Dodaj do ulubionych

czy to mobbing?

11.04.17, 20:12
Dzień dobry,
nie wiem, czy jest to właściwe forum, ale liczę na czyjąś pomoc.
Od pewnego czasu mam poważne problemy w pracy z moją szefową. Nie jestem pewna, czy to jest mobbing...
Zacznę od tego, iż pracuję w obecnym zespole już od 5 lat. Od samego początku, przez pierwsze 3 lata byłam wręcz "pupilką" szefowej. Doceniała mnie za moją fachowość, dokładność, doświadczenie, stawiała mnie wszystkim za wzór. A ja naprawdę lubiłam swoją pracę, odczuwałam satysfakcję, pracowałam "za trzech", w godzinach pracy i po godzinach pracy.

W 2015 roku zapadłam na depresję spowodowaną bardzo długim bezrobociem mojego męża.
Potrafiłam nie spać przez pół roku, każdej nocy wybudzałam się o 1-2 nad ranem i zasypiałam dopiero nad ranem około 4-5 (o 5.20 pobudka do pracy), rozpłakać się bez powodu, np. w trakcie jazdy autobusem, albo rozmawiając z kimkolwiek. Następnie etap całkowitej obojętności, leżenia i patrzenia w sufit (do pracy notabene potrafiłam się zwlec, a nawet pracowałam po godzinach, bo czułam się doceniana). W końcu trafiłam do psychiatry i po 2 miesiącach leczenia poszłam na 3 miesięczne zwolnienie lekarskie.
Po powrocie z L4 w dalszym ciągu miałam bardzo dobre relacje z szefową. Rozmawiałyśmy kilka razy dziennie.

Wszystkie dotychczasowe oceny roczne mam bardzo wysokie. Jestem oceniana przez moją szefową znacznie powyżej poziomu wymaganego na moim stanowisku pracy.
Wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, iż:

1) moja szefowa od około 1,5 roku nie zleciła mi żadnej pracy. Zadania, które wykonuję otrzymuję od innych osób. Tematy, które wpływają do szefowej są rozdzielane pomiędzy pozostałych członków zespołu, ale nigdy ja ich nie otrzymuję. Nawet wtedy, kiedy wyraźnie tylko ja posiadam odpowiednie kompetencje do ich realizacji.

2) Potrafi rozmawiać kilka razy dziennie z pozostałymi członkami zespołu (codziennie), natomiast ze mną rozmawia 2-3 razy w miesiącu po około 45 minut (omawianie realizacji zadań). I w czasie tych rozmów odnoszę wrażenie, jakby samo moje istnienie ją denerwowało.

3) wyklucza mnie z zadań zespołu - organizuje telekonferencje, w których uczestniczą wszyscy pozostali, tylko ja nie dostaję zaproszenia

4) w zakresie celów premiowych zespołowych nie ma wykazywanych i rozliczanych zadań przypisanych do mnie, a następnie obcina mi premie. Po ostatniej obciętej premii zapytałam dlaczego mi obcięto, bo chciałabym dowiedzieć się, co powinnam poprawić. Powiedziała, że nie chodzi o wyniki pracy, tylko o to, że Prezes chciał szczególnie wyróżnić 2 pracowników naszego zespołu i musiała mi zabrać, bo ja mam wysoką pensję (wypracowaną przez 25 lat pracy), żeby im dać.

5) przynajmniej 2-3 razy w roku słyszę, że nikt nikogo na siłę nie trzyma i każdy może znaleźć sobie pracę marzeń. Taka była ostatnio odpowiedź na moje pytanie, czy mogłabym dostawać więcej zadań, bo mam dużo wolnego czasu. Ten tekst jest wygłaszany nie tylko do mnie, ale na spotkaniach całego zespołu, do wszystkich.

4) dodatkowo słyszę teksty typu: "po 40" powinno się robić to, co się lubi i do niczego się nie zmuszać - oczywiście ja jestem "po 40" (ona też), zaś wszyscy pozostali członkowie zespołu w granicach 27-32 lata.

Wstając rano do pracy mam bóle brzucha, zaczynam znowu mieć problemy ze snem (wybudzanie się) i obawiam się, ze czeka mnie kolejna depresja.

Bardzo proszę wszystkich, którzy przechodzili przez taki etap o podzielenie się swoimi refleksjami i dobrymi radami, bo ja już jestem u kresu sił. Staram się naprawdę wzorowo pracować, ale moja samoocena jest już blisko poziomu ziemi.

Byłabym również wdzięczna za wszelkie rady Pani Ekspert :-)
Pozdrawiam
Ola


Obserwuj wątek
    • gonzo_101 Re: czy to mobbing? 11.04.17, 21:10
      Witaj Olu.
      Co prawda nie jestem Panią Ekspert, ale wiem co to walka z depresją. Jak dla mnie jesteś książkowym wręcz przykładem osoby zewnątrzsterownej. Twoje poczucie własnej wartości ulokowane jest poza Twoją osobą i jest uzależnione od opinii i działań innych osób. Kiedy w pracy jesteś chwalona/doceniana twoja samoocena rośnie, ale kiedy nie dostajesz pozytywnych bodźców z zewnątrz twoja samoocena pikuje w dół. Podobnie w relacji z mężem, mąż ma kłopoty ze znalezieniem pracy, a Ty dostajesz objawów depresyjnych. Nie świadczy to źle o waszym związku, ale świadczy źle o najważniejszej relacji - czyli relacji ze sobą samą.
      Myślę, że nie udźwigniesz tematu bez wsparcia terapeuty, tym bardziej że już pojawiają się somatyzacje.
      • eukaliptusy Re: czy to mobbing? 12.04.17, 07:59
        Gonzo, nie zgadzam się z tym co piszesz.
        Wzmacnianie samooceny to nie jest wyjście z tej konkretnej sytuacji. Ola jest obiektywnie szykanowana, a ty jej radzisz, żeby się wzmocniła to przestanie się tym tak przejmować.
        Niestety nasz mózg jest tak skonstruowany, że ostracyzm odczuwamy tak samo jak ból fizyczny, to co się dzieje nie jest kwestia subiektywna, a w pracy spedzamy połowę zycia.
        Ola już od 1.5 roku udaje, że nic się nie dzieje. Nawrot depresji to jasny znak, ze najwyższa pora na zmianę.
        • gonzo_101 Re: czy to mobbing? 12.04.17, 13:35
          Wzmacnianie samooceny jest równoznaczne z wyjściem z tej sytuacji i to dosłownie. Zdrowe poczucie wartości i odbudowanie siebie od środka sprawi, że autorka nie będzie już mieć żadnych wątpliwości co do postępowania szefowej. Będzie wiedziała( to co my),że to oczywisty mobbing i szukała konstruktywnego rozwiązania dla siebie np. znalezienie nowej pracy. Nie będzie już w niej zgody na krzywdzące zachowania innych, uniezależni się od ocen innych ludzi na jej temat. Takie "pracowanie za trzech" i to po godzinach to nieszanowanie siebie. Ale naprawdę dużo można wypracować w terapii do której zachęcam autorkę.
    • eukaliptusy Re: czy to mobbing? 11.04.17, 21:18
      Tak.
      To jest klasyczny mobbing.
    • soffia75 Re: czy to mobbing? 11.04.17, 22:28
      Zgadza się, nieprzydzielanie zadań (albo przydzielanie zadań znacznie poniżej kwalifikacji pracownika) oraz wykluczanie z działań zespołu to też forma mobbingu. To również sposób na pozbycie się pracownika, którego chciałoby się zwolnić, ale nie ma ku temu podstaw (błędów, zaniedbań itp.).
      Bez względu na motywy takiego działania szefowej radziłabym Ci rozejrzeć się za nową pracą - to znacznie lepsza opcja niż walka z wiatrakami w postaci negatywnie nastawionego przełożonego.
    • 71tosia Re: czy to mobbing? 12.04.17, 00:31
      trudno zgadnac z twojego opisu albo mobbing albo wrecz pzeciwnie, szefowa swiadoma twoich wczesniejszych problemow zdrowotnych chce jakos cie chronic, uwazajac ze nadmiar zadan bedzie cie stresowac. Do tego dochodza chyba mala wrazliwosc szefowej a przewrazliwenie twoje np uwage dotyczaca wieku moze dla niej znaczyc takie przyjacielskie 'wiesz w naszym wieku czlowiek nie musisz juz tak ciezko pracowac, masz juz pewna pozycje zawodowa' ktora ty ja odczytujesz 'po 40 jestes beznadziejnym pracownikiem'. Jezeli mialas z nia wczesniej dobre relacje moze warto pogadac, moze na neutralnym gruncie, alternatywa jest szukanie innej pracy. Jezeli szefowa jest zle do ciebie nastawiona to pewnie latwiej bedzie zmienic prace niz jej nastawienie.
    • amb25 Re: czy to mobbing? 12.04.17, 07:04
      Szukaj sobie nowej pracy. Moze byc tak, ze szefowa stweirdzila, ze stanowisz dla niej zagozenie. Z jednej strony potrzebuje takiego pracownika a z drugiej dobrze byloby sie go pozbyc. Skoro szef wyroznia innych a ciebie karze (obcina premie) to szukalabym pracy.
      Znajoma przeszla mobing w pracy, miala depresje co odbijalo sie na jej malzenstwie, a mimo to za wszelka cene chciala zostac w tej pracy. W koncu szef znalazl powod, zeby jej dac wypowiedzenie, a ona przyjela to z rezygnacja (a wszyscy w firmie trzesli gaciami czy do sadu nie pojdzie). Znalazla nowa prace i po prau tygodniach moga odstawic tabletki nasenne i przesciwdepresyjne a po prau miesiacach w normalnej pracy jest noramalna, szczesliwa kobieta. Teraz zaluje, ze tak bardzo bala sie zmiany pracy.
    • eukaliptusy Re: czy to mobbing? 12.04.17, 08:08
      Olu, czy podczas leczenia depresji konsultowałas się z psychologiem/ terapeutą?
      Wyjasnienie depresji jako spowodowanej bezrobociem męża jakoś mnie nie przekonuje. Również zastanawiam się dlaczego tak bardzo wątpisz w swoją ocenę sytuacji w pracy i szukasz potwierdzenia od osób trzecich - sprawa jest dosyć jasna. Wreszcie koncentracja na pracy może być oznaką wypełniania pustki na innych frontach życiowych.
      • aqua48 Re: czy to mobbing? 12.04.17, 08:47
        Szukaj nowej pracy. To co robi Twoja szefowa to mobbing w białych rękawiczkach (trudny do udowodnienia). Absolutnie nie zgadzam się z 71tosią, że szefowa jakoby chciała Cię chronić. Odsuwanie od zadań, organizowanie spotkań bez Twego udziału, obcinanie premii pod głupim pozorem i rzucanie chamskich haseł to JEST mobbing. Pytanie o brak premii powinnaś zadać na piśmie i poprosić o taką samą odpowiedź. Tak samo jak prośby o przydzielanie zadań odpowiednich do Twoich kwalifikacji i stanowiska. Staraj się w ogóle kontaktować z szefową na piśmie/mailem i zbieraj jej odpowiedzi.
        A co reszta zespołu? Masz z nimi dobre kontakty? Masz z kim w pracy porozmawiać na temat Twojej sytuacji?
    • bode26 Re: czy to mobbing? 12.04.17, 19:19
      Bardzo Wam wszystkim dziękuję za tak liczny odzew.
      To, że większość z Was potwierdziła, iż to jest mobbing wiele mi dało, bo dotychczas cały czas analizowałam tę sytuację i ciągle nie byłam pewna, czy nie wyolbrzymiam sytuacji. Były dni, że wracałam z pracy z płaczem z powodu maili od szefowej, ale były też takie, że byłam w dobrym humorze (w dniach, kiedy szefowa się ze mną w ogóle nie kontaktowała, a ja po prostu mogłam wykonywać w spokoju moje obowiązki).

      Pewnego dnia doszłam do wniosku, że jeżeli dalej tak będę wszystko przeżywać, to wcześniej czy później odbije się to na moich obowiązkach i rzeczywiście będzie mnie mogła zwolnić za jakieś zaniedbanie. Zaczęłam brać leki ziołowe na wyciszenie i trochę mi lepiej. W czasie kiedy szefowa mnie nie nęka mailami, da się pracować, tym bardziej, że z pozostałymi członkami zespołu mam dobre relacje, lubimy się i pomagamy sobie. Np. jeden z kolegów zaprosił mnie ostatnio na telekonferencję, na którą nie zaprosiła mnie szefowa, gdyż zakres spraw omawianych pokrywał się z moimi obowiązkami.

      Pozostali członkowie zespołu mówią, że da się z nią wytrzymać, ale:
      - nie wolno przyjmować jej uwag do siebie,
      - zawsze potakiwać: trawa zielona - ok, trawa niebieska - ok, nawet jeżeli jest tak naprawdę biała i przytakiwanie jest ze stratą dla firmy
      - nie zwracać uwagi na jej fochy: rano ma zły humor, to się nie należy odzywać do niej, a niestety zły humor ma co drugi dzień (ja z nią nie jestem w pokoju, więc nie wiem, jaki danego dnia ma humor, ale po głosie od razu można poznać)
      - ciągle zabiegać o jej uwagę [to akurat nawet ona sama mi napisała w mailu, że pozostali pracownicy bardzo zabiegają o rozmowę z nią, a ja nie]. Kiedyś nie musiałam zabiegać o rozmowę z nią. Byłam przyzwyczajona, że szefowi nie zawraca się głowy, ale jeżeli masz do niego sprawę, to w zależności od pilności i wagi tematu można było do niego pójść prawie w każdej chwili - tak było prawie przez 15 lat pracy.
      Na początku pracy z szefową też tak było, jak dzwoniłam rozmawiała ze mną godzinami. Teraz nawet jak zadzwonię, to albo nie odbiera, albo rzuca hasłem: "Oluniu, nie mam teraz czasu, zadzwonię za chwilkę". Po godzinie, czy dwóch ja dzwonię ponownie i słyszę, "ale mów szybko, bo za minutę mam telekonferencję". I rzeczywiście jestem w stanie zadać jedno pytanie i się rozłącza. Na maile odpowiada wcześniej lub później, zazwyczaj później - standardowo po tygodniu.
      Dlatego nauczyłam się radzić sobie sama, ewentualnie w kontakcie z Dyrektorem, który w dalszym ciągu mnie bardzo ceni za fachowość i prawie zawsze ma dla mnie czas. Niestety z moją szefową przyjaźnią się od około 8 lat, więc nie mogę liczyć na to, że wstawiłby się za mną w przypadku jakiejkolwiek konfrontacji.

      Zdaję sobie sprawę z tego, że w takiej sytuacji pozostaje mi już tylko szukanie pracy. Ale tak, jak pisaliście niska samoocena mi tego nie ułatwia. Być może dlatego zostałam kozłem ofiarnym, bo czytałam, że osoby z wysoką samooceną nie zostają takimi kozłami.

      Nie napisałam Wam wcześniej, że ja nie jestem pierwszą osobą w zespole, która ma takie doświadczenia z tą szefową.
      3 lata temu pracowała u nas 27-latka, którą szefowa potraktowała tak samo od początku jej pracy: brak zlecania zadań, brak kontaktu, nie włączanie w prace zespołu, obcinanie premii. Podobno jej się nie podobała, bo została przyjęta do pracy przez Dyrektora, a nie przez nią. Dziewczyna po roku pracy trafiła do psychiatry, który stwierdził depresję i zalecił leki. Skończyło się to 4-miesięcznym zwolnieniem. W trakcie zwolnienia dziewczyna znalazła sobie nową pracę i złożyła wypowiedzenie. Nikt z kierownictwa nawet nie zapytał jej dlaczego.
      Dlatego chciałabym kiedyś móc założyć w sądzie sprawę o mobbing. O ile będę na tyle silna, aby to zrobić.
      Na daną chwilę drukuję maile od szefowej, ale zdaję sobie też sprawę, iż brak zlecania zadań ciężko będzie mi udowodnić.

      Macie rację, że jestem osobą zewnątrzsterowną. Było tak od najmłodszych lat. Jak mama była zadowolona, to ja też byłam zadowolona. Ale moja mama była ciągle niezadowolona. Przykład: wracam ze szkoły z 4+ (pięciostopniowa skala ocen), a mama pyta: a dlaczego nie 5? A kto dostał 5? itp. Więc ja też nie byłam zadowolona z tego 4+. I nie było ważne, że była tylko jedna piątka, dwie czwórki, a reszta dostała trójki i dwójki. Ważne było, że nie była to piątka. Dlatego dzieci staram się chwalić za włożony trud, a nie za 5 czy 6. Ale z drugiej strony taki musiałam mieć charakter, bo na mojej siostrze nie robiło to wrażenia. Ona cieszyła się, ze dostała 3 i koniec tematu.

      Do terapeuty zaczęłam już chodzić na początku objawów depresji, ale po roku czasu dałam sobie spokój. Leki zaczęły działać, a efektów terapii jakoś nie zauważałam. Ponadto musiałam płacić - 100 zł. za wizytę (chodziłam prywatnie). Terapia behawioralna bazowała na wypracowaniu sposobów reagowania na konkretne sytuacje. Np. Szef przychodzi do pracy, ja od razu przyjmuję, ze coś źle zrobiłam, ale trzeba się zastanowić nad innymi przyczynami jego złego humoru: zaspał i spóźnił się na autobus, żona na niego nakrzyczała rano, że nie zajmuje się dziećmi itp.
      Być może mój przypadek wymagał kilkuletniej terapii i jej przerwanie było błędem, albo trafiłam na kiepskiego terapeutę, dlatego efekty były mizerne.

      Pozdrawiam serdecznie
      Ola





      • ortolann Re: czy to mobbing? 12.04.17, 20:36
        Jakbym czytała o sobie :( Z tym, że ja już jestem po zmianie pracy i odżyłam. Spotkałam się z koleżankami z poprzedniej pracy i mówią, że aż fizycznie się zmieniłam i widać po mnie, że zrobiłam dobrze. To jest straszne, że takie osoby kierują ludźmi, ale niestety potrafią być tak przebiegłe, że walkę z nimi uważam za przegraną. Kierownictwo zapewne dobrze sobie zdaje sprawę z tego, co to za osoba. Jednak skoro jej nie korygują ani nie wymienili na kogoś innego, to trzeba będzie sobie radzić inaczej. Szukaj pracy - to najlepsze wyjście. Nie ma widoku na poprawę. Osobiście, mam wrażenie, że ta osoba może czuć się w jakiś sposób zagrożona przez Ciebie, być może dlatego tak Cię zwalcza.
        Ja byłam chyba na skraju depresji, czy też wypalenia zawodowego. Wspominam to jako bardzo trudny okres, teraz jestem jakby w procesie leczenia się z tego wszystkiego; od zmiany pracy mięło pół roku.
        Trzymam kciuki za Ciebie, bardzo dobrze rozumiem Twoje położenie. Mam wrażenie, że w Twojej historii moja własna odbiła się jak w lustrze, aż mnie dreszcze przeszły.
        Życzę Ci wszystkiego dobrego, nie daj się tej małpie.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: czy to mobbing? 15.04.17, 09:16
      Formalnie, zgodnie z definicją, zachowania Pani szefowej można podciągnąć pod mobbing.
      Problemem będzie udowodnienie celu. Czy rzeczywiście jej zachowania mają na celu poniżenie, izolowanie, ośmieszenie czy wyeliminowanie?
      Tutaj się kryje najważniejsza sprawa, sprawa emocji. Formalnie trudna do udowodnienia, ale nie niemożliwa, bo jednak za uczuciami stoją określone zachowania.
      Moja odpowiedź będzie zatem dotyczyła emocji.
      Wydaje mi się, sądząc z tego co Pani opisała, że szefowa zaczęła reagować na Pani słabość związaną z depresyjnością. Są wśród szefów tacy, którzy nie mogą tego znieść i zaczynają świadomie lub nie, jeszcze bardziej osłabiać taką osobę. Może nie mają realnie celów mobbingowych, ale tak to wygląda i tak to może być przeżywane.
      Drugą nieświadomą przyczyną takich zachowań może być Pani wiek. Skoro jest Pani najstarsza w zesole i w zbliżonym wieku do szefowej, to ją to może irytować. Z przyjemnością więc zwraca się do młodych , ich promuje, wynagradza, wywyższa. Sama czują się bliżej nich czyli młdszą, dynamiczniejszą itp.
      Pani bardzo reaguje na takie zachowania. Podlegając im, zaczyna się Pani czuć jeszcze słabsza, bezwartościowa, gorsza, odtrącona, może nawet dotknięta czy wręcz upokorzona.
      To oczywiście okropny stan, skupiający uwagę, nie dający się wyrugować ze świata wewnętrznego.
      Zastanawiam się czy formalna sprawa o mobbing da Pani poczucie siły i sprawczości. Bo o to tu najbardziej chodzi. Aby Pani odzyskała kontrole nad sytuacją, a nie pogrążała w zapaści z powodu braku wpływu na rzeczywistość.
      Poza sprawą o mobbing, może go Pani uzyskać np: jawnie protestując przy zespole z wykluczania Pani z zebrań czy z rozdziału zadań.
      Może Pani porozmawiać szerzej z szefową o tym w rozmowie, o którą Pani poprosi. Trzeba się do niej przygotować, ale może warto. Nie umiem ocenić jej skuteczności. Nie wszytko da się w rozmowie wyjaśnić i przez nią zmienić.
      Może Pani w istocie zmienić pracę, ale to może być trudne lub przezywane jako porażka. Ale w końcu możliwe i lepsze niż tkwienie w emocjonalnie szachu.
      Nie zależnie od tego można pracować nad sobą. Nie tyle nad zewnątrzsterownością, ale nad wrażliwością na oceną i nad relacją z kobietą w roli autorytetu. Co z tego, że szefowa się tak zachowuje. Pani i tak nadal jest dobrze ocenianym fachowcem z kwalifikacjami. Nadale jest Pani osobą skrupulatną. Nadal ma Pani doświadczenie i kompetencje. To nie znika i może się Pani na tym opierać nadal. I nie pozwolić sobie tego samopoczucia odebrać.
      Agnieszka Iwaszkiewicz




    • bistian Re: czy to mobbing? 15.04.17, 10:31
      Budowanie opinii o sobie tylko w oparciu na tej pracy, to duży błąd, a siedzenie latami w jednej pracy to drugi błąd. Warto robić coś innego, szykować sobie inny zawód albo nowe kompetencje. Jeśli jest czas, a nie chce się pracy zmieniać, warto to wykorzystać na nauczenie się nowego oprogramowania, bardzo dobre poznanie pewnej części przepisów łącznie z orzeczenia czy cokolwiek innego przydatnego firmie i sobie. Nikt się nie przyczepi do tego, najwyżej dołoży pracy, ale przecież to też nie będzie przegrana.
      Pół godziny codziennie i po trzech miesiącach inni zaczną przychodzić z problemem, przygotowaną osobę można nie lubić, ale trudno jest ją ignorować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka