Dodaj do ulubionych

mama jako medium

14.03.18, 10:36
Nie będzie o duchach ;) Chciałam poprosić o radę, bo nie wiem, co zrobić i jaki mieć do tego stosunek. Otóż moja mama lubi przekazywać ludziom wizję spraw i innych osób zgodną ze swoim własnym mniemaniem. Ci, którzy dają się jej przekonać/ ufają jej/ chcą jej wierzyć / nie chcą się jej przeciwstawiać są przez nią zaliczani do bliskich i do sojuszników. Ja nie jestem. Mam inny profil emocjonalny, inaczej rozwiązuje swoje sprawy, mam inny stosunek do mężczyzn. Swoje problemy a nawet zaburzenia też mam, ale nie o tym wątek. W związku z tym, że się nie dogadujemy moja mama zebrała sobie grupę wsparcia w postaci swojej mamy i dwóch sióstr oraz mojego brata oraz sporadycznie taty, kuzynów i dalszych członków rodziny. Opowiada o mnie i moim małżeństwie niestworzone rzeczy. Nie chodzi o to, że tylko złe. Jak sie chce czymś pochwalić, to dokłada dobrych ( np. zawsze byłam dobra uczennicą, więc teraz ten wątek żyje nadal w postaci opowiadania o sukcesach - ja zupełnie inaczej odbieram moją obecna pozycję). Przypina mi łatki, etykietki, aby ułatwić sobie i innym współżycie ze mną, ona jest w tych opowieściach zawsze dobra, wspierajaca i pomagające ile może, a ja niewdzieczna, pyskata i taka jak ojciec. Nie wiem dokładnie co opowiada, ale całe życie słuchałam jak żali się babci i siostrom na mojego tatę. To była taka licytacja, która z nich ma gorzej, ale ponieważ jedną sióstr się rozwiodla a drugie małżeństwo też niezbyt dobrze się jej układało, tamta wygrywala licytacje na najgorszych mężów. Moja mama więc zaczynała licytacje na najgorsze dzieci, tu zaspokojona sukcesem siostra ustepowała pola mamie. I tak przylgnelo, co potwierdza kuzynostwo, ze ja jestem ta najgorsza. Teraz moja mama zabrania mi kontaktu z rodziną (boi się, że wyczuję co na mnie nagadała). Ostatnio "z serca" odradzała mi pojechanie na pogrzeb brata babci, gdzie oczywiście była cała rodzina, a ja nie pojechałam, bo maz nie mógł zająć się naszym malym dzieckiem, tydzień później wybrałam się do szpitala do babci. Zakomunikowalam ze jadę, bo akurat byłam przy tym, jak ciocia informowała mamę telefonicznie o złym stanie zdrowia babci. Próbowała mnie zniechęcić, potem zadzwoniła do siostry, powiedziała jej o moich zamiarach, po czym dala mi słuchawkę. Sadzilam ze ciocia ma mi cos do powiedzenia, ale była zaskoczona i nie wiedziała co powiedzieć. Odłożyłam słuchawkę i powiedziałam mamie, że nie będę z ciocia konsultować moich decyzji ani pytać o zgodę. Och ach afront afera, jak mogłam, ona chciała żebym zapytała jak babcia czuje. Powiedzialam ze mama moze zabrac sie ze mną. Nie zabrala sie oczywiście. Od lat unika wspolnego prebywania ze mna przy tej czesci rodziny. Wstydzi sie mam nadzieje. A moze boi. Podczas kilkugodzinnej wizyty u babci dowiedzialm się, jak moja mama bardzo kocha wnuki "bo zawsze o nich opowiada", a najwiecej o najmlodszej. Odpowiedziałam że w ostatnią niedzielę jak złożyła nam wizytę z okazji urodzin wnuczki, zapytała o pieluche najmłodszej, tymczasem ona już przed Bożym Narodzeniem przestała ich potrzebować. Wiec nie wiem co moze opowiadać. Ale wizja siebie pomagajacej nam przy dzieciach rozciąga się szeroko. Dowiedzialam sie takze, że ktoś tam "nie tak jak Ty, co robi remonty co rok". To byla oczywiscie usczypliwosc i zarzut. To kolejna wizja mojej mamy: ja zamiast oszczędzać wydaje pieniądze i wszystko kupuje drogie oraz chce mieć na juz. Jest to wizja nieprawdziwa. Ale kilka lat temu kupilsmy stary dom, nie mielismy pieniedzy, zeby zrobic generalny remont, wiec robimy po trochu. Odmalowanie dzieciecego pokoju po 6 latach jest zdaniem mojej mamy zbytkiem. Mam w nosie co ona o tym mysli, ale to, że potrafi przekonać do siebie rodzine, że sa negatywnie do mnie nastawieni, że rozmawia o mnie, a nie ze mną... Że może powinnam zacząć udowadniać, ze nie jestem wielbladem. Nie wiem co jeszcze gada na mnie. Jak byłam teraz w tym szpitalu z ciocia, to tylko do cioci dzwoniła pytać o babcię, do mnie nie.
moja relacja z rodziną rozluznila się ostatnio, bo mieszkam daleko, w ciągu 6 lat urodziłam troje dzieci, więc ani na odwiedziny ani na telefony nie miałam specjalnie czasu ( mama mieszka też daleko, ale trochę bliżej niż ja). Zresztą mama w tym też chciała pośredniczyc: to ja powiem babci, to ja zadzwonię. Wszytko z odpowiednim komentarzem.
Mąż radzi się nie przejmować, pokazywać jak jest naprawde, no ale miło by było mieć fajna mamę, a nie taka co na mnie gada i wszystkich mną straszy. Tata nie ma liczacego sie głosu bo jest zaliczony do tej samej kategorii co ja. Czasem podobno broni mnie kuzyn. Wiem od kuzynki.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: mama jako medium 14.03.18, 11:30
      Nie bardzo rozumiem, po co opowiadasz mamie o swoich planach "zamierzam pojechac do cioci", mow o faktach "bylam u cioci".
      gdy dojdzie do spotkania rodzinnego, nie wypytuj, co Mama o tobie mowila, odetnij sie od tego. Dopiero gdy cos wyplynie, spokojnie prostuj "mala juz od kilku miesiecy nie nosi pieluchy", "tak, odnawiamy pokoj, po 6 latach najwyzszy czas" - a w ogole nie musisz sie nikomu, ani mamie, ani reszcie rodziny tlumaczyc z tego, co robisz i jak zyjesz.
      Mozesz z zyczeniami swiatecznymi (Wielkanoc blisko) wyslac info, ze kto zainteresowany twoimi sprawami, niech kontaktuje sie z toba, a nie wypytuje mame. O ile bedzie ci sie chcialo.
      Na pewno bez sensu jest udowadnianie niewielbladowatsci. A mamy nie zmienisz. Mozesz tylko pogodzic sie z tym, ze ona jest, jaka jest, lub odciac od niej.
      • biszkopty35 Re: mama jako medium 14.03.18, 11:58
        Wszystko co piszesz uważam za słuszne i staram się tak robić. Mąż bardziej mnie namawia do tego udowadnienia niewielbladowatosci, ale to jakoś poniżej mojej dumy. Dumy w dobrym sensie. Odciąć się nie chcę już bardziej niż jestem odcięta. Pytam właśnie jak się pogodzić sytuacją? Może to po prostu bardzo indywidualna kwestia emocji i musi minąć czas. Wiesz co... poinformuje rodzine w jakiś lekki sposób albo polzartem żeby pytali mnie o mnie. Tego jeszcze nie robiłam. Wyjaśniając, pracuje w weekendy w mieście mojej mamy, po pracy czasem ja odwiedzam z poczucia obowiązku wobec starzejących się rodziców. Na krótko. Wówczas zadzwoniła ciocia z info o babci, ja postanowiłam że jadę i powiedziałam o tym mamie, żeby mogła pojechać że mną. Babcia ma 83 lata i mogła to być ostatnia okazja.
    • gonzo_101 Re: mama jako medium 14.03.18, 11:34
      Umęczyłem się czytając tego posta. Zdajesz sobie sprawę, że jesteś zrośnięta ze swoja mamą w niezdrowy sposób? Jestem ciekaw czy informujesz ją jak przykre dla ciebie jest jej zachowanie.
      • biszkopty35 Re: mama jako medium 14.03.18, 11:49
        Nie informuję. Nie potrafię przeprowadzić tej rozmowy wprost, bo ona wszystkiego się wyprze albo powie, że nie będę jej mówić co ona może mówić, a co nie. Poziom emocji jaki się przy tym pojawi i żądanie tabletek na serce odstrecza mnie skutecznie. Prostuje tylko jej wypowiedzi, gdy wypłyną przy rodzinie, tak jak pisze ttka. Wuec i tak wszyscy euedza o co chodzi. Nie zdaje też sobie sprawy, że jestem zrosnięta w niezdrowy sposób. Dlaczego tak sądzisz? Sytuacja jest niezdrowa, to tak.
        • ola_dom Re: mama jako medium 14.03.18, 11:57
          biszkopty35 napisał(a):

          > Nie zdaje też sobie sprawy, że jestem zrosnięta w niezdrowy sposób. Dlaczego tak sądzisz?

          To, jak o tym piszesz, ile jest w tym emocji, pytań, żalu, niezgody - świadczy o tym, że bardzo Cię to zajmuje. Sto razy bardziej niż powinno.
          Mam identyczny odbiór jak Gonzo.
          I też się zmęczyłam przy czytaniu.
          • biszkopty35 Re: mama jako medium 14.03.18, 12:02
            cóż, le style, c'est l'homme. wyobrażacie więc sobie dokładnie jak ja się męczę
            • gonzo_101 Re: mama jako medium 14.03.18, 12:31
              Bo my to znamy z autopsji. Jak na razie funkcjonujesz pod dyktando mamy. Nie tylko ty, ale i inni członkowie rodziny. Połykasz własny ból, złość i frustrację. Tracisz też mnóstwo energii i tak naprawdę grasz w jej grę: ona wspaniała wzorowa matka, ty niewdzięczna i zła córka. Pamiętaj to co mówi twoja mam to tylko i wyłącznie jej OPINIA, a nie prawda objawiona. W istocie to co ona wypowiada świadczy bardziej o niej samej nie o tobie. Jak sądzisz rodzic, który publicznie dyskredytuje własne dziecko za jego plecami jest w porządku?
              Sięgnij po S. Forward "Toksyczni rodzice" i "Szantaż emocjonalny" tej samej autorki.
              • biszkopty35 Re: mama jako medium 14.03.18, 12:54
                No bardzo nie jest w porządku. Robię sobie w glowie listę zachowań, których nigdy nie chcę zaserwować moim dzieciom. O tych książkach słyszałam wiele razy i przyznam się, ze bałam się po nie sięgnąć. Z pewnością mam toksyczna mamę. Z wiekiem jest coraz gorzej. Ale nie chce jej doszczętnie dyskredytowac w moich oczach. Chce tylko sobie z tym poradzić nie na zasadzie stania się zimną, pozbawioną emocji twardą laską. Ale hmm... umiejętności bycia ponad to, machniecia ręką, wykrzesania z siebie poblazliwosci dla tych zachowań. Potrzebuje wsparcia i po to tu przyszłam
                • yoma Re: mama jako medium 14.03.18, 12:56
                  Mądra dziewczynka :) No i zdaje się, że właśnie zrobiłaś duży pierwszy krok.
                • gonzo_101 Re: mama jako medium 14.03.18, 13:20
                  Nie pomoże ci żadna książka, jeśli nie zostanie przeczytana:)
                  Tak serio to mi osobiście te pozycje pomogły odnaleźć się w sytuacji. W żadnym miejscu nie dyskredytują rodziców. Ja znalazłem w nich wsparcie i zrozumienie tego co dzieje się wewnątrz mnie. To ciekawe, że bo często słyszę jak ludzie boją się sięgnąć po poradniki. Czytając książki nie dokonujesz "zdrady" rodzinnej. Robisz to dla siebie i dla swojego samopoczucia.
                  • irisq Re: mama jako medium 25.03.18, 17:00
                    podpinam się pod polecenie tej lektury. Czytałam , nie bez powodu. Z pewnością jest trudna i, początkowo przynajmniej nie poprawia humoru ale daje wiedzę i pozwala zdefiniować problem. A to dobry punkt wyjścia do jego rozwiązania.
    • ola_dom Re: mama jako medium 14.03.18, 11:55
      biszkopty35 napisał(a):

      > no ale miło by było mieć fajna mamę, a nie taka co na mnie gada i wszystkich mną straszy.

      No byłoby miło, ale jak nie jest, to co zrobisz? Poprosisz mamusię, żeby od teraz zachowywała się normalnie? I nie gadała na Ciebie?
      Oczekujesz niemożliwego. Mama się zmieni, albo nie - jak zechce - albo nie.
      Jedyne, co możesz zrobić, to zmienić swój odbiór tej sytuacji.
      Nie warto nawet tłumaczyć reszcie rodziny, że nie jesteś wielbłądem. Jak są mądrzy - to sami to wiedzą. A jak nie są - po co zawracać sobie głowę głupimi ludźmi?

      Masz męża, trójkę dzieci - masz czym zająć czas, myśli i uwagę. SWOJĄ rodziną. A nie mamą, która będzie wymyślać, co i tak sama zechce. Wolisz tracić energię na prostowanie tych bzdur - których i tak nie wyprostujesz? Widzisz w tym jakiś sens?
      • biszkopty35 Re: mama jako medium 14.03.18, 12:13
        No właśnie nie widzę w tym sensu. Ale mi ciężko. Nie mam bliskiej relacji z mamą, nigdy nie miałam. Nie powiecie mi, że to jest nienormalne pragnienie. I kiedy już pogodzilam się z tym, ze jej nie mam i skupiłam na swojej rodzinie, moja mama zajela sie psuciem moich relacji / mojego wizerunku. Czy mam się nie przejmować, bo to głupi ludzie? To jest moja rodzina. Przejmuję się.
        • ola_dom Re: mama jako medium 14.03.18, 12:26
          biszkopty35 napisał(a):

          > Czy mam się nie przejmować, bo to głupi ludzie? To jest moja rodzina. Przejmuję się.

          O.K., to co w takim razie chciałabyś usłyszeć/przeczytać?
        • yoma Re: mama jako medium 14.03.18, 12:29
          Przejdzie ci, a przynajmniej powinno, czego szczerze życzę. Mama żyje w swoim matriksie, a jeśli rzeczywistość nie zgadza się z matriksem, tym gorzej dla rzeczywistości :) Skoro dopiero co odkryłaś maminą alternatywną rzeczywistość, to jesteś szczerze wkurzona, co jest normalne i zdrowe. Stanie się nienormalne i niezdrowe, jeśli to będziesz przeżywać. Powinno ci przejść w obojętność, ew. w ubawienie. A mamy nie zmienisz.
          • biszkopty35 Re: mama jako medium 14.03.18, 12:34
            Gdybym wiedziała, sama bym sobie to napisała i powiesiła nad łóżkiem. Ale rozumiem że nie ma żadnych odkrywczych diagnoz ani magicznych słów. Dziękuję za zaangażowanie.
          • biszkopty35 Re: mama jako medium 14.03.18, 12:38
            Yoma: chyba potrzebowałam tego: " przejdzie Ci w ubawienie". Dziękuję 😀 Wszystkim w ogóle dziękuję. Nie podejrzewalam sie o niezdrowy kontakt z mamą. Idę mieć jeszcze bardziej wywalone na to gadanie i nastawiac się ironicznie na okoliczność spotkań Wielkanocnych.
            • yoma Re: mama jako medium 14.03.18, 12:51
              Proszę uprzejmie, cieszę się, że mogłam pomóc :)

              To masz przykład z tych mniej drastycznych: dla mojej mamy ja mam 14 lat na wieki wieków amen i ani grosza więcej. W związku z czym mama ma do mnie pretensje, że mam zmarszczki, czternastolatki przecież zmarszczek nie mają. No i dobra, niech sobie je ma, te pretensje.

              Do reszty: nie, to nie demencja, nic z tych rzeczy. To matrix :)

              A tak zupełnie BTW i OT, kisiła która własny zakwas na żurek? Przypomniało mi się przez skojarzenie ze zmarszczkami i Wielkanocą ;)
              • tt-tka Re: mama jako medium 14.03.18, 14:31
                Ja kisilam - zalalam garsc zytniej maki osolona przestudzona woda. Przykryte talerzem , garnek klasyczny, gliniany, zostawic w chlodnym ciemnym miejscu. Moja babcia kladla jeszcze pajde razowca po kilku dniach, ale to byl ten bez ulepszaczy, ja nie klade. Co kilka dni zebrac pianke, jesli sie utworzy, zamieszac - kiedy zapach zacznie byc zurkowaty, juz nie mieszac, niech maka opadnie.

                Biszkopty - Gonzo okreslil to najkrocej "grasz w jej gre". Przestan grac. Twoja najblizsza rodzina to maz i dzieci, z innymi widujesz sie okazjonalnie i o ile ci sie zechce.
                • yoma Re: mama jako medium 14.03.18, 14:33
                  Thx. Pytam, bo proces produkcyjny niby znam, ale nigdy nie miałam odwagi spróbować :)
                  • anula36 Re: mama jako medium 14.03.18, 17:29
                    i poco Wam te wielaknocne spotkania rodzinne, nei masz ochoty spedzic tych swiat we wlasnym rodzinnym gronie z mezem i dziecmi? Milo, przyjemnie, spokojnie?
                  • tt-tka Re: mama jako medium 14.03.18, 19:27
                    yoma napisała:

                    > Thx. Pytam, bo proces produkcyjny niby znam, ale nigdy nie miałam odwagi spróbo
                    > wać :)
                    >

                    Kiedy pierwszy raz robilam, najpierw sie zasmiardlo, a potem podplesnialo :)
                    Do dzis nie wiem, co zrobilam zle, wzglednie maka byla kiepska.
                    Wyjdzie, nie wyjdzie, sprobowac warto, fatyga niewielka.
                    • yoma Re: mama jako medium 14.03.18, 19:50
                      No toś mnie zachęciła :) Dzięki.
                    • wadera3 Re: mama jako medium 16.03.18, 13:35
                      Apropos zakwasu, w chłodnym miejscu ma prawo(i obowiązek) zaśmiardnąć i zapleśnieć. Zakwasy lubią ciepełko.
                      Przedostatni zakwas(na chleb, ale i na żurek) prowadziłam ze dwa lata, aż do jakiejś wpadki, kiedy zapomniałam dokarmić czy coś takiego.
                      Aktualny mam dopiero od kilku tygodni, ale ma się dobrze.
                      • tt-tka Re: mama jako medium 19.03.18, 10:19
                        wadera3 napisała:

                        > Apropos zakwasu, w chłodnym miejscu ma prawo(i obowiązek) zaśmiardnąć i zapleśn
                        > ieć. Zakwasy lubią ciepełko.

                        A no widzisz, i zagadka wyjasniona :) - widac to moje pierwsze miejsce bylo ZBYT chlodne.


                        > Przedostatni zakwas(na chleb, ale i na żurek) prowadziłam ze dwa lata, aż do ja
                        > kiejś wpadki, kiedy zapomniałam dokarmić czy coś takiego.
                        > Aktualny mam dopiero od kilku tygodni, ale ma się dobrze.

                        Nie prowadze dlugoletnich, zakwaszalam kazdorazowo , gdy byla taka ptrzeba. Mozesz cos wiecej podpowiedziec ? Z gory uprzejmie dziekuje i pozostaje z uszanowaniem :)
                        >
              • niki_kis Re: mama jako medium 18.03.18, 10:32
                www.takeitizi.pl/wolnosc-mozliwosc-robienia-niewlasciwych-rzeczy-niewlasciwym-czasie/

                www.takeitizi.pl/dac-sie-sprowokowac-13-komunikatow-przerywajacych-agresje/

                www.takeitizi.pl/6-postaw-ktore-mozesz-miec-problemy-relacjach/

                www.takeitizi.pl/rozpoznac-bierna-agresje-niby-nic-sie-stalo-cierpisz-kontakcie-druga-osoba/
                Zrób coś Z SOBĄ! idź na terapię uzależnień albo co. Masz trójkę dzieci a nadal jesteś emocjonalnie małym zależnym od mamusi dzieckiem. To tak samo jakby wódka tobą rządziła.
        • 71tosia Re: mama jako medium 14.03.18, 17:51
          jeżeli tak zależy na tym 'wizerunku' to kontaktuj się z ciotkami, babcia i kuzynami bezpośrednio, często i w taki sposób by widzieli ze obraz wykreowany przez mame jest nieprawdziwy. Mamy raczej nie zmienisz.
    • 71tosia Re: mama jako medium 14.03.18, 17:39
      Az tak ważne jest dla ciebie o czym twoja matka rozmawia ze swoimi siostrami lub swoja matka? Skoro panie lubia sobie ponarzekać na dzieci to niech sobie narzekają. Jak często widujesz te ciotki by przejmować się ich opinia? Dorosłość polega na tym między innymi, ze przestajemy być zależni od opinii innych, a na mame która uważa nas za ciagle klopotliwa nastolatke potrafimy popatrzeć z poblazaniem.
      • biszkopty35 Re: mama jako medium 14.03.18, 19:01
        Do jednek z ciotek jeżdżę na tydzień w wakacje z dziećmi, żeby pokazać im wieś i jest to baza wypadowa do odwiedzania dalszej rodziny z obu stron. Druga mieszka godzinę autem idę mnie, jest moja chrzestna, jest samotna. Widuję ja częściej. Owszem, zależy mi na tym, co mnie myśli bliska rodzina
        • 71tosia Re: mama jako medium 15.03.18, 10:26
          no to układaj sobie z nimi relacje bez posrednikow, bądź dla nich serdeczna, wdzieczna, sama jak okazuj pomoc, a gdy będą wspominać co tam mama wygadywala z poblazaniej komentuj ale bez szczegolow 'ze mama lubi trochę podkoloryzować sytuacje'. Ciotki swój rozum maja, skoro czarnego PR robionego latami przez mame nadal z toba utrzymują relacje. Mamy nie zmienisz, ale skoro zależy ci na dalszej rodzinie to staraj się o te relacje z jak niemniejszym udzialem mamy.
    • eukaliptusy Re: mama jako medium 14.03.18, 18:19
      biszkopty35 napisał(a):

      > Mąż radzi się nie przejmować, pokazywać jak jest naprawde, no ale miło by było
      > mieć fajna mamę, a nie taka co na mnie gada i wszystkich mną straszy.

      To jest kluczowe zdanie w całej Twojej wypowiedzi.
      Po pierwsze, nie „miło by było”, tylko to jest straszliwa tragedia i życiowa niesprawiedliwość, ze nie masz kochającej, wspierającej, życzliwej matki, na jaką zasługujesz.
      Na jaką każdy człowiek zasługuje.
      Nie zbywaj tego słowami ‚miło by było”. To jest sprawa ogromnej wagi w Twoim życiu. Daj sobie czas i przestrzeń na przeżycie gniewu, smutku, nawet żałoby. A przy tym niestety musisz oddzielić swoją realną matkę od matki, jaka chciałabyś mieć i pożegnać się z oczekiwaniami, które są zdrowe i normalne, ale które nie zostaną niestety spełnione.

      Po drugie, zastanów się dlaczego w ogóle zależy ci na kontaktach z pozostałą częścią rodziny. Jeżeli są w rodzinie osoby, które autentycznie lubisz i cenisz, odnów z nimi relacje jeden na jeden i zobacz jak się rozwiną bez powiadamiania czy pośrednictwa matki. Jeżeli takich osób nie ma, to po co tracić czas i nerwy na przejmowanie się opinią osób, za którymi nie przepadasz i nie lubisz spędzać z nimi czasu?
      • biszkopty35 Re: mama jako medium 14.03.18, 18:32
        Dziekuje za pierwsza część wypowiedzi. Babcia była zawsze bardzo dobra i miała wiele cech, których na próżno szukałam i mamy. Teraz nie jest juz yaka dobra i wyrozumiala, i bezwarunkowo akceptujaca, i zainteresowana moim zyciem. Jest wycofana, jakby spieta. Nie swojego zdania, jest zmanipulowana. Nie miałam szans na bliższe kontakty z rodziną, o czym pisałam powyżej
        • biszkopty35 Re: mama jako medium 14.03.18, 18:56
          To w ogóle osobna tragedia. Podobno plemiona pierwotne nadają nowy status młodym rodzicom, którzy dopiero wtedy, gfy pojawi sie na swoecie ich potomek, stają się pełnoprawnym członkami społeczności. Ta jest zaangażowana w pomoc rodzicom i zajmuje się maluchami na przemian. U nas dziecko oznacza wyrugowanie z życia społecznego, towarzystkiego i rodzinnego. Ja tego boleśnie doświadczyłam.
          • anula36 Re: mama jako medium 14.03.18, 19:08
            ale przeciez z dzieckiem / dziecmi tez masz zycie rodzinne - swoje wlasne, z bliska rodzina.
            • biszkopty35 Re: mama jako medium 14.03.18, 19:40
              och, strasznie bylam umeczona 😯 Maz wracał z pracy po 17. zmęczony tak samo jak ja. Zycie rodzinne... miewalismy.
      • biszkopty35 Re: mama jako medium 14.03.18, 19:50
        Mam dobra relacje z kuzynem, niestety duzo mlodszym i jeszcze bezdzietnym. Ale mieszkal u nas pol roku, gdy pracowal w naszym mieście, więc mam satysfakcję, ze to ten, który najlepiej się, jak jest naprawę. Ciotka samotna też nie we wszystko mamie wierzy i wydaje się mieć swoje zdanie.
        • yoma Re: mama jako medium 14.03.18, 19:55
          Uważaj, znowu się wkręcasz. Napisz sobie nad łóżkiem "ubawienie". Albo coś.
          • biszkopty35 Re: mama jako medium 14.03.18, 20:44
            Pisze o tym, bo eukaliptusy pytaly. Zasadniczo najważniejsze posty były o ubawieniu i o tym, ze trzeba matke realna skonfrontować z idealną i dać sobie przeżyć żałobę. Konfrontacja nastąpiła dopiero kilka lat temu. Zaloba niezakonczona. Iluzja podtrzymywana była przez zapewnienia mamy o milosci do mnie ( "reke bym sobie dala uciac dla ciebie") kierowane nie tylko pod moim adresem. Po co ludziom kłamstwa egystencjalne?
            • yoma Re: mama jako medium 14.03.18, 20:59
              Eukaliptusy pytały, a ty od razu "kuzyn zna prawdę", "ciotka nie wierzy". Uważaj ;)

              Ale mama najprawdopodobniej święcie wierzy w to, że da sobie za ciebie rękę uciąć! W idealnym świecie czternastolatki nie mają zmarszczek, a matki ucinają sobie ręce dla dzieci. A jeśli rzeczywistość skrzeczy, tym gorzej dla rzeczywistości.

              Może faktycznie wymyśl sobie coś fajnego do powieszenia nad łóżkiem. Rzeczywistość skrzeczy, wielbłąd idzie dalej, albo co :)
            • aqua48 Re: mama jako medium 15.03.18, 12:21
              biszkopty35 napisał(a):

              > Po co ludziom kłamstwa egystencjalne?

              Bo lepiej się dzięki nim czują. Masz taką matkę jaką masz, zamiast skupiać się nad tym jaka mogłaby być (miło to by było być przez 90 lat młodym, zdrowym, pięknym i bogatym) skup się na sobie i na tym jaka TY jesteś jako matka dla swoich dzieci. Teraz to Twoja najważniejsza rola, nie rola córki.
              Z babcią porozmawiaj wprost - powiedz jej że czujesz że się wobec Ciebie zmieniła i że jest Ci z tego powodu bardzo przykro. Zapytaj co się stało i o co chodzi.
              A w rodzinie zrób selekcję - trzymaj się bardziej z kuzynem i ciotką, którzy manipulacji matki nie podlegają. Resztę odstaw na dalszy plan. Naprawdę nie warto tracić czasu na kogoś kto jest do Ciebie uprzedzony.
    • alpepe Re: mama jako medium 15.03.18, 08:22
      Może i miło, ale masz takie karty jakie masz i jako matka trojga dzieci powinnaś się zorientować, że innej matki już mieć nie będziesz. Pomyśl, co dobrego masz po matce, a potem w myślach ją pochowaj. Jesteś dorosła, sama jesteś matką i swojej już nie potrzebujesz. Taka jest brutalna prawda, kiedy ptak wyleci z gniazda, to już nie wraca, a ty próbujesz się tam pchać?
      Pewnie, że taka a nie inna rola w rodzinie może złościć, ja nie wiem, co o mnie mówią, mam na to wyrąbane równo i polecam.
    • salsa.lover Re: mama jako medium 17.03.18, 23:02
      Też się zmęczyłam czytając i szczerze mówiąc pogubiłam kto kogo o co pytał kto co komu mówił czy nie mówił.

      Roztrząsasz, i zgadujesz o czym i z kim matka rozmawia, co o Tobie mówi... prawda jest taka, że nie masz na to żadnego wpływu a tylko niepotrzebnie się nakręcasz tym roztrząsaniem.

      Miałam w rodzinie podobną sytuację, tyle że cała akcja skierowana była na młodą żonę. Matka chłopaka nie mogła się pogodzić, że "zabrano jej synka". Robiła wszystko by ustawić całą rodzinę przeciwko tej dziewczynie. Chodziła do wszystkich i rozpowiadała niestworzone historie, oczerniała ją. Oni najpierw próbowali prostować jej kłamstwa, ale szybko zorientowali się, że za nią nie nadążą! Bo mieszkają w innym mieście i nie wiedzą co i komu nazmyślała. W końcu zdecydowali się odciąć choć nawet połowy tych bzdur i jej akcji nie słyszeli, bo mieszkali daleko. Byli przekonani, że reszta rodziny skutecznie została przez mamuśkę przeciągnięta na jej stronę.
      Dopiero po jej śmierci okazało się, że nikt z rodziny w te jej kłamstwa nie wierzył, ale też nikt nie chciał się wychylać i stanąć za młodymi. Smutne to, że ta kobieta tak trzęsła całą rodziną i że cała rodzina grała w jej grę.

      Więc moja rada jest taka, że przestań tracić swój cenny czas i energię na roztrząsanie co mama komu naopowiadała. Jeśli nie chcesz się całkowicie odcinać to zacznij budować swoje własne relacje z członkami rodziny, jak dorosła osoba, bez pośrednictwa mamusi. Może się bowiem okazać, że ci ludzie tak naprawdę wcale nie wierzą w jej manipulacje i są Ci życzliwi.
      • abecadlooooo Re: mama jako medium 18.03.18, 17:33
        Dobra rada, machnąć ręką i robić swoje. Nie jest to jednak takie łatwe. Wymaga treningu, a i paru wylanych łez. U mnie to było nawet morze. Kiedyś. Całą rodziną męża, tak właśnie jak opisujesz, kręciła i nadal kręci moja 80. letnia teściowa. Ja zabrałam jej synka jedynaka.Już 23 rok nie może się z tym pogodzić. Jest w stanie na mój temat wymyślić wszystko. Z zawodu nauczyciel, skromy, po liceum pedagogicznym. Przepraszam za tę złośliwość, miałam dobrych nauczycieli z takim samym wykształceniem. Ciągnę ten wózek, czasem nie wytrzymuję, mimo dyscypliny. Bywa, że z nerwów popłaczę. Mój mąż również. Z takim człowiekiem nic się nie zdziała. Nic. Trzeba natomiast pokazać mu, że ma się w głębokim poważaniu jego wymysły, uwagi i tym podobne jazdy. A rodzina wie swoje, tylko nie ma odwagi o tym nam mówić. Czasem jakaś sytuacja sprawia, że się otwierają i wtedy dowiadujemy się, że bardzo nam od lat współczują. To Twoja mama. Taka jest, inna nie będzie. Nie daj sobie wejść na głowę. Na osobności pionizuj ją czasem. Większość jednak przykrych spraw pozostaw bez komentarza. Szkoda Twojego zdrowia.
    • eukaliptusy Re: mama jako medium 19.03.18, 09:40
      Biszkopty35
      Tak jeszcze sobie myślę, że Tobie terapia by się przydała, bo odnoszę wrażenie, że żyjesz w matni swoich przekonań , które nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Gdybys sie mogła od nich uwolnić odczułabyś wielką ulgę.
      Na przykład, piszesz że:
      1) Mama zakazuje ci kontaktu z rodziną. Mama nie może ci niczego zakazać. Nie masz pięciu lat.
      2) W POLSCE osoby z dziećmi odrzucane są z życia towarzyskiego i rodzinnego, jakby to byl powszechnie znany fakt. Otóż nic takiego, z mojego doświadczenia i wszystkich znajomych z dziećmi, których pytam, po urodzeniu dzieci kontakty rodzinne znacznie sie intensyfikują. A co do życia towarzyskiego, zaczyna sie je prowadzić trochę inaczej i zmienia sie koło znajomych na rzecz przewagi par z dziecmi, ale co weekend sie z kimś ludzie spotykają. Na pewno zyskuje sie nowe znajomosci przez dzieciaki i ich kolegów i kolezanki. Wszyscy ludzie z dziećmi jadą na tym samym wózku przecież i nie wszyscy zaszywają sie w domu w poczuciu wykluczenia społecznego!

      Nie pisze, żebyś zaczęła bronić tych opini, tylko żeby ci pokazać na przykładzie, ze wiele zależy od perspektywy i nie do końca uświadomionych i moze błędnych (?) przekonań.

      Poza tym, kilka osób napisało, że aż się zmęczyło i pogubiło czytając Twój post. Ty też sie musisz strasznie męczyć mając taki mętlik w głowie.
      • mapt Re: mama jako medium 19.03.18, 10:27
        Matka morze mieć jakieś zaburzenia ksobne, lękowe, wypaczony charakter, cokolwiek z pogranicza - a Biszkopty mogła po niej ten charakter odziedziczyć. Matka wymyśla i gada za plecami o Biszkoptach cuda na kiju, a Biszkopty w kółko wymyśla co ta matka na pewno innym o niej mówi.

        Biszkopty musi z własną głową zrobić porządek. Inaczej będzie za 20 lat latać po sąsiadach i rodzinie i tłumaczyć im że "ktoś tam" na pewno źle o niej mówił o ona to musi sprostować.
        • biszkopty35 Re: mama jako medium 19.03.18, 23:53
          O Matko. Nie nakrecajcie sie dziewczyny. Nie wymuslam w kółko co mama o mnie mówi. TO może być bowiem wszystko i szkoda mi M to energii
          Ale jest mi przykro - i do tego zdaje się mam święte prawo - gdy do mnie docierają jej kłamstwa. zarówno te na mój temat, jak i innych, gdy próbuje oklamywac mnie.
          Co do zabraniania. Mama nie może mi zabronić i ja oczywiście robię co chcę.
          Ale jednak zabrania. tzn. "dobrze" radzi, dziwi się, przekonuje do swoich opcji albo mówi wprost. Wywołuje to moje oburzenie.
          Co do mojego związania z mamą. Jest mi tak strasznie źle, bo właśnie nigdy nie bulam z nia związana. Od zawsze grala w grę jaka to ona jest cudowna, a ja jaka zła. To jest wyrwa w sercu i to ta wyrwa boli. A nie "związanie i uzależnienie od matki". ja nie wierzę w to co ona mówi o nie postrzegam siebie przez pryzmat jej słów. Ktos napisal ze mam prawo do zalu i żałoby. Powiedzmy, ze po raz pierwszy zsalam sobie speawe z tego jak jest, a jak chciałabym żeby było? O jak ona sie nie przedstawia, jakieś 7-8 lat temu. Ze cztery lata temu odcielam się psychicznie
          Kilkanaście lat temu wyprowadzilam się z domu, o swojego lokum i to było odcięcie się od chorych emocji. Ale może ten ból będzie mi towarzyszył do końca życia? Nie wiem. Ma prawo mnie boleć i proszę mi tu nie zarzucać pepowiny nieodcietej. Taka to ma jedna moja znajoma, która mieszka w domu mamy i nie pójdzie w święta do rodziny męża, bo nie zostawi mamy samej. Nie wyrzuci tej starych rzeczy ze strychu, od których strych pęka, bo chce mieć po mamie jak najwięcej pamiątek. Dziękuję za linki. Jeszcze nie zajrzałam, bo weekend miałam wyjazdowy i pracujący (znowu pogrzeb i stypa w rodzinie, ale nie napiszę,jaka wiescia o mnie podzielila mnie jedna ciotka, bo mam wywalone i już zapomniałam, za waszą radą. Może tylko napiszę, ze jak mama się dowiedziała ze jadę na pogrzeb zadzwoniła do mnie i zapytała: A po co Ty tam będziesz jechać? Zapewniam, ze 450km w jeden dzień nie robi sie w celach towarzyskich
          • biszkopty35 Re: mama jako medium 20.03.18, 00:02
            przepraszam za straszne literówki i brak kontroli nad autokorekta. spróbuję jutro poprawić
            • biszkopty35 Re: mama jako medium 20.03.18, 00:09
              Co do sytuacji młodych rodzin " w Polsce", jaki w Europie przeczytałam to zdanie w książce Evelin Kirkilionis "Więź daje siłę". Nie jest to więc moja opinia, która sobie wymyśliłam i która mogła by świadczyć, że żyję w matni swoich błędnych przekonań.
            • yoma Re: mama jako medium 20.03.18, 00:09
              Spoko, bywa gorzej :) Mamie było odpowiedzieć: Ponieważ w naszej kulturze jest powszechnie przyjęte pożegnać zmarłego.

              Kondolencje. I trzymaj się.
          • ola_dom Re: mama jako medium 20.03.18, 09:41
            biszkopty35 napisał(a):

            > Co do mojego związania z mamą. Jest mi tak strasznie źle, bo właśnie nigdy nie
            > bulam z nia związana. Od zawsze grala w grę jaka to ona jest cudowna, a ja jaka
            > zła. To jest wyrwa w sercu i to ta wyrwa boli. A nie "związanie i uzależnienie od matki".

            I to właśnie dokładnie wpisuje się w mechanizm uzależnienia od matki.
            Paradoksalnie jest tak, że właśnie te słabe/złe/niewłaściwe relacje z matką skutkują emocjonalnym uwiązaniem.
            Kiedy relacja z rodzicem jest dobra, normalna - dorastające dziecko w zdrowy sposób oddziela się od rodziny pochodzenia. Nie "odcina" - ale w naturalny sposób zaczyna żyć na własny rachunek, zachowując dobrą, zdrową relację z rodzicami.
            Ale kiedy w dzieciństwie ta relacja została zaburzona - a piszesz, że nie miałaś z mamą dobrej relacji - najczęściej skutkuje to właśnie emocjonalnym uwiązaniem. Można zerwać kontakty, a można zostać z matką do końca życia w jednym pokoju - przejawy tego uwiązania bywają skrajnie różne, ale pierwotna przyczyna jest taka sama - BRAK, który podświadomie chce się zapełnić, albo mu zaprzeczyć, wyprzeć.
            • biszkopty35 Re: mama jako medium 20.03.18, 09:48
              No dobra. Muszę się pogodzić z tym ze mam jak mam. Czy Ciebie przestało boleć?
              • ola_dom Re: mama jako medium 20.03.18, 10:04
                biszkopty35 napisał(a):

                > No dobra. Muszę się pogodzić z tym ze mam jak mam. Czy Ciebie przestało boleć?

                A wiesz, że nad tym konkretnie pytaniem się nie zastanawiałam? Nad milionem różnych, ale nie z tak postawionym.
                Więc zastanowiłam się i mam wrażenie, że ból zmienił się w złość, niechęć, rozczarowanie. Ale bólu jako takiego nie poczułam, kiedy pomyślałam o relacji z mamą. Już nie.

                Jak wcześniej ktoś pisał o żałobie - to właśnie pogodzenie się z faktem, że mama nie była taka, jak powinna być. To rodzaj żałoby, ma swoje etapy. Aż w końcu wygasa - o ile pozwoli się sobie na przejście tych wszystkich etapów, a nie tkwi uparcie w bólu i próbach zmiany tego, co niemożliwe. I ciągłym dopytywaniu "Ale dlaczego?????".
                • biszkopty35 Re: mama jako medium 20.03.18, 10:31
                  Ja chyba podświadomie wybieram ból a nie złość i niechęć. Te uczucia też są, ale uważam, że mam jakieś zobowiązani wobec mamy, ona też nie jest szczęśliwa w relacji ze mną, bo ja się nie dałam stlamsic. Więc ona trochę nie wie, co robić i nawet mi jej czasem żal. Niechęć zamyka mnie bardziej niz ból. A tego hyba nie chcę. Ten poziom odcięcia który mam mi odpowiada. Nie pytam już "dlaczego"?To pytanie do Boga o cierpienie.
                  • ola_dom Re: mama jako medium 20.03.18, 10:36
                    biszkopty35 napisał(a):

                    > uważam, że mam jakieś zobowiązani wobec mamy, ona też nie jest szczęśliwa
                    > w relacji ze mną, bo ja się nie dałam stlamsic.

                    ????
                    Czy mam rozumieć, że masz poczucie winy, że nie dałaś się stłamsić matce? I to ją unieszczęśliwiło? Przez Ciebie?
                    • biszkopty35 Re: mama jako medium 20.03.18, 14:10
                      Nie mam poczucia winy. Przepracowalam to kiedyś na terapii
                      • biszkopty35 Re: mama jako medium 20.03.18, 14:15
                        Kiedys mialam.poczucie winy, teraz widzę że sytuacja jest taka jest, bo ona ją tak kształtuje i nie ma mocnych. Ale przemyśle to jeszcze. Może jeszcze gdzieś to poczucie winy nie wyplenione do końca.
                        • aqua48 Re: mama jako medium 20.03.18, 15:01
                          >Ja chyba podświadomie wybieram ból a nie złość i niechęć. Te uczucia też są, ale uważam, że mam jakieś zobowiązani wobec mamy, ona też nie jest szczęśliwa w relacji ze mną

                          Uważaj! Ból jest uczuciem w którym można się zatopić i nie chcieć z niego wyjść, bo pominąwszy wszystko inne, wygodnie być stroną cierpiącą - nic nie jestem winna, ja jestem ta biedna, ja cierpię, można mnie tylko pożałować. To z resztą uczucie które żywi Twoja matka i jej postawa - ona cierpi że ty nie jesteś doskonała, czyli taka jaką ona chciałaby żebyś była - dlatego Cię obmawia i obsmarowuje. Podsumowując - obie staracie się czuć to samo w stosunku do siebie - tyle, że Ty powielasz zachowania matki. I Tobie to przeszkadza wiec Ty masz w ręku narzędzia by się z tego błędnego koła wzajemnej zależności i wzajemnego cierpienia wydobyć.
                          Złość i niechęć wcale nie są złe, daj sobie do nich prawo, bo to uczucia konstruktywne - prowadzą do zmiany swojej postawy.
                          • ola_dom Re: mama jako medium 20.03.18, 15:12
                            aqua48 napisała:

                            > Uważaj! Ból jest uczuciem w którym można się zatopić i nie chcieć z niego wyjść,
                            > Złość i niechęć wcale nie są złe, daj sobie do nich prawo, bo to uczucia
                            > konstruktywne - prowadzą do zmiany swojej postawy.

                            Nie pomyślałam o tym pisząc swojego posta, ale to było jakby oczywiste - że akurat moje uczucia ewoluowały z bólu, przez złość, potem niechęć - i to wciąż nie jest koniec tych zmian,
                            z całą pewnością jednak te negatywne, dość nieprzyjemne uczucia (choć akurat złość była całkiem fajna, jak w końcu dałam sobie do niej prawo) mijają, słabną i przestają zatruwać głowę i uwierać w życiu.
                            Ból i żal uwierają jak szlag.
                            • aqua48 Re: mama jako medium 20.03.18, 16:26
                              ola_dom napisała:

                              > Ból i żal uwierają jak szlag.

                              Bo nie pozwalają wyjść z roli bezwolnej ofiary, z poczucia permanentnego skrzywdzenia i nieszczęścia, z roztkliwiania się nad sobą, zamiast zobaczyć siebie jako osoby mogącej wziąć odpowiedzialność za swój los i uczucia.

                            • abecadlooooo Re: mama jako medium 20.03.18, 16:37
                              Ola a jak wyglądają Twoje kontakty z mamą. Święta, zainteresowanie, pomoc w chorobie? Jak układa się po takiej żałobie realację?
                              • ola_dom Re: mama jako medium 21.03.18, 11:33
                                abecadlooooo napisał(a):

                                > Ola a jak wyglądają Twoje kontakty z mamą. Święta, zainteresowanie, pomoc
                                > w chorobie? Jak układa się po takiej żałobie realację?

                                Obszerne pytanie, postaram się odpowiedzieć możliwie najzwięźlej :)

                                Święta - to jest czas, po którym nie spodziewam się zbyt wiele przyjemnego, od kilku lat mówię, że święta najchętniej obchodzę bokiem,
                                ALE - moja mama to jest typ, który "nie psuje" atmosfery świąt. Może zepsuć przed, albo po świętach - nawet tuż po, np. odwożąc mnie do autobusu - ale nie w same święta. Więc wiem już, że nie muszę się specjalnie mocno spinać, bo mamie zależy na tym, żeby "było miło". A od kiedy przekonała się, że jestem w stanie zerwać z nią kontakt, a tego wydaje się obawiać jak mało czego, pilnuje też, żeby nie przesadzić. Więc jest mi o tyle łatwiej. Ale trudno powiedzieć, żeby to był super czas, na luzie i dla przyjemności. Choć teraz sprawia już coraz mniej przykrości - i to doceniam.
                                Ale powtórzę - podstawa to wyzbycie się oczekiwania, że to będą "magiczne święta", porozumienie dusz, że może mama "wreszcie zrozumie", i tym podobne pierdoły.

                                Zainteresowanie - to jest chyba dla mnie najtrudniejsze, bo na tym tle przebiega główna linia frontu w naszych relacjach, w skrócie mówiąc - dla mamy zainteresowania jest zawsze za mało, największe awantury miałam o to, że "się nią nie interesuję!", jak to genialnie raz napisano na forum - to jest matka, która na każdym kroku rozlicza Cię, czy na pewno z każdym oddechem myślałaś o niej. Więc obawiam się, że tutaj nigdy nie znajdę stuprocentowej równowagi w tym, ile faktycznie zainteresowania powinnam jej poświęcić i zawsze gdzieś będzie kołatać się myśl, że je na mnie wymusza, wbijając mnie w poczucie winy, a być może rzeczywiście powinnam poświęcić jej więcej uwagi, i tak dalej.
                                To jest trudne, ale dla mnie wielkim sukcesem jest to, że wyzbyłam się poczucia winy, kiedy nie dzwonię 3 razy dziennie, kiedy poświęcam sobie swój czas, kiedy wydaję na siebie swoje pieniądze (tu też był gruby problem w moim przypadku).

                                Pomoc w chorobie - na razie na szczęście nie było okazji się przekonywać. Poza sytuacją, kiedy mama zwichnęła nogę - wzięłam wolne, żeby pojechać z nią do lekarza na wizytę kontrolną. Na co dzień radziła sobie w domu sama, pomagał jej mój tata (są rozwiedzeni, ale mają częsty kontakt), który mieszka niedaleko i jest zmotoryzowany. Ja mieszkam 1-1,5 godziny jazdy w jedną stronę od niej, dojazd jest uciążliwy (nie prowadzę samochodu), więc przy okazji np. grypy nie za bardzo mam możliwość codziennej pomocy. Kiedy złamała sobie żebro i nie była w stanie sama nic zrobić - wzięłam zwolnienie chorobowe na mamę i mieszkałam z nią przez 2 tygodnie. To wprawdzie było "przed żałobą", ale teraz też pewnie tak bym zrobiła w analogicznej sytuacji.

                                Ogólnie wydaje mi się, że w odbyciu żałoby po relacji z mamą najważniejsze jest wyzbycie się oczekiwania, że dostaniemy od niej to, czego nie dostaliśmy, a czego tak bardzo pragniemy - troskę, zainteresowanie, uwagę, zrozumienie, wsparcie, wolność, etc. - każdy ma swój najdotkliwszy brak.
                                A najkrócej mówiąc - nie spodziewajmy się, że kiedyś może jednak stanie się cud i mama ZROZUMIE. Bo nie zrozumie, na 99% nie zrozumie.

                                I moja relacja z mamą polega teraz w największej mierze na poczuciu obowiązku. Co nie znaczy, że jest wyłącznie uciążliwa i nieprzyjemna, w żadnym razie i kategorycznie podkreślę, że tak nie jest.
                                Ale jakbym miała siebie uczciwie zapytać, czy wolę poświęcić sobotę dla siebie, czy jechać do mamy - odpowiedź jest dość prosta. Mimo to jadę do mamy i często bywa całkiem fajnie.

                                Aha - i to chyba ważne - mam swój wentyl. Niejednokrotnie mama mnie wkurzy jakimś tekstem czy zachowaniem. Nie waham się wtedy wywnętrzyć przed moim facetem, "co też mamusia znowu nawymyślała". Mnie to pomaga.
                                • abecadlooooo Re: mama jako medium 21.03.18, 14:06
                                  Mój mąż ma taką trudną matkę. Dziękuję Ci ogromnie za odpowiedź. My opadamy z sił. Ani z nią, ani bez niej. Nie daje nam żyć. Mąż przechodzi teraz taką żałobę. Bywa jednak, że wstępuje w niego co jakiś czas chora nadzieja, że ona coś zrozumie. A ponieważ teściowa dała mi mocno w kość, ta jego nadzieja zwyczajnie sprawia mi duży ból. I jestem w kropce.
                                  • ola_dom Re: mama jako medium 21.03.18, 14:29
                                    abecadlooooo napisał(a):

                                    > Mój mąż ma taką trudną matkę. Dziękuję Ci ogromnie za odpowiedź.
                                    > My opadamy z sił. Ani z nią, ani bez niej. Nie daje nam żyć.

                                    Mnie bardzo pomogły obie separacje z mamą. I oczywiście terapia.
                                    Ale podczas drugiej, rocznej przerwy w kontaktach dopiero nabrałam dystansu. Poczułam, że mogę żyć bez niej (choć tego akurat się nie obawiałam), ale też, że ona może żyć beze mnie (co akurat było moją największą obawą, regularnie przez mamę podsycaną i pielęgnowaną).
                                    Mama niejako ułatwiła mi sprawę ze zrywaniem kontaktu, bo za każdym razem stało się to po awanturze i krzykach "ty już do mnie nie dzwoń, bo ja już nie mam siły tego znosić!" - więc przestawałam dzwonić. W końcu - bo wcześniej po takich awanturach szukałam miliona sposobów, jak ułagodzić i uspokoić mamusię, żeby już się nie denerwowała i nie złościła na mnie.

                                    Mężowi polecam terapię, gorąco, z całego serca. Nie wiem, czy bez niej uporałabym się z poczuciem winy wobec matki. A jeśli nawet, to zajęłoby mi to wielokrotnie więcej czasu.

                                    Mimo że te wszystkie mamy są w jakiś sposób podobne, to każda ma swoją specyfikę, więc nie wszystkie rady idealnie będą pasować dla każdego. Bo np. jedna mama dzwoni bez przerwy, 20 razy na dzień i zalewa Cię pretensjami, że Ty nie odbierasz, a ona się martwi i o mało nie dostanie zawału, a przecież ma nadciśnienie,
                                    a dla drugiej telefon działa tylko w jedną stronę i będzie w cierpieniu oczekiwać, że zadzwonisz, a potem mieć pretensje, że "ona chciała ci coś powiedzieć, a ty nawet nie zadzwoniłaś!".

                                    Ale w każdym przypadku na pewno bardzo pomaga spojrzenie na swoją sytuację tak, jakby dotyczyła kogoś innego. Jakby ktoś, kogo lubisz, opowiedział Ci o tym, jak matka go traktuje, o co ma do niego pretensje. Mi to otworzyło oczy, zwyczajnie osłupiałam. Takie spojrzenie daje dystans, którego nie mamy będąc w epicentrum manipulacji.
                                  • zuzi.1 Re: mama jako medium 09.04.18, 21:28
                                    Abecadlo oddziel swoja relacje z tesciowa od męża relacji z matka. Pozwól mina ukladanie relacji z nią, jednocześnie stawiając zaporę swojej relacji z nią. Odseparuj sie od niej, a mąż niech robi co chce z własną relacja z matka. Takie rozdzielenie tych relacji i ich zrozumienie pozwoli ci nie odczuwac bólu, gdy mąż bedzie się w swojej relacji zblizal do matki. To, ze ona cie skrzywdzila/ krzywdzila nie oznacza, ze on z tego powodu ma sie od niej odciąć. To jest jego matka, nawet gdy jest najgorsza osoba pod słońcem. To, ze on się zbliża do niej, nie oznacza, ze jest nielojalny wobec ciebie i zesie w ten sposób od ciebie oddala. Oddziel te relacje, po to aby nie rzutowaly one na twoja własną relacje z mężem. Pamiętaj to jego matka, jedyna jaka ma, jaka by ona zolza nie byla....
                                    • abecadlooooo Re: mama jako medium 17.04.18, 14:56
                                      Zuzi bardzo to rozsądne, co napisałaś, co radzisz. Chciałabym to umieć wcielić w życie naszej rodziny. Nie bardzo mi to wychodzi. Piszesz, że to, że teściowa mnie krzywdziła, nie oznacza, że mąż ma nie mieć z nią kontaktów. Bo to jego matka. Tak, to jego matka. Ale, czy to oznacza, że może krzywdzić najbliższą synowi osobę? Teraz to wygląda tak, że za lata złego zachowania, które niszczyło nasze małżeństwo i nas oddzielnie, bo męża też matka potrafi przeczołgać, dostała nagrodę. Tą nagroda jest kontakt z synem, do którego po latach separacji doprowadziła nasyłając rodzinę, bo miała być ciężko chora. Okazało się, że tak źle z jej zdrowiem nie jest. Ja wciąż trzymam się z boku, o powrocie do kontaktów z nią nawet nie myślę. Muszę wreszcie zadbać o siebie, długo dawałam jej szanse, nie było to mądre, bo tacy ludzie się nie zmieniają. Powiedz mi, jak okiełznać samą siebie, jak nie gotować się w środku, kiedy mąż dzwoni do matki z pytaniem jak przebiegła wizyta u lekarza. Czyżbym stała się potworem, który burzy się na drobne oznaki uczucia syna do matki. Dlaczego nie wydają mi się one drobne, tylko takie na które ona nie zasłużyła? Masz doświadczenia w takiej sytuacji? Mąż zapewnia mnie, że jest wobec mnie lojalny, że nie pozwoli dalej matce na nic, co by mnie skrzywdziło, nie będzie namawiał na wznowienie z nią kontaktu. A ona? Z miesiąca na miesiąc próbuje przywrócić stare porządki i nawet pozwala sobie mnie pozdrawiać przez męża. Na jego wyraźne słowa, że najpierw powinna przeprosić, robi wielkie oczy i milczy jak głaz.
                                      • abecadlooooo Re: mama jako medium 17.04.18, 15:10
                                        Tak jak napisałam w pierwszym tu poście radząc autorce, nie zwracać dużej uwagi na zachowania rodzicielki. Tak robi mój mąż od jakiegoś czasu, mniej cierpi. Problem w tym, że ja jednego dnia to rozumiem, a drugiego już nie. Włącza mi się mój czujnik złej pamięci, czyli to jak traktowała mnie teściowa i chcę, by zniknęła z mojego życia całkowicie. Cieszę się, że mężowi jakoś udało się polepszyć swoje samopoczucie, bo jakiś tam kontakt z matką ma, nie wierzył że się do siebie jeszcze odezwą. Problem w tym, że mamy konflikt interesów, nieładnie miąc. To co dla niego dobre, dla mnie ciężkie. Tyle złego potrafi zrobić jedna osoba w rodzinie, a wroga we mnie miała. Wręcz przeciwnie.
                                      • ola_dom Re: mama jako medium 17.04.18, 15:47
                                        abecadlooooo napisał(a):

                                        > Mąż zapewnia mnie, że jest wobec mnie lojalny, że nie pozwoli dalej matce na nic,
                                        > co by mnie skrzywdziło, nie będzie namawiał na wznowienie z nią kontaktu.
                                        > Na jego wyraźne słowa, że najpierw powinna przeprosić, robi wielkie oczy i milczy jak głaz.

                                        Przeczytaj jeszcze raz, co tu napisałaś.
                                        I na tym się skup. TO jest dla Ciebie najważniejsze. Niewiele, naprawdę nie tak wiele żon ma szczęście mieć takie oparcie w rozumiejącym mężu.
                                        A Ty zamiast tego skupiasz się na teściowej, na którą ani Ty, ani mąż nie ma wpływu.

                                        Kontakty i relacja z rodzicem są ważne dla każdego, choćbyśmy tego nie chcieli. Tak jest i już. Nie można mieć pretensji, że ktoś chce te kontakty podtrzymywać, nawet jeśli nie są w 100% komfortowe.
                                        Twój mąż wydaje się znajdować najlepsze możliwe wyjście z tej niełatwej sytuacji. Doceń to, ciesz się tym - bo to jest najważniejsze. A nie fochy i humory teściowej.
                                      • mila.1201 Re: mama jako medium 17.04.18, 21:08
                                        "... to, że teściowa mnie krzywdziła, nie oznacza, że mąż ma nie mieć z nią kontaktów. Bo to jego matka. Tak, to jego matka. Ale, czy to oznacza, że może krzywdzić najbliższą synowi osobę? "- w jaki sposób teściowa krzywdzi Ciebie jeżeli nie utrzymujesz z nią kontaktów? jak tą krzywdę odbierasz? więź między matką a dzieckiem jest bardzo silna i matka musiałaby uczynić bardzo dużo złego, żeby syn zerwał z nią kontakty i póki jest choć iskierka nadziei to tą więź będzie podtrzymywał. Ty swoją krzywdę widzisz swoimi oczami, on może widzieć to trochę inaczej, bo nie patrzy na to Twoimi oczami, a matce można wybaczyć wiele.
                                        "Teraz to wygląda tak, że za lata złego zachowania, które niszczyło nasze małżeństwo i nas oddzielnie, bo męża też matka potrafi przeczołgać, dostała nagrodę." - teściowa dostała szansę na nagrodę, a czy z tego skorzysta, to się okaże, bo kontakt uzyskała poprzez manipulację bo-" bo miała być ciężko chora. Okazało się, że tak źle z jej zdrowiem nie jest." Wszystko zależy od tego, czy Twój mąż to dostrzeże i co z tym zrobi.
                                        " długo dawałam jej szanse, nie było to mądre, bo tacy ludzie się nie zmieniają" - to było mądre. Dawałaś jej szansę a ona z tego nie skorzystała. To był jej wybór, Ty zrobiłaś co mogłaś, do tanga trzeba dwojga.
                                        "Powiedz mi, jak okiełznać samą siebie, jak nie gotować się w środku, kiedy mąż dzwoni do matki z pytaniem jak przebiegła wizyta u lekarza. " - nie słuchaj tych rozmów, wychodź z pokoju gdy Twój mąż dzwoni do matki, nie pytaj o to, poinformuj męża, że nie chcesz żadnych wiadomości na temat jego matki.
                                        "Czyżbym stała się potworem, który burzy się na drobne oznaki uczucia syna do matki. Dlaczego nie wydają mi się one drobne, tylko takie na które ona nie zasłużyła? " - nie jesteś potworem, tylko budzi się w Tobie złość i żal za krzywdy, których doświadczyłaś z jej strony.
                                        "Z miesiąca na miesiąc próbuje przywrócić stare porządki i nawet pozwala sobie mnie pozdrawiać przez męża." - próbować może. Ważne jest to, czy Ty/Wy jej pozwolicie na przywrócenie tego, czego ona chce. Jeżeli nie chcesz, aby teściowa pozdrawiała Ciebie przez męża to poinformuj go spokojnym tonem, że sobie tego nie życzysz i chcesz, żeby uszanował Twoją prośbę.
                                        "Na jego wyraźne słowa, że najpierw powinna przeprosić, robi wielkie oczy i milczy jak głaz. " - jeżeli tak reaguje na jego słowa to nie chce przeprosić i nie zrobi tego z własnej woli.

                                        dla wyjaśnienia - jakiś czas temu byłam w podobnej sytuacji.
                                        • aqua48 Re: mama jako medium 19.04.18, 15:03
                                          mila.1201 napisała:

                                          > "Czyżbym stała się potworem, który burzy się na drobne oznaki uczucia syna do m
                                          > atki. Dlaczego nie wydają mi się one drobne, tylko takie na które ona nie zasłu
                                          > żyła? " - nie jesteś potworem, tylko budzi się w Tobie złość i żal za krzywdy,
                                          > których doświadczyłaś z jej strony.

                                          A może po prostu jesteś zazdrosna o uczucia męża do matki, bo uważasz je za niezasłużone.
                                          Sądzisz, ze Ty bardziej na nie zasługujesz, bardziej Tobie jego uwaga i troska się należą, bo byłaś zawsze wobec męża w porządku w przeciwieństwie do niej? Tyle, że uczucia dziecka do rodzica nie można ani nie trzeba porównywać z jego miłością do małżonka. A mąż nie posiada ściśle określonej "puli uczuć" z której dając coś matce zabiera Tobie.

                                          > "Na jego wyraźne słowa, że najpierw powinna przeprosić, robi wielkie oczy i mil
                                          > czy jak głaz. " - jeżeli tak reaguje na jego słowa to nie chce przeprosić i nie
                                          > zrobi tego z własnej woli.

                                          Otóż to. Teściowa się nie zmieni i nie ma co na to liczyć, zmieniliście się Wy i to musi wystarczyć. Nie musisz utrzymywać z nią żadnego kontaktu. Jeśli jednak Twój mąż jest przyzwoitym człowiekiem to on powinien matce pomagać.
                                          • abecadlooooo Re: mama jako medium 20.04.18, 10:34
                                            Dziękuję Wam za wszystkie rady. Są mądre i cenne.
                                      • zuzi.1 Re: mama jako medium 20.04.18, 22:16
                                        Mam doświadczenia w takiej sytuacji, doradziłam ci z autopsji, tak właśnie zrobiłam w bardzo podobnej sytuacji. Zrozumienie sytuacji i mnie przyszlo po tym, gdy zrozumiałam z jakim typem człowieka mam do czynienia w osobie matki meza. Wszystko jest doskonale opisane na załączonym blogu. Moj mąż tez pozwalal matce na nieciekawe zachowania wobec mnie bo był emocj. uzależniony od niej. Normalny mąż, nieuzależniony, nigdy by na takie zachowania wobec żony nie pozwolił. Poznałam patologię relacji narcystycznej matki i jej syna od podszewki i jako jego żona dostałam rykoszetem od niej, będąc kompletnie niewinną i nieświadomą młodą osobą. Gdy zrozumiałam z jaką patologią mam do czynienia, wówczas dałam teściowej do wiwatu emocj. używając jej zakamuflowanych metod perswazji, świadomie i bezwzględnie. W końcu uczyłam sie od niej, doświadczonej manipulantki, wiec posłużenie się podobną bronią ale wobec niej samej, przyszło mi z ogromną łatwością. Jakież było jej zdziwienie. Nie spodziewała się tego. I cyrk sie skończył. Wolała nie ryzykować dalszych nieprzyjemnych zachowan z mojej strony. A odnośnie męża doszlam do wniosku, że jeśli ma ochotę być gnębiony przez matkę, to wolna wola. Byle ode mnie kobieta trzymala sie z daleka. Co ciekawe wobec mnie zrobila sie mila, na ile mila moze być zimna jak lód narcyzka :-) Bylo minęło, pozostała wiedza na temat narcystycznych ludzi, których jest calkiem sporo wokoło i wyciąganie na jej podstawie szybkich wniosków. Wiedza bardzo przydatna w zyciu, pozwalająca nie tracić czasu na toksyczne relacje. Nie jesteś potworem, tylko skrzywdzona niesłusznie kobieta, która nie uporała się ze swoją krzywdą, stad czujesz złość, gdy mąż zbliża się w swej relacji do matki, czujesz się wówczas po raz kolejny pokrzywdzona i oszukana, tym razem tez przez niego. Kiedys nie stanął na wysokości zadania i cie nie obronił przed nią, przez co ona cię wielokrotnie skrzywdziła. Mi pomógł nie ukrywam emocjonalny odwet na teściowej, wówczas poczułam się lżej. A ona spasowała. Rozumiem, że czujesz, że aktualne zapewnienia męża niewiele wnoszą, mleko się już wylalo, przeszłości nie da się cofnąć i tego co przez nią i przez niego przeszlas. Ale musisz zyc dalej, z nim lub bez niego i definitywnie bez niej. Ona, po tym wszystkim co przeszlas z nią jest dla ciebie nikim, możesz nawet udawać ze ona nie istnieje, jeśli tego właśnie potrzebujesz masz do tego pełne prawo. Jeśli chcesz kontynuować relację z mężem, wówczas musisz mu to co sie wydarzyło wybaczyć, nie masz innego wyjścia.
                                        • abecadlooooo Re: mama jako medium 25.04.18, 17:17
                                          Bardzo dziękuję Ci za podzielenie się swoim życiem. Powiedz mi jeszcze, bo rozumiem, że jesteś z mężem, jak on ułożył sobie kontakty z matką. Jeździ do niej, jak często, co ze świętami, czy ona pod Twoją nieobecność bywa u Was. Ja nie wiem jak to mądrze rozegrać.
                                          • zuzi.1 Re: mama jako medium 25.04.18, 18:13
                                            Oboje mamy aktualnie stosunkowo normalne kontakty z jego matka. Ona odpuściła swoje toksyczne zachowania najpierw wobec mnie a potem wobec niego. Mąż ode mnie nauczył się jak ma postępować z matką/rodzicami poprzez obserwację moich zachowań. Utrzymujemy normalne kontakty od czasu do czasu, ale moja teściowa to stosunkowo łagodny przypadek narcystyczny (a znam choćby z forumowych opisów takie przypadki narcyzek, że włos się jeży na głowie). Choć swego czasu sporo krwi mi natrula i zachowania miała niezłe. Myślała, że mną, podobnie jak jej synem da sie zarządzać i dyrygować, a tu ...ściana 😃 Dzięki mnie przynajmniej poznała, jak wyglądają normalne relacje z dorosłymi ludźmi. Mąż się całkowicie od niej uniezależnił i wszelkie problemy z maminsynstwem minęły. Jest po prostu normalnie, ale trwalo to wszystko kilka lat.
                                            • abecadlooooo Re: mama jako medium 25.04.18, 19:22
                                              Rozumiem. A czy teściowa Cię przeprosiła? Uważasz, że to ma znaczenie? Ja zerwałam z teściową kontakt 6 lat temu. Mąż teraz wznowił relację z matką, bo miała być ciężko chora. Nie jest tak źle, a cel osiągnęła. Zaczęła już się wpraszać na ważną dla nas uroczystość. Pół roku rozmawia już z mężem, pozdrawia mnie, ale nie dzwoni do mnie, o przeprosinach mowy nie ma. Moja teściowa to typ średni narcyzy, ale bardzo apodyktyczna, zero taktu, empatii, rządzalska, najwspanialsza. A ja, no cóż obcy dla niej człowiek. Tak mówiła, tak mnie traktowała. Wszystkiego się wypiera, mistrzyni manipulacji. Postawiłam się tak jak Ty po 15 latach, wtedy mąż stanął murem za mną. 6 lat separacji. Nie wiem, czy zrozumiała, że to koniec jej królowania i manipulowania synem. Ale jakim prawem chce do nas wrócić bez przeproszenia mnie, ba, nawet bez słowa i przyjechać na naszą ważną uroczystość małżeńską nie mogę pojąć. Nie zaprosi jej mąż, nie zaprasza, a ona dalej pyta, kiedy to.
                                              • anula36 Re: mama jako medium 25.04.18, 20:26
                                                moze trzeba jasno powiedziec ze oczekujesz tych przeprosin? Byc moze tesciowej to po protu do glowy nie przyszlo.
                                              • zuzi.1 Re: mama jako medium 27.04.18, 21:50
                                                Nigdy mnie nie przeprosila za swoje zachowania. Dla mnie to juz nie jest ważne, bo jest dla mnie malo istotna osoba. Zrozumienie jej charakteru wiele mi dalo, nie oczekuje od niej tego, do czego ona nie jest zdolna, po prostu. Z pustego nie nalejesz. Z twoich komentarzy wyziera wiele bólu, nieprzepracowanego i lepiej dla ciebie by bylo, gdybyś nie sprowadzala sobie do zycia ponownie toksycznej teściowej. Takim prawem chce znowu wrócić bez przeprosin, ze nie posiada empatii i jest zaburzona. Poczytaj bloga dokladnie, gdy zrozumiesz, wówczas przestaniesz miec wobec niej oczekiwania jak wobec normalnej osoby. Ona nie jest normalna, jest toksyczna i warto to zrozumieć.
    • ma-ura Re: mama jako medium 09.04.18, 01:06
      Polecam ksiazke Susan Forward MATKI KTORE NIE POTRAFIA KOCHAC. Uzdrawiajacy poradnik dla corek.
      • zuzi.1 Re: mama jako medium 09.04.18, 21:33
        narcystycznirodzice.blogspot.com/2015/12/kim-jest-narcyz-czesc-5.html?m=1 - a jak zwykle polecam tego bloga, bo wszystko jest w nim jasno wytlumaczone. A zrozumienie problemu, po uprzednim przeżyciu żalu i złości, niesie sile i spokój. I tego ci autorko życzę.
        • biszkopty35 Re: mama jako medium 10.04.18, 23:14
          Dziękuję. Czytałam już trochę. Widzę wyraznie, i to na razie będę zaliczać jako sukces, ze musze sie uwolnic od tego,co mysli i mowi o mnie i do mnie moja mama. I tata. Swieta byly masakryczne. Musze sie zupelnie odciąć.Już dawno mialam taka intuicję, wiedzialam, ze stworze szczesluwy związek, jak wyprowadze sie z domu. Ze zgroza widze ze wiele paskudnych zachowań otrzymaly juz ode mnie w spadku po dziadkach moje dzieci.
          • zuzi.1 Re: mama jako medium 11.04.18, 20:58
            Z zachowaniami, które przejelas po rodzicach można walczyć za pomocą uświadomienia ich sobie i konsekwentnej ich zmiany. Zrob liste takich zachowan, posegreguj je sobie jakos i dopisz do nich zmiany, jak chcialabys, aby po zmianie te zachowania wygladaly. A potem powoli, po jednym, wdrazaj je w życie, juz na nowa modłę.Świadomość i konsekwencja.
    • polnaro Re: mama jako medium 12.04.18, 14:02
      Oj, moim zdaniem za bardzo przywiązujesz wagę do tego co rodzina o Tobie sądzi, czyli ...problem z samooceną. Żyj swoim życiem, korzystaj z tego życia Ty i umożliwiaj to własnym dzieciom, nie zakłócaj atmosfery własnego domu gadaniem innych, ocenianiem ich i analizowaniem tego co mówią i robią.
      Duszno musi być w domu gdzie analizuje się byle gadanie babci, cioci, mamy, teściowej , brata i ....., a na dalekim planie są rozmowy o problemach dzieci, męża, czytanej książce, filmie obejrzanym z rodziną, wyjeździe w plener, wakacjach.
      Daj spokój mamie, niech się rządzi, gada, tańczy, czy śpiewa...to nie Twoja sprawa.
    • bohdan222 Re: mama jako medium 22.05.18, 09:57
      Niech uderzy w karierę polityczną :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka