Dodaj do ulubionych

Patchwork a urodziny dzieci

19.12.21, 19:04
Hej, postanowiłam poszukać obiektywnego spojrzenia, a może nawet wsparcia na tym forum. Sytuacja następująca: jestem w związku partnerskim trwającym juz ponad 7 lat. Ja mam syna, partner ma 2 synów (obecnie 17 i 20 lat). Wszyscy chłopcy mieszkają troche u mamy, troche u taty (czyli mniej więcej 50% czasu wychodzi z nami). 20-latek od roku mieszka sam, z dziewczyną. Relacje dorośli - dzieci są poprawne (nie ma otwartych konfliktów). No i sedno sprawy: od kiedy poznałam partnera zawsze było tak, ze urodziny swoich dzieci spędzał - oprócz swoich chłopców - w towarzystwie byłej żony i mamy, czyli babci (bo mieszka w tej samej miejscowości co my wszyscy). Na początku to rozumiałam, bo dzieci mniejsze, rozwód i pojawienie się nowych partnerów było dla nich trudne. Ale lata lecą, jeden syn juz dorosły, a sytuacja utrzymuje sie nadal. Tzn. w dniu urodzin syna mój partner jak gdyby nigdy nic wychodzi z domu, zabiera prezent i jedzie do mieszkania syna spędzić kilka godzin na urodzinowym przyjęciu. Oprócz mamy chłopca i babci jest tam jego dziewczyna i czasem jacyś pojedynczy znajomi. Jak pytam partnera, czy możemy isc razem, albo zrobić przyjęcie u nas w domu, to dowiaduje sie, ze „od zawsze urodziny chłopcy spędzają w najbliższym gronie…”. Gdy sie wkurzam, bo czuję sie odrzucona, słyszę „po co sie pchasz w miejsce, w którym nie powinnaś byc”. Cała ta sytuacja nie przeszkadza chłopcom, zwłaszcza temu starszemu, w tym aby raz na jakiś czas przychodzić do nas na obiad, spędzać razem święta czy inne uroczystości rodzinne (urodziny taty, babci), wyjechać razem, etc.
Gryzie mnie to bardzo, bo czuję się odstawiona na bok i pozbawiona wsparcia przede wszystkim ze strony partnera. Nie wiem, czy to była żona tak steruje całą sytuacją, czy chłopcy, ale ja naprawdę czuję sie podle. Rozmowy z partnerem nic nie dają, jego stanowisko jest takie, ze sie czepiam, bo to przeciez tylko raz w roku (u każdego z chłopców) i dlaczego nie moge tego godnie znieść.

Jak Wy to widzicie? Czy macie podobne doświadczenia? Jak sie zachować przy kolejnej tego typu sytuacji (w lutym)?
Obserwuj wątek
    • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 19.12.21, 23:01
      Nie jesteś mile widziana na urodzinach synów partnera. Nie zaprasza cię na imprezę ani solenizant, ani organizująca imprezę matka, ani ojciec, twój partner. A skoro on z jakiegoś powodu nie chce cię do tej części swojego życia wpuścić, tobie pozostaje ten fakt zaakceptować. To są dwa dni w skali roku. Nie rób z nich problemu, jeśli przez pozostałe 363 dni partner zachowuje się wobec ciebie w porządku.
      • koronka2012 Re: Patchwork a urodziny dzieci 19.12.21, 23:12
        Wiesz co umówmy się normalne to to nie jest. Ja osobiście wcale się nie dziwię że się wkurza.
        Nie widzę powodu dla którego urodziny koniecznie musiałyby być w domu byłej żony. Oczywiste jest że czujesz się potraktowana jak gosposia, która NIE jest istotna dla tej rodziny w ważnych dniach.

        W takich rodzinach urządza się po prostu na dwie Tury tak samo jak święta czy Wigilię. I to funkcjonuje nawet jeśli relacje są bardzo poprawne, po prostu dlatego żeby nie robić przykrości obecnym partnerom.
        • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 04:48
          Tak, ale zainteresowani nie chcą. Państwo parą są od siedmiu lat i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Ba, starszy syn mieszka już z kobietą, ale nadal urodziny urządza w domu matki. Ja bym się na miejscu autorki wątku nie wtrącała więcej w ustalenia tamtej rodziny, bo nawet, gdyby teraz otrzymała zaproszenie na przyjęcie, to i tak nie będzie tam mile widziana. I na to wpływu nie ma żadnego. Ani na to, że jej partner nie uważa po siedmiu latach związku, by włączyć ją w celebrację. Pani dwie jedyne opcje to wzięcie pana z dobrodziejstwem inwentarza albo wypisanie się z układu, jeśli jej nie pasuje. Co innego jej zostało?
          • verdana Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 09:29
            Być może synowie chcą spędzić urodziny z rodzicami, bez problemów i starć pomiedzy ex, a nową partnerką. Ojciec chce, aby urodziny synów były przyjemne dla nich. Nie widzę problemu po stronie faceta, widzę po stronie partnerki, która nie dopuszcza do siebie myśli, ze ojciec stawia dwa raz w rou potrzeby dzieci nad jej potrzebami.
          • adomin Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 09:42
            Starszy syn juz od 2 lat organizuje przyjęcie u siebie w domu. Dla mnie mniej istotne jest to, gdzie sie wszystko odbywa (bo przeciez można zorganizować na neutralnym gruncie, gdzieś w knajpie), za to bardziej istotne jest to, ze mnie w takim dniu nie ma. Jeszcze raz podkreślam - spędzamy troche czasu razem: jakies wyjazdy, wyjścia do kina, obiady i jest całkiem ok.

            Żal do partnera o sposob zarządzania tą sytuacją to oddzielny wątek.
            • verdana Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 09:47
              I starszy syn zaprasza ojca, a Ciebie nie na swoje urodziny. A powinien organizować urodziny nie tak jak chce, tylko tak, aby Tobie to odpowiadało. Hm.
              • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 11:02
                Dolacze sie do chóru - to dwa dni w roku, święto solenizanta, niech celebruje jak chce, widocznie macocha, mimo poprawnych relacji, nie jest im w tym swiecie potrzebna.

                Rozumiem, ze takie wykluczenie jest przykre, milo byc zaproszoną i uwzględnioną.
              • adomin Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 11:27
                Do @Verdana
                Tu nie chodzi o to, co powinien/powinni chłopcy. Wszak od 8 z rzędu urodzin mnie na nich nie ma i nie robię im osobiście z tego powodu wyrzutów.
                Przykre jednak dla mnie jest to, gdy widzę, jak bardzo on stara się o to, by jego dziewczyna uczestniczyła we wszystkich rodzinnych uroczystościach, rownież przychodziła do nas do domu i jeździła z nami na wakacje czy na weekendy na działkę.
                Gdyby jeszcze to wszystko zostało wyartykułowane wprost: „Słuchaj, J. Cie nie lubi i nie chce, abyś przychodziła…” Moze byłoby to paradoksalnie łatwiejsze. A tak - to sytuacja jest niedopowiedziana i asymetryczna.
                Mnie jest po prostu przykro.
                Zaczynam unikać kontaktów ze starszym synem (np. wychodzę gdy on ma przyjść), co z kolei powoduje focha u mojego partnera… Sytuacja wiec eskaluje.
                • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 12:39
                  To Ty eskalujesz sytuacje, nie oni. To, ze Ciebie nie zapraszaja na urodziny, to tez nie oznaka, ze chlopcy Cie nie lubia. Po prostu nie jestes ich rodzicem. Moga cie akceptowac, tolerowac, ale specjalna sympatia nie darza.

                  Kwestia dlaczego Ciebie to tak boli? Jakiego czulego miejsca dotyka?
                  • alpepe Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 12:57
                    Tego, że ona jest na dokładkę, a nie jest uznawana wszem i wobec za partnerkę ojca, celebruje zaś się urodziny w sztucznym gronie rodzinnym, sztucznym, bo ona do tej rodziny przynależy.
                    • verdana Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 13:00
                      Chłopcy mogą wiedzieć, ze nie da sie zaprosić jednoczesnie matki i nowej partnerki ojca. Trudno sie dziwić, ze wybierają matkę. Dla nich to nie jest sztuczna rodzina, tylko rodzice
                    • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 13:27
                      >nie jest uznawana wszem i wobec za partnerkę ojca

                      Gdyby chodziło o śluby, pogrzeby, czy uroczystości rodzinne typu jubileusz teściów, to bym sie z tobą zgodziła.

                      Ale tu chodzi o urodziny nastolatka, ktoremu macocha do takiego prywatnego święta nie jest potrzebna.
                  • wioskowy_glupek Re: Patchwork a urodziny dzieci 12.01.22, 00:29
                    Bo to jest po prostu chamskie?
                    • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 12.01.22, 11:23
                      Chamskie jest nie zaprosić macochy do domu matki? Wow....
                      • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 12.01.22, 23:10
                        Od dwóch lat imprezę starszy wyprawia w SWOIM mieszkaniu.
                • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 14:10
                  "Zaczynam unikać kontaktów ze starszym synem (np. wychodzę gdy on ma przyjść), co z kolei powoduje focha u mojego partnera… "

                  No to problem masz z partnerem, a nie urodzinami jego dzieci. Masz prawo wychodzić z domu na przyjścia straszego z dziewczyną, jeśli źle się czujesz w ich obecności. A partner nie ma prawa robić ci o to wyrzutów. Teraz rozumiem, co miałaś na myśli pisząc o braku symetrii w waszych relacjach. Ty się masz naginać do wymagań partnera, bo jak nie, to foch, ale sama masz "znać swoje miejsce i nie pchać się tam, gdzie cię nie chcą". Faktycznie niefajnie i rozumiem, że ci przykro. Nie mam dla ciebie innej rady, jak zaakceptować fakt, że tak to u was wygląda, a sama chronić siebie. Skoro chęć zbliżenia się do dzieci partnera została przez wszystkich z nim samym włącznie odrzucona, ustaw swoje stosunki z nimi tak, by jak najmniej cię dotykały. A na czas urodzin może wyjedź gdzieś ze swoim dzieckiem, tylko we dwoje.
            • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 13:59
              Zgadzam się z Dziewczynami. Synowie mają prawo wybrać kto jest na ich urodzinach. Mają prawo chcieć tam najbliższą rodzinę, mają prawo wybrać że chcą tylko swoją rodzinę. Może to być dla Ciebie przykre ale to są ich urodziny i to są tylko 2 dni w roku. Ty jesteś dorosłą osobą i sama wiesz, że każdy ma prawo na swoje urodziny zapraszać ludzi sobie najbliższych. Możesz sobie odpowiedzieć czy jesteś najbliższa synom partnera. Po prostu musisz przyjąć prawdę na temat Waszej relacji: że spędzacie czas i macie jakąś relację co jest fajne i super, że nawiązałaś relację z dziećmi partnera. Ale musisz pamiętać, że dzieciaki mają prawo do tego żeby chcieć czasem mieć ojca tylko dla siebie, mieć coś swojego wynikającego z tego że jest relacja dzieci-ojciec i może właśnie w tych urodzinach o to w tym chodzi. Bo czymś innym są spotkania w gronie rodzica z nowym partnerem a czymś innym jak rodzic jest tylko dla nich - tak sobie wyobrażam.
              • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 14:01
                I dodam, że w takim spotkaniu nie chodzi o coś przeciwko Tobie, tylko o zaspokojenie innej potrzeby: właśnie tej głębokiej potrzeby żeby rodzic był dla dziecka i nie miał uwagi nigdzie podzielonej, żeby cała jego uwaga była skupiona na dziecku. Myślę że to o to może chodzić i myślę, że warto dać im ten czas.
                • adomin Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 14:37
                  Powiem Wam ze nie wyobrażam sobie sytuacji, w której np. nie lubiłabym / nie akceptowalabym partnerki mojego syna i na moje urodziny zapraszała tylko jego, bez niej. Wiem, ze byłoby mu przykro, bo jesli to byłby dla niego ktoś ważny i nie kazalabym mu wybierać miedzy mną a nią. Zrozumiałbym tez, gdyby nalegał na wzięcie jej ze sobą. Mam wrażenie, ze wiekszosc z Was piszących pod tym wątkiem nie była nigdy w takiej sytuacji i wygładza opinie na zimno, jak by istniała jakas jedna norma. Przyjmuję Wasz punkt widzenia, choc uwazam go za egoistyczny, nie wspierający budowania dobrych rodzinnych relacji. No ale coraz bardziej rozumiem, ze tak moze byc…

                  Żal mam chyba największy do partnera a nie do chłopców - ze nic nie próbował w tej sytuacji, trudnej dla mnie, zmienić. Ze nawet ze mną nie pogada tuż przed, nie zmiękczy tego twardego, choc „tylko” 2 razy w roku, lądowania. Jednocześnie wlasnie uważa ze generuję konflikty odmawiając ostatnio uczestnictwa we wspólnych obwodach, wyjsć na spacer, etc. A dodatkowo wyciąga na imprezy, na których wie ze bedzie tez jego była żona (mają nadal cześciowo wspólny krąg znajomych), choc ma świadomość, ze w zasadzie nie ma miedzy nami relacji (ani dobrych ani złych, po prostu sie „nie znamy”). Jak na te imprezy nie chcę chodzić (bo tez mi niezręcznie) to znow jest foch. Raz poszłam, doszło do kulturalnego przedstawienia sie sobie i tyle.
                  • adomin Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 14:47
                    Dopóki dzieci były niepełnoletnie, to mimo ze czułam sie z tym zle, to jakos rozumiałam. Ale teraz mam do czynienia z dorosłym facetem, ktory ma swoją partnerkę i naprawdę mocno ją lansuje rodzinnie. Wiec zakładam ze mógłby sie zdobyć na pewien gest uwzględnienia także partnerów rodziców. No ale spoko - uświadomiłyscie mi, ze bardzo nie musi.
                    • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 14:52
                      Adomin, czy choć raz syn partnera, który, jak rozumiem, często jest gościem w waszym wspólnym domu, przyniósł ci po urodzinach kawałek tortu? Wiesz, taki miły gest uznający, że istniejesz w życiu jego ojca.
                      I gdyby przyszło do ślubu, jak myślisz, dostałabyś zaproszenie? A jeśli nie, zrobiłabyś coś z tym?
                      • adomin Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 14:59
                        Nie, nie miało miejsca nic takiego. Mimo ze ja składałam mu życzenia i zawsze kupowałam jakis prezent (od roku nic nie kupuję bo sie wkurzylam).

                        A co do ślubu to totalnie nie wiem i raz na jakis czas sie nad tym wątkiem zastanawiam. Zadałam to samo pytanie partnerowi i nie miał dla mnie odpowiedzi…
                        • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 15:09
                          Uuu, to kiepsko, a nawet bardzo. Syn partnera niewychowany, sam partner też zachowuje się niefajnie. A fakt, że partner nie wie, czy poszedłby z tobą na ślub syna, to już totalna porażka i współczuję ci na całego.
                          Wiesz, chciałam cię spytać o prezenty dla synów, ale założyłam, że skoro nie jesteś i nigdy nie byłaś na przyjęcia zapraszana, to pewnie nie. A tu proszę, regularnie były i prezenty, i życzenia z twojej strony.
                          No cóż, wychodzi na to, że dzieci partnera nie zaakceptowały twojej obecności w życiu ich ojca, teraz widać to jak na dłoni. I na ten fakt nie poradzisz nic. Tak samo, jak i na to, że twój partner przez 7 lat nie zadbał o to, by jego dzieci cię zaakceptowały. Czy tylko na tym tle macie konflikty, czy takich niewspierających akcji partnera jest więcej?
                          • adomin Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 15:13
                            Jak bym chciała napisać o rożnych niewspierających sytuacjach z partnerem, to musiałabym otworzyć nowy wątek albo i nowe forum na każdy wątek ;-)
                            • adomin Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 15:16
                              Na swoje marne pocieszenie mogę tylko napisać, ze partner matki tez nie uczestniczy w tych urodzinowych celebracjach (choc on ma krótszy niż ja staż, jest od ok. 2 lat).
                            • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 15:21
                              Czyli jak to często bywa na tym forum, pierwszy opisany problem, to tylko czubeczek góry lodowej i faktyczny problem leży gdzie indziej. W pierwszej mojej odpowiedzi napisałam ci, żebyś nie czepiała się tych dwóch dni, skoro przez pozostałe 363 dni w roku partner jest wobec ciebie w porządku. Jest teraz oczywiste, że w porządku wobec ciebie nie jest, bo gdyby był, pewnie w ogóle nie piekliłabyś się o te urodziny. A tu wcale o urodziny nie chodzi, to jest jedynie syptom znacznie poważniejszego kryzysu. I tak na to patrz, bo skupiasz się na dzieciach partnera, a powinnaś na nim i tym, jak cię traktuje.
                  • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 18:44
                    Myślę, że kluczowym pytaniem, które też powinnaś sobie zadać, to jest jaką kto ma definicję rodziny. Bo mam wrażenie, że po tym co zaczęło wychodzić na temat Twojego partnera to dla niego rodzina to mogą być jego synowie a Ty możesz być jego partnerką. A partnerka może być a potem może jej nie być i wcale Cię może nie traktować jako części tej rodziny, bo jakbyś była jej częścią to przecież nie miałby powodu Cię na ten hipotetyczny ślub syna nie zabierać prawda?
    • edw-ina Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 16:36
      Jestem macochą od 18 lat. Dzieci mojego męża są już dorosłe i w tej chwili mamy naprawdę fajną, ciepłą relację. Ale nie zawsze tak było. Też miewałam żal o wiele: o długie wyjazdy M z dziećmi, ale beze mnie, o relację z ex i wiele innych. Aż do momentu, gdy po prostu przestałam. Przestałam rozkminiać, gdy zrobiłam sobie krótkie podliczenie: ile dni w roku M spędza za mną, a ile z chłopakami lub z ex. I głupio mi się w środku zrobiło, że myślałam, jak myślałam. Dotarło do mnie, że ja się po prostu czułam nieważna dla M i szukałam dowodów na ten brak ważności. Dzieci, ex itd. to zawsze łatwy cel w takiej chwili.
      Skoro starszy syn jest dorosły, to może zamiast rozkminiać po prostu powiedz mu wprost: żałuję, że nie mogę przychodzić na twoje urodziny, Domyślam się, że mamie i babci pewnie byłoby niezręcznie. Może kiedyś uda się to wszystko pogodzić i będziemy świętować wspólnie.
      ps. to jest mozliwe, sama przeżyłam wspólne świętowanie z dziećmi M, ich babcią, doszywaną siostrą i ciotką i w tym całym patchworku najfajniejsze było to, że mimo wszystko czuliśmy się rodziną :)
      • adomin Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 19:01
        @edw-ina Jak widziałabyś w mojej sytuacji role partnera? Mój partner uważa, ze moje relacje z jego dziećmi to 100% odpowiedzialność po mojej stronie i generalnie moja sprawa. On nie chce byc mediatorem, pośrednikiem. Zostawia to tak, jak jest.
        Mnie jest do chłopców dotrzeć trudno, nie ma między nami otwartej komunikacji. Generalnie wszystkie sprawy chłopców załatwia partner sam (czasem ze swoją ex) - nie konsultuje ze mną, sporadycznie omawia i rozmawia o tym. Wiec jak tu się podłączyć do wspólnego życia i czy w ogóle w tej sytuacji, jaka jest?
        • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 19:28
          Ja nie Edwina, ale odpowiem, jak ja zachowałabym się w analogicznej sytuacji. Jeśli od początku rozbijałabym się o mur niechęci synów partnera, a mój partner nie tylko umywałby ręce od całej sprawy nawet nie próbując ułatwić mi wejścia do rodziny, ale wręcz kazałby mi się nie wtrącać, to zadbałabym w końcu o własny komfort psychiczny i przestała o zacieśnienie tych więzi zabiegać.
          No niestety, sama tego tanga tańczyć nie będziesz, a w tamtej rodzinie nikt nie zrobił w twoim kierunku kroku, by stworzyć pełnowymiarowy patchwork. Uznaj więc, że taka po prostu jest dynamika twoich relacji (z partnerem, z jego dziećmi). Może kiedyś uda ci się nawiązać bliższe stosunki, a może nie. Teraz pozostaje ci wyłącznie akceptacja istniejącego układu i chronienie w nim siebie.
        • edw-ina Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 20:14
          Pytanie: po co ci tak naprawdę te konsultacje odnośnie ich spraw? I o jakim wspólnym życiu mówisz? To już nie są malutkie dzieci, by planować wspólne wakacje i scalać rodzinę. Zresztą na siłę to i tak nie wychodzi. Moja rada - bądź sobą i dbaj o siebie. To nie znaczy - obrażaj się na dzieci, strój fochy czy oddalaj się po angielsku, gdy przyjdą. Masz coś do zrobienia - robisz to, czy wychodzisz. Nie masz - spędzasz czas z nimi. Absolutnie nic na siłę.
          Poza tym jakim mediatorem ma być twoj facet? Każda sztuczność sytuacji spowoduje tylko i wyłącznie zamknięcie się każdej ze stron. I trochę tak jest, że za relacje odpowiadamy my sami, nie ludzie postronni. Oni mogą w tym pomóc lub przeszkodzić, ale to od naszej własnej otwartości na sytuację zależy, jak to się potoczy.
          Poza tym nigdy nie wiadomo, co może zbliżyć i kiedy. Ja dopiero po latach dowiedziałam się o pewnych sprawach, jakie moi pasierbowie bardzo przeżywali i dopiero wtedy zrozumiałam skąd była ich trudna chwilami postawa. I pożałowałam, że patrzyłam na to tak czarno-biało i brałam pod uwagę tylko własną ocenę sytuacji. To nie jest tak, że masz być bezwolną postacią tego wszystkiego. Ale nie rozkminiaj za wiele i nie zakładaj, że jest to skierowane przeciwko tobie. Bądź po prostu wobec nich ciepła, co nie znaczy, że masz być podnóżkiem. Wiele spraw poprawi się z czasem.
          • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 20:25
            Co Twój partner miałby z Tobą odnośnie dzieci konsultować skoro jak zaczęliście być razem to one miały 10 i 13 lat? Jak była jakaś sprawa to spokojnie można było zapytać o zdanie dzieciaki i matkę. To już były na tyle duże dzieciaki, że w sporej ilości spraw odnośnie nich mogły się wypowiedzieć same i jasno powiedzieć co chciały. W takim razie miałaś wypowiadać się Ty: kobieta, która ich nie znała i miała dokładać swoje 3 grosze do decyzji? Wiesz, że tak naprawdę w tym pragnieniu wzięcia udziału w tej decyzji to chodzi o poczucie uwzględnienia Ciebie? I wychodzi na to, że ta potrzeba w tym związku nie jest zaspokojana a Ty ją nadal odczuwasz.
            • adomin Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 23:00
              W zasadzie funkcjonujemy tak, ze partner załatwia swoje sprawy z dziećmi sam, a ja swoje sama. Rzadko rozmawiamy o dzieciach i ich sprawach, zwlaszcza jak są jakies trudności. Żadne z nas nie ma żadnej relacji z ex małżonkiem obecnego partnera (dzieci maja silna relacje z obojgiem rodziców).

              Domowych spraw dotyczących dzieci tez za bardzo nie konsultujemy: od takich kwestii takich jak ustalenie pory np. obiadu w weekend, powrotu dzieci do domu, czy planow na ferie lub wakacje. Chłopcy partnera komunikują cos jemu, moj syn mnie. A potem my dorośli na ogół próbujemy to potem scalić, wypośrodkować, choc mamy zupełnie rożne style wychowawcze.
              Caly czas jest tak, ze ojciec uwzględnia najstarszego syna (mieszkającego oddzielnie) we wszystkich dużych wyjazdach. Wiec siłą rzeczy, jeśli ja chcę jechać, to musimy w 4 czy 5 jakoś ze sobą żyć i to czasami całkiem intensywnie. Czasem te wyjazdy odpuszczam, jednak czuję że jesli bede brnęła w te strategie dalej to sie za chwile okaże, ze juz niewiele mamy ze sobą wspólnego… A nie chciałabym jeszcze tego związku poddawać, mimo że, biorąc pod uwagę rożne okoliczności, jest mi coraz trudniej.
              • agonyaunt Re: Patchwork a urodziny dzieci 20.12.21, 23:21
                Ten wasz układ to nie jest żadne partnerstwo, tylko zwykłe współlokatorstwo z benefitami. Koło patchworku to to nawet nie stało. Patchwork polega na zszywaniu pojedynczych elementów, u was ewidentnie zabrakło na to nici.
                • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 04.01.22, 22:04
                  >Patchwork polega na zszywaniu pojedynczych elementów, u was ewidentnie zabrakło na to nici.

                  Pięknie to brzmi. Tylko w realu to zupełnie inaczej wygląda - nie zawsze da sie tak super wszystko pozszywać i zintegrować. Czasami brak konfliktu to juz duży sukces, szczegolnie jeśli chodzi o ogarnianie nastolatków.

                  Mysle, ze autorka radzi sobie jak potrafi. Maz chce wychowywać / obsługiwać swoich chłopaków sam - to jak macocha ma się w ten układ wciskać?

                  Na plusie jest to, ze chłopcy męża niedługo się uniezależnią i wtedy relacje znowu się zmienią. Nie wiem czy akurat teraz jest moment na odchodzenie - może lepiej by autorka zasięgła terapii u kogoś, kto pracuje z rodzinami / umie w patchworki, by właśnie mogla zastanowić się jak chciałaby ułożyć relacje z mężem oraz z dojrzewającymi/dorosłymi pasierbami - biorąc pod uwagę realistyczne możliwości jej oraz właśnie tych ludzi.
                  • agonyaunt Re: Patchwork a urodziny dzieci 05.01.22, 02:56
                    > Tylko w realu to zupełnie inaczej wygląda - nie zawsze da sie tak super wszystko pozszywać i zintegrować.

                    Pewnie, ale trzeba próbować. Jeśli się nawet nie próbuje, to nie ma co liczyć na sukces. A ja tu nie widzę, żeby partner się starał. I - IMO - już trochę za późno na budowanie sensownych relacji, babka jest na doczepkę i tak będzie traktowana. Gdyby panu zależało, to nie zwaliłby na niej całej roboty z budowaniem relacji z jego dziećmi, tylko nauczyłby te dzieci odpowiednio autorkę traktować. Kochać się nie muszą, ale trochę szacunku i kultury by się przydało.
                    • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 05.01.22, 15:08
                      >Gdyby panu zależało, to nie zwaliłby na niej całej roboty z budowaniem relacji z jego dziećmi

                      Na pewno mu zależało, by było dobrze, by chłopców nie skrzywdzić, ale może nie miał wiedzy i odpowiedniego podejścia by to w odpowiedni sposób zrealizować. Skąd niby miał to wiedzieć?

                      Także nie widzę z opisu autorki, by chlupcy zachowywali się niegrzecznie bądź bez szacunku wobec macochy. Moze ojciec trochę nadmiarowo nadskakuje ich potrzebom, także macocha (i jej syn) nie jest włączana w ich zajęcia czy specjalnie lubiana przez młodych.

                      Myślę, ze autorka ma raczej pretensje do męża, i to warto przepracować/omówić na terapii - może terapii par. By właśnie z mężem ustalić jakaś wizje na przyszłość.

                      • agonyaunt Re: Patchwork a urodziny dzieci 05.01.22, 15:40
                        >Na pewno mu zależało, by było dobrze, by chłopców nie skrzywdzić, ale może nie miał wiedzy i odpowiedniego podejścia by to w odpowiedni sposób zrealizować. Skąd niby miał to wiedzieć?

                        No nie, sorry, ale to już jest wybielanie pana. Nie miał wiedzy - mógł się douczyć, mógł słuchać partnerki, mógł reagować na sygnały.

                        >Także nie widzę z opisu autorki, by chlupcy zachowywali się niegrzecznie bądź bez szacunku wobec macochy.

                        A ja widzę. I owszem, autorka też trochę nawaliła, bo trzeba było reagować od razu, a nie dać się wstawić do kąta, bo tatuś królewiczom chce wynagrodzić rozwód.
                        • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 05.01.22, 19:10
                          >to już jest wybielanie pana. > mógł się douczyć, mógł
                          >autorka też trochę nawaliła >trzeba było reagować od razu, a nie dać się wstawić do kąta,

                          Czyli obydwoje przyczynili sie do zbudowania sytuacji jaką teraz mają. Gdyby potrafili lepiej, to byłoby lepiej, ale pewnie nie tak różowo jak to obrazujecie.

                          Terapia własna autorki i rodzinna by sie przysala by coś zmienić, by przyszłość była lepsza.
                        • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 05.01.22, 20:55
                          >ale to już jest wybielanie pana. Nie miał wiedzy - mógł się douczyć, mógł słuchać
                          >autorka też trochę nawaliła, bo trzeba było reagować od razu, a nie dać się wstawić do kąta

                          Czyli obydwoje przyczynili się do stworzenia i podtrzymywania relacji w takim stanie.

                          Ale co teraz? Tylko rozwód?

                          • agonyaunt Re: Patchwork a urodziny dzieci 06.01.22, 00:06
                            >Ale co teraz? Tylko rozwód?

                            A teraz autorka musi sobie przemyśleć czy chce tkwić w tym układzie przez kolejne lata. Jak nie, to albo zmiana zasad (będzie trudno, bo po tylu latach żadna rewolucja nie przejdzie), albo ewakuacja. Priorytetem autorki powinna być ona sama i jej syn, a nie to czy partner - bo nie mąż - dobrze wywiązuje się z obowiązków ojcowskich względem własnych synów.

                            Nie podoba mi się jak próbujesz rozłożyć winę za sytuację po równo, ja w wypowiedziach autorki widzę, że próbowała, ale druga strona nie pomagała. A w takich warunkach się nie da, musi być chęć współpracy, bo inaczej jest kwas. To nie jest dwójka ludzi, którzy mieszają osobno i czasami sobie gdzieś pójdą razem - bo wtedy takie odsuwanie od istotnych rzeczy jeszcze by można zrozumieć. To jest rzekome partnerstwo, w którym istota partnerstwa jest daleko od pierwszego planu. Babka pisze, że nie ma wsparcia, mnie by to wystarczyło do wyprowadzki. W końcu w parze człowiekowi ma być lepiej, nie gorzej.
                            • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 07.01.22, 16:53
                              >A teraz autorka musi sobie przemyśleć czy chce tkwić w tym układzie przez kolejne lata.

                              No tak. Tylko tez trzeba wziąć pod uwagę to, ze ten okład się zmienia kiedy dzieci dorastają i przyprowadzają partnerów.

                              >Nie podoba mi się jak próbujesz rozłożyć winę za sytuację po równo,

                              Uważam, ze obydwoje sa odpowiedzialni za to jak ich relacje wyglądają, nie obwiniam ani jego ani jej.

                              Moje doświadczenie własne z rodzinami składankowymi jest takie, ze panie nie rwały sie do integrowania z dziećmi pana i vice versa. To one raczej nie miały ochoty uczestniczyć w urodzinach pasierbów, wakacjach z pasierbami, etc., ale w domu przyjmowały, nawet tort na urodziny pasierbów zrobiły. Układy były poprawne ale nie cieple/bliskie. Prezentów miedzy rodzinami nie było. Pasierbowie byli nastolatkami bądź młodymi dorosłymi.

                              Troche inaczej bylo, jeśli wszystkie dzieci mieszkały razem (ex-owie nieobecni), a szczegolnie jesli pojawiło sie dziecko wspólne. Ale mimo tego jako dorosli te dwie grupy pasierbów nie kontaktują sie wprost tylko przez rodzica bądź przez dziecko wspólne.
                              • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 07.01.22, 18:28
                                lumeria napisała:

                                > >A teraz autorka musi sobie przemyśleć czy chce tkwić w tym układzie przez
                                > kolejne lata.
                                >
                                > No tak. Tylko tez trzeba wziąć pod uwagę to, ze ten okład się zmienia kiedy dz
                                > ieci dorastają i przyprowadzają partnerów.

                                Zgodziłabym się z tym stwierdzeniem, gdyby nie to, co autorka wątku napisała o partnerze: "On sie do tego nie przyzna, ale ciagle uważa rozwód za porażkę i ma z tego powodu poczucie winy względem dzieci; swoim podejściem te „krzywdę” chce im jakos wynagrodzić." Chcę zwrócić uwagę, że rozwód pana miał miejsce circa dekadę temu. Jeśli więc w ciągu tej dekady pan nie pozbył się poczucia winy wobec dzieci i do dziś, choć jeden z nich już jest dorosły i mieszka z kobietą, a drugi stoi u progu wieku dorosłego, próbuje fakt rozwodu naprawić, to można bezpiecznie uznać, że pod znakiem winy partnera wobec dzieci związek Adomin będzie stał już zawsze. To jest sytuacja, która okrzepła przez te siedem lat ich związku i się nie zmieni. I tu żadne rozmowy z partnerem, przedstawianie mu swojego punktu widzenia czy uświadomienie mu, jak ona się czuje, gdy on od dzieci nie wymaga nic, a od niej wymaga znoszenia tego układu w pokorze, nie pomogą. Pan nie uporał się zawczasu ze SWOIM problemem porozwodowym i teraz ten problem kładzie się cieniem na ich związku.
                                • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 07.01.22, 19:03
                                  >Pan nie uporał się zawczasu ze SWOIM problemem porozwodowym i teraz ten problem kładzie się cieniem na ich związku.

                                  Racja. Dlatego pisałam o potrzebie terapii, ale mam wrażenie, ze niedasie.

                                  Ogolnie to tak - wygląda na to chłopacy są nauczeni przez ojca być biorcami i relacje są ustawiane pod ich potrzeby.

                                  Także mam wrażenie, ze Adomin nie była w na tyle silnej pozycji by jednak wymagać o męża i pasierbów takiego zachowania jakie uznawała za odpowiednie.

                                  Możliwe, ze po prostu potrzebuje wsparcia finansowego męża, także nie chce rozwalać domu synowi, który tez dorasta i niedługo opuści gniazdo.

                                  Nie wiem czy obecnie autorka jest w stanie być na tyle asertywna by np. wytrzymać awantury i robić to, co uważa za odpowiednie dla niej? Nie siedzieć w domu, kiedy pasierb z dziewczyną przychodzą i ją ignorują. Nie brać udziału w wakacjach z pasierbami i ich rodzinami (bo będą dorośli). Ona może wspierać by mąż cieszył się swoimi dziećmi i (przyszłymi) wnukami sam, bez jej uczestnictwa, mówiąc wprost, ze oni chcą obecności ojca a nie macochy. Oczywiscie w duże uroczystości - śluby, chrzciny wypada zaliczyć, o ile jest się zaproszoną.



                                  • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 07.01.22, 19:16
                                    Tzn autorka może brać udział we wspólnych wakacjach jeśli zechce, ale także wykorzysta możliwość nie zgodzenia się by pasierbowie rozwalali jej plany wakacyjne bo im się coś zmienia.
                      • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 05.01.22, 15:46
                        lumeria napisała:

                        > >Gdyby panu zależało, to nie zwaliłby na niej całej roboty z budowaniem rel
                        > acji z jego dziećmi
                        >
                        > Na pewno mu zależało, by było dobrze, by chłopców nie skrzywdzić, ale może nie
                        > miał wiedzy i odpowiedniego podejścia by to w odpowiedni sposób zrealizować. S
                        > kąd niby miał to wiedzieć?

                        Hmm... ze słów Adomin ("Mój partner uważa, ze moje relacje z jego dziećmi to 100% odpowiedzialność po mojej stronie i generalnie moja sprawa...") wynika, że partner nawet nie podjął prób, by jakoś te dwa światy pogodzić, po prostu uznał, że jest to wyłącznie sprawa partnerki. Jednocześnie ten sam partner wścieka się, gdy ona wychodzi z domu na czas wizyty pasierbów przez których czuje się nieakceptowana. Czyli od niej partner oczekuje dopasowania się do jego wizji stosunków rodzinnych, ale swojego dorosłego syna nie nauczył rzeczy nawet tak prostej, by ten w ramach podziękowania za przekazany prezent i życzenia urodzinowe odpalił macosze kawałek tortu. Co, swoją drogą, jest przykładem wybitnego braku kultury tak u syna, jak i u ojca.
                        • adomin Re: Patchwork a urodziny dzieci 05.01.22, 17:42
                          Mój partner po prostu uznał, że te 2 światy jakoś muszą się dopasować, niemniej że odpowiedzialność za to dopasowanie i relacje leży po stronie dorosłego (czyli mnie). Chłopcy, jak ich poznałam, mieli 10 i 13 lat, więc ja wówczas trochę w tę narrację uwierzyłam. Swoją drogą to nie były i nie są "proste w obsłudze" dzieci - wiem, że już we wcześniejszych relacjach mojego partnera chemii między nimi a wcześniejszymi partnerkami nie było. Ja postanowiłam, że zagryzę zęby i będę tolerancyjna,

                          Inna sprawa, że jeśli chodzi o relacje partnera z moim synem to partner układał je sam, bez mojej pomocy i bez proszenia o wsparcie. I one są analogiczne jak relacje moje z jego dziećmi - czyli nie ma wrogości, czasem jest jakaś nić sympatii, ale w sumie wygląda to tak, jakby wszyscy przyjmowali do wiadomości że jest jak jest i nikt nie próbuje czegokolwiek zmieniać.

                          Uprzedzę pytania - że urodziny mojego syna odbywają się u nas w domu lub ja idę z nim gdzieś sama na lody, do cukierni, etc. (mam w ostatnich latach trudną sytuację z ex mężem i wspólne świętowanie nie jest możliwe).

                          Prezenty gwiazdkowe kupiłam dla obu chłopców partnera. Nie dostałam od nich nic. Być może dostaliśmy coś wspólnie, czyli ja i partner (ale nie jestem pewna). Wieczór spędziliśmy w miłej i sympatycznej atmosferze.
                          • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 05.01.22, 18:01
                            Wieje emocjonalnym chłodem w tej rodzinie. Każdy ma się zająć swoimi emocjami a niczyje emocje nie są zaopiekowane. Normalnie jak czytałam ten opis to mi stanął przed oczami obraz jak z westernu "piach i taki krzak kulisty toczący się po pustej przestrzeni". Przykro mi, że tak jest.
                            • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 05.01.22, 19:14
                              >Wieje emocjonalnym chłodem w tej rodzinie. Każdy ma się zająć swoimi emocjami a niczyje emocje nie są zaopiekowane.

                              Mnie sie wydaje, ze przesadzasz. Ojciec opiekuje sie synami, matka synem. Moze sympatii nie ma miedzy frakcjami w rodzinie, ale tez jest pewna tolerancja i akceptacja. Czasami tak jest wystarczająco dobrze. Przecież to są właściwie obcy ludzie, którzy sie nie dobierali.
                              • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 05.01.22, 21:46
                                Jest taka tolerancja i akceptacja, że podejście było "radź sobie" i widać efekt, że babka nie jest szczęśliwa, bo jest sfrustrowana. Rzeczywiście bardzo skuteczny sposób na radzenie sobie z sytuacjami i emocjami.

                                Żyjąc razem pod jednym dachem przez 7 lat można jakoś się zbliżyć. Dla mnie jednak pewne elementy tej układanki bywają szokująco chłodne. I rozumiem, że nie zawsze warto układać pewne rzeczy na siłę, dzieciaki mają oboje rodziców i nie potrzebują kolejnego taty czy mamy, nie ma się co pod tym kątem oszukiwać. Ale ten element braku współpracy przy próby układania sobie stosunków z dzieciakami, brak wsparcia. To jest takie cholernie samotne i widać w tym wątku jak zaprocentowało.
                                • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 05.01.22, 22:37
                                  Nie pisze, ze sytuacja jest dobra, widze dystans i brak zintegrowania. Komunikacja bardzo słabo ogarnięta.

                                  Ale nie autorka nie bardzo napisała co by chciała osiągnąć. Przy urodzinach - wiadomo: zaproszenie. Ale np. pisząc o posiłkach autorka ponarzekała na to jak jest (ojciec szykuje osobne gotowanie dla synów), ale nie napisała jak chciałaby by posiłki wyglądały.

                                  Moze faktycznie jest ten brak wsparcia - ale to jest niewspieranie ogólne (tzn. mąż autorki wcale nie wspiera?) czy tez nie wspiera jej w kwestiach kontaktów z jego synami? Czy sytuacja się pogarsza? Czy mąż daje synom odbierając zonie? Bo ja podejrzewam sporo rozgoryczenia i poczucia niesprawiedliwości wobec tego jak mąż stawia synów na ważniejszej pozycji od obecnej zony i ich relacji. Ale mogę się mylić.





                                  • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 05.01.22, 23:13
                                    Ale autorka nie chce się tym podzielić co chce osiągnąć i ma do tego prawo. Dlatego ja nie naciskam i skupiłam się na moim odczuwaniu na bazie tego jakie ja bym miała oczekiwania, bo mam do tego prawo.

                                    Myślę, że może już nie kontynuujmy tego wątku bo skoro autorka nie chce rozmawiać na ten temat to nie ma sensu dłużej dyskutowanie jej sytuacji. W każdym razie ja już będę dążyć do spasowania.
                          • szpil1 Re: Patchwork a urodziny dzieci 05.01.22, 20:40
                            adomin napisała:

                            >
                            >
                            > Prezenty gwiazdkowe kupiłam dla obu chłopców partnera. Nie dostałam od nich nic
                            > . Być może dostaliśmy coś wspólnie, czyli ja i partner (ale nie jestem pewna).

                            Moim zdaniem i Twojemu partnerowi, i jego synom brakuje dobrych manier. Powiem szczerze, że dziwię się, że jeszcze kupujesz prezenty i generalnie starasz się. Oni Cię zwyczajnie nie szanują, a Ty na to pozwalasz. Nawet jeśli za Tobą nie przepadają to jednak kulturalni ludzie zachowaliby się inaczej.
                          • agonyaunt Re: Patchwork a urodziny dzieci 06.01.22, 00:19
                            >Mój partner po prostu uznał, że te 2 światy jakoś muszą się dopasować, niemniej że odpowiedzialność za to dopasowanie i relacje leży po stronie dorosłego (czyli mnie).

                            No nie, rodzic jest odpowiedzialny za wychowanie dzieci i jeśli nie nauczył podstaw, to nie ma prawa wymagać od innych, żeby to naprawili.

                            >Ja postanowiłam, że zagryzę zęby i będę tolerancyjna,

                            Błąd. Wprawdzie intencje miałaś dobre, ale nie można rezygnować z własnego dobrostanu żeby przypadkiem nie urazić innych. Są rzeczy, których tolerować nie można, żeby nie wiem co.

                            >I one są analogiczne jak relacje moje z jego dziećmi - czyli nie ma wrogości, czasem jest jakaś nić sympatii, ale w sumie wygląda to tak, jakby wszyscy przyjmowali do wiadomości że jest jak jest i nikt nie próbuje czegokolwiek zmieniać.

                            Ten facet jest w tej chwili dla Twojego syna wzorem ojca i męża, podobają Ci się wzorce, które mu wdrukowuje?

                            >Prezenty gwiazdkowe kupiłam dla obu chłopców partnera. Nie dostałam od nich nic. Być może dostaliśmy coś wspólnie, czyli ja i partner (ale nie jestem pewna). Wieczór spędziliśmy w miłej i sympatycznej atmosferze.

                            Uuu, a tu się zrobiło gęsto. Kupiłaś od siebie czy od niego też? Podziękowali odpowiednio? Dorosłemu zrobiło się głupio, że przyszedł z pustymi rękami? Dlaczego dwa tygodnie po świętach nie wiesz czy coś dostałaś, nie rozmawiasz z partnerem?
                            A ostatnie zdanie brzmi groteskowo - jak mogło być miło i sympatycznie jak ewidentnie nie jesteś zadowolona? Nie oszukujesz się przypadkiem co do tego jak ta relacja naprawdę wygląda?
                            • adomin Re: Patchwork a urodziny dzieci 06.01.22, 17:03
                              Chłopcy partnera nie są wobec mnie niegrzeczni. Ja bym to określiła tak, ze przyjmują fakt mojego istnienia do wiadomości ale nic z tym dalej nie robią. Ja od jakiegoś czasu, po przykrościach z urodzinami, po tym, jak okazało sie, ze moj partner w zasadzie nie dzieli sie ze mną informacjami na ich temat, wszystko omawia z ex (ewentualnie z mamą) lub ogarnia sam, rowniez przestałam.

                              Mój syn ma swojego ojca, ma dziadka, wiec wzorów mu nie brakuje.

                              Prezenty kupiłam tylko od siebie, oddzielnie dla 2 chłopców. Mój partner dla mojego syna kupił prezent od siebie i swojej mamy. Moj syn przyjechał do nas na święta w ostatniej chwili (miał jechać z tatą w góry, ale zmienili plany dzien przed wigilia) - prezentu nie miał żadnego... Sytuacja go troche usprawiedliwiała ale bylo mi głupio i wytłumaczyłam mu jak to powinno wyglądać.
                              Chłopcy partnera pd zawsze przyzwyczajeni sa do dużej ilości prezentów. Nawet nie wiem, czy w gąszczu tego, co dostali zidentyfikowali, co jest ode mnie (zidentyfikowali, co od ojca, bo to były rzeczy kosztowne i takie dosc spektakularne). Każdy z uczestników Swiat pokazał pozostałym co dostał i tyle. Zreszta umówmy się, ze to chyba akurat nie jest jakieś dziwne - dzieci w święta lubią dostawać dużo prezentów i raczej nie wnikają co i od kogo.

                              Rozumiem, ze to słabo wyglada z punktu widzenia okrojonych postów.
                              • agonyaunt Re: Patchwork a urodziny dzieci 06.01.22, 17:55
                                >Mój syn ma swojego ojca, ma dziadka, wiec wzorów mu nie brakuje.

                                A ojciec ma trudną relację z matką, a to też się przekłada na dziecko.

                                Ty się zdecyduj czego właściwie chcesz, bo w jednym zdaniu się skarżysz, w drugim usprawiedliwiasz zachowania, które Ci przeszkadzają.
                              • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 06.01.22, 18:14
                                "Chłopcy partnera nie są wobec mnie niegrzeczni. Ja bym to określiła tak, ze przyjmują fakt mojego istnienia do wiadomości ale nic z tym dalej nie robią." - to jest dosłownie opis bycia niegrzecznym wobec Ciebie i wręcz ignorowania Ciebie. Ja mogę przyjąć fakt istnienia osoby, której nie lubię nie wchodzić w interakcje to jest ok ale jak ktoś w Twoim własnym domu przyjmuje, że Ty istniejesz i nie wysili się żeby być dla Ciebie uprzejmym to się nie oszukuj. To nie są kilkumiesięczne bobasy, że Ci się zesra na kolana i nie wie co robi tylko jeden aspirujący do dorosłości chłop z własną kobietą a drugi nastolatek.

                                Twój partner też Cię ewidentnie ignoruje: tyle czasu po świętach a Ty nie wiesz czy dostałaś prezent na święta od jego synów? Wy rozmawiacie w ogóle ze sobą?

                                Twój syn zarabia, że ma jakieś prezenty kupować na wigilię i to jeszcze jak przyjeżdża w ostatniej chwili? Synowie Twojego faceta coś dali innym na święta? Dlaczego syna wbijasz w poczucie winy, że on ma coś przynieść jak nawet nie wiesz czy Ty sama coś dostałaś jak kupujesz prezenty a jesteś jedynie ignorowana? Po co syna wychowujesz w poczuciu bycia gorszym i że ma się poświęcać?

                                To nie wygląda słabo w postach. To wygląda słabo bo sytuacja wygląda słabo.
              • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 21.12.21, 00:22
                Czyli partner oświadcza, że jadą z wami jego syn z dziewczyną i twoja opinia w tej sprawie nie jest brana pod uwagę? Coraz bardziej kiepsko to wygląda. Jeśli nawet co któryś wyjazd nie potrafisz wynegocjować, byście jechali sami, to kiszka i nie dziwi mnie, że ta konieczność ciągłego dostosowywania się do zarządzeń partnera zaczyna ci wychodzić bokiem. Nadal jednak idę o zakład, że to jest wyłącznie objaw dużo poważniejszych problemów w waszym związku. Podejrzewam, że twojej opinii partner nie bierze pod uwagę nie tylko w kwestii wyjazdów. Faktycznie, nie wygląda ten wasz związek na udany patchwork. Partner od początku taki był czy udało ci się w ciągu tych siedmiu lat wypracować coś na plus?
              • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 21.12.21, 00:29
                adomin napisała:

                > Czasem
                > te wyjazdy odpuszczam, jednak czuję że jesli bede brnęła w te strategie dalej t
                > o sie za chwile okaże, ze juz niewiele mamy ze sobą wspólnego…

                A bierzesz po tych wszystkich latach pod uwagę, że może właśnie wy wcale nie macie ze sobą wiele wspólnego i związek trwa wyłącznie dlatego, że ty się dostosowujesz do żądań partnera (mając przy tym mocne poczucie niesprawiedliwości, że nie tak to powinno wyglądać)? Naprawdę uważasz, że związek by się rozpadł, gdybyś przestała wyjeżdżać z partnerem i jego dziećmi czy przestała się im podkładać? Bo jeśli tak, to związek wygląda na stojący na bardzo kruchych fundamentach. Jesteś w ogóle w tej relacji szczęśliwa, spełniona, zaspokajane są twoje potrzeby?
              • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 21.12.21, 10:44
                Jeśli przez 7 lat nie znaleźliście sposobu na to żeby ustalić podejście do uzgodnienia pory obiadu w domu, gdzie mogą być i dzieci partnera i Twoje i Wy oboje to ja się pytam czy Wy potraficie cokolwiek razem ustalić w ogóle? Bo jak to wygląda ktoś rzuca godzinę i wszystko trzeba pod to ustawić zamiast uzgodnić, że w tym domu jemy o tej i o tej obiad? Czy tylko Ty się dostosowujesz za każdym razem?
              • edw-ina Re: Patchwork a urodziny dzieci 22.12.21, 10:02
                mam kilka pytań:
                - czy robicie coś sami, bez dzieci? weekend w spa, wakacje itp?
                - na ile problematyczne byłoby gdybyś ty sama coś zarządziła, np. w weekendy jemy obiad o 15, koniec kropka
                - Jak wygląda relacja między jego dziećmi a twoimi?

                Wiem, że to wszystko jest trudne i nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Moja praktyka i obserwacje mówią, że kobiety lepiej wchodzą w rolę łączniczki między swoimi dziećmi a partnerem. Mężczyźni przejawiają skłonność do pozostawienia wszystkiego jak jest, jesli tylko jakoś funkcjonuje. Mój M miał tak samo i do szału mnie to momentami doprowadzało. Naprawdę cieszę się, że większość z tych problemów jest poza nami, bo były chwile, gdy miałam ochotę trzasnąć drzwiami i powiedzieć, by sam siedział w tym bagnie, którego narobił.
                W naszym przypadku najbardziej pomogło pojawienie się naszego dziecka. Raptem do M dotarło, że wychowywanie to czujność, opiekuńczość, ale też stawianie granic. Poza tym znacznie młodsze rodzeństwo okazało się zbawcze dla więzi rodzinnych ogółem. Klocki wpadły w odpowiednie miejsca. Nie znaczy to, że sugeruję ci dziecko w relacji z dużymi problemami, raczej mówię, że czasami trzeba wywrócić świat do góry nogami, by wreszcie zaczął działać właściwie. Powodzenia!
                • adomin Re: Patchwork a urodziny dzieci 22.12.21, 20:03
                  Tak - dużo czasu spędzamy sami, bez dzieci. Wyjścia do kina, znajomych, tez większe wyjazdy. Co prawda pandemia trochę to zaburzyła, ale nadal mamy przestrzeń na czas dla siebie (inna zupełnie kwestia to jakość tego czasu, ale na razie zostawmy).
                  - nie byłoby problematyczne niemniej moj partner jest mocno wyczulony na rożne zmienne potrzeby swoich dzieci. I gdybym powoedziala ze obiad jest np. o 15.00 to on zjadłby ze mną ale nie naciskałbym na syna, any ten był punktualny. Raczej odgrzał by mu obiad lub zrobił cos całkiem innego (jesli nasz obiad nie byłby vege). Tez mnie to wkurzało, bo jeszcze jak mieszkali obaj chłopcy M. inkazdy przychodził o innej porze, to cały dzien kuchnia była w pogotowiu. M. to zupełnie niw przeszkadza.
                  - Relacje chłopców M. i mojego wyglądają tak, ze każdy z nich ma swoj swiat i te światy na siebie nie nachodzą. Odnoszą sie do siebie uprzejmie, prowadzą dialog przy wspólnych posiłkach, zdarzało sie ze czasem zagrali razem w xboxa, ale to nie jest przyjaźń. Tu musze jednak wyjaśnić, ze sa miesiące, gdy oni sie w zasadzie mijają (jeden jest u drugiego rodzica, drugi z nami).

                  Nie mamy wspólnego dziecka i miec nie będziemy (jestesmy po 40-tce). Ja moze i chciałam na początku, ale mysle ze chłopcom M. byłoby to bardzo trudno przyjąć i był to jeden z powodów (ale nie jedyny!) ze dziecka nie mamy.

                  Chłopcy M. maja całkowitą dowolność w działaniu. Jak S. (Ten młodszy) śpi do 12 to dla ojca to jest ok, robi mu omlety/ jajecznicę i jest zadowolony. Jak przychodzi o 1 lub 2 w nocy w każdy dzien weekendu - tez jest w porządku. Mysle ze tak chłopcy sa wychowywani lrzez oboje rodziców - ze robią tak, jak sami uważają za słuszne. Czasem to dobrze, choc moim zdaniem brakuje granic. Moj partner nic na nich nie wymusza, w zasadzie niczego nie oczekuje (poza ogólno humanistycznymi zasadami, zeby byli przyzwoici).
                  • aqua48 Re: Patchwork a urodziny dzieci 22.12.21, 20:19
                    A ja jestem bardzo ciekawa czy ten syn partnera który mieszka osobno kiedykolwiek Cię zaprosił wraz z ojcem? Czy Twój partner powiedział do Ciebie idziemy z wizytą do X?
                    • adomin Re: Patchwork a urodziny dzieci 23.12.21, 08:18
                      Nie. On w zasadzie nawet ojca nie zaprasza, tylko wszystkie spotkania to spacery (calkiem częste, min. raz w tygodniu 2h), u nas lub u babci. M. twierdzi ze ma tam niezły syf, którego sie wstydzi, ale sprzątać mu sie nie chce ;-)
                  • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 23.12.21, 20:30
                    Wiesz co? Ja bym nie zostawiała tej jakości tego czasu, bo będzie za chwilę jak z tą rodziną patchworkową że jej jednak nie ma. Bo jak z kimś spędzasz czas to chodzi o to właśnie żeby jakość była.
                    • ritual2019 Re: Patchwork a urodziny dzieci 29.12.21, 12:27
                      Ja rozumiem autorko watku ze jest ci przykro. Gdyby jego synowie nie bywali u was, nie spedzali jednak dosc duzej ilosci czasu z wami a ich ojciec spotykalby sie z nimi osobno, bez ciebie i ty bys to akceptowala to byloby to zrozumiale. Jednak tak nie jest a pomimo tego jestes wykluczana z obchodzenia ich urodzin co jest zwyczajnie chamstwem ze strony partnera ktory wyraznie ci powiedzial zebys sie tam nie pchala gdzie nie pasujesz. Nie napisalas tego ale odnioslam wrazenie ze w twoim zwiazku jest wiecej problemow, ty to widzisz ale nie chcesz przyjac do wiadomosci, nie chcesz nic z tym zrobic bo zdajesz sobie sprawe ze prawdopodobnie zakonczyloby sie to rozstaniem. Co teraz? Masz dwie opcje, albo akceptacja tego co ci nie pasuje albo nie, czyli fochy partnera, eskalacja problemow i pewnie rozstanie. Twoj ruch.
                      • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 30.12.21, 01:02
                        W pewien sposób napisała, że jest więcej problemów. I nie wraca. Z jakiegoś powodu przez tyle lat nie ruszała tego.
                        • ritual2019 Re: Patchwork a urodziny dzieci 30.12.21, 10:46
                          Nie ruszala tego bo chciala pozostac w zwiazku majac nadzieje ze moze popracuja nad problemami zeby sie ich pozbyc. Tak sie nie stalo, a po 7 latach rozstac sie jest jeszcze trudniej. Rozstanie w tym przypadku jawi sie jako kolejna porazka. Tego autorka watku nie chce ale tez bardzo trudno zaakceptowac jej pewne rzeczy jak chocby bycie pominietym na urodzinach pasierbow.
                          • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 31.12.21, 02:37
                            Trudno po siedmiu latach związku przyznać, że nie rozwinął się on w pożądanym kierunku. Łatwiej skupić się na w sumie mało istotnym fakcie, że nie jest się zapraszanym na urodziny pasierbów, niż ruszać tak grube sprawy, jak niska jakość wspólnie spędzanego z partnerem czasu czy inne partnera niefajne zachowania.
                            Może warto jednak zrobić pierwsze poważne podsumowanie relacji i zdecydować, czy chce się te jej niedostatki zaakceptować czy jednak szukać czegoś innego. Bo na to, że partner diametralnie zmieni swoje dotychczasowe zachowanie, raczej nie ma co już liczyć.
                            • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 31.12.21, 09:50
                              Rozumiem, że to nie jest miłe, ale alternatywą jest tkwienie w związku, w którym tak naprawdę się nie jest szczęśliwym i nie ma się potrzeb zaspokojonych. Czy warto tkwić w takim związku tylko po to żeby mówić, że się w związku jest? Tu już trzeba sobie samemu odpowiedzieć zgodnie ze swoimi wartościami.
                              • adomin Re: Patchwork a urodziny dzieci 04.01.22, 19:26
                                Dzięki za Wasze wpisy. Nie ze wszystkimi się zgadzam, ale wszystkie traktuję jako ciekawy punkt widzenia. Tak - problem z urodzinami to jest chyba tylko przykrywka innych poważniejszych niedociągnięć w mojej relacji. Chyba byłam / jestem za mało asertywna - nie chciałam funkcjonować ze świadomością, że zabieram dzieciom ojca (poznaliśmy się długo po naszych rozwodach), że ograniczam chłopcom dostęp, bo przecież i oni i partner mają prawo mieć kawałek świata tylko dla siebie. No ale o ile przez pierwsze 3 może 5 lat takie myślenie miało jakieś uzasadnienie, tak po 7 latach ja tego już zupełnie nie mogę zrozumieć, a nawet jak próbuję to zrozumieć, to i tak się fatalnie z tym czuję.

                                Czy ciężko się rozstać po 7 latach? Tak, bardzo. Ale chyba jeszcze ciężej będzie po 8 czy 10. Tak myślę, ale do decyzji daleko.
                                • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 05.01.22, 02:22
                                  Adomin, wszystko sprowadza się do odpowiedzi na jedno pytanie: czy jesteś szczęśliwa? Wiadomo, że nie ma związków idealnych, zawsze będzie coś zgrzytać. Ważne jednak, żeby w tych najbardziej kluczowych dla ciebie życiowych kwestiach nie zgrzytało. Czy pod koniec dnia potrafisz sobie pomyśleć "cieszę się, że jestem z tym człowiekiem, czuję się przy nim spełniona, potrzebna i doceniona, lubię swoje życie"? Bo jeśli tak, jeśli twoje najważniejsze potrzeby są spełnione, to chyba nie warto skupiać się na mniej istotnych brakach, które są przecież w każdym związku.
                                • szpil1 Re: Patchwork a urodziny dzieci 06.01.22, 17:35
                                  adomin napisała:

                                  > Dzięki za Wasze wpisy. Nie ze wszystkimi się zgadzam, ale wszystkie traktuję ja
                                  > ko ciekawy punkt widzenia. Tak - problem z urodzinami to jest chyba tylko przyk
                                  > rywka innych poważniejszych niedociągnięć w mojej relacji

                                  Wiadomo, że sytuację znamy tylko z Twoich postów, ale mam nieodparte wrażenie, że oszukujesz samą siebie i starasz się za wszelką cenę usprawiedliwić partnera i jego dzieci.
                                  • agonyaunt Re: Patchwork a urodziny dzieci 06.01.22, 17:56
                                    >Wiadomo, że sytuację znamy tylko z Twoich postów, ale mam nieodparte wrażenie, że oszukujesz samą siebie i starasz się za wszelką cenę usprawiedliwić partnera i jego dzieci.

                                    To, a jeszcze dorzuciłabym problem z komunikacją i brak konsekwencji - jest źle, ale dobrze, nie lubią mnie, ale lubią tylko bez fajerwerków, było mi źle, ale było miło.
                                    • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 06.01.22, 18:19
                                      Nie są niegrzeczni wobec mnie - przyjmują fakt mojego istnienia (łaskawcy)

                                      Na święta było miło - strofowałam syna że powinien był kupić wszystkim prezenty mimo że przyjechał w ostatniej chwili i na pewno było mu przykro, że nie wypalił mu wyjazd z tatą a ja nadal po 2 tygodniach nie wiem czy coś dostałam od synów mojego faceta albo czy oni w ogóle zauważyli prezenty ode mnie obok kosztownych prezentów mojego faceta
                                      • adomin Re: Patchwork a urodziny dzieci 06.01.22, 22:18
                                        Abstrahując od nieszczęsnych urodzin, to jak na co dzien wyglądają relacje w waszych zrekonstruowanych rodzinach, albo takich w rodzinach, ktore znacie? Jak podejmowane sa decyzje? Jak rozwiązywane problemy - zwłaszcza, jesli istnieją ci drudzy rodzice, którzy sa bardzo aktywni w zyciu dzieci?

                                        Pytam bo odnoszę wrażenie ze w toku dyskusji w tym wątku zmienil sie jej klimat. Od stwierdzeń w stylu: „nie chcą Cie na urodzinach i maja do tego prawo”, do stwierdzeń ze jednak chłopcy sa niemili i niegrzeczni.

                                        Wchodząc w ten związek nie mialam żadnych doświadczeń z rodzinami zrekonstruowanym. Nikt z bliższych i dalszych znajomych nie był w takiej sytuacji, wiec każdy dzien to był i jest poligon doświadczalny. Byliśmy w związku 4 lata jak zaczęliśmy ze sobą mieszkać. Na początku mialam swoje wyobrażenia, oczekiwania - czyli ze nastąpi daleko posunięta integracja, ze stworzymy „dom” z naszymi własnymi, wspólnymi zasadami. Rozmawiałam o nich z partnerem i wiedziałam, ze łatwo nie bedzie, bo wszyscy chłopcy „charakterni”, w trudnym wieku 14 i 17 lat. Jak juz zamieszkaliśmy razem to trafiłam na totalną ścianę - wiekszosc ustaleń poszła sie paść.
                                        No bo jak dzieci przychodzą co 2. tydzień (jeden tydzien w jednym domu, drugi w drugim) to wprowadzanie nowych zasad szło wolno i z oporem. Po drugie w tych domach ich drugich rodziców zasady sa zupełnie inne i młodzież „wybiera” sobie te łatwiejsze jako obowiązujące , 3) moj partner ma zupełnie odmienny styl wychowawczy od mojego, wiec siłą rzeczy to wszystko sie zaczęło rozjeżdżać. On sie do tego nie przyzna, ale ciagle uważa rozwód za porażkę i ma z tego powodu poczucie winy względem dzieci; swoim podejściem te „krzywdę” chce im jakos wynagrodzić).

                                        Moj partner nie jest zbyt rozmowny. Wiekszosc spraw załatwia sam. Tę samodzielnosc w dumnie nazywa odpowiedzialnością i jest z niej bardzo dumny. Jak tylko zaczynałam z nim jakies trudniejsze rozmowy o dzieciach, to kończyły sie jego fochami lub/i oskarżeniami, ze sie czepiam, ze nie jestem tolerancyjna. Nic sie potem nie zmieniało. W temacie tych urodzin rowniez: rozmowa, moje łzy, moje fochy etc. nie pomagały. Ten dzien zawsze wyglądał tak samo: on po prostu wychodził i uważał ze tak powinno byc. „Przeciez to tylko 2h - dlaczego sie czepiam i moze bym w końcu przestała”. Żadnej próby złagodzenia mojego rozczarowania, poczucia odrzucenia czy na koniec gniewu i złości.

                                        Sprawa urodzin to jednak wierzchołek problemów. Czuję ze to nie wyglada dobrze i jest mi z tym coraz trudniej (choc mysle ze jednak nie wyglada tak zle jak myślicie, bo jednak wielu niuansów w takim pisaniu na forum nie da sie uwzględnić).





                                        • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 06.01.22, 23:53
                                          Dyskusja się zmieniła bo się okazało, że nie tylko o urodziny chodzi. Bo czymś zupełnie innym jest uznanie, że dzieciaki potrzebują spędzenia dnia w swoje urodziny ze swoim rodzicem a czymś zupełnie innym jest jak piszesz, że dzieciaki partnera przyjmują fakt Twojego istnienia ale 2 tygodnie po świętach Ty nadal nie wiesz czy dostałaś od nich jakiś prezent na święta sama czy wspólnie chociaż wspólnie spędzaliście święta. To brzmi po prostu mega źle i to nie tylko ze strony tych dzieciaków ale też Twojego partnera. To brzmi, że nie rozmawiasz w ogóle ze swoim partnerem od 2 tygodni! Zresztą co Wy w te święta robiliście skoro sobie pokazywaliście prezenty ale Ty nie wiesz o tym prezencie? Nie jestem w stanie tego zrozumieć!

                                          Twój partner mówiąc wprost problemy ignoruje tak samo jak Twoje potrzeby. Twoją potrzebą jako gospodynią do której domu przychodzą praktycznie dorosłe konie jest to żeby być przez nie szanowaną (przynajmniej tak sobie to wyobrażam). I to nie jest coś co Ty masz sobie siłowo z nimi wypracować tylko coś czego partner ich powinien nauczyć. Ale z jednej strony oni widzą, że on Ciebie wcale tak nie szanuje i o Ciebie nie dba więc nie czują, że oni muszą to robić a partner też im na to uwagi nie zwróci , że muszą swoje zachowanie w stosunku do Ciebie zmienić. I nie mówię wcale o tych urodzinach - niech sobie je mają. Ale mówię o tym, że jesteś dorosłym człowiekiem nie musisz warować w domu jak te dzieciaki przychodzą za każdym razem - dlaczego partner się obraża jak Ciebie nie ma? Te wszystkie sytuacje się skąd biorą? Bo Wy z partnerem nie rozmawiacie, bo on nie jest fanem rozmów a Ty się masz dostosować. A tak w ogóle to waszym sposobem komunikacji jest wzajemny foch zamiast rozmowy więc żadna ze stron idealna nie jest. Wy nie rozwiązujecie żadnych problemów jako para tylko one się Wam nawarstwiają w ten sposób razem z niezrozumieniem i frustracją. I ten dzień urodzin jego dzieci w tym momencie urósł po prostu do symbolu Twojej frustracji, dlatego tak często o tym wspominasz i się odnosisz do niego.

                                          Jeśli od 2 tygodni nie rozmawiałaś z partnerem to wygląda masakrycznie. Myślę, że Ty wypierasz jak realnie sytuacja wygląda, bo to jest mechanizm obronny.
                                        • szpil1 Re: Patchwork a urodziny dzieci 07.01.22, 20:56
                                          adomin napisała:

                                          >
                                          >
                                          > Pytam bo odnoszę wrażenie ze w toku dyskusji w tym wątku zmienil sie jej klimat
                                          > . Od stwierdzeń w stylu: „nie chcą Cie na urodzinach i maja do tego prawo”, do
                                          > stwierdzeń ze jednak chłopcy sa niemili i niegrzeczni.

                                          Bo podałaś więcej szczegółów.
                                          Na początku mialam swoje wyobrażenia, oczekiwania - cz
                                          > yli ze nastąpi daleko posunięta integracja, ze stworzymy „dom” z naszymi własny
                                          > mi, wspólnymi zasadami.

                                          Bo tak powinno być.

                                          Rozmawiałam o nich z partnerem i wiedziałam, ze łatwo n
                                          > ie bedzie, bo wszyscy chłopcy „charakterni”, w trudnym wieku 14 i 17 lat. Jak
                                          > juz zamieszkaliśmy razem to trafiłam na totalną ścianę - wiekszosc ustaleń posz
                                          > ła sie paść.

                                          Czytaj: Twoje potrzeby/oczekiwania został totalnie zignorowane.

                                          > No bo jak dzieci przychodzą co 2. tydzień (jeden tydzien w jednym domu, drugi w
                                          > drugim) to wprowadzanie nowych zasad szło wolno i z oporem. Po drugie w tych
                                          > domach ich drugich rodziców zasady sa zupełnie inne i młodzież „wybiera” sobie
                                          > te łatwiejsze jako obowiązujące ,

                                          Co znaczy: wybiera sobie? Oni nie mają wybierać, oni mają zrozumieć i dotosować się do innych reguł. Tyle, że tak się nie stanie skoro Twój partner ciebie ignoruje.

                                          Jak tylko za
                                          > czynałam z nim jakies trudniejsze rozmowy o dzieciach, to kończyły sie jego foc
                                          > hami lub/i oskarżeniami, ze sie czepiam, ze nie jestem tolerancyjna.

                                          Pan-manipulant, co?


                                          > Sprawa urodzin to jednak wierzchołek problemów. Czuję ze to nie wyglada dobrze
                                          > i jest mi z tym coraz trudniej (choc mysle ze jednak nie wyglada tak zle jak my
                                          > ślicie, bo jednak wielu niuansów w takim pisaniu na forum nie da sie uwzględnić
                                          > ).
                                          >

                                          Moje zdanie wyraziłam już wyżej, ale teraz napiszę tak - ktoś (domyśl się kto) sika Ci w twarz, a Ty udajesz, że deszcz pada.
                                          >
                                          >
                                    • szpil1 Re: Patchwork a urodziny dzieci 07.01.22, 20:57
                                      agonyaunt napisała:

                                      >
                                      >
                                      > To, a jeszcze dorzuciłabym problem z komunikacją i brak konsekwencji - jest źle
                                      > , ale dobrze, nie lubią mnie, ale lubią tylko bez fajerwerków, było mi źle, ale
                                      > było miło.

                                      No, dokładnie.
    • aqua48 Re: Patchwork a urodziny dzieci 08.01.22, 16:38
      Po przeczytaniu całego wątku powiem tak - jeśli Adomin jest źle w układzie wi jakim jest to musi zmienić SWOJE postępowanie i zachowanie. Zmienić SWOJE reakcje wobec męża/partnera przede wszystkim, ale także wobec pasierbów. O JEJ uczucia i komfort psychiczny jak widać nikt z powyższych panów nie dba, zatem najwyższy czas by to ona o to zadbała. Nie przez jak dotąd stosowanie bezproduktywnych rozmów, tłumaczeń, i nie przez fochy czy łzy, tylko podejmując konkretne działania lub porzucając usiłowania (np kupowanie pasierbom prezentów, składanie im życzeń, usłużne podejmowanie w domu itp.) które do tej pory nie przynosiły oczekiwanych skutków - czyli wzajemności. Nie musi wcale być dla nich niemiła, ani niegrzeczna, wystarczy jak będzie tolerować ich istnienie i zacznie dbać o siebie.
      Czy panowie zmienią się pod takim wpływem? Nie wiem. Być może na dobre, zaczną ja wreszcie dostrzegać i zaczną liczyć się z nią, a być może oboje z partnerem stwierdzą, że w nowym układzie nie mają już nic wspólnego ze sobą bo cały (lub zdecydowana większość) ciężar podtrzymywania związku spoczywał na barkach, tolerancji i wyrozumiałości Adomin.
      Niemniej jeśli czegoś ma się już w życiu dość warto na zmianę (swojego zachowania) się zdecydować.
      • adomin Re: Patchwork a urodziny dzieci 08.01.22, 20:55
        No to teraz szach-mat. Sytuacja bieżąca:

        Listopad / grudzień 2021 - partner pyta mnie ot tak,: "Czy planujesz coś na ferie zimowe (w lutym 2022)". Ja: "Raczej nie. Chciałabym ale raczej nic nie planuję" [wyczuwam, że chodzi mu o wyjazd na narty za granicę; nie ciągnę wątku, bo a. jest pandemia i sytuacja z wyjazdami za granicę wydaje się mocno niepewna, b. raczej nie mam kasy na taki wyjazd - tzn. byłby to dla mnie wydatek na granicy moich możliwości, dla partnera jest to wydatek, któremu spokojnie podoła; nie ciągnę wątku też dlatego, że tego typu pytania z jego strony mnie stresują - wyjazdy to jego konik, dla mnie mniejszy no i możliwości finansowe mniejsze; byliśmy razem na kilku dużych wyjazdach, on pokrywał większość wydatków; od dawna jednak nigdzie nie byliśmy razem na dłużej - w wakacje nie zgraliśmy się co do kierunków - on pojechał z synami w jedno miejsce, ja z synem w inne].

        Święta: w ramach prezentu gwiazdkowego kupuję, korzystając z jakiejś promocji dla nas (ja i partner) bilety i pobyt w hotelu na południu Europy. Termin - koniec marca. Precyzyjnie wybieram ten termin, bo tuż po nim są urodziny jego syna (które oczywiście biorę pod uwagę), a zaraz potem Wielkanoc. Cieszę się, bo w zasadzie wcześniej takich rzeczy nie robiłam. Prezent się ogólnie podoba...

        Koniec grudnia 2021 - na spotkaniu znajomi pytają nas, czy w najbliższym czasie gdzieś razem jedziemy i oboje odpowiadamy, że nie.

        Sylwester 21/22 - spędzamy razem ze znajomimy na Mazurach, ja ten wyjazd organizuję (niedroga wyprawa, koszty dzielimy po równo);

        Styczeń 2022 - dowiaduję się, że partner zarezerwował dla siebie i syna (drugi syn niestety nie może, ma wtedy sesję) wyjazd na narty do Austrii. Wyjazd dla 2 osób... (ten sam syn, który ma jechać właśnie wrócił z mamą z sylwestrowego wyjazdu narciarskiego do Włoch). Jestem zaskoczona i zdziwiona, pytam, czy zostałam uwzględniona w planach; Partner: "Przecież rozmawialiśmy. Powiedziałaś, że nie jedziesz". Ja: "Powiedziałam, że nie planuję. Nie powiedziałeś mi wówczas, że chcesz jechać i że zrobiłeś już wstępną rezerwację". Partner: "Mogłaś zapytać ale tego nie zrobiłaś. Nie wyszłaś z propozycją. W dorosłym związku obie strony o takie rzeczy same pytają. Przecież sama mogłaś coś zrobić".
        Szczęka mi opadła, potem zrobiło mi się przykro, potem się wkurzyłam. W międzyczasie popatrzyłam na opcje dokooptowania - są miejsca w innych hotelach, coś by się dało zrobić - ale odpuszczam - jest dość drogo (dla 1 osoby) i w sumie już mi się nie chce jechać..

        Mija kilka dni - partner nie wraca do tematu, generalnie uważa, że nic się ni stało, stara się uśmiechać jakby nigdy nic, wykonuje jakieś drobne, miłe gesty. Nie dają za wygraną - drążę wątek i wtedy dowiaduję się, że szukam problemów tam gdzie ich nie ma, że to że nie jadę wcale nie znaczy, że nie jestem dla niego ważna (bo jestem), tylko że tak wyszło, bo mu nie powiedziałam, etc. Dodatkowo wysuwa argument, że przecież nie lubię jeździć z jego dziećmi, więc tym bardziej niepotrzebnie się czepiam (argument o tyle dziwny, że na wakacje mamy kupione bilety na wspólny 16 dniowy wyjazd - jadą wszyscy nasi chłopcy i dziewczyna starszego syna też - nie protestowałam przeciwko temu, bo dotychczas to było oczywiste).
        Wcześniej na większość wyjazdów narciarskich jeździliśmy oboje, to było dość naturalne - on wie, że ja to lubię, wie też, że nie mam takiego zapasu finansowego, żeby pozwolić sobie na częste podróże (zwłaszcza, że mamy zaplanowany też duży wyjazd w wakacje).

        Dziś: mówię mu, że nie rozumiem i nie akceptuję takiego zachowania, że w tej sytuacji nie widzę nas na żadnym wspólnym wyjeździe w tym roku.

        On foch, zamknął się w sobie. Ja go nie zamierzam rozbrajać - nie mam na to siły.

        Wiem, że ten opis jest gwoździem do trumny i wskazuje na jakąś totalną klapę i chyba koniec.

        No ale prowokacyjnie się Was zapytam - może ja faktycznie wcześniej powinnam go zapytać o plany i ten wyjazd sama? Domyślić się, że będzie chciał jechać i zapytać, czy mogę jechać?
        • szpil1 Re: Patchwork a urodziny dzieci 08.01.22, 22:18
          adomin napisała:
          >
          > No ale prowokacyjnie się Was zapytam - może ja faktycznie wcześniej powinnam go
          > zapytać o plany i ten wyjazd sama? Domyślić się, że będzie chciał jechać i zap
          > ytać, czy mogę jechać?

          Moje zdanie - nie, nie powinnaś pytać ani się domyślać. To on powinien Ci powiedzieć, że chciałby gdzieś wyjechać i zapytać czy też byś chciała, razem z nimi. Może bardziej doświadczone dziewczyny z tego forum widzą to inaczej, ale ja uważam, że Twój partner to niezły manipulant (i cham o czym już wspomniałam). W tej opisanej sytuacji zataja przed Tobą wyjazd, bo zwyczajnie nie chce byś pojechała, a potem winę za to zatajenie zwala na Ciebie i - bardzo skutecznie sprawia, ze to Ty czujesz się winna i Ty zaczynasz szukać problemów u siebie.
          Zastanawia mnie czy Ty naprawdę tego nie widzisz? Ty się starasz, kupujesz prezenty, przemilczasz chamstwo partnera i jego dzieci, dostosowujesz swoje plany do ich urodzin, imienin, wuj wie jeszcze czego - a oni ciągle Cię traktują jak śmiecia. Oprzytomniej, kobieto.
          • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 09.01.22, 00:54
            A ja bym powiedziała, że w jakiś sposób oboje są siebie warci (nie mówię, że facet jest święty, bo ma wiele za uszami), bo zobacz autorka sama pisze: „ wyczuwam, że chodzi mu o wyjazd na narty za granicę; nie ciągnę wątku”. A teraz ma pretensje, że nie jest uwzględniona w wyjeździe. Więc niby się domyślała sama ale robiła tak żeby tematu nie ciągnąć i nie wiedzieć bo finanse to trudny temat. Ta sytuacja jest naprawdę niezdrowa z obu stron.

            Oczywiście w normalnej komunikacji on powinien powiedzieć, „bo ja mam taki pomysł na wyjazd”, ale oni normalnej komunikacji nie mają. I wychodzi na to, że to nie jest wina jednej strony która chce uniknąć tematu jakiegoś ale dwóch stron, które realnie się nie chcą ze sobą komunikować. No to jak ten związek może działać?

            Bo przy normalnej komunikacji on by podzielił się pomysłem i np tym że woli jechać sam z dziećmi z jakiegoś powodu a ona tym, że jej nie stać na te podróże i by się podzieliła wątpliwościami związanymi z pandemią. W gruncie rzeczy chodzi im o to samo: żeby ona nie jechała ale teraz ona się czuje wykluczona i chce jechać z tego powodu. Kuriozalne rzeczy się dzieją z powodu braku rozmowy i to z obu stron.
            • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 09.01.22, 00:58
              Dobra, spojrzałam jeszcze raz na to: „ Partner: "Mogłaś zapytać ale tego nie zrobiłaś. Nie wyszłaś z propozycją. W dorosłym związku obie strony o takie rzeczy same pytają. Przecież sama mogłaś coś zrobić".

              To jest manipulacja.
              • szpil1 Re: Patchwork a urodziny dzieci 09.01.22, 12:44
                Jest. I myślę, że cały ten związek opiera się na braku asertywności/ pewności siebie autorki i manipulatorstwie pana. Autorka już wyżej napisała, że jakiekolwiek rozmowy i usiłowanie rozwiązania trudnych dla niej sytuacji powodowały fochy i wyrzuty partnera, że ona to jest taka i owaka. Bez jakiejkolwiek próby zrozumienia jej.
        • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 09.01.22, 03:42
          adomin napisała:

          > No ale prowokacyjnie się Was zapytam - może ja faktycznie wcześniej powinnam go
          > zapytać o plany i ten wyjazd sama? Domyślić się, że będzie chciał jechać i zap
          > ytać, czy mogę jechać?

          Dlaczego partner nie powiedział ci o wyjeździe PRZED zrobieniem rezerwacji? Kto tak robi? Dlaczego ty masz się dopytywać, dociekać, napraszać w sprawie POTENCJALNEGO wyjazdu, a nie partner ma ciebie o FAKCIE, że taki wyjazd jednak organizuje powiadomić i dać ci szansę, by pojechać z nim? No kto tak robi? Ano ten, kto cię na tym wyjeździe nie chce, ale nigdy się do tego nie przyzna. I zmanipuluje sytuację tak, żeby winą za to, że nie jedziesz, obarczyć ciebie. Proszę cię, nie przyjmuj takiej narracji partnera. To manipulacja level hard. Nie daj sobie wmówić, że jesteś odpowiedzialna za partnera zachowania wobec ciebie, że gdybyś się więcej pytała/mniej czepiała/chętniej podkładała/była bardziej wyrozumiała/była bardziej tolerancyjna/wstaw dowolne, to mielibyście lepszy związek. Nie mielibyście. Oceń waszą relację REALNIE. Jaka ona jest dziś, a nie jaka miała być, gdy się wiązaliście te siedem lat temu. Ty miałaś swoje nadzieje, swoje oczekiwania co do was, no ale nie spełniły się one. Czas przestać się oszukiwać.
          • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 09.01.22, 11:50
            >"Raczej nie. Chciałabym ale raczej nic nie planuję" [wyczuwam, że chodzi mu o wyjazd na narty za granicę; nie ciągnę wątku, bo

            To jest tez manipulacja. Bo:

            >może ja faktycznie wcześniej powinnam go zapytać o plany i ten wyjazd sama?
            >Domyślić się, że będzie chciał jechać i zapytać, czy mogę jechać?

            Przecież wiedziałaś, ze on che jechać i to prawdopodobnie sam z synami. Co od niego chciałaś?

            Sama sie podkładasz pod ta manipulacje, to jest taka wasza rytualna kłótnia.

            Wszystko można by załatwić mówiąc wprost np.

            -Tak, chce gdzieś wyjechać. Pogadajmy - chcesz jechać razem ze mną w jakieś tańsze miejsce, czy może z chłopcami za granice na narty? Ja chciałabym z tobą i chłopcami do X czy Y pojechać.

            Napisze ponownie co napisałam wyżej - przejawiasz jakąś alergie na mówienie wprost czego chcesz.


            • adomin Re: Patchwork a urodziny dzieci 09.01.22, 12:21
              Nie zakomunikowałam wprost bo tak jak napisałam, przypuszczałam ze chodzi o taki wyjazd, na który w tym momencie nie byłoby mnie stać. Na 100% wiem, ze partner nie zmieniłby kierunku - ma taki „standard”, zwłaszcza gdy jedzie z dziećmi i już były przypadki, ze ja się wycofywałam, gdy ten standard przekraczał moje możliwości, a on i tak jechał.

              Nie komunikowałam wprost, ze nie mogę jechać z przyczyn finansowych bo nie chciałam konfrontacji jak również nie chciałam, aby pomyślał, ze oczekuję, ze za mnie zapłaci.

              Ja bedac w jego sytuacji szukalabym rozwiązania zadowalającego obie strony. Nigdy sie jednak nie zdarzyło, zeby on na taki kompromis szedł. Jak miał większy zapas finansowy - to wspaniałomyślnie organizował wyjazdy dla nas 2, jak miał mniejszy - to zabierał chłopców, a ja wówczas robiłam cos innego.
              • szpil1 Re: Patchwork a urodziny dzieci 09.01.22, 12:37
                adomin napisała:

                > Nie zakomunikowałam wprost bo tak jak napisałam, przypuszczałam ze chodzi o tak
                > i wyjazd, na który w tym momencie nie byłoby mnie stać. Na 100% wiem, ze partne
                > r nie zmieniłby kierunku - ma taki „standard”, zwłaszcza gdy jedzie z dziećmi i
                > już były przypadki, ze ja się wycofywałam, gdy ten standard przekraczał moje
                > możliwości, a on i tak jechał.

                Może jestem naiwna, bo w moim związku i moje, i partnera mozliwości finansowe są mniej więcej równe, ale nie podoba mi się to. Albo partner powinien się dostosować i jechać w tańsze miejsce albo wziąć na klatę, że on pokrywa większość wydatków. Jak to ma wyglądać w innych dziedzinach życia? Mieszkacie razem, ale on je szynkę, aTy parówki? On kupuje sobie piątą kurtkę za x zł, a Ty nosisz piaty rok ten sam płaszcz, bo Cię nie stać na nowy? Jedziecie na wycieczkę, on idzie do dobrej restauracji, a Ty do McDonalda?

                >
                > Nie komunikowałam wprost, ze nie mogę jechać z przyczyn finansowych bo nie chci
                > ałam konfrontacji jak również nie chciałam, aby pomyślał, ze oczekuję, ze za mn
                > ie zapłaci.

                Dlaczego powiedzenie: "Nie mogę tam jechać, bo mnie nie stać" jest u Was konfrontacją?
                >
                > Ja bedac w jego sytuacji szukalabym rozwiązania zadowalającego obie strony. Nig
                > dy sie jednak nie zdarzyło, zeby on na taki kompromis szedł.

                No, to mówi o nim bardzo dużo. I jest jednocześnie kolejnym przkłądem kompletnego lekceważenia Ciebie.

                Jak miał większy z
                > apas finansowy - to wspaniałomyślnie organizował wyjazdy dla nas 2, jak miał mn
                > iejszy - to zabierał chłopców, a ja wówczas robiłam cos innego.

                Ile razy te wyjazdy razem organizował, a ile razy musiałaś rezygnować?


              • aqua48 Re: Patchwork a urodziny dzieci 09.01.22, 14:22
                Dla mnie cały ten opisany układ, to NIE JEST związek. W związku jest normalna komunikacja i współdzielenie obowiązków, przyjemności i finansów, nawet jeśli z jakiegoś powodu jedna strona zarabia mniej, albo jest zmuszona pójść na kompromis dotyczący kierunku wyjazdu.
                U Was - Ty ponosisz obowiązki i jesteś skutecznie odsuwana od przyjemności, z których "partner" w pełni korzysta i jeszcze w dodatku bardzo brzydko manipuluje Tobą i rozgrywa konflikty tak by Cię nimi obciążać.. W jednym ma rację - jesteś winna. Ale nie powstawaniu problemów i niemożności ich rozwiązywania, tylko temu że się na to wszystko godzisz i pozwalasz by Cię w ten sposób traktowano.
                Jak napisałam wyżej - albo zmienisz swoje zachowanie, albo..nic się nie zmieni.
                • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 09.01.22, 14:39
                  > albo zmienisz swoje zachowanie

                  Aquo, a co dokładnie masz na myśli? Co Adomin może zrobić inaczej?

                  Tak trochę kawę-na-ławę nam wyłóż, nie pytam złośliwie, tylko sama się zastanawiałam jak do takiej zmiany podejść. Często się mówi "zrób inaczej", "zmień się ty" - ale co pod tym sie kryje właśnie nie jest wcale oczywiste.

                  • aqua48 Re: Patchwork a urodziny dzieci 09.01.22, 16:18
                    lumeria napisała:

                    > > albo zmienisz swoje zachowanie
                    >
                    > Aquo, a co dokładnie masz na myśli? Co Adomin może zrobić inaczej?

                    Wszystko. Dosłownie wszystko. Począwszy od wyprowadzki ze wspólnego mieszkania i zerwania tego "związku", przez wyprowadzkę ze wspólnego mieszkania, ale z utrzymywaniem z panem luźnych kontaktów kiedy OBOJE będą mieli na to ochotę, czas i pieniądze, i się nawzajem zaproszą, aż do mieszkania razem, ale na innych zasadach.
                    Adomin musiałaby sobie w tym ostatnim wypadku te nowe zasady przemyśleć wyartykułować, omówić z panem i w zależności od stopnia realizacji podejmować dalsze kroki.
                    Dopóki niby w teorii nie zgadza się na to co jest, ale jedyną konsekwencją tej niezgody jest jej płacz lub foch, na co pan i jego dzieci mają kolokwialnie mówiąc wylane nic się nie zmieni.
                    Poza tym jak widać "państwo Adominowie" nie prowadzą wspólnego gospodarstwa. Właściwie to nie mam pojęcia po przeczytaniu wątku co oni robią wspólnie na pełnych prawach dla jednego i drugiego i jaką Adomin ma pozycję w tym dziwnym układzie. Robi za osobę towarzyszącą tam gdzie wypada się z taką osobą pokazać (znajomi), ale nie na tyle jest ważna by weszła do rodziny i nie zasługuje na wspólne spędzanie wolnego czasu.
                    • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 09.01.22, 16:28
                      Adomin pisze, ze jest w gorszej sytuacji finansowej niz maz. Wiec co, jeśli nie stać ja na wyprowadzenie się, przez co również w tej relacji jest na podrzędnej stopie. Co wtedy?
                      • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 09.01.22, 17:05
                        Adomin przed wejściem w relację z obecnym panem chyba nie była bezdomna. Ma pracę, ma zarobki, które pozwalają na wyjazdy, w tym zagraniczne, raz czy dwa do roku. Nie wierzę, że nie stać jej na wyprowadzkę. To znaczy finansowo ją stać, bo mentalnie chyba jednak nie, przynajmniej nie teraz. Ale ja widzę po jej ostatnich wpisach, że ona do tej decyzji o odejściu dojrzewa. Może ta akcja z wyjazdem w końcu otworzyła jej oczy.
                      • aqua48 Re: Patchwork a urodziny dzieci 09.01.22, 17:27
                        Lumerio, pytałaś co Adomin może zrobić inaczej. Odpowiedziałam Ci podając konkretne przykłady, na co Ty odpowiadasz, że nie może. Ale to jej życie i jej decyzje, nie moje i nie Twoje. Możliwości rozmaitych jest wiele, łącznie z tą że sama stwierdzi po rozważeniu sytuacji iż bardziej opłaca jej się jednak zacisnąć zęby i znosić dotychczasową sytuację, nawet licząc się z tym że będzie ona, tak samo jak i jej samopoczucie, z czasem ulegała pogorszeniu. Jak powtarzam to jej życie. I nie do nas należy rozwiązywanie cudzych problemów. Możemy jedynie napisać jak my oceniamy czyjeś zachowanie, jakie my widzimy drogi wyjścia, ewentualnie co my byśmy zrobiły na miejscu osoby mającej problem. Nie znamy jednak i nie poznamy na forum wszystkich składowych cudzych sytuacji. Może Adomin miałaby gdzie mieszkać z synem, może nie, a może wcale NIE CHCE się wyprowadzać od pana.
                        • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 09.01.22, 18:33
                          Chodziło mi właśnie o takie praktyczne "co byście/byśmy zrobiły" chcąc pozostać bądź poprawić taki właśnie związek.
                          • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 09.01.22, 20:15
                            Tam nie ma związku. Tam nie ma więzi ekonomicznej, nie ma wspólnego planowania, nie ma rozmów, może jedynie seks jest i wspólne mieszkanie. To jest fasada a nie związek.
                            • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 09.01.22, 20:31
                              Jest małżeństwo, albo, jeśli wolisz, układ. Ale jest.
                              • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 09.01.22, 20:56
                                Takie małżeństwa to się rozwodzą na jednej rozprawie: nie ma wspólnego dziecka, nie ma wspólnego majątku. Poza tym powiedzmy sobie szczerze: na papierze to możesz mieć wszystko. Ja patrzę na to co ich realnie łączy.
                                • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 10.01.22, 03:01
                                  Ba, przecież oni nie są małżeństwem. Wspólnota, jeśli w ogóle jakaś istnieje, a z opisu wynika, że raczej tak sobie, jest łatwa do zakończenia, przynajmniej z logistycznego punktu widzenia, bo nie ma rozwodu do przeprowadzenia, majątku do podziału, wspólnego dziecka do zaopiekowania itd. Ale idę o zakład, że tu nie o logistykę, a mentalność pani chodzi. Ona ciągle ma nadzieję, że ta inwestycja (jej czasu, energii, uczuć) w końcu się jej zwróci. Przecież nie po to te siedem lat temu wchodząc w związek z panem zaciskała zęby i wznosiła się na wyżyny tolerancji, żeby teraz tak łatwo odpuścić.
                              • aqua48 Re: Patchwork a urodziny dzieci 10.01.22, 09:44
                                Układ? Jest dwoje współmieszkańców z których jedno czuje się wykorzystywane, ponieważ liczyło na związek, a nie dostało ani szacunku, ani empatii, ani chęci spędzania wspólnie czasu i tworzenia pary...Pan chce mieć korzyści a nie chce ponosić odpowiedzialności za własne, krzywdzące drugą stronę decyzje.
                          • aqua48 Re: Patchwork a urodziny dzieci 10.01.22, 10:51
                            lumeria napisała:

                            > Chodziło mi właśnie o takie praktyczne "co byście/byśmy zrobiły" chcąc pozostać
                            > bądź poprawić taki właśnie związek.

                            Do "poprawy związku" potrzeba chęci i starań dwóch osób oraz poważnego liczenia się z tym, że w razie braku chęci, lub choćby akceptacji zmian przez jedną z tych osób, trzeba ponieść konsekwencje czyli taki "związek" najlepiej będzie zakończyć. Chyba, że ktoś chce się szarpać i być nieusatysfakcjonowany przez całe życie.

                            Znam podobny związek z autopsji. Pan wdowiec z synem związał się z wdową, ale nie pobrali się, mieszkali u niej, ale w rodzinie raczej nie występowali jako para, choć wszyscy wiedzieli o sytuacji i tolerowali ją. Syn mieszkał osobno - z dziadkami. Sytuacja trwała latami, pan był zadowolony, ach jaka pani jest fajna, bo nie wymaga odeń żadnych więzów i tak im fajnie i na luzie. Jednakże gdy tylko pan zaczął podupadać na zdrowiu, pani spakowała mu walizki i wystawiła je za próg, ze słowami że nie ma siły ani zamiaru opiekować się starym dziadem, bo ma swoje schorzenia, i też jest stara, niech zajmie się nim syn. Syn natomiast oddał ojca do DPS-u w którym pan bardzo zdziwiony i zaskoczony takim obrotem spraw szybciutko zmarł.
                            Oby Adomin nie została potraktowana w przyszłości tak jak ten mój znajomy pan...
                            • 1.wetta.1 Re: Patchwork a urodziny dzieci 10.01.22, 15:36
                              Ten wątek przypomina mi sytuację, jaką opisywała pewna forumka. Po wprowadzeniu się do domu pana, ten otóż partner naliczał jej koszty amortyzacji wszystkich domowych sprzętów i o tyle podnosił czynsz. Nie pamiętam już dokładnie jak nazywał się tamten wątek, ale dużo jest części wspólnych.
                              Nigdy nie chciałabym znaleźć się w związku, gdzie nie mam tych samych praw i być tzw podnóżkiem pana. To nie mieści mi się w mojej definicji związku.
                              • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 10.01.22, 16:16
                                To klasyk forum.gazeta.pl/forum/w,567,168488111,168488111,Placenie_czynszu_ukochanej_osobie.html
                            • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 11.01.22, 12:48
                              Tak tez moze byc.

                              Trochę sie zastanawiam nad tym Twoim "jedno czuje się wykorzystywane, ponieważ liczyło na związek, a nie dostało ani szacunku, ani empatii, ani chęci spędzania wspólnie czasu i tworzenia pary..."

                              Czy ona na pewno jest wykorzystywana? Bo ja niezaproszenie na urodziny bądź na narty za granicą raczej nie uznałabym za wykorzystanie czy brak szacunku.

                              Ale moze mam pato-bidowe doświadczenia ze składankami, bo schemat, który znam jest ogólnie taki:

                              Kobieta została z 2-3 dziećmi bez alimentów/minimalnymi, ex niezainteresowany. Kiedy dzieci były małe, to matka jakoś wiązała koniec z końcem, ale robiło sie cienko. Chciała ułożyć sobie życie, ale żaden fajny, kochający facet jej nie wyrywał z tymi dzieciakami na utrzymaniu, wiec jak spotkała jako-tako sensownego faceta, to stanęła przed wyborem - wejść w średnio rokujący związek z facetem z dziećmi i bagażem, ale móc żyć na lepszym poziomie, odchować dzieci, odłożyć parę groszy na starość
                              • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 11.01.22, 12:51
                                Ucięło mi:

                                albo iść robić do fabryki za lepszą płace i padać na nos wieczorem, lub robić na 1.5-2 etaty i ledwo mieć czas coś upichcić, a o dopilnowaniu nastolatków nie byłoby mowy. Do tego mieszkanie klitka, bądź prospekt, ze większego lokum nie da rady utrzymać.

                                Wiec w takiej sytuacji te kobiety były zadowolone, ze wystarczajaco sensownego faceta poznały, codzienne życie miały o niebo lepsze, były w stanie wspierać swoje dzieci. Kiedy mąż jakieś numery z pasierbami odstawiał - brak komunikacji, niezapowiedziane/długie wizyty, drogie prezenty, poważne wydatki (np. mieszkanie dla córki, miesiące spędzone na robieniu remontów u niej, etc) - to widocznie stwierdziły, ze wolały znosić takie akcje niż zostawić pana i wrócić do samotnego mieszkania w klitce. Wiec wysyłały mężów na wakacje sam-na-sam z jego dzieciakami, na rożne imprezy w tamtej rodzinie - czasami szły z nim, czasami nie. Relacje miedzy pasierbami i macochą/ojczymem były raczej takie jak Adomin opisuje - poprawne, ale nie serdeczne. Panie ogólnie starały sie, by mąż miał dobre relacje ze swoimi dziećmi, co niekoniecznie było odwzajemnione. Te kobiety zdecydowanie mają o wiele lepsze życie, niż gdyby zostały same z dzieciakami na utrzymaniu.
                                • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 11.01.22, 16:37
                                  Lumeria, ale można nie chcieć żyć w schemacie, zwłaszcza cudzym. Poza tym z zewnątrz rzeczy mogły wyglądać inaczej i czy one realnie były zadowolone czy nie widziały innej opcji? "iść robić do fabryki za lepszą płace i padać na nos wieczorem, lub robić na 1.5-2 etaty i ledwo mieć czas coś upichcić, a o dopilnowaniu nastolatków nie byłoby mowy. Do tego mieszkanie klitka, bądź prospekt, ze większego lokum nie da rady utrzymać." - to brzmi jak opis wyboru między ubóstwem a małżeństwem, więc to taka transakcja z rozsądku. Ale czy tam było prawdziwe zadowolenie czy znoszenie niewygody na rzecz czegoś gorszego to tego nie wiesz.

                                  No i każdy musi wybrać sam dla siebie. Musi najpierw stawić czoła temu co czuje i potem wybrać.
                                  • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 12.01.22, 11:10
                                    Eriu - tak to wygląda czasami od wewnątrz.

                                    Dlatego dla mnie obraza za to, ze nie jest sie zaproszona na zagraniczne narty, albo na urodziny pasierba to jakaś abstrakcja.
                              • aqua48 Re: Patchwork a urodziny dzieci 11.01.22, 16:21
                                lumeria napisała:

                                > Czy ona na pewno jest wykorzystywana?

                                Nie ma znaczenia czy jest czy nie. Ważne że tak się CZUJE, i że sygnalizowała to partnerowi co on zbywał.

                                > Panie ogólnie starały sie, by mąż miał dob
                                > re relacje ze swoimi dziećmi, co niekoniecznie było odwzajemnione. Te kobiety
                                > zdecydowanie mają o wiele lepsze życie, niż gdyby zostały same z dzieciakami na
                                > utrzymaniu.

                                No więc właśnie o tym pisałam - Adomin musi samodzielne zadecydować czy opłaca jej się podtrzymywać status quo, bo ma z tego więcej korzyści niż z prób zmiany sytuacji lub zerwania z panem. Nikt z nas ją w tym nie zastąpi.
                                • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 12.01.22, 11:22
                                  >> Czy ona na pewno jest wykorzystywana?
                                  >Ważne że tak się CZUJE, i że sygnalizowała to partnerowi co on zbywał.

                                  Racja, może czuć cokolwiek. Rozumiałabym żal czy obrazę, ale wykorzystanie?

                                  Obydwoje sygnalizują rożne rzeczy i są zbywani. Obydwoje nie chcą komunikować otwarcie, a potem wzajemnie sie obwiniają - on otwartym tekstem, ona po cichu i tu na forum.
                                  • aqua48 Re: Patchwork a urodziny dzieci 12.01.22, 15:50
                                    lumeria napisała:

                                    > wzajemnie sie obwiniają - on otwartym tekstem, ona po cichu i tu na forum.

                                    Mam wrażenie że czytasz pobieżnie albo tylko to co chcesz wyczytać. Bo Adomin napisała wyraźnie, cytuję:

                                    "Rozmowy z partnerem nic nie dają, jego stanowisko jest takie, ze sie czepiam
                                    Gdy sie wkurzam, bo czuję sie odrzucona, słyszę „po co sie pchasz w miejsce, w którym nie powinnaś byc”.
                                    Żal mam chyba największy do partnera - ze nic nie próbował w tej sytuacji, trudnej dla mnie, zmienić. Ze nawet ze mną nie pogada
                                    Jak tylko zaczynałam z nim jakies trudniejsze rozmowy o dzieciach, to kończyły sie jego fochami lub/i oskarżeniami, ze sie czepiam, ze nie jestem tolerancyjna. Nic sie potem nie zmieniało.
                                    Nie dają za wygraną - drążę wątek i wtedy dowiaduję się, że szukam problemów tam gdzie ich nie ma"

                                    I wszystko to razem daje bardzo niefajny i bardzo spójny jednocześnie obraz. Ale zupełnie nie tego co Ty Lumerio dostrzegłaś.

                                    • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 14.01.22, 17:09
                                      >Mam wrażenie że czytasz pobieżnie albo tylko to co chcesz wyczytać.

                                      Bo mam specyficzne doświadczenia własne w temacie.

                                      Aquo (Eriu i Enith również), czy miałaś rodziców którzy się rozwiedli i założyli nowe rodziny kiedy byłaś nastolatka? Czy miałaś do czynienia (nawet w minimalnym zakresie) z nastoletnimi pasierbami? Bo ja tak.

                                      Mam wrażenie, ze piszesz z perspektywy osoby, która wyszła z pełnej rodziny, i jest w 20-30 letnim związku z mężczyzną, który kocha, wspiera i otacza opieką ciebie i wasze wspólne dzieci. To co napisalas o szacunku, komunikacji, empatii, wspólnych ustaleniach na temat finansów oraz dzieci jest piękne (i tu nie ironizuje).

                                      Wchodząc w relacje z mężczyzną z nastoletnimi dziećmi (swoich nie mam) myślałam, ze zbuduję taki ciepły, serdeczny związek, który również obejmie dzieci partnera, i ze zrobię tego (zdystansowanie, brak integracji) co doświadczyłam w patchworku matki oraz widziałam (z perspektywy stołu kuchennego) w innych składankach w rodzinie.

                                      No i życie, a właściwie nastolatki oraz ich ojciec, mocno to zweryfikowali. Dostałam boleśnie po nosie za takie idealistyczne teoretyzowanie i robienie dobrze obcym ludziom własnym kosztem. I zrozumiałam dlaczego macochy (i ojczymowie tez) utrzymywały poprawne, lecz niezbyt bliskie relacje z nastoletnimi/młodymi dorosłymi dziećmi małżonków. Zostawiały partnerowi ustawianie relacji z jego dziećmi. Dlaczego nie chciały uczestniczyć w rożnych spotkaniach tamtej rodziny (oprócz ślubów, chrzcin i pogrzebów), dbały o granice.

                                      Ja w takim układzie nie wytrzymałam ze względu na problemy z partnerem (wiec wcale nie doradzam pozostania mimo wszystko) - a inne składanki przetrwały.

                                      I to takie gdzie były grube sprawy typu mąż dołożył się do kupna mieszkań dla swoich dzieci ze "wspólnych" oszczędności, bo uważał, ze skoro on te pieniądze zarobił, to może nimi dysponować. Dla dzieci zony już nie było, ona zarabiała "na waciki", ale ojczym nie skąpił pasierbom jedzenia i utrzymania. Wiec co ta kobieta miała zrobić? Rozstać się? Trzymała dziób w ciup i w ostatecznym rozrachunku wyszła na plus, bo po śmierci ojca pasierbowie zrzekli się na jej rzecz ich części domu. Ale co przeszła, to jej.

                                      Wiec staram się napisać, ze uważam, ze składanki z nastolatkami z założenia są trudne (albo nawet bardzo trudne) - i to trzeba wziąć pod uwagę oceniając całość związku.
                                      • aqua48 Re: Patchwork a urodziny dzieci 15.01.22, 17:00
                                        lumeria napisała:

                                        > Mam wrażenie, ze piszesz z perspektywy osoby, która wyszła z pełnej rodziny, i
                                        > jest w 20-30 letnim związku z mężczyzną, który kocha, wspiera i otacza opieką
                                        > ciebie i wasze wspólne dzieci.

                                        Tak, masz rację.

                                        > Wchodząc w relacje z mężczyzną z nastoletnimi dziećmi (swoich nie mam) myślałam
                                        > , ze zbuduję taki ciepły, serdeczny związek, który również obejmie dzieci partn
                                        > era
                                        > No i życie, a właściwie nastolatki oraz ich ojciec, mocno to zweryfikowali.

                                        Wiesz, ja nie mam doświadczenia z pasierbami, ale mam doświadczenie z układania relacji z WŁASNYMI, rodzonymi nastolatkami. I powiem Ci, że to było bardzo, bardzo trudne doświadczenie. Wymagało schowania jakiejś tam swojej dumy do kieszeni, mnóstwa empatii i postawienia się na miejscu nastolatka (było mi tym trudniej że mam dwóch synów, a chłopcy w wieku dojrzewania potrafią zachowywać się zupełnie niezrozumiale, jakby byli innym gatunkiem) i prawie nieustannych rozmów i tłumaczenia, również - zachowania dzieci mężowi, zachowania męża - dzieciom bo potrafili kompletnie nie pojmować swoich pobudek. Ale także, a może nawet przede wszystkim stworzenia WSPÓLNEGO FRONTU z ich ojcem. Nie wyobrażam sobie że mój mąż powiedziałby mi (albo ja jemu) że każde z nas musi osobno sobie stworzyć relację z synami.
                                        Tu jest dla autorki jeszcze trudniej bo ma do czynienia nie z rodzonymi dzieciakami które się kocha nawet jak człowiek ma podświadomą chęć uduszenia takiego małolata, ale z zupełnie obcymi ludźmi.
                                        Dlatego składam winę za sytuację na karb jej partnera. Brak wsparcia dla niej aż bije z każdej opisanej przez nią sytuacji. Nie pasierbowie bowiem ją wybrali na towarzyszkę życia ale ich ojciec. A to on teraz traktuje ją jak piąte koło u wozu i neguje jej uczucia. A wystarczyłoby pewnie gdyby chociaż z nią normalnie o nich porozmawiał, wytłumaczył SWOJE zachowanie i zaczął traktować jak partnerkę, a nie kogoś kto zawsze musi stać w opozycji do jego dzieci.


                                      • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 15.01.22, 23:50
                                        Lumerio przykład, którego użyłaś mnie przeraża. No „super”, że kobieta której mąż stosował przemoc ekonomiczną, bo tym jest uważanie że skoro zarabiam więcej przy wspólnocie majątkowej to mogę dowolnie wydawać oszczędności i kupować za nie dom mojemu dziecku bez zgody współmałżonka, nie miała tak naprawdę wyboru życiowego i musiała pozostać w przemocowym małżeństwie. Nazywajmy rzeczy po imieniu!

                                        Kobieta wyszła na plus tylko i wyłącznie dzięki gestowi pasierbów. Równie dobrze mogła nie wyjść. Raczej należy jej współczuć jak zależna była. Fajnie, że pasierbowie ją docenili na koniec.

                                        Jeśli mam być szczera Lumeria ten komentarz o jakości związku jest po prostu z kosmosu przy tym jak pisze autorka jak jest traktowana przez partnera. I bynajmniej nie neguję Twoich trudnych doświadczeń, którymi się zdecydowałaś z nami podzielić. Tylko się po prostu zastanawiam jak Ty nie widzisz tej całej reszty nie dotyczącej kwestii tych synów tylko samego związku?
                                        • aqua48 Re: Patchwork a urodziny dzieci 16.01.22, 10:40
                                          eriu napisała:

                                          > Jeśli mam być szczera Lumeria ten komentarz o jakości związku jest po prostu z
                                          > kosmosu przy tym jak pisze autorka jak jest traktowana przez partnera.

                                          Zgadzam się z Twoim komentarzem. Dla mnie dodatkowo bardzo przykre jest to że jak zrozumiałam dla Lumerii oczywistością jest że partner który wchodzi w nowy związek, mając dzieci z poprzedniego nie może w pełni "kochać, wspierać i otaczać opieką" swojej nowej partnerki...ani zbudować z nią normalnego, zdrowego związku, w którym nikomu nie dzieje się krzywda i nikt nie czuje się zlekceważony ani pominięty.

                                          • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 26.01.22, 17:47
                                            >zrozumiałam dla Lumerii oczywistością jest że partner który wchodzi w nowy związek, mając dzieci z poprzedniego nie może w pełni "kochać, wspierać i otaczać opieką"

                                            Nie, nie jest to oczywistością. Za to podzielona lojalność - wobec własnych dzieci oraz wobec partnerki - juz tak.
                                            • enith Re: Patchwork a urodziny dzieci 26.01.22, 18:10
                                              lumeria napisała:

                                              > Nie, nie jest to oczywistością. Za to podzielona lojalność - wobec własnych dzieci oraz wobec partnerki - juz tak.

                                              I to jest clou problemu, bo partner autorki wątku właśnie tej lojalności NIE dzieli.
                                              • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 26.01.22, 19:56
                                                >I to jest clou problemu, bo partner autorki wątku właśnie tej lojalności NIE dzieli.

                                                Dzieli, bo ma w swoim życiu swoje dzieci, które kocha i jest za nie odpowiedzialny, utrzymuje i wychowuje ich (jak, to już inna sprawa). Oraz ma partnerkę, która ma potrzeby, które są czasami sprzeczne z potrzebami dzieci. Za partnerkę nie jest odpowiedzialny w taki sam sposób jak za własne dzieci.

                                                W tej rozbieżności najwyraźniej stawia potrzeby dzieci wyżej, niż potrzeby partnerki.
                                                • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 26.01.22, 20:16
                                                  Wiadomo, że w pewnych sytuacjach dzieci zawsze będą wyżej. Ale jeśli chodzi o potrzebę rozmowy, uwzględnienia emocji w związku - to gdzie jest na to miejsce? No nie ma. I to jest wybór tego mężczyzny żeby tego nie uwzględniać. I nie ma to nic wspólnego z dziećmi. Tak samo wspólne spędzanie czasu wysokiej jakości.
                                                  • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 26.01.22, 20:37
                                                    Zgoda.

                                                    Ona sama pisze "Moj partner nie jest zbyt rozmowny. Wiekszosc spraw załatwia sam. Tę samodzielnosc w dumnie nazywa odpowiedzialnością i jest z niej bardzo dumny. "

                                                    Oraz "Byliśmy w związku 4 lata jak zaczęliśmy ze sobą mieszkać. Na początku mialam swoje wyobrażenia, oczekiwania - czyli ze nastąpi daleko posunięta integracja, ze [...] Jak juz zamieszkaliśmy razem to trafiłam na totalną ścianę - wiekszosc ustaleń poszła sie paść."

                              • szpil1 Re: Patchwork a urodziny dzieci 11.01.22, 18:53
                                lumeria napisała:

                                >Bo ja niezaproszenie na urodziny bądź na
                                > narty za granicą raczej nie uznałabym za wykorzystanie czy brak szacunku.
                                >

                                A dla mnie to jest brak szacunku. Zwłaszcza jeśli się rozważy całą otoczkę - ona kupuje prezenty, ale nie dostaje nic. Nawet głupiego kawałka tortu po urodzinach dziecka partnera. Planuje wspólne lub swoje wyjazdy by zadowolić wszystkich - ale ona nie jest nawet godna tego, by partner ją poinformował, że swój wyjazd już zorganizwał. Co to jest jeśli nie brak szacunku? Dużym blędem autorki jest moim zdaniem brak asertywności i paraliż przed wyrażeniem tego co jej naprawdę się nie podoba.
                                • 1.wetta.1 Re: Patchwork a urodziny dzieci 12.01.22, 06:29
                                  Zgadzam się całkowicie z powyżą wypowiedzią. Tak to właśnie wygląda. Brak szacunku i brak partnerstwa. I moim zdaniem też przemoc ekonomiczna. Nie stać cię na wyjazd to niestety nie jedziesz. W związku takie sprawy załatwia się po prostu inaczej.
                                  • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 12.01.22, 16:00
                                    >I moim zdaniem też przemoc ekonomiczna.

                                    Czasami to mi szczeka opada kiedy czytam.

                                    Co byście powiedziały gdyby sytuacja była odwrócona i Adomin zaoszczędziła i chciała zabrać tylko swojego syna na zagraniczne narty bo zależałoby jej, by mieć ten czas z synem tylko dla ich dwojga (bo syn mieszka u drugiego rodzica i ma z nim mało kontaktu na codzień). Lub gdyby ex powiedział jej, ze na urodziny syna do niej przyjdzie z zoną albo wcale, przez co dziecku byłoby przykro.
                                    • szpil1 Re: Patchwork a urodziny dzieci 12.01.22, 16:59
                                      lumeria napisała:


                                      >
                                      > Czasami to mi szczeka opada kiedy czytam.
                                      >


                                      Ale zwróć uwagę na to co isze sama Adomin: " Na 100% wiem, ze partner nie zmieniłby kierunku - ma taki „standard”, zwłaszcza gdy jedzie z dziećmi i już były przypadki, ze ja się wycofywałam, gdy ten standard przekraczał moje możliwości, a on i tak jechał. "

                                      Przecież nie chodzi o spędzenie czasu tylko z dziećmi. Ona wyraźnie pisze, że nie raz były planowane wspólne wyjazdy - ona, partner i dzieci - i kiedy się okazywało, że jej nie stać to ona rezygnowała, a partner jechał. Pisze też, że partner ma standardy z których nie zrezygnuje. Z tego jasno wynika, że partner nie rozumie/nie bierze pod uwagę/nie liczy się z jej możliwościami finansowymi. Może jest skąpcem - wątpię jakoś - po prostu nie szanuje jej i tyle. I obstawiam, że gdyby się zdarzyło odwrotnie - Adomin nagle miała przypływ gotówki i planowała wyjazd z dzieckiem na który jej partnera nie byłoby stać - to byłby wielki foch, pretensje i manipulacje ze strony pana. Jej wypowiedzi dokładnie pokazują jakim typem jest partner tylko ona jeszcze nie dojrzała do tego, żeby przed samą sobą to przyznać.
                                    • aqua48 Re: Patchwork a urodziny dzieci 12.01.22, 17:46
                                      lumeria napisała:

                                      > Co byście powiedziały gdyby sytuacja była odwrócona i Adomin zaoszczędziła

                                      Oszczędności w ZWIĄZKU zawsze robi się kosztem jakiegoś komfortu tej drugiej osoby zatem należą do obojga. Po równo. I decyzja o tym jak je dzielić czy wykorzystywać należy do dwóch osób, nie do jednej - wyłącznie tej która je realnie zarobiła.
                                      I nie mam pojęcia jak Ty Lumerio, ale ja bym się wściekła gdyby mój mąż oświadczył, że właśnie zabukował wyjazd ze swoją częścią rodziny na Hawaje, ale mnie nie ujął w swoich planach i że mogłam sama go zapytać gdzie i z kim chce wyjechać w wolnym czasie.
                                      Na odwrót gdybym to ja zarobiła dużą kwotę i zaplanowała swoje wakacje "po mojemu", mając na dodatek pełną świadomość że mojego męża nie będzie stać by finansowo się dołączyć też bym uważała taką sytuację za tak bardzo niehalo że trudno mi nawet to sobie wyobrazić.
                                      Albowiem w ZWIĄZKU wolny czas planuje się WSPÓLNIE biorąc pod uwagę preferencje wszystkich oraz ich możliwości finansowe.

                                      > gdyby ex powiedział jej, ze na urodziny syna do niej przyjdzie z zoną albo wcale, przez co dziecku byłoby przykro.

                                      No nie wymyślaj, że "dziecku" które jest na tyle dorosłe, że mieszka już osobno z dziewczyną miałoby raptem być przykro gdyby do niego na urodziny przyszedł ojciec z partnerką. Jakoś brać od niej prezenty z tej okazji nie jest mu przykro?
                                      • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 12.01.22, 20:53
                                        Jest opcja jeszcze, że można się umówić na rozdzielność majątkową w związku. ALE rozdzielność majątkowa nie oznacza bycia po prostu wrednym osobnikiem i wyznawania zasady "nie stać cię na wakacje to nie jedziesz", bo to po prostu świadczy o tym że jedna strona ma znaczną przewagę w związku. Oraz świadczy o tym że jest to przemocowe bo to jest już zabieranie prawa do wyjazdu na wypoczynek oraz zabieranie prawa do spędzania czasu razem bo jesteś gorszy bo cię nie stać na to żeby spędzać czas w tej samej jakości co ja.
                                        • aqua48 Re: Patchwork a urodziny dzieci 13.01.22, 11:33
                                          Rozdzielność majątkowa nie polega na tym, że jedna osoba w związku jedzie do cioci do Pcimia na tydzień a druga na Zanzibar na miesiąc.
                                      • lumeria Re: Patchwork a urodziny dzieci 14.01.22, 20:26
                                        Powyżej az za dużo napisałam, a tu odniosę się do:

                                        >Jakoś brać od niej prezenty z tej okazji nie jest mu przykro?

                                        Założę się, ze prezent od macochy jest mu tak potrzebny jak rybie rower. Ale jak dają, to się bierze. Otworzył, cisnął w bok, i tyle przejmował się tym prezentem. Za to macocha przeżywa, ze ją olano.

                                        A ja pytam się co Adomin chce uzyskać dając prezenty, które nie są na tyle mile widziane, by za nie podziękować?

                                        Jak ktoś nie dziękuje za prezenty, ale wypada coś dać żeby nie było kwasów, to się daje ciastka bądź bombonierkę (minimalny nakład wysiłku). I wsio.
                                        • aqua48 Re: Patchwork a urodziny dzieci 15.01.22, 16:45
                                          lumeria napisała:

                                          > Jak ktoś nie dziękuje za prezenty, ale wypada coś dać żeby nie było kwasów, to
                                          > się daje ciastka bądź bombonierkę (minimalny nakład wysiłku). I wsio.

                                          Tak, w tej kwestii się z Tobą całkowicie zgadzam.
                                          • eriu Re: Patchwork a urodziny dzieci 15.01.22, 23:25
                                            Ja to nie rozumiem czemu ona daje niejako dodatkowe prezenty w stosunku do jej faceta czyli swojego partnera. Jak dla mnie to facet powinien dać prezent dzieciakowi i powiedzieć, że od nich obojga. Bo to takie dziwne dla mnie, że niby są parą ale dają osobno prezenty. Bo niby występują jako para ale jest takie rozgraniczenie w prezentach, że to broń Boże nie może być od nas razem? Skoro wszyscy wiedzą, że oni są razem, niby to akceptują to co ten prezent razem miałby być jakimś dramatem? Tak samo dla mnie dziwne było, że autorka pouczała syna, który przyszedł w ostatniej chwili na wigilię, że powinien mieć prezenty dla wszystkich a sama nie wiedziała 2 tygodnie po świętach wspólnie spędzonych czy synowie partnera jej coś sprezentowali. Ale może mam jakieś dziwne wyobrażenie o tych prezentach.