Dodaj do ulubionych

Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi?

09.12.16, 23:03
Syn ma dopiero 20 lat. W sumie pije bardzo duzo, zeby nie napisac, ze jest alkoholikiem. Tlumaczylam, prosilam, grozilam. Na nic. Mieszka sam, niby gdzies tam pracuje, ale co dokladnie - nie wiem. Powiedzialam, ze dopoki sie nie ogarnie, pieniedzy nie dostanie. Bo wiem, ze pojda na alkohol. Ponad miesiac temu i tak przyszedl, myslal, ze zmieknie mi serce i dam. Nie dalam, nie mam zamiaru sponsorowac mu picia. Powiedzial wtedy, ze ma mnie w du.... i nie chce mnie znac. Do wczoraj zero kontaktu. Wlasnie wczoraj, po raz pierwszy po ponad miesiacu przyszedl, znowu po kase. Powtorka z rozrywki. Niestety, z gorszym zakonczeniem. Wybiegl, rzucil sie z nozem na sasiadke, ktos wezwal policje, zgarneli go. Wiem, wiem, ze gdybym mu dala kase, nie doszloby do tego. Na szczescie sasiadce nic sie nie stalo, ale chyba nie musze mowic, co to znaczy dla mnie. I wyc mi sie chce.od wczoraj, bo jiz myslalam, ze syn wyjdzie na prosta. Pare lat temu tez znalazl sobie szemrane towarzystwo, ledwo uniknal wiezienia. Jakos udalo sie nam go wyrwac, wydawalo sie, ze bedzie dobrze. Na osiemnastke dostal od nas duzo, i mieszkanie i pieniadze. Bylo przez pewien czas naprawde dobrze, a teraz... Coraz gorzej i nic nie wskazuje na to, ze mialoby sie to zmienic. Gdzies popelnilismy blad, ponieslismy w 100 % porazke wychowawcza - to nie ulega watpliwosci. Kocham syna, ale juz nie wiem, jak mu pomoc. I co robic dalej. Przepraszam za ten post, ale juz nie wiem, gdzie szukac pomocy i rady
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 09.12.16, 23:14
      A dlaczego synowi na 18-tkę daliście mieszkanie i pieniądze? Przecież dla młodego człowieka, który już miał kłopoty, to jak danie odbezpieczonej broni do zabawy.
      Teraz już niewiele możesz zrobić, zakładam, że syna posadzili na 48 i dostanie zarzuty. Jeśli nie miał wcześniej wyroku w zawieszeniu to jest szansa na zawiasy teraz, ale na Twoim miejscu postarałabym się o adwokata, który będzie wnosił o skierowanie syna na leczenie odwykowe i terapię.
    • koronka2012 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 09.12.16, 23:23
      Zgłoś się na terapię dla osób współuzależnionych, bo to jedyny sposób na to, żeby się nauczyć postępowania w tej sytuacji. Wszędzie są ośrodki - nie tylko dla pijących, ale i dla rodzin. Tylko tam mogą ci pomóc.

      "Wiem, wiem, ze gdybym mu dala kase, nie doszloby do tego" - JESTEŚ WSPÓŁUZALEŻNIONA. Nie pomożesz synowi, jeśli sama nie przejdziesz terapii - on naturalnie też powinien, ale póki co masz wpływ tylko na własne postępowanie.

      Ta sytuacja, choć tragiczna, paradoksalnie może pomóc go otrzeźwić. Poprzednim razem mu się upiekło - i donikąd to nie zaprowadziło. Pomysł z obdarowaniem alkoholika mieszkaniem był zdecydowaną pomyłką.
      • triss_merigold6 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 09.12.16, 23:29
        Dokładnie. Na tę sytuację należy spojrzeć jak na szansę - rodzice na terapię dla współuzależnionych, a syn na skierowanie na leczenie. Akurat w polskim systemie penitencjarnym ci, którzy chcą przejść odwyk i terapię, dostają taką możliwość i pomoc. Btw, sądząc po agresywnej i nagłej reakcji, obstawiałabym raczej narkotyki lub dopalacze, a nie alkohol.
    • tt-tka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 10.12.16, 01:30
      Czy syn dostal mieszkanie w sensie - jest to jego wlasnosc, czy udostepniliscie mu do korzystania wasza wlasnosc ? jesli to drugie, sprawdz, jaki jest stan zadluzenia lokalu.
      • tt-tka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 10.12.16, 01:33
        Za szybko poszlo - nie rozumiem, szczerze mowiac, jak wyobrazalas sobie 18-latka mieszkajacego "na swoim". Z czego mial placic rachunki, czynsz, chyba jeszcze wtedy nie pracowal ?
        • bergamotka77 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 10.12.16, 02:12
          Moim zdaniem to troll.
      • michalska111 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 10.12.16, 04:49
        To bylo mieszkanie specjalnie dla niego. Chcielismy, zeby sie usamodzielnil, mial sie odciac od tamtego towarzystwa i zeby faktycznie tak bylo, bylismy w stanie zrobic duzo. Sam syn obiecal, ze juz koniec z tyn wszystkim (o co dokladnie chodzi, juz tez kiedys wspominalam). Cos tam zarabial, bo zalatwilismy mu prace. Tak, sami tez pomagalismy mu finansowo, zeby jakos mogl funkcjonowac. Na ematce wspominalam juz o tym kilka razy, teraz pisze z telefonu, wiex nie mam jak wkleic linku do tego, ale w wyszukiwarce jest wszystko. Przez pewien czas syn naprawde sie trzymal, NIC nie wskazywalo na to, ze skonczy sie to tak, jak teraz. Bylam krytykowana, takze przez rodzine, ze za bardzo rozpuszczam gowniarza i ze predzej czy pozniej mu sodowka uderzy do glowy. To tak w duzym skrocie.
        • enith Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 10.12.16, 06:52
          Cóż, teraz z perspektywy czasu już wiesz, że popełniliście z mężem błąd podarowując majątek czynnemu alkoholikowi.
          Dla ciebie i męża terapia dla współuzależnionych. Dla syna adwokat na czynną sprawę napaści z bronią w ręku oraz obowiązkowe leczenie odwykowe w więzieniu lub zakładzie. Paradoksalnie ta sytuacja (areszt, możliwe więzienie) może okazać się punktem zwrotnym w syna życiu i wreszcie zacznie się leczyć.
          Tak czy inaczej musicie z mężem w końcu pozwolić synowi zacząć ponosić konsekwencje jego zachowań. Wybroniliście go od więzienia już parę lat temu. Wtopiliście kupę kasy. I co? I znowu jesteście w punkcie wyjścia, a do tego dochodzi napaść z nożem w ręku na sąsiadkę. To nie są przelewki. To się mogło skończyć autentycznie tragicznie, a ty miałabyś syna - mordercę. Nie zdziwiłabym się, gdyby syn tym razem dostał wyrok i odsiadkę. Jeśli zgodzi się na leczenie, to może być dla niego prawdziwy ratunek.
        • aqua48 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 10.12.16, 10:39
          Jeśli syn jest alkoholikiem i ma problem z kontrolowaniem agresji to kupowanie mu mieszkania i załatwianie pracy było najgorszym rozwiązaniem. Powinniście byli go skierować na terapię i zmusić do odbycia jej, a nie ułatwiać mu życie. Rodzina miała jak widać rację z krytyką..Teraz zamiast wymyślać usprawiedliwienia dla niego i obwiniać się, że gdybyś dała mu pieniądze to nie rzuciłby się na sąsiadkę (!) idź na terapię dla rodzin uzależnionych. To będzie krok dla Ciebie ale i dla syna.
          • michalska111 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 10.12.16, 19:56
            Wiele rzeczy bylo u nas bledem, ale dopiero teraz to widzimy. Chcielismy dobrze, zaufalismy, bo obiecal, ze teraz juz koniec z kolegami bandytami, myslelismy, ze zrozumial, ze przebywanie w takim towarzystwie predzej czy pozniej skonczyloby sie tym, ze ogladalby swiat w kratke. I na poczatu syn sobie radzil, wiec czego mielismy zalowac? Teraz to wszystko nie ma juz sensu, syn jest w takiej sytuacji, ze nikomu, zadnemu rodzicowi, nie zycze czegos takiego. Tak, to sie moglo skonczyc prawdziwa tragedia, ale i tam jest bardzo zle. Napisalam, bo musialam to wszystko wyrzucic z siebie, bo juz stracilam nadzieje na to, ze bedzie dobrze. Nie, nie chce przekreslac syna, ale wien, ze to juz rownia pochyla. To byl atak z nozem, a nie ,,glupie" slowne pogrozki. Teraz szykuja sie prawdziwe klopoty, a ja juz mam dosc i boje sie myslec, co bedzie dalej. Dziekuje za odpowiedzi
    • bistian Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 10.12.16, 08:08
      michalska111 napisał(a):

      > Wybiegl, rzucil sie z nozem na sasiadke, ktos wezwal policje, zgarneli go. Wiem,
      > wiem, ze gdybym mu dala kase, nie doszloby do tego

      Następni bylibyście Wy, przyszedłby syn po "pożyczkę" z nożem. Do tego to zmierza, powinniście zacząć się martwić i poważnie troszczyć o siebie, bo jesteście zagrożeni.
    • 71tosia Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 10.12.16, 20:10
      wykorzystaj te sytuacje ze pewnie syn jezeli nie byl wczesniej aresztowany to pewnie jest sam niezle przerazony. Zaproponuj pomoc (adwokat) ale w zamian za skierowanie na terapie uzaleznien.
      Bardzo ci wspolczuje.
    • ona.ona3 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 10.12.16, 23:08
      Problemem nie jest mieszkanie. Problem musiał istnieć od urodzenia. Przypadkiem nie był agresywnie wychowywany przez jednego rodzica. Nie stawialiście mu zbyt wysoko poprzeczki? Nie próbowaliście zbyt mocno utemperować? Uzależnienia rekompensują braki. Czego mu żałowaliście? Nie traktowaliście go przedmiotowo? mieszkaniem jakbyście chcieli go przekupić

      Doradzam szczerość z synem na temat tego co między wami jest i tego co było. Ale nie wspomaganie go finansowo. Daj mu jeść, pić. Ale nie pieniądze na alkohol.

      • tt-tka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 11.12.16, 00:07
        Ale syn nie chce dostac jesc i pic, on chce pieniedzy. I nie zdradza checi do rozmow, a i czas, i okolicznosci nie po temu.
        Dziewczyny dobrza radza - dla Was terapia dla wspoluzaleznionych. Dla syna odwyk i terapia. Rozmawiac mozna potem.
        • ona.ona3 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 12.12.16, 22:13
          "Rozmawiac mozna potem. "
          i pewnie w tym problem, że póki co to to "potem" od urodzenia się ciągnie, bo zawsze coś z nim było nie tak

          a że było nie tak to tłuk nie zasługiwał na wysłuchanie go, masz racje jeszcze trochę pozwlekaj - w końcu zacznie chodzić jak w zegarku i wtedy bez bólu pogadacie

          • tt-tka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 12.12.16, 22:33
            ona.ona3 napisała:

            > "Rozmawiac mozna potem. "
            > i pewnie w tym problem, że póki co to to "potem" od urodzenia się ciągnie, bo z
            > awsze coś z nim było nie tak
            >
            > a że było nie tak to tłuk nie zasługiwał na wysłuchanie go, masz racje jeszcze
            > trochę pozwlekaj - w końcu zacznie chodzić jak w zegarku i wtedy bez bólu poga
            > dacie

            Nie ma sensu rozmawiac z kims, kto NIE SLUCHA. Zauwazylas moze, jak wygladalo opisane spotkanie ?
            Bo wysluchanie syna owszem, nastapilo - jego tekst brzmial "daj pieniadze, daj pieniadze".
            Przed terapia imho rozmowa nie ma sensu.
            • ona.ona3 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 10:09
              nie wiemy, jak wyglądało to spotkanie i czy agresje na sasiadce spowodowało to, ze nie dostał pieniędzy, czy coś co usłyszał z ust matki
      • sonia_siemionowna Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 20.12.16, 23:35
        Uzaleznienia sa typowe dla socjopatii, a z socjopatia czy tez sklonnoscia do niej mozna sie urodzic, wiec nie generalizuj, prosze...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 11.12.16, 21:32
      Wyposażanie pełnoletniego dziecka na dorosłe życie nie jest złym pomysłem. Różne bywają takie wyposażenia w zależności od możliwości rodzicielskich. Mieszkanie jest popularnym i jednocześnie symbolicznym posagiem, zaznaczającym odrębność i samodzielność dziecka. Co dzieci robią potem z taką inwestycją rodziców to już zupełni inna sprawa. Nie zawsze dzieci dobrze się ze swoim posagiem obchodzą, i to nie koniecznie przez alkohol czy inne aspołeczne zachowania. Ale to już nie jest sprawa rodziców. Tym samym chce powiedzieć, że problem nie jest podarowanym mieszkaniu.
      Skoro Pani syn żyje samodzielnie , a Pani to przypieczętowała, to może Pani jedynie być obserwatorką życia syna. Czasem aktywną czyli może Pani reagować lub nie na jego zachowania.
      Duże uznanie dla Pani za nieulegnięcie wymuszeniom syna. Zachowała Pani swoją wolę i swoją pozycję.
      To nie uwalnia od uczuć, ale daje kontrolę nad i tak mało kontrolowalną sytuacją jaką jest życie innej, nawet bliskiej , osoby. A uczucia w tym wypadku są nieprzyjemne. Inne być nie mogą w takiej sytuacji. Wiadomo, że będzie się Pani czuła rozczarowana sobą i synem, winna, rozgniewana, niepewna, smutna, przegrana itp.
      Nie wydaje mi się, że mając takie uczucia, uczucia a nie zachowania, jest Pani osobą współuzależnioną. Raczej obawia się w sposób naturalny o los swojego dziecka.
      Natomiast Pani już nie może mu pomoc w tym momencie. Pomóc musi sobie on sam. Pani może się włączyć we wsparcie syna w drodze do konstruktywnych zachowań i decyzji. I tylko wtedy.
      Jeśli to przyniesie Pani ulgę to można z synem porozmawiać o swoim stanowisku i tym co przeżywa. I dać mu sygnał, że w sferze uczuć da mu Pani wsparcie, ale w sferze destrukcyjnych zachowań już nie. Tak może mu Pani pomóc. Większość, niestety , należy do niego. I z tym trzeba się pogodzić. Agnieszka Iwaszkiewicz


      • tt-tka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 11.12.16, 21:55
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > Wyposażanie pełnoletniego dziecka na dorosłe życie nie jest złym pomysłem. Różn
        > e bywają takie wyposażenia w zależności od możliwości rodzicielskich. Mieszkan
        > ie jest popularnym i jednocześnie symbolicznym posagiem, zaznaczającym odrębnoś
        > ć i samodzielność dziecka.

        Zgadzam sie, ale taki prezent ma sens wowczas, gdy dziecko swoja odrebnosc i samodzielnosc potrafi wykazac chocby zarabiajac na czynsz i swiadczenia, nawet jesli dozywiac sie nadal wpada do rodzicow.
      • aqua48 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 13.12.16, 11:59
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > Wyposażanie pełnoletniego dziecka na dorosłe życie nie jest złym pomysłem. Różn
        > e bywają takie wyposażenia w zależności od możliwości rodzicielskich. Mieszkan
        > ie jest popularnym i jednocześnie symbolicznym posagiem, zaznaczającym odrębnoś
        > ć i samodzielność dziecka. Co dzieci robią potem z taką inwestycją rodziców to
        > już zupełni inna sprawa. Nie zawsze dzieci dobrze się ze swoim posagiem obchodz
        > ą

        A ja jestem przeciwna całkowitemu wyposażaniu pełnoletnich dzieci. Niezależnie od możliwości rodzicielskich. Uważam, że sens w dawaniu takiego posagu jest tylko jeśli dziecko włoży również weń jakiś wkład własny - w postaci kredytu na część kwoty zakupu mieszkania i obowiązku spłacania go regularnie, lub choćby własnej ciężkiej pracy przy remoncie albo zrobienia remontu za odłożone własne oszczędności. Jeśli się dostaje w wieku 18 lat wyposażenie od A do Z to jak ma się potem szanować i podarunek i obdarowujących. Łatwo przyszło, łatwo poszło. To kompletnie niewychowawcze.
        A tu jeszcze mowa o młodym człowieku uzależnionym, który ma dodatkowe problemy wynikłe z alkoholizmu i agresji. Usuwanie mu kłód spod nóg i wiara w obietnice składane przez niego to nie jest pomoc. To zasypywanie głębokiego rowu poczucia winy za jego postępki i odpowiedzialności za jego życie. Dlatego radzę terapię dla rodziców.
        • 6marcheweczka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 13.12.16, 14:42
          Wiele zalezy od stopnia zamozności . Sa ludzie ,ktorzy maja kilka domów i mieszkań, pensjonaty, własne fabryki, spore majatki po rodzicach i dziadkach , sporo pieniędzy na kontach. Oni nigdy nie robia żadnych remontów własnymi rękami, nie nie spłacaja żadnych kredytów.I nie wyobrazają sobie, zeby ich dzieci mogły nie dostac od nich mieszkania , bo kupno mieszkania to dla rodziny mały pikuś . To częsta norma w ich srodowisku. I nie ma nic wspolnego z karaniem, nagradzaniem czy wychowywaniem za pomocą kija i marchewki w postaci pieniędzy.
    • 6marcheweczka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 11.12.16, 22:00
      Napisałam do Ciebie na priva, na pocztę Gazety.
      • 6marcheweczka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 12.12.16, 10:10
        Niestety mój e-mail nie został wysłany,chyba problem z adresem.
    • amb25 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 12.12.16, 08:03
      Nie mysl o porazce wychowawczej. Prawdopodobnie robiliscie to co wam sie wydawalo dobre dla niego. Dzieci to tez ludzie i maja swoje charaktery, sklonnosci, upodobania. W dziecinstwie mozna je przytlumic, skierowac gdzie indziej, ale jako dorosly czlowiek on sam dokonuje wyboru. Uklada swoje zycie tak jak chce. Trudno bedzie pomoc synowi dopoki on nie bedzie chcial tej pomocy przyjac.
      Teraz maz wyrzuty sumeinia bo nie dalas mu pieniedzy i zaatakowal sasidke. A gdybys dala mu pieniadze a on zapil sie na smierc albo zabil kogos po pijanemu? I tak zle i tak niedobrze. Dobrze, ze zabrala go policja.
      Skontaktuj sie z osrodkami pomocy dla alkoholikow i ich rodzin. Tam udziela ci fachowej porady a moze pomocy.
    • differentview Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 12.12.16, 09:20
      michalska111 napisał(a):

      > Gdzies popelnili
      > smy blad, ponieslismy w 100 % porazke wychowawcza - to nie ulega watpliwosci.

      A masz pomysl gdzie popelniliscie ten blad?
      • 6marcheweczka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 12.12.16, 10:22
        Ja nie wiem , czy na dzień dzisiejszy cos z tego wynika,ze stwierdzimy jaki i kiedy popełnilismy bład. Matki zawsze czują sie winne .Dzieci nie koniecznie. Owszem , moze to byc jakas refleksja o błedach ale czasu sie nie cofnie.Po drugie - czy jest jakakolwiek pewnosc ,ze tego błedu bysmy nie popełnili ( wówczas, gdzy został popełniony kierowalismy sie jakimiś powodami , emocjami czesto bylismy 10 czy 15 lat młodsi i inni niż dzisiaj.) Mozna ocenic dzisiejsze skutki dawnych błedów mając do dyspozycji widzialne efekt tych działań i mądrośc nabyta z doswiadczenia, czym nie koniecznie dysponowalismy w momencie popełniania błędów . Wg mnie lepiej jest sie skupic na terazniejszości a nie na przeszłosci .
        • differentview Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 12.12.16, 12:17
          6marcheweczka napisała:

          > Ja nie wiem , czy na dzień dzisiejszy cos z tego wynika,ze stwierdzimy jaki i k
          > iedy popełnilismy bład. Wg mnie lepiej jest sie skupic na terazniejszości a nie na przeszło
          > sci .

          Nie mozna sie skutecznie skupic na terazniejszosci jesli sie ucieka od wlasnej odpowiedzialnosci za zaistniala sytuacje. To troche tak jakby sie dziwic, ze nastoletni syn jest agresywny i wszczyna bojki a ignorowac fakt, ze przez nascie lat patrzyl na agresywnego ojca.
          Albo miec pretensje do dziecka, ze pije nie widzac wlasnego alkoholizmu itd, itd.
          • 6marcheweczka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 12.12.16, 14:04
            Ok, przyjmijmy,ze faktycznie napatrzył sie na agresywnego ojca. Do tego mógł sie napatrzec na nieagresywna matke, wuja, dziadka . Ojciec jest wzorem albo antywzorem. Dzieci wybieraja róznie- "będe taki jak ojciec" lub "nigdy nie chce byc taki jak ojciec" Poza tym myslenie,ze zli ludzie , złe dzieci pochodzą ze złych rodzin to bardzo duze uproszczenie. Dla mnie hm proste myslenie .
            "Nie mozna sie skutecznie skupic na terazniejszosci jesli sie ucieka od wlasnej odpowiedzialnosci za zaistniala sytuacje"
            Nie zgadzam sie .Dlaczego nie można? Kto tak twierdzi?
            Nie chce mi sie argumentowac , bo mamy skrajnie odmienne poglądy . To debata nad przysłowiowa wyższoscią swiąt.
            • ona.ona3 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 12.12.16, 22:24
              "Dzieci wybieraja róznie- "będe taki jak ojciec" lub "nigdy nie chce byc taki jak ojciec""

              dzieci nie wybierają, dzieci w dorosłości uzupełniają deficyty i skrzywienia, które w spadku od rodziców dostali, bite dziecko stanie sie alkoholikiem by zapomnieć, ze całe dzieciństwo było nic nie warte, a warunkowa i znikoma miłość matki nie rekompensowała poczucia że jest nic nie wartym zerem

              to było by bardzo proste, gdyby ot tak móc sobie wybrać kim będę w przyszłości

              autorka musi pokachac swe dziecko, powiedzieć mu o tym i pozwolic jemu samemu płacić za błędy
        • differentview Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 13.12.16, 09:22
          6marcheweczka napisała:

          > Mozna ocenic dzisiejsze skutki
          > dawnych błedów mając do dyspozycji widzialne efekt tych działań i mądrośc na
          > byta z doswiadczenia, czym nie koniecznie dysponowalismy w momencie popełniania
          > błędów .
          Umiejetnosc przyznania sie do wlasnych bledow jest czesto wieksza pomoca niz angazowanie sie w terazniejsza pomoc udajac, ze przeszlosci nie bylo, falszujac ja. Prawdziwa pomoc innym ludziom glownie polega na tym, ze Ty wykonujesz jakas prace nad soba a drugi czlowiek patrzac- moze z tego skorzystac. Jesli Twoje zachowanie motywowane jest checia wybielania siebie- nikomu w ten sposob nie pomozesz- bo tak naprawde myslisz glownie o sobie, chronisz siebie.
          • aqua48 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 13.12.16, 12:06
            differentview napisała:

            > Prawdziwa pomoc innym ludziom glownie polega na tym, ze Ty wykonujesz jakas
            > prace nad soba a drugi czlowiek patrzac- moze z tego skorzystac.

            Nie, prawdziwa pomoc dziecku to omówienie z nim rozmaitych możliwości zachowań i wspólne zastanowienie się jakie będą tych zachowań skutki. Oraz ewentualne wskazanie odpowiedniego kierunku. Wyboru musi dokonać dziecko. I ponieść konsekwencje na własnej skórze. Rodzice mogą jedynie dziecko wspierać w dobrym wyborze lub w razie złego powiedzieć mu, że jeśli wpadnie w kłopoty to może zwrócić się do nich z prośbą o pomoc. A oni w miarę swoich możliwości pomogą mu wtedy radą. Ale nie zdejmą zeń odpowiedzialności i nie spowodują uniknięcia konsekwencji.
            • differentview Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 13.12.16, 12:36
              Nie zrozumialas. Wiec napisze na przykladzie. Np. syn latami patrzy na agresywnego ojca i matke, ktora nic z tym nie robi, tkwi w patologicznej relacji. Syn zaczyna przejawiac zachowania takie jak ojciec. Realna pomoca dla syna bedzie matka, ktora wykona prace nad soba, uda sie na terapie, zmieni swoja relacje z ojcem lub sie z nim rozstanie. To jest pomoc poprzez przyklad. Matka tkwiaca we wlasnej patologii- nie jest w stanie nikomu pomoc. Bo jej dzialania niosa jej patologiczne wzroce zachowan- czyli z synem stworzy taka sama przemocowa relacje jak z mezem. Raz mu da pieniadze jak jej bedzie grozil nozem, raz go sprowokuje, raz bedzie jej go szkoda a raz bedzie biadolic w jakie zle towarzystwo wpadl jej aniolek. Nawet jesli bedzie jej switac, ze popelnila bledy wychowawcze to nie bedzie miala odwagi zobaczyc na czym naprawde te bledy polegaly. Wymysli np- bylam za dobra, zeby sobie jeszcze podniesc samoocene. Co dobrego moze z tego wynikac?
              • aqua48 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 13.12.16, 12:59
                differentview napisała:

                > Nie zrozumialas. syn latami patrzy na agresywn
                > ego ojca i matke, ktora nic z tym nie robi, tkwi w patologicznej relacji. Syn z
                > aczyna przejawiac zachowania takie jak ojciec. Realna pomoca dla syna bedzie ma
                > tka, ktora wykona prace nad soba, uda sie na terapie, zmieni swoja relacje z oj
                > cem lub sie z nim rozstanie. To jest pomoc poprzez przyklad.

                Zrozumiałam to co piszesz, tyle, że jestem odmiennego zdania; w momencie w którym syn zaczyna przejawiać takie same zachowania jak ojciec to jest już troszeczkę późno na działanie na zasadzie przykładu jedynie...
                Po za tym w opisanej przez Ciebie sytuacji syn może równie dobrze odrzucić przykład matki jako tej, która latami nic nie robiła właśnie i pozwalała na to aby jemu działa się krzywda. Teraz bierze odwet zachowując się sam jak agresor.
                • differentview Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 13.12.16, 14:07
                  aqua48 napisała:
                  > Po za tym w opisanej przez Ciebie sytuacji syn może równie dobrze odrzucić przy
                  > kład matki jako tej, która latami nic nie robiła właśnie i pozwalała na to aby
                  > jemu działa się krzywda. Teraz bierze odwet zachowując się sam jak agresor.

                  No oczywiscie ale co dalej? Jak matka moze pomoc nie zmieniajac siebie i nie bedac swiadoma wlasnej roli w zaistnialej sytuacji?
                  • 71tosia Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 13.12.16, 19:03
                    A skad to przekonanie o niebotycznych bledach jakie popelnili rodzice? Kazdy rodzic jakies popelnia. Byc moze te bledy nawet nie byly takie wielkie ale genetyka (np. podatnosc na uzaleznienie), psychika akurat tego dziecka wzmocnila je duzo silniej niz w innych przypadkach. I 20 lat to naprawde jeszcze wiek w ktorym mozna wiele cech charakteru skorygowac, tyle ze w sytuacji w jakiem ten mlody czlowiek sie znalazl w piewszym kolejnosci trzeba sie zajac jego uzaleznieniem. Zastanawianie sie 'co poszlo nie tak' warto odlozyc na pozniej, bo w tej sytuacji ktora jest nic takie rozwaznia nie pomoga tylko jeszcze bardziej zdoluja rodzine z niemalymi juz problemami.
                    • differentview Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 09:11
                      71tosia napisała:

                      > Zastanawianie sie 'co poszlo nie tak' warto odlozyc na pozniej, bo w tej s
                      > ytuacji ktora jest nic takie rozwaznia nie pomoga tylko jeszcze bardziej zdoluj
                      > a rodzine z niemalymi juz problemami.

                      To moze jeszcze prosciej. Jesli masz zone- wspoluzaleniona i meza alkoholika to jej myslenie jest wlasnie takie- on pije, kogos tam pobil, pojdzie do wiezienia- wiec ja musze go wybielac przed znajomymi, policja, stwarzac pozory, klamac w sadzie- ogolnie robic to co robilam przez lata i miec poczucie, ze "pomagam" Oczywiscie nie jest to zadna pomoc i taka osoba zadnej realnej pomocy udzielic nie potrafi dopoki nie pojdzie na terapie dla wspoluzalenionych i nie zajmie sie soba i swoja odpowiedzialnoscia za ta sytuacje. Wtedy jest szansa, ze maz sie tez zmieni.
                      Tu podobnie- nie zastnawiajmy sie nad wlasna odpowiedzialnoscia bo to nas zdoluje- powoduje, ze tak naprawde zadnego realnego problemu nie chcesz rozwiazac. Jak ma nie bolec wychowanie dziecka na bandziora i alkoholika- musi bolec. Tylko pytanie czy masz odwage zobaczyc co naprawde sie stalo. Bo moze wolisz myslec- " moj aniolek wpadl w szemrane towarzystwo" No ale nie licz, ze tak myslac cokoliwek zmienisz.
                      • aqua48 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 09:46
                        differentview napisała:

                        > Jak ma nie bolec wychowanie dziecka na bandziora i alkoholika- musi bolec.

                        Weź proszę pod uwagę, że NIKT świadomie i intencjonalnie nie wychowuje dziecka na bandziora. I że są dzieci wychowujące się w naprawdę trudnych warunkach i niesprzyjającym środowisku, które "wychodzą na ludzi".
                        Nikt też nie daje świadectwa odpowiednio dobrego rodzica, nie ma też takich kursów, a w wychowaniu dzieci niestety uczymy się na własnych błędach.. to operacja na żywym organizmie. Natomiast "wyparcie" własnych błędów, czy nieumiejętność podejmowania trudnych decyzji to chyba proces częsty i dobrze znany psychologii.
                        Akurat sama mam w dalszym otoczeniu dziecko trudne, z poważnymi problemami psychicznymi i obserwuję kompletną bezradność rodziców, którzy albo wobec niego podejmują decyzje nietrafne, typu zrobimy to za ciebie, bo ty nie dasz rady, albo w ogóle unikają podejmowania jakichkolwiek decyzji wypierając problem. Mogę tylko od czasu do czasu wyrażać swoje zdanie na ten temat, ale nie mogę ingerować w wychowanie tego dziecka ani jego los. W istocie tragiczny. A moje uwagi najczęściej i tak lecą w próżnię bo..trzeba by jednak podjąć jakieś decyzje, poczynić kroki, itp.
                      • 71tosia Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 12:19
                        to może prościej to nie rodzic wymaga terapii tylko syn który jest alkoholikiem. Nie ma szans na to ze cos się zmieni w zyciu alkoholika gdy zajmować się bedziemy w pierwszej kolejności matka alkohoika a nie samym alkoholikiem. A pisanie o wspoluzalenieniu w przypadku matek przezywajacej dramat z powodu klopotow z dzieckiem (obojętnie czy to jest chory kilkulatek czy chory -alkoholik 20 latek) - skomentowal już p Agnieszka - calkiem rozsądnie moim zdaniem.
                        • differentview Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 12:36
                          71tosia napisała:

                          > Nie ma szans na to ze cos się zmieni w zyciu alkoholika gdy zajmować się bedz
                          > iemy w pierwszej kolejności matka alkohoika a nie samym alkoholikiem.

                          Chyba nie rozumiesz tematu wspoluzaleznienia. Wlasnie na tym to polega, ze osoba wspoluzalezniona nie pomaga alkoholikowi tylko go nieswiadomie wspiera w piciu. Nie ma znaczenia czy to matka czy zona czy kochanka. Pierwsze co slyszy taka osoba na terapii, to, ze ma sie zajac soba i swoim wspoluzaleznieniem a nie "pomagac" leczyc alkoholika. Bo ona tylko szkodzi. I wlasnie wtedy gdy zajmie sie soba- jest szansa( nie pewnosc) ze alkoholik sam bedzie chcial sie zajac soba bo otoczenie zmienia schemat, w ktorym on funkcjonowal i mogl nie ponosic konsekwencji swoich zachowan.
                          • 71tosia Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 14:22
                            Matka nie dala synowi pieniędzy, nic nie wskazuje ze wspiera go w piciu, rodzice dożyli by syn się usamodzielnil przez zapewnienie mu własnego mieszkania, nic nie wskazuje ze kontrolowali go nadmiernie czy tez nadmiernie ułatwiali zycie etc a ty w kolo Macieju 'wspoluzalezniona' bo... się przejmuje losem syna. Ty chyba nie rozumiesz słowa wspoluzaleniony, wg tego co piszesz to chyba 100% matek jest 'wspoluzalezniona' jeżeli chodzi o problemu własnego dziecka.
                            • tt-tka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 14:28
                              Wskazowka sa slowa "gdybym mu dala te pieniadze, moze by nie zaatakowal sasiadki".
                              Nigdy sie nie dowiemy, zaatakowalby czy nie, sasiadke czy ewentualnie kogo innego, po pijanemu czy niedopity... ale zalozycielka w sobie probuje dostrzec wine. Przy pelnej wiedzy, ze gdyby dala pieniadze, poszlyby na alko.
                              • 71tosia Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 14:58
                                autorka tych pieniędzy nie dala, nic nie wskazuje nawet na zamiar dania. Napisal tylko proste przypuszcze ze gdyby chłopak pieniądze na alkohol zdobyl to amoku by nie dostal. Jeżeli atorka snuje rozwaznia o własnej winie to raczej dotyczaca one calosci bledow wychowczych, co chyba nauralne (chociaż pewnie w obecnej sytuacji i tak bez znaczenia) w przypadku rodzica, który poniosl powazna porazke. Podobnie jak p Agnieszka wspoluzalenienia nie widze, raczej naturalna w tej sytuacji rozpacz matki.
                                • tt-tka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 15:57
                                  Wspouzaleznienie nie polega (nie tylko) na czynnym wspieraniu alkoholika. To sytuacja, gdy kto inny sobie przypisuje wine (nie za alkoholizm, za konkretny postepek), probuje tlumaczyc, oslaniac, lagodzic, usprawiedliwiac...synowi to nie pomoze, natomiast zalozycielce zaszkodzi.
                                  Nie oceniam, czy autorka jest uzalezniona (sa przeslanki), czy tylko moze sie stac. Przestrzegamy tylko przed tym.
                                  • 71tosia Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 18:46
                                    No litości, znasz rodzica który ma problemy z dzieckiem i nie czuje się jakos za to odpowiedzialny i zdolowany tym ze dziecko sobie nie radzi, wszyscy sa wspoluzalenieni? Osoba wspluzalezniona przede wszystkim całkowite podporządkowuje swoje zycia osobie uzalenionej. Zyje zyciem i emocjami osoby uzależnionej, naprawdę z postu autorki można wyciagnac takie wnioski?
                                    • tt-tka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 18:52
                                      "Gdybym mu dala te pieniadze, moze by nie rzucil sie na sasiadke" - tak, mozna. Zalozycielka czuje sie (wspol)winna temu, co zrobil syn.
                                      To nie sa problemy rodzica z dzieckiem, ktire jest dzieckiem, tylko doroslej osoby z innym doroslym.

                                      Nie przekonam cie zapewne ani ty mnie, ale terapia dla zalozycielki jest jak najbardziej wskazana imo. Wiedza nie szkodzi. Niewiedza moze zaszkodzic.
                                      • michalska111 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 19:23
                                        Terapia nie ma w moim przypadku najmniejszego sensu. Natomiast syn moim dzieckiem bedzie zawsze. Nie jest dzieckiem w sensie doslownym, ale MOIM bedzie, ile by lat nie mial. I to chyba normalne, ze matka martwi sie o swojego syna, ktory rowno niszczy sobie zycie i lata z nozem. Syn zaatakowal nozem niewinna kobiete, bo nie dostal kasy. Gdyby nie szybka reakcja innych, syn rownie dobrze mogl ja zabic.
                                        Natomiast syn nigdy nie byl bity ani tez nie widzial agresji mojej, ojca czy dziadka. Z alkoholikami nie mial kontaktu. Tak, popelnilismy mase bledow, ale to nie mialo nic wspolnego z przemoca.
                                        Teraz i tak jest w czarnej du.... i nic tego nie zmieni
                                        • tt-tka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 20:35
                                          michalska111 napisał(a):

                                          to chyba normalne, ze matka martwi sie o swojego syna, ktory
                                          > rowno niszczy sobie zycie i lata z nozem.

                                          Normalne, jak najbardziej. A to, ze syn stanowi zagrozenie dla innych, nie martwi cie ?

                                          Syn zaatakowal nozem niewinna kobiete
                                          > , bo nie dostal kasy.

                                          Syn zaatakowal, bo nie mogl sie napic.

                                          Gdyby nie szybka reakcja innych, syn rownie dobrze mogl j
                                          > a zabic.

                                          Rownie dobrze mogl zaatakowac, a nawet zabic napity, gdybys mu te kase dala.


                                          > Teraz i tak jest w czarnej du.... i nic tego nie zmieni

                                          jest w czarnej du..., bo ? Bo jest alkoholikiem ? Bo grozi mu odpowiedzialnosc karna ? Bo stanowi zagrozenie dla siebie i innych ? Co cie bardziej martwi ?

                                          NB Odwyk i terapia moglaby zmienic przynajmniej dwie z wymienionych. Jesli ja podejmie.
                                        • ona.ona3 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 20:49
                                          jest jeszcze młody, ludzie wychodzą z alkoholizmu, powinniście z mężem pomocy u fachowców poszukać, jeszcze wszystko może się ułożyć, tylko dajcie mu wolną rękę na to jak chce sobie życie układać, myślę, ze gdzieś w głębi wartości wyniesione z domu siedzą, tylko trzeba się jakoś do nich umieć odwołać
                                          • amb25 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 16.12.16, 12:47
                                            Ludzie nie wychodza z alkoholizmu. To choroba do konca zycia. Czasami uwarunkowana genetycznie, agresja po alkoholu tez (badania przeprowadzone w F. na populcji Finow). Alkoholicy tylko przestaja pic, a wiekszosc wczesniej czy pozniej i tak znow zaczyna.
                                        • aqua48 Do Michalskiej 15.12.16, 10:54
                                          michalska111 napisał(a):

                                          > Terapia nie ma w moim przypadku najmniejszego sensu.

                                          Dlaczego tak sądzisz? A może pomogła by Ci w dobry sposób ustosunkować się do problemów syna i realnie mu pomagać?


                                          >to chyba normalne, ze matka martwi sie o swojego syna, ktory
                                          > rowno niszczy sobie zycie i lata z nozem.

                                          Noo ja w podobnej sytuacji (oby mnie nie spotkała) martwiłabym się raczej przede wszystkim o osoby, które syn może na swej drodze napotkać... a o syna w drugiej kolejności.

                                          Syn zaatakowal nozem niewinna kobiete, bo nie dostal kasy.

                                          Nie. To wcale nie jest tak. To syn chciał abyś tak myślała i udała mu się ta pokrętna manipulacja doskonale jak widać. Syn zaatakował nożem człowieka bo chciał, bo nie widzi w takim czynie nic złego, bo nie liczy się dla niego drugi człowiek ani cudze życie, a wreszcie dlatego, że odwecie na niespełnienie swoich żądań chciał zepsuć coś na czym Tobie zależy, najwyraźniej nauczył się, że to działa. Jak widać działa - czujesz się ukarana, prawda? Pieniądze w tym wypadku to sprawa drugorzędna i jedynie pretekst. Podstawą jest Twoja relacja z synem i DLATEGO właśnie powinnaś iść na terapię aby tę relację spróbować naprawić.
                                          • tt-tka Re: Do Michalskiej 15.12.16, 15:59
                                            aqua48 napisała:


                                            > Syn zaatakowal nozem niewinna kobiete, bo nie dostal kasy.
                                            >
                                            > Nie. To wcale nie jest tak. To syn chciał abyś tak myślała i udała mu się ta po
                                            > krętna manipulacja doskonale jak widać. Syn zaatakował nożem człowieka bo chcia
                                            > ł, bo nie widzi w takim czynie nic złego, bo nie liczy się dla niego drugi czło
                                            > wiek ani cudze życie, a wreszcie dlatego, że odwecie na niespełnienie swoich żą
                                            > dań chciał zepsuć coś na czym Tobie zależy, najwyraźniej nauczył się, że to dzi
                                            > ała. Jak widać działa - czujesz się ukarana, prawda? Pieniądze w tym wypadku to
                                            > sprawa drugorzędna i jedynie pretekst.

                                            Wlasnie. Tych pretekstow moze byc bez liku i kazdy dobry /dla bijacego/ - bo nie dostal pieniedzy; bo dostal za malo; bo zostaly mu wreczone bez promiennego usmiechu; bo zupa byla za slona.
                                        • enith Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 15.12.16, 15:05
                                          michalska111 napisał(a):

                                          > Terapia nie ma w moim przypadku najmniejszego sensu.

                                          Alkoholizm jednego członka rodziny dotyczy CAŁEJ jego rodziny. Profesjonalnej pomocy potrzebujecie wszyscy i dziwi mnie, że mając takie jazdy z synem już od paru lat, jeszcze nie poszukaliście najbliższego ośrodka leczenia uzależnień i nie zwróciliście się o kompleksową pomoc. Michalska, uzależnienia się leczy, rodzinom uzależnionych się pomaga, ośrodki są, trzeba tylko ruszyć z miejsca i o tę pomoc poprosić! A ty nawet w obliczu sprawy karnej syna o napaść twierdzisz, że tobie terapia nie potrzebna. To idź do ośrodka i niech ktoś gramotny w sprawach uzależnień potwierdzi, że nie jest ci potrzebna. Co ci szkodzi?
                                          • michalska111 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 16.12.16, 10:42
                                            Co da mi terapia?,jaki jest sens terapii teraz, skoro to juz nic nie zmieni?
                                            Syn juz jest w takim wieku, ze nie potrzebuje mamusi na kazdyn kroku. Zreszta, inaczej pomaga sie bogu ducha winnemu dziecku, a inaczej takiemu, ktore chcialo kogos okaleczyc, zabic. Jeszcze tlumaczenie z glupim usmieszkiem, ze on chcialby byc taki jak Karol Kot. Da sie cos jeszcze tutaj zrobic i terapia ma to naprawic?
                                            • tt-tka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 16.12.16, 11:40
                                              Zaraz, spokojnie. Mowa o dwoch terapiach.
                                              Terapia syna jest wylacznie jego sprawa, czy cos mu da, to zalezy od wielu czynnikow. Miedzy innymi od tego, czy podejmie ja, jesli podejmie, z zalozeniem, ze pomoze mu to przestac pic (czemu pije, dlaczego mialby nie pic, co picie mu zabiera/niszczy etc) czy tez tylko dla swietego spokoju albo zrobienia dobrego wrazenia na sedzi.

                                              Twoja terapia da ci swiadomosc, jak syn toba manipuluje i jak ty sie temu poddajesz. Jesli zechcesz, bedziesz to robic dalej, ale juz z otwartymi oczami i swiadoma przyczyn i konsekwencji. Dowiesz sie, czy mozesz synowi pomoc i jak to robic nie szkodzac mu, nie utrwalajac/usprawiedliwiajac zachowan nie do przyjecia.
                                              Sobie pomoz, na poczatek.
                    • ona.ona3 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 10:18
                      a jak chcesz zająć się jego uzaleźnieniem? myślisz że dla takiej matki jaka ona jest pod groźbą "nie będę z tobą gadać, dopóki się nie wyleczysz" on uda się na terapię? takie ultimatum w sytuacji rozkładu rodzinnego nie zadziała

                      matka ma syna w tarapatach, ale wciąż ma syna, i trzeba na tym co jest zbudować zdrowe relacje oparte na tym, ze syn jest dorosły,

                      matka może mówić, ze szkoda jest jej jego młodego życia, że mógłby je inaczej wykorzystać, ale odwlekanie potraktoania go WRESZCIE jako dorosłego, jako odrębną jednostkę, bo całe życie jest z nim coś nie tak doprowadziło do tego co jest - chłopak uciekł w alkohol ze świata w którym zawsze był nie dość dobry, by przestać traktowac go przedmiotowo.
                      • tt-tka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 11:20
                        No jasne - faceta, ktory chodzi z nozem, rzuca sie z nim na bogu ducha winna osobe (bynajmniej nie te, z ktora rozmawial, i to w stylu "mam cie w d..., dawaj pieniadze") nalezaloby WRESZCIE potraktowac jako doroslego. Tylko obawiam sie, ze przez "potraktowanie jak doroslego" rozumiemy zupelnie co innego.
                        • ona.ona3 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 12:09
                          a czy ja namawiam, aby chronić go przed konsekwencjami czynów?
                      • 71tosia Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 12:11
                        chłopak jest alkoholikiem i w pierwszej kolejności tym trzeba się zajac. a to ze alkoholik pije bo go mama czy zona go nie rozumie, jest jednym z tych durnowatych mitow o alkoholikach. Alkoholik pije bo to lubi, bo ma genetycznie obniżony prog uzależnienie. A alkohol wywoluje agresje. Rozmowy nic tu nie dadza (pewnie było ich bardzo wiele a to ze chłopak mieszkal samodzielnie swiadczy ze rodzice podjeli probe traktowania go jako dorosłego i odpowiedzialnego), to co można zrobić to wykorzystać fakt ze pobyt w areszcie jest dla niego szokiem. Jeżeli to nie zadział to z pewności tłumaczenia mamusi tez nie pomoga.
                        • ona.ona3 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 20:43
                          ale co mi wtykasz nie moje teorie jak ta: "a to ze alkoholik pije bo go mama czy zona go nie rozumie"

                          nie chodzi o to co jest TERAZ ale co było w przeszłości co spowodowało, ze popadł w uzależnienie, teraz to on pije bo jest uzaleźniony, a nie dlatego, ze ktoś go nie rozumie, i żaden z niech nie miał, znam kilku alkoholików i żaden z nich "standardowego" , dzieciństwa,

                          jedno z czym się zgadzam to to, że areszt go może otrzeźwi, a matka powinna iśc do niego jako matka nie jako sędzia czy kat, bez żadnego "a nie mówiłam", bez żadnego "z tobą to od urodzenia problemy" powinna powiedzieć, ze kocha, że się martwi, że życzy mu aby wyszedł na prosta i wykorzystał swoje życie, tak by bylo ono dla niego znośne

                          osobiście to ja bym mu te pieniądze wtedy dała, ale przy okazji powiedziała mu to co powyżej

                          • 71tosia Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 23:23
                            obecnie uwaza sie to glownie genetyka decyduje o zalenieniach, pech ze akurat ten mlody czlowiek spotkal na swej drodze sprzyjajace uzalezenieniom okolicznosci. I wcale nie musi tu byc wielkiej winy rodzicow, partnera czy stresujacej pracy jak czesto swe uzalenienie tlumaczy alkoholik.
                            ps znam (niepijacego) alkoholika pochodzacego z fajnej kochajacej rodziny i czego to dowodzi, chyba niczego.
                            • ona.ona3 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 19.12.16, 17:34
                              "obecnie uwaza sie to glownie genetyka decyduje o zalenieniach"
                              a ja słyszalam ze trwa odwieczny spór
                              zadufana matka nigdy do błędu się nie przyzna tylko zgoni na geny, że syn pokręcony

                              "fajnej kochajacej rodziny"
                              ty tę rodziną tak oceniłaś z zewnątrz czy on tak o niej mówił?
                              ps. kochać można za bardzo, kochaniem można zemdlić
                              • 71tosia Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 19.12.16, 23:45
                                Moze jednak poczytaj o badaniach na temat uzaleznien zanim zaczniesz pisac o 'zadufanych matkach'.Tak ocenial rodzicow i moj znajomy i tak oceniala tez jego zona, bardzo lubila swoich tesciow. Ale ty oczywiscie wiesz lepiej.
            • ona.ona3 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 14.12.16, 10:07
              "Nie, prawdziwa pomoc dziecku to omówienie"
              świetnie, pod warunkiem, ze wcześniej zajdzie w rodzicach taka zmiana,ze to dziecko w ogóle bedze chciało cokolwiek z nimi omawiać, nagła komunikacja to nie jest do tak pstryknac palcem
    • enith Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 16.12.16, 18:36
      Dziwna jest twoja postawa, michalska. Dostałaś rady, jak ratować rodzinę, ale wszystkie skrytykowałaś. To chcesz pomocy dla dziecka, czy nie chcesz? Gdyby to było moje dziecko, poszłabym boso po gorących węglach do piekła i z powrotem, żeby mu pomóc. A ty nawet nie byłaś w ośrodku leczenia uzależnień! A przecież to nie była pierwsza taka akcja syna. Przecież on jest alkoholikiem co najmniej od dwóch lat, a pewnie i dłużej. Wasza reakcja? Dać dziecku mieszkanie i kupę kasy za obietnicę, że się poprawi. Alkoholikowi! I ty twierdzisz, że nie potrzebujesz terapii. Oj, czarno to widzę. Z takim twoim nastawieniem synowi nie pomożesz, a może wręcz pogorszysz jego sytuację.
      • michalska111 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 16.12.16, 18:57
        Pomoglabys dziecku, ktore probowalo zabic drugiego, niewinnego czlowieka? W porzadku, kazdy ma inne podejscie. Nie chce mi sie walkowac calej historii z synem, jak komus zalezy, moze pogrzebac w wyszukiwarce. Martwie sie o niego, owszem, ale sa takie sytujacje, gdzie chybs trzeba odpuscic. A terapia nie jest obowiazkiem. I terapia to nie jest zloty srodek na wszystkie problemy. W XXI wieki ludzie probuja wszystko terapiami i psychologami rozwiazac, ale nie tedy droga.
        • tt-tka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 16.12.16, 19:13
          A co uznajesz za pomoc ?
          Bo namawianie na terapie, ktora byc moze pomoze dziecku przestac pic, owszem, uprawialabym wytrwale. Chocby po to, by po odsiedzeniu wyroku dziecko nie sprobowalo zabic innego niewinnego czlowieka.

          Terapia nie jest panaceum na wszystko, jasne. Terapia pomaga zrozumiec (pomaga ! to nie jest cos, co nam zrobia, albo co zrobia za nas), jak doszlo do tego, co jest, jakie bledy zostaly popelnione, jak unikac kolejnych, jak radzic sobie ze soba, gdy sytuacja nas zaskakuje albo ciagnie nas do powtorzenia zachowan, ktore wpedzily nas/innych w klopoty.

          Co zrobisz, gdy syn dostanie wyrok w zawieszeniu/odsiedzi i wyjdzie i znowu zjawi sie u ciebie, zadajac pieniedzy ? Wiesz ?
        • enith Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 16.12.16, 19:30
          michalska111 napisał(a):

          > Pomoglabys dziecku, ktore probowalo zabic drugiego, niewinnego czlowieka?

          No pewnie, że tak, w końcu to moje dziecko! A ty po co założyłaś wątek pod tytułem "Jak jeszcze pomóc synowi"?? To wychodzi na to, że NIE CHCESZ mu pomóc. Nie rozumiem więc, po co wątek i po co zawracasz forumowiczom głowy. Ty chyba sama nie wiesz, czego chcesz.
          Ja swojemu dziecku pomogłabym w ten sposób, że pozwoliłabym mu W KOŃCU wziąć konsekwencje jego własnych decyzji na klatę. Jeśli to oznacza odsiadkę, to trudno. W więzieniu będzie miał chłopak czas na zastanowienie się, czy tak chce, żeby wyglądało jego życie. Może nawet miałby szansę na odwyk? Zrobiłabym wiele, żeby dać dziecku poczucie, że może na mnie liczyć, co nie oznacza absolutnie bronienia go przed skutkami jego własnych wybryków. Namawiałabym na terapię odwykową. Odcięłabym od finansowania alkoholu. I szukałabym pomocy dla siebie i męża, a także innych dzieci, jeśli bym je miała. To są podstawy, bez tego niewiele się zdziała.
        • aqua48 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 16.12.16, 19:41
          michalska111 napisał(a):

          > Pomoglabys dziecku, ktore probowalo zabic drugiego, niewinnego czlowieka?

          Ja tak i absolutnie nie odpuszczałabym. Starałabym się mu pomóc ZROZUMIEĆ co zrobił, jakie konsekwencje w związku z tym poniesie i jak może postępować aby takiego czynu nie popełnić ponownie. Jaką ma szansę na opanowanie nałogu i jakie wsparcie w rodzicach. Wsparcie nie w sensie jak go wybronić, tylko jak pomóc się w tej bardzo trudnej sytuacji ogarnąć i zostać wartościowym człowiekiem. Najgorsze co rodzic może zrobić to odwrócić się od dziecka na zasadzie rozczarowałeś nas to bądź sam i pij dalej.
        • ona.ona3 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 19.12.16, 17:40
          " W XXI wieki ludzie probuja wszystko terapiami i psychologami rozwiazac, ale nie tedy droga. "

          to którędy? akurat Pani chyba nie jesteś specjalistką od dobrych rozwiązań
      • michalska111 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 16.12.16, 22:29
        Mozna pomoc kazdemu, wlasnemu dziecku powinno sie niby pomoc w pierwszej klejnosci ( tak, pamietam o tytule watku i o tym, o czym napisalam w pierwszym poscie), ale JAK pomoc czlowiekowi, ktory nie zaluje tego, co zrobil, a tlumaczy, ze chcialby byc taki jak Karol Kot (kto to byl, chybs kazdy wie)? Nie, nie prosze o odpowiedz na to pytanie. Trzeba sie czasem znalezc w konkretnej sytuacji, zeby odpowiadac. Mimo wszystko dziekuje za niektire rady, jakie tutaj padly
        • tt-tka Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 16.12.16, 22:50
          Wybacz, jednak odpowiem.
          Syn niekoniecznie mowil serio, byc moze chcial epatowac sluchaczy, zaimponowac, przestraszyc. Sposob wybral idiotyczny i jesli bedziesz chciala rozmawiac z nim na ten temat, nie zaszkodzi zapytac, czy syn wie, jak skonczyl Kot i w jakim byl wieku. W moim odczuciu to takie szczeniackie kozakowanie, ktore skonczy sie, gdy chlopak dostanie w kosc (moge sie mylic, ale prawdopodobienstwo jest).
          Niemniej na Kota syn nie ma kwalifikacji, nawet jesli mowil szczerze. Zostal zlapany przy pierwszej probie, a zamach mu uniemozliwiono. Chciec to nie znaczy moc, lepiej niech sprobuje chciec czegos innego.
          • ona.ona3 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 19.12.16, 17:46
            człowiek dowartosciowany nie dowartościowywuje się w ten sposób, to nie pieniądze/mieszkanie tego chłopaka zepsuły, ale brak akceptacji od najbliższego otoczenia, ciekawe za co by go matka mogła pochwalić, co w swym życiu ten chłopak robił dobrze, z czego bywała dumna
            • 71tosia Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 20.12.16, 00:23
              Zastanawia mnie ta latwosc ferowania wyrokow; i tak mi sie przypomnial film 'porozmawiajmy o Kevinie' i przywolanego w tej dyskusji historia mordercy z Krakowa, tam tez gdyby mamusia syna bardziej kochala i akceptowala to nie byloby zadnych problemow?
              Nawet grama watpliwosci ze przyczyna moze byc choroba psychiczna, jakies zaburzenia, podloze genetyczne i ze czasami w tej samej rodzinie dwoje dzieci wychowywanych podobnie, w tych samych warunkach, przez tych samych rodzicow ma kompletnie inna droge zyciowa.
              • aqua48 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 20.12.16, 09:39
                71tosia napisała:

                > Nawet grama watpliwosci ze przyczyna moze byc choroba psychiczna, jakies zaburz
                > enia, podloze genetyczne i ze czasami w tej samej rodzinie dwoje dzieci wychowy
                > wanych podobnie, w tych samych warunkach, przez tych samych rodzicow ma komplet
                > nie inna droge zyciowa.

                Wiesz moim zdaniem rodzice NIGDY nie traktują wszystkich dzieci jednakowo. To po prostu niemożliwe. Jedno jest starsze, drugie młodsze, jedno ma taki charakter drugie inny, jedno takie potrzeby, drugie zupełnie, ale to zupełnie inne. Jednemu więcej wolno bo jest starsze, albo dlatego że jest młodsze, innemu mniej z TYCH SAMYCH powodów :) Rodzice też zazwyczaj przy jednym dziecku są młodsi, przy drugim już starsi, na innym etapie życia, często uważają, że jeśli coś z jednym przerobili to drugie drogą asymilacji wchłonęło i z nim nie trzeba już tak pracować. Albo odpuszczają bo są zmęczeni.. Albo nie zauważają, że drugie dziecko ma inne potrzeby i postępują z nim tak jak z poprzednim, bo przecież to się sprawdziło. Tak, że wcale nie znaczy, że jeśli dzieci wychowały się w tym samym domu, to mają być takie same, nawet jeśli inie mają żadnych zaburzeń, czy uszkodzeń nawet tych na pierwszy rzut oka niewidocznych dla otoczenia.
                • 71tosia Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 20.12.16, 18:43
                  nawet gdyby dzieci wychowano w idealnie tych samych warunkach ich drogi zyciowe pewnie byłyby rozne, bo ich uwarunkowania biologiczne nie sa jednakowe. Dzis już wiemy ze czysto behawiorystyczne teorie nie sa prawdziwe a zachowanie człowieka to nie jest prosta suma wyuczonych odruchow.
                  • mozambique Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 21.12.16, 09:58
                    no popatrzcie sobei na Kaczynskich
        • 71tosia Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 16.12.16, 23:20
          albo twoj syn jest psychopata albo jest przerazony i chce dodac sobie pewnosci siebie opowiadajac glupoty albo co wydaje mi sie najbardziej prawdowpodobne probuje cie 'ukarac', chce bys czula sie winna za to ze ma klopoty. Jezeli to ten ostatni przypadek to najlepiej sie zdystansowac od syna ograniczajac na rzie do pomocy prawnej. Niech troche ochlonie i poczuje ze sytuacja jest powazna. No i moze skoro syna zachowuje sie jak zachowuje i do tdochodzi ta jego fascynacji marderca to moze warto jednak syna skierowac na badania psychiatryczne?
          ps I tak przy okazji przeczytalam ze podczas sekcji jego zwłok u Karola Kota stwierdzono rozległego guza mozgu, co do pewnego stopia moglo tlumaczyc jego psychopatyczne zachowania.
        • enith Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 17.12.16, 03:23
          Michalska, ja podejrzewałam to już wcześniej, ale teraz, po tym co napisałaś o Kocie, uważam, że jestem na dobrym tropie. Moje podejrzenia są takie, że twój syn albo jest w jakimś stopniu ograniczony intelektualnie, albo ma rys psychopatyczny. Zwłaszcza wątek, w którym pisałaś o tym, że syn wziął sobie psa i nie daje mu jeść ani pić przed wyjściem do pracy, by mu pies "nie brudził". Twój syn albo ma obniżony poziom inteligencji i zwyczajnie nie łączy faktów (pies głodzony, pies zdechnie) albo nie ma empatii albo ma organiczone rozeznanie własnych czynów (ograniczoną poczytalność). I pytanie: czy on tak miał zawsze, jeszcze przed popadnięciem w alkoholizm? Nie było jakiś epizodów w czasie twojej ciąży czy porodu (niedotlenienie, zachłyśnięcie)? Jakiś wypadek w dzieciństwie? Jak u niego z nauką? Zwracał wam ktoś uwagę na jakieś kłopoty syna w przedszkolu czy szkole? Wszystko, co piszesz, jest mocno niepokojące i nie jestem pewna, czy tylko alkoholizm jest tu przyczyną kłopotów z synem. Nie zdziwiłabym się wcale, gdyby alkoholizm był SKUTKIEM jakiś wcześniejszych kłopotów ze zdrowiem psychicznym, albo wrodzonych albo nabytych.
          • aqua48 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 17.12.16, 14:41
            enith napisała:

            > twój syn albo jest w jakimś stopniu ograniczony intelektualnie, albo ma rys psychopat
            > yczny. Wszystko, co piszesz, jest mocno niepokojące i nie jestem pewna, czy ty
            > lko alkoholizm jest tu przyczyną kłopotów z synem. Nie zdziwiłabym się wcale, g
            > dyby alkoholizm był SKUTKIEM

            Jestem podobnego zdania i tym bardziej nalegałabym na pomoc synowi - badania, leczenie, ewentualnie wnioskowanie o ubezwłasnowolnienie i następnie leczenie. Z tego co opisujesz syn obecnie zagraża ewidentnie i sobie i społeczeństwu. Odwrócenie się od niego teraz to ucieczka od problemu, który należy rozwiązać. To nie jest niegrzeczny niuniuś, który sporadycznie za dużo pije.
    • rayenne Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 16.12.16, 19:06
      Szanowna Pani. Moim zdaniem, jest Pani w pełni świadoma sytuacji i konsekwentna w swoim postanowieniu wycofania finansowania nałogu syna, więc raczej nie ma tu mowy o współuzależnieniu. Terapia to zadanie syna. Jednak najpierw musi on się zmierzyć z konsekwencjami przestępstwa, które popełnił. On musi zrozumieć zależność pomiędzy czynem, a konsekwencją tego czynu. Owszem, może Pani wspomóc go poprzez pomoc prawną czy psychologiczną, jednak nie można Pani, nawet przez chwilę, potraktować całego zajścia jako "Pani, a nie syna problemu" (bo nie dałam pieniędzy....). Nie powinien mieć również wrażenia, że to Pani i męża sprawa, że po raz kolejny za niego wszystko załatwicie, a on sobie spokojnie poczeka na zakończenie. Bardzo ważny jest (niezależnie od procedur przewidzianych prawem) stosunek syna do popełnionego czynu, czy zdaje sobie sprawę, że mógł odebrać komuś życie? To już nie trzaśnięcie drzwiami zbuntowanego nastolatka (jak wydaje się go Pani postrzegać). Pozwolenie synowi na poniesienie konsekwencji zachowania to - według mnie - najlepsza pomoc. Może go Pani wspierać psychicznie, zapewniać o tym, że go kocha, ale jednocześnie jasno wyrazić brak akceptacji i zrozumienia dla zachowań, jakie prezentuje.
      • ona.ona3 Re: Jak jeszcze pomoc 20-letniemu synowi? 19.12.16, 17:37
        zgadzam się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka