Dodaj do ulubionych

niechlujni rodzice

21.02.08, 12:25
Jest to sprawa dla mnie bardzo żenująca.Pochodzę z brudnego i
niechlujnego domu. Zawsze był taki. Kiedy byłam już tego świadoma,
chciałam się z tamtąd jak najszybciej wynieść, bo męczyło mnie
wieczne sprzątanie, które i tak nikt nie doceniał. Teraz mam własną
rodzinę i staram się, aby mój był czysty i zorganizowany, aby moje
dziecko nie musiało czuć tego samego wstydu, który ja czułam,
przyprowadzając do niego koleżanki.
Nie chcę się wtrącać w życie moich rodziców. Wolnoć Tomku w swoim
domku. Ale przyjeżdżam tam z moim mężem i znów czuję ten sam wstyd,
co kiedyś. Od razu rzuca mi się w oczy brudny dywan, brudne ściany,
nie wspominając już o łazience...Mój mąż śmieje się z tego i nie
każe mi się przejmować, ale mi jest bardzo przykro. Pochodzi z
bardzo "porządnego" domu, sprzątanie dla mmojej teściowej to zadanie
numer jeden. Traktują ludzi z niechlujnych domów jako drugiej
kategorii.
Niedługo prawdopodobnie pojadą z wizytą do moich rodziców, a ja się
strasznie tego boję. Jak nakłonić rodziców, aby zaczęli bardziej
dbać o swój dom, a przynajmniej posprzątali go na tę wizytę ? Jak im
to przekazać,aby nie czuli się urażeni?
Nie zrozumcie mnie źle, moi rodzice to fajni ludzie, oczytani,
inteligentni , ale sprzątanie to dla nich strata czasu...i nie widzą
problemu w życiu w brudzie. Ale ja nie chce, aby przez to ktoś źle
oceniał ich i mnie...
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: niechlujni rodzice 21.02.08, 12:49
      Moze wynajmij im pania do sprzatania?
      • annb Re: niechlujni rodzice 21.02.08, 13:50
        wieloletnich zaniedban higienicznych pani do sprzatania nie nadrobi
        pomysl-spotkac sie na neutralnym gruncie
        (restauracja/kawiarnia)
        • mamotek Re: niechlujni rodzice 21.02.08, 13:59
          też jestem zdania, że teściowie nie muszą gościć u rodziców, wystarczy, że
          spotkają się w domu dzieci, co z oczu to z serca
    • brak.polskich.liter Re: niechlujni rodzice 21.02.08, 14:09
      Podpisuje sie pod tym, co napisala Annb: spotkanie w kawiarni czy knajpie wydaje
      sie niezlym wyjsciem z sytuacji.

      > Pochodzi z
      > bardzo "porządnego" domu, sprzątanie dla mmojej teściowej to
      > zadanie numer jeden.

      Yyyy... Nie jestem fanka niechlujstwa i syfu, ale jesli dla kogos sprzatanie
      jest zadaniem numer jeden, to kiepsko.
    • moreno68 Re: niechlujni rodzice 21.02.08, 16:21
      Jeżeli koniecznie muszą ich odwiedzic w domu... to albo posprzątasz
      sama albo wynajmij panią do sprzątania.
    • nataliak9 Re: niechlujni rodzice 21.02.08, 16:33
      powiedz wprost, że dla ciebie brud jest krepujący i wstydzisz się.
      jeżeli sami nie wyrażą ochoty na sprzatanie to nie pozostaje ci nic
      innego jak wynając panią do posprzatania. może namów mamę na kupno
      jakiś ładnych drobiazgów, np. dywanik czy obrus? w domu od razu
      zrobi się milej, możesz im to zasponsorowac z jakiejs zbliżajacej
      sie okazji a w ten sposób ich może przekonasz, że schludność choćiaz
      raz na czas jest ok.
      powiem szczerze, że ja nie zdecydowałabym sie zaprosic teściów do
      rodziców gdyby w domu faktycznie był chlew (bez urazy). do konca
      zycia bym to przezywała.niestety.pozdrawiam
      • konstancja007 Re: niechlujni rodzice 21.02.08, 18:37
        "powiem szczerze, że ja nie zdecydowałabym sie zaprosic teściów do
        > rodziców gdyby w domu faktycznie był chlew (bez urazy)"

        No tak, tylko że teściowie już parę razy organizowali u siebie
        przyjęcia i moi rodzice tym razem wyszli z propozycją rewizyty.
        Wynająć Panią do sprzątania? To by dopiero zrobił się
        klops...Obraziliby się po wsze czasy. Trochę mało dyplomatyczne...
        • kicia031 Re: niechlujni rodzice 22.02.08, 10:04
          Wynająć Panią do sprzątania? To by dopiero zrobił się
          > klops...Obraziliby się po wsze czasy. Trochę mało dyplomatyczne...


          A to czemu niby? ja np nie lubie spratac, wole czytac, bawic sie ze
          swoimi dziemi, zajmowac swoimi pasjami, a nawet pracowac zawodowo.
          Wynajmuje pania do sprzatania zeby zajela sie tym, czego nie lubie
          robic. Normalka. Tak jak kupuje gotowe meble, bo nie mam ochhoty
          sama heblowac desek, albo ide do restauracji, bo nie mam nastroju na
          gotowanie.
          • hanna26 Re: niechlujni rodzice 22.02.08, 12:03
            kicia031 napisała:

            > A to czemu niby? ja np nie lubie spratac, wole czytac, bawic sie ze
            > swoimi dziemi, zajmowac swoimi pasjami, a nawet pracowac zawodowo.
            > Wynajmuje pania do sprzatania zeby zajela sie tym, czego nie lubie
            > robic. Normalka.

            Tak, ale to Ty sama decydujesz, że powinnaś z takich usług skorzystać. A ciekawa jestem, jak byś się czuła, gdybyś zaprosiła gości na obiad, a oni by skomentowali, że "No nie, Kochana, następnym razem spotkamy się w restauracji, nigdy więcej takich obiadków". Co innego, jak idziesz sama do łaźni, a co innego, jak informujesz koleżankę, że opłacisz jej tam karnet, bo nie lubisz zapachu brudu i potu... Chyba dostrzegasz tę subtelną różnicę?
            • kicia031 Re: niechlujni rodzice 22.02.08, 12:30
              Oczywiscie ze dostrzegam. Ale gdyby mowisz: mamusiu, tatusiu,
              jestescie wspanialymi ludzmi. Uwelbiam wasze oczytanie,
              intelegencje, i chcialabym, zebyscie mieli wiecej czasu na swoje
              pasje, i wiecej czasu dla mnie czyli waszej corki. Moze wam
              zoorganizauje sprzataczke, zebyscie sie nie musieli zajmowac takimi
              przyziemnymi pie..mi?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: niechlujni rodzice 21.02.08, 18:56
      To jest sprawa pewnego systemu wartości. Jedni porządkują , inni
      nie. Jeśli Pani pisze, że rodzice są fajni, oczytani i inteligentni,
      to czemu to nie wydaje się Pani ich wartością i , że tak powiem,
      kartą przetargową w relacjach z innymi również z teściami ?
      Osobiście nie lubię nieporządku, tym bardziej brudu. Żle się czuję w
      bałaganie i dlatego chętnie i czesto sprzątam. Ale też czuję ile
      tracę na to czasu, energii, wolnej głowy do innych spraw i
      przyjemności. I przyznam po cichu, że zawsze lubiłam domy
      bałaganiarkie. Wydaje mi się, że jest w nich więcej życia, skupienia
      na relacjach, jakieś przyjemnej swobody.
      Pani wybrała już swoją opcję i z nią czuje sie Pani dobrze. To
      najważniejsze. Rodzice niech mają swoję, z którą już Pani nie ma i
      nie musi mieć kontaktu. Teraz proszę się skoncetrować na tym co
      rodzice mają fajnego i z tego proszę korzystać. I zachęcić do tego
      teściów. Może odnajdziecie odrobinę przyjemności w bezkarnym
      kruszeniu na podłogę :)))) Agnieszka Iwaszkiewicz
      • moreno68 Re: niechlujni rodzice 21.02.08, 19:14
        Ja też to rozumiem, bo nie ma we mnie pedantyzmu i w szafie nie
        zawsze jest wszysto ułożone w kostke.Moja przyjaciółka zaś nawet
        filiżanke w domu odstawia w to samo miejsce.Tylko dla mnie co innego
        jest artystyczny nieład i kurz na książkach w starej bibliotece;) a
        co innego toaleta tak brudna jak na Dworcu Centralnym.I jeżeli w
        domu jest tak właśnie a zaprasza się kogoś z wizytą wcześniej
        umówioną to jednak należy zadbac chociaż w minimalnym stopniu żeby
        goście nie poprzyklejali się do klamek;)
    • rycerzowa Re: niechlujni rodzice 22.02.08, 11:51
      Weź jeszcze pod uwagę, że twoi teściowie mogą być urażeni,że przyjmuje ich się
      "w syfie". Odbiorą to, być może, jako brak szacunku dla gościa. Może to się
      odbić na wzajemnych stosunkach na długo.

      Przed kilku laty odwiedziłam przemiłych ludzi, a w domu był bałagan.
      Do dziś mam w sercu uraz, że widocznie mało dla nich znaczę, skoro zaprosili a
      nie posprzątali. Niby wiem,że oni już "tak mają", tacy bałaganiarscy są, że w
      ogóle mnie bardzo lubią, ale...
      Jest coś takiego jak odruch Pawłowa, czyli odruch wymiotny na wspomnienie ich
      łazienki, i nic na to nie poradzę.
      Nie dopuść, aby tak się twoim teściom kojarzyli twoi rodzice.
      Może być w domu skromnie, może być nawet pewien nieład, ale nie może być brudu.
      • konstancja007 Re: niechlujni rodzice 22.02.08, 15:21
        "Nie dopuść, aby tak się twoim teściom kojarzyli twoi rodzice...."
        Tylko jak to powiedzieć rodzicom? Jesteście fajni, ale moi teściowie
        patrzą na ludzi przez pryzmat ich domów, więc postarajcie się, aby
        chata błyszczała?
        I tak nie będzie, bo jak moi rodzice spędzą pół godziny na
        ogarnięciu domu, to będzie im się wydawało, że jest cacy. Niektórzy
        ludzie po prostu jakby nie zauważali, że mają brudno, bo żyją w tym
        na codzień. Dlatego też nie należy brud w domu na przyjście gościa
        traktować jako brak szcunku dla niego...
        Aj, beznadziejna sytuacja...
        • moreno68 Re: niechlujni rodzice 22.02.08, 16:35
          A dlaczego to taki zły pomysł z panią do sprzątania?przecież można
          to załatwic dyplomatycznie? W stylu ,,Kochani ostatnio jesteści
          przemęczeni..(Lub inwencja własna)wpadne do was na ploty a w tym
          czasie Pani Kazia sprzątnie mieszkanie,po co maci tracic energie na
          takie pierdoły,,;)
        • rlena Re: niechlujni rodzice 23.02.08, 16:00
          Po prostu popros ich o to. To jest kwestia szacunku dla twoich uczuc.

          Jesli byloby to dla ich zupelnie niezrozumiale i niemozliwe, moze
          wynajmij osobe,ktora posprzata im dom przed waszym przyjazdem.

          Nie trzeba byc pedantem,by zrozumiec,ze przyjmowanie gosci w brudnym
          (nie w lekkim nieladzie artystycznym;)domu to brak szacunku dla
          nich. To tez troche infantylne..inne wartosci sa dla nas
          wazniejsze, wprawdzie jestesmy balaganiarze/brudasy,ale nudzic sie z
          nami nie bedziesz, i mamy tyle ksiazek..
    • burza4 Re: niechlujni rodzice 22.02.08, 20:39
      nie rozumiem, piszesz że rodzice są fajni, oczytani - chyba masz z
      nimi dobry kontakt? jako nastolatka wstydziłaś się przed
      koleżankami - i nic nie powiedziałaś? nie wykrzyczałaś im tego kiedy
      się buntowałaś? dziwię się że do tej pory nie powiedziałaś
      najnormalniej w świecie - mamo, tato - czy wy nie widzicie że tu
      jest brudno? przyjeżdżałaś tam w odwiedziny z małym dzieckiem - i
      nic, ani słowa? Choćby "mamo, daj no odkurzacz, dywan jest cały w
      kłakach, mały się cały uświnił"
      jakiej dyplomacji tu potrzeba? raczej trzeba kiedyś nimi wstrząsnąć,
      bo chyba do tej pory nikt im nie uświadomił, że coś jest nie tak.

      jeśli na to się nie odważysz - jedź tam dzień wcześniej z tekstem "a
      tak sobie pomyślałam, że ci pomogę w porządkach" i zabierz się do
      roboty, inaczej będzie to ostatnia wizyta twoich teściów.

      dziś przypadkowo obejrzałam fragment programu na Zone Club "Porzadek
      musi być" - i mnie po prostu zemdliło. Nie sposób tego opisać -
      ludzie nie sprzątali W OGÓLE 10 lat... Też inteligentni, oczytani
      ludzie - sterty książek walające się wszędzie, po sufit, całe w
      pajęczynach. Daleko mi do pedantki, ale zaskorupiały brud w domu -
      to coś, co ludziom na poziomie powinno być obce.
      • hanna26 Re: niechlujni rodzice 23.02.08, 08:42
        burza4 napisała:

        raczej trzeba kiedyś nimi wstrząsnąć,
        > bo chyba do tej pory nikt im nie uświadomił, że coś jest nie tak.

        A przepraszam, dlaczego ktoś ma nimi wstrząsać, i co tu jest nie tak? Ludzie żyją sobie we własnym domu. Nikomu nic złego (jak zrozumiałam) nie robia, mają swoje mieszkanie i w nim mieszkają. Na pewno znajdą się goście-pedanci, którzy nie zwrócą uwagi na ich oczytanie i inteligencję, a ocenią ich jedynie pod kontem mieszkania. Trudno, tak już jest. Ja bym się tym specjalnie nie przejmowała. Ostatecznie rodzice od jakiegoś czasu są już dorośli i odpowiadają za siebie.
        Moja mama i moja teściowa bardzo się różnią. Mama - wieczna bałaganiara, teściowa - wieczna porządnicka. I co? Od początku przypadły sobie do gustu, bardzo się lubią, ciągle wpadają do siebie na ploty, "po radę", na pogawędkę.
        Kłamstawa, że właśnie przed remontem... No ludzie, to już nawet nie przedszkole, to piaskownica.
        • burza4 Re: niechlujni rodzice 23.02.08, 18:23
          hanna26 napisała:

          > A przepraszam, dlaczego ktoś ma nimi wstrząsać, i co tu jest nie
          tak?

          ludzie żyją w takim brudzie, że córka cierpnie na myśl o pokazaniu
          tego rodzinie męża, całe życie wstydzi się za nich - to jest
          normalna sytuacja? nie sądzę.

          Bałagan a brud - to dwie kompletnie różne sprawy. Jak widzę u
          kogoś "zwykły" bałagan - nie jest to dla mnie szczególny problem,
          choć przyjmowanie zapowiedzianych gości w totalnym bałaganie
          odebrałabym jako przejaw lekceważenia.

          Jak widzę BRUD - to wzdragam się na myśl, że mam tam wypić szklankę
          herbaty, o jedzeniu nie wspominając. Jeśli widzę, że gospodyni nie
          przeszkadza np. zapuszczona wanna czy kibel - to jest to oczywisty
          sygnał, że do higieny nie przywiązuje zbyt dużej wagi. Przebywanie w
          takim otoczeniu budzi jedynie obrzydzenie.

          Sorry - kultura i inteligencja przejawia się m.in. stosowaniem
          ogólnoprzyjętych norm. Oczytana gospodyni, u której goście mogą
          zaobserwować np. obsrany kibel pozostanie w ich pamięci fleja a nie
          erytytka, choćby nie wiem jak intelektualnie wyrafinowane rozmowy
          prowadziła.
    • rycerzowa Re: niechlujni rodzice 23.02.08, 01:08
      Nie da się sprawy załatwić poprzez duszka-czyścioszka, ani w inny cudowny
      sposób. Przy sprzątaniu można się, niestety, troszkę pobrudzić, przy
      załatwieniu takiej sprawy - troszkę narazić.
      No, nie da się inaczej.

      Rodzicom trzeba powiedzieć jasno i wyraźnie, bez obwijania w bawełnę, że w
      świecie cywilizowanym ludzie dbają o jaki taki porządek, że goście mogą i będą
      czuć się urażeni, jeśli przyjmie sie ich w brudzie. Że z pewnością będą
      brzydzili się zjeść cokolwiek.
      Nie dlatego,że są pedantyczni, ale że normalni.

      Rodzice sobie nie poradzą, bo nie przywykli. Trzeba przyjechać w przeddzień i
      zakasać rękawy. Przecież masz już w tym niejaką wprawę.
      Brudny dywan gdzieś wynieść na ten dzień; zadbać, by w domu było zwyczajnie czysto.
      Gości uprzedzić,że mieszkanie jest przed generalnym remontem (ściany), co
      bynajmniej nie będzie kłamstwem.





      • adria-3 Re: niechlujni rodzice 23.02.08, 19:20
        Mam taką propozycję. Jeżeli nie uda się posprzątać i będzie wizyta u Twoich
        rodziców w ich domu, to uprzedź teściów. Czasami, gdy u mnie jest bałagan i ktoś
        znienacka wpada to krótko przepraszam, mówię "nie przestraszcie się ale u nas
        jest bałagan, nie posprzątaliśmy", coś w tym rodzaju. Zawsze lepsze to niż
        udawać, że wszystko ok, gdy nas to męczy. Możesz powiedzieć coś w tym rodzaju:
        "mamo, tato (zależy jak zwracasz się do teściów)chciałam uprzedzić, albo jest mi
        przykro ale u moich rodziców nie jest zbyt czysto - jakoś tak (zależy jakie masz
        z nimi relacje). Ewentualnie niech Twój mąż powie im jak sprawa wygląda. Nie
        chodzi o to, aby długo się tłumaczyć i kajać ale takie postawienie sprawy da
        pozytywny efekt. Pamiętam, jak byłam mała i poszłam do koleżanki, ona w ten
        sposób do mnie się zwróciła, po prostu przeprosiła za bałagan. Tak samo jest
        teraz, inaczej się czuję, gdy idę do kogoś kto krótko informuje mnie, że jest
        tak a tak, niż gdy nic nie mówi a wszystko się u niego przewala.
      • kol.3 Re: niechlujni rodzice 23.02.08, 19:26
        Pojecie brudu jest względne. Są ludzie, dla których sprzątanie,
        wylizywanie podłogi i kątów jest obowiązkowym rytuałem, nakazem,
        którego żadne trzęsienie ziemi nie jest w stanie naruszyć. Jedni
        myją okna raz na miesiąc lub częściej, inni raz na kwartał. Wizyta
        osoby, która ma sterylnie w swoim domu, w innym domu nawet lekko
        zaniedbanym powoduje dyskomfort, ponieważ dostrzega ona ślady kurzu,
        paproszki, zaniedbania higieniczne dla niej nie do przyjęcia.
        Przypomina mi się zapytanie księciunia z bajki: "A kamienie na
        dziedzińcu wylizane? A od spodu?"
        • kol.3 Re: niechlujni rodzice 23.02.08, 19:39
          I jeszcze jedno. Wspólnie z moją znajomą odwiedzamy koleżankę w jej
          domu. Wg mnie koleżanka jest osobą bardzo schludną, ma gustownie
          urządzone czyste mieszkanie. Jednak moja znajoma, która żyje
          wyłącznie porządkami domowymi uważa że dom koleżanki jest we
          fragmentach nie do przyjęcia (zaniedbany). Wszystko jest kwestią
          priorytetow. Dla jednych malowanie raz na 5 lat jest wystarczające,
          dla innych nie.
      • mama303 Re: niechlujni rodzice 23.02.08, 20:18
        rycerzowa napisała:


        > Rodzice sobie nie poradzą, bo nie przywykli. Trzeba przyjechać w
        przeddzień i
        > zakasać rękawy. Przecież masz już w tym niejaką wprawę.
        > Brudny dywan gdzieś wynieść na ten dzień; zadbać, by w domu było
        zwyczajnie czy
        > sto.

        Gdyby mi ktokolwiek /mamusia, córeczka czy ktoś inny/ zechciał
        sprzątac mój własny bałagan to bym pogoniła az by sie kurzyło.
        To są dorosli ludzie, bałagan im nie przeszkadza /nawet w obecnosci
        gosci/to ich sprawa.

    • konstancja007 Re: niechlujni rodzice 23.02.08, 22:01
      Dziękuję za wszystkie posty, przemyślę sprawę...
      Problemu nie byłoby, gdybym umiała rozmawiać szczerze z rodzicami. A
      oni od dziecka wyznawali zasadę " dzieci i ryby głosu nie mają" i
      nie pozwalali się krytykować... No i tak zostało do dziś...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka