Dodaj do ulubionych

Co można zrobić?

23.02.08, 21:20

Szanowna Pani,

Moja sytuacja nie jest prosta ale postaram się przytoczyć ją w kilku słowach.
Jesteśmy ze sobą ponad 7 lat, ponad 2 po ślubie. Znamy sie około 10. W
październiku zeszłego roku mąż wyjechał na 3 m-ce do Niemiec. W tym czasie jak
sie okazało coś sie między nami popsuło. Brak porozumienia, sprzeczki. On tam
w obcym kraju, ja tu sama z 22 m-cznym synkiem. Po powrocie na który strasznie
czekałam wszystko zaczęło się psuć. 1 stycznia mąż wyprowadził się z domu, jak
twierdził, był nieszczęśliwy. To co się wtedy ze mną działo jest chyba
oczywiste. Szok, płacz, brak snu, depresja chyba. Potem sie okazało, że jestem
w ciąży... Dałam Mu wybór, albo nie chce ze mną być i kończy się to rozwodem,
albo wraca tylko dla dzieci i pomaga mi do czasu odchowania drugiego dziecka.
A trzecia opcja, którą wybrał sam, to jego powrót to domu dla mnie i dla
dzieci. Powiedział, że uczucie do mnie nie wygasło całkowicie tylko osłabło.
Powody odejścia z domu nie były gabarytowo duże, Mąż twierdzi, że nie ma
nikogo i nie chodziło tu o romans czy takie tam. Stwierdził, że sie
odsunęliśmy od siebie, że go nie słuchałam, że byłam oschła a jego wyjazd
przeliczyłam na pieniądze, ze tam zrozumiał, że nie tęskni za mną tak jak za
synem. Z mojego punktu widzenia nie było miedzy nami tak źle i należało
usiąść i o tym porozmawiać. Powiedzieć cokolwiek bo przecież tyle lat
potrafiliśmy ze sobą rozmawiać i pokonywać różne problemy.
Więc wrócił. Opiekuje się nami, i synkiem i mną. Nie jest za bardzo wylewny,
ale podchodzi, całuje, przytula. Razem jemy posiłki, rozmawiamy, śmiejemy sie.
Umówiliśmy sie, że te tematy zostały wyjaśnione i nie będziemy do nich wracać.
że żadne z nas nie będzie niczego wypominało, że będziemy się starać powoli
naprawiać to co się popsuło. Nie ma między nami wrogości, sztuczności, widzę,
że chętnie dzieli sie ze mną swoimi sprawami.
Ale pomimo, że jest już w domu ponad m-c nadal śpimy osobno, całuje mnie na
dobranoc i idzie spać do drugiego pokoju. Mówi, ze tak jest na razie lepiej,
że nie myśli o sexie, brakuje mu bliskości ale nie chce na razie o tym myśleć.
I stad moje wątpliwości. Czy powinnam jego zachowanie jakoś interpretować, czy
zostawić wszystko swojemu biegowi...Nie chce go do niczego zmuszać a tym
bardziej do miłości. Choć jak twierdzi, że nie przestał mnie kochać. Jeśli
kogoś ma to nie wiem kiedy znajduje na to czas. I wierze mu, że nie ma nikogo
trzeciego.
Z góry dziękuję za Pani opinie
Obserwuj wątek
    • meq76 Re: Co można zrobić? 23.02.08, 23:02
      daj mu czas, z tego co piszesz jemu zależy na Was, mam nadzieję, że
      sytuacja się unormuje i będzie dobrze. Trzymam kciuki :)
    • kicia031 Re: Co można zrobić? 23.02.08, 23:15
      A moze zlapal jakas paskudna chorobe?Przenoszona droga plciowa?
    • gooochab Re: Co można zrobić? 24.02.08, 00:21
      Myślę, że on chce dać czas wam obojgu, napewno Tobie również. Wiele sie stało i
      chyba on nie chce do niczego pędzić, żeby nie zranić Ciebie. Chyba dałabym
      delikatnie do zrozumienia, kiedy będę gotowa na jego powrót do sypialni i
      spokojnie czekała. Nie interpretowałabym tego raczej w żaden sposób.
      • dsz27 Re: Co można zrobić? 24.02.08, 11:14

        Czasami też tak myślę, myślę że mu na mnie zależy, bo na dzieciach to na pewno.
        Staram się nie interpretować ale to trudne.
        Dziękuję za Wasze opinie
        • igrega Re: Co można zrobić? 25.02.08, 17:20
          a ja myślę, że coś złapał i musi to wyleczyc, żeby ciebie nie
          zarazić.
          cóz taka podejrzliwa baba ze mnie
          • dsz27 Re: Co można zrobić? 26.02.08, 13:42
            Już sama nie wiem czy zależy mu czy nie. Mam wahania nastrojów co chyba jest
            zrozumiałe. Od dwóch dni jestem chora, w nim chyba nie ma do końca jakiejś
            wyrozumiałości dla mnie i mojego stanu. Gdy dzisiaj zażartowałam, żeby mnie
            przytulił, zrobił to tak od niechcenia, że aż mi sie płakać zachciało...Jak
            probowałam mu wytłumaczyć o co mi chodzi, spytał czy muszę ciągle tak gadać i
            gadać...matko. Ewidentnie miał dość tej rozmowy. A trwała ona normalnie kilka
            minut.
            Czy ktoś kto kocha chociaż drobinkę tak właśnie sie zachowuje. Mam UZASADNIONE
            wątpliwości. Jak ja zachowuje dystans jest lepiej ale w przeciwnym wypadku to on
            zachowuje sie jak obcy człowiek. Nie chce podejmować teraz w ciązy żadnych
            decyzji ale zastanawiam sie czym sobie zasłużyłam na takie traktowanie...
            • dsz27 Re: Co można zrobić? 04.03.08, 09:43
              Witajcie,

              Pisanie tutaj traktuję chyba jako taka małą terapię. Czasami obcy ludzie lepiej
              doradzą...
              Mąż stara się pomagać w domu, jak wraca w miarę wcześniej z pracy bawi się z
              synkiem, pomaga mi w domu, rozmawiamy o wielu rzeczach, czasami widzę, że stara
              się bardziej niż zazwyczaj.
              Ale jeśli chodzi o okazywanie jakiejkolwiek bliskości to kończy się na pocałunku
              na przywitanie i na pożegnanie. Nie przytula, nie mówi, że coś czuje, w żaden
              sposób nie okazuje mi bliskości. Jak pytam czy mu jej właśnie nie brakuje, mówi,
              że nie myśli o tym. Myślę, że mnie po prostu zbywa a jego zachowanie jasno daje
              mi do zrozumienia, że nie jest dobrze... Męczy mnie to bo nie sexu mi brakuje a
              tylko tej zwyczajnej bliskości, pogłaskania, przytulenia... ech strasznie mi z
              tym ciężko. Nadal sypiamy osobno i z tego co widzę mężowi to pasuje i nie
              zamierza zmieniać tej sytuacji...to tez jest przykre.
              Musiałam się wygadać.
              Pozdrawiam
              • beata77_77 Re: Co można zrobić? 04.03.08, 11:43
                Smutne jest to, co piszesz, ciężko w tej sytuacji doradzić coś, co
                rozwiązałoby problem "od ręki". Każda kobieta potrzebuje bliskości i
                poczucia, że jest bezpieczna i kochana. Odpowiedz sobie na pytanie,
                jaki dawniej był Twój mąż? Jak Cię traktował, po urodzeniu
                pierwszego dziecka i w czasie pierwszej ciąży? A może jego przeraża
                perspektywa utrzymania czteroosobowej rodziny? Może ma jakieś inne
                problemy (w pracy np.? ) którymi nie chce Cię obarczać, z uwagi
                chociażby na Twój stan (ciążę?).
                A może to, że spodziewasz się drugiego dziecka, ma tez wpływ na
                Twoje odczucia? Może dlatego tak odbierasz jego "oziębłość" że
                teraz, jak mało kiedy potrzebujesz wsparcia i bliskości?
                Powiedz mu o tym wprost. Powiedz mu, że jest Ci źle, że męczysz się
                i że zależy Ci na tym, żeby Ci pomógł. Dosłownie. Może i Ty możesz
                pomóc jemu? Zaproponuj. Ale nie naciskaj. Wycofuj się jak zauważysz,
                że bijesz o mur. Podejmuj jednaj kolejne próby, uwierz mi że warto.
                Wierzę, że mąż wróci do Was, także emocjonalnie i psychicznie, nie
                tylko cieleśnie. Przyjdzie moment, że porozmawia z Toba szczerze,
                pewnie potrzebuje czasu, tak jak sugerują moje poprzedniczki.
                Trzymam kciuki i życzę dużo wytrwałości i miłości.
                Pozdrawiam
                • dsz27 Re: Co można zrobić? 07.03.08, 22:14

                  Wczoraj trochę porozmawialiśmy. Ale myślę, że wiele sie nie zmieni. Chciałabym
                  przestać się łudzić, żyć nadzieją, że on jeszcze coś do mnie czuje, coś na tyle
                  mocnego, żeby o nas powalczyć. Nie wiem jak można ot tak przestać kogoś kochać i
                  przyjmować wszystko na zimno...
                  Poradźcie jak przestać go kochać, jak się odkochać nosząc jednocześnie jego
                  dziecko... Chciałabym przejść te ciąże z uśmiechem na twarzy na widok usg,
                  chciałabym cieszyć się, że będę drugi raz mamą. Ale nie potrafię i chyba dopóki
                  nie przestanę się łudzić nie "pogodzę się" z drugą dzidzią... Poradźcie coś...
                  Domi
                • dsz27 Re: Co można zrobić? 07.03.08, 22:18
                  Beato77_77 dawniej, jeszcze w październiku zeszłego roku miałam kochającego,
                  czułego, troskliwego męża. Podczas pierwszej ciąży i po porodzie bardzo mnie
                  wspierał i pomagał. Nie wiem co go przeraża chyba nic ale tego nie wiem...
                  Powiedziałam mu wprost co czuje, czego mi brakuje i że jeżeli mu na mnie chociaż
                  trochę zależy to powinien to w jakiś sposób okazać, bo od czasu kiedy znowu jest
                  w domu tak defakto nie zrobił nic w tym kierunku. Powiedział, że sie postara ale
                  serce mi mówi, że tego nie zrobi... smutne...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Co można zrobić? 11.03.08, 08:30
      Rozumiem, że brak sfery intymnej między Wami może Pani traktować
      jako odrzucenie czy też braku miłości ze strony męża. Ale też trzeba
      pamiętać, że wychodzicie z kryzysu, zatem myślenie aby się w mężu
      odkochać jest całkowicie sprzeczne z tą tendencją. Raczej wydaje się
      słuszne dalej pracować nad związkiem niż impulsywnie czy zbyt szybko
      reagować na zachowania męża i obracać je wyłącznie przeciwko sobie.
      Dla niektórych powrót do związku i wszelkich jego form trwa dłużej.
      Często jako ostatnia wraca właśnie sfera seksualna, gdyż łączy ona
      część fizyczną z emocjonalną.
      Na razie nie interpretowałabym tego wyłącznie nagatywnie, choć
      oczywiście sprawę trzeba troszkę "monitorować" i budowała czułą i
      bezpieczną więź. Trzeba też pamiętać, że jest Pani w ciąży, co w
      mężu może budzić różne uczucia. Domyślam się, że ciąża nie była
      planowana, więc trzeba też i tę okoliczność włączyć w interpretację
      zachowań i męża i Pani. Wiele teraz trzeba włożyć pracy w integrację
      nowej sytuacji. Pozdrawiam. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • dsz27 Re: Co można zrobić? 15.03.08, 10:41
        Witam ponownie,

        Zgadzam się, że wychodzenie z kryzysu nie jest łatwe. Brak bliskości między nami
        staram się ignorować, skoro on nie chce ja nie zamierzam go do niczego zmuszać.
        Jednak przez ostatnie dni mąż ewidentnie dał mi odczuć, ze nie zależy mu na mnie
        nawet odrobinę, pominę już fakt, że jest oschły, obrusza się jak tylko się
        odezwę, uśmiech na jego twarzy pojawia się tylko jak bawi się z Kubusiem.
        Ostatnio byliśmy z synkiem w szpitalu na obserwacji, po powrocie pojawiła się
        biegunka i wymioty u synka, więc bałam się, że będzie trzeba znowu wracać do
        szpitala...gdy spytałam męża czy z nami pojedzie usłyszałam, że przecież on nie
        spał zeszłej nocy...porażka (wyjechał na kilka dni do rodziny). Dodam, że dwa
        dni temu ja silnie się zatrułam i bardzo mocno wymiotowałam plus biegunka,
        jednym słowem horror, byłam bardzo osłabiona. Wczoraj mąż był w domu cały dzień.
        Jednak nie przeszkadzało mu to umówić się z kolegą na 1,5 godziny. Leżałam w
        łóżku i nie byłam w stanie zająć się dzieckiem, a on mi na to, że chyba
        wytrzymam te 1,5 godziny...zero zrozumienia, współczucia, czegokolwiek. Jak był
        u rodziny ani razu nie zapytał co u mnie, jak się czuje... to wszystko opisałam
        w dużym skrócie ale to boli jak cholera. Nie wiem czym sobie na to zasłużyłam.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Co można zrobić? 15.03.08, 12:39
          Hmmm, to brzmi zupełnie inaczej niż poprzedni list. Tam Pani pisze,
          że jesteście razem, mąż jest czuły, śmiejecie się, jecie razem i
          rozmawiacie o wspólnych sprawach. Wspólna jest decyzja, że
          zostajecie razem. Brak tylko seksu i tu Pani upatrywała problem. Ten
          list, z koleji, pokazuje męża jako nieczułego czy też troszkę nawet
          bezwzględnego partnera. Czy te zachowania są dla niego typowe i
          pojawiałay się przed kryzysem ? Trudno zgadnąć gdzie jest prawda o
          Pani mężu. Od czego zależy jak go Pani widzie i ocenia ? Czy widzi
          Pani powody zmian w zachowaniach męża? Czy myśli Pani, że mają
          związek z Pani zachowaniem? Tymi pytaniami próbuję skłonić Panią do
          refleksji i zastanowieniem się czy to aby dobrze, że chcecie być
          razem, albo czy aby Pani nie czuje się zbyt dotknięta, aby taki
          kryzys wytrwać. a może w Pani pojawi się jeszcze więcej pytań. Nie
          tylko jednego : być czy nie być razem. Agnieszka Iwaszkiewicz
          • dsz27 Re: Co można zrobić? 15.03.08, 13:34
            Mój pierwszy post był pisany jakiś czas temu, wtedy tak było. Wszystko zmieniło
            się dosłownie w przeciągu kilku dni. Mąż wyjechał na kilka dni w rodzinne
            strony, podczas tego wyjazdu zaczął pokazywać tę "inną" stronę. Wcześniej
            faktycznie okazywał pewnego rodzaju czułość, wspólnie spędzaliśmy czas, jedliśmy
            posiłki, itd. Nie było źle, faktycznie brak intymności był dla mnie jakiegoś
            rodzaju problemem ale starałam się nie analizować tego w tak mocny sposób.
            Odpowiedzi forumowiczek i Pani na pewno b. mi w tym pomogły.
            Po Jego powrocie do domu z tego wyjazdu spytałam go tylko czy uważa, ze
            zachowuje się wobec mnie w porządku, powiedział, że nie....Potem wizyta w
            szpitalu z synkiem, potem moja choroba, i widzę, że jest coraz bardziej oddalony
            ode mnie, wręcz czasami bezwzględny. Już sama nie wiem czy to kwestia mojego
            zachowania czy on tak bardzo się zmienił. Staram sie nie naciskać ale jak mnie
            coś boli mówię mu o tym po prostu. Pyta Pani czy te zachowania są dla niego
            typowe, nie. Kiedyś taki nigdy nie był, nawet po powrocie do domu w styczniu,
            nie zachowywał się w taki sposób. I nie wiem co może być powodem takiego
            zachowania wobec mnie. Czasami patrze na niego i widzę egoistę, który myśli
            tylko i wyłącznie o sobie. Sama już nie wiem co się stało.
            • dsz27 Re: Co można zrobić? 17.03.08, 11:19
              Mam jeszcze jedno pytanie. Czy może polecić Pani dobrego psychoterapeutę
              (terapia małżeńska) na terenie Bielska Białej?

              Zapytam Męża czy bierze to pod uwagę...
    • eastern-strix a ja mysle, ze.... 18.03.08, 10:11
      ...mozliwe,ze przespal sie z kims za granica i bio sie,ze sie zarazil HIVem.
      Unika seksu,bo nie chce zarazic Ciebie,ale nie ma dosc odwagi,zeby sie przebadac...
      Wiem,ze to brzmi niewiarygodnie i okropnie,ale tak sie sklada,ze zajmuje
      (wlasciwie zajmowalam sie do niedawna) doradztwem w sprawach zdrowia seksualnego
      a zwlaszcza HIV i wiele takich przypadkow poznalam.
      To zwykle wyglada tak samo, przygodny seks a potem unikanie stalej partnerki i
      panika.

      Polecam szczera rozmowe, nic wiecej chyba sie nie da zrobic?

      • dsz27 Re: a ja mysle, ze.... 18.03.08, 11:38
        Witajcie ponownie,
        Być może masz rację, kto to wie...coś na pewno się wydarzyło i pomimo wielu prób
        nie dowiedziałam się tak de fakto co.
        Ale wczoraj podjęliśmy decyzję o rozwodzie więc teraz już wiem na czym stoję.
        Nie kocha mnie, nie chce ze mną być, chce pomagać i takie tam...
        Szkoda słów. Dziękuję wszystkim za wsparcie i dobre słowo.
        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka