lato2000
16.08.21, 22:23
Cześć.
Niedawno się rozwiodłam. Nie będę się tutaj rozpisywać o tym, ale napiszę tylko krótko, że dla mnie to był chory i toksyczny związek, który trwał 18 lat, a wyjście z niego uważam chyba za swój życiowy sukces (dla tych, które tkwią w takich bez nadziei na ratunek napiszę tylko - to bardzo trudne, ale można :)
Z tego małżeństwa mam 17-letniego syna i 9-letnią córkę. Mieszkamy w trójkę. Córeczka jest dziewczynką tatusia, a syn był od pewnego czasu takim kozłem ofiarnym... Teraz odetchnęliśmy z ulgą i powoli te nasze złe emocje zaczynają się wyciszać. Były mąż nagle jest najlepszym ojcem świata a mnie obiecuje złote góry (nie, nie wierzę).
Ale do rzeczy - od roku mam Partnera. Osobę, na którą mogę liczyć, ufać, z którą czuję porozumienie i zrozumienie. Dzieci jeszcze o nim nie wiedzą. Bardzo mi zależy, żeby go zaakceptowały, ale coraz bardziej boję się tego "coming out'u" Dzieci są dla mnie najważniejsze, ale sobie też chcę poukładać normalnie. Boję sie kolejnej sytuacji pomiędzy młotem a kowadłem i nie chcę zaszkodzić dzieciakom. Jakieś rady? Jak wprowadzałyście nowych partnerów? Jak poszło?