dsz27
23.02.08, 21:20
Szanowna Pani,
Moja sytuacja nie jest prosta ale postaram się przytoczyć ją w kilku słowach.
Jesteśmy ze sobą ponad 7 lat, ponad 2 po ślubie. Znamy sie około 10. W
październiku zeszłego roku mąż wyjechał na 3 m-ce do Niemiec. W tym czasie jak
sie okazało coś sie między nami popsuło. Brak porozumienia, sprzeczki. On tam
w obcym kraju, ja tu sama z 22 m-cznym synkiem. Po powrocie na który strasznie
czekałam wszystko zaczęło się psuć. 1 stycznia mąż wyprowadził się z domu, jak
twierdził, był nieszczęśliwy. To co się wtedy ze mną działo jest chyba
oczywiste. Szok, płacz, brak snu, depresja chyba. Potem sie okazało, że jestem
w ciąży... Dałam Mu wybór, albo nie chce ze mną być i kończy się to rozwodem,
albo wraca tylko dla dzieci i pomaga mi do czasu odchowania drugiego dziecka.
A trzecia opcja, którą wybrał sam, to jego powrót to domu dla mnie i dla
dzieci. Powiedział, że uczucie do mnie nie wygasło całkowicie tylko osłabło.
Powody odejścia z domu nie były gabarytowo duże, Mąż twierdzi, że nie ma
nikogo i nie chodziło tu o romans czy takie tam. Stwierdził, że sie
odsunęliśmy od siebie, że go nie słuchałam, że byłam oschła a jego wyjazd
przeliczyłam na pieniądze, ze tam zrozumiał, że nie tęskni za mną tak jak za
synem. Z mojego punktu widzenia nie było miedzy nami tak źle i należało
usiąść i o tym porozmawiać. Powiedzieć cokolwiek bo przecież tyle lat
potrafiliśmy ze sobą rozmawiać i pokonywać różne problemy.
Więc wrócił. Opiekuje się nami, i synkiem i mną. Nie jest za bardzo wylewny,
ale podchodzi, całuje, przytula. Razem jemy posiłki, rozmawiamy, śmiejemy sie.
Umówiliśmy sie, że te tematy zostały wyjaśnione i nie będziemy do nich wracać.
że żadne z nas nie będzie niczego wypominało, że będziemy się starać powoli
naprawiać to co się popsuło. Nie ma między nami wrogości, sztuczności, widzę,
że chętnie dzieli sie ze mną swoimi sprawami.
Ale pomimo, że jest już w domu ponad m-c nadal śpimy osobno, całuje mnie na
dobranoc i idzie spać do drugiego pokoju. Mówi, ze tak jest na razie lepiej,
że nie myśli o sexie, brakuje mu bliskości ale nie chce na razie o tym myśleć.
I stad moje wątpliwości. Czy powinnam jego zachowanie jakoś interpretować, czy
zostawić wszystko swojemu biegowi...Nie chce go do niczego zmuszać a tym
bardziej do miłości. Choć jak twierdzi, że nie przestał mnie kochać. Jeśli
kogoś ma to nie wiem kiedy znajduje na to czas. I wierze mu, że nie ma nikogo
trzeciego.
Z góry dziękuję za Pani opinie