dd ma sie starć nie on.
            • 3-mamuska Re: Chyba musze sie poddac.... 02.11.16, 02:46
              verdana napisała:

              > Moja mama była sześć miesięcy w DD. Traumę - tak, autentyczną traumę - ma do dz
              > iś.
              > I była w tym domu dziecka nie po wychowaniu w luksusowym domu, ale po getcie i
              > obozie.
              > Jej te pół roku zaszkodziło nieodwracalnie.

              Serio porównujesz DD z lat których? 30/40 lat moze wiecej wstecz w Polsce do DD w kraju gdzie z dzieckiem sie obchodzą jak z jajkiem ze nawet rodzic goowno moze?
              Chyba sie troche zapędziłas.
              Ja znam 3 osoby po domu dziecka w Polsce lat 30 i jakos żadne nie ma traumy. Zam tez 20-łatkę po DD normalna dziewczyna.
              • verdana Re: Chyba musze sie poddac.... 02.11.16, 09:50
                Tyl;ko chyba żadne nie bylo w DD, gdzie przebywają za karę trudne dzieci, prawda? To nie dom dla sierotek, tylko raczej coś w rodzaju domu dla trudnej młodzieży.
    • ida_marcowa1 Re: Chyba musze sie poddac.... 07.10.16, 21:33
      jakieś kuriozum opisujesz...trudno ocenić jak jest naprawdę, ale mam wrażenie,że "nie wszystko wiemy". ja wiem, że system skandynawski jest inny niż nasz, ale co to za pajdokracja?trochę mam wrażenie, że wam jako rodzicom wszystko wymknęło sie spod kontroli, bo tak było wygodnie...a teraz młody wyrasta a problemy razem z nim. nie wierzę, że problem powstał teraz. teraz to jest "po ptokach"....
      i nasz system wcale nie jest bardziej wydolny. napradę wierzycie, że gdyby 14 latek dostał wpi..dol, to zacznie chodzić do szkoły?
    • ada1214 Re: Chyba musze sie poddac.... 08.10.16, 09:12
      Ale kosmos.
      Zgadzam sie z Triss i z Verdana. Albo nie wiesz wszystkiego, albo chlopak jest solidnie zaburzony, albo spartaczyliscie wychowaniena na maxa.
      Czternastolatkowi to faktycznie juz mozna (prawie) naskoczyc, ale nie wierze, ze problem pojawil sie z dnia na dzien. Nie ma takich cudow.
    • iziula1 Re: Chyba musze sie poddac.... 08.10.16, 11:29
      Nie mam jak ci odpowiedzieć długo i szczegółowo,bo jestem poza granicami Pl. Napiszę tyko jedno: Nie wolno ci się teraz poddać! Walcz o syna! Coś się złego dzieje z nim. Usiądź,wysłuchaj,nie oceniaj. Nie wolno ci teraz go opuścić.
      • anula36 Re: Chyba musze sie poddac.... 08.10.16, 17:21
        ale w jaki sposob pobyt w placowce ma poprawic sytuacje? Pracownicy maja wieksze uprawnienia w celu przymusowego doprowadzenia do szkoly? syn bedzie mial indywidualne nauczanie na miejscu w placowce?
        • aqua48 Re: Chyba musze sie poddac.... 09.10.16, 17:09
          Mnie zastanawia parę spraw - ktoś wszakże kupił dziecku komputer i gry? Wskazał ten sposób spędzania czasu jako atrakcyjny? Ktoś pozwolił mu na korzystanie z komputera całymi godzinami. Czy w momencie pojawienia się problemu nie można było tego komputera po prostu zabrać? ograniczyć, skonfiskować gier? Czy wszyscy dorośli w jego otoczeniu jako jedyne rozwiązanie widzą dom dziecka dla chłopaka? Jak to ma mu pomóc? W domu dziecka będą go prowadzić do szkoły? Bo mnie się wydaje, że chłopak po prostu uważa, że tam to już zupełnie nikt nie będzie go kontrolował.
          • triss_merigold6 Re: Chyba musze sie poddac.... 09.10.16, 17:33
            Ma chorego psychicznie i uzależnionego od gier ojca na rencie zdrowotnej.

            Co do reszty - pełna zgoda. IMO absurdalne jest przyzwalanie na samodzielne i nieograniczone korzystanie z kompa przez dzieci, bo one uzależniają się błyskawicznie.
            • verdana Re: Chyba musze sie poddac.... 09.10.16, 18:36
              Ja się zastanawiam cały czas, dlaczego nie zabrano mu komputera. Jeśli nawet potrzebuje go do szkoły, to można było udostępniać komputer godzinę dziennie.
              • triss_merigold6 Re: Chyba musze sie poddac.... 09.10.16, 18:52
                Bo pewnie dorośli się bali. Z lektury forów wynika i nieodmiennie mnie szokuje, że mnóstwo dorosłych nie potrafi, nie chce, boi się zachować jak dorośli i podejmować decyzje niekoniecznie w danym momencie akceptowane przez dzieci.
    • asia_i_p Re: Chyba musze sie poddac.... 09.10.16, 18:19
      Mój kuzyn tak miał.
      W drugiej albo trzeciej gimnazjalnej miał średnią 4,8 i nieodpowiednie czy naganne zachowanie z powodu licznych nieusprawiedliwionych nieobecności.

      Wyszedł jak najbardziej na prostą, skończył liceum, studia, itd., ale 2 czy 3 lata po tym napadzie wagarowania miał poważny epizod depresyjny i zastanawiam się, czy to nie były już pierwsze objawy depresji.

      Weź pod uwagę i takie wyjaśnienie.
      • apersona Re: Chyba musze sie poddac.... 09.10.16, 23:09
        Czy on w ogóle wychodzi z domu?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Chyba musze sie poddac.... 10.10.16, 00:02
      Na pewno nie uda się pomóc "amb25" i jej synowi ani ich wesprzeć poprzez krytykę. Tego, jak wygląda jej życie, jaki jest jej mąż, jakie były wcześniejsze kłopoty z jej synem i co nie zostało dopilnowane. Oraz jakie konsekwencje ponosi syn w związku z działaniem na styku systemów : rodzinnego, szkolnego i państwowego.
      Najprawdopodobniej żaden z tych systemów nie chce skrzywdzić dziecka. Najprawdopodobniej system państwowy i szkolny został obmyślony tak, aby je chronić. Ale czasem bywają dzieci, które tę ochronę destabilizują. Z różnych powodów. I czasem rodzice - ci słabi, ci wystarczająco dobrzy, ci idealni - po prostu nie dają rady. Do tego mierzą się z przeróżnymi , często skrajnymi, uczuciami. Porażki wychowawczej, miłości do dziecka, lęku o niego, zaspokajaniem własnych potrzeb do własnego życia. Myślę , że coś z tego dotyczy "amb25". Dlatego bardzo powstrzymuję się od prostej oceny, bo ta zawsze jest pod ręką. Oczywiście dla jej prawidłowości niezwykle ważny jest kontekst, który podała "triss".
      Ale w tym wypadku pójdę za potrzebą autorki. A ona potrzebuje ulgi, co zawarła w pierwszym zdaniu postu. Ulgi w przeżyciu trudnej sytuacji, gdy wyczerpała już wszystkie dostępne metody skłonienia syna do chodzenia do szkoły czyli wypełniania obowiązków, ale też kształcenia się, uczenia, dojrzewania, inwestowania w swoją przyszłość.
      Wyobrażam sobie jak trudno, szczególnie dzisiaj, znosić obiektywne niepowodzenia wychowawcze. Ile jest w tym poczuć winy, rozczarowania, złości itp.
      Dlatego teraz do "amb25" powiem, żeby pozwoliła zadziałać systemowi społecznemu. Może to będzie skuteczne rozwiązanie a może i ten system syn pokona. Nie wiadomo.
      Nie przywiązywałabym się też i nie prowadziła głębszej analizy planów życiowych syna, w kontekście bieżącej sytuacji. Czasem i 14 - latek jeszcze się upiera aby zostać przysłowiowym strażakiem. Teraz trzeba działać "tu i teraz". Skoro większość Pani metod zawiodła , niech zadziała system. Nie wszytko da się skontrolować.
      Nie można też opierać się na jednostkowych doświadczeniach innych ludzi. Dla jednych DD to trauma na całe życie, dla innych wybawienie. Decydują czynniki neutralne. Czas, moment w życiu, dojrzałość lub jej brak, świadomość. Oraz kontekst . Agnieszka Iwaszkiewicz
      • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 10.10.16, 07:33
        Dziekuje Pani Agnieszko. Tak tez postanowilam. Nie wtracam sie. On wie co mu grozi za niechodzenie do szkoly. Juz z nim nie dyskutuje na temat czy pojdzie do szkoly czy nie. Jego decyzja.
        Dzis postanowil pojsc do szkoly na dwie ostatnie godziny. Bo "od czegos trzeba zaczac".
    • sonia_siemionowna Re: Chyba musze sie poddac.... 10.10.16, 00:32
      Wieszacie psy na tym kraju, a prawda jest taka, ze po prostu nie rozumiecie, ze tam od dziecka wpaja sie odpowiedzialnosc za wlasne decyzje i myslenie przyszlosciowe, wiec nawet male dzieci wiedza, po co chodzi sie do pracy i szkoly. Polski nastolatek wychowany w systemie nakazow i zakazow, ktorego nigdy nikt nie traktowal powaznie poczul wolnosc i palma mu odbila...
      • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 10.10.16, 07:39
        Masz racje Siemionowa. Tutaj kladzie sie nacisk na motywacje juz od malego i nikt nawet dzieci w przedszkolu nie zmusza, zeby uczyly sie na pamiec piosenek, jesli nie chca. Jesli tutaj widza, ze komus zalezy, ze cos chce to wtedy kazdy chetnie pomoze. Ale na sile nikt sie pchac sie z pomoca takiemu czlowiekowi nie bedzie ani do niczego zmuszal. Wielu ludzi nawet nie pyta dzieci czy cos jest zadane - to dziecka sprawa. Po prostu inna mentalnosc, ktora trudno zrozumiec, jesli sie nie przebywalo w takim srodowisku.
        • tully.makker Re: Chyba musze sie poddac.... 10.10.16, 09:47
          Przez 4 lata mojego życia zawodowego realizowałam projekt we współpracy z Finlandia, a moją a szefową była Finka. Jeździłam tam dość często i miałam mnóstwo kontaktów zawodowych, które z czasem przerodziły się w osobiste, z Finkami i Finami. Nie idealizuje ich i wiem ze maja swoje problemy, ale to, co zawsze robiło na mnie najsilniejsze wrażenie, to jacy oni są, nie wiem, jak to nazwać po polsku, "driven". Wiedza czego chcą, aktywnie do tego dążą, mowa szczerze, co masła - ale jednocześnie są życzliwi, nie ma w tym
          złośliwości czy chęci dowalenia...
          Tacy byli – wewnątrzsterowni, nie potrzebowali nadzoru, ani stania nad głową, a jednocześnie jeśli czegoś nie wiedzieli, to nie mieli problemu, żeby zapytać i poszerzyć wiedze.

          Pewnie ma to jakiś związek z ich systemem edukacji.
        • verdana Re: Chyba musze sie poddac.... 10.10.16, 20:14
          Tylko ja rozumiem, że się nie wymaga i nie zmusza i pozwala brać odpowiedzialność. Ale z tym naprawdę sprzeczne jest potem karanie dziecka zabraniem z domu i izolacją od rodziny, gdy nie potrafi byc odpowiedzialne i nagły, bardzo drastyczny przymus.
        • znowu.to.samo Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 09:28
          ja uważam że taki sposób wychowywania nie przygotowuje do życia w dorosłości. Bo dorosłość nie polega na tym, że się robi tylko to co się chce....trzeba nieraz zmobilizować się i zmusić np by chodzić do niechcianej pracy, bo z wymarzoną posada nie wypaliło, a tu wiatr hula w portfelu....Która z nas tego nie zna??? I tak dzieci które niczego nie musiały, nie potrafią sobie potem poradzić w zderzeniú z dorosłością...zapadają na depresje bo rzeczywistość je przerasta...
      • 3-mamuska Re: Chyba musze sie poddac.... 02.11.16, 03:13
        sonia_siemionowna napisała:

        > Wieszacie psy na tym kraju, a prawda jest taka, ze po prostu nie rozumiecie, ze
        > tam od dziecka wpaja sie odpowiedzialnosc za wlasne decyzje i myslenie przyszl
        > osciowe, wiec nawet male dzieci wiedza, po co chodzi sie do pracy i szkoly. Pol
        > ski nastolatek wychowany w systemie nakazow i zakazow, ktorego nigdy nikt nie t
        > raktowal powaznie poczul wolnosc i palma mu odbila...

        Gorzej jak tarafi sie jednostka ktora nie ma ambicji ktora lubi byc leniem.
        Nie jestem za zmuszaniem, a motywacja jest lepsza, chwalenie i metoda marchewki żyj dla siebie, podejmuj decyzje nie musisz ślepo słuchać.
        Jednak nie kazdy tak ma. Jedni chcą sie uczyć i beda sie piać po szeblch kariery, inni beda zamiatać ulice. No cóż kazdy jest potrzebny.
        Tyle ze z takim podejściem system każe dziecko za samodzielne myślenie i własne decyzje, izolacja od rodziny. Wiec jakos ten system nie jest idealny.
    • molly_wither Re: Chyba musze sie poddac.... 10.10.16, 21:04
      Trza bylo w dupe lac,kiedy byl czas, teraz juz za pozno.
      • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 08:25
        W dupe lanie kosztuje drogo, a za drugim razem moze skonczyc sie wiezieniem (i to nie kara w zawieszeniu).
        • sebalda Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 10:29
          To smutne, gdy rodziców przed laniem powstrzymują tylko sankcje prawne. I to dowód na to, jak ważne są te sankcje, nie chcę myśleć o tym, jak by wyglądało życie tego chłopca, gdyby nie one. Do szkoły chodziłby na pewno, ale kręgosłupa by już nie miał w całości:(
          Amb, kilka razy pisałaś tutaj, jaką jesteś przeciwniczką partnerskiego podejścia do dziecka, jak bardzo Ci brakuje dawnej, dobrej szkoły karnego wychowania w dyscyplinie. Teraz obarczasz winą liberalny system, który jakoś się jednak sprawdza, ale wtedy, gdy jest spójny, u Ciebie chyba tej spójności zabrakło, syn z jednej strony miał liberalną szkołę, z drugiej matkę tęskniącą za surową dyscypliną. Ja tam się młodemu nie dziwię, że jest zbuntowany w takich warunkach. I zgadzam się, że coś musi być na rzeczy, że on woli DD od domu rodzinnego.
          Nie lubię oceniać surowo i dołować kogoś, kto ma poważny problem, ale tyle razy nóż mi się otwierał w kieszeni, gdy czytałam Twoje poglądy na temat wychowania dzieci, że trudno mi się powstrzymać.
          • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 11:38
            MAsz tendencje do przesadzania. Taki twoj urok.
            Tak jestem przeciwniczka partnerskiego podjescia, bo mojego dziecka nigdy nie mozna bylo traktowac partnersko - zawsze wykorzystywal to do maksimum a ja na to pozwalalam, bo mi wmawiano, ze sie opamieta i zmadrzeje. I uwazam, ze bezstresowy sposob wychowania dzieci i brak konsekwencji zniszczyl mlode pokolenie. On powinien wiedziec , ze nie jest naszym partnerem tylko dzieckiem. No, ale coz madry Polak po szkodzie. Takich probelmow wychowawczych jak moj jest coraz wiecej, nie ja pierwsza i nie ostatnia. W F. ok. 30% mlodziezy odmawia chodzenia do szkoly w pewnym okresie zycia. Daltego tutaj jest takie elastyczne podejscie szkoly do problemu.
            On nie woli do DD. On jeszcze nie wierzy, ze go zabiora. Byl dwa razy w dziennym szpitalu psychiatrycznym (chodzenie do szkoly) 8 tygodni od do-17 i strasznie mu sie podobalo, bo na noc przyjezdzal do domu a do chodzil do szkoly szpitalnej, gdzie uczyl sie (albo wyglupial - z przewaga wyglupow, bo zadania robil w 15 min) tylko 3h dziennie a reszta to byly obserwcje/badania w formie zabawy itp. I do dzis wspomina jak to bylo fajnie. Jemu dom dziecka kojarzy sie z czyms takim.
            • sebalda Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 12:48
              >I uwazam, ze bezstresowy sposob wychowania dzieci i brak konsekwencji zniszczyl mlode pokolenie

              Ja też uważam, że bezstresowe wychowanie jest szkodliwe, ale jest coś między surową dyscypliną i żelazną konsekwencją a wychowaniem bezstresowym. To właśnie wychowanie dziecka w poszanowaniu, traktowanie go jak partnera, a nie psa do wytresowania.
              Finlandia najwyraźniej nie jest krajem chylącym się ku upadkowi, powiedziałabym, że jest przeciwnie, Triss opisywała znanych jej Finów i Finki i wygląda na to, że sobie świetnie radzą. Gdzie zatem to zniszczone pokolenie? W Finlandii jest jakiś zastraszający wskaźnik zbrodni, wykolejenia społeczeństwa? Elastyczne podejście do nauki szkolnej? Jeśli dziecko opanuje materiał i zda egzamin, może nie ma sensu trzymać go godzinami w szkole, sama piszesz, że mody robił zadania w 15 min, a potem się nudził. Uważam, że właśnie elastyczność, podążanie za potrzebami i możliwościami dzieci lepiej by się sprawdziły. W Polsce dzieci ciekawskie, aktywne, traktuje się jak problem, podcina im się skrzydła, bo "przeszkadzają".
              Pisałaś gdzieś wyżej, że nauczycielka matematyki chciała mu pozwolić na zdanie egzaminu bez chodzenia do szkoły (nie pamiętam dokładnie) i to było dla Ciebie nie do przyjęcia. A może to nie jest takie straszne?
              • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 13:15
                W Finlandi - najwyzszy wskaznik sambojstw wsrod dzieci i mlodziezy w Europie. Depresja jest choroboa narodowa - na depresje choruje tutaj kazdy od dziecka po staruszkow. Kiedys byly to choroby serca ale z tym sobie poradzili. Z depresja nie potrafia.
                • znowu.to.samo Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 13:55
                  Bo prawda jest taka że dziecko nie może być w hierarchii rodzinnej ponad rodzicami, bo to bardzo zaburza jego poczucie bezpieczeństwa. Kiedy dziecko ma władzę nad rodzicami jak wymieniony w wątku nastolatek, że oni wymagają elementarnej rzeczy typu chodzenie do szkoły a on dzwoni na policje to jest czysta paranoja. I wbrew pozorom to wcale dziecku nie pomaga a wręcz przeciwnie

                  Ja moge powiedzieć jak sie taki model nauczania typu dziecko chce -robi/ nie chce -nie robi sprawdził w Danii. Jakieś trzy lata temu wyniki ogólnonarodowego testu wypadły bardzo słabo na tle europy -średnia sporo poniżej przeciętnej. Nagle okazało sie że rośnie armia niedouczonych dzieci, które mają poważne braki w elementarnej wiedzy. Większość dzieci po prostu nie odrabiała w domu lekcji i nie uczyła sie, a wielu nauczycieli ani rodziców nie było w stanie tego wyperswadować. Widział kto nastolatka który dobrowolnie odrabia lekcje....teraz zrobili tak że dzieci mają dodatkowe dwie lekcje gdzie nauczyciel siedzi i pilnuje by dzieci te lekcje odrabiały....ale to już z pieniędzy podatnika
                  • sebalda Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 15:18
                    >Widział kto nastolatka który dobrowolnie odrabia lekcje..

                    Są szkoły, w których w ogóle nie zadaje się lekcji. Horror normalnie. Szkoła powinna tak uczyć, by dzieci po szkole nie musiały już ślęczeć nad podręcznikami. Prowadzić tak lekcje, by dzieci zainteresować, utrzymać ich uwagę, żeby wynosiły wszystko z lekcji, a nie spędzały potem czasu wolnego na odrabianiu lekcji. Znam dobrze dzieci, ktore lekcji nie odrabiały, a szkoły pokończyły, matury pozdawały, na dobre studia się dostały. Problem nie w odrabianiu czy nie lekcji, ale w nudnym programie szkolnym i nieumiejętnym przekazywaniu dzieciom wiedzy, zniechęcaniu ich do niej.
                    • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 15:51
                      Sebadla ty zyjesz w jakiejs utopii. Nalezysz chyba do tych rodzicow, ktorzy za wszystkie niepowodzenia dziecka obarczaja nauczyciela. Szkola powinna, nauczycielka powinna, a dziecko nic nie powinno jak swieta krowa normalnie.
                    • 3-mamuska Re: Chyba musze sie poddac.... 02.11.16, 03:21
                      sebalda napisała:

                      > >Widział kto nastolatka który dobrowolnie odrabia lekcje..
                      >
                      > Są szkoły, w których w ogóle nie zadaje się lekcji. Horror normalnie. Szkoła po
                      > winna tak uczyć, by dzieci po szkole nie musiały już ślęczeć nad podręcznikami.
                      > Prowadzić tak lekcje, by dzieci zainteresować, utrzymać ich uwagę, żeby wynosi
                      > ły wszystko z lekcji, a nie spędzały potem czasu wolnego na odrabianiu lekcji.
                      > Znam dobrze dzieci, ktore lekcji nie odrabiały, a szkoły pokończyły, matury poz
                      > dawały, na dobre studia się dostały. Problem nie w odrabianiu czy nie lekcji, a
                      > le w nudnym programie szkolnym i nieumiejętnym przekazywaniu dzieciom wiedzy, z
                      > niechęcaniu ich do niej.


                      Ta a pozniej w pracy pracodawca ma stać na głowie i klaskać uszami zeby zainteresować praca pracownika.
                      Bzdura. Dzieci trzeba uczyć ze nie wszytko w życiu jest ciekawe łatwe i przyjemne, czy pranie skarpet ,mycie podłogi to ekstra rzeczy ciekawe? Nie ale trzeba je zrobic.
                      Kazdy by chciał robic w życiu tylko to co przyjemne.
                      Niestety świat nie składa sie tylko z przyjemności.
                • sebalda Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 15:11
                  >W Finlandi - najwyzszy wskaznik sambojstw wsrod dzieci i mlodziezy w Europie. Depresja jest choroboa narodowa - na depresje choruje tutaj kazdy od dziecka po staruszkow. Kiedys byly to choroby serca ale z tym sobie poradzili. Z depresja nie potrafia.

                  Rozumiem, że dokładnie zbadano zależność przyczynowo-skutkową miedzy elastycznym sposobem nauczania, większym szacunkiem dla potrzeb dzieci a wskaźnikiem samobójstw. I że ten wskaźnik skoczył w górę właśnie w ostatnim pokoleniu, tym straconym, tak?
                • fragile_f Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 12:16
                  A skąd masz takie informacje?

                  Counting the total population, the highest suicide rates are found in eastern Europe. On top is Lithuania (74.3 for men and 13.9 for women), Russia (69.3/11.9) and Belarus (63.3/10.3). After follows Kazakhstan, Estonia, Sri Lanka, Hungary, Slovenia, Ukraine and Latvia.

                  For some other countries the latest suicide rates are as follows: Sweden (18.9/8.1), Finland (31.9/9.8), Germany (20.4/7.0), Great Britain (10.8/3.1), U. S. (17.6/4.1) and Japan (35.2/12.8).
                  • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 12:35
                    z Finskiej prasy, one sie od czasu do czasu zmieniaja, w zaleznosci od badacza i tezy jaka trzeba udowodnic. Ale sprawdzilam w Wikipedi finskiej:
                    - wsrod mezczyzn w wieku 24-30 - najczestsza przyczyna zgonu,
                    -15-24 lat dziewczeta - liczba samobojstw druga na swiecie - chlopcy w tym wieku - piata na swiecie.
                    Liczba samobojstw wsrod dorslych sie zmniejszyla, wsrod mlodziezy sie zwiekszyla.
                    Tutaj toczy sie dyskusja czy nie nalezaloby zmienic np. systemu nauczania w liceum (jest zupelnie inny niz wPolsce) - bo nie tworza sie tutaj wliceum zadne wiezi spoleczne, mlodziez jest wyobcowana i nie czuje przynaleznosci do grupy, co (wspolnie z innymi przyczynami - np. zbyt wczesnym usamodzielnianiem sie) powoduje wzrost depresji wsrod mlodziezy, a zaburzenia psychiczne sa tutaj najczestsza przyczyna samobojstw.


                    • fragile_f Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 12:47
                      Wiesz, ale to nie jest takie proste - fińska edukacja == samobójstwa. W Finlandii duży wpływ na samobójstwa i depresję ma po prostu położenie geograficzne (tak jak na Islandii).
                      • ola_dom Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 12:56
                        fragile_f napisała:

                        > W Finlandii duży wpływ na samobójstwa i depresję ma po prostu położenie geograficzne
                        > (tak jak na Islandii).

                        Wydawało mi się, że to jest najoczywistsza oczywistość - noc polarna, wielkie odległości, samotność - a tu się okazuje, że pół forum uważa, że to przez edukację...???

                        Przecież alkohol jest tam ściśle racjonowany właśnie z tego samego powodu - depresja spowodowana wieczną ciemnością, którą najłatwiej "przegonić" procentami - co wiedzą nie tylko w Finlandii.

                        A ponoć i dzień polarny wcale nie jest takim cudem i też daje popalić (choć w to mi już trudniej osobiście uwierzyć, ale nie doświadczyłam, więc nie wyrokuję).
                        • fragile_f Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 13:00
                          >A ponoć i dzień polarny wcale nie jest takim cudem i też daje popalić (choć w to mi już trudniej osobiście uwierzyć, ale nie doświadczyłam, więc nie wyrokuję).

                          Ja osobiscie doświadczyłam takiego niepełnego dnia polarnego (robiło się trochę ciemniej między 24 a 3 w nocy) przez tydzień i myslalam, że się przekręcę. Nie mogłam spac, nie wiedzialam ktora jest godzina, mozg mi na lewą stronę wywróciło.
                        • ada1214 Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 14:08
                          > Wydawało mi się, że to jest najoczywistsza oczywistość - noc polarna, wielkie o
                          > dległości, samotność

                          Nie OLa, to nie jest takie proste, jak budowa cepa.
                          Gdyby tylko szerokosc geograficzna miala wplyw, to na tej samej szerokosci powinien byc taki sam wskaznik samobojstw. Nawet pobiezny rzut oka na mape uzmyslawia, ze tak nie jest- ani troche.
                          A na przyklad - niedawno czytalam- ze Dunczycy uwazani sa za najszczesliwszy narod swiata (ktos badal). MIeszkajacy na tej samej szerokoscu Szwedzi (zwracam uwage- ta czesc szwecji ktora jest na tej samej szerokosci) to kraj wypalonych nieszczesnikow w depresji.

                          Nie stawiam tutaj zadnej tezy. Ale nie pisz prosze nieprawdy.
                          • ola_dom Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 14:19
                            ada1214 napisała:

                            > Nie OLa, to nie jest takie proste, jak budowa cepa.
                            > Gdyby tylko szerokosc geograficzna miala wplyw, to na tej samej szerokosci
                            > powinien byc taki sam wskaznik samobojstw.
                            > MIeszkajacy na tej samej szerokoscu Szwedzi (zwracam uwage- ta czesc
                            > szwecji ktora jest na tej samej szerokosci) to kraj wypalonych nieszczesnikow w depresji.

                            Dlatego podałam chyba ze 3 nakładające się czynniki, a nie samą szerokość geograficzną - w Finlandii, a także w Szwecji czy Norwegii problemem bywają także wielkie odległości, gdzie najbliższy sąsiad mieszka o kilkadziesiąt kilometrów dalej.
                            W Danii chyba tak nie jest.
                            • ada1214 Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 14:22
                              w Finlandii, a także w Szwecji czy Norwegii problemem bywają także wi
                              > elkie odległości, gdzie najbliższy sąsiad mieszka o kilkadziesiąt kilometrów da
                              > lej.
                              > W Danii chyba tak nie jest.

                              W poludniowej szwecji rowniez tak nie jest- a jednak roznica miedzy Dania a Szwecja jest ogromna, najwyrazniej.
                              • fragile_f Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 14:29
                                Ale przecież Szwecja w tym rankingu jest na miejscu 10... przed USA, Japonią, Izraelem itp
                              • ada1214 Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 14:43
                                Szwecja vs Norwegia.
                                Ciekawe, ze Norwegia ma wskaznik samobojstw 15 a Szwecja 19. Czemu, skoro leza na tej samej szerokosci geograficznej, NOrwegia wlasciwie ma "troche gorzej"?
                                Duze odleglosci tez nie tlumacza zjawiska, bo przeciez izolacja w norweskich fiordach jest juz ze tak powiem kultowa, jesli mozna uzyc takiego slowa.
                                Albo porownaj Europe i Am. Pln. Roznica jest ogromna, mimo, ze ta sama szerokosc geogr.
                                Niestety Olu, ale Twoja teoria jest bbb uproszczona.
                                • ola_dom Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 14:45
                                  ada1214 napisała:

                                  > Niestety Olu, ale Twoja teoria jest bbb uproszczona.

                                  Ona po pierwsze wcale nie jest "moja", po drugie chyba nie jest mniej prosta od tłumaczenia wszystkiego złym systemem szkolnictwa.
                                  • ada1214 Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 14:53
                                    po drugie chyba nie jest mniej prosta od
                                    > tłumaczenia wszystkiego złym systemem szkolnictwa.

                                    Ja tej teorii nie popieram, w ogole nie podejmuje sie stawiac tezy dlaczego.
                                    Wskazuje jedynie na fakty.
                                • fragile_f Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 14:52
                                  Twoja o wpływie edukacji również. Wystarczy spojrzeć na wykresy samobójstw w Szwecji i Norwegii. W Szwecji wskaznik w latach 60tych był kosmiczny i od tamtej pory powoli spada. W Norwegii w latach 60tych był bardzo, bardzo niski, potem nastapił gigantyczny skok w latach 80tych i 90tych i od tamtej pory spada. W tym momencie są na podobnym poziomie.

                                  Stawiałabym raczej na wydarzenia geopolityczne, a nie edukację.
                        • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 14.10.16, 07:41
                          Warunki klimatyczne - to sie tak wydaje, ale to tak nie jest. Patrz - Szwedzi, Norwegowie, Kanadyjczycy.
                          Za depresje odpowiada tutaj glownie kultura narodu, sposob zycia, historia itp. Klimat, jako powod jest na szarym koncu. W duze czesci winne sa takze geny wiekszosci Finow (m.in. alkoholizm i sposob reagowania na alkohol oraz depresja - tego jeszcze szukaja bo nie sa w stanie na 100% stwierdzic, ze za depresje odpowiadaja geny).
                          • ada1214 Re: Chyba musze sie poddac.... 14.10.16, 08:56
                            Za depresje odpowiada tutaj glownie kultura narodu, sposob zycia, historia itp.
                            > Klimat, jako powod jest na szarym koncu.


                            To jest w ogole ciekawe zjawisko. Na pewno nie mozna bagatelizowac wplywu klimatu i braku slonca, ale zaleznosc nie jest taka prosta, ze brak slonca=samobojstwa. To nie tak.
                            Ujelabym to tak: Klimat wplywa na kulture narodu i mentalnosc. Zobaczcie: im dalej na poludnie, tym bardziej ludzie sa spontaniczni, otwarci, krzykliwi, rozegzaltowani. Odwiedzaja sie, kultywuja tradycje, podtrzymuja wiezi. I tak na przyklad Polacy sa bardziej krzykliwi i uczuciowi od Skandynawow, ale z kolei Wlosi i Hiszpanie bardziej od Polakow.
                            Im dalej na polnoc tym bardziej ludzie sie robia zamknieci, wyobcowani (ale nie chodzi o fizyczne odleglosci tylko o wyalienowanie), mentalnie wyczerpani, wypaleni, z przyklejonym falszywym usmiechem, i bardzo powierzchowni w relacjach.
                            BEz watpienia klimat uksztaltowal wiele, jesli nie wszystkie z tych postaw zyciowych.

                            Z kolei duze odleglosci miedzy osadami mogly wplywac na to, iz ludzie laczyli sie w pary w bardzo hermetycznych srodowiskach= bliskie pokrewienstwo= kumulacja tych "zimnych" cech.
                • sonia_siemionowna Re: Chyba musze sie poddac.... 14.11.16, 01:14
                  Ale to jest wina braku słońca. Podobnie jest w Szwecji, Norwegii i na Alasce.
              • ada1214 Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 14:09
                W Finlandii jes
                > t jakiś zastraszający wskaźnik (...), wykolejenia społeczeństwa?

                Mi sie Finlandia kojarzy z przerazliwym pijanstwem. Tak przynajmniej wiesc gminna niesie. Finska yoga to juz klasyka w intenecie przeciez.
                • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 14:25
                  To tez. Spirytus tylko na recepte w aptece po 100 ml bo pili do upadlego.
                • sebalda Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 15:12
                  >Mi sie Finlandia kojarzy z przerazliwym pijanstwem. Tak przynajmniej wiesc gminna niesie. Finska yoga to juz klasyka w intenecie przeciez.

                  I tutaj podobne pytanie jak wyżej - czy to pijaństwo jest wynikiem partnerskiego podejścia do dzieci, czy może czegoś innego? Jakieś rzetelne badania? Kiedyś w Finlandii się nie piło?
                  • ada1214 Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 16:49
                    > I tutaj podobne pytanie jak wyżej - czy to pijaństwo jest wynikiem partnerskieg
                    > o podejścia do dzieci, czy może czegoś innego? Jakieś rzetelne badania?

                    A co mnie to obchodzi? Zadalas pytanie, pod jakim wzgledem Finlandia jest wykolejona, to ci podpowiadam, ze chlaja na potege. Jak slysze/czytam "poprosze badania" to od razu wiadomo, ze naprzeciwko stoi baba z widlami.
                    • sebalda Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 14:00
                      > Jak slysze/czytam "poprosze badania" to od razu wiadomo, ze naprzeciwko stoi baba z widlam

                      No widzisz, nie tylko ja miałam wątpliwości:P
                      Masz świadomość, ile na świecie pojawia się tez i badań z sufitu? Takiego jednego "badacza" tego pokroju ostatnio nawet zaprosił nasz Episkopat, także w Sejmie miał pogadankę, ale przyszło tylko 6 osób (co skądinąd dobrze świadczy mimo wszystko o naszych politykach;).
                      • ada1214 Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 14:17
                        sebalda napisała:

                        > > Jak slysze/czytam "poprosze badania" to od razu wiadomo, ze naprzeciwko s
                        > toi baba z widlam
                        >
                        > No widzisz, nie tylko ja miałam wątpliwości:P
                        > Masz świadomość, ile na świecie pojawia się tez i badań z sufitu?

                        Sebalda, powtorze sie, guzik mnie to obchodzi. Tym twierdzeniem nie mam intencji Ci przekazac ze neguje/popieram jakies badania, a tylko to: ja nie mam czasu na takie bzdety jak grzebanie po necie zeby zadowolic adwersarza. Sama sobie szukaj, jak nie masz nic innego do roboty.
      • sebalda Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 15:20
        >Trza bylo w dupe lac,kiedy byl czas, teraz juz za pozno.

        Napisała ta, co lała, a teraz ma pretensje, że syn niewdzięczny nie ma z nią bliskiej więzi:P
    • twojabogini Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 11:38
      Przeczytałam uważnie twoje wypowiedzi. Gdzieś tak w połowie zaczęłam się zastanawiać, czy twój syn nie ma ZA. Parę postów dalej okazało się, że ma.
      Nastolatek z ZA nie "zmądrzeje". Nastolatek z ZA potrzebuje mądrego przewodnika w świecie reguł, w których zwyczajnie się gubi, bo traktuje je dosłownie. Osoby, której będzie mógł zaufać.
      Dzieciaki z ZA zazwyczaj lubią czytać, więc warto mu podsunąć lektury dotyczące funkcjonowania z ZA - jest tego trochę, najlepsze są te pisane przez osoby z ZA.
      Żeby dotrzeć do dziecka z ZA, warto dowiedzieć się jak funkcjonuje. Nie ma dwóch takich samych ludzi, nie ma więc dwóch osób z ZA funkcjonujących identycznie. Niemniej jednak pewne schematy są.

      Dosłowność traktowania reguł, powoduje, że dziecko z ZA bardzo dosłownie traktuje słowa: masz prawo sam o sobie decydować. W wieku nastoletnim to stwarza duże trudności, bo nastolatek ZA uznaje, że wiąże się to z tym, że nie musi nawet brać pod uwagę zadania i opinii innych osób.

      Drugi problem z dosłownością jest taki, że jeśli nastolatek przeczyta w gazecie, że można żyć z bycia graczem, a akurat gry to jest coś co lubi - na pewno postanowi zostać graczem. Patrząc logicznie to dobry pomysł. Ponieważ osoby z ZA koncentrują się na swoim celu i nie lubią się rozpraszać, zupełnie naturalne jest, że szkoła w takiej sytuacji staje się niepotrzebną przeszkodą.
      Mojemu synowi ZA szkoła "przeszkadzała w nauce". W szkole uczyli się za wolno, musiał uczyć się rzeczy, które nie były mu potrzebne, a duża część materiału np. z fizyki była uproszczona historią fizyki, bez kontaktu z aktualna wiedzą fizyków. Do tego były prace domowe, polegające na przepisywaniu treści podręcznika do zeszytów ćwiczeń - czyli kolejna strata czasu, który można wykorzystać na przyswojenie nowej porcji wiedzy. Naprawdę sporo wysiłku kosztowało mnie przekonanie syna do czego szkoła jest potrzebna, dlaczego powinien ją skończyć, a jeszcze więcej wysiłku współpraca ze szkołą (udało się ustalić inny system odrabiania prac domowych - tak naprawdę znacznie bardziej czasochłonnych niż uzupełnianie ćwiczeń, ale jak się okazało do zaakceptowania przez mojego potwora).

      Drugi problem to są "wkręty". Na pewno przerobiliście już sporo różnych zainteresowań, które pochłaniały twojego syna, a które później porzucał na rzecz innych. Wkręt w gry ma jeden ogromny minus - uzależniają - nie tylko nastolatków z ZA ale całą rzeszę dzieci i młodzieży. Warto pogłębiać wiedzę dziecka o uzależnieniach, mechanizmach i uczyć "mądrego korzystania". Uzależnienia jeśli się pojawią należy leczyć. Nastolatka z ZA nie ma co gnębić gadkami pedagogicznymi o uzależnieniach - lepiej podsunąć mu fachową literaturę. Jest szansa że się zainteresuje.

      Z punktu widzenia twojego syna jego działania są racjonalne i zmierzają do osiągnięcia celu - zostania profesjonalnym graczem. Wszyscy dookoła z nieznanych mu powodów chcą mu w tym przeszkodzić.
      Mój syn przeszedł podobną fazę - chciał zostać muzykiem hip-hopowym.

      Ostatni ważny aspekt funkcjonowania nastolatka z ZA to poczucie izolacji w grupie. Nastolatek, także z ZA chce być akceptowany. Aspie cokolwiek by robił, ma małe szanse na wypracowanie sobie skutecznej strategii, więc jego próby kończą się niepowodzeniami. Niektóre dzieciaki doświadczają wtedy prześladowań, inne po prostu są odłączone od grupy, co jest bolesne. Bardzo. Więc dlatego właśnie nastolatki z ZA szukają pomysłów na życie w których okaże się, że nie trzeba chodzić do szkoły. Ale tez nie potrafią nikomu wyjaśnić dlaczego nie czują się w szkole dobrze, choć obiektywnie nie dzieje się w niej nic złego.
      Są różne patenty na to jak poradzić sobie z problemami dojrzewającego nastolatka z ZA. Jedną z nich są działania skierowane na włączenie go do grupy. Nie każde dziecko temu sprosta, czasem skuteczniejsze jest zaprzyjaźnienie dziecka z jednym wybranym dzieckiem o wysokich kompetencjach społecznych, które będzie wspierać funkcjonowanie dziecka ZA w społeczności klasowej.
      Moją "strategią przetrwania" okazało się to, że potrafiłam dobrze i szybko uczyć innych. Na tym opierała się moja pozycja w klasie, a także część szkolnych przyjaźni. W zamian za to otrzymywałam od dzieciaków pomoc w załatwianiu tego z czym sobie nie radziłam, formalności, przypomnienia co trzeba przynieść, zrobić itp. Każde dziecko ma atut który może wykorzystać, ale trzeba z nim nad tym popracować.
      Trzeba też z dzieckiem rozmawiać o jego emocjach. To naprawdę kiepskie kiedy jesteś nastolatkiem i wydaje ci się, że wszyscy inni są zintegrowani a ty jesteś z boku. Jak już pisałam w tym kontekście szukanie zajęć które pozwolą więcej nie chodzić do szkoły jest po części "nieświadomą strategią unikową".
      Więc z nastolatkiem ZA tłumaczenia nie podziałają. Zasadą jest zrozumieć jego odrębny sposób widzenia sytuacji - i pomóc.
      Odcinanie dziecka z ZA od jego wkrętu to okrucieństwo. Pomyśl jak oddać dziecku komputer i jak ustalić z nim bezpieczny czas grania - oraz profilaktykę uzależnienia od grania i sygnały alarmowe, że przestaje to kontrolować. Dobra alternatywa jest wkręcenie chłopca w sport. Jakiś w końcu polubi. dzieci z ZA unikają aktywności fizycznej - i to jest pułapka, bo bardzo jej potrzebują, ze względu na zaburzenia SI i czucia własnego ciała. Aktywność fizyczna polepsza funkcjonowanie na tym poziomie. Przy Za wiele osób lubi działaś schematami, więc przy korzystaniu z kompa warto to wykorzystać. Mój syn włączał kompa po posiłku który jadł po szkole (wcześniej ogarniał prace domowe i odpoczywał), a wyłączał przed wyjściem na zajęcia sportowe, które lubił. Po powrocie miał jeszcze godzinę, po której cała rodzina wyłączała sprzęt elektroniczny i wifi. Zrytualizowanie pomogło na problem grania non stop. Plus właśnie rozmowy o uzależnieniach - czyli czymś w czym nastolatki z ZA przodują. duża część nastolatków ZA bez mądrego przewodnictwa sobie nie radzi z całym tym dojrzewaniem i prędzej czy później się od czegoś uzależnia. Dlatego profilaktyka jest tak ważna.

      ZA to nie do końca pełna diagnoza, jest to szereg różnych zaburzeń, z każdym da się pracować, więc warto tez ustalić z czym się zmaga twój syn - lista jest długa - prozopagnozja, zaburzenia syntezy mowy, czucia, nadwrażliwość/niewrażliwość na bodźce itp.

      Poszukaj też grupy wsparcia dla rodziców nastolatków z ZA, oraz jakiegoś terapeuty dla twojego syna (pomyśl czy nie mógłby to być mężczyzna), który będzie mu w mądry sposób tłumaczył świat oraz pomagał uporać się z emocjami. Współpracuj tez ze szkołą w celu poprawy funkcjonowania twojego dziecka w grupie.

      Powodzenia.






      • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 11:54
        Moj syn ma lagdny ZA. Jest duzo racji w tym co piszesz. Ale w przypadku mojego - dobrze czuje sie w klasie, ma kolegow, szkole lubi (jesli juz do niej trafi), mowi, ze fajnie jest. Terapie mial 2.5 roku, terapeuta byl mezczyzna, ja roznicy nie zuwazylam, ale moze dziecku pomogla. Nie wiem.
        Umowy z moim dzieckiem dzialaly do momentu rady psycholog, ktorej glupia posluchalam - dac mu grac w czerwcu (czyli pierszy meisiac wakacji) tyle ile chce, nawet nocami, zeby sie znudzil i zebysmy zobaczyli ile moze grac. On sie nie znudzil. Teraz zadne umowy o czasie grania nie dzialaja.
        W szkole do ktorej sie dostal priorytetem jest to, zeby KAZDY mial przynajmniej jednego dobrego kolege w klasie, zeby mlodziez sie znala, lubila i przebywala razem. Moj ma trzech z ktorymi razem sie wyglupiaja i robia rozne "dowcipy".
        Zaden sport go obecnie nie interesuje. W zeszlym roku byla joga w tym roku juz nawet to nie.
        Wg mojego nastolatka - nie ma zadnego problemu i stasznie go draznie, ze musi chodzic po psychologach itp.
        A jak przekonalas twojego, zeby chodzil do szkoly?
        • twojabogini Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 18:07
          amb25 napisała:

          > A jak przekonalas twojego, zeby chodzil do szkoly?

          Znaleźliśmy szkołę którą lubi. To wystarczyło. Myślę, że znaczenie ma też to że klasy są mniejsze, max to 15 osób. Ale przede wszystkim nauczyciele dbają o atmosferę i tego samego uczą dzieciaki, nie ma miejsca na nietolerancję, przemoc, wyśmiewanie.
          Zmienialiśmy szkołę w połowie roku. Do pierwszej nie można go było wołami zaciągnąć - druga sporo oddalona od domu, a młody sam wstawał sporo wcześniej, żeby zdążyć na czas i tak już zostało.
          • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 14.10.16, 08:15
            Moj chodzi do szkoly, ktora lubi. Jest neiduza, ma tam kolegow, uwaza, ze "nauczyciele traktuja ich wreszcie jak ludzi". W tej szkole b. dbaja, zeby dziecko sie dobrze czulo i zeby mialo kolegow.
    • cyprian21 Re: Chyba musze sie poddac.... 11.10.16, 19:50
      amb25 napisała:

      > Jak napisze to mi troche ulzy.
      > Musze sie poddac. Moj 14 latek nie chodzi do szkoly. Szkole lubi, nauczycieli t
      > ez, ma kolegow nikt mu nie dokucza (jesli przez przypadek trafi do niej). Po pr
      > ostu nie i juz, bo nie.


      Pierwsze, co mi przychodzi do głowy: zasadniczo dziecko wychowuje się do 14-tego roku życia, a potem tylko zbiera się owoce tego wychowywania. Obojętnie czy wpływ miał dom, szkoła, otoczenie, po prostu wszystko razem.

      Drugie: rozejrzałabym się po rodzinie, krewnych, a przede wszystkich rodzicach, czy nie ma jakiegoś podobieństwa w zachowaniu w ich dzieciństwie i młodości: „niedaleko pada jabłko od jabłoni”.

      Po trzecie: człowiek wyrośnie na to, na co się urodził: czasami syn taksówkarza zostaje lekarzem, czasami syn zamożnego człowieka zostaje nikim. Zależy od gatunku, który przyszedł na świat.

      Chyba należy pozwolić, aby sam wybierał. Najwyżej obciążyć obowiązkami, aby dokładał się do swojego utrzymania.
    • adampan12 Re: Chyba musze sie poddac.... 12.10.16, 22:58
      Za moich czasów było jedne lekarstwo - bardzo skuteczne - zgadnij - zawsze działało.
      • fragile_f Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 12:20
        Podzielisz się z nami?
    • aga4023 Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 00:47
      odpuścić ! albo ktoś mu dokucza tylko on nie che się przyznać, albo naprawdę nie widzi sensu. To się zdarza. Obowiązek szkolny jest do 15 r.ż. . potem już nie musi chodzić i nikt się do Ciebie o to nie przyczepi. Postaraj sie zawrzeć z nim układ - to jest ostatni rok nauki, może chodzić nawet w kratkę i zaliczać na 2 byle skończył. Za 2-3 lata dorośnie, zmądrzeje i uzupełni zaocznie lub wieczorowo wykształcenie. Może ma jakieś pasje czy zainteresowania - niech je rozwija. Ważne jest też, żeby miał kontakt z rodzicami i zrozumienie. To może być chwilowy bunt, który mu przejdzie. Podejdźcie do tego na spokojnie, nie każdy musi być naukowcem. Ważne, żeby był zdrowy, miał odpowiedni kręgosłup moralny i nie dal się wciągnąć w narkotyki. Reszta się ułoży.
      • amb25 Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 08:15
        Tak mu powiedzialam, ze jak nie chce sie uczyc to neich sie nie uczy, ale musi CHODZIC do szkoly. W kratke nie moze, bo ma pracownikow socjalnych na karku. Komputera nie ma, ale poniewaz zblizaja sie ferie zimowe, a on chce komputer to teraz do szkoly chodzi. Po feriach pewnie znow bedzie cos probowal wymyslec.
        On ma pasje tylko wtedy gdy nie ma komputera.
      • morekac Re: Chyba musze sie poddac.... 15.10.16, 10:58
        >Obowiązek szkolny jest do 15 r.ż.

        Do ukończenia gimnazjum, chyba że delikwent stanie się pełnoletni, nie ukończywszy gimnazjum.
        • morekac Re: Chyba musze sie poddac.... 15.10.16, 11:02
          A jeśli skończy gimnazjum przed 18-tką, to do pełnoletności ma obowiązek nauki (np. w formie przyuczenia). Ale jeszcze nie słyszałam o graczu komputerowym biorącym uczniów...
    • jangur Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 16:18
      przestać karmić i wysłać do roboty
    • czegotychcesz Re: Chyba musze sie poddac.... 13.10.16, 17:01
      Oto brak wychowania przez rodziców, zaowocował tym co jest teraz, jak "dostanie" dobrze w tyłek, czyli faktycznie zostanie zabrany do domu dziecka na jakiś czas, to może, zaznaczam może dotrze do niego , że obowiązki, to nie wymysł rodziców, jeśli nie to wyrośnie analfabeta zarówno umysłowy jak i fizyczny, którego czeka marny los !!!
    • napis_z_obrazka Re: Chyba musze sie poddac.... 30.10.16, 17:35
      Można spojrzeć na problem inaczej:
      www.polskieradio.pl/9/396/Artykul/1679148,O-chlopcu-ktory-nie-chodzil-do-szkoly
    • kontakt.annamichalska Re: Chyba musze sie poddac.... 10.12.16, 18:57
      Oj, oj, oj, błędy wychowawcze od 0 - 10 lat życia dziecka ujawniły się ze zdwojoną siłą, sama sobie Pani zapracowała na "takie owoce" jakie zbiera w tej chwili, to nie jest zwykły przypadek, że Pani syn tak się zachowuje, on przechodzi trudny okres ze względu na fazę dojrzewania w którą właśnie wszedł, czy przygotowała go mama i tata do tych zmian? co to znaczy - wszystkim nam opadły ręce? to Pani wychowuje dziecko z kompanią pułku, czy z jego ojcem? a nagrody, kary to były kilkugodzinne?, a może machanie wcześniej ręką na zbyt wiele kluczowych spraw, przeżyć, kłopotów syna i Państwa ignorancji do jego niemożności wybrnięcia samemu? był za mały aby sam wiedział jak wyjść z trudnej sytuacji, albo na własne życzenie rozpuściła go Pani "jak diabelski bicz"etc. etc. serdecznie współczuję, jeśli nie chce Pani zmarnowania dziecka życia to trzeba się wziąć ostro do nadrabiania zaległości, które się nawarstwiły, jeśli tego Pani nie zrobi teraz to za 20 lat będzie jeszcze gorzej, jak na przykład? syn na garnuszku mamy, albo mama z rozstrojem nerwowym biegająca od lekarza do lekarza, życzę zdrowia i wytrwałości oraz stalowych nerwów, www.annamichalska.eu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka