Dodaj do ulubionych

prosze o pomoc

29.02.08, 15:22
mój mąż wogóle nie liczy sie z moim zdaniem,moimi
prośbami wogóle sie mnie nie boi robi co chce, ciągle ma wyrzuty o byle co.
imorezuje sie a ja siedze z dzieckiem w domu i według niego to ok.
jak zdyscyplinowac męza, co na niego zadziała, co zrobic.prosze o pomoc
Obserwuj wątek
    • kinia.0 Re: prosze o pomoc 29.02.08, 15:43
      Odejść od niego.
    • tylkoty0 Re: prosze o pomoc 29.02.08, 15:46
      ,myslisz ze to najodpowiedniejsze rozwiązanie?
      • kinia.0 Re: prosze o pomoc 03.03.08, 13:16
        Opisałaś swoją sytuację dość ogólnie,i to z niej wynika że raczej
        nie da się nic zrobić.Nie można podporządkować sobie drugiego
        człowieka.Jeśli ci zależy na rodzinie kochasz męża to porozmawiaj z
        nim ,powiedz mu że jego zachowanie cię rani że jest ci przykro
        itd .Jeśli kiedyś był inny zachowywał się inaczej to jest jakiś
        powód tej zmiany,warto zastanowić się dlaczego się zmienił?Ty o tym
        nic nie piszesz,więc jedyne co ci mogę poradzić to zostawić go,a być
        może wtedy mąż zrozumie że robił źle i że nie może bez ciebie żyć.To
        że odejdziesz od niego nie oznacza że do siebie już nie wrócicie.A
        jeśli nie będzie chciał wrócić to trzeba się z tym pogodzić i zacząć
        życie sobie układać na nowo.Chyba że wolisz do końca życia być z tym
        człowiekiem i nie być szczęśliwą.
    • mrowkojad2 Re: prosze o pomoc 29.02.08, 20:52
      Wiesz, trochę lakonicznie to opisałaś, na różnych ludzi różne rzeczy
      działają, nie ma metody uniwersalnej. Na nie których nie działają
      rzadne, wtedy faktycznie tylko rozstanie pomaga
    • kicia031 Re: prosze o pomoc 02.03.08, 17:01
      Zajmij sie swoimi sprawami i przestan zwracac na niego uwage.

      Jesli mu zalezy, to bedzie walczyl o ciebie. jesli nie - coz -
      przykre, ale zacznij sie szykjowac do odejscia.
      • verdana Re: prosze o pomoc 02.03.08, 18:55
        Mąż nie dziecko, zeby go dyscyplinować...
        • annb Re: prosze o pomoc 02.03.08, 19:13
          byc moze jeszcze dziecko
    • beata77_77 Re: prosze o pomoc 04.03.08, 12:06
      Uważam prawie wszystkie odpowiedzi moich poprzedniczek, za
      niepoważne. Rozstanie jest ostatnią deską ratunku. Chyba że nie
      zależy Ci na tym, by ratować związek i rodzinę. Odejście to
      najprostsza droga a właściwie ucieczka przed problemem a nie jego
      rozwiązanie.
      Problem musi być dla Ciebie uciążliwy. Znam dwa przypadki małżeństw,
      które do czasu funkcjonowały tak jak Twoje.
      Pierwszy przypadek dotyczy przyjaciółki mojej siostry: miłość, ślub
      (chociaż były obawy, no ale coż, miłość była większa). Mąż
      imprezował, bo musiał się "wyszumieć" a żona wierna, z dzieckiem w
      domu siedziała. Mało tego, uważała, że tak musi być i taka kolej
      rzeczy. Mąż - wieczny chłopiec. Zapragnęła drugiego dziecka, mąż nie
      chciał. Urodziła. Mąż wpadł w nałóg czatowania. Poznawał (siedział w
      sieci przez całe noce) coraz to nowe kobiety. Doszło do zdrady, był
      ból, płacz i rozstanie. Niestety.
      Chcę żebyś wyciągnęła wniosek: NIE MOŻESZ TOLEROWAĆ KAWALERSKIEGO
      SPOSOBU ŻYCIA MĘŻA.
      Absolutnie nie insynuuję Ci, że i Twój mąż może Cię zdradzać. Ale
      warto za wczasu dmuchać na zimne. Dziecko jest też jego dzieckiem,
      nie tylko Twoim. Jeżeli nie macie z kim zostawić dziecka,
      powinniście zostać w domu, zaprosić znajomych do siebie. Jeżeli
      możecie (macie z kim zostawić dziecko), wychodźcie razem.
      Jeżeli nie jesteś w stanie, dotrzeć do męża, może pomoże zmiana
      Twojego zachowania. Niech odczuje, że nie możesz tolerować takiego
      trybu życia. POWIEDZ MU RAZ I WYRAŹNIE, ŻE NIE JEST "OK". Zostawiaj
      go w domu z dzieckiem czasem na godzinę lub dwie (pod warunkiem, ze
      wiesz, że zajmie się nim odpowiedzialnie!!!) i wychodź z domu sama.
      A może masz możliwość "wyprowadzić" się na kilka dni np. do
      rodziców? Czasem warto "postraszyć" bardziej radykalnie... Może jak
      zobaczy, że grunt zaczyna mu sie palić pod nogami, pójdzie po rozum
      do głowy?
      Przemyśl. Możesz powiedzieć ukochanemu wtedy, że dajesz mu czas do
      namysłu. Niech zastanowi się, co dla niego jest ważniejsze: rodzina
      czy kumple i imprezy..... przy odrobinie dobrej woli, można
      prowadzić udane życie towarzyskie, nie zaniedbując przy tym rodziny.
      Trzeba tylko chcieć.

      Drugi przypadek skończył się bardziej tragicznie:
      żona (kuzynka mojego kuzyna) - wiecznie tolerancyjna (mąż jeździł
      jako kierowca TIRami po Europie i w domu bywał z różną
      częsttliwością) pozwalała mu na imprezy z kumplami. TA DOBROĆ ICH
      ZGUBIŁA. Teraz pluje sobie w twarz, bo w dniu, w którym urodziła
      drugie dziecko widziała męża po raz ostatni w życiu. Następnego dnia
      po narodzinach drugiego dziecka, poszedł "opijać" tą radość z
      kumplami. Do domu już nie wrócił. Został w niewyjaśnionych
      okolicznościach zamordowany. Ciało znaleziono 2 tygodnie później.
      Teraz młoda wdowa chodzi ze 7-latkiem i półroczniakiem na spacerki
      na cmentarz.....
      Pozostawiam Ci to do rozważenia.
      Taki tryb życia będzie Was od siebie oddalał a nie zbliżał. W
      małżeństwie warto, jak najwięcej rzeczy robić RAZEM.
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości w walce o własną rodzinę.
      Beata.
    • beata77_77 Re: prosze o pomoc 04.03.08, 12:08
      I jak już się zorientowałaś zapewne, po przeczytaniu mojej
      wypowiedzi, rady mojej poprzedniczki, żeby sobie "zafundować" drugie
      dziecko nie bardzo się sprawdziły w opisanych przeze mnie
      przypadkach. To najgorsze z możliwych rozwiązań.
      Życzę powodzenia i pozdrawiam.
      • kinia.0 Re: prosze o pomoc 04.03.08, 12:14
        Tylko że twoja poprzedniczka wcale nie radziła autorce wątku
        fundować sobie drugiego dziecka.Widać że nie czytasz zbyt uważnie
        wszystkich postów.Przeczytaj uważnie a może zrozumiesz o co chodziło
        twojej poprzedniczce.
        • beata77_77 Re: prosze o pomoc 04.03.08, 19:49
          Przeczytałam wszystkie bardzo uważnie. A to że napisałam "poprzedniczka" a nie
          "poprzedniczki" to zwykłe przejęzyczenie. To w ramach sprostowania.
          Pozdrawiam.
        • beata77_77 Re: prosze o pomoc 04.03.08, 19:53
          Rzeczywiście czytałam zbyt pośpiesznie i przeoczyłam wypowiedź Verdany.
          Przepraszam. Przyznaję się do błędu:) ale tylko w tej jednej kwestii...
    • mama-cudownego-misia Re: prosze o pomoc 04.03.08, 23:11
      A ja Ci dam inną radę - nie odchodź, bo to by była dziecinada, tylko:
      - negocjuj (w ważnych sprawach, typu pieniądze, obowiązki domowe -
      zawsze na zasadzie "coś za coś", ale bez wchodzenia na ambicję i
      np.: głodzenia),
      - daj mu spokój (w mniej ważnych. Np. jeśli chodzi o imprezowanie,
      to co w tym strasznego? Dorosły jest, ma prawo np. wyjść z kolegami
      na piwo. Jak chcesz iść z nim, załatw sobie opiekunkę, ale, na
      litość boską, nie więź go w domu, bo zwariuje),
      - nie przejmuj sie nim za bardzo (gdy Ci coś wyrzuca),
      - sama nie rób mu za dużo wyrzutów (bo w nadmiarze przestają dawać
      efekty, a za to powodują marudzenie odwetowe i ucieczki z domu)
      - zajmij się sobą (też musisz mieć jakąs odskocznię w życiu. Może
      lubisz coś robić sama albo z koleżankami?).
      - poszukaj przyjemności w związku (co lubicie robić razem? co on
      robi dobrze? kiedy ostatni raz słyszał od Ciebie pochwałę?)

      I jeszcze jedno. Mąż nie jest ani od tego, żeby się Ciebie bać, ani
      zeby non stop siedzieć z Tobą w domu (z przerwami na pracę). To
      dorosły facet, nie traktuj go jak dziecko.
    • mona817 Re: prosze o pomoc 08.03.08, 17:19
      Twój mąż poprostu uważe, że wżią sobie żonę po to, żeby mu rodziła
      dzieci i prowadziła dom, a nie dyktowała co ON ma robić. Ok. jest
      nie poważny, ale Ty trochę też...
      JAk można chcieć, że by mąż się Ciebie bał? To raczej niefortunne
      stwierdzenie.
      On Cię zwyczajnie nie szanuje. Mam wrażenie, że to typ "pan i
      władca".
      Może powinnaś mu pokazać ile jesteś warta?
      Dla niego teraz jesteś czymś między fotelem, a ławą, potrzebne, ale
      nie niezbędne. Pokaż na co Cię stać, niech doceni Twoją wartość, bo
      za chwilę będzie za późno.
    • twoj_aniol_stroz Re: prosze o pomoc 08.03.08, 21:55
      A czy Ty się boisz męża? Co to za kategoria związku, gdzie ktoś się
      kogoś boi? To chyba patologia jest?
      Co znaczy dyscyplinowanie męża? A on Ciebie jakoś dyscyplinuje? kary
      dostajesz?
      To jest małżeństwo, a nie szkółka z internatem dla panien z dobrych
      domów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka