Dodaj do ulubionych

Moja flustracja....

12.10.07, 20:10
Boże... ja już nie pamiętam coo to znaczy cieszyć się życiem,iść
drogą z pełnym uśmiechem,wyjść ze znajomymi i pośmiać się
trochę,powoli zapominam co to miłość...
Moja flustracja... mąż który jest cały czas w rozjazdach a nawet jak
wraca to tak jakby go nie było. Mam małe dziecko które daje mi m
kopa do jakiegokolwiek działania. Sprzątanie- nie dobrze mi na samą
myśl o nim, wstaję sprzątam,południe sprzątam, wieczór sprzątam
wrrr.... do pracy powrotu nie mam bo mnie nie chcą po co im baba z
małym dzieckiem,a ja wyglądam jak śmietnikara, gdzie czas dla
siebie? 10 kilo po ciąży na sobie, wszystkie ubrania za małe. Boże
dotarło do mnie jaka jestem nieszczęśliwa, może odejśc od męża,
niewiem czy mam w sobie takie uczucie jak wcześniej.
Przepraszam za bazgroły ale nie mam komu się wypłakać, a tak bardzo
mi żle...!
Obserwuj wątek
    • miecka29 Re: Moja flustracja.... 12.10.07, 21:12
      Spokojnie, z tego co piszez to sa objawy pogorszenia nastroju, ktore
      moga doprowadzic do depresji, nie masz swojego zycia, caly dom na
      glowie a w efekcie nawet nie ma sie do kogo odezwac, znam to i tez
      przechodzilam po narodzinach corki. Pewnie do tej pory bylas aktywna
      zawodowo, cieszylas sie towarzystwem ludzi, pewnie pracujesz w
      branzy gdzie mialas staly kontak z nowami ludzmi, rozumiem Cie, i na
      pocieszenie powiem ze to co czujesz minie, jesli nie samo to z
      pomoca specjalisty.......nie boj sie skorzystac z porady psychologa,
      on Cie wyslucha i powie jak radzic sobie z narastajaca frustracja.
      Czujsz sie taka "uduszona", a tu jeszcze jesien, coraz mniej slonca,
      i myslisz sobie: nigdy nie wyjde z tego bagna.......wyjdziesz i
      usmiechniesz sie jeszcze nie raz, Twoje zycie uleglo calkowitej
      przemanie i niedlugo zauwarzysz ze zaczna Cie cieszyc inne sprawy
      niz dotychczas, a te ktore do tej pory byly wazne straca na
      waznosci......napewno nie ulatwia Ci tego bark meza, ktory jak
      napisals jest ciagle w rozjazdach, jak go "zlapiesz" to porozmawiaj
      z nim, ie wiem jakie sa wasze stosunki bo o tym nic nie piszesz ale
      powiedz mu co czujesz, wyzuc to z siebie, nawet jesli niebedzie Ci
      umial pomuc to przezucisz swoj problem na dwa dodatkowe barki, w
      koncu po to jest tez wspolmazonek........Cierpliwosci, zadzwon do
      jakiejs dobrej kolezanki, niech wpadnie na kawke, wroc do "zywych",
      ja np. po jakims czasie zaczelam zabierac corke wszedzie ze soba,
      szukalam sobie zajecia.....efekt, corka jest teraz bardzo otwartym
      d´zieckiem, a ja nie zwariowalam, co do owrotu do pracy, to jesli
      czujesz ze juz pora to zabronic Ci nie moga, a argument ze nie
      potrzebna im baba z dzieciem to zaden argument......co do 10 kg, coz
      tu trzeba, dietki i cwiczen, wez sie zbierz w sobie i zacznij
      cwiczyc w domu, raz ze lepiej sie poczujesz psychicznie a dwa ze
      szybciej schudniesz.........Usmiechaj sie do siebie w lusterku,
      sprawiaj sobie drobne przyjemnosci (moze nie koniecznie do
      jedzenia:)) kup sobie jakis nowy ciuch, i z zadowoleniem patrz jak
      po jakims czasie na Tobie wisi.......Powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka