manuskrypt
15.06.07, 12:16
i praca coś kiepsko mi idzie postanowiłam napisac do Was kilka słów. To takie
ogólne rozważania i trochę oczekiwań :-) Tak patrzę na to nasze forum i jakoś
mi się tak smutno zrobiło. Zakładamy prawie wszyscy (są nieliczne wyjątki :-)
wątki przepełnione smutkiem, żalem, rozpaczą. Tylko proszę na mnie nie
krzyczeć. Nie oczekuję, że będziecie tryskać radością, ale przecież żyjecie i
to życie jakoś Wam biegnie. Z pewnością są w nim też lepsze dni. Poza tym mam
wrażenie, że założycielka forum (niestety znikła) miała trochę inne intencje
przy jego tworzeniu. Ja osobiście chciałabym widzieć tu więcej wpisów o
życiu, tym obecnym, jak sobie radzicie z podwójnymi obowiązkami, z dziećmi,
jak poukładaliście wszystkie sprawy, aby tryby maszyny zwanej życiem dalej
biegły (bo one niestety biegną czy tego chcemy czy nie).
Wybaczcie też, ale odnoszę wrażenie, że większość z Was próbując przeżyć
żałobę dąży podświadomie do osiągnięcia stanu szczęśliwości "sprzed" i
ubolewa nad tym, że to niemożliwe. Ufam, że osiągnięcie swoją szczęśliwość,
ale ona będzie miała już inny wymiar.
Namawiam też Was do spotkań. Wiem, że mieszkamy w różnych rejonach Polski,
ale niektórzy z nas dość blisko siebie. Może warto się poznać. Ja osobiście
poznałam już kilka osób z forum i te spotkania dają mi siłę i przywracają
nadzieję, że faktycznie za zakrętem czeka nagroda :-) Pewnie będziemy się
spotykać tylko kilka razy do roku (oj te odległości), ale dzięki cudom
techniki typu różnego rodzaju komunikatory możemy rozmawiać codziennie. I
uwierzcie rozmowy te nie dotyczą tylko śmierci, żałoby i straty (chociaż o
tym też rozmawiamy). Czasem są tak przezabawne, że idę spać z uśmiechem na
ustach (rozmawiamy najczęściej późnym wieczorem). I takie wirtualne spotkania
też dają nadzieję na przyszłość.
I jeszcze jedno, jedna z obecnych tu osób powiedziała mi kilka dni temu, że
nasze dzieci w przyszłości z tego okresu mogą przyjąć dwa spojrzenia:
pierwsze, że tato umarł, a matka się załamała i nasze dzieciństwo było szare
i ponure, a drugie spojrzenie: tato umarł, ale mama okazała się silna, dała
sobie radę i okres dzieciństwa wspominamy jako okres szczęśliwy. Myślę, że
każdy z Was chciałby by dzieci w przyszłości mówiły o spojrzeniu drugim. A
zatem do tego powinniśmy dążyć. Wiem też, że są tu osoby bezdzietne (żony,
narzeczone), osobiście uważam, że Wasza sytuacja jest nawet trudniejsza (w
sensie psychicznym) niż matek, ojców z dziećmi, ale cieszę się, że tu
jesteście, bo może to forum i Wam przyniesie nadzieję :-)
Pozdrawiam Was upalnie i jeśli macie zamiar na mnie krzyczeć to odpuście mi i
uznajcie, że doznałam udaru słonecznego, a nad chorymi nie wolno się znęcać.
Anna
A i czekam na wpisy o dzieciach np. :-)