bode26
11.04.17, 20:12
Dzień dobry,
nie wiem, czy jest to właściwe forum, ale liczę na czyjąś pomoc.
Od pewnego czasu mam poważne problemy w pracy z moją szefową. Nie jestem pewna, czy to jest mobbing...
Zacznę od tego, iż pracuję w obecnym zespole już od 5 lat. Od samego początku, przez pierwsze 3 lata byłam wręcz "pupilką" szefowej. Doceniała mnie za moją fachowość, dokładność, doświadczenie, stawiała mnie wszystkim za wzór. A ja naprawdę lubiłam swoją pracę, odczuwałam satysfakcję, pracowałam "za trzech", w godzinach pracy i po godzinach pracy.
W 2015 roku zapadłam na depresję spowodowaną bardzo długim bezrobociem mojego męża.
Potrafiłam nie spać przez pół roku, każdej nocy wybudzałam się o 1-2 nad ranem i zasypiałam dopiero nad ranem około 4-5 (o 5.20 pobudka do pracy), rozpłakać się bez powodu, np. w trakcie jazdy autobusem, albo rozmawiając z kimkolwiek. Następnie etap całkowitej obojętności, leżenia i patrzenia w sufit (do pracy notabene potrafiłam się zwlec, a nawet pracowałam po godzinach, bo czułam się doceniana). W końcu trafiłam do psychiatry i po 2 miesiącach leczenia poszłam na 3 miesięczne zwolnienie lekarskie.
Po powrocie z L4 w dalszym ciągu miałam bardzo dobre relacje z szefową. Rozmawiałyśmy kilka razy dziennie.
Wszystkie dotychczasowe oceny roczne mam bardzo wysokie. Jestem oceniana przez moją szefową znacznie powyżej poziomu wymaganego na moim stanowisku pracy.
Wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, iż:
1) moja szefowa od około 1,5 roku nie zleciła mi żadnej pracy. Zadania, które wykonuję otrzymuję od innych osób. Tematy, które wpływają do szefowej są rozdzielane pomiędzy pozostałych członków zespołu, ale nigdy ja ich nie otrzymuję. Nawet wtedy, kiedy wyraźnie tylko ja posiadam odpowiednie kompetencje do ich realizacji.
2) Potrafi rozmawiać kilka razy dziennie z pozostałymi członkami zespołu (codziennie), natomiast ze mną rozmawia 2-3 razy w miesiącu po około 45 minut (omawianie realizacji zadań). I w czasie tych rozmów odnoszę wrażenie, jakby samo moje istnienie ją denerwowało.
3) wyklucza mnie z zadań zespołu - organizuje telekonferencje, w których uczestniczą wszyscy pozostali, tylko ja nie dostaję zaproszenia
4) w zakresie celów premiowych zespołowych nie ma wykazywanych i rozliczanych zadań przypisanych do mnie, a następnie obcina mi premie. Po ostatniej obciętej premii zapytałam dlaczego mi obcięto, bo chciałabym dowiedzieć się, co powinnam poprawić. Powiedziała, że nie chodzi o wyniki pracy, tylko o to, że Prezes chciał szczególnie wyróżnić 2 pracowników naszego zespołu i musiała mi zabrać, bo ja mam wysoką pensję (wypracowaną przez 25 lat pracy), żeby im dać.
5) przynajmniej 2-3 razy w roku słyszę, że nikt nikogo na siłę nie trzyma i każdy może znaleźć sobie pracę marzeń. Taka była ostatnio odpowiedź na moje pytanie, czy mogłabym dostawać więcej zadań, bo mam dużo wolnego czasu. Ten tekst jest wygłaszany nie tylko do mnie, ale na spotkaniach całego zespołu, do wszystkich.
4) dodatkowo słyszę teksty typu: "po 40" powinno się robić to, co się lubi i do niczego się nie zmuszać - oczywiście ja jestem "po 40" (ona też), zaś wszyscy pozostali członkowie zespołu w granicach 27-32 lata.
Wstając rano do pracy mam bóle brzucha, zaczynam znowu mieć problemy ze snem (wybudzanie się) i obawiam się, ze czeka mnie kolejna depresja.
Bardzo proszę wszystkich, którzy przechodzili przez taki etap o podzielenie się swoimi refleksjami i dobrymi radami, bo ja już jestem u kresu sił. Staram się naprawdę wzorowo pracować, ale moja samoocena jest już blisko poziomu ziemi.
Byłabym również wdzięczna za wszelkie rady Pani Ekspert :-)
Pozdrawiam
Ola