Dodaj do ulubionych

Pani Agnieszko

22.05.07, 12:16
Mam problem może nie tak poważny jak inne ale jednak zakłóca on dość poważnie
nasze życie rodzinne (przyznaję, że pisałam o tym już na innym Forum). W
dużym skrócie: mój mąż bardzo nie lubi, nie toleruje sytuacji, w
których "wchodzę" między niego i syna (5 lat). Robię to kiedy mam pewność, że
mąż nie ma racji, w sytuacjach obiektywnych (np.: widziałam, że było inaczej,
pamiętam inaczej itp) lub kiedy mąż podnosi głos mówię żeby nie krzyczał (nie
zawsze oczywiście, bo czasami sama dam się ponieść emocjom). Mąż uważa, że to
w znacznym stopniu podważa jego autorytet, teściowa utierdza go w tym
przekonaniu poglądem, że jeśli jeden rodzic coś powiedział to drugi (jeśli ma
inne zdanie) może dopiero wtedy gdy dziecko nie słyszy. Dla mnie to jakiś
absurd - przecież zaświadczanie prawdy itp sytuacje nie mają nic wspólnego z
podważaniem autorytetu. Jednak zależy mi na spokoju i nie na tym by postawić
na swoim, dlatego proszę o pomoc Fachowca, bo nie ukrywam, że po awanturach w
tym temacie sama się zastanawiam jak powinnam się zachowywać. A moje
małżeństwo z tego powodu wygląda nieciekawie.....
Nawet w sytuacjach nieobiektynych moim zdaniem nie trzeba się tak
bezsensownie "wspierać", przecież każdy z nas jest inny, wydaje mi się że
dziecko właśnie tego się uczy - mama lubi jak głośno gram na trąbce a tata
nie, bo często jest zmęczony; tata pozwala mi jeździć szybko na hulajnodze,
mama nie bo się boi że się wywrócę itp, po co udawać, że się stoi murem po
jednej stronie... Co innego gdy chodzi o życie, zdrowie, czyjąś krzywdę czy
tak oczywiste rzeczy jak to, że musimy pracować, uczyć się, że na konkretne
rzeczy nie wydajemy pieniędzy, że przed jedzeniem myjemy ręce :-.


Pozdrawiam Wszystkich i życzę
Obserwuj wątek
    • agai10 Re: Pani Agnieszko 22.05.07, 12:19
      i życzę dużo spokoju i cierpliwości
    • marta_mamamaciunia Re: Pani Agnieszko 23.05.07, 15:15
      Witam
      też mam 5cio latka w domu,
      sprytne to bestyje:)
      doskonale wyczuwają, co u kogo mogą osiągnąć. W naszym domu podstawową sprawą w
      kwestii wychowania jest jednomyślność i nie podwarzanie autorytetu drugiego
      rodzica. Często aż mnie język swędzi, żeby się odezwać ale lepiej się ugryźć i
      poczekać.
      Kiedy dzieciak nie słyszy, mówię o swoich wątpliwościach, ale nigdy przy nim.
      Czasem gdy widzę, że sytuacja idzie złym torem, wołam męża na bok i mówię co i
      jak i odwrotnie.
      Dziecko nie jest zdezorientowane i wie, że jak mama nie pozwoli to u taty też
      nic nie zdziała:) Wychowanie, to nie gra na trąbce;) Różnice między mamą a tatą
      to oczywista sprawa,
      jednak jeśli chodzi o wychowanie dziecka, musi ono mieć poczucie stabilności i
      konkretnych, jasno określonych komunikatów.
      pozdrawiam
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pani Agnieszko 28.05.07, 00:22
      Zgadzam się z Panią,że rodzice nie muszą, nawet przy dziecku, mówi jednym
      głosem. Pamiętać jadnak należy, aby ten inny głos był wypowiedziany bez
      podważania autorytetu, jako własne zdanie i w sytuacjach nie zbyt
      konfliktowych.
      Oczywiście zgoda na różnorodność, nie oznacza zgody na manipulację i
      wykorzystywanie przez dziecko odmienności zdań rodziców do uzyskiwania swoich
      celów, ale zdaje się, że nie o tym Pani pisze.
      Żeby nie powtarzać tego co sama Pani już wie, pragnę zwróci Pani uwagę na pewne
      niebezpieczeństwo.Zbyt częste wtrącanie się nie jest korzystne.Może Pani
      trudno pogodzić się z tym, że jednak Pani mąż jako ojciec ma inną rolę do
      wypełnienia. Na pewno będzie bardziej wymagający, surowszy. Nie zawsze będzie
      zwracał uwagę na szczegóły. Jednym słowem, nie będzie reagował tak jak mama.
      Tak to bywa i trzeba to zostawić to do regulacji między nimi. Chyba, że w grę
      wchodzi przemoc wobec dziecka, to trzeba protestować, ale o tym Pani nie
      nadmienia.
      To nie jest łatwe, szczególnie, ze daną sprawę załatwiłoby się inaczej, by może
      szybciej i bez szkód.
      Niech jednak ten stosunek ojciec - syn się rozwija w ich dynamice. Może właśnie
      ta rodząca się relacja, oparta na nieco innych, męskich już zasadach, wydaje
      się Pani trudna do oglądania ? Pozdrawiam. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka