miecka29
25.09.07, 12:31
mam 6 letnia corke, jest bardzo pogodnym i radosnym dzieckiem,
bardzo dobrze sie dogadujemy i uwarzam ze jest dobrze wychowywana,
jest posluszna, chetna do pomocy, starama sie jej poswiecac jak
najwiecej czasu, robimy wiele rzeczy razem, klopot tkwi w mojej
sytuacji rodzinnej. Jestem po rozwodzie, moj maz wyjechal za granice
gdy corka miala 2 latka, widywala sie z ojcem, ale nigdy nie byli ze
soba zwiazani emocjonalnie. Niedawno wyszlam po raz drugi za maz i
spodziewam sie dziecka, i tu sie zaczynaja schody, moja corka nie
akceptuje mojego meza, cieszy sie ze bedzie miala brata bo bardzo
mazyla o rodzenstwie, ale nie dogaduje sie z mezem. Najgorsze jest
to ze moj maz wcale jej tego nie ulatwia, uwaza ze moja corka jest
rozpieszczona i pozwalam jej na wszystko, nie wiem jak mam z nim i z
corka rozmawiac. Czuje sie przez to jak miedzy mlotem a kowadlem,
zauwazylam ze corka klamie zeby oczernic meza w moich oczach, czasem
dochodzi do ostrej wymiany zdan miedzy mna a mezem, bo uwzam ze jest
zbyt surowy wobec mojej corki, sama nie wiem co moge zrobic, czasem
wydaje mi sie ze potrzeboja oboje wiecej czasu zeby zaakceptowac
sytuacje, maz nigdy nie mial stycznosci z dziecmi i nie wie ze jego
metody daja odwrotny efekt, najgorsze jest to ze ani jedno ani
drugie nie chce mnie sluchac. Wazne jest tez to ze prawdziwy tata
corki nie bardzo sie nia interesuje, zadko do niej dzwoni,
zauwazylam ze corka porownuje mojego meza ze swoim tata twierdzac ze
jej tata jest napewno duzo lepszy, idealizuje go, nie wiem co mam
jej wtedy powiedziec, dlugo utrzymywalam ze tata ja kocha, chociaz
nie bylo zadnego potwierdzenia ze strony jej ojca biologicznego,
teraz czuje sie jakbym na wlasne zyczenie zapedzila sie w kozi rog,
bo niestety fakty sa inne a corka wciaz wierzy ze tata ja bardzo
chce. Bardzo prosze o rade, jestem juz zmeczona calo sytuacja,
kocham moja coreczke, kocham mojego meza, i widze ze sam tez nie
bardzo radzi sobie z ta sytuacja, jak z nimi rozmawiac, jak ich
zachecic do porozumienia, az boje sie pomyslec co bedzie jak urodzi
sie moj synek, nie chce zeby corka czula sie odrzucona, wlasciwie do
tej pory bylam zawsze tylko dla niej.