michalska111
09.12.16, 23:03
Syn ma dopiero 20 lat. W sumie pije bardzo duzo, zeby nie napisac, ze jest alkoholikiem. Tlumaczylam, prosilam, grozilam. Na nic. Mieszka sam, niby gdzies tam pracuje, ale co dokladnie - nie wiem. Powiedzialam, ze dopoki sie nie ogarnie, pieniedzy nie dostanie. Bo wiem, ze pojda na alkohol. Ponad miesiac temu i tak przyszedl, myslal, ze zmieknie mi serce i dam. Nie dalam, nie mam zamiaru sponsorowac mu picia. Powiedzial wtedy, ze ma mnie w du.... i nie chce mnie znac. Do wczoraj zero kontaktu. Wlasnie wczoraj, po raz pierwszy po ponad miesiacu przyszedl, znowu po kase. Powtorka z rozrywki. Niestety, z gorszym zakonczeniem. Wybiegl, rzucil sie z nozem na sasiadke, ktos wezwal policje, zgarneli go. Wiem, wiem, ze gdybym mu dala kase, nie doszloby do tego. Na szczescie sasiadce nic sie nie stalo, ale chyba nie musze mowic, co to znaczy dla mnie. I wyc mi sie chce.od wczoraj, bo jiz myslalam, ze syn wyjdzie na prosta. Pare lat temu tez znalazl sobie szemrane towarzystwo, ledwo uniknal wiezienia. Jakos udalo sie nam go wyrwac, wydawalo sie, ze bedzie dobrze. Na osiemnastke dostal od nas duzo, i mieszkanie i pieniadze. Bylo przez pewien czas naprawde dobrze, a teraz... Coraz gorzej i nic nie wskazuje na to, ze mialoby sie to zmienic. Gdzies popelnilismy blad, ponieslismy w 100 % porazke wychowawcza - to nie ulega watpliwosci. Kocham syna, ale juz nie wiem, jak mu pomoc. I co robic dalej. Przepraszam za ten post, ale juz nie wiem, gdzie szukac pomocy i rady