wiol-a12
04.01.08, 09:23
Moja córka nigdy nie sprawiała nam problemów zawsze była posłuszna .
Wcześniej uważałam to za zaletę ,teraz mam wątpliwości ,może
posłuszeństwo wynikało z braku własnego zdania...teraz posłuszna
jest koleżance.
Od dwu miesięcy problemy spadają nam na głowę jak gromy z
nieba.Właściwie zaczęło się dużo wcześniej...
Córka przez 10 lat była jedynaczką , bardzo zabiegała o
rodzeństwo.Kiedy to się stało była bardzo szczęśliwa ,staraliśmy się
jednakowo traktować dzieci ,nawet nieco faworyzowaliśmy starszą bo
mała i tak zabierała wiele czasu.Angażowaliśmy ją do
wszystkiego ,tak by nie dawać odczuć ,że jest wykorzystywana
nadmiernie.
Niemal w jednym czasie (nieco wcześniej) przeprowadziliśmy się do
innej miejscowości ,córka zmieniła szkołę...miała problemy z
zaklimatyzowaniem się w nowej klasie .Mówiła ,że czuje się obco w
tej klasie.Szkołę podstawową skończyła świadectwem z czerwonym
paskiem.
Do Gimnazjum przeszła z tą samą klasą ..dalej były problemy..w
drugiej klasie niemal płakała bo chłopcy jej dokuczali-
interweniowałam dwukrotnie -pomogło po rozmowie z rodzicem
(nauczyciel stwierdził ,że to normalne w tym wieku i właściwie nie
trzeba się tym przejmować)
Później sytuacja odwróciła się to moja córka stresowała inną
dziewczynkę -rozwiązałam ten problem .Teraz utrzymuję kontakt z jej
mamą i kontroluję sytuację.
Od czasu przeprowadzki córka ma koleżankę "zza płotu"-to toksyczna
przyjaźń.
Zawsze musiałam córkę wyprowadzać z dołka bo koleżanka skrytykowała
jej nowy ciuch,wyśmiała styl,zasady panujące u nas w domu,złożeczyła
na naszą rodzinę np.życząc śmierci wszystkim których kocha moja
córka.To było dawno ,ale ne zapomnę jaka roztrzęsiona wróciła wtedy
córka. Jednak córka pcha się do tej koleżanki jak ćma do światła.
Szybko zapomina i wybacza - może dlatego ,że nie ma w naszej wsi
innej dziewczynki w tym wieku .Dodatkowym powodem jest jej brat w
którym córka podkochuje się ,a od wrześnie "chodzi" z nim.
W ostatnie wakacje córka jakby nabrała pewności siebie i
myślałam że to dobry znak ,bo teraz będzie umiała powiedzieć nie dla
koleżanki ,jeśli z czymś nie będzie się zgadzać , a miałam ją za
rozsądną dziewczynkę .
Nawet teraz ,w rozmowach z moją córką słyszę to co chcę usłyszeć .
W wakacje córka miała różne żądania .Nie pozwalałam na powroty po
godzinie 22:00 , nie pozwoliłam sypiać u koleżankiw domu , ani pod
namiotem . Za to pozwoliłam koleżance u nas.Z oporami przeszło.Tylko
kolezance nie odpowiadało brak możliwości wychodzenia na wieś w
godzinach nocnych.
Zachowanie córki już wtedy budziło u męża mieszane uczucia .Ja
broniłam ,by bezpodstawnie nie zarzucał jej np palenia zioła ,bo
alkoholu ani tytoniu nie było od niej czuć .Zachowanie jej było
dziwne : stawiała się , była opryskliwa , nic jej nie obchodziło ,ja
do niej mówiłam a ona była w ciągłym ruchu jakby gdzieś spieszyła się
(wchodzi ,wychodzi coś przenosi),Ja mówie jednao ,a ona robi drugie,
niby dociera ,przytakuje, ale skutki są odwrotne.
Córka zaczęła spotykać się z młodzieżą ze wsi -jak twierdzi ,zawsze
uważali ją za dzikusa.
Problem w tym ,że ta młodzież popala sobie.
Córka zaczęła kłamać.Często stawała w obronie koleżanki ,wszystkie
głupie pomysły przypisywała sobie.Mąż nie ukrywał braku akceptacji
dla koleżanki i jej brata,mówił ,że sprowadzą córkę na złą drogę .
Nad nimi nie ma pieczy .Chłopak ma 18 lat rzucił szkołę ,palenie
zioła nie uznaje za narkotyzowanie się bo w innych krajach jest
legalne. Wpaja to mojej córce.
Od października odkrywam coraz gorsze sprawki córki.
Zaczęłam spostrzaegać ,że giną mi pieniądze , początkowo podejrzenie
padło na dwie osoby córkę i ośmioletniego chłopca ,który często
przychodzi do młodszej córki.
Poparu dniach zginęła jeszce większa kwota . Teraz jednak
wykluczyłam całkowicie ośmiolatka.Córka wyparła się wszystkiego.
Wprowadziłam stan wyjątkowy -nikt nigdzie nie wychodził poza pracą i
szkołą i mieliśmy wypracować poprzez rozmowy i różne pomysły
na "złodzieja" i sposób zniknięcia kasy .
Córka jakoś nie miała pomysłów , nawet zdziwiłam sie że nie rzuciła
podejrzeń na tego ośmiolatka .
Pytałam czy nikt jej nie grozi,może ktoś był w domu - zaprzeczała .
Okazało się ,że w dzien w którym zorientowałam się że kasa
zniknęła , córka wraz z sąsiadką była na wagarach ( koniec
listopada).Wprowadziłam zakaz wychodzenia do towarzystwa.Pozwoliłam
przychodzić do domu towarzystwu .
Przed świętami córka uczestniczyła w składkowym piciu .Do
szkoły przyszła pod wpływem alkoholu. W grupie była jej koleżanka.
Zabrałam internet i telefon ,zabroniłam kontaktów.
W Sylwestra wyszłam z córką tylko by złożyć życzenia (chłopak).
Już wtedy zaczął przekonywać mnie że trzeba wybaczać życzył mi dużo
pieniędzy.....
Wczoraj córka ze szkoły wróciła podłamana.Od razu to zauważyłam .
Nie chciała jeść obiadu.Stanowczo odmówiła.Doprowadziła tym do
napiętej atmosfery, ale postawiła na swoim.
Wcześniej odchudzała się ...ma kompleksy na punkcie
swojej "tuszy"wzrost 172 cm waga 60 kg
Wieczorem trochę uspokoiło się zaczęła prosić o wyjście na godzinkę.
Powiedziałam ,ze chlopak może przyjść ,ale ona musi ponieść karę, bo
tacie nie było przyjemnie chodzić do szkoły i odbierać dziecko z rąk
policji.
Pod moim okiem pozwoliłam wejść na GG i rozmawiać z
chłopakiem .Chłopak odmawia przychodzenia do naszego domu, mimo że
my tylko wymieniamy grzecznościowe Dzień Dobry.Zarzuca nam chęć
rozdzielenia ich.obarcza nas odpowiedzialnościę za ewentualny rozpad
ich związku.
Co dalej ?
W Wiogilię