Dodaj do ulubionych

teściowie

27.11.06, 17:00
Chciałabym wiedzieć jakie są wasze relacje z teściami???
Niestety teściowa mnie i najgorsze naszą córkę obarcza winą za śmierć Sławka,
mimo że zginął w pracy. W dniu pogrzebu zażądała zwrotu pieniędzy które
podobno mu dała 22 tys. Zabrali mi samochód, mimo że mój mąż był i nadal jest
współwłaścicielem, nie oddali pieniędzy za generalny remont ich mieszkania
(mieliśmy się zamienić). Robiła awantury w firmie ubezpieczeniowej, żądając
wypłaty świadczenia dla siebie. Wymieniała moje kwiety i znicze na grobie.
Koszmar, bardzo to przeżywałam, ale powiedziałam sobie koniec, mówię do niej
per pani, a na grób noszę 1 różę i 1 świczkę od Oli. Próbuje cały czas mnie
podchodzić i dokuczyć, grozi sądem że oddam pieniżdze, że mi odbierze dziecko
itd. ale teraz jestem twarda. Mój mąż był prawnikiem i korzystając z jego
wiedzy zawarej w naszej biblioteczce znam swoje prawa i wiem że są to groźby
bez pokrycia. Niestety osiągnęła jedno moje dziecko ma przyznanego kuratora.
Czy ktoś ma podobną sytuację???
Pozdrawiam Aga
Obserwuj wątek
    • hafal Re: teściowie 27.11.06, 21:55
      Aż się wierzyć nie chce, że masz tak okrutną, pustą i złą teściową! Zeby w tej
      sytuacji,nie zdobyć się na grosz zrozumienia, na pomoc, nie wiem, na jakiś
      ludzki odruch! Trzeba być zwierzęciem! Ja mam to szczęście, ze moi teściowie są
      bardzo w porządku w stosunku do mnie, szczególnie teść. Można powiedzieć, ze się
      lubimy, i chociaż do pewne rzeczy nie pasują im oraz mi, to przez te 10 lat
      wypracowaliśmy wspólny "układ". Kiedy zginął Czarek, to oni stawiali mnie na
      nogi, bo moi rodzice, tylko wzdychali i płakali. Mieszkają 150km ode mnie i może
      to też plus wszystkiego. Widujemy się nie zbyt często, a jak już, to jest miło:)
      Teściowa przywozi dewolaje, teść wierci i wiesza półki. Dziewczynkom zawsze
      jakieś drobiazgi przywożą, nawet teściowa zrobiła im ostatnio skarpetki na
      drutach. Naprawdę złego słowa nie powiem. I jestem im wdzięczna za to, ze
      niczego na mnie nie wymuszają, nawet tego, zebym biegała na cmentarz, choć wiem,
      ze pewnie by chieli. NIestety, nie każdy, jak widać, ma fajnych teściów. Na
      szczęście nie miszkasz z nimi, to by dopiero klęska była:) Pozdrawiam jeszcze
      raz i życzę w tej kwestii powodzenia. Hania
      • agama30 Re: teściowie 27.11.06, 22:57
        jeszce raz witaj Haniu
        Niestety miałaś większe szcęście niż ja w tym przypadku, ale ja mam wspaniłych
        Rodziców (w zasadzie mamę i ojczyma)i Brata. To oni byli przy mnie od początku
        i są teraz. Mieszkają 60 km od nas ale jeździmy do nich na weekendy. Nie wiem
        co bym bez nich zrobiła. Bardzo przeżyli śmierć Sławka, traktowali go jak syna.
        A moi teściowie jak mi to mówił mój kochany mąż zazdroszcą mu że ma taką żonę i
        muszą wyrównać w ten okrutny sposób szanse drugiej synowej. Zawsze mówił żebym
        się nie przejmowała bo mam jego i mam się czuć bezpiecznie, teraz go nie ma
        fizycznie ( chociaż czy na pewno?) ale wierzę że w końcu da im jakiś znak, że
        nie pozwoli krzywdzić osób które kochał
        Aga
    • magdatysz Re: teściowie 28.11.06, 08:49
      Przeraziłam się jak to przeczytałam. I bardzo doceniłam swoich teściów. Tak się
      składa że z nimi mieszkam - mój mąż był jedynakiem, a ja pochodzę ze wschodniej
      Polski (70 km od Lublina). Do mamy mam 600 km. Kawał drogi. Z teściami dogaduję
      się bardzo dobrze - zwłaszcza z teściową. Wiadomo - czasami są jakieś drobne
      spięcia, niedopowiedzenia - jak w każdm domu. Nauczyłam się z nimi
      współpracować - to chyba najlepsze określenie. Mogę liczyć na to że czasami
      zajmą się Łukaszem i moge gdzieś wyjść - co przy moim zaangażowaniu w pracę
      społeczną jest dość ważne. Staram się jednak tego nie nadużywać. Nie musze
      gotować obiadów - robi to teściowa. Ja tylko ją chwalę :) Z tesciową trzymamy
      sztamę przeciwko męskiej części społeczeństwa domowego - zawsze tak było nawet
      wówczas gdy żył Rafał. Czasami musze ugryść się w język za nim coś powiem,
      przemilczeć albo zrobić to na co nie mam ochoty ale w sumie jest ok. Wiem że na
      ich pomoc mogę liczyć. Mimo wszystko marzę jednak o własnym mieszkaniu, żeby
      tak na prawdę "być na swoim".
      • zeng Re: teściowie 28.11.06, 20:18
        bardzo mi przykro, że spotkała Cię taka kolejna tragedia po przeżyciu tej
        najgorszej... Wiem, że są różni ludzie, ale czasem to przechodzi ludzkie
        pojęcie. No chyba, że jest to psychiczny efekt szoku po śmierci dziecka...

        Ja po śmierci żony z teściową mam o wiele lepszy kontakt niż przed. Powiedziała
        mi jedno ważne zdanie "zawsze będziesz moim dzieckiem", a ja jej "nikt Ci nie
        zabierze wnuczka, zawsze będziesz go miała". I tak jest, teściowa traktuje mnie
        jak swoje dziecko...
    • inquisitive Re: teściowie 28.11.06, 22:21
      Wspolczuje Ci bardzo, ze Twoja sytuacja z tesciami jest taka okropna. U mnie
      wrecz przeciwnie, tesciow mam wspanialych i na dodatek mieszkaja w Anglii ;)
      Niestety nie widujemy sie czesto, ale przynajmniej raz w tygodniu rozmawiamy
      godzinami przez telefon. Wiem, ze po smierci meza, tesciowa bala sie troche, ze
      kontakt miedzy nami sie urwie i maluszek nie bedzie mial mozliwosci poznania
      swoich dziadkow. Oczywiscie, nie mogla bym do tego dopuscic. Jestesmy w
      swietnych stosunkach.
      To niesamowite jak ludzie potrafia byc okrutni. Zamiast zblizyc sie w tragedii,
      oni sie jeszcze bardziej oddalaja...

      Pozdrawiam cieplo

      Edyta
    • agama30 Re: teściowie 29.11.06, 00:22
      Mój kontakt z teściową nigdy nie był udany, nie mogła przeżyć tego że w życiu
      jej syna pojawiła się inna kobieta, na początku zabiegałam o to żeby mnie
      polubiła, ale później miałam już tego dosyć. Na szczęście Sławek widział co się
      dzieje i był ze mną ,niestety to jeszcze bardziej nakręcało Jego mamę.
      Najbardziej boli mnie fakt, że teść z którym miałam dobry kontakt, nawet po
      śmierci Sławka nagle bez powodu odwrócił się od mojego dziecka. Bo nie o mnie
      chodzi. Ale nawet nie zadzwonił w urodziny swojej wnuczki. Oleńka bardzo to
      przeżyła. Jest bardzo honorowa jak jej Tatuś i tylko raz wspomniała o tym
      fakcie. Ja natomiast czuję się trochę wykorzystana, bo mimo swich problemów
      zawsze miałam czas dla niego, doradzałam pocieszałam nigdy nie prosząc i nie
      korzystając z jego pomocy. Teściowie są w separacji lub byli. Może to jest
      powód zachowania teścia. Nieznacie mnie ale wierzcie mi nie jestem potworem,
      jestem lubiana i szanowana wśród znajomych i współpracowników to daje się
      wyczuć i wiem że to nie jest litość. Kilka miesięcy po wypadku Sławka zdobyłam
      się na śmiałość i poprosiłam by nie unikali mnie i rozmawiali ze mną normalnie
      i traktowali bez taryfy ulgowej. Teraz już wiedzą że jeśli w czasie rozmowy
      zaczynam mówić o Sławku to nie należy ratować się zmianą tematu lub mi
      współczuć. Oni mówią o swoich współmałżonkach i ja, mamy swoje przeżycia, miłe
      chwile i tym się dzielimy Różnica że oni w czasie teraźniejszym a ja przeszłym.
      W przypadku mojej teściowej moją winą jest to że jej syn mnie pokochał i wiem
      że nadal kocha mnie i Olutkę całym sercem.
      Czsami tragedia zbliża ludzi a niestety czasami bardzo od siebie oddala. Cieszę
      się że w waszym przypadku mit złej teściowej się nie ziścił.
      Pozdrawiam Aga
    • agama30 Re: teściowie 29.11.06, 00:29
      Jeszce jedno ale bardzo ważne. Dziękuję Neli że założyła to forum. Dziękuję
      Edytce że miała odwagę opisać swoją tragedię w Dobrych Radach ( po tym artykule
      zaczęłam szukać takiego forum). I dziękuję Wam wszystkim, że jesteście.
      Wolałabym żebyśmy spotkali się na innym forum, ale jeśli już tak miało być to z
      serca dziękuję. Jestem tu od 2 dni a te wszystkie Wasze posty dały mi znacznie
      więcej niż wizyty u psychologa. Zrozumieć może nas tylko ten kto przeżył taką
      traumę jak my. Pozdrawiam Aga
    • edyta.g.25 Re: teściowie 11.12.06, 18:23
      JA pozostawiam ten watek- bez komentarza!!!! Ale za to mam naprawde wspanialych
      rodzicow- ktorzy od poczatku byli i sa ze mna. Gdyby nie oni to nie wiem jakbym
      sobie ze wszystkim poradzila, co by bylo z nami. Poczatek byl koszmarny teraz
      juz jestem silniejsza i stanelam na nogi bo cala sytuacja na mnie to wymusila i
      wiem ze musze isc do przodu wtedy bylo inaczej. Nie moge pominac tez moich
      kilku prawdziwych przyjaciol- na ktorych wiem ze moge zawsze polegac i moje
      kochane dziewczyny z forum styczniowki2006. Niesamowite jest to- jak bardzo
      chcialy byc wtedy ze mna, wspieraly mnie i wspieraja do tej pory. Bardzo wiele
      im zawdzieczam i wiem ze zawsze w kazdej sytuacji moge na nie liczyc. I tu sie
      krąg zamyka!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka