Dodaj do ulubionych

wybryki 15-latki

04.01.08, 09:23
Moja córka nigdy nie sprawiała nam problemów zawsze była posłuszna .
Wcześniej uważałam to za zaletę ,teraz mam wątpliwości ,może
posłuszeństwo wynikało z braku własnego zdania...teraz posłuszna
jest koleżance.
Od dwu miesięcy problemy spadają nam na głowę jak gromy z
nieba.Właściwie zaczęło się dużo wcześniej...
Córka przez 10 lat była jedynaczką , bardzo zabiegała o
rodzeństwo.Kiedy to się stało była bardzo szczęśliwa ,staraliśmy się
jednakowo traktować dzieci ,nawet nieco faworyzowaliśmy starszą bo
mała i tak zabierała wiele czasu.Angażowaliśmy ją do
wszystkiego ,tak by nie dawać odczuć ,że jest wykorzystywana
nadmiernie.
Niemal w jednym czasie (nieco wcześniej) przeprowadziliśmy się do
innej miejscowości ,córka zmieniła szkołę...miała problemy z
zaklimatyzowaniem się w nowej klasie .Mówiła ,że czuje się obco w
tej klasie.Szkołę podstawową skończyła świadectwem z czerwonym
paskiem.
Do Gimnazjum przeszła z tą samą klasą ..dalej były problemy..w
drugiej klasie niemal płakała bo chłopcy jej dokuczali-
interweniowałam dwukrotnie -pomogło po rozmowie z rodzicem
(nauczyciel stwierdził ,że to normalne w tym wieku i właściwie nie
trzeba się tym przejmować)
Później sytuacja odwróciła się to moja córka stresowała inną
dziewczynkę -rozwiązałam ten problem .Teraz utrzymuję kontakt z jej
mamą i kontroluję sytuację.
Od czasu przeprowadzki córka ma koleżankę "zza płotu"-to toksyczna
przyjaźń.
Zawsze musiałam córkę wyprowadzać z dołka bo koleżanka skrytykowała
jej nowy ciuch,wyśmiała styl,zasady panujące u nas w domu,złożeczyła
na naszą rodzinę np.życząc śmierci wszystkim których kocha moja
córka.To było dawno ,ale ne zapomnę jaka roztrzęsiona wróciła wtedy
córka. Jednak córka pcha się do tej koleżanki jak ćma do światła.
Szybko zapomina i wybacza - może dlatego ,że nie ma w naszej wsi
innej dziewczynki w tym wieku .Dodatkowym powodem jest jej brat w
którym córka podkochuje się ,a od wrześnie "chodzi" z nim.
W ostatnie wakacje córka jakby nabrała pewności siebie i
myślałam że to dobry znak ,bo teraz będzie umiała powiedzieć nie dla
koleżanki ,jeśli z czymś nie będzie się zgadzać , a miałam ją za
rozsądną dziewczynkę .
Nawet teraz ,w rozmowach z moją córką słyszę to co chcę usłyszeć .
W wakacje córka miała różne żądania .Nie pozwalałam na powroty po
godzinie 22:00 , nie pozwoliłam sypiać u koleżankiw domu , ani pod
namiotem . Za to pozwoliłam koleżance u nas.Z oporami przeszło.Tylko
kolezance nie odpowiadało brak możliwości wychodzenia na wieś w
godzinach nocnych.
Zachowanie córki już wtedy budziło u męża mieszane uczucia .Ja
broniłam ,by bezpodstawnie nie zarzucał jej np palenia zioła ,bo
alkoholu ani tytoniu nie było od niej czuć .Zachowanie jej było
dziwne : stawiała się , była opryskliwa , nic jej nie obchodziło ,ja
do niej mówiłam a ona była w ciągłym ruchu jakby gdzieś spieszyła się
(wchodzi ,wychodzi coś przenosi),Ja mówie jednao ,a ona robi drugie,
niby dociera ,przytakuje, ale skutki są odwrotne.
Córka zaczęła spotykać się z młodzieżą ze wsi -jak twierdzi ,zawsze
uważali ją za dzikusa.
Problem w tym ,że ta młodzież popala sobie.
Córka zaczęła kłamać.Często stawała w obronie koleżanki ,wszystkie
głupie pomysły przypisywała sobie.Mąż nie ukrywał braku akceptacji
dla koleżanki i jej brata,mówił ,że sprowadzą córkę na złą drogę .
Nad nimi nie ma pieczy .Chłopak ma 18 lat rzucił szkołę ,palenie
zioła nie uznaje za narkotyzowanie się bo w innych krajach jest
legalne. Wpaja to mojej córce.
Od października odkrywam coraz gorsze sprawki córki.
Zaczęłam spostrzaegać ,że giną mi pieniądze , początkowo podejrzenie
padło na dwie osoby córkę i ośmioletniego chłopca ,który często
przychodzi do młodszej córki.
Poparu dniach zginęła jeszce większa kwota . Teraz jednak
wykluczyłam całkowicie ośmiolatka.Córka wyparła się wszystkiego.
Wprowadziłam stan wyjątkowy -nikt nigdzie nie wychodził poza pracą i
szkołą i mieliśmy wypracować poprzez rozmowy i różne pomysły
na "złodzieja" i sposób zniknięcia kasy .
Córka jakoś nie miała pomysłów , nawet zdziwiłam sie że nie rzuciła
podejrzeń na tego ośmiolatka .
Pytałam czy nikt jej nie grozi,może ktoś był w domu - zaprzeczała .
Okazało się ,że w dzien w którym zorientowałam się że kasa
zniknęła , córka wraz z sąsiadką była na wagarach ( koniec
listopada).Wprowadziłam zakaz wychodzenia do towarzystwa.Pozwoliłam
przychodzić do domu towarzystwu .
Przed świętami córka uczestniczyła w składkowym piciu .Do
szkoły przyszła pod wpływem alkoholu. W grupie była jej koleżanka.
Zabrałam internet i telefon ,zabroniłam kontaktów.
W Sylwestra wyszłam z córką tylko by złożyć życzenia (chłopak).
Już wtedy zaczął przekonywać mnie że trzeba wybaczać życzył mi dużo
pieniędzy.....
Wczoraj córka ze szkoły wróciła podłamana.Od razu to zauważyłam .
Nie chciała jeść obiadu.Stanowczo odmówiła.Doprowadziła tym do
napiętej atmosfery, ale postawiła na swoim.
Wcześniej odchudzała się ...ma kompleksy na punkcie
swojej "tuszy"wzrost 172 cm waga 60 kg
Wieczorem trochę uspokoiło się zaczęła prosić o wyjście na godzinkę.
Powiedziałam ,ze chlopak może przyjść ,ale ona musi ponieść karę, bo
tacie nie było przyjemnie chodzić do szkoły i odbierać dziecko z rąk
policji.
Pod moim okiem pozwoliłam wejść na GG i rozmawiać z
chłopakiem .Chłopak odmawia przychodzenia do naszego domu, mimo że
my tylko wymieniamy grzecznościowe Dzień Dobry.Zarzuca nam chęć
rozdzielenia ich.obarcza nas odpowiedzialnościę za ewentualny rozpad
ich związku.
Co dalej ?


W Wiogilię
Obserwuj wątek
    • mama-cudownego-misia Re: wybryki 15-latki 04.01.08, 11:10
      hmmm... Może mniej kontroli?
      15-latka wypróbowuje rodziców. Normalka. Szuka akceptacji w grupie
      rówieśniczej. Normalka (że grupa niezbyt ambitnie dobrana, bo innej
      nie ma, to inna sprawa). Popala i się upiła. Normalka.
      Proponuję poselekcjonować zakazy, nakazy i oceny na te mądre (nie
      kradnij, nie wychodź w nocy, nie pij, nie pal) i te naruszające jej
      godność i aż kuszące, żeby się postawić: kontrolowanie gadu,
      pozwalanie na spotkania ze znajomymi tylko w domu, ocenianie, że
      znajomi są be (a niby jakich ma mieć innych? To nie ona się
      przeprowadziła na wieś, tylko Państwo ją przeprowadziliście).
      Dodatkowo proponuję z nią porozmawiac o seksie (również o tym,
      dlaczego jest na to za wcześnie) i zabezpieczaniu się. Najwyższy
      czas.

      Ma Pani mądrą, dobrze się uczącą córkę, która przechodzi nastoletni
      okres buntu. Naprawdę nie można od niej wymagać, żeby zachowywała
      się jak dorosła, ale też nie można jej traktować, jak małe dziecko,
      i ingerowac w każdą sferę jej życia.
      • verdana Re: wybryki 15-latki 04.01.08, 13:43
        Mysle, ze to reakcja na totalna kontrole wczesniej - oczekujecie, ze
        będziecie regulowac wszystkie kontakty corki z rówiesnikami, oceniać
        kto sie nadaje a kto nie. W dodatku przeprowadziliscie sie w
        miejsce, gdzie corka nie ma żadnego wyboru - może przyjaźnić się z
        ta jedna dziewczyna - albo z nikim. Moze należalo i o tym pomysleć
        przed przeprowadzką.
        Dzieciom trzeba powoli poluzowywać "smycz" - u Was najwyraźniej
        poluzowania nie było, wiec "smycz" zostala po prostu zerwana. I to,
        co opisujesz, to juz próba sił. Nie wierzę, ze rodzice moga taka
        próbe wygrac... szczególnie, ze postawiliscie na wzmozenie kontroli
        i pozbawienie jej całkowicie mozliwosci decydowania o sobie.Możecie
        doprowadzić do takiego buntu, ktory zniszczy zycie i Wasze i Waszej
        córki.
        • kicia031 Re: wybryki 15-latki 04.01.08, 14:21
          Ja jestem liberalna matka ( I bylam buntownicza nastolatka) ale
          niestety nie jestem sklonna sie zgodzic z przedmowczyniami. Sorki,
          ale 15-latka przychodzaca pijana do szkoly, co konczy się wzywaniem
          policji i palenie marihuany nie miesci się w moich standardach
          normalnego nastolatkowego buntu. Co innego napic się na imprezie, a
          co innego pprzyjsc w takim stanie do szkoly, no ludzie, to świadczy
          o całkowitym zaniku zdrowego rozsadku i instynktu samozachowawczego.
          Na mój gust, dziewczyna się nudzi i nie ma odpowiedniego dla siebie
          towarzystwa. Dziewczyny słusznie piszą, ze przeprowadziliście się na
          wies, nie biorac pod uwagę potrzeb kulturalnych i towarzyskich
          waszej corki. Ona potrzebuje możliwości uczestniczenia w ciekawych
          zajeciach dodatkowych, znalezienie sobie jakiejs pasji, która ja
          pochłonie, a przy okazji i towarzystwa młodzieży, która intereuje
          się czyms innym niż tylko chodzeniem ze sobą, alkoholem i
          narkotykami.
          • wiol-a12 Re: wybryki 15-latki 04.01.08, 21:33
            Dzięki, już myślałam ,że wszyscy uznają skręty,i inne wybryki za naturalne
            zachowanie piętnastolatki.
            Ja nigdy nie miałam okresu buntu , moi rodzice nie mieli tych problemów
            ,myślałam ,że i mnie to minie.Niestety.
            Ja staram się żyć wg określonych zasad , czasem jednak jestem skłonna do
            ustępstw.Jednak to przeważnie odwraca się przeciwko mnie.
            Myślę tu o sytuacji, gdy na weselu kuzynki pozwoliliśmy córce wypić kieliszek
            wódki. Myślę , że to pozwoliło jej poczuć się ważną i dorosłą a teraz są tego
            skutki.
            Jeśli chodzi o przeprowadzkę to nie była dla nas łatwa decyzja.
            Rozważaliśmy wszystkie za i przeciw.
            Mieszkaliśmy w zawilgoconym jednopokojowym mieszkaniu bez wygód w "MIEŚCIE".
            Mieszkanie było przyznane przez Urząd Miasta dla naszej wówczas trzyosobowej
            rodziny. Nie stać nas było na kupno lepszego.
            Córka jest alergikiem i ma astmę (teraz zaleczoną),często chorowała.
            Obecnie warunki mieszkaniowe są bardzo dobre.
            Mieszkanie ma 100 m2 jest suche ,na piętrze z wszystkimi wygodami . W rok po
            przeprowadzce córkę przestały nękać napady duszności.
            Dzięki nowym warunkom zdecydowaliśmy się na drugie dziecko .
            Wiedzieliśmy ,że nie będzie łatwo ,jednak w mieście jest też wiele zagrożeń i
            nie sądziliśmy ,że wieś pod tym względem będzie gorsza.
            Nie ograniczamy córce dostępu do ciekawych zajęć , (mamy auto i możemy dowozić
            ją, a w ostateczności jest też komunikacja podmiejska) tyle ,że ona nie wie co
            chciałby robić i najlepiej byłoby , by to samo chciała robić jej koleżanka.
            W szkole są różne kółka: polonistyczne ,plastyczne ,muzyczne matematyczne ,ale
            nie dla niej ... geograficzne ,ze względu na częste wycieczki nawet jej
            odpowiadało ,ale jeśli koleżanka nie jechała to była denna wycieczka. W
            rezultacie rezygnuje.
            Myślałam o kursie tańca , bo nałogowo ogląda Dirty Dancing ,
            ale sama- nie chce .
            W sprawie pieniędzy przyznała sie gdy wyszła sprawa z alkoholem, wcześniej
            zaprzeczała.
            Gdy spytałam na co poszły te pieniądze ,wymieniła słodycze i lakiery do paznokci
            ,jednak potrafiła w pamięci wyszukać zakupy jedynie na 150 zł a gdzie drugie
            tyle nie potrafiła wyjaśnić .Powiedziała ,że rozeszło się i nie wie gdzie .
            A jak myślicie , gdzie lakiery ?
            U koleżanki!
            Ja wątpię ,że córka nie wie gdzie dała pieniądze , tylko to jeszcze ukrywa.
            Zazwyczaj jest tak ,że wyjawia prawdę ,gdy nabroi coś nowego.
            Teraz nie wiem czego mogę spodziewać się .... rozmawiam z córką na temat seksu
            ,ale mam wątpliwość ,czy nie jest to czcze gadanie .
            Nie , nie prawię morałów, ona zapewnia mnie ,że jeszcze o tym nie myśli ,albo
            uważa ,że to zbyt wcześnie na utratę dziewictwa.
            Jednak pytania ,co zrobiłabym gdyby była w ciąży każą rozważać podjęcie kroków w
            sprawie zapewnienia zabezpieczenia .
            Proponowałam wizytę u ginekologa ,powiedziała że nigdzie nie pójdzie bo to
            jeszcze nie jest jej potrzebne.
            Mimo wszystko zamierzam ją tam zaprowadzić , myślę o szczepionce przeciw
            nowotworom macicy...stosuje się ją u dziewcząt ,które jeszcze nie rozpoczęły
            współżycia.
            Mam nadzieję ,że zdążę , a wizyty nie potraktuje jak zaproszenia do współżycia
            seksualnego....

            • kasiakosiba14 Re: wybryki 15-latki 05.01.08, 20:20
              W 100% Cię rozumiem i współczuję kłopotów z córką.Ja też mam kłopoty
              z synem 16 letnim.To nie koniecznie jest wynikiem błedów
              wychowawczych.Nikt z nas nie jest wzorowym rodzicem,ale myślac w ten
              sposób,że popełniłam błedy i dlatego moje dziecko jest problemowe
              oznaczałoby,że rodzice dzieci,które nie stwarzają większych
              problemów nie popełnili żadnych błędów wychowawczych.Błedy
              popełniamy wszyscy,ale to jakie problemy mamy z dziećmi wynika
              bardziej z ich charakteru niż sposobu wychowywania.Ja wychowałam się
              w rodzinie dysfunkcyjnej delikatnie mówiąc gdzie alkohol awantury i
              inne rodzaje uzależnien były na porządku dziennym.Byłam na zmianę to
              pozostawiana sama sobie to nadmiernie kontrolowana.Jak wspominam
              istny koszmar,a jednak nigdy nie było ze mną kłopotów.Nie wpadłam w
              złe towarzystwo nie dałam sie przekonać do czegoś co nie było w
              zgodzie z moimi przekonaniami.A mój syn któremu staram się i
              zapewniam normalny dom w którym ma poczucie bezpieczeństwa ,staram
              się wychowywac go rozsądnie nie przeginać w żadna stronę wywija nam
              takie numery,że patrzę widzę i nie wierzę.Tylko,że z nim już
              wcześniej były problemy najpierw malutkie potem coraz większe i
              wieksze.Najpierw ludziliśmy się,że z tego wyrośnie ,że zmądzeje ale
              było coraz gorzej.Już w podstawówce nie miał specjalnie chęci do
              nauki ale pilnowałam i uczył sie dobrze pozatym były problemy z
              zachowaniem zawsze razem z kilkoma kolegami oberwali uwagę.Z każdym
              rokiem było gorzej ,ale nie bardzo źle przełom nastąpił w 2 klasie
              gimnazjum kiedy syn nie zdał.Zaczęły się papierosy ,2 incydenty z
              alkoholem tyle ze nie w szkole,wagary,Powtwrzał 2 klase do 3 zdał
              tylko dlatego,że nauczyciele go przepchnęli.powtarzając 2 klasę
              zaliczył ucieczkę z domu na szczęscie nie było go tylko 1 noc,ale to
              co przeżyliśmy to horror.3 klasę zaczął wagarami zbliża się koniec
              semestru,a on zaledwie od 3 tyg chodzi do szkoły bo wcześniej bywał
              średnio raz na 2 tyg 1 dzieńwtedy gdy wiedział,że rodzic będzie w
              szkole.Pod koniec listopada uciekl z domu i tym razem nie było go 2
              tyg.Powodem 1-ej ucieczki było jak powiedział koleżance to,że za
              często(co 2 tyg) bywamy w szkole i go kontrolujemy,a drugiej bo ma
              kare na telewizję komputer i wychodzenie(karę ma za wagary i
              nieuczenie się)a więc na własną prośbe bo warunki ustaliliśmy
              wcześniej,a wybór należał do niego.Teraz grozi mu kurator w dalszej
              perspektywie osrodek musi się stawiać co m-c na komendzie.Jednak
              myśle ,że nie to jest powodem tego,że zacząl chodzić do szkoły tylko
              fakt,że sam już ma dość tej walki z nami te 2 tyg dały mu w kość
              wrócił potwornie chudy istny oświęcim i chyba zdał sobie sprawę,że
              nie jest jeszcze w stanie funkcjonować bez rodziców.musiał się sam o
              tym przekonac.Moje prośby tłumaczenia nie zdają się na nic jak
              grochem o ścianę.wychowywanie go kosztuje mnie masę nerwów i zdrowia
              i czasem mam naprawde dosć chętnie bym odpuściła bo nie widzę już
              chwilami światełka w tunelu,ale wiem,że nie mogę bo jestem za niego
              odpowiedzialna,że to mój obowiazek.nie pomogły nawet wizyty u
              psychologów po prostu nic do niego nie dociera.O wszystkim musi
              przekonac sie na własnej skórze ....Teraz wymyślił sobie,że idzie do
              technikum i jest pewien że przyjmą go z zachowaniem nagannym
              jedynkami od góry do dołu i nieklasyfikowaniem.Tłumaczyłam już
              dawno,że od ocen zależy czy bedzie miał wybór szkól czy nie ,ale on
              wie lepiej...Opisałam to i tak w dużym skrócie bo wszystkiego się
              nie da,ale wierzcie mi ,że to okropne patrzeć jak dziecko marnuje
              swoją szansę i być bezsilnym .
              • wiol-a12 Re: wybryki 15-latki 06.01.08, 04:49
                Postępujesz podobnie jak ja . Zawsze staramy się wyznaczać granicę tolerancji ,
                którą dzieci przekraczają.
                Uważam ,że jasne zasady i konsekwencja to dwie cechy ,które powinny być bazą w
                wychowaniu.
                Widzisz , jednak ,tak może być w twoim domu i w moim ,ale na zewnątrz panuje
                prawo buszu . Dzieci mają swój rozum i szybko orientują się ,że nie wszędzie
                jest tak jak w domu .Nie wszyscy kierują się tymi zasadami co my i
                niejednokrotnie lepiej na tym wychodzą.
                Weźmy sytuację ze szkoły : siedmioro dzieci złożyło się na alkohol wypiło i
                spokojnie poszło do szkoły sądząc ,że nikt nie rozpozna ich stanu .Stało się
                inaczej. Wezwano rodziców i policję , zrobiono aferę.Mój mąż był chyba pierwszy
                po dziecko (o 10:00), przeżył to okropnie. Niektórzy stawili się nawet przed
                15:00 kiedy policja odjechała.
                Policja podczas interwencji informowała ,że może zakończyć sie to sądem rodzinnym.
                Córka jako jedyna ma karę . Jeden z chłopców po incydencie pojechał do kolegi
                dopić. Inni też mieli luzy.
                Po świętach ,córka dowiedziała się, że ten który, zorganizował wódkę i ma na
                koncie kilka innych wybryków ,dostał pozytywną opinię ze szkoły do
                przedstawienia dla kuratora ,który został mu przysądzony za wcześniejsze sprawki .
                Co o tym ma sądzić moje dziecko??
                Według mnie powinno dążyć się do wyjawienia skąd mieli alkohol i być
                konsekwentnym .Jeśli przekonają się ,że to było czcze gadanie ,będą robić to
                częściej śmiejąc sie nam w twarz.
                Wiem jednak ,że ciągłe karanie i ograniczanie jest niebezpieczne. Wiem
                ,że nie mogę tego ciągnąć długo.Odwiesiłam widywanie z chłopakiem ,bo wiem że z
                tym nie da się wygrać ,ale warunkuję tę możliwość za dobre sprawowanie.
                Rozmawiam o seksie ,bo wiem ,że to może być kolejna niespodzianka.
                Córka mówi ,że o tym będzie chciała rozmawiać za trzy lata .Ja stwierdziłam ,że
                będziemy mówić teraz ,a za trzy lata ,czy kiedy indziej będzie mogła z tego
                skorzystać. Uśmiecha się....
                Jedna z matek doradzała mi, by pozwolić córce samej decydować.
                Wręcz powiedzieć ,że nic mnie nie obchodzi gdzie idzie i co robi, że odtąd
                odpowiada sama za siebie....Twierdzi ,że to skutkuje piorunująco ,że co
                dozwolone nie smakuje już tak dobrze.
                Kusi mnie to, jednak myślę ,że muszę dopilnować ,by dobrze skończyła gimnazjum i
                wybrała jakąś szkołę , bo nim pójdzie po rozum do głowy może minąć trochę czasu
                i może być za późno .
                • modonia Re: wybryki 15-latki 07.01.08, 11:27
                  Koleżanka mojej znajomej ma syna z którym sobie zupełnie nie radziła. Chłopak
                  inteligentny, ale lgnął zawsze do najgorszego towarzystwa. Przenosili go kilka
                  razy do różnych szkół, za kazdym razem jego kumplami stawały sie dzieci
                  sprawiające duże problemy ze swoim zachowaniem. Zdesperowani posłali go do
                  katolickiej szkoły męskiej z internatem. No i pomogło. Chłopcy poprostu nie
                  mieli czasu na głupoty. Rano pobudka, modlitwa, sprzatanie, szkoła, dyżury na
                  stołówce, nauka, no i czas wolny. Oczywiście niektórzy nie zgadzają się z tymi
                  metodami, ale właśnie one poskutkowały. Chłopak jest na trzecim roku studiów,
                  nie pali, nie pije. Nie koniecznie musisz wybierać szkołę z dużym rygorem, ale
                  warto to przemyśleć. Oni naprawdę mają doświadczenie z młodzierzą. Mój syn
                  chodził równierz do katolickiego liceum, ponieważ miałam pewność, że nie będzie
                  w klasie narkomana ani nikogo pijanego. Osoby za takie przekroczenia byłyby
                  usunięte ze szkoły. W szkole publicznej nie jest to możliwe.
                  • mosieza Re: wybryki 15-latki 07.01.08, 13:02
                    Sama byłam bardzo trudnym dzieckiem. Mając 13 lat przechodziłam tak
                    zwany okres buntu- nieciekwe towarzystwo, koleżanka której nie
                    znosili moi rodzice i robienie róznych głupich rzeczy. Ze szkołą
                    akurat nigdy nie było problemu zawsze miałam 100% frekwencji ale nie
                    z powodu checi zdobywania wiedzy ale z powodu możliwości robienia
                    różnych durnych rzeczy na lekcjach i przerwach. Ach ile to mama się
                    nie ogadała próbując przy tym zgrywać moją najlepszą koleżankę a jak
                    przyszło co do czego (gdy powierzałam jej tajemnicę) to
                    wykorzystywała wszystko przeciwko mnie. W dzieciństwie często też
                    byłam bita przez obojga rodziców. Ojciec straszył mnie szkołą o
                    zaostrzonym rygorze- totalna bzdura!! Oj ile to ja zakazów i nakazów
                    nie miałam tylko co z tego jak nigdy się do nich nie stosowałam albo
                    owszem zastsowałam się ale potem wywinęłam im taki numer że siwych
                    włosów przybywało. Zmienili mi szkołę- i co z tego jak znalazłam
                    sobie jeszcze lepsze towarzystwo. Przełom nastąpił u mnie gdy mój
                    tata powiedział mi: dziecko nie mam już do Ciebie siły od tej pory
                    rób co chcesz.no i zakazy i nakazy się skończyły.a ja poczułam że
                    moi rodzice nie chcą traktować mnie już jak małego dziecka tylko jak
                    młodą kobietkę od której wymaga się przede wszystkim rozwagi.
                    Dzisiaj mam 21 lat, studiuję resocjalizację i mam połroczną córcię.
                    Teraz wiem, że z dzieckiem od najmłodszych lat trzeba rozmawiać,
                    wprowadzać w dorosłe życie nie nakazami i zakazami ale przykładem.
                    Kiedy moja córka będzie w wieku dorastania będę starała się by miała
                    do mnie zaufanie a jej znajomi będą zawsze mile widziani w naszym
                    domu, gdy jednak nie będzie mi to towarzystwo odpowiadało nie będę
                    zakazywać jej kontaktów tylko będę starała się jej jakoś tłumaczyć
                    że nie są warci jej przyjażni- ale i tak sama sobie przyjaciół
                    wybierze. Alkohol czy papierosy? o szkodliwości trzeba mówić i
                    konsekwencjach a jeśli bardzo będzie chciała palić to skoro jest
                    taka dorosła to niech pali ale za swoje pieniądze- ciężko zarobione.
                    Przede wszystkim trzeba dziecko starać się zrozumieć, dawać oparcie,
                    poświęcać swój czas i uwagę- u mnie tego zabrakło być może między
                    innymi dlatego tak się zachowywałam.żeby zwrócić uwagę. Dziecko nie
                    jest złe a jego niewłaściwe zachowania nie wynikają ze złego
                    wychowania tylko z problemów z którymi sobie nie radzi.

                    A tak na marginesie zioło np. w Holandii nie jest dozwolone tylko
                    zakazane ale posiadanie lub palenie nie podlega karze. :/
                    • wiol-a12 Re: wybryki 15-latki 07.01.08, 21:39
                      Hmm mądrze piszesz , dałabym głowę ,że jak byłam w tym wieku co Ty tak samo
                      myślałam , ba nawet urzeczywistniałam to w praktyce .Moja córka miała już roczek .
                      Dużo rozmawiałam ,ze swoją córeczką, chodziłyśmy na spacery , odkrywałyśmy
                      świat.Do szóstego roku czytałam jej bajki do snu później to ona czytała ja tylko
                      przy niej trwałam.Zawsze służyłam pomocą , pocieszałam ,gdy miała problemy z
                      rówieśnikami.
                      Od 9 roku dziecko zaczęło wychodzić do towarzystwa (poza domem) nadal było ok.
                      Często wpadała w kompleksy z powodu swego wyglądu , ubioru itp
                      Bardzo uzależniła się od zdania swojej najbliższej koleżanki .Jeśli ta
                      stwierdziła że w czymś źle wyglądała ,córka gotowa była wrócić się z przystanku
                      do domu i przebrać się( nawet jeśli to była nowa ,modna rzecz , która wcześniej
                      ją uskrzydlała).
                      Z takich dołów nie tylko na tle wyglądu musiałam wyciągać ją sama.
                      Nie jest tak ,że wybieramy znajomych dla córki.
                      Nie mówimy jej by nie kolegowała się z tą koleżanką ,choć nasi znajomi już dawno
                      dziwili sie że pozwalamy tej dziewczynie utrzymywać kontakty z córką.
                      Nasze uwagi są kierowane do córki by uważała i nie zawierzała koleżance
                      wszystkich swoich sekretów.(szczególnie chodzi o uczucia)
                      Znamy jej podłe zachowanie w stosunku do córki gdy chce sie odegrać.

                      Tak jak Ty zawsze wierzyłam ,że mówienie dziecku co wolno a czego nie , nic nie
                      da jeśli nie będzie poparte moimi i męża czynami.
                      I co ?
                      Nigdy nie byłam uległa wobec koleżanek i kolegów.Zawsze moje przekonania
                      choćbym miała zostać sama były nie do naruszenia.
                      Mój mąż też broni swoich racji.
                      Ona jest inna.
                      Zawsze pieniądze mogły leżeć na wierzchu ,teraz nawet w ukryciu nie są
                      bezpieczne.Możliwe ,że brała bo nie sądziła że sie wyda i teraz nie powtórzy sie
                      to ,ale ja już nie mam tej ufności co wcześniej.
                      Picie ,palenie ,a już narkotyki nigdy nie wchodziły w grę
                      I co ?
                      To nie jest takie proste sama nie wiem kiedy ten kontakt z córką tak osłabł
                      Jej zachowanie w ostatnich trzech miesiącach było jak pod czyimś wpływem - sekta
                      narkotyki.Brak logicznego myślenia.
                      Teraz jak jest w domu bo ma karę jest ok.
                      Jak tylko wychodzi do koleżanki płata figle.
                      • mosieza Re: wybryki 15-latki 08.01.08, 09:56
                        Dlaczego córka ma takie niskie poczucie własnej wartości?od zawsze
                        taka była? a może w szkole miała jakieś problemy, może ktoś się
                        zniej wyśmiewał tylko nic nie mówiła? Może wizyty u psychologa
                        pomogą?? ja chodziłam na terapię dzięki niej wiele zrozumiałam i
                        zaczęłam patrzeć inaczej na pewne sprawy. Warto spróbować (tylko nie
                        tak że pani na siłę wchodzi z córką do gabinetu gdy ona tego nie
                        chce- pamiętam jak robiła to moja mama, albo jak po wizycie u Pani
                        psycholog ciągle powtarzała mi że ona wie że ja na nią skarżę i że
                        ja obmawiam- to naprawe nie pomagało a wręcz uniemożliwiało mi wiele
                        rzeczy. Warto spróbować wszystkiego za nim wyśle się dziecko do
                        szkoły o zaostrzonym rygorze bo w takich szkołach nie do końca jest
                        tak jak mówią...
                        • wiol-a12 Re: wybryki 15-latki 08.01.08, 15:34
                          Nie wiem dlaczego czuje się mniej wartościowa. Zawsze oglądała się
                          na innych. W poprzednim miejscu miała wpływ na nią Nikola też
                          sąsiadka ,ale innym potrafiła się postawić.Teraz ma Edytkę reszta ma
                          mniejsze znaczenie ,choć jakieś też ma. Jeszcze rok temu nie ciągło
                          jej do towarzystwa wioskowego .Raczej wolała przebywać ze swoją
                          koleżanką , a jak ona szła do świetlicy moja córka wracała do domu i
                          była zła, nie miała z nimi jednak wspólnego tematu(grając w tenis
                          stołowy popalali trawkę i pili alkohol -przeważnie piwo).

                          Od wakacji "wydoroślała"-znalazła wśród nich chłopaka (brata
                          swej "najlepszej koleżanki) i zaczęło się .
                          Już w momencie podbierania kasy rozważałam psychologa , jak
                          doszło do incydentu z alkoholem za pośrednictwem szkoły złożyłam
                          wniosek o poradę psychologa.
                          Córka odebrała to jako moje dziwactwo ,bo jej zdaniem nikt nie robi
                          z tego zdarzenia tragedii , nikt nie miał za to kary tylko ona .
                          Przekonałam ją że musimy się poradzić specjalisty bo nie umiemy
                          dogadywać się a nie chcę by doszło do czegoś nieodwracalnego .
                          Córka nie potrafi myśleć perspektywicznie, nie ma zahamowań ani
                          obaw,
                          że bedą z tego jakieś konsekwencje . Miałam wrażenie ,że działa jak
                          nakręcona.
                          Nigdy nie biliśmy córki zawsze rozmawialiśmy , może czasem nerwowo i
                          głośno , ale nie trzaskaliśmy drzwiami i nie czekaliśmy aż samo
                          jakoś się wyjaśni . Zawsze wyczerpywaliśmy temat do końca ,czasem z
                          przerwami ,ale wracaliśmy do tematu na gorąco.
                          Córka wie czego od niej oczekujemy . Nie mamy chorych ambicji ,by
                          była wzorowym uczniem , ale odrabianie lekcji jest obowiązkowe ,a
                          przygotowanie do lekcji to nie tylko spakowanie zeszytu.
                          jedynka może być ,ale pięć za brak zadania domowego ! To przesada!
                          Kiedy przestałam ufać jej zapewnieniom ,że jest przygotowana do
                          lekcji zaczęłam kontrolować wyrywkowo zeszyty. Powstał bunt ,bo nie
                          jest małym dzieckiem.
                          Wczoraj w 10 minut przyswoiła sobie temat z poprzedniej lekcji
                          (sprawdziłam)i za to mogła wejść na GG.
                          Stopniowo będę rozszerzać zakres nagród .Teraz to nie jest trudne ,
                          kiedy zabrałam niemal wszystko . Nie zabieram możliwości spotykania
                          sie z chłopakiem .Nawet oznajmiłam córce ,że wybiorę się z nią do
                          ginekologa ,by mogła zabezpieczyć się w razie "W"
                          Zrobiła wielkie oczy , dodałam ,że nie chciałabym ,aby tak wcześnie
                          zaczynała ,ale skoro jest chłopak to należy liczyć się ze wszystkim
                          a nie oczekuję ,że przybiegnie do mnie z zapytaniem o pozwolenie.
                          Dodałam ,że w tej kwestii decyzja należy do niej.
                          • ilobob wybryki 15-latki 16.03.08, 16:05
                            Może trzeba zadać córce pytanie, czego dokładnie chce. Jeśli chodzi o alkohol i
                            narkotyki, to mogą one być tylko środkami aby utrzymać się w towarzystwie, aby
                            mieć pewien status.

                            Innym dzieciakom trudno jest zaimponować (dlatego, że dzieci sa z natury
                            wybredne), czymś innym niż pieniędzmi i rzeczami którymi można za nie kupić
                            (alkohol, narkotyki).

                            Skoro pieniądze są jakimś elementem dzięki któremu dziecko zyskuje uznanie
                            rówieśników (bo raczej nie wydaje mi się, że zyskuje wybrykami, wygłupami, po
                            zażywaniu środków), to może oznaczać, że dziecko samo nie musi zażywać tych
                            środków aby otrzymać to czego pragnie.

                            Może alkohol i narkotyki wcale nie są tym co dziecko pragnie, może po prostu
                            chce przebywać z tymi ludzmi i otrzymywać od nich oznaki że jest akceptowane.

                            Dlatego może warto pomyśleć o tym jak jednocześnie sprawić aby dziecko otrzymało
                            to czego chce, czyli uznanie rówieśników, a z drugiej strony przeszło przez ten
                            okres, zanim nie znajdzie innego towarzystwa, w miarę najbezpieczniej (czyli bez
                            alkoholu i narkotyków). Skoro te dzieciaki tak bardzo tego chcą, to niech się
                            zatruwają, ale może państwa córka tak na prawdę tego nie potrzebuje.

                            Może jej spotkania z rówieśnikami mogą wyglądać inaczej, że stara się wspólnie
                            (wspólnie, bo pewnie jej koledzy i koleżanki się starają i mają swoją rolę) aby
                            całe jej stado było zadowolone, czyli (znając dzieciaki w tym wieku) będzie
                            pomagała w zdobyciu jakiś pieniędzy lub organizować jakieś zajęcia, ale sama nie
                            będzie spożywać alkoholu lub narkotyków. Bo to zdobywanie alkoholu, albo
                            narkotyków, jest dla dziecka jakimś zajęciem. Może warto nauczyć dziecko aby nie
                            odczuwało , że coś je ominęło jeśli się nie napije.

                            I może w tym właśnie objawia się państwa rola, aby pomóc dziecku nauczyć się jak
                            zdobyć trochę pieniędzy (lub jeśli państwo na to stać, może mogą dawać jej
                            kieszonkowe) i zyskać to co naprawdę chce. Nauczyć jej postawy, bardziej dla
                            innych mniej na siebie, dzięki której napewno zyska, a niewiele straci
                            (przynajmniej zdrowotnie).

                            Bo alkohol napewno dla niej jest męczący, a narkotyki nie są zaspokojające, więc
                            może nie musi od tego uciekać lub zrywać z tym, ale w pewien sposób akceptować
                            to u innych ale samemu decydować o sobie.
    • magoch Re: wybryki 15-latki 08.01.08, 18:21
      wiol-a12 napisała:

      > Chłopak ma 18 lat rzucił szkołę ,palenie
      > zioła nie uznaje za narkotyzowanie się bo w innych krajach jest
      > legalne. Wpaja to mojej córce.

      Kiedy okazało się, że nasz syn ma problem z narkotykami, wśród
      licznych błędów, które nam zarzucał, znalazł się jeden
      zadziwiający: "źle mnie wychowaliście, bo jestem zbyt ufny". Zaufał
      komuś, komu nie powinien. My nie byliśmy autorytetami w kwestii
      palenia marihuany. Rzadko który rodzic jest ;) Wiedzieliśmy
      jedynie, jak to się może skończyć. Zaczęliśmy szukać pomocy.

      Nie chciałabym, żebyś wpadła w panikę. Uważam, że postępujecie
      rozsądnie, stawiając granice. Dobrze byłoby, żebyście porozmawiali z
      osobą, która zajmuje się problemem uzależnień i wspólnie ocenili
      zagrożenie.

      > W Sylwestra wyszłam z córką tylko by złożyć życzenia (chłopak).
      > Już wtedy zaczął przekonywać mnie że trzeba wybaczać życzył mi
      dużo
      > pieniędzy.....

      Oby tych życzeń nie składał jedynie z myślą o zapewnieniu sobie
      źródła gotówki na zakup narkotyków. Wiem, brzmi to strasznie, ale
      doświadczyłaś już kradzieży w swoim domu, więc wiesz o czym mówię.

      Pozdrawiam,
      Małgorzata
      • mosieza Re: wybryki 15-latki 09.01.08, 10:04
        Widać córka za wszelką cenę chce być traktowana jak osoba dorosła
        więc jeżeli chce byście tak do niej podchodzili tłumacz jej że skoro
        tak chce to zgoda ale osoba dorosła zachowuje się dojrzale, rozumie
        zagrożenia i skutki zarzywania nakrotyków i picia alkoholu itp.a
        przede wszystkim ustalcie rozsądne granice na które obie strony się
        zgadzają. To bardzo ważne by nie naruszać wolności i godności
        dorastającej córki. chyba wiesz o czym mówię. Co do ginekologa to
        mam inne zdanie na ten temat- ja z mamą nigdy w życiu nie poszłabym
        do takiego lekarza. Ale jeżeli u Was w domu zawsze rozmawiało się na
        takie tematy oraz tematy seksu bez skrępowania to czemu nie. Choć ja
        uważam że jeśli już tak bardzo musisz z nią iść do gin. to nie mów
        jej że powodem wizyty jest antykoncepcja tylko może właśnie ta
        szczepionka przeciwko rakowi szyjki macicy?? swoim "gadaniem" o
        zabezpieczaniu się w końcu popchniesz ją do seksu. Owszem takie
        rozmowy są potrzebne ale nie 15 razy na miesiąc tylko raz a
        porzadnie: metody zabezpieczania, skutki współżycia itd. Ja bym tak
        wolała.
        a ten psycholog to musi być załatwiany przez szkołę?? nie lepiej
        gdzieś do poradni w mieście? potem w szkole każdy będzie mówił o tym
        że chodzicie do psychologa. A po co? może dlatego w córce budzi to
        taką negację.
        Niestety w zyciu tak jest że jeden jest bardziej uległy względem
        innych drugi wogóle. Tylko częściej okazuje się że bardziej jesteśmy
        skłonni do tych złych wpływów. Więc jeżeli nie radzicie sobie z
        tłumaczeniem córce co jest złe a co dobre może warto zasięgnąć tej
        porady psychologa? Może najpierw sama pójdź powiedz jaki masz
        problem a dopiero potem z córką?
        • wiol-a12 Re: wybryki 15-latki 09.01.08, 13:06
          Znasz powiedzenie "tonący brzytwy się chwyta"
          Tak czuję się .
          Nie widzę wyjścia . Dlaczego przez szkołę ? Bo będzie szybciej,
          prywatnie czekałabym w kolejce do poradni dwa miesiące.
          Dlaczego mówię wprost o antykoncepcji??
          Córka od kilku miesięcy zaskakuje mnie. Jakiś czas temu zadawała mi
          pytania co zrobiłbym gdyby była w ciąży.
          Innym razem opowiadała o koleżankach i nagle zaczęła ,że według niej
          15 lat to za wcześnie, pytała mnie o zdanie.Wiem ,że myśli inaczej i
          to kwestia "chwili"
          Czuję ,że czas pytań się skończył i może przejść do czynów.
          Nie mówiłam ,że wejdę z nią do gabinetu . Ja obawiam się ,że sama
          nie dotrze nawet do przedsionka gabinetu.
          Ja mogę jej towarzyszyć ,ale tylko jeśli będzie chciała wejdę z nią
          do gabinetu.
          Mówisz ,że mogę popchnąć ją do tego....też tak pomyślałam .
          Jednak nie "gadałam" (tylko ufałam ) o ocenach ,o wagarach ,o
          alkoholu ,a o tym że będzie brała pieniądze nawet nie pomyślałam ,a
          i tak pchnęło ją coś do tego.
          Myślę więc ,że postawienie sprawy jasno i danie jej wolnej ręki w
          tej kwestji będzie wyrazem uznania jej dojrzałości.
          Mogę jedynie wskazywać ,że nie zatrzyma chłopaka dzięki temu i żeby
          jeśli zdecyduje się ,robiła to dla siebie jeżeli uważa że tego
          potrzebuje a nie dla niego.
      • wiol-a12 Re: wybryki 15-latki 09.01.08, 11:51
        Jak nauczyć dziecko by nie było ufne??? Jest to możliwe ??
        Nieufne jest chyba to , które doświadczyło wiele zła , przemocy ...
        Czy myślę dobrze ?
        Ja tylko przestrzegałam i informowałam jakie mogą być tego skutki .
        Ale jak wiemy gadanie niewiele daje .
        Moje dziecko mówi jedno ,a myśli i robi drugie.
        Lgnie do osób , które ją wykorzystują i tego nie widzi.
        Córka twierdzi ,że wydała pieniądze na swoje potrzeby ,ale nie umie
        ich wymienić .
        Skoro nie miała sprecyzowanych potrzeb ,zapytałam dlaczego to
        zrobiła i czy nie myślała ,że sprawa wyda się.
        Ona miała nadzieję ,że nikt nie zauważy tego.
        Przecież u nas nigdy nie ma zbyt wielu pieniędzy ,jak moglibyśmy nie
        zauważyć braku 400 zł?! Tymbardziej ,że 300 pochodziło z pożyczki
        jaką zaciągneliśmy na kupno auta!
        Ja myślę ,że to nie słodycze ,albo nie tylko .Córka potrafiła
        sprecyzować zakupy (zaokrąglając wzwyż )na 150 zł .A gdzie teszta?
        Po incydencie z alkoholem bardzo uważałam ,by nie przeciągnąć struny.
        Zakazałam jej wychodzenia ,ale chłopak mógł przychodzić .Teraz
        okazuje się,że to był dobry krok ,bo on próbował obarczyć nas winą
        za rozpad ich związku.
        Córka wie ,że to jej wina i boję sie, że obwinianie siebie może
        doprowadzić do podejmowania decyzji o wynagradzaniu czegoś chłopcu.
        Taka myśl przyszła mi do głowy, gdy córka rzuciła ,że odda nam
        wzięte pieniądze jak jakieś będzie miała , a gdy dostała pieniądze
        od babci wydała je na chłopaka.
        Gdzie jej przyrzeczenie? Już nie chodzi o to ,że jesteśmy mniej
        ważni niż chłopak .Ja oczekuję uczciwej gry i szacunku. Przecież
        mogła przyjść i powiedzieć ,że chce kupić prezent ,to jakąś cześć
        pieniędzy przeznaczyłaby na jakiś drobiazg ,by nie czuć się głupio
        gdy on jej coś da . Ale długi też należy spłacać .
        Tymczasem ona miała gest, kupiła drogą perfumę ,a on przyniósł jej
        malutkie pluszowe serduszko , gdy okazało się ,że ona coś dla niego
        ma .
        Nie zrozum nmie źle , uważam ,że każdy prezent jest godny uwagi ,ale
        chcę wykazać jak bezgranicznie hojna jest moja córka .
        Kiedy pytam jakie mają plany , córka powątpiewa ,że to miłość na
        całe życie. To wynika raczej z niskiej samooceny niż z braku takiej
        nadziei.
        W tym wieku może podejmować desperackie czyny i staram się ją
        ostrzegać ,ale ona dba tylko o jego uczucia i nie myśli o sobie i
        to chyba jest odpowiedź na całą jej bezmyślność.
        • mosieza Re: wybryki 15-latki 09.01.08, 13:12
          400zł? niezła suma chyba faktycznie logicznie nie pomyślała. Resztę
          pieniedzy (skoro mówi że 150zł wydała na sibie) myśle, że dała albo
          chłopakowi albo koleżance. Widać że córka lgnie do osób z bardzo
          mocnymi charakterami a Ci ją po prostu wykorzystują. Co do seksu to
          faktycznie jest możliwe, że aby zatrzymać chłopca przy sobie odda mu
          to co najcenniejsze dlatego warto powiedzieć że nie warto się
          spieszyć bo jeszcze ma na to czas a seks dla zatrzymania kogoś przy
          sobie jest po prostu nierozsądny bo jeśli ma ten ktoś odejść to
          prędzej czy później to zrobi. Więzić w domu jej też kurcze nie można
          ale skoro widzisz że źle jej nie jest jak siedzi zamknięta w domu to
          rób jak uważasz tylko żeby z czasem wagary się nie zaczęły. a moze
          zamiast samzch kar wprowadzc tez nagrody, np.jesli bedziesz uczciwa
          i podciagniesz sie w nauce itp to np. pojedziesz gdzies tam zreszta
          chzyba sama wiesz o czym twoje dziecko marzy i co ja interesuje.
          powiedz tez ze jesli bedzie nie w porzadku wzgledem was to wy
          zaczniecie traktowac ja w ten sam sposob bo od mlodej kobiety wymaga
          sie troche wiecej niz od malego dziecka...
          • wiol-a12 Re: wybryki 15-latki 09.01.08, 14:04
            Właśnie tak robię .
            Przygotowała się do lekcji dostała czasowy dostęp do GG, wczoraj
            pozwoliłam jej wyjść na 1,5 godziny -przyniosła wynik testu z
            matematyki na "4".
            Nie mówiłam ,że nie jest jej źle.
            Ona jest znośna wtedy jak nigdzie nie wychodzi - nie zachowuje się
            opryskliwie -wtedy widzę dawną córkę.
            Ona przeżywa to bardzo , teraz mówi że nic gorszego nie mogłoby jej
            spotkać.
            Obecnie marzeniem jest chłopak.
            Inne rzeczy szybko bledną i przestają być argumentem dla dobrych
            uczynków.
            Tak było z "Sylwestrem".
            Bardzo chciała iść z chłopakiem .Obiecałam ,że pójdzie jeśli uzyska
            średnią 4.0 .Umowa była we wrześniu. I co?
            Nauka nie jest dla niej za trudna (szóstą klasę zakończyła wynikiem
            5.3), motywacja była ,ale samozaparcia brakło.


    • justcam Re: wybryki 15-latki 09.01.08, 18:48
      witaj

      przeczytałam te posty i wszystkie odpowiedzi trochę mam wrażenie po
      nich wszystkich mimo że napisałaś o pomoc to jednak zdaje się że to
      co zrobiłas to wszytko to było co w Twojej mocy i nic wiecej się nie
      da... czy naprawde sie nie da czy jednak w odpowiedziach nie kryje
      się gdzies dobra rada, która dobrze by było zauważyć... Myślę że
      Tobie tez przydała by sie wizyta u dobrego psychloga- troche mi sie
      nie chce wierzyc że do pozaszkolnego są 2 miesieczne kolejki....
      Moze jednak umiał by znaleźć zloty środek po rozmowie z Tobą i
      osobno córką.

      Jeśli chodzi o zainteresowania i pasje dziewczynki mówisz że tak owe
      ma w szkole na miejscu co oznacza że wtym samy środowisku- a moze
      jednak należło by spróbowac ją zachęcić i zaprowadzic na jakies
      ciekawe zajęcia może np teatralne do miejscowości obok moze załapała
      by bakcyla na cos nowego i nieprzecietnego w przeciwieństwie do
      kółka z matematki i znalazła by tez nowe środowisko, nowe cele,
      nowych przyjaciół.... i miala by jakis wybór porównanie... może
      warto coś uczynić a nie tylko ciagle gadać i tłumaczyć bo jest to
      wiek doświadczania a nie słuchania...
      • mosieza Re: wybryki 15-latki 10.01.08, 10:23
        justcam masz świętą rację, przez cały czas próbowałam przetłumaczyć
        to autorce posta. Nie warto mówić że zrobiło się już wszystko tylko
        trzeba myśleć kombinować bo to nie chodzi tu o kogoś obcego tylko o
        własne dziecko. Autorka ciągle pisze że w szkole to w szkole tamto
        radziłam już żeby psychologa poszukać gdzie indziej ale bez odzewu.
        Czasem od tej szkoły trzeba się oderwać bo ile godzin dziennie można
        siedzieć w "budzie". Sama wiem jak było ze mną zajęcia dodatkowe w
        szkole były po prostu nudne aż w końcu mama zapisała mnie na balet
        (tak wybrałam) do ogniska któro mieściło się na drugim końcu miasta
        i chodziłam zawzięcie kilka lat a co wiązało się z tym poznałam nowe
        koleżanki z którymi spotykałam się równhież po za zajęciami...
        • wiol-a12 Re: wybryki 15-latki 10.01.08, 13:20
          Ej ,ej! No nie mówcie ,że nie kombinuję i nie szukam rozwiązania!
          Cały czas coś robię w tym celu !
          Fakt ,że szukam pomocy także u Was , też jest działaniem. Jednak nie
          poprzestaję tylko na tym.
          Szukam psychologa spoza poradni , chciałabym tylko dobrze trafić .
          Szukam interesujących miejsc .Jednak nie jest to proste , to co dla
          mnie wydaje się interesujące , dla niej nie jest . Zaproponowałam
          córce kurs tańca .Stwierdziła ,że jest za stara. Skutecznie
          wyprowadziłam ją z błędu. Powiedziała ,że zastanowi się,
          Boję się ,że decydujący wpływ wywrze znów koleżanka.Córka czasem
          gdy jechała do babci , koleżanka robiła jej wyrzuty, że zostawia ja
          samą i wtedy córka ulegała ,choć nie zawsze.

          Znalazłam też warsztaty teatralne ,ale nie wiem czy to jej
          przypadnie do gustu.
          W moich okolicach nie ma wielu ciekawych propozycji albo są one
          epizodyczne ,a mnie zależy na jakiejś ciągłości.
          Jednak po takich doświadczeniach , będę musiała uzbroić się w
          dodatkową porcję zaufania .

          • ilobob Re: wybryki 15-latki 16.03.08, 16:37
            Może też trzeba wziąć przykład z Jezusa. Nikt nie zaprzeczy, że wśród swoich
            przyjaciół zyskał największy status jaki człowiekowi jest dany.

            Jak do tego doszedł? Urządził ucztę.

            Może to jest przykład jakim córka powinna się sugerować. Wcześniej pisałem, o
            alkoholu i narkotykach, ale nie tylko to jest sposobem aby coś dać z siebie.
            Można przed spotkaniem z kolegami i koleżankami zrobić kanapki (napewno znajdą
            się tacy co to docenią).

            Jezus powiedział bierzcie i jedzcie z tego wszyscy.

            Myślę, że to powinno być w centrum zainteresowań państwa. Jak sprawić aby
            dziecko odczuwało, że naprawde daje coś z siebie i wszyscy są jej za to
            wdzięczni. I myślę że w ten sposób pomoglibyście córce i wszelkie rzeczy jakie
            by się przy tym nauczyła byłyby dla niej wartościowe.
    • kicia031 Mlodsze rodzenstwo 10.01.08, 11:44
      Gdzies sie pojawila informacja, ze macie jeszcze jedno, male
      dziecko. Pojawienie sie rodzenstwa po latch jedynactwa tez moze
      prowadzic do roznych odpalow.
      • wiol-a12 Re: Mlodsze rodzenstwo 10.01.08, 15:08
        Pewnie tak. Jednak to właśnie córka zabiegała o to przez długi czas .
        Usilnie staraliśmy sie by nie dawać odczuć córce że odstawiona jest
        na boczny tor .
        Wiem jednak ,że nawet najmniejszy serdeczny gest więcej w stronę
        młodszej mógł być znaczący.
        Moje dwie córki różnią się od siebie bardzo .
        Młodsza jest uparta i stanowcza. Starsza uległa i zmienna.
        Starsza od dziecka wolała sportowy strój i stroniła od falbaniastych
        sukien , młodsza na odwrót.
        Wracając jednak do sprawy ...nie potrafię powiedzieć czy córka
        odebrała kiedyś że jest mniej ważna ,czy chowa jakąś urazę.
        Był czas ,kiedy dopytywała się ,czy ja kocham ,wtedy potwierdzałam i
        tuliłam .

        Jak Waszym zdaniem powinnam postąpić:

        1 Latem córka powiedziała ,że nie chce chodzić z nami do
        kościoła ,tylko z koleżanką .
        Dotknęło mnie to trochę ,a raczej zrobiło mi się przykro .Jednak
        córka argumentowała to tym ,że w tym wieku nikt już nie chodzi z
        rodziczami do kościoła.
        Doszło do scysji, ale w końcu dałam jej wolną rękę.
        Trochę dziwnie to wyglądało ... rodzice jadą autem a córka z
        koleżanką autobusem.
        Oczekiwałam od córki odpowiedzialnego zachowania i ufałam jej w
        pełni.
        Jednak niedługo okazało się ,że do kościoła nie docierały ,albo
        przychodziły tylko na koniec ,by mieć podpis w książeczce.
        Od tamtej pory znów jeździła ze mną.
        Kiedy znów pozwoliłam im iść razem , to nie dość ,że nie poszły to
        jeszcze podrobiły podpis.
        Pewnie ktoś powie ,że zakazy są po to by je łamać.
        To nie był zakaz ,ani nakaz ja nie chcę, by mnie okłamywano!

        2 Córka lubi gdy przyjeżdża na jej urodzinki babcia i wręcza
        jej kosztowny prezent .Tymczasem gdy przychodzi kolej na babcię ,ona
        każe nam jechać ,a sama chce zostać w domu ,bo tam nie będzie miała
        co robić.
        Niektórzy ,ze znajomych pozwalają na to , ja jakoś nie mogę.
        (Wy)tłumaczyłam jej ,że to można odebrać jako brak szacunku i zrobić
        komuś (w tym wypadku babci) przykrość .
        Staram się tłumaczyć córce ,że inni też czują.
        W momencie kiedy okłamała swojego chłopaka zapytałam czy
        chciałaby by okłamywał ją on .Powiedziałam jej tylko tyle : Czyń to
        czego nie będziesz musiała się wstydzić .Prawdę zna jego siostra
        więc nie trzeba będzie długo czekać ,by ujrzała światło dzienne.



        • justcam Re: Mlodsze rodzenstwo 10.01.08, 17:28
          witaj raz jeszcze

          Nadal uwazam że ten wiek to wiek doświadczania a nie słuchania.
          Mysle nawet więcej że Twoje tłumaczenia niestety na nic sie zdają, a
          wręcz powoduja bunt.

          Zawsze prowadzałas córke do koscioła, ale to ona teraz musi wybrac
          czy w tym miejcu jest coś co ją tam przyciąga i potrzebuje a do tego
          musi to sprawdzić. Nie możesz jej nic narzucić bo spowodujesz tylko
          sztywne przekonanie na nie i jak duża twoja nachalnosc tym większy
          jej bunt. Zdaje się że tak bedzie nie tylko z kościołem... ona musi
          doświadczyc i zadecydować.

          Nadal bym polecała znalezienia córce nowych doświadczeń w nowym
          środowisku.
          • wiol-a12 Re: Mlodsze rodzenstwo 11.01.08, 06:25
            Kościół to nie jest żaden wymóg z mojej strony i jak może
            zauważyłaś, ja odpuściłam.
            To wymóg szkolny i warunek ,by przystąpić do sakramentu Bierzmowania.
            Wcale nie jestem za tym ,by religia była w szkołach i by zmuszano
            kogokolwiek do wiary.
            Kiedy miałam obiekcje ,by pozwolić córce iść do kościoła z
            koleżanką . Wmawiała mi ,że chce chodzić do kościoła ,a ja jej tego
            bronię!
            Nie jestem naiwna i wiem, że to nie jest miejsce ,w którym przebywa
            z własnej woli.
            Jednak nie znoszę kłamstwa.
            I jeszcze jedno ,córka kategorycznie odmawia wizyty u
            ginekologa , twierdzi ,że jej to nie jest potrzebne i nikt nie musi
            jej oglądać, bo nie ma zamiaru uprawiać seksu
            Nie wiem czy warto nalegać .
            Powiedziałam ,że chcę ,by wiedziała ,że chcę jej pomóc i wolę by
            była przygotowana , niż by ryzykowała ,bo to zbyt duża stawka.
            Ale skoro powtarzasz mi ,że to jest czas doświadczeń a nie słuchania
            to chyba powinnam nalegać , co?
            • justcam Re: 11.01.08, 22:04
              jeśli zależy jej na bierzmowaniu to niech sama się zatroszczy aby je
              osiagnąć jesli nie to poniesie tego konsekwencje w przyszłości tak
              to już jest z tymi wyborami nie zawsze są dobre i na ich błędach i
              konsekwencjach sie uczymy i ta przygoda zaczyna się w tym wieku dość
              intensywnie i na poważnie bo skutki zwykle ważnych decyzji w tym
              czasie mają wpływ często na naszą przyszłość w mniejszym, a czasem
              większym stopniu. Wiem że trudno jako rodzicowi odpuścić sobie
              wpływu na to jak zadecyduje dziecko i co wybierze...ale prawda jest
              taka, że rodzica wpływ w tym czasie działa znikomo albo przynosi
              odwrotny skutek i jak tu być mądrym. Życie to pewnego rodzaju
              przygoda nie zawsze to co nam sie wydaje najleprze i najsłuszniejsze
              dla dziecka, a własciwie dla człowieka dorastajacego i nie tylko
              jest to właśnie to. Czasem droga tudniejsza, bardziej wyboista jest
              bardziej odpowiednia choć tak bardzo byśmy chcieli ustrzeć swoje
              dziecko przed nią- nie zawsze jednak jest to możliwe.
              Jeśli chodzi o ginekologa poprostu myślę że ona bardzo sie wstydzi
              ale jeśli sie odważy doda jej to pewnosci siebie- oczywiście jeśli w
              gabinecie będzie sama...
              argumentem może też być, że to juz pora na wizytę u ginekologa bo
              miesiaczkuje jest juz dojrzałą kobietą, a takie wizyty powinno sie
              odbywać raz na rok...aby nie mówić że to chodzi o to że jej mama boi
              sie że ona zajdzie w ciąże bo to chyba jest najgorszy argument w tym
              wieku.

              to że ona kłamie to oznacza że jednak nie wie że pani ją rozumie i
              akceptuje np z tym kościołem- to napewno z tego nie wynika...
              kłamie bo boi sie powiedzieć czegoś czego jest pewna ze jej mama nie
              zrozumie i nie zaakceptuje i zakaże lub zadecyduje za nią, a
              nastepnie zmusi do tego wyboru czy tej decyzji co podjeła mama. Ona
              chce decydować po swojemu, sama nawet jeśli te wybory nie są dobrze
              widziane przez jej rodziców i nie są takie jak zawsze ją uczono...
              aby nie stracic kontaktu z córką i jakiegoś porozumienia wydaje mi
              się że musiała by pani sama przełamać swoje stereotypy i pokazać
              córce że czasem jej jakieś wybryki są przez panią tolerowane lub
              rozumiane w pewnym ich zakresie choćby jako potrzeba decydowania
              samemu o sobie i jako demonstracja swoich uczuć, które są wtym wieku
              silne i różne i nie tak łatwo sobie z nimi poradzic, zadecydować o
              sobie a następnie uporzadkować siebie aby naprawdę dojrzec i stać
              sie doroslym. Jeśli uda się pani przełamać swoje sterotypy w
              postrzeganiiu córki i jej zachowań i da jej pani poczucie akceptacji
              lub tolerancji to może gdy córka naprawdę będzie na rozdrożu
              przyjdzie poradzić się do pani. Zwłaszcza gdy nie będzie pewna i
              straci poczucie bezieczenstwa szybko wróci i zaufa pani a np. nie
              jakiejś koleżance. Ale to bardzo trudne zadanie dla pani dlatego
              pisałam w pierwszym poście, że przydałby sie pani dobry psycholog.
              • wiol-a12 Re: 14.01.08, 11:39

                Piszesz :
                aby nie mówić że to chodzi o to że jej mama boi
                > sie że ona zajdzie w ciąże bo to chyba jest najgorszy argument w
                tym
                > wieku.

                Dlaczego sądzisz ,że nie powinno się mówić wprost o co chodzi?
                Jeśli córka nawiązuje do tematu nie mogę tego ignorować .Skoro
                mówisz ,że powinnam traktować Ją jak osobę dorosłą , dawać i wymagać
                jak od dorosłej , to czemu nie powinnam mówić o tym wptost.
                Wczoraj opowoedziała mi historię związku jej rok starszej
                koleżanki , która zatrzymała chłopaka "na ciążę". Mówi, że rodzice
                nie przepadali za chłopakiem ,a tymbardziej gdy ich córka rzuciła
                szkołę i przeprowadziła się do chłopaka , a teraz kompletują
                wyprawkę dla dziecka i jest ok.
                Mówi ,że ta metoda jest przez wiele dziewcząt traktowana
                jako panaceum .
                • justcam Re: 14.01.08, 16:03
                  >
                  > Dlaczego sądzisz ,że nie powinno się mówić wprost o co chodzi?
                  > Jeśli córka nawiązuje do tematu nie mogę tego ignorować .Skoro
                  > mówisz ,że powinnam traktować Ją jak osobę dorosłą , dawać i
                  wymagać
                  > jak od dorosłej , to czemu nie powinnam mówić o tym wptost.

                  Dlatego że gdyby ona była dorosła to nie wstydziła by się iść do
                  ginekologa i nie opowiadała by o historiach łapania chłopców na
                  dziecko i nigdy nie powiedziałam że należy ją traktować jak osobe
                  dorosłą bo to jest teraz tylko etap w jej życiu który doprowadzi ja
                  do życia dorosłego. W tym etapie będzie się starać żyć i decydować
                  samej o sobie albo za pani plecami okłamując panią albo nie mówiąc
                  wszystkiego. Dlaczego tak to wygląda myślę, że odpowiedzi prostej
                  nie ma napewno wiele czynników na to się złożyło- nie tylko
                  kolezanka i towarzystwo...
                  apropo dlaczego nie wprost właśnie dlatego aby nie usłyszeć
                  odpowiedzi taką jak pani usłyszała :
                  która zatrzymała chłopaka "na ciążę". Mówi, że rodzice
                  > nie przepadali za chłopakiem ,a tymbardziej gdy ich córka rzuciła
                  > szkołę i przeprowadziła się do chłopaka , a teraz kompletują
                  > wyprawkę dla dziecka i jest ok.
                  Ona udowadnia pani nie bez całkowitej racji, że dziecko to nie
                  tragedia że może być fajnie z bobaskiem i nie sądze, aby była pani
                  jej teraz wsatanie wytłumaczyć, że to się jej tak zdawać może, że to
                  takie wszystko jest ok ,a tak naprawde okazać sie może że byli za
                  młodzi aby stworzyć dziecku rodzine bo sami są jeszcze dziećmi i
                  może się im nie udać....czas pokaże
                  ale taką postawą to tylko udowadnia pani, że ona jest odważniejsza i
                  gotowa na "dorosłe" wezwania, a pani jest tchórzem i wszystko widzi
                  w takich złych barwach. A przeciez nie chodziło o tego typu reakcje
                  czy też prowokację, aby udowodniła swoją odwagę i wyszukiwała tego
                  typu historii że komus sie "udało"...
                  Po za tym mam wrażenie że opowiada pani te wszystkie historie aby
                  panią prowokować i sprawdzać.
                  > Dlaczego sądzisz ,że nie powinno się mówić wprost o co chodzi?
                  > Jeśli córka nawiązuje do tematu nie mogę tego ignorować
                  bo w tej postawie ujawnia pani tylko lęki(typu boje się że zajdziesz
                  w ciąże i zmarnujesz swoje zycie), a to chyba nie buduje w młodej
                  kobiecie w pani autorytetu i nie tworzy w niej oparcia w pani ani
                  potrzeby porozmawiania z pania na nurtujące ja problemy ani
                  załatwienia czegoś np. wizyty u ginekologa- bo czemu miała by tam
                  iść bo mama sie boi ? i to czego że zajde w ciąże...i to ma być ten
                  powód. Strach i lęki tego typu u rodzica w tym wieku dla
                  dojrzewającej osoby zwykle nie są motywacją a wręcz przeciwnie może
                  wywołać bunt, aby udowodnic pani że ona sie nie boi...
                  Dobrze by było gdyby w relacjach z córką udało sie być bystrzejszą i
                  podejśc ją z odpowiedniej strony dać jej poczuć się dorosłą, ale ze
                  strony pani emocji w kontrolowany sposób, dać jej oparcie i
                  zrozumienie lub pewnego rodzaju tolerancje w zamian za większe
                  zaufanie ,które może zaowocować w trudnej sytuacji.


                  • wiol-a12 Re: 15.01.08, 07:00
                    Masz rację pomyliłam się to nie Ty mówiłaś o traktowaniu córki jak
                    osobę dorosłą, przepraszam.
                    Jednak nie jest tak jak piszesz , że boję się ciąży córki i
                    jestem tchórzem !
                    Moja propozycja wizyty u ginekologa nie była tym spowodowana.
                    Po pierwsze gdy zorientowałam się ,że córka chce rozpocząć
                    współżycie chciałam ją zaszczepić , bo to ważne by zrobić to przed
                    tym faktem,
                    Po drugie chciałam zabezpieczyć córkę przed nieplanowaną ciążą ,
                    chciałam dać jej możliwość wyboru a to jest różnica.
                    Nie chcę by córka zaszła w ciążę tylko dlatego ,że nie umiała się
                    zabezpieczyć .
                    Nigdy nie mówiłam córce że dziecko zmarnuje jej życie.
                    Jeśli rozmawiamy o ciąży i dziecku to tylko w kategoriach wyboru.
                    Tłumaczę ,że "gotowość" to nie tylko stosunek i ciąża. Ciąża to
                    początek zgody na życie razem.
                    • justcam Re: 15.01.08, 13:57
                      > Jednak nie jest tak jak piszesz , że boję się ciąży córki i
                      > jestem tchórzem !
                      ja tak nie twierdze, ale zdaje mi sie że tak może odbierać panią
                      córka zwłaszcza po przywołanej historyjce przez córke na łapaniu
                      chłopców na dziecko i że może być fajnie z małym bobaskiem- jakby
                      nie bez przypadku ją opowiada tak jakby chciała coś udowodnić pani...
                      ale może sie mylę...
                      • wiol-a12 Re: Dziękuję 22.01.08, 08:04
                        Sytuacja w domu trochę uspokoiła się.
                        Córka po zimnym prysznicu (oceny na półrocze)wzięła się do pracy .
                        Coś popsuło się chyba między nią i chłopakiem.
                        Nic nie mówi ,ale też nie płacze. Chłopak ma dla niej mniej czasu.
                        A ona unosi się honorem..to rzadkie u niej.
                        Koleżanka (siostra chłopaka ) stwierdziła ,że nie chce takiej
                        przyjaciółki ,podobno dlatego ,że nie ma dla niej czasu.
                        Posprzeczały się.
                        Ja myślę ,że córka przestała wynosić kasę i jest mniej "atrakcyjna".
                        Córka chce pracować, by mieć swoje pieniądze i chce oddać swój "dług"
                        Nie wiem co jej zaproponować . Myślę ,że to dobry pomysł ,ale ona ma
                        dopiero 15 lat ,a u nas nie ma nic dla osób w tym wieku.
                        Córka mogłaby stać na promocjach w hipermarketach ale od 16 roku
                        życia.
    • lebot Re: wybryki 15-latki 22.01.08, 10:29
      Wiola, polecam Ci dwie książki:
      "Nie przestawaj mnie kochać. Poradnik dla matek dorastających
      córek." Ann F. Caron
      oraz
      "Jak kochać dzieci aby nas kochały?" Karen Zimsen

      Obie były kiedyś dostępne w sieci, w księgarni "Świat Książki" (nie
      wiem, jak teraz). Dzięki nim można zobaczyć rozmaite wybryki
      nastolatków z innej perspektywy, odkryć co może się za nimi kryć.
      Od siebie chciałam jeszcze zwrócić uwagę na to pytanie: "Co byś
      zrobiła, gdybym była w ciąży". To nie musi być pytanie o ciążę. Ja
      kiedyś w tym wieku zapytałam Mamę, co by zrobiła, gdybym się
      wyprowadziła. Nie chodziło mi wtedy o to, że myślę o wyprowadzce,
      tylko o to, jak by się ona wtedy czuła. To było pytanie o jej myśli,
      poglądy, uczucia związane z taką sytuacją. O poznanie jej samej.
      Czasem takie pytania nie dotyczą tak naprawdę danej rzeczy, tylko
      tego, kim jest rodzic, co sądzi, co myśli.
      Pozdrawiam
      • wiol-a12 Re: wybryki 15-latki 14.03.08, 19:06
        Witam ponownie.
        Długo szukałam aż wreszcie znalazłam .Czekam na dostawę lektur. Córka uspokoiła
        się . Poprawia oceny , nie ucieka z lekcji. Ma więcej swobody, bo widoczna jest
        poprawa.Chciałam , by pracowała jako wolontariusz przy dzieciach z domu dziecka
        , chorych ,czy starszych ludziach , by miała kontakt z prawdziwym życiem, by
        zdała sobie sprawę z tego co jest w życiu najważniejsze. Słowa nie oddają tego
        co rzeczywistość . Jednak dotąd nie udało mi się tego zrealizować.
        Ustaliłam z córką że "pożyczkę" jaką zaciągnęła u rodziców spłaci własną pracą
        i wyrzeczeniami . Ponieważ ma dopiero 15 lat nie może jeszcze podjąć pracy .
        Wyciągłam rękę do córki i pomagam jej wyjść z dołka .Za to ,że spełnia moje
        warunki (poprawa w nauce ,obowiązki domowe , poranna opieka nad młodszą
        siostrą)przywróciłam kieszonkowe, które zwraca do portfela z którego wzięła kasę.
        Córka przeszła wizyty u pedagoga . Nie powinna mieć problemów z nauką
        Pedagog uzmysłowiła jej , czego może spodziewać się ,gdy nie podwyższy sobie
        poprzeczki i że mało ma czasu (III gimnazjum).
        Problem w tym , że córka zbyt łatwo "klimatyzuje się", a musi umieć wybrać
        właściwie , być stanowcza tego jej brak.
        • ilobob Re: wybryki 15-latki 16.03.08, 16:41
          Może trzeba zadać córce pytanie, czego dokładnie chce. Jeśli chodzi o alkohol i
          narkotyki, to mogą one być tylko środkami aby utrzymać się w towarzystwie, aby
          mieć pewien status.

          Innym dzieciakom trudno jest zaimponować (dlatego, że dzieci sa z natury
          wybredne), czymś innym niż pieniędzmi i rzeczami którymi można za nie kupić
          (alkohol, narkotyki).

          Skoro pieniądze są jakimś elementem dzięki któremu dziecko zyskuje uznanie
          rówieśników (bo raczej nie wydaje mi się, że zyskuje wybrykami, wygłupami, po
          zażywaniu środków), to może oznaczać, że dziecko samo nie musi zażywać tych
          środków aby otrzymać to czego pragnie.

          Może alkohol i narkotyki wcale nie są tym co dziecko pragnie, może po prostu
          chce przebywać z tymi ludzmi i otrzymywać od nich oznaki że jest akceptowane.

          Dlatego może warto pomyśleć o tym jak jednocześnie sprawić aby dziecko otrzymało
          to czego chce, czyli uznanie rówieśników, a z drugiej strony przeszło przez ten
          okres, zanim nie znajdzie innego towarzystwa, w miarę najbezpieczniej (czyli bez
          alkoholu i narkotyków). Skoro te dzieciaki tak bardzo tego chcą, to niech się
          zatruwają, ale może państwa córka tak na prawdę tego nie potrzebuje.

          Może jej spotkania z rówieśnikami mogą wyglądać inaczej, że stara się wspólnie
          (wspólnie, bo pewnie jej koledzy i koleżanki się starają i mają swoją rolę) aby
          całe jej stado było zadowolone, czyli (znając dzieciaki w tym wieku) będzie
          pomagała w zdobyciu jakiś pieniędzy lub organizować jakieś zajęcia, ale sama nie
          będzie spożywać alkoholu lub narkotyków. Bo to zdobywanie alkoholu, albo
          narkotyków, jest dla dziecka jakimś zajęciem. Może warto nauczyć dziecko aby nie
          odczuwało , że coś je ominęło jeśli się nie napije.

          I może w tym właśnie objawia się państwa rola, aby pomóc dziecku nauczyć się jak
          zdobyć trochę pieniędzy (lub jeśli państwo na to stać, może mogą dawać jej
          kieszonkowe) i zyskać to co naprawdę chce. Nauczyć jej postawy, bardziej dla
          innych mniej na siebie, dzięki której napewno zyska, a niewiele straci
          (przynajmniej zdrowotnie).

          Bo alkohol napewno dla niej jest męczący, a narkotyki nie są zaspokojające, więc
          może nie musi od tego uciekać lub zrywać z tym(decydując się na izolację), ale w
          pewien sposób akceptować
          to u innych ale samemu decydować o sobie.

          Może też trzeba wziąć przykład z Jezusa. Nikt nie zaprzeczy, że wśród swoich
          przyjaciół zyskał największy status jaki człowiekowi jest dany.

          Jak do tego doszedł? Urządził ucztę.

          Może to jest przykład jakim córka powinna się sugerować. Wcześniej pisałem, o
          alkoholu i narkotykach, ale nie tylko to jest sposobem aby coś dać z siebie.
          Można przed spotkaniem z kolegami i koleżankami zrobić kanapki (napewno znajdą
          się tacy co to docenią).

          Myślę, że to powinno być w centrum zainteresowań państwa. Jak sprawić aby
          dziecko odczuwało, że naprawde daje coś z siebie i wszyscy są jej za to
          wdzięczni. I myślę że w ten sposób pomoglibyście córce i wszelkie rzeczy jakie
          by się przy tym nauczyła byłyby dla niej wartościowe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka