Dodaj do ulubionych

Nowy "tata"

25.09.07, 12:31
mam 6 letnia corke, jest bardzo pogodnym i radosnym dzieckiem,
bardzo dobrze sie dogadujemy i uwarzam ze jest dobrze wychowywana,
jest posluszna, chetna do pomocy, starama sie jej poswiecac jak
najwiecej czasu, robimy wiele rzeczy razem, klopot tkwi w mojej
sytuacji rodzinnej. Jestem po rozwodzie, moj maz wyjechal za granice
gdy corka miala 2 latka, widywala sie z ojcem, ale nigdy nie byli ze
soba zwiazani emocjonalnie. Niedawno wyszlam po raz drugi za maz i
spodziewam sie dziecka, i tu sie zaczynaja schody, moja corka nie
akceptuje mojego meza, cieszy sie ze bedzie miala brata bo bardzo
mazyla o rodzenstwie, ale nie dogaduje sie z mezem. Najgorsze jest
to ze moj maz wcale jej tego nie ulatwia, uwaza ze moja corka jest
rozpieszczona i pozwalam jej na wszystko, nie wiem jak mam z nim i z
corka rozmawiac. Czuje sie przez to jak miedzy mlotem a kowadlem,
zauwazylam ze corka klamie zeby oczernic meza w moich oczach, czasem
dochodzi do ostrej wymiany zdan miedzy mna a mezem, bo uwzam ze jest
zbyt surowy wobec mojej corki, sama nie wiem co moge zrobic, czasem
wydaje mi sie ze potrzeboja oboje wiecej czasu zeby zaakceptowac
sytuacje, maz nigdy nie mial stycznosci z dziecmi i nie wie ze jego
metody daja odwrotny efekt, najgorsze jest to ze ani jedno ani
drugie nie chce mnie sluchac. Wazne jest tez to ze prawdziwy tata
corki nie bardzo sie nia interesuje, zadko do niej dzwoni,
zauwazylam ze corka porownuje mojego meza ze swoim tata twierdzac ze
jej tata jest napewno duzo lepszy, idealizuje go, nie wiem co mam
jej wtedy powiedziec, dlugo utrzymywalam ze tata ja kocha, chociaz
nie bylo zadnego potwierdzenia ze strony jej ojca biologicznego,
teraz czuje sie jakbym na wlasne zyczenie zapedzila sie w kozi rog,
bo niestety fakty sa inne a corka wciaz wierzy ze tata ja bardzo
chce. Bardzo prosze o rade, jestem juz zmeczona calo sytuacja,
kocham moja coreczke, kocham mojego meza, i widze ze sam tez nie
bardzo radzi sobie z ta sytuacja, jak z nimi rozmawiac, jak ich
zachecic do porozumienia, az boje sie pomyslec co bedzie jak urodzi
sie moj synek, nie chce zeby corka czula sie odrzucona, wlasciwie do
tej pory bylam zawsze tylko dla niej.
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: Nowy "tata" 25.09.07, 20:54
      moja była trochę starsza, kiedy ponownie wyszłam za mąż, ale tarcia
      też były, więc parę przemyśleń mam. Po pierwsze - dziecko ma już
      jakieś cechy, przyzwyczajenia, jest jakoś tam ukształtowane.
      po pierwsze - trudno coś powiedzieć, nie znając konkretnych sytuacji.
      Matki mają tendencję do idealizowania pociech, wierz mi:). Potocznie
      wierzy się że dzieci bez ojca łakną męskiego towarzystwa i z
      otwartymi ramionami witają "tatusia". Guzik prawda, mała jest
      zazdrosna o ciebie, mąż odebrał jej trochę twojej uwagi, jest dla
      niej wrogiem, rywalem do twojego czasu. Stąd oczernianie, chce go od
      ciebie odsunąć i znów mieć mamę tylko dla siebie.

      być może jest zbyt surowy, nie ma wprawy ani doświadczeń z dziećmi,
      nie wie co jest normalnym zachowaniem, a co rozpuszczeniem.
      być może ty faktycznie jesteś zbyt pobłażliwa, może chciałaś jej coś
      wynagrodzić mimowolnie, może on widzi np. brak konsekwencji, czy
      podporządkowanie dziecku? napisałaś, ze byłaś "tylko dla niej". A
      gdzie reszta, znajomi, życie towarzyskie? dziecko nie powinno być
      całym światem, a jego częścią.

      On nigdy nie będzie tak wyrozumiały i wybaczający jak ty. Nie będzie
      do niej czuł tego co ty. Z drugiej strony - może być bardziej
      obiektywny. Z dystansu widać lepiej pewne rzeczy.

      może warto, żebyście razem odwiedzili psychologa? żeby pogadać o
      tym, jak małej ułatwić te zmiany - bo to dla niej rewolucja? wiem,
      ze rozmawiacie - ale w gabinecie "słyszy się" siebie inaczej. Mała
      powinna słyszeć, że kochasz męża, że to nie znaczy, że ją kochasz
      już mniej - że miłość jest różna, tak jak ona kocha i ciebie, i
      dziadków.
      • miacasa Re: Nowy "tata" 25.09.07, 21:16
        to bardzo cenna wskazówka by poszukać pomocy u psychologa, umów się jak
        najszybciej na spotkanie z psychologiem dziecięcym, pojawienie się rodzeństwa
        dodatkowo podniesie ciśnienie w Waszych relacjach, nie ociągaj się z tym, po
        porodzie będzie Ci trudniej
    • miecka29 Re: Nowy "tata" 26.09.07, 11:33
      Dziekuje Wam za rady, problemy w tym ze moj maz nie sadzi aby to byl
      az taki problem, zeby korzystac z pomocy fachowca, uwaza ze
      corka "wyrosnie" z tego......cala sprawe utrudnia dodatkowo fakt ze
      mieszkamy poza granicami Polski i nie znam jeszscze na tyle dobrze
      jezyka aby sie dogadac z psychologiem, nie wiem moze poszukam
      jakiegos Polskiego specjalisty.....wczoraj corka zrobila mi straszna
      awanture ze dziecko ktore sie urodzi nie ma tego samego taty co ona,
      zaczela strasznie plakac i zazadala zebym zrobila tak zeby jej tata
      byl tez ojcem jej brata, nie docieraly argumenty ze nie mam na to
      wplywu, ze tego nie da sie zrobic, stwierdzila ze ona tez chce sie
      urodzic jeszcze raz ze swoim bratem jako blizniaki, pewnie jest
      zazdrosna ze jej brat ma swojego tate a ona nie, rozkladam rece i
      nie wiem co mam jej powiedziec, zauwarzylam ze popelnilam kilka
      bledow, i rzeczywiscie idealizuje chyba swoja corke, jestem za
      bardzo poblazliwa, czasem mam wrazenie ze calowicie opanowala moje
      zycie. Jedynym pocieszajacym aspektem tego zamieszania byla reakcja
      meza, ktory do niej podszedl, zapytal czemu placze, ze sa przeciez
      kumplami i moze mu wszystko powiedziec, i o dziwo corka mu
      powiedziala co sie stalo i nawet sie uspokoila, takze mam ciagle
      nadzieje ze idzie ku lepszemu, chociaz coraz czesciej widze ze to
      raczej corka stroni od kontaktow z mezem niz odwrotnie, nawet mi
      powiedziala wczoraj zebym lepiej zostawila mojego meza i zebysmy
      sobie z bratem mieszkaly same, mialybysmy spokoj, ciezko jest
      znalezc jakis zloty srodek w takiej sytuacji, jesli rzeczywiscie
      sytuacja nie bedzie sie stabilizowala sprobuje poszukac
      specjalisty.....jesli macie jeszcze jakies rady, to chetnie
      skorzystam, krytyka tez mile widziana.....
      • burza4 Re: Nowy "tata" 26.09.07, 15:11
        co do psychologa - nie chodzi o to, żeby problem rozwiązywać wtedy,
        kiedy dojdzie do eskalacji, ale żeby ZAPOBIEGAĆ jego narastaniu. W
        takich relacjach mąż-córka - bardzo trudno nadrobić potem błędy,
        kiedy już pozachodzą sobie za skórę. To trochę tak jak z teściową -
        jak już masz na nią alergię, to trudno to odkręcić:).

        szukanie pomocy nie oznacza, że musi być od razu dramat. ZAWSZE
        można coś zrobić lepiej, inaczej z młodą rozmawiać, być wyczulonym
        na jakieś sygnały. Dziecko nie umie ubrać w słowa swoich obaw i
        lęków, i trzeba mu pomóc. Ta sytuacja jest bardzo trudna nawet dla
        was, dorosłych, a co dopiero dla niej.

        być może u podłoża tego leży fakt, że do tej pory byłaś za bardzo
        skupiona na niej - i ona tę zmianę odczuwa jako odsunięcie jej na
        boczny tor. Nie wiem czy pamięta/zna model życia w pełnej rodzinie,
        gdzie nie jest w centrum uwagi. Teraz jest zdetronizowana i to
        niejako podwójnie - przez męża i potencjalne rodzeństwo.

        ja z moją dużo rozmawiałam na temat uczuć, pokazując przykłady - że
        ona kocha mnie i kocha ojca, i że to się nie wyklucza. Że tak samo,
        jak ona potrzebuje koleżanek - tak ja potrzebuję kogoś bliskiego,
        kto by mi pomógł itd. Że jej też byłoby przykro, gdybym zabroniła
        jej kontaktu z przyjaciółkami.
        • miecka29 Re: Nowy "tata" 27.09.07, 14:26
          Szczerze mowiac, gdy czytam wasze rady (dzieki szcegolnie Burzy4) to
          widze ze to ja popelnilam dosc sporo bledow, corka nigdy nie miala
          prawdziwych wzorcow rodzinnych, maz wyjechal gdy corka nie miala
          jeszcze 2 latek, 3 lata wychowywalma ja sama, i to lata kiedy
          dziecko zaczyna rozumiec o co w tym wszstkim chodzi, ona mysli ze
          jestem jej wlasnoscia, fakt ze nawet jesli mialam znajomych i
          utrzymywalam z nimi kontakt to corka zawsze i wszedzie jezdzila ze
          mna, i od niej zalezalo kiedy wrocimy ( gdy byla spiaca albo
          zmeczona) zauwazylam ze corka kiedy cos chce osiagnac szantarzuje
          mnie emocjonalnie, urzalajac sie nad soba, chce na mnie wymusic
          rozne rzeczy, taki maly przyklad: rozpaczala ze nie jestem juz z jej
          tatusiem a ona chcialaby z nim byc, i zebym zostawila wojka i
          wrocila do taty, krokodyle lzy i zawodzenia przez pol godziny,
          dopoki jej nie pokazalam nowych baletek ktore przniosla babci, jak
          reka odja, zadnego placzu i jakby tematu nie bylo, boje sie ze corka
          nauczyla sie byc bardzo interesowna, zawsze wszystko miala, niczego
          jej nie brakowalo, a teraz musze za to placic podwojnie, trudno
          dopuscic do siebie mysl ze sie zrobilo cos zle jako rodzic, ale
          instynktownie wyczuwam ze jesli tego nie ukroce zrobie jej krzywde.

          Do specjalisty sie wybiore dopiero niestety po rozwiazaniu, bo
          jestem powiedzmy na "wylocie" i ciezko mi cos zaplanowac na dalej
          niz jeden dzien.....

          Dziekuje za rady, otworzyly mi oczy na kilka kwestii......
          • chusteczka_only Re: Nowy "tata" 27.09.07, 14:52
            Witam, mój synek tez ma "nowego tatę" tylko, że u mnie "nowy tata" pojawił sie
            jak mały miał niecały roczek, więc właściwie znają się od zawsze i mały nie
            pamięta takiej sytuacji gdy miał mamę tylko dla siebie. Poza tym mój mąż ma
            niesamowite podejście do dzieci, choć nie jest idealny! też na początku nie
            wiedział jak sobie radzić, jak reagowac na pewne kwestie, mnie było na początku
            cięzko zaakceptowac, że jakiś facet może coś mówić czy zabraniać mojemu dziecku.
            Mój mąż też nie miał wczesniej kontaktu z dziećmi, nie zawsze wiedział co robić
            jeśli chodziło o kwestie wychowawcze. i też nieraz musiałam mu coś tłumaczyć,
            wyjaśniać. Jak czasem mały obraził się na mojego M. czy dochodziło między nimi
            do jakichś konfliktów, ja ZAWSZE stawałam po stronie synka, krytykowałam mojego
            męża przy dziecku, na szczęście przemogłam się, teraz gdy się posprzeczają, nie
            wtrącam się...i widzę jak za chwilę sami dochodzą do kompromisu!
            "Normalni"-biologiczni ojcowie są przy anszych maluchach od zawsze, uczą się
            wszystkiego na bieżąco, nasi "nowi tatusiowie" muszą niestety nadrabiac stracony
            czas, gdy nie byli przy dzieciach, mają prawo czegoś nie wiedzieć. Powinnaś
            córce przede wszystkim cały czas tłumaczyć, że jest dla Ciebie tak samo ważna
            jak wczesniej, że nic się między Wami nie zmieniło, że kochasz ją tak samo,
            tylko pojawił się ktoś kto chce Was obie kochać, kto chce się Wami zaopiekować,
            że ten "tata" nie chce jej odebrać mamy, tylko chce jej stworzyć dom, rodzinę,
            że chce jej coś dać a nie zabrać!
            Nad "tatą" też musisz pracować. Jak będziesz widziała, że nie zachowuje się tak
            jak powinien od razu mów o tym - tylko nie przy dziecku!
            Trudna rola dla Ciebie, ale nie masz wyjścia! Musisz pracowac i nad małą i nad
            "tatą", musisz stwarzać jak najwięcej sytuacji by mogli się poznać, by mogli
            spędzać razem dużo czasu, by mała mogła zobaczyć, że nowemu tacie na niej
            naprawdę zależe...;)
            Głowa do góry!
            Na pewno się uda!
            Życzę szcześliwego rozwiązania;)))
          • burza4 Re: Nowy "tata" 27.09.07, 21:35
            kotuś, no to nie dziw się mężowi, że jest "surowy" - bo on te
            manipulacje zapewne widzi na kilometr, i zgrzyta zębami, ty się
            przyzwyczaiłaś do nich na tyle, że dopiero teraz coś ci świta:)

            gadaj z małą o sytaucji, nie burząc idealistycznego wizerunku ojca -
            ale powiedz, że on nie chciał być z tobą, i nie możecie być rodziną,
            bo wy się nie kochacie, jesteście rodzicami, ale nie parą. Nie
            ulegaj szantażom, bo to doraźne rozwiązanie, a problem pozostaje.

            ja "mamuśką" nie byłam, dziecko było częścią mojego życia, a nie
            jego epicentrum, mojego męża na początku strasznie polubiła. A mimo
            to - kiedy powiedział jej, ze chce być z nami - była
            konsternacja. "Ty mi zabierasz moją mamę"! - szok, bo ja naprawdę
            mało się pochylałam nad nią. Tak wyszło - byłam zdana finansowo na
            siebie, więc pracowałam dość intensywnie, do domu wracałam w
            najlepszym wypadku o 18-tej. A moja córka od wczesnego dzieciństwa
            była indywidualistką, bawiła się sama, zajmowała lalkami, rysunkami -
            więc byłam trochę z boku. Mój wykazał wiele zrozumienia, w zasadzie
            zajmował się córką bardziej niż mną, odrabiał z nią lekcje, oglądał
            rysunki, grał w karty itd. chyba po to, żeby jej pokazać "nową
            jakość" zycia w rodzinie, fakt, że nawet jeśli coś traci (ciupinę
            uwagi matki) - to również zyskuje - nowe obszary zainteresowań.

            może twój mąż i córka mogliby znaleźć jakieś wspólne hobby, które by
            ich zintegrowało, nie wiem - wyjścia na rower, rolki, basen,
            układanie puzzli - bo na plecenie bransoletek pewnie nie będzie miał
            ochoty:). Chodzi o to, żeby nawiązali kontakt, znaleźli wspólny
            język, mieli "swoją" dziedzinę, bez twojego parasola.
            Przy okazji - może jej to dobrze zrobić, bo pokaże pewną przewagę
            nad noworodkiem - że ona jest już na tyle duża, że można z
            nią "dorosłe" zainteresowania dzielić, a maluch tylko lezy i ryczy.
            • miecka29 Re: Nowy "tata" 27.09.07, 22:06
              dziekuje Wam bardzo za te slowa otuchy, wiem ze dluga i ciezka droga
              przed nami wszystkimi, maz jest dosc upartym czlowiekiem i ciezko mu
              pewne kwestie wytlumaczyc, ale po niektorych jego zachowaniach
              wnioskuje ze jednak cos tam dociera. kiedys zasugerowal ze gdyby to
              byl chlopczyk to by go wziol i pokazal co sie robi w autkach i
              nauczyl go wszystkiego co sam robi i lubi robic (moj maz jest kocha
              samochody, ja zreszta tez, takie male wspolne hobby:)), corka jest
              100% dziewczynka, lalki, rysowanie, zabawa w baletnice i
              ksiezniczki, meza w to nie da sie wciagnac, pozatym maz czesto
              niestety wraca pozno z pracy i rzadko sie widuja, w niedziele ciezko
              go zachecic do jakichkolwiek zajec, twierdzi ze jest zmeczony po
              calym tygodniu, co tez w sumie mnie nie dziwi, czasem sie razem z
              corka wyglupia, albo zleca jej jakies zadania specjalne:) i jesli
              corka je dobrze wykona to ja chwali, widze wtedy po corce jak rosnie
              w dume, ze to wojek ja pochwalil, mamy chwalenie nie robi na niej
              juz takiego wrazenia:((

              Staram sie duzo rozmawiac z mezem, ale jesli znacie chociaz troche
              mezczyzn to wiecie jak ciezko czasem do nich dotrzec, maz jest
              odemnie starszy, i powiedzmy, co zabrzmi troche nieladnie, byl
              starym kawalerem, tym bardziej wydaje mi sie ze ciezko mu sie
              odnalezc w nowej sytuacjii, kiedy jeszcze nie mieszkalismy razem,
              tylko wojek nas odwiedzal bylo inaczej, maz nie wiedzial w corce
              rozpieszczonej ksiezniczki, a corka lubila jego towrzystwo, tylko ze
              inaczej jest kiedy sie do kogos przychodzi z wizyta a inaczej jak
              sie z kims mieszka........Naprawde kocham ich oboje i pragne
              stworzyc normalny dom.......
    • burza4 Re: Nowy "tata" 28.09.07, 21:52
      Miecka, gadaj z mężem - to nie muszą być ogromne starania, czasem
      wystarczą małe gesty. Ja wiem, że brak czasu, ale niedlugo rodzisz -
      niech mąż np. zabiera malą na zakupy, niech się jej radzi np. "jak
      myślisz, który jogurt mama lubi najbardziej?", mała poczuje się
      ekspertem:), niech korzysta z okazji, żeby nawiązać z nią kontakt.

      fakt, że ze 100% kobietką trudno będzie znaleźć wspólne hobby, ale
      pokombinujcie, moja córka asystowała przy naprawie roweru, malowała
      taras, "męskie" zajęcia też mogą okazać się ciekawe, bo dziecku tak
      naprawdę podoba się to, że dorosły traktuje je serio - rozmawia,
      pyta, czy wyjaśnia. A temat to kwestia drugorzędna:)

      będzie dobrze:)
      • miecka29 Re: Nowy "tata" 29.09.07, 20:01
        Dzieki, ale z zakupami to moze byc problem, w sumie ja jeszcze sie
        tocze i wiekszosc drobiazgow kupuje sama, natomiast duze zakupy maz
        robi w pracy i przywozi wieczorem, ale nie jest tak najgorzej,
        wczoraj maz przywiozl nowe meble do pokoju i zatrudnil moja corke do
        noszenia lekkich poleczek, ale byla radocha, czula sie taka wazna.

        Maz jest troche trudnym czlowiekiem, i ciezko mu cos przekazac,
        czasem wydaje mu sie ze zarty ktore stosuje jako zaczepki do mojej
        corki sa fajne, ale niestety maja efekt odwrotny, corka odbiera to
        jako zlosliwosci, chociaz z drugiej strony nie wiem jak to odczytac,
        jak ja ja ochlapie woda jak sie myje to sie smieje ale jak to zrobi
        maz to sie obraza i placze, jak ja ja zaczepiam i robie glupie miny
        to jest wesolo, ale jak robi to moj maz to corka uwarza ze on jej
        pokazuje tylko brzydko jezyk. Widze ze maz probuje czasem nasladowac
        moje zachowanie ale jakos mu chyba nie wychodzi, jak ja powiem corce
        stanowczo kilka slow i czasem nawet podniose glos, to corka nie
        protestuje ale maz jak zrobi cos takiego to corka w placz, a
        najgorsze jest to ze u mnie odrazu narasta zlosc......i to na meza:
        (( ja sama czasem nie moge sie pogodzic ze ktos inny ingeruje w
        wychowanie corki, a ona swietnie to wykorzystuje, na szczescie
        zaczynam sobie z tego zdawac sprawe i staram sie nie wtracac jesli
        maz podejmie jakies dzialania wzgledem corki, czasem wydaje mi sie
        ze widze jego bezradnosc w tej sytuacji, kiedys mi nawet powiedzial
        ze niektore kwestie go denerwuja, ale nie chce sie odzywac bo ja i
        tak stane po stronie corki, a on nie chce sie ze mna klocic.

        Jest jeszsze jedna kwetia, moze tez masz na to jakis sposob, otoz,
        moj maz uwaza ze dzieci nie powinno sie traktowac w wileu kwestiach
        powaznie, czasem mowi do niej powiedzmy nie ladnie, np. guwniarzu,
        albo cos w podobnym brzmieniu, tlumacze mu ze nie musi jej obrazac
        zeby wyperswadowac jakies kwestie albo wymusic jakies zachowanie,
        maz nie ma zadnego doswiadczenia z dziecmi, a jedynym jego
        dotychczasowym przykladem byly spotkania z ludzmi ktorzy wlasnie tak
        traktuja dzieci.......niestety, za granica mieszka dosc sporo
        prymitywnych ludzi:((( maz nie jest ani osoba agresywna, ani nie
        wychowana dlatego tym bardziej dziwia mnie te powiedzmy teksty pod
        adresem corki, on chyba mysli ze tak sie poprostu robi:(( ale
        tlumacze, tlumacze i tlumacze, powoli widac efekty, glupie odzywki
        sa coraz zadsze:) ciezko jaest to wszystko poukladac, ciagle jestem
        dobrej mysli, czasem wydaje mi sie ze niepotrzebnie sie wtracam, ze
        powinni wiele kwestii zalatwiac miedzy soba, i o dziwo gdy czasem
        zostaja sami, to nie ma zadnych spiec, corka mowi ze sie dobrze
        bawila a maz jest spokojny i zadowolony, szkoada ze to wszystko jest
        takie skomplkowane......

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka