Dodaj do ulubionych

Złość gdy mąż jest pijany !!!

30.09.07, 10:49
Jestem potwornie zła, gdy mąż jest pijany lub gdy wraca w nocy a ja
od samego poranka muszę wąchać jego wyziewy,patrzeć na przepitą
buzię i słuchać dukania!
Tak odbieram to ja! czy mam prawo do złości.
Zastanawiam się czy to normalne, czy ma prawo od czasu do czasu
przyjść do domu w takim stanie? może jestem wybitnie przeczulona w
tym temacie?
jak uleczyc małżeństwo w kryzysie kiedy strony obiecuja poprawę,a
jej nie widać? potem czuję wyrzuty sumienia że sie złoszczę , bo
on nie widzi w tym nic złego a ja tak...
Obserwuj wątek
    • monik1985 Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 30.09.07, 11:59
      Ja już to przechodzę od 1,5 roku... ale od pewnego czasu poprostu
      już nad soba nie panuję i zaczęłam go bić.Nic nie pomaga ale
      przynajmniej wyładowywuję złość.
      • miacasa Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 30.09.07, 12:07
        Może warto pójść na spotkanie dla osób współuzależnionych lub chociaż poczytać o
        współuzależnieniu, wtedy łatwiej zrozumieć własne emocje i to, co się w związku
        z alkoholikiem dzieje?
      • tamara76 Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 30.09.07, 12:28
        bicie,przerabiałam to na początku gdy urodziło się dziecko,nigdy
        wiecej tego bym nie powtórzyła bo to bardzo złe zachowanie,teraz to
        wiem ale jako 20-sto-kilkulatka czułam się bezradna.
        Teraz też tak się czuje ale bardziej to uczucie przechodzi w tzw.
        fochę.Za kilka dni wrócimy do stanu z przed ,aż do kolejnego wyskoku
        i tak już od 10 lat.
        Dodam ,że mąż nie nadużywa, jakby sie moglo wydawać ale bardzo mocno
        upija się do utraty kontroli , chyba po prostu nie umie inaczej a ja
        tego nie mogę zaakceptować.
        • triss_merigold6 Następna frajerka 30.09.07, 13:06
          Moja droga chlanie do utraty przytomności to JEST nadużywanie.
          Gratuluję, od 10 lat żyjesz z alkoholikiem. Możesz to łykać, odejść
          albo wybrać sie do AA i zapytać o współuzależnienie. BTW to uroczy
          widok dla dzieci patrzeć na nieprzytomnego od % tatusia, świetny
          przykład mężczyzny z domu wyniosą.
          Wybacz złosliwość ale nie mam współczucia dla tchórzy.
          • iwucha Re: Następna frajerka 30.09.07, 13:22
            A ja myslałam Triss, że tylko ja tak mam i że tylko ja jestem "ta
            wredna", co dla "ofiar" nie ma litości ;-)


            Do autorki watku:

            Jeśli chodzi o wspóluzależnienie to zajrzyj na strony Al-Anon,
            jeśli chodzi o dzieci i ich "funkcjonowanie" w rodzinie alkoholowej,
            zajrzyj do ksiązki "Gdzie się podziało moje dzieciństwo" wyd.
            Charaktery, poczytaj o DDA. Temat - rzeka. I wielka trauma, trudna
            do "odkręcenia".

            I jedna prawda pozostająca w sprzeczności z myśleniem większości
            ludzi:
            OFIARĄ (czego czegokolwiek: alkoholu, przemocy itd.) się jest na
            własne życzenie, dlatego, ze tak jest wygodnie i nawet się o tym nie
            wie. Wszystkie tzw. okoliczności zewnetrzne to przysłowiowy pic na
            wodę (a ściślej: perfekcyjnie wypracowane racjonalizacje). Zbyt
            wiele widziałam odważnych kobiet, które potrafiły zacząć nowe zycie
            od domu samotnej matki i pustej kieszeni z 3 dzieci, oraz tych,
            które będąc finansowo niezależne, fundowały i fundują swoim dzieciom
            koszmar dzieciństwa u boku alkoholika - bym mogła miec inne zdanie.

            Dlatego też nie mam litości dla "ofiar".
        • brak.polskich.liter Oksymoron 30.09.07, 14:17
          Ze zacytuje "mąż nie nadużywa, jakby sie moglo wydawać ale bardzo mocno upija
          się do utraty kontroli"... No, LOL. Chlanie do nieprzytomnosci to JEST
          naduzywanie, jak juz zreszta napisala Triss.

          Zyjesz z alkoholikiem. Alkoholik to nie zawsze jest gosciu, ktory chla
          codziennie tanie wino czy denaturat i bije malzonke. Alkoholikiem jest rowniez
          pan, ktory miewa regularne "wyskoki", przy ktorych uchlewa sie na tzw. umor.
          Twoje fochy gosciu olewa. I nic dziwnego, bo za tym, ze sobie pobrzeczysz, nie
          idzie nawet cien dzialania. Mysle, ze facetowi taki uklad pasi, a Twoje trucie
          jest wrzucane w koszty chlania.
          Gdybyscie nie mieli dziecka, napisalabym "a zyj sobie, moja droga, z
          alkoholikiem, jesli Tobie taki uklad pasuje". Ale szlag mnie trafia, jak sobie
          mysle, jaka traume na reszte zycia fundujecie dziecku. I wzorce tez takie fajne,
          optymalne wrecz :P
    • tamara76 Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 30.09.07, 14:08
      widzicie on nigdy nie pije przy dzieciach , pije gdy ida spać lub
      gdy wychodzi czy też wychodzimy razem.Zawsze mnie to wściekało, że
      nie umie pis jak inni dla rozrywki śmiechu ale szybko i z reguły do
      urtraty przytomności. Na imprezach rodzinnych też potrafi zachowa
      cumiar bo są dzieci i musimy wrócić do domu, zająć sie nimi.
      Wiele razy mówiłam że to jego picie to kłopot i cierpienie dla
      mnie,zdradził mnie , nie szanował wyzywał.Teraz w zasadzie tek nie
      jest bo nie pozwalam sobie na to .Siedzi to jednak w mojej
      głowie,nie umiem ani go zostawic bo jest dobrym człowiekiem i ojcem
      a jednocześnie czuję, że dlalej tak nie mogę.Trudna sytuacja,jak
      powiedziec komuś że to zle kiedy on tego nie rozumnie.Mówi ,że nie
      będzie pił a jednak wrócił "zalany" Twierdzi, że szukam haka na
      niego , a ja chce dobrego życia i tyle.
      • brak.polskich.liter Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 30.09.07, 14:21
        Dobry czlowiek krzywdzi wlasne dzieci? Dobry czlowiek traktuje w sposob obrazliwy?
        Specyficzna definicja dobroci :P
        • brak.polskich.liter Errata 30.09.07, 14:22
          Ups, zone mi zjadlo. "Dobry czlowiek traktuje zone w sposob obrazliwy" mialo byc.
        • tamara76 Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 30.09.07, 14:31
          lae ja to wszystko wiem,wiem widzę ale kurde nie wiem jak do niego
          dotrzeć,zostawić chciałam 2-3 m-ce temu gdy dowiedziałam sie o
          zdradzie, jest mi cieżko decydowac za rozkład całej rodziny i winę
          zwalac tylko na jego nie picie. Wiem że ten zwiazek mnie
          zmienił,stałam sie innym człowiekiem,nie byłam aniołem o nie ale mam
          poczucie granic których przekraczać nie wolno.On chyba nie, nie
          rozumiemy się, jednoczesnie mam dla niego wiele dobroci,chciałabym
          by był innym człowiekiem dla Nas wszystkich , on chce ale jakoś to
          nie idzie. Terapia rodzinna=Boże okropnie mi mówić zle o nim przy
          nim,potem słuchać słów smutku urazonego człowieka.Jednak gdy
          pomyśle , że rzeczywiście przez to jego picie jest tak zle jak zle
          jest to boje się tego, że on tak bardzo mnie NIE ROZUMIE.
          • triss_merigold6 Fajnie sobie kłamiesz 30.09.07, 14:58
            Naprawdę podziwiam, mnie by udusił dysonans poznawczy.
            - czemu on miałby byc inny? jemu pasi a Ty najwyżej brzęczysz
            - nie będzie inny
            - gdyby chciał się zmienić to by poszedł na terapię znaczy AA
            - urażony jest? o fuck, już mu współczuję
            - sądzisz, że dzieci nie będą kumać, że tatuś rankiem ma kaca
            giganta? że będą zawsze chodziły spać o 21 i nie widziały stanu taty
            po powrocie?
            - w rogi dostałaś, powiadasz? to idzie przejść, 10 lat z
            alkoholikiem wyprało Ci poczucie własnej wartości
            - tak zmieniłaś się z pewnością - masz zero, koma zero godności
            - nie rozumie Cię mąż? Cóż, alkoholik rozumie tylko siebie,
            najlepiej w pakiecie z wódką

            Nie jest mi Ciebie szkoda. Szkoda mi Twoich dzieci, bo jak setki
            tysięcy w Polsce wychowują się w pozornie normalnej rodzinie w
            której tylko czasem tatuś chla do nieprzytomności. Jasne, mogłyby
            mieć gorzej i żyć np. w Darfurze. Potem będziesz niemiło zdziwiona,
            że dzieci nie są wdzięczne za to, że dla ich dobra rodzice się nie
            rozstali. Dzieci walą takie "dobro".
        • triss_merigold6 Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 30.09.07, 15:03
          "dobry chlopak był i mało pił..."
          Ok, autorka chce żeby ją przekonać, że należy w guanie szukać
          cierpliwie perełki a może on się cudownie odmieni i przezyją
          następnych 35 lat w zdrowiu, szczęściu i radości jak z "Koncertu
          Życzeń". Piękna idea. Niemniej statystyka wskazuje, że z cudami jest
          jak z yeti - podobno bywają ale nikt ich nie widział.
          • brak.polskich.liter Maila masz n/t 30.09.07, 15:21
            • tamara76 Re: Maila masz n/t 30.09.07, 15:56
              pokazałam M. Wasze wypowiedzi,nie życzy sobie by obce osoby pisały
              na jego temat,uważa że ma prawo jak kazdy normaly człowiek wyjść raz
              na m-c z kumplem.Oczywiście i co ja mu będe bronić, pewnie mam dalej
              leczyć ta swoja depresję bo to moje czepianie to przez chorobę.To
              juz moje zdanie - domyslam sie że tak sobie mysli,co za dziwaczka z
              tej żony!
              • brak.polskich.liter Moje gratulacje :PPP 30.09.07, 16:12
                Brawo, wygralas niniejszym w moim prywatnym konkursie na Idiotke Tygodnia.
                Jestes ilustracja klasycznego powiedzenia "dlaczego jestem biedny? Bo jestem glupi"
                Glupim gorzej i nikt ich nie szanuje ani nie troszczy sie o ich dobro, bo i po
                co. Zatem nie jecz juz na forum, bo szkoda pradu i czasu innych forumowiczow.
              • tamara76 Re: Maila masz n/t 30.09.07, 16:20
                ostro mnie potraktowałaś i bardzo dobrze, nie zamierzam już sie
                poddać, ostateczny rachunek sumienia a ten wątek to dowód, ze mam
                rację.Zjechałaś mnie a ja jego i cóź.Mi dało to siłę, ze to
                poczucie jakie miałam przez wiele lat to nie moja ale jego
                choroba.Już nie będę jęczeć o nie,chciałam dyskusji madrej i ją
                dostałam.Mam prawo nie godzic sie ze zdaniem męża i nie godzę
                się.Martwie sie o dzieci nie myśl sobie,dlatego cały czas drąże ten
                diabelski problem picia. Wychowałam się w domu z ojcem
                alkoholikiem , mama odeszła i chwała jej za to.Jestem typowym DDA ,
                dziecko bohater, dlatego trudno mi obwiniac innych wolę siebie, ale
                już nie ...juz nie. Rosnę w siłę. Mogę być idiotką tego forum nie
                problem , zadna obelga nie nie dotknie jeśli ten krytycyzm z Waszej
                strony pokazłam mi obiektywne opinię normalnych ludzi.
                • brak.polskich.liter Re: Maila masz n/t 30.09.07, 16:50
                  Wiesz, rozwalilas mnie na lokcie piszac, ze pokazalas mezowi wypowiedzi ludzi na
                  forum. Qrde, po co? Liczylas, ze jak przeczyta, to ani chybi pacnie sie w leb i
                  powie "o ja glupi, a jednak jestem uzalezniony - biegiem lece do AA"? No, proszsz...
                  Facet chla. Chla, bo lubi; chla, bo jest uzalezniony i ma zerowa motywacje, zeby
                  to zmienic. Napawde masz ochote fundowac swojemu dziecku koszmar, jaki Ty
                  przezylas w dziecinstwie?
                  Idz, dziewczyno, na terapie dla DDA i zrob cos ze swoim zyciem.
                • iwucha Re: Maila masz n/t 30.09.07, 17:28
                  Wychowałam się w domu z ojcem
                  > alkoholikiem , mama odeszła i chwała jej za to.Jestem typowym
                  DDA ,
                  > dziecko bohater, dlatego trudno mi obwiniac innych wolę siebie,
                  ale już nie ...juz nie. Rosnę w siłę. Mogę być idiotką tego forum
                  nie
                  > problem , zadna obelga nie nie dotknie jeśli ten krytycyzm z
                  Waszej strony


                  Cóz to za "rośnięcie w siłę"? W siłe rośnie ten, który nie walczy z
                  wiatrakami ale zaczyna zmiany od siebie. Silny jest ten, kto nie boi
                  się zmian, ktoś, dla kogo własny lęk przed wyjściem z chorej
                  sytuacji (jakże "wygodnej" - paradoksalnie!) i stanięciem twarzą w
                  twarz z sama sobą - jest niczym - wobec pragnienia dobrego życia
                  swoich dzieci, własnej godności.

                  Własny strach silniejszy niz te - jakże podstawowe - dla godności
                  człowieka kwestie tj. dobro dzieci, to - bardzo przepraszam - własny
                  egoizm i destrukcja za fasadą sprytnych usprawiedliwień typu "to
                  dobry człowiek", "nie pije przy dzieciach". Silny człowiek nie
                  zafałszowuje swojego lęku w taki ani inny sposób. I to jest coś, co
                  pozwala wyrządzać krzywdę dzieciom i sobie.

                  Własne dzieciństwo nie usprawiedliwia - bynajmniej. Własne
                  dzieciństwo zobowiązuje - ktoś mądry kiedyś napisał. Jak na razie
                  wiedzy o chorobie nie masz zbyt wielkiej - pokazywanie alkoholikowi
                  forum, usprawiedliwianie go, żal, że nie rozumie, zaprzecza -
                  świadczą o tym dobitnie, że pomimo doświadczeń nie masz pojęcia o
                  zachowaniach i manipulacjach alkoholika, z ktorym zyjesz na codzień
                  i na ktorego skazujesz swoje dzieci. Masz własne doświadczenie życia
                  w rodzinie alkoholowej i świadomość bycia DDA - to już coś. Ale to
                  niestety, kropla w morzu. Nic dziwnego, że życie odarte z godności
                  Twojej wlasnej i godności i poczucia bezpieczeństwa Twoich dzieci
                  stanowi dla ciebie "normę". Po prostu nie mialas okazji przekonać
                  się, że można żyć inaczej. Przynajmniej możesz się o tym dowiedzieć -
                  jesli będziesz chciała. Np. w ramach grup Al-Anon.
    • burza4 Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 30.09.07, 14:08
      tamara76 napisała:

      > Zastanawiam się czy to normalne, czy ma prawo od czasu do czasu
      > przyjść do domu w takim stanie? może jestem wybitnie przeczulona w
      > tym temacie?

      zależy dla kogo normalne - dla żula owszem, dla człowieka na
      poziomie - niedopuszczalne.

      Mojego obecnego męża znam kilkanaście lat - i nie widziałam go w
      stanie gorszym niż "na wesolutkim rauszu". On po prostu uważa, że
      człowiek pijany to dno kompletne.

    • miecka29 Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 30.09.07, 20:06
      Przeczytalam wszystkie wypowiedzi i musze przyznac ze Twoja postawa
      wzbudzila niesamowite emocje......rzecz w tym ze kazdemu latwo
      napisac, ze jestes idiotka, ze glupia jestes, tylko ktora z tych
      opiniodawczyn zetknela sie tak naprawde z problemem twarza w twarz,
      jestes kobieta jakich tysiace w Polsce, ktore tak samo jak Ty
      szukaja problemu w miejscu gdzie tak naprawde go nie ma......szukaja
      winy w sobie, to normalne dla wspoluzaleznienia, pisanie ze musisz
      postapic tak czy inaczej, bo dla dzieci, bo dla wlasnego dobra, to
      fakty, dobrze byloby uwolnic sie od tego toksycznego zwiazku, ktory
      zniszczy Ciebie i Twoje dzieci, ale pytanie jak to zrobic? Odejsc,
      to tak latwo powiedziec, ale jak po dziesieciu latach
      wspolnego "zycia" rzucic to wszystko, zaczynasz w sposob iracjonalny
      tlumaczyc swojego meza, chociaz podswaidomie wiesz ze to droga do
      nikad, duzy plus sla Ciebie ze w koncu odwazylas sie o tym mowic, a
      najlatwiej mowi sie o takich sprawach z obcymi......jesli chcesz aby
      Twoje "malzenstwo" weszlo na normalne tory to jedynym wyjsciem jest
      terapia, nic innego Wam juz nie pomoze, za dlugo czekalas z
      otworzeniem oczu......uwierz mi dzieci widza i wiedza wszystko, a
      pozniej i tak obruci sie to przeciwko Tobie nie Twojemu mezowi.
      Piszesz ze doszlo do zdrady, ale nie odnioslam wrazenia zeby to Cie
      powalilo z nog, nie wywarlo to tak duzego wrazenia, zastanawialas
      sie dlaczego, moze stalas sie juz tak nieczula i obojetna na wybryki
      meza, ze wrzucilas to na "liste" utwierdzajaca Cie w przeknaniu ze
      masz racje, tylko co z Twojej racji........ musisz koniecznie
      skonsultowac sie z psychologiem, zarowno Ty oraz wybrac sie do
      psychologa dzieciecego........piszesz ze rosniesz w sile i ze te nie
      zawsze nazwijmy to pochlebne opinie przekonaly cie o twoich racjach,
      nie jest to wszystko takie proste, jakiej opcjii nie wybierzesz to
      dluga i ciezka droga przed Toba, jesli terapia to ciezki temat z
      uswiadomieniem problemu mezowi i to bez gwarancji ze po calym
      zamieszaniu za kilka lat problem nie powroci, jesli odejdziesz, to
      musisz sie przygotowac finansowo i psychicznie na zmudna procedure
      naszego wymiaru sprawiedliwosci, i ciagle poczucie ze moglam jednak
      inaczej, jesli zdecydujesz sie trwac w tym ukladzie co byloby
      napewno najprostszym rozwiazaniem ( wiekszosc kobiet wybiera ta
      opcje) to wlasciwie koniec Twojego zycia, pozniej przychodzi do tego
      przemoc i jeszcze wieksze obwinianie samej siebie, na zasadzie a po
      co sie odzywalam, jakbym nie zrobila takiego czy innego gestu to on
      by sie nie zezloscil, nie pisze tego wszystkiego teoretyzujac, mam
      za soba rozwod z podobnego powodu, tylko otworzylam oczy znacznie
      wczesniej, i nie stalam sie wrakiem czlowieka, chociaz odbilo sie to
      na mnie, ale udalo mi sie uchronic corke.......Wybor nalezy do
      Ciebie, pora podjac decyzje, zycze powodzenia......
      • woman-in-love "przepita buzia" 30.09.07, 20:23
        jaka buzia??? Morda!
      • tamara76 Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 30.09.07, 21:07
        piszesz,że zdrada mnie nie dotknęła, bardzo i to bardzo ... nigdy
        niespodziewałam się tak wielkiego załamania, wyladowałam u
        psychiatry, teraz od kilku dni wychodzę z tego dołka, mam wiekszy
        dystans a przede wszystkim odzyskuję "myślenie". Marze o dobrym
        zwiazku,miłości, szczerosci,zaufaniu. Nie spodziewałam się nigdy że
        ja pozwolę sobie na takie traktowanie. Byłam głupia i tyle.
        Zle traktowałam męża, obrażałam, mówiłam ,że nie jest dla mnie
        mężczyzną. Z biegiem lat pił mniej ale to nie było dla mnie takie
        wielkie, gdyż zawsze na umor , szybko .
        Za miesiąc zaczynam terapię DDA, wiem że muszę dla Naszego dobra,
        tzn mojego i dzieci, już nie boję się co powiedzą inni, kierować
        będe się własnymi odczuciami.Mam wsparcie w rodzinie bo zaczęłam o
        tym mówić. Czasem nie wierzę,że jest chory bo zachowywuje się ok ale
        gdy pomyśle o naszych relacjami, wiecznych pretensjach,braku
        porozumienia , ciągłym pouczaniu... oj duzo by tu wymieniać.
        Sama nie wiem co robić tak do końca,czuję się manipulowana,chwytam
        dobre chwile z nadzieją na lepsze, terapia małżeńska jest w trakcie,
        na kolejnym spotkaniu porozmawiam o tym.Czas na głos to powiedzieć,
    • agnieszkanaj Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 30.09.07, 20:36
      Ja dosc długo znosiłam picie meża. Próbowałam na różne sposoby jemu
      i sobie pomóc, ale nic z tego (doszedł jeszcze hazard). Kilka dni
      temu podjęłam decyzje, wybrałam spokój dla siebie i dziecka,
      złożyłam pozew o rozwód.
      • miecka29 Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 01.10.07, 10:24
        Witaj, widzisz tak to jest na forum ze nie da sie przedstawic calej
        sprawy jasno, tak zeby nie bylo niedomowien, nie pisalas wczesniej
        ze zdrada meza tak Cie zabolala, tym bardziej dobrze robisz ze
        zaczynasz o tym mowic na glos, widzisz ja tez dlugo "wstydzilam" sie
        za meza, u mnie do chlania do upadlego dochodzila jeszcze agresja po
        alkocholu, wstyd wsrod znajomych (bo zawsze chcial kogos bic, albo
        zaczol wyzywac mnie przy wszystkich ludziach), nie wiem jakim cudem
        uniknelam bicia, chyba ratowal mnie tak naprawde jego stan
        niemoznosci utrzymania sie na nogach. Ani moi rodzice, ani jego nic
        nie wiedzieli, przynajmniej nie chcieli wiedziec, bo dzis sadze ze
        jego matka doskonale wiedziala co sie dzieje, ja o tym nie mowilam,
        pomimo licznych ostrzezen ze strony znajomych, ale wowczys myslam ze
        to oni sie myla, ze moj maz jest taki jakich wiele, lubi sie napic i
        juz, kiedys jakbym o tym mowila albo pisala to mialabym lzy w
        oczach, napewno wiesz co to strach, przed kolejnym razem, i jak to
        sie dzis skonczy.......tez probowalam tlumaczyc, prosic, zabraniac,
        w koncu cos we mnie peklo, a ulatwil to wyjazd meza za granice,
        gdzie pil juz bez zadnych ograniczen, pracowal i wiem ze zarabial
        dobrze, ale ledwie widzialam z tego malutka czastke, na szczescie
        nie potrzebowalam tych pieniedzy bo sama dobrze
        zarabialam......przyjezdzal zadko, wlasciwie nie dzwonil, nie
        odbieral czesto telefonow, i zaczelo to umierac, gdy juz byl
        wazniejsze bylo wyjscie z kumplami niz spedzenie troche czasu z
        corka, o mnie nie wspomne.......a przyjezdzal raptem na dwa tygodnie
        do roku!! po jednym takim wyskoku na sylwestra, gdzie w obecnosci
        wszystkich gosci w lokalu zostalam zwyzywana, i gdzie moj maz ciagle
        namolnie kleil sie do obcych kobiet, a po powrocie cudem uniknelam
        pobicia (chcial mnie uderzyc ale byl zbyt pijany i skonczylo sie na
        ciezkim ladowaniu), a rano jakby nigdy nic przyszedl z puszka piwa
        (na kaca:))i zapytal jak sie bawilam (sylwester sie dla nas skonczyl
        o 12:40:)) to nie wytrzymalam, miesiac pozniej ku zaskoczeniu
        wszystkich zlozylam pozew o rozwod..........wiesz co zabolalo mnie
        najbardziej, maz nie domagal sie jakis szczegolnych kwestii wzgledem
        corki, tylko chodzilo mu o kwestie majatkowe, nawet mi postawil
        ultimatum ze oddam mu polowe swojego majatku w zamian za
        rozwod.....nie zgodzilam sie bo wszystko nalezalo do mnie a on
        przyszedl w przyslowiowych jednych portkach.........dzisiaj wiem,
        jestem pewna ze wszystkiemu byl winny alkochol......nie myslalm
        wtedy o terapii dla mnie i dla meza, nie mowilam o tym na glos,
        nawet jak juz doszlo do rozwodu nie powiedzialam dlaczego sie
        rozstalismy, tak bardzo bylo mi wstyd ze mi sie nie udalo, ze nie
        stworzylam normalnej rodziny. Teraz wiem ze to on powinien byl sie
        wstydzic, ze to on zle postepowal nie ja, ale alkocholik tego nie
        rozumie, jego mozg jest skierowanym wylacznie na zaspokojenie glodu
        alkocholowego.......nie wiem po co wlasciwie Ci to wszystko pisze,
        moze po to zebys nie myslala ze jestes sama na swiecie, zebys
        zobaczyla ze wiele kobiet tak zylo, albo zyje........Mow o tym
        glosno, rozmawiaj z dziecmi, one tez napewno to widza ale biora moze
        przyklad z Ciebie i dusza to w sobie, i nie wstydz sie bo to nie Ty
        powinnas sie wstydzic, to nie Ty upokarzasz innych, nie Ty pijesz, a
        nawet jesli traktowalas czasem meza bez szacunku to przeciez tez
        jestes czlowiekiem a tonacy chwyta sie brzytwy......ciesze sie ze
        zdecydowalas sie na terapie, to milowy krok, gratuluje i zycze
        powodzenia......
    • tamara76 Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 01.10.07, 12:04
      dziękuję Ci za Twe słowa. Nie jest mi łatwo,człowiek żyjąc całe
      życie w środowisku alkoholowym nienawidzi tego ale chyba dokładnie
      nie wie,nie rozumie co jest "dopuszczalne co nie. Dałam sobą
      manipulowac bo zawsze przepraszał, doprowadzałam go do
      porzadku.Kierowałam w zasadzie jego życiem, za dwóch podejmowałam
      decyzję. Dobrze opiekuje sie dziecmi i domem, to były powody po
      przez które nie mogłam "nic" zrobić.
      I najlepsze jest to, że nie kiedy nie dopuszczam do siebie głosu ,
      dziewczynu zrób coś z tym to ty masz rację bo on potrafi być taki
      dobry i posłuszny.Dwa kroki do przodu , jeden do tyłu.Tak mi życie
      się toczy. Mam wymagania co do siebie ale i jego.on jes bierny, na
      życie .
      Widzisz mimo zdrady , nie umiałam odejść bo dzieci,dom itp a wiem że
      mogą już go kochać.dzis nie,wiem tez, że mogłoby być dobrze ale to
      zalezy tylko od niego.Od tego czy w końcu zauważy, że ma problem a
      ja na to nie ta ja. ps wrócił po 3 latach pracy zagranicą , myślałam
      że będzie bardziej samodzielny męski a tu porażka.Zdrada(choć 5 lat
      temu),płacz,brak zrozumienia że ja cierpię i mam prawo.Nie dał mi
      nawet wybaczać bo sam rozczulał się nad swoim losem.Grunt, że minęły
      2 m-ce dzwignęłam się z tego dołka i mam nadzieje, że nie zostawie
      tego tematu na kolejne 10 lat .
      • miecka29 Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 02.10.07, 12:40
        Gdy czytam to co napisals to nie moge wyzbyc sie wrazenia ze jednak
        wybralas obcje trzecia, czyli bedziesz w tym trwala, nie oceniam Cie
        i jestem od tego daleka, nie liczylabym tylko na Twoim miejscu ze
        maz cos zauwazy, on nie widzi nic poza wlasna porazka, a im lepiej
        widzi swoje porazki tym wiecej ma powodow do upijania sie i tak sie
        kolo zamyka......piszesz ze trwa to juz 10 lat, mysle ze Ty sama juz
        nie umialabys inaczej zyc, ciagla walka z alkocholizmem meza stala
        sie dla ciebie chlebem powszednim......pamietaj, ze kiedys Twoje
        dzieci dorosna, zaloza rodziny (oby nie na wzor swoich rodzicow co
        czesto sie niestety zdarza) a Ty co wtedy z Toba, gdzie bedzie Twoje
        miejsce, przy mezu ktory ma kolejny powod do opicia, na
        doprowadzaniu go jak to piszesz do pozadku? i tak Ci zycie przeleci
        miedzy palcami , nie zaznasz milosci, tylo upokorzenie, nie bedziesz
        czula sie bezpieczna, staniesz sie zgoszkniala i samotna, pomysl o
        tym, pomysl o swojej przyszlosci....piszesz ze maz zdradzil Cie i ze
        Cie to zabolalo, mysle ze przy takim czestym naduzywaniu alkocholu
        mogl to byc nie jeden raz ale o jednym wiesz........

        nie napisze Ci czego potrzebujesz bo mysle ze kazdy ma inne
        potrzeby, ale zastanow sie czy naprawde warto tak zyc, a zycie masz
        tylko jedno, wszystko przeminie i zostanie samotnosc i pretensje do
        samej siebie......Powodzenia
        • tamara76 Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 03.10.07, 16:21
          wiesz mi też nie raz się wydaje, ze nigdy nie odejdę bo w zasadzie
          po co!problemy z podziałem majatku,z dziecmi . w tej chwili nie mam
          siły bo problemey mnie przerastają.Mam ochotę żyć jak dawniej i
          zapomniec o wszystkim złym.Za chwilę zbieram się i mówię sobie -
          czas na zmiany. To trudne z uwagi na to, ze moja sytuacja jest
          naprawde bardzo skomplikowana, nie mam gdzie odejść , nie mam
          wsparcia w nikim.Psycholog powiedział mi tydzień temu,że po
          zakończeniu terapi będę wiedziała.Muszę to poprostu przejść chyba
          dla samej siebie by dalej iż żyć bez poczucia winy.Odpowiedzialność
          za 4 osoby mnie przytłacza,sama wiedziałabym co robić.Tak jest
          trudno podjać jakąś decyzję, mąż stara się wg niego cały czas i
          mocno wedlug mnie nie wiecej niż zawsze. Zastanawiam się dzis za
          jakie grzechy mam dokonywac takich trudnych wyborów sama?Biegam po
          specjalistach i czuję się jak idiotka,szukam coroby która mnie
          wyniszcza a zdaję sobie sprawę,że moze byc to tylko mój toksyczny
          dom!Poddać się nie poddam ale wiem, że długa jeszcze droga i to pod
          górkę...
          • miecka29 Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 03.10.07, 19:26
            To przykre ze nie masz przy sobie kogos kto moglby Cie wspierac,
            przyjaciolki, rodzenstwa, matki. Wiem tez ze w takich sytuacjach
            ludzie ktorzy chca Ci pomoc tylko Cie draznia, jakby byli tylko
            namacalnym dowodem ze masz klopot z ktorym sama sobie nie radzisz,
            piszesz o spotkaniu ze specjalista, dobrze robisz, wiesz napewno ze
            on za Ciebie decyzjii nie podejmie, musisz zrobic to sama, on moze
            jedynie uswiadomic Ci pewne kwestie. Piszesz ze czujesz sie jak
            idiotka, nie dziwie sie, pewnie czasem odnosisz wrazenie ze to z
            toba jest jednak cos nie tak i moze w sumie szukasz dziury w calym,
            to normalne ze napadaja Cie chwile zwatpienia, ale moim osobistym
            zdaniem wybralas dobra droge, a metoda malych krokow tez ma swoje
            zalety, najwazniejsze ze uswiadomilas sobie problem a to polowa
            sukcesu zeby go rozwiazac.Widzisz zycie takie jest ze czasem wydaje
            nam sie za jaki panski ja mam cierpiec, dlaczego inni maja to o czym
            ja zawsze mazylam, moze to moja wina ze mam tak jak mam, ale widzisz
            kazdy ma swoje problemy i dla niego te klopoty zawsze sa najwieksz.
            Badz silna, nie poddawaj sie i ulegaj zwatpieniu, masz racje, Ty
            masz racje.........pamietam jak juz w trakcie rozwodu ryglowalam
            drzwi roznymi rzeczami bo balam sie ze moj byly maz zrobi cos
            glupiego po pijanemu, jak bralam leki na sen i na uspokojenie zeby
            przetrwac kolejna noc, jak plakalam kiedy znowu w srodku zimy
            znajdowalam auto na parkingu ze spuszczonym powietrzem w kolach, jak
            balam sie ze maz pojdzie do przedszkola i zabierze corke i ja nawet
            nie bede wiedziala gdzie jest........pisze ci to zebys wiedziala ze
            zycie jest czasem gorsze niz scenariusz z najgorszego serialu.
            Pamietam tez slowa na odchodne z ust mojego bylego meza, ze gdyby
            nie dziecko, to zatlukl by mnie za to ze go zostawilam, i wiesz co
            ja mu wierze, bo byl do tego zdolny........Ale teraz juz spie
            dobrze....no prawie bo jestem 35 tc i troche mi ciezko:)) wyszlam
            drugi raz za maz, i jestem zadowolona........chociaz tez mam klopoty
            innej teraz natury ale jednak problemy, ale takie jest zycie nie
            taki klopot to inny.......Pozdrawiam
          • buziak30 Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 29.10.07, 21:15
            Witaj:)Wiesz Tamaro w pewnym sensie cię rozumiem takie życie jest trudne a ci
            którzy cię krytykują to widocznie nie mają pojęcia o takim życiu.Sama tak żyje
            od 12lat i nadal się łódze że będzie wszystko kiedyś ok ale to tak jest już z
            kobietami że tkwimy w "chorym "związku bo mamy tą głupią nadzieje.Pamiętaj głowa
            do góry i nie pozwól aby doprowadził cię do załamania nerwowego.Ja swojego męża
            nieraz nie nawidze ale mam dzieci.buzki pa
            • triss_merigold6 Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 29.10.07, 21:59
              Errata. To naiwne kobiety mają nadzieję. Żyjesz od 12 lat z
              człowiekiem, którego miejscami nienawidzisz ale za to masz dzieci.
              Hm... a co dzieci mają, przepraszam?
              Kobiet tkwiących w takich związkach mi nie żal, dorosłe są, mogą
              wybrać dowolny shit i cieszyć się własnym umartwieniem. Żal mi
              dzieci.
    • moniczka-3 Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 19.10.07, 13:53

      • smooczek Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 30.10.07, 12:23
        Przeklejam fragment, może komus pomoże :))

        Konsekwencje
        - Współuzależnienie to perfidna, postępująca i chroniczna choroba -
        mówi Ewa Woydyłło. - Gdy jej się nie leczy, poczucie własnej
        wartości może spaść do zera - dodaje. - Wynika to z przekonania, że
        jeżeli osoba uzależniona tak się wobec mnie zachowuje, to znaczy, że
        nie jestem nic warta. Osoba współuzależniona po latach takiego
        życia, skupia się tylko na tym, by przetrwać. Nie przeżywa
        szczęścia, nie potrafi go też dać. Staje się zgorzkniała, cierpi.
        Żyje w napięciu, bo obsesyjnie kontroluje osobę uzależnioną i stara
        się nie dopuścić, by ta ponosiła konsekwencje swoich zachowań -
        dodaje Woronowicz.
        Na szczęście, jest w tej luksusowej sytuacji, że ma kogo obwiniać za
        swoją niedolę. Jednak okazuje się, że nawet gdy uzależniony partner
        umiera albo odchodzi, cierpienie osoby współuzależnionej wcale się
        nie kończy, ponieważ ona nauczyła się funkcjonować w roli ofiary.
        - Taka osoba będzie nadal przyciągać ludzi, którzy będą ją
        wykorzystywać - mówi Ewa Woydyłło. To jest tak silny mechanizm, że
        samemu trudno się z niego wyzwolić. Jego siłę pokazuje fakt, że
        ponad połowa żon alkoholików to córki alkoholików. Mimo że ta
        relacja je krzywdzi, decydują się na nią, bo znają mechanizmy życia
        z alkoholikiem.

        Szukanie pomocy
        - Leczenie ze współuzależnienia polega na przywróceniu zdolności do
        wzięcia życia w swoje ręce i uwolnienia się od tej obsesji, a więc
        na zmianie konkretnych zachowań - mówi Bogdan Woronowicz. - Cóż z
        tego, że ja mam takiego męża, który niszczy wszystko wokół? Co mi z
        tego, że ja wiem, że to przez niego? Trzeba sobie przede wszystkim
        uświadomić, że jakość mojego życia zależy ode mnie - przypomina Ewa
        Woydyłło.
        Melody Beattie, autorka książki "Koniec współuzależnienia",
        pisze: "Kiedy radzę współuzależnionym, żeby oderwali się od osoby,
        czy problemu, który pochłania ich wszystkie myśli i energię, to
        zdarza się nader często, że wzdragają się na samą myśl o tym".
        Oderwij się!

        "Każdy odpowiada za siebie, nie potrafimy rozwiązać problemów
        innych, martwienie się ich sprawami nie pomaga" - pisze Melody
        Beattie. Oderwanie się to, innymi słowy, po prostu zajęcie się
        swoimi sprawami i pozwolenie, aby osoba uzależniona zajęła się
        swoimi (w tym: konsekwencjami uzależnienia). To także przerwanie
        milczenia na temat choroby: trzeba wreszcie o niej powiedzieć
        dzieciom, rodzinie, znajomym. Oderwanie się to także porzucenie
        prób "leczenia" osoby uzależnionej na własną rękę.

        To nie znaczy, że w ten sposób przestajemy kochać. To oznacza tylko
        tyle, że nie pozwalamy, by uzależnienie dłużej niszczyło nasze
        życie. Oderwanie się to zajęcie się sobą: dbanie o zdrowie, o swoje
        zainteresowania, rozwój zawodowy. Można się tego nauczyć. Dzięki
        dobrej literaturze, terapii, mityngom. Najtrudniej zrobić pierwszy
        krok: przyznać się, że jesteś bezradna wobec uzależnienia, że nie
        chcesz i nie potrafisz dłużej tak żyć. Potem będzie tylko łatwiej.

        • bosgosia Re: Złość gdy mąż jest pijany !!! 30.10.07, 14:29
          i oto tymi słowami udowodniłas mi ze decyzja o terapi DDA jest
          bardzo dobrym posunięciem,nie zrezygnuję z niej.Dzięki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka