iziula1 06.05.17, 18:31 Artykuł w WO jest o mnie. To ja krzyczałam. www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,127763,21755761,tata-zabija-mame.html?disableRedirects=true Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
differentview Re: Tata zabija mamę 06.05.17, 19:02 Sparalizowalo mnie. Napisze cos wiecej jak dojde do siebie. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Tata zabija mamę 06.05.17, 19:46 Myślę, że powoli, ale jednak poziom świadomości ludzi się zmienia. I postawy. W tym samym wydaniu WO jest wywiad z "tą" Karoliną Piasecką. Co najmniej równie przejmujący. Ale dzięki takim coming-outom ludzie mogą ustosunkować się do pewnych spraw, wiedzieć, jak zareagować, co zrobić i czy w ogóle zrobić. Myślę, że będzie coraz lepiej - tzn przemoc będzie istnieć, ale nikt nie będzie się z niej smiał (jak ksiądz, opisany w wywiadzie przez Piasecką). Zło zostanie w końcu nazwane złem, ze wszystkimi tego konsekwencjami dla sprawcy. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: Tata zabija mamę 07.05.17, 09:45 szpil1 napisała: > Ściskam mocno, Iziula. Ja też. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Tata zabija mamę 07.05.17, 18:47 Dziewczyny ja się zastanawiam ile takich dzieci jest? Jak długo sąsiedzi potrafią "nie słyszeć" takiej przemocy i dziecięcego krzyku, łez. A rodzina? Moja mama czasem znikała,ja szłam pod opiekę chrzestnej matki. Znikala oznacza szpital po pobiciu. Pierwsze wspomnienia mam od około 3 r.ż. Ale i wcześniej musiało być źle bo z tego okresu nie mam uśmiechniętych zdjęć,jedno nawet mam ze śladami pobicia na twarzy. Najgorsze były momentu kiedy byłam już taka zmęczona,i nie dałam już rady płakać,krzyczeć,błagać ojca...chciałam tylko spać. Spać. I tak się bałam ze jak się obudze to będzie po wszystkim,że nie ocalę mojej mamy...ze nie będzie jej. Jeden z momentów mojej terapii taki najbardziej wzruszający to ten kiedy terapeuta zapytała,co chciałabyś zrobić,powiedzieć tej małej dziewczynce którą wtedy byłaś a ja po prostu chciałam ją przytulić . Przytulić. Ochronić. Kochać. Do dziś przy jakichkolwiek odglosach za ściany mam objawy psychosomatyczne. Głośne rozmowy,krzyk,odgłos upadku moje serce zaczyna łopotać,ręce się trzęsą,nie dam rady złapać oddechu. Uspokojenie zajmuje mi kilka chwil. Na szczęście sąsiadów mam spokojnych. Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: Tata zabija mamę 07.05.17, 21:30 Pare dni temu przeczytalam wszystkie komentarze pod jednym z tekstow na facebooku o pani Karolinie i ogolnie o przemocy domowej i chyba kilkaset wpisow bylo- to tez moja historia. Wiec odpowiadajac na Twoje pytanie- podejrzewam, ze bardzo duzo. Co do interwencji- to jest o tyle trudne, ze np. czasami nie wiesz czy Twoj telefon na policje nie spowoduje eskalacji przemocy. Mialam taka rodzine kiedys na sciana. Przyjezdzala policja a on nastepnego dnia znow byl w domu- raz wylamal drzwi wejsciowe z futryn- zgarneli go a za dwa dni byl z powrotem. Ale oczywiscie- trzeba reagowac, pytac w czym mozna pomoc, co sie dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Tata zabija mamę 07.05.17, 21:41 differentview napisała: > Co do interwencji- to jest o tyle trudne, ze np. czasami nie wiesz czy Twoj tel > efon na policje nie spowoduje eskalacji przemocy. Tak myśli ofiara. Świadkowie bezstronni powinni reagować wg zasady "dobro dziecka / życie ofiary ponad ponad wszystko". Mnie to dziwi najbardziej z tego wszystkiego, cisza ze strony najbliższych sąsiadów. Owszem raz nocowaliśmy u sąsiadów-dlaczego nie pamiętam. Czy milicja nie chciała przyjechać? Czy nikt tego nie zgłosił a sąsiadka zaproponowała nam nocleg? Nie pamiętam. I wiesz co jeszcze? Te ciągłe powroty ojca . Przyjechali milicjanci, zgarniali ojca a on wciąż wracał. Ja byłam maluchem ale wtedy mnie to dziwiło. I przerażało. To był sygnał,że sytuacja jest beznadziejna. O postawie rodziny nie wspomnę bo to klasyka o krzyżu który trzeba nieść. Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: Tata zabija mamę 07.05.17, 21:52 A w tych czasach byla mozliwosc odseparowania sprawcy przemocy od rodziny? Czy mama wycofywala zeznania? Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Tata zabija mamę 07.05.17, 22:53 differentview napisała: > A w tych czasach byla mozliwosc odseparowania sprawcy przemocy od rodziny? Czy > mama wycofywala zeznania? Nie wiem. Raczej nie działało to z automatu. Ofiara była sama. Trudno to sobie wyobrazić,funkcjonowanie takiej osoby po powrocie ze szpitala,dalsze życie z oprawca. Okulary przeciwsłoneczne noszone zawsze,bez względu na pogodę,długie rękawy,krótkie włosy....wszystko było by zakryć,ułatwić funkcjonowanie. Nie wiem jak ja to przeżyłam. Mój brat jest alkoholikiem,obecnie nie piję ale niestety jest jedną rana wciąż żyjący w zależności od ojca,w pewnym sensie. Matka nie żyje. Zreszta po takiej traumie i urazach nie odzyskała nigdy równowagi.Ja odcielam się od ojca i moje dzieci nie mają z nim kontaktu. Kiedyś powiedziałam mu,że powinien mnie przeprosić. Dostał szału. Takiego na zimno. On uważa się za "ofiarę" . Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: Tata zabija mamę 07.05.17, 23:41 Z takich koszmarnych historii rodzinnych wychodza czasem wybitni, piekni ludzie, ktorzy potrafia przekuc ten koszmar w cos pozytywnego. To zlo nie naruszylo ich duszy. Jak bylam nastolatka uwielbialam Kore i zawsze sie zastanawialam jak to mozliwe zeby majac za soba tak straszne przezycia jest tak pieknym- wewnetrznie i zewnetrznie czlowiekiem. I czy bylaby taka gdyby nie one. Odpowiedz Link Zgłoś
miedzymorze Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 10:59 Moim skromnym zdaniem jest taka nie dzięki koszmarowi, tylko pomimo niego. Na pewno nie byłaby 'taka sama', co nie znaczy że nie byłaby równie wspaniałym człowiekiem tylko w inny sposób. Wszystkie przezycia mogą być bodźcem do 'extra' rozwoju, te drastyczne obawiam się że częściej są niszczące niż rozwijające. pozdr, mi Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 10:11 Iziula, mogę tylko powiedzieć, że ciepło o tobie myślę. Przeżyłaś coś, co nie powinno się przytrafić nikomu. Mam dobrego kolegę z analogiczną historią, choć z jednym drastycznym dodatkiem - do przemocy wobec matki i wobec niego doszła przemoc seksualna. Chłopak od dzieciństwa był wykorzystywany przez ojca. Skończyło się, gdy miał 13 lat i w szale chciał ojca zamordować. Znam wycinek z jego życia, a i tak nie jestem w stanie tego ogarnąć. Jest chodzącym podręcznikiem psychiatrii, skazanym na leki do końca życia. Matka nie żyje, ojciec-kat, po odsiadce, popełnił samobójstwo. Ostatnio kolega zadał mi pytanie: co z nim będzie na starość? Przecież nie założy nigdy rodziny, nie jest w stanie wejść w jakąkolwiek relację (nawet ta koleżeńska między nami jest bardzo trudna i obciążająca), jest seksualnie nieaktywny. Nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć. Nikt nie może nas tak skrzywdzić, jak ludzie, których kochamy. Życzę Ci z całego serca, byś nie dała się złamać traumie, którą ci zafundowano. Odpowiedz Link Zgłoś
gonzo_101 Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 11:24 Zamurowało mnie. To dobrze, że utrzymujesz z nim znajomość, może dzięki temu jakoś utrzyma się na powierzchni. Korzysta z grupy wsparcia, leczy się? Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 12:16 Tak, ma grupę wsparcia, lekarzy, ale i tak jest piekielnie ciężko. Przewidzenia, koszmary, lęki. Totalna niestabilność. Nieumiejętność nawiązania jakiejkolwiek relacji, kompletny brak poczucia własnej wartości, odraza do siebie i swojego ciała. Nie wiedziałam, że można tak zniszczyć człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
milva24 Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 12:29 Straszna historia. Czytałam w innym wątku tłumaczenia dlaczego matki godzą się na znęcanie się nad dziećmi ale jednak nie ogarniam. O ile rozumiem dlaczego kobieta nie odchodzi od przemocowca jeśli jego agresja skupia się na niej to naprawdę nie rozumiem dlaczego latami patrzą na okrutne wykorzystywanie dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 12:45 Też się nad tym zastanawiałam, jak to możliwe nie widzieć. Ponoć nie wiedziała. Spędzała dużo czasu w szpitalach, a jemu ojciec wmówił, że jak powie coś mamie, to ją zabiorą na stałe. Więc to znosił. Kiedy mama wreszcie się dowiedziała, zawiadomiła policję, ojciec skończył w kryminale. Ale ona sama nie poradziła sobie z tym psychicznie i trafiła do psychiatryka. Dla mnie to historia jak z najczarniejszych koszmarów. Po tym wszystkim obsesyjnie powtarzam córce, że nie ma takiej rzeczy, której nie może mi powiedzieć, zawsze i w każdej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
milva24 Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 12:55 Jakoś ciężko mi w to uwierzyć, choć z drugiej strony moi rodzice też nie zauważyli, że wujek mnie molestuje. Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 13:10 Szczerze? Nie umiem o to zapytać. Nie wiem nawet, co bym miała wtedy zrobić. Przyjmuję, że on wierzy, iż matka nie wiedziała. I tę wersję jest w stanie zaakceptować. Matka nie żyje, nie może nawet z nią o tym porozmawiać, więc jeśli w jego przekonaniu nie wiedziała, to nie mogę tego podważać. Odpowiedz Link Zgłoś
mapt Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 13:22 Jeśli rodzice są mocno zajęci napie...nkami pomiędzy sobą to bardzo często nie mają pojęcia co się dzieje z ich dziećmi. Niewiele brakowało żebym została zgwałcona mając 12 lat, udało mi się wyrwać bo sprawca się przestraszył że słychać moje krzyki. Rodzicom nie powiedziałam ani słowa, bo wiem co by było: ich wrzaski i dalsze kłótnie, spazmy matki i załamywanie rąk nade mną, pretensje do ojca że to jego wina bo...(wpisać dowolne), jeszcze większy reżim i zakaz wychodzenia gdziekolwiek, napiętnowanie mnie jako tego nieudanego problematycznego dziecka które zawsze jest ofiarą, itd. To już wolałam nic nie mówić by mieć OD RODZICÓW ŚWIĘTY SPOKÓJ, wiedząc, że realnej pomocy i wsparcia to mi raczej nie dadzą bo mają w ofercie głównie pretensje i wrzaski. Odpowiedz Link Zgłoś
gonzo_101 Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 14:01 To praktycznie niemożliwe niczego nie zauważyć. Jak mieszkasz z kimś pod jednym dachem, to chyba trzeba mieć uważność kamienia aby "nie widzieć", że z moim dzieckiem dzieje się coś złego. Dochodzi tu cały zestaw racjonalizacji i wyparcie: to niemożliwe aby w naszym domu..., mój mąż nie zrobiłby..., pewnie tylko mi się zdawało...,co ze mnie za żona aby podejrzewać..itp. Moja mama doskonale wiedziała jak traktuje mnie ojciec, zresztą wszyscy w rodzinie wiedzieli. Nikt nie reagował adekwatnie, robili zażenowane miny i udawali że nie widzą. Tylko mój młodszy brat próbował mi pomóc. To że nie widziała, nie boli tak bardzo jak to że ja bezpośrednio zwracałem się do niej i prosiłem żeby coś z tym zrobiła. Tu już był prawdziwy dramat. Odpowiedz Link Zgłoś
mapt Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 14:32 U mnie rodzice byli oboje z bardzo tradycyjnych patriarchalnych rodzin. Matka całe życie się skarżyła na ojca, że ją źle traktował, że stosuje przemoc, że wymusza, że co ona biedna może. Ale gdy byliśmy mali to ona właśnie przychodzącemu wieczorem z pracy ojcu robiła sprawozdanie "kto był grzeczny a kto nie", tato zasiadał w kuchni i wymierzał klapsy. Najczęściej "niegrzeczny" był jeden z braci i on dostawał najwięcej. Gdy trochę podrośliśmy takie karanie się skończyło, został terror emocjonalny. Niestety obustronny, do tego szczucie mamy przeciwko ojcu. Twierdziła, że on krzywdził ją (możliwe że tak było bo był ostry, despotyczny), ale wypierała fakt że swoje frustracje wyładowywała na kolejnych słabszych czyli na własnych dzieciach i w tym kontekście wcale dla dzieci nie była lepszym rodzicem. Z biegiem lat wręcz mam wrażenie, że coś dziwnego na linii męsko-damskiej u niej się działo od dawna, broniła synów przed nadmiernymi wymaganiami ojca (w jej mniemaniu broniła, w praktyce nie obroniła bo przemoc emocjonalna była obustronna, a nadmiernie ich u siebie uwiązała), równocześnie była piekielnie zazdrosna i obrażona gdy córka z ojcem się zaczęła dobrze dogadywać. Więc chyba stworzyli układ, w którym ojciec gnoił synów a matka gnoiła córki. W imię dobra rodziny i miłości. Po latach ojciec częściowo uznał swoje błędy, chyba sporo zrozumiał, zaś matka nie przyjmuje do wiadomości, że ona czemuś miałaby być winna, domaga się współczucia dla siebie i nie czuje się odpowiedzialna za to co stworzyła. Skutek: dzieci, te o które najbardziej rodzice ze sobą walczyli (kozły ofiarne - problematyczne dziecko to dla rodziców wentyl by się nie zajmować relacją rodzic-rodzic) mają obecnie najbardziej przechlapane życie osobiste i emocjonalne. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 14:25 edw-ina napisała: > Iziula, mogę tylko powiedzieć, że ciepło o tobie myślę. Przeżyłaś coś, co nie p > owinno się przytrafić nikomu. Mam dobrego kolegę z analogiczną historią, choć z > jednym drastycznym dodatkiem - do przemocy wobec matki i wobec niego doszła pr > zemoc seksualna. Chłopak od dzieciństwa był wykorzystywany przez ojca. Współczuję. Ja byłam tylko biernym świadkiem przemocy seksualnej wobec matki. Masz racje, takie sytuacje nie powinny się przytrafiać nikomu. Świat jaki ja widziałam mając kilka lat był straszny, przerażający i okrutny. Nie rozumiałam go a jednocześnie odbierałam go "na jakiś dorosły sposób". Minęło wiele lat zanim zdałam sobie sprawę z kłębowiska uczuć jakie czułam będąc tym małym dzieckiem. Wcześniej była szklana tafla. Niepamięć. Słusznie robisz nie podważając wiary tego chłopaka że matka nie wiedziała o molestowaniu. On musi mieć jeden stabilny punkt w przeszłości. Nic nie poradzę na jego ból. Nie znam złotej rady. Nie wiem jak się wstaje po czymś takim. ja wstałam ale jak nie pytaj. Kiedy analizuję swoją przeszłość wiem,że musiałam i jestem b.silna. Bo przetrwałam. Bo udało mi się. Żyję. Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 18:17 Ja w ogóle uważam, że ludzie, którzy coś takiego przetrwali, są silni. Ale to siła okupiona ogromnym bólem, siła niejako wymuszona. A życie nie zawsze wydaje się nagrodą w takiej sytuacji. Bo też co po takim życiu? Mnie ta relacja uczy pokory - jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, to właśnie pokory. W innych miejscach kładę akcenty, schodzę z utartych ścieżek. Z jednej strony jedna krótka opowieść - choćby taka, jak ojciec pobił go do nieprzytomności w boże narodzenie, bo za bardzo cieszył się na prezenty - potrafi wytrącić mnie z równowagi na długie dni. Z drugiej wiem, że moim obowiązkiem jest niepokazanie tego po sobie. Nie wiem jak po tym wszystkim można normalnie żyć. Regularnie zastanawiam się co właśnie odpowiedzieć na takie pytanie: po co dalej żyć? Bo jeszcze coś dobrego może się przydarzyć? Pewnie może. Ale czy to jest odpowiedź? Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 18:30 edw-ina napisała: > Ja w ogóle uważam, że ludzie, którzy coś takiego przetrwali, są silni. Ale to s > iła okupiona ogromnym bólem, siła niejako wymuszona. A życie nie zawsze wydaje > się nagrodą w takiej sytuacji. Bo też co po takim życiu? Siły i odporności może nauczyć łażenie po górach. Masz racje, co nam po takiej sile, skoro potem zostaje rozbita skorupa której nic nie poskleja? Rany, któe nigdy się nie zagoją? Wspomnienia okropne które zawsze będą? > Mnie ta relacja uczy pokory - jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, to właśnie pokory. Gdybym była na twoim miejscu, osoby która nie doświadczyła czegoś takiego oprócz pokory to odczułabym przede wszystkim chyba wewnętrzną radość,że dane było przeżyć dzieciństwo w beztrosce. To wg mojej opinii najlepszy posag dla dziecka, gdy może rozwijać się w naturalny sposób. >jedna krótka opowieść - choćby taka, jak ojciec pobił go do nieprzytomności w b > oże narodzenie, bo za bardzo cieszył się na prezenty - potrafi wytrącić mnie z > równowagi na długie dni. mam to samo, gdy czytam o przemocy wobec dzieci. Ich bezbronność wobec oprawcy , nieprzewidywalność zachowania oprawcy, nigdy nie wiesz co go sprowokuje i kiedy zacznie i kiedy przestanie....wytrąca mnie z równowagi. Staram się omijać takie informacje. Z drugiej wiem, że moim obowiązkiem jest niepokazanie > tego po sobie. Nie wiem jak po tym wszystkim można normalnie żyć. Dlaczego ukrywasz przed nim to co czujesz? To co przeżył jest wstrząsające a w waszej relacji tylko on to przeżywa ty chowasz się za szybą bez emocji. Może to powodować,ze przestaje się wierzyć własnym odczuciom. Piekło może nie było piekłem skoro ty nic nie mówisz? Jesteś złą na to co go spotkało? Możesz mu to powiedzieć. Regularnie za > stanawiam się co właśnie odpowiedzieć na takie pytanie: po co dalej żyć? Bo jes > zcze coś dobrego może się przydarzyć? Pewnie może. Ale czy to jest odpowiedź? > Po co żyć? Żeby nadrobić to co stracił. By zadbać o to dziecko, które w środku cierpi i płacze.Które nadal w nim tkwi. Niech się o tego małego chłopca zatroszczy, by dostał to na co zasługuje. Miłość i spokój. Dlatego warto dalej żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 19:03 Dlaczego ukrywasz przed nim to co czujesz? To co przeżył jest wstrząsające a w waszej relacji tylko on to przeżywa ty chowasz się za szybą bez emocji. Może to powodować,ze przestaje się wierzyć własnym odczuciom. Piekło może nie było piekłem skoro ty nic nie mówisz? Jesteś złą na to co go spotkało? Możesz mu to powiedzieć. - nie mogę pokazać, jak druzgocące to dla mnie jest, bo przestanie mówić, by mnie tym nie obciążać. Ale to nie oznacza, że chowam się za szybą bez emocji. Chyba nie ma takiej szyby, która potrafiłaby przed czymś takim ukryć. Miłość i spokój. Dlatego warto dalej żyć. - też mi się tak kiedyś wydawało i wciąż chcę w to wierzyć. Ale nie wiem, czy istnieje taka ilość miłości, która mogłaby w tej sytuacji jeszcze nadać jakikolwiek sens życiu. I nie wiem, czy istnieje osoba, która tę miłość mogłaby dać, wytrzymałaby to wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 20:57 edw-ina napisała: >> Miłość i spokój. Dlatego warto dalej żyć. - też mi się tak kiedyś wydawało i wc > iąż chcę w to wierzyć. Ale nie wiem, czy istnieje taka ilość miłości, która mog > łaby w tej sytuacji jeszcze nadać jakikolwiek sens życiu. I nie wiem, czy istni > eje osoba, która tę miłość mogłaby dać, wytrzymałaby to wszystko. > Nie zrozumiałaś mnie :) nie chodzi o obdarzenie miłością innej osoby. Bo wtedy szczęście uzależniasz od innej osoby.Tylko, aby pokochać to małe dziecko, które zostało skrzywdzone. To"wewnętrzne dziecko", czyli tak naprawdę siebie. A ponieważ to bardzo trudne, najlepiej zwizualizować sobie siebie w wieku kilku lat i zobaczyć jakie uczucia się do niego ( siebie ) żywi. Dziecko łatwo pokochać bo zawsze zasługuję na wszystko co najlepsze. Nie wiem czy twemu przyjacielowi to pomoże, bo mi tak. Zobaczyłam siebie, jaka byłam bezbronna, krucha, spragniona miłości. I od tamtej chwili łatwiej mi szło dbanie o moje granice, o własne potrzeby, uczucia. Łatwiej okazać mi sobie współczucie i miłość, wyrozumiałość. Lepiej żyć bo przecież ta malutka Iziula liczy na mnie :) Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Tata zabija mamę 09.05.17, 08:11 aby pokochać to małe dziecko, które zostało skrzywdzone. To"wewnętrzne dziecko", czyli tak naprawdę siebie. A ponieważ to bardzo trudne, najlepiej zwizualizować sobie siebie w wieku kilku lat i zobaczyć jakie uczucia się do niego ( siebie ) żywi. - znam tę metodę, kiedyś z nią pracowałam. Ja po niej dostałam takiego negatywnego kopa, miałam tak gwałtowny zjazd, że aż zmieniono mi w trybie natychmiastowym terapeutę. Chociaż wiem, że w wielu przypadkach przynosi pozytywne rezultaty, zresztą sama piszesz, jak bardzo Tobie pomogła. W jego przypadku przypuszczam, że tego próbowano. Pewności nie mam, mogę zapytać. Sam jest momentami dzieckiem. Kiedy widzę, jak bawi się z moją córką, to nie jest to zabawa dorosłego z dzieckiem, tylko jakbym widziała równolatków o znacznej różnicy wzrostu. W ogóle mam wrażenie, że przy niej przeżywa ponownie dzieciństwo. Mam skłonność do przyciągania ludzi z problemami. Jakoś tak już jest, nie umiem tego wyjaśnić. I chociaż widziałam już wiele, to nigdy nie zetknęłam się z takim wyniszczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Tata zabija mamę 09.05.17, 10:57 edw-ina napisała: > Mam skłonność do przyciągania ludzi z problemami. Jakoś tak już jest, nie umiem > tego wyjaśnić. I chociaż widziałam już wiele, to nigdy nie zetknęłam się z tak > im wyniszczeniem. > Nie obciąża Cię to psychicznie? Bo ja kiedyś miałam "potrzebę" bycia ratownikiem ale koszty tego były ogromne, negatywne. dziś już tego nie robię. Unikam. W pewnym momencie włącza mi się mój wewnętrzny alarm, i wycofuje się z relacji w której mogłabym być "ratownikiem"lub ktoś tego ode mnie oczekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Tata zabija mamę 09.05.17, 11:15 Bardzo mnie to obciąża. Płacę za to ogromną cenę. Uczę się hamować swoją otwartość na ludzi - jakkolwiek absurdalnie to brzmi. Nie biec zawsze z pomocą. Mam później wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony staram się nieco chronić siebie. Jednak są przypadki, jak ten, o którym rozmawiamy, kiedy mimo wszystko nie umiem się wycofać, chociaż naprawdę chwilami mam dość i złoszczę się sama na siebie, że pozwalam, aby czyjaś trauma miała tak ogromny wpływ na życie moje i mojej rodziny. Tyle, że dla mnie zaufanie jest przyjęciem zobowiązania. Ktoś mi zaufał. Ktoś, dla kogo zaufanie to rzecz nieczęsta. Dlatego nie umiem tak po prostu się odciąć. Biorę to na siebie, by ten ciężar, który dźwiga rozłożył się na więcej osób. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Tata zabija mamę 09.05.17, 14:00 edw-ina napisała: > Bardzo mnie to obciąża. Płacę za to ogromną cenę. Uczę się hamować swoją otwart > ość na ludzi - jakkolwiek absurdalnie to brzmi. Nie biec zawsze z pomocą. Mam p > óźniej wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony staram się nieco chronić siebie. Wiesz,że masz problem ? ;) Ja nauczyłam się zmieniać temat rozmowy lub mówię wprost "idź do specjalisty" lub " nie pomogę ci , nie potrafię". Ja odczuwam fizyczny ból gdy próbuje kogoś ratować, przerasta mnie to. Dlatego w pierwszej kolejności chronię siebie. > Jednak są przypadki, jak ten, o którym rozmawiamy, kiedy mimo wszystko nie umie > m się wycofać, chociaż naprawdę chwilami mam dość i złoszczę się sama na siebie > , że pozwalam, aby czyjaś trauma miała tak ogromny wpływ na życie moje i mojej > rodziny. Powiedz mu to. Przenieście waszą znajomość na inne płaszczyzny niż jego traumy. Nie pomożesz mu, czy wiesz o tym? Zdajesz sobie sprawę,że nie uleczysz jego ran? A jeśli wciąż płacisz wysoką cenę za wysłuchiwanie to on też odbiera błędny przekaz. Jemu może pomóc tylko ktoś kto potrafi pracować z poranionymi ludźmi, ma predyspozycję. Nie ty, nie ja. Nie szukaj recept i sposobów. Ja w tym wątku , w rozmowie z tobą znowu zapałałam się na myśi "jak pomóc, jak uratować" ......;) Tyle, że dla mnie zaufanie jest przyjęciem zobowiązania. Ktoś mi zaufa > ł. Ktoś, dla kogo zaufanie to rzecz nieczęsta. Dlatego nie umiem tak po prostu > się odciąć. Biorę to na siebie, by ten ciężar, który dźwiga rozłożył się na wię > cej osób. > Nie rób tego. To zaufanie to element pewnej manipulacji z jego strony, pewnie nieświadomie ale jednak. Zamiast szukać profesjonalnej pomocy udaje że to robi, bo tak mu łatwiej. Edwina,jesteś fantastyczną osoba ale nie pomożesz temu człowiekowi, niech on idzie na terapie. To nie jest kwestia "zaufał mi" czy rozłożenia ciężaru wspomnień - to jego ucieczka od zmierzenia się z problemami. Nie bierz tego na siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
mapt Re: Tata zabija mamę 09.05.17, 14:09 Też tak widzę takie relacje. Często to podtrzymywanie stanu trwania problemu. Chęci "ratowników" szczytne ale to może być samo co "pomagierzy" w problemie uzależnień. Odpowiedz Link Zgłoś
edw-ina Re: Tata zabija mamę 09.05.17, 14:34 Wiem, że mam problem :D Od pewnego czasu robię to już tak, jak napisałaś. No może nie d końca, ale raczej skupiam się na skontaktowaniu z profesjonalistą i na tym koniec. Nie dopytuję, nie podpowiadam it. Ja mam jeszcze pewne przyzwyczajenia z okresu grupy wsparcia, zresztą do tej pory utrzymuję z tymi ludźmi kontakt. A odnośnie tego konkretnego człowieka to ja mu nie zastępuję terapii. Ma terapię indywidualną i grupową, grupę wsparcia kryzysowego i psychiatrę, ma leki. Ja, a w sumie to my wszyscy, raczej jesteśmy jakąś namiastką rodziny/przyjaciół, bo jest kompletnie sam. A jak można sobie z czymś takim poradzić w pojedynkę? Dlatego będę dzwonić z pytaniem, czy wszystko w porządku, będę wozić do lekarza, gdy będzie taka konieczność, będę przyjeżdżać do szpitala w odwiedziny, bo ktoś musi. Po prostu. A w tym wypadku widocznie padło na mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Tata zabija mamę 11.05.17, 10:20 Edwina, wszystko zależy od tego czy MUSISZ, czy masz wewnętrzny przymus by pomóc, czy patrzysz na tego człowieka jak na przypadek do "uleczenia". Jeśli tak jest to jesteś ratownikiem. Jeśli zaś po prostu jesteś, jak przyjaciel, jak ktoś bliski, nie masz misji, nie bierzesz na siebie jego bólu, nie szukasz sposobów "na" to to jest zdrowe, choć czasem bolesne. Sądzę, że traktowanie tego człowieka normalnie, jak znajomego, przyjaciela, bez etykietki "miał straszne dzieciństwo" jest tak samo leczące jak jego terapia. Bo to relacja leczy. Bo dzięki niej wyrównują się deficyty, potrzeby zostają zaspokojone. Nieświadomie. Odpowiedz Link Zgłoś
sebalda Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 16:31 Nie wiedziałam, że aż tak... Nie ma chyba słów, żeby Cię jakoś pocieszyć, zdjąć z Ciebie choć odrobinę tego ciężaru. Szalenie współczuję i ściskam najcieplej, jak umiem. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 18:38 sebalda napisała: > Nie wiedziałam, że aż tak... Nie ma chyba słów, żeby Cię jakoś pocieszyć, zdjąć > z Ciebie choć odrobinę tego ciężaru. Szalenie współczuję i ściskam najcieplej, > jak umiem. Dziękuje. te wspomnienia nie są już ciężarem, opłakałam już wszystko, przeżyłam żałobę po dzieciństwie, po utraconych rodzicach. One są częścią mnie. Mogę o nich rozmawiać, oby nie za często. Bywa mi czasem smutno z tego powodu i czasem patrzę w oczy mojej córki i zastanawiam się czy ja byłabym właśnie taka jak ona gdyby było inaczej? A potem całuje dzieci i wracam do równowagi. Odpowiedz Link Zgłoś
weganka_69 Re: Tata zabija mamę 08.05.17, 23:52 Ja też przez to przechodziłam. Ojciec bił matkę, a ja pisałam listy do Boga, żeby go zabrał...i wreszcie modlitwy wysłuchał Bóg Odpowiedz Link Zgłoś
fusun1804 Re: Tata zabija mamę 11.05.17, 21:53 A to czytaliście ? opole.wyborcza.pl/opole/7,35086,21796756,zgodzila-sie-na-molestowanie-dzieci-zeby-jej-nie-zdradzal Az mnie dziwi ze mnie to nie spotkało. Miałam ogromne szczescie ze nikt w rodzinie sie do mnie nie dobierał. Bo gdy By tylko sie dobierał to prosze bardzo ...... moja matka zrobiłaby wszystko zeby sie przypodobać innym. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Tata zabija mamę 12.05.17, 06:37 fusun1804 napisała: > A to czytaliście ? > > opole.wyborcza.pl/opole/7,35086,21796756,zgodzila-sie-na-molestowanie-dzieci-zeby-jej-nie-zdradzal > nie, nie potrafię i nie chcę czytać o potwornościach wobec dzieci. > Az mnie dziwi ze mnie to nie spotkało. Miałam ogromne szczescie ze nikt w rodzi > nie sie do mnie nie dobierał. Bo gdy > By tylko sie dobierał to prosze bardzo ...... moja matka zrobiłaby wszystko zeb > y sie przypodobać innym. To przykre. Odpowiedz Link Zgłoś