Dodaj do ulubionych

boję się odejść:(

18.11.07, 14:22
Jestesmy 2,5 roku po ślubie. Mamy 2 - letnie dziecko, nieplanowane.
Króko byliśmy razem i okazało się, że jestem w ciąży. Postanowiliśmy
się pobrać, stworzyć dziecku pełną rodzinę. Oboje byliśmy
studentami, bez pracy. Rodzice obiecali pomoc. Moi rodzice bardzo
nam pomogli, a teściowie olali nas następnego dnia po
ślubie. "Wyprowadzili" syna w 2 reklamówkach. Maż był bez grosza,
bez pracy. Bylismy na utrzymaniu moich rodziców. Znalazłam dorywczą
pracę, studiowałam zaocznie, zajmowałam się domem i dzieckiem. Mąż
został na studiach dziennych, wracał do domu tylko w weekendy.
Zawalił studia. Okazało sie, że nocami imprezował, w dzień zamiast
na zajęciach być - odsypiał nocne balangi. Zawiódł mnie po raz
pierwszy. Gdy byłam w zaawansowanej ciąży on miał mieć praktyki.
Wyjechał znowu. Okazało się, że zmaiast na praktykach czas spędzał z
koleżankami nad jeziorem. Zawiódł po raz drugi. Miałam ogromny żal,
ale wybaczyłam. Później doszły sprawy z jego rodzicami, którzy
bardzo wtrącali się w nasze zycie, rozliczali mnie z wydanych
pieniędzy - pieniędzy moich rodziców. Krytkykowali wsyztsko i
wszytskich bezpodstawnie. Pewnego dnia po kłótni mąz powiedział mi,
że jego rodzice bardzo go buntują przeciwko mnie i mojej rodzinie.
Postanowiłam walczyć o męża i starałam się nie dopuszczać do
sytuacji, żeby byli sami i żeby teściowie mieli okazję do dalszego
buntowania. Jeździlam w odwiedziny razme z mężem, jak oni nas
odwiedzali nawet na chwilę nie zostawiałam ich samych. Terazwiem, że
to była głupota, bo przecież teściowie wydzwaniali di męża niemal
codziennie, ale nawet mi przez mysl nie przeszło, żeby się
zastanowić dlaczego mąż wychodzi jak dzwoni jego komórka.
Pewnego dnia powiedziałam teściom co myślę o ich zachowaniu.
Zmieszali mnie i moich rodziców z błotem, wyszli trzaskając
drzwiami. Nie odwiedzali nas pół roku. Ja do nich też nie jeździłam.
Mąż jeździł sam i po każdej wizycie u nich wracał nerwowy, obrażony
na wszystko i wszytskich, z tysiącem pretensji.
Zaczął mnie okłamywać. Zaczął wydawać nasze pieniądze nie wiadomo na
co a gdy zapytałam to głupio odpowiadał. Teściowie nie interesują
się wnukiem, udają tylko wspaniałych dziadków przy znajomych. A
prawda jest taka, że synek ich nie rozpoznaje, nie wie ze to babca i
dziadek:(
Czesto rozmawiamy, maż twierdzi, że ja przesadzam, obiecuje poprawę,
ale dalej robi to samo:( Okłamuje mnie, jak dochodzę prawdy to
kłamie dalej:( Ostatnio odnowiłam przyjaźń z kolegą z liceum, bardzo
mi pomógł w ielu sprawach. Teraz mąż podejrzewa mnie o zdradę,
dokucza mi, przegląda moja skrzynkę mailową, archiwum z gg, czyta
smsy, kontroluje połaczenia wychodzące i przychodzące. Nie ma mowy,
żebym gdzieś sama z domu wyszła, jak dokładnie się nie wyspowiadam
dokąd idę i z kim. Dodam, że zakazał mi kontaktu z ptym przyjacielem:
( Duszę się w tym związku, od ponad roku myślęo rozstaniu. Ale gdy
tylko spominam mezowi, to straszy mnie że zabierze mi dziecko:( Co
robić? Czy jest szansa, aby znowu zakochać się w mezu? Znowu mu
zaufać i być szczęśliwą? Jak to zrobić?
Obserwuj wątek
    • mamaigiiemilki Re: boję się odejść:( 18.11.07, 14:45
      zapalniczka5 napisała:
      Postanowiłam walczyć o męża...

      a czy maz walczy o ciebie, o was?z tego co piszesz, to on był nie w
      porzadku wobec ciebie; ty i tak bardzo duzo mu wybaczyłas...zwiazek
      tworza dwie osoby...jezeli wiesz, ze maz sie nie zmieni a waszw
      dziecko bedzie patrzec na kłócacych sie i wiecznie niezadowlolonych
      rodzicow- to coz, ja widze tylko jedno rozwiazanie;
      a jego grozbami sie nie martw, dlaczego niby dziecko ma byc z nim?
    • piekielnica1 Re: boję się odejść:( 18.11.07, 20:02
      > Ale gdy tylko spominam mezowi,
      > to straszy mnie że zabierze mi dziecko:(

      A z czego je utrzyma?
      Moze poki co zasadz go o alimenty na dziecko i przestan kolesia
      utrzymywac.
      Moze pomysl o Twoich rodzicach, ktorzy loza na lekkoducha?
      • marzeka1 Re: boję się odejść:( 18.11.07, 20:49
        Straszyć to on sobie może! wychodzi na to, że trafiłaś na najgorszy typ faceta: nieodpowiedzialnego dzieciaka, poza tym znaliście się za krótko i -moim zdaniem- dziecko w drodze- to zbyt błahy (tak!) powód, by podejmować tak poważny krok jak małżeńtwo. A mąż walczy o ciebie, o was? Łatwo komuś takiemu udowodnić, że jest utrzymywanym, że zawiódł. To Ty musisz podjąc decyzję,bo to Twoje życie, ale wyobraź sobie, czy chcesz być ciągle tą walczącą,płacącą, odpowiedzialną za niedojrzałego chłoptasia?Bo w tym wieku to naiwnością jest wierzyć, że "on się zmieni".
    • mrowkojad2 Re: boję się odejść:( 19.11.07, 13:16
      Z tego, co pamiętam, ty pisałaś o przenoszeniu złych nawyków męża do
      domu twoich rodziców?
      Jesteś zapewne bardzo młoda (i twój mąż też), zaliczyliście wpadkę,
      nie byliście gotowi ani na dziecko, ani na małżeństwo. jesteś
      uzależniona od rodziców finansowo i zapewnie mentalnie.
      Zastanów się i odpowiedz sobie szczerze, czy gdybyście nie wpadli,
      chciałabys byc z tym człowiekiem?
      Dziecko to żaden argument za byciem w niestysfakcjonującym związku,
      na razie jest malutkie, ale niedługo zacznie rozumieć więcej, bedzie
      świadkiem kłótni, wypominania. Twój mąż ma raczej nikłe szanse na
      opiekę nad dzieckiem, zreszta myślę, że tylko cię straszy. Po co mu
      małe dziecko, skoro sie pewnie nie wyszalał.
      Jeśli chodzi o teściów to nie wiem, co ci napisać, podajesz dane
      jednej strony, być może oni po prostu martwią się o syna,
      mieszkającego w domu, w którym ma się do niego pretensję, że nie
      pyta po kolei każdego z domowników, czy nie ma ochoty na herbatę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka