Dodaj do ulubionych

Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam żyć:(

21.03.08, 21:59
Mam pytanie do Pani oraz do dziewczyn z forum co myślą na ten temat
i może mi coś poradzą bo ja już nie wiem co mam robić..:(

Mieszkaliśmy 2,5 roku u teściowej z mężem po ślubie i było do czasu
ok. Nie kłóciłyśmy się. Jakiś czas przed tym jak zaszłam w ciążę
zaczęło mi już doskwierać to życie "we troje". Zaglądanie do pokoju,
a gdzie idziesz, kiedy wrócicie, wspólne sobotnie i niedzielne
śniadania,obiady,wypady do rodziny oczywiście w trójkę.

Chciałam abyśmy stworzyli z mężem normalną rodzinę, byśmy mieszkali
na swoim. No i myśleliśmy już o dzidziusiu. Mąż także.Udało nam się
znależć mieszkanie na naszym osiedlu ( wcale nie chciałam na tym
samym, ale tu o wiele tańsze a my biorąc kredyt liczyliśmy się z
każdym groszem ) I wtedy padło pytanie czy my sie wyprowadzamy czy
mama do tego nowego (mniejszego)mieszkania. Ona bez mrugnięcia okiem
powiedziała ,że ona przejdzie bo po co jej większe mieszkanie. Gdyby
nie poszła to my byśmy poprostu poszli żaden problem.

Więc ok,ona przechodzi. załatwanie kredytu, remont u niej.
Ja już wtedy byłam w 4 miesiącu ciąży.Już nie mogłam sie doczekać
kiedy zamieszkamy sami... A ciąża z czasem coraz bardziej widoczna
była.

Tęsciowa "przesadziła" dla mnie, kiedy przyjechała jej rodzinka i
kiedy siedzieliśmy wszyscy przy stole wódeczka itd zaczęła do nich
lamentować, że jak ona tam sama będzie,że moglibyśmy razem w trójkę
mieszkać,że było tak dobrze,że nam do łózka przecież nie wchodziła,
a mogłaby już bo dziecko już "zrobione"(!!!), że nam dziecko wychowa
(!!!!)Myślałam że mnie coś trafi. A najlepsze było to , że
powiedziała do nich, że decydujemy się na poród rodzinny a ona by
WOLAŁA żeby syn ( mój mąż Sławek) nie był przy porodzie. Myślałam że
ją zabije dosłownie. Powiedziałam tylko że już nie wiem czy to ona
rodzi czy ja i zagryzałam żeby. Dwie godziny wtedy usnąć nie mogłam.
Jak może o takich sprawach przy stole mówić, o naszych intymnych
prywatnych sprawach. I jeszcze że by "WOLAŁA" od tego czasu prawie
przestałam się do niej odzywać. Denerwowało mnie każde jej słowo.
Wtrącanie się.. Myślałam że się nerwowo wykończę.

W końcu się wyprowadziła, 2 miesiące temu. I u nas remont się
zaczął. Nie dawno się skończył. I co jest po jej przeprowadzce?
Każdego dnia do nas przychodzi... A to jakieś papiery zabrać bo
przyszły, a to po garczek, a to przyniesć coś nam. CODZIENNIE!!!!
zawsze jakiś powód się znajdzie, a jak już przyjdzie to 2 godziny
siedzi. szlak mnie trafia dosłownie. Udaje przy niej że jest ok,
chociaż czasem mi się to nie udaje i widać że jestem zła. Mówiłam
mężowi, że nie chcę żeby ona tu codziennie była, a on uważa że ja
wymyślam problemy! Że ona tu mieszkała,że to dlatego, a coraz
częściej poprostu milczy jak do niego mówię o tym
I kiedy mu zarzuciłam, że jak już sie zdarzy dzień ze jej nie ma u
nas to on wymyśla, żeby do niej iść to powiedział ze wiecznie mi
coś nie pasuje..

Jestem z tym sama i mam dosyć....

A teraz święta wielkanocne idą. Mieliśmy w niedzielę iść do moich
rodzićów,a w poniedziałek do niej, bądź odwrotnie. Pytam męża na
którą idziemy w poniedziałek do mnie, a on że mama się z wójkiem
umówiła,żeby przyjechała w wielkanoc do nich (czyli jednoznaczne, że
my też, bo jak dojedzie?)
Szlak mnie trafił wiecie?
To ona nam układa plany na święta.
Mąż by pojechał oczywiście bez problemu, widze, że jest troche
zły "bo ja znowu mam problem" i nie chce jechać.

Czy to że powiem jej - że mamy inne plany. Że święta są po to by
spędzić je z najbliższą rodziną i ja chce je spędzić z mężem
rodzicami siostrami i z nia( :)! ) i że Sławek może ją zawieść
tylko. Czy to będzie przesada?
Za dwa miesiące poród a ja już żyję tym,że ona nie da nam żyć jak
pojawi się dziecko.

Wczoraj chciałam o tym porozmawiac z mężem.
Powiedział, że sobie wymyślam problemy i że nie ma ze mną o czym
rozmawiać. Tak mnie tym wytrącił z równowagi.. Bardzo się
pokłóciliśmy padłe berzydkie przykre słowa.
Płakałam bardzo długo.. On nic na to.
Dziś znów chciałam zacząć - to samo znowu kłótnia.
A raczej ja sobie pogadałam a on mnie poprostu olewa ale się drze,
że jestem nienormalna itd...

Ja już nie wiem co mam robić bardzo męża kocham, ale nie chcę by
było tak,że ona wejdzie nam na głowę, a mąż tego niezauważa.

Pozdrawiam wszytskich



Pozdrawiam wszystkich i życzę spokojnych świąt wielkanocnyh.
Obserwuj wątek
    • annb Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 21.03.08, 23:36
      ja tylko powiem ze zbytnie przywiazanei do matki jest podstawa do
      uznania małzenstwa za niewaznie zawarte w KK
      twoj maz mowiac ze jestes nienormalna i wymyslasz, stara sie zwalic
      wine na ciebie
      no coz
      pani tesciowa NIE ROZUMIE ze rozwala wam -doslownie-malzenstwo
      a moze wlasnie o to jej chodzi
      aby miec ukochanego synusia tylko dla siebie
      • hubby2 Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 22.03.08, 09:53
        Jak bym mial taka zone to bym sie rozwiodl i powoli do tego doprowadzisz.
        Z tego co rozumiem to jego matka jest sama i nic ci nie przeszkadzala jak sie do
        nich sprowadzilas a teraz gdy ci hormony szaleja( doslownie)
        i ci przeszkadza...????
        Zastanow sie troche!
        Pewnie jak sie dziecko urodzi i bedziesz potrzebowala pomocy to ci nie bedzie
        tak przeszkadzac?
        Jak bedziesz chciala wrocic do pracy i opiekunka sie przyda??

        • aandzia43 Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 22.03.08, 16:48
          Jestes trolllem, nie przeczytałes dokładnie postu, czy sam nie przegryzłes
          jeszcze pepowiny?
        • deela Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 26.03.08, 23:40
          a jak ja bym miala takiego meza to bym go z hukiem wywlila z zycia,
          co to po porodzie kobieta nie da sobie rady sama? ja dalam i zyje, nikt mi
          (procz meza) nie pomagal, a wierz mi ze nic tak nie doprowadza do szalu niz
          "pomagajaca" tesciowa
    • kol.3 Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 22.03.08, 10:49
      Skoro mieszkaliście u teściowej to siłą rzeczy w pewnych
      sytuacjach "trojkąt" był nieunikniony. Było to niedogodne dla Was
      ale mieszkaliście z własnej woli, poza tym przypominam
      korzystaliście z jej gościnnosci.Są teściowe które nie godzą się na
      wspólne zamieszkanie, a wtrącają się więcej niż taka teściowa u
      której się mieszka. Trudno nie zauważyć, że teściową traktujesz
      instrumentalnie.
    • aandzia43 Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 22.03.08, 17:02
      Chłop miedzy młotem a kowadłem, chowa głowe w piach, jak strus. Pewnie nie jest
      zły i rokuje. Teraz waza sie losy twojego malzenstwa. Jesli pofolgujesz zapedom
      mamusi, to bedziecie miec przerabane na reszte wspolnie spedzonych lat. A moze
      sie tez okazac, ze z powodu problemow z tesciowa, tych lat nie bedzie tak duzo.

      Realizujcie swoje plany, nie plany matki. Odnos sie do niej z szacunkiem (to
      człowiek, matka twojego meza), ale nie ulegaj i bron boze nie zmieniaj swoich i
      meza postanowien dla jej nagłego widzimisie.

      Ona jest członkiem waszej rodziny, ale nie członkiem waszego małzenstwa.
      Uswiadom to mezowi. Ostro.
    • premeda Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 23.03.08, 18:54
      A czy jak Teściowa Wasze intymne sprawy zaczęła tak wywlekać to ktoś
      z obecnych próbował zareagować? Dla mnie to trochę dziwne, bo Ty nie
      chcąc robić sobie wroga wolałaś zapewne milczeć ale reszta mogła
      szanowną mamusię usadzić na miejscu (zwłaszcza mąż) i toby było
      zupełnie naturalne i "normalne" (to do tego jak później Ciebie mąż
      nazwał) zachowanie. I tak cię podziwiam, bo ja znając siebie
      wywaliłabym teściowej co myślę o takim zachowaniu, następnie wyszła
      ze spotkania i kazała się określić mężowi. Dla mnie jesteś oazą
      spokoju, zwłaszcza że jesteś w ciąży :)
    • eastern-strix Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią a ona niedaje nam 24.03.08, 17:57
      sytuacja przys tole brzmi co najmniej niestosownie. Jesli tesciowa wolala zostac
      w swoim mieszkaniu, to mogla to jasno zakomunikowac i nie bylo by problemu - z
      tego, co piszesz. Mysle,ze ona myslala racjonalnie, ze Wam wieksze mieszkanie
      sie bardziej przyda ze wzgledu na dziecko i chwala jej za to, ale mysle, ze nie
      radzi sobie z emocjami. Czuje sie samotna i opuszczona, bo cale zycie
      koncentrowala sie na synu, ktory teraz ma nowa rodzine. Swoja droga, uwazaj, bo
      jesli oddalisz sie od meza i cala uwage skupisz na dziecku, to bardzo
      prawdopodobne, ze powtorzysz scenariusz...

      Pogadaj z mezem,ale bez pretensji, po prostu powiedz, ze rozumiesz,ze on kocha
      mame, ale Ty nie masz tego obowiazku i w zwiazku z tym niektore jej zachowania
      Cie raza. Pamietaj,ze on nie ma prawa wymagac, zebyc pokochala jego matke.
      Wyszlas za maz za niego, nie za jego rodzine ;)

      Podziekuj tesciowej,ze wyprowadzila sie z mieszkania - mysle,ze na to zasluguje.
      I zadbaj o to, zeby maz to slyszal.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 26.03.08, 09:58
      Oczywiście zawsze należy pracować nad wyznaczaniem granic między
      rodzinami, szczególnie gdy powstała nowa rodzina. Wiele zależy od
      rodziców dorosłych dzieci, na ile zgodzą się uszanować odrębność i
      intymność tej właśnie nowej rodziny. W niektórych rodzinach proces
      ten przebiega niezauważalnie, w niektórych zaś stanowi długi i
      sączący się problem.
      W wielu zatem aspektach ma Pani rację , wymagając od teściowej
      zmiany zachowań czy też złoszcząc się na nią o nie.
      Ale jest też cos w Pani liście, co skłania mnie do stwierdzenia, że
      może jest Pani zbyt wymagająca wobec teściowej lub ulega Pani
      takiemu schematycznemu myśleniu, że za wszystko należy wyłącznie ją
      obwinić.
      Z własnej woli,to prawda, ale to ona zrezygnowała z mieszkania,
      które zajmowała od jakiegoś czasu.Trzeba jej dać czas na
      przyzwyczajenie się do zmienionej sytuacji. Dla niej obiektywnie
      może być ona trudna, zgodnie z przysłowiem, ze "starych drzew się
      nie przesadza". Pani natomiast zakłada, że po jej stronie nie
      zachodzą żadne procesy psychiczne, a jeśli nawet to nie ma prawa o
      tym mówić czy też je przeżywać.
      Rozmowa przy stole być może była tylko zwykłą rozmową o rodzinnych
      porodach, do których starsze pokolenie moze mieć odmienny poglad.
      Przecież od jej słów Pani mąż nie podjął decyzji o rezygnacji z
      wspólnego przedsięwziecia, prawda?.
      Pani teściowa nie jest, być może, wymarzonym ideałem, ale może warto
      zobaczyć w niej więcej ludzkich cech i przykładać do jej zachowań
      mniej emocji. To powinno bardziej sprzyjać dobrym wzajemnym
      stosunkom. Jeśli Pani będzie pewna swego i spokojna, żadne słowa
      teściowej nie powinny tak bardzo Pani destabilizować. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
    • deela Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 26.03.08, 23:38
      ja bym ustalila prote zasady,
      my mausie zapracszamy, albo mama nas odwiedza po uprzednim ZAPYTANIU czy w ogole
      macie dla niej czas, swieta? a czy ona was pytala czy ja zawiezie ktos? nie? to
      taksowki istnieja np,
      i tak sertio serio: jak by mi maz takie cyrki o mamusie urzadzal to bym pogonila
      go do niej spowrotem
    • logikaa Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 29.03.08, 13:54
      Witam, jestem w bardzo podobnej sytuacji i też proszę o radę, więc
      nie jesteś sama z takim problemem, a śmiem przypuszczać, że jest nas
      sporo. jestem w 8 miesiącu ciąży, sami mieszkamy od 5 miesięcy,
      przeprowadzkę przypłaciłam pobytem w szpitalu, teściowa zaś z
      pewnością ma w tym swój udział, ponieważ sprzedaliśmy swoje duże
      mieszkanie, w którym mieszkała razem z nami zamieszkaliśmy w
      malutkim,(to był trochę taki fortel z mojej strony) zamierzamy
      budować dom, teściowa wróciła do teścia, a już po tygodniu były
      płacze i próby wprowadzenia się do nas, tłumacząc,że ona z nim
      mieszkać nie może( a wstrętna baba jest okropnie, więc top jemu
      można współczuć) nie ugięłam się, i zupełnie zmieniłam taktykę,
      ponieważ c.d.n.
      • logikaa Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 29.03.08, 14:20
        ...gdy mieszkała z nami miała zdecydownie większy wpływ na męża,
        ściany miały uszy, a on traktował ją jak świętą krowę, której
        musiałam schodzić z drogi, teraz mogę powiedzieć wszystko co o niej
        myślę, wiem, że go to boli, trudno...przez 2 lata traktowała mnie
        jak podgatunek,i to niech teraz sama tak się poczuje, ja nie
        utrzymuje z nią kontaktów, nie rozmawiam z nią, ale tez nie ingeruję
        w relację męża z nią, sytuacja, staje się teraz trudniejsza, bo
        pojawi się dzidziuś, a ja czuję się zdecydowanie lepiej kiedy jej
        nie widzę,bo na sam widok dostawałam drgawek, tak mi w życiu
        dopiekła... i pragnę aby tak zostało...chcę tylko dodać, że teściowa
        bardzo szykuję się na zamieszkanie w naszym nowym domu, czego sobie
        szczerze nie wyobrażam, trochę szkoda mi swojego męża, ale sam sobie
        winien, bo tłumaczy się, że jest jeden i ma zobowiązania wobec
        rodziców, guzik prawda, jeżeli je ma to na pewno nie kosztem sojej
        młodej rodziny, a nie wiem co jej naobiecywał, może jakis sielski
        obrazek, ze nagle znikną konflikty, zamieszkamy wkrainie wiecznej
        szczęśliwości, gdzie teściowa zajmie sie wnukiem, a ja pewnie nagle
        zamienię sie w anioła, i będe fruwać ze szczęścia. nie!NIe na pewno
        nie. żadne tego typu rozwiazania w gre nie wchodzą...tylko najgorsze
        jest to, że on wierzy, że mi przejdzie i w związku z tym bierze to
        pod uwagę, budując ten dom, co za tym idzie wcale mnie ta budowa nie
        cieszy, i po co to wszystko, naprawdę szkoda wysiłku. kocham męża
        ale baby nie znoszę! i koniec!
        • kawitator Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 29.03.08, 16:56
          Jaka jest różnica pomiędzy czarodziejka a czarownicą
          jakieś 25 lat

          jak jest różnica pomiędzy wrażliwą młodą mamą a wstrętna wtrącającą się teściowa
          taka sama

          Wasze obecne teściowe 25 lat temu miały te same problemy Tak samo narzekały na matki swoich mężów Z jakieś 25 lat przyjdzie zupełnie obca baba Zabierze ukochanego synka w którego włożyliście tyle serca i miłości a następnie napisze lub powie
          .....
          tu proszę sobie zacytować któryś z waszych postów o wstrętnych wytracających się starych babach
          Życzę wtedy cierpliwości pokory i zrozumienia i pamiętania o waszych dzisiejszych wypowiedziach

          Zawsze wiedziałem ze kobitki są wredne z natury bo nigdzie nie ma narzekań ani dowcipów o teściach
          • logikaa Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 29.03.08, 22:22
            bardzo śmieszne, punkt widzenia zdecydowanie zależy od punktu
            siedzenia, otuż mój mąż miał wcześniej narzeczoną, którą wręcz
            mamusia uwielbiała, bo tamta przez 7 lat latała wokół niej na
            paluszkach i guzik jej z tego przyszło...no i pojawiłam się ja ta
            niedobra, co zburzyła cały porządek, bo chciała widzieć w syneczku
            dorosłego faceta, a do tego śmiała zajść w ciążę, bez pytania. bo to
            raz usłyszałam, ze wszystko jej zepsułam. a na wieść o dziecku
            wykrzywiła twarz i rzuciła do męża komentarz, że dzieci to mógł
            sobie robić wcześniej, a nie teraz bo ja to stara jestem (32 lata).

            • konwalka do logikaa 30.03.08, 13:53
              wiesz co?
              problem jest ogromny
              pomijajac fakt, ze chce mi sie rzygac jak slysze o takich relacja
              matka_ dorosły (!) syn, to co chwile przekonuje sie, ze chorych
              ukladow jest sporo.
              te baby sa odpowiwedzialne za rozpad niejednego malzenstwa i mam
              nadzieje, ze maja w piekle zarezerwowane odpowiednie miejsce dla
              siebie :/
              mamunia sie do ciebie chce wprowadzic, tak?
              Jezusie
              prosze sie, postaraj sie zrobic cos ze swoim mezem i namowic go na
              terapie, bo jego "wina", ktora nazywa sie uległosc, jest- z tego, co
              piszesz - ewidentna.
              i absolutnie tesciowa nie moze sie do was wprowadzic
              ps. porownanie z kochanka pojawia sie juz ktorys raz...
              przymusowe leczenie na moj gust :/
              pozdrawiam
        • mala-beti Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 30.03.08, 22:16
          uuuu To niedobrze ze ona się szykuje na zamieszkanie z wami :(... a
          nie da sie coś w tym kierunku zrobić żeby tak sie nie stało? czy mąż
          już jej to obiecał? bez twojej zgody? trzeba zrobić wszystko, aby
          temu zapobiec bo nie da wam żyć.Wiem coś o tym, Życie z
          teściami/teściową to najgorsze z możliwych scenariuszy... niestety.
          Pozdrawiam cieplutko
    • logikaa Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 31.03.08, 03:13
      dzięki, bo już myślałam, że ktoś na mnie "napluje" jestem
      stanowcza, uznaję jednak w życiu kompromisy, wybrałam projekt
      naszego domu, i stanęło na tym, że powstanie bliżniak, nie wiemmczy
      słusznie, ale wydaje mi się to jedynym wyjściem, ponieważ gdybyśmy
      zbudowali jeden to jestem pewna, że bardzo szybko ujrzałabym w progu
      zalaną łzami mamusię i co wtedy? a tak ma swoją część razem z
      tatusiem i swoimi dwoma okropnymi psami.to i tak ogromny postęp, bo
      wcześniej dostawała spazmów, na samo wspomnienie o tym pomyśle...ale
      jak przestałam się niaprzejmować i kontaktować wogóle to zmiękła....
      sama nie wiem co o tym myśleć, inaczej się nie dało, może dzidziuś
      zmieni wiele...ale też mam obawy
      • mala-beti Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 31.03.08, 17:42
        O prosze całkiem dobry pomysł - bliźniak!
        Niby razem- a jednak osobno. Cóż to chyba najlepsze wyjście z tej
        sytuacji. lepiej mieszkać w ten sposób niż w "jednym domu". Tak to
        oni mają swój wy swój ,jest podział na "wasze" i "ich" terytorium.
        Bardzo dobry pomysł.
        Zawsze można zamknąć drzwi w swojej części i nikogo nie wpuszczać
        jak nie będziesz miała ochoty;)
        a tak na poważnie to może nie będzie tak źle, widze światełko w
        tunelu w waszej sytuacji:)

        Głowa do góry! Życzę wiele szczęścia, jak najmniej nerwów i ...dużo
        dużo miłości:)
        • logikaa Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 31.03.08, 19:29
          dziękuję CI za te słowa, ten pomyśł kosztował mnie wiele wysiłku,
          aby przekonać męża, chociaż wolałabym aby teściowie zostali w swoim
          mieszkaniu, ale...kupiliśmy piękną działkę, dom będzie ogromny i
          podzielony na dwa zupełnie oddzielne mieszkania z osobnymi
          wejściami. Mnie najbardziej zależało na osobnych kuchniach, a oni to
          wymarzyli sobie po pokoiku na dole w naszym domu i była cała
          wojna...dla mnie bylo to nie do przyjęcia, mieszkałam już z nimi i
          było koszmarnie, od momentu wejścia do domu każdą chwilę chcieli
          spędzac z synem, ja im tylko przeszkadzałam a on był jak w amoku,
          trochę się boję, że historia się powtórzy, wtedy tez mieli
          mieszkanie na tym samym osiedlu z tym, że ojciec mieszkał (raczej
          tylko spał) u siebie, a matka z nami (Taką sytuację juz zastałam)a i
          tak cały czas oboje siedzieli nam na głowie, kocham męża i nie mogę
          cały czas się z nim kłócić, sama nie wiem. choć wiem, że taki
          właśnie dom buduje tylko ze względu na mnie, bo przecież jemu oni
          nie przeszkadzali.ponadto cały czas miałam w głowie, scenariusz i
          tak wspólnego z czasem wymuszonego zamieszkania ale wtedy byłoby już
          pod wspólnym dachem, i jeszcze jedno łatwiej byłoby mi gdybym mogła
          wrzucić w to jakieś większe własne środki finansowe, a tak cała
          inwestycjia jest pokryta z oszczędności męża i ze sprzedaży
          mieszkań, męża i ich....a ja biedny żuczek, pyskaty jak zawsze.a co
          u Ciebie Moja Droga?
          • kicia031 Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 31.03.08, 21:28
            cała
            > inwestycjia jest pokryta z oszczędności męża i ze sprzedaży
            > mieszkań, męża i ich....


            Aaaaa, zeby dac kase to tesciowie dobrzy, prawda.
            Chyba maja zle w glowie, naprawde, ze chca kolo ciebie zamieszkac...


            "Kicia Ty idealistka jesteś"
            m-m-m
          • konwalka Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 31.03.08, 21:32
            Dziewczyny, wy sobie gadu-gadu, a ja wtrącę się w te sielankową
            dyskusję pn. wszytsko będzie dobrze.
            Nie będzie, logikaa.
            chyba, ze uświadomisz mężowi, że istnieje poważny problem z jego
            matką. Jeśli jest tak, jak mówisz, histerycznie reaguje na wieść o
            osobnym mieszkaniu, to powinnaś wyprowadzic się - jak mawiał Samson-
            min. 300 km od chorej psychicznie teściowej.
            Bliźniak to nie jest żadne rozwiazanie, będziesz miała mamcię non
            stop na głowie, a wszelkie próby "zamkniecia się i niewpuszczania"
            zostaną ci poczytane jako ewidentny policzek wymierzony w
            nieskazitelne lico teściowej, która "chce dobrze"
            Oni zgotowali synowi jakieś toksyczne bagno, a mieszkanie obok nie
            ejst rozwiazaniem problemu.
            Propounuję jeszcze raz spokojną i bardzo uczciwą rozmowę z mężem,
            zwieńczoną propozycja wizyty u specjalisty.
            Jeśli remanent życiowy zakonczycie na budowie bliżniaka i zyciu z
            mamcią przez scianę, jest prawie pewne, że staniesz sie autorką
            kolejnych,niezliczonych postów, choćby na emamie: "moja teściowa wie
            lepiej, jak ubierać dziecko", "matka mojego męża nie pozwala mi
            zajmować się maluchem wg mojego uznania", "kto ma rację- czy przy 20
            stopniach trzeba zakładać czapeczkę"
            Przepraszam za dosadność postu, ale jestem w klimacie, niestety.
            Siły życzę.
            Dużo, dużo siły.

            Kobieta, która jęczy w nocy, nie warczy w dzień
            • kicia031 Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 01.04.08, 07:45
              powinnaś wyprowadzic się - jak mawiał Samson-
              > min. 300 km od chorej psychicznie teściowej.

              A kto by wtedy zaplacil za budowe domu? Przeciez nie autorka, bo jest gola jak
              swiety turecki.
              • konwalka Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 01.04.08, 13:33
                > A kto by wtedy zaplacil za budowe domu? Przeciez nie autorka, bo
                jest gola jak
                > swiety turecki

                ewidentnie laska dysponuje jakimis walorami, skoro facet ją chce bez
                kasy i jeszcze- to już w ogole nie do pomyślenia! - stawia dom, w
                ktorym maja razem zamieszkać.
                Jesli Ty, kicia, dając cos komuś, oczekujesz, że juz zawsze będzie
                patrzył na ciebie z nizin, to mam nadzieję, że nigdy los nas nie
                zetknie w charakterze darczyńcy i biorcy :/
                • kicia031 Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 01.04.08, 13:49
                  ewidentnie laska dysponuje jakimis walorami, skoro facet ją chce
                  bez
                  > kasy i jeszcze- to już w ogole nie do pomyślenia! - stawia dom, w
                  > ktorym maja razem zamieszkać.

                  Tak mnie tylko zastanawia, kto za ten dom w rzeczywistosci placi.

                  Bo mozna nie lubic tesciowej, tylko wtedy trzeba samemu zarabiac na
                  swoje potrzeby, a nie wyciagac jedna reke po kase, a druga walic
                  tesciowa po gebie.

                  No ale to juz problem tesciow, ze sie na to godza...
                  • konwalka Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 01.04.08, 14:05
                    kicia, Ty jestes rozummna i bystra istota, czytam Twoje posty tu i
                    ówdzie
                    no zastanów się - co ma zrobić panna, która nieopatrznie wlazła w
                    taki związek, gdzie matka nie dopuszcza do siebie mysli, że jej syn
                    jest dorosły.
                    Ma uciekać. Uciekać, gdzie pieprz rośnie. Bo faza dopiero bedzie.
                    A facet, jak kocha, przejrzy na oczy specjalnie dla niej.
                    To jest, do cholery, choroba. "Nie oddam syneczka".
                    Problem, kto za co płacił, jest problemem zastepczym w tym poście.
                    Chcą, niech dają. Ale nie twórzmy systemu podległości w zamian za
                    pseudopomoc lokalową, tak?
                    Jestem ciekawa, jak stara by sie wykręcała od finansowej pomocy,
                    gdyby syniątko zechciało zamieszkać tam, gdzie kontrola byłaby
                    utrudniona przez odległość, dajmy na to, dwóch przystanków
                    autobusowych.
                    Chce mieć baba synka pod opiekuńczymi skrzydłami, a jędzę, która go
                    skradła na oku, to i stawia więzienie obok swojej chatki.
                    Bo takie są realia z toksycznymi matkami- zniewolenie nie polega na
                    zamknięciu w komórce, ale na podstępnym ubezwłąsnowolnieniu.
                    Dobra, kończe, ludzie są dorośli.
                    Ja bym uciekała w cholerę albo w prostych słowach przedłożyła, że
                    zmieniają się zasady gry.
                    pozdrawiam
                    • kicia031 Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 01.04.08, 16:40
                      Ja bym uciekała w cholerę

                      Otoz to. Dziekujemy mamusiu, ale niestety nie budujemy duzego domu
                      tylko maly 300km stad. Pa.

                      Niezaleznosc kosztuje, ale jest bardzo satysfakcjonujaca, kto jest
                      zalezny - coz, czesto musi sie godzic na zgnile kompromisy.
                    • bubster nic dodać nic ująć n/t 01.04.08, 18:10

              • mala-beti Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 01.04.08, 14:40
                Jak możesz tak pisać? Nie mierz innych soją miarą ... Trochę
                serdecznosci by się przydało, pieniądze to nie wszytsko, anikt im
                pomagać pewnie nie każe. Robią to dla synka. Co ona ma do tego?
          • premeda Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 01.04.08, 08:46
            I tak ją będziesz miała na głowie, bo jak budujecie z takich środków
            jak piszesz to i tak, będzie uważała, że to z jej pieniędzy i ma do
            wszystkiego prawo. W tej sytuacji to chyba nawet lepiej, że nic nie
            wniosłaś. Moi rodzice jak kupowali dom to załatwiała wszystko moja
            mama, żeby było łatwiej i taniej (za czasów komuny) załatwiała
            wszystko na swojego teścia. I tak mama zarobiła kasę (ojciec wolał
            przepić), wszystko załatwiała a teraz i tak słyszymy, że to wszystko
            jest od ojca rodziny. A nigdy w życiu nam nic nie dali. Takich ludzi
            jak Twoja teściowa lepiej omijać z daleka, bo wypomną wszystko nawet
            jeśli im się nic nie zawdzięcza
          • mala-beti Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią a ona niedaje nam 01.04.08, 14:37
            Witam :)
            Naprawdę uważam,że to bardzo dobrze, że wpadłaś na taki pomysł, bo
            wspólny dom byłby nie do przeżycia na pewno!
            Wspólna kuchnia (a bo pewnie by uznali, że to strata kasy robić
            dwie)- a to o jedną kobietą w kuchni za dużo. Byłoby tak jak u mnie
            kiedyś- wspólne śniadanka, kolacje we troje brrrrr:/
            A tak to macie osobne własne terytoria, do którego teściowa będzie
            miała wstęp już tylko jako gość "na kawie", a nie użytkownik. A to
            ogromna różnica...

            U mnie troszkę się zmieniło- mam nadzieję,że nie na krótki czas
            tylko.

            Ale od początku.
            Przed świętami próbowałam rozmawiać z mężem i zrobiła się z tego
            ogromnaa awantura! Oj dawno się tak nie pokłóciliśmy, ale ja
            powiedziałam , że nie popuszczę. Bo to nasza przyszłość w końcu.
            Więc postanowiłam z nim porozmawiać, a on stwierdził ze spokojem, że
            nie ma oczym !!! Jak to usłyszałam, to myślałam, że mnie dosłownie
            szlak trafi!!!Ale spokojnie pomyślałam, nie zostawiętak tego.
            Jechaliśmy wtedy do znajomych 100km od naszego miasta.
            I kłóciliśmy się podczas drogi. Tzn ja na początku mówiłam
            spokojnie, co mnie boli i przeszkadza w tej sytuacji o świętach
            głównie, że się nie liczy z naszym zdaniem.
            A że uznał, że mam "jak zwykle jakiś problem" to zaczęłam krzyczeć z
            bezsilności już chyba tak naprawdę:(
            - że nie chcę tak żyć, że on ma teraz swoją młodą rodzinę, że jest
            za nią odpowiedzialny,że nigdzie nie ma tak, że młodzi widzą się z
            teściami codziennie, że ja nie czuję takiej potrzeby itd,ze ja nie
            popuszcze i nie pojade tam z nim, a on że spędzimy więc święta
            osobno...Tak mi smutno było, popłakałam się oczywiście.
            Padło z mojej i jego strony dużo niepotrzebnych raniących słów...
            Mąż zawrócił prawie pół drogi stanął w lesie i czekał aż się
            uspokoimy, wcale nie chciał jechać już do tych znajomych, ja
            chciałam. Gdyby nie telefon od nich to pewnie byśmy nie pojechali.
            Wrócił więc na trasę, całą drogę milczeliśmy, a u nich udawaliśmy że
            jest ok.

            Przełom nastąpił na następny dzień, kiedy znajomi zabrali nas do
            hurtowni z wózkami i bardzo nam się spodobał jeden konkretny więc
            zaczeliśmy ze sobą rozmawiać.I kiedy już wracaliśmy do domu
            rozmawialiśmy na luźne tematy (nie temat teściowej) więc się
            rozluźniła ta sytuacja cała.

            Ja do świąt się nie odzywałam na temat teściówki, nie rozmawialiśmy
            też na temat spędzenia świąt. Aż do niedzielnego wielkanocnego
            poranka. Przy spokojnej rozmowie co robimy po śniadaniu wyszło,że on
            ją zawozi i wraca i razem idziemy na obiad do moich rodziców tak jak
            było w planach. Ucieszyłam się, bo spokojnie to wszystko wyszło.Bez
            rozmów i marudzeń, czego się NIE SPODZIEWAŁAM po tej kłótni
            nierozwiązanej!!!Bałam się raczej że spędzimy je osobno, on tam ja z
            moimi rodzicami...:(

            Zawiózł ją, poszliśmy w dobrych humorach "do mnie". Później
            pojechaliśmy po jego mamę i ciocię (stwierdziłąm, ze na to mogę
            przystać, skoro on tak się zachował) i siedliśmy u nich około
            godzinkę i wróciliśmy do domu bo mieliśmy koło 19.30 jeszcze gości:)

            Najlepsze jest to z tego dnia, że (ja wysiadłam z auta,on podwiózł
            jeszcze pod blok mamę swoją i ciocię) się na nią zezłościł...
            Wchodzi do domu i mówi do mnie,że się zdenerwował, bo mama mu
            zaczęła marudzić,przy ciotce, a była po kilku głębszych;) że się od
            niej oddalamy, że nie jest tak jak było kiedy jak razem
            ieszkaliśmy,że on się zmienił,że on to, że on tam to ...zaczęła mu
            robić wyrzuty.
            A ja mówię i co jej powiedziałeś?
            (Myślę sobie,że pewnie powiedział- no co ty mamo,wcale nie...czy coś
            wtym stylu)
            A on: że przestań, jak chcesz to pogadamy jutro jak wytrzeźwiejesz i
            poszedł.
            Zaskoczył mnie, powiedział do mnie, że musimy jutro z nią pogadać i
            on jej powie w końcu,czemu tylko do niego ma pretensje wieczne, a
            nic nie mówi do jego brata.Choć jego brat nigdy nie kiwnie
            palcem,żyje jak chce.

            I tu zaświtała wspaniała okazja,aby w końcu jej powiedzieć to
            wszystko!

            W nocy nie spałam dwie godziny tylko myślałam, co jej powiedzieć
            jutro i czy się odważe.
            I poszliśmy i sie odważyłam!:)

            Na poniedziałkowy obiad się do niej wybraliśmy.

            Powiedziałam, do niej, że dowiedziłąm się od męża, że mama uważa że
            się od niej oddaliliśmy a ja chciałam powiedzieć, że musisz przyjać
            do świadomości to, że już nogdy nie będzie tak jak było wtedy jak
            miszkaliśmy razem.
            Po pierwsze mąż nie będzie na każde zawołanie, bo ma teraz rodzinę,
            za niedługo synka i jest za nią odpowiedzialny.
            Dodałam tu,że ma też drugiego syna, którego nigdy nie prosi o nic
            tylko męża mojego. I on wtedy się wypowiedział, na ten tema(widać
            bolało go to i denerwowało bo trochę na ten temat mówił)

            Powiedziałam, też że - po drugie nie będzie już tak jak było , bo
            nie będziemy się widywali codziennie, tylko 1-2 razy w tygodniu,
            teraz i jak pojawi się dziecko,bo w jeden dzień będzie chciała
            przyjść moja mama, w inny siostra,w inny jeszcze znajomi,a w inny
            chcielibyśmy poprostu posiedzieć sami.

            Uffff nawet nie wiesz jak mi ulżyło jak to powiedziłam.
            A mówiłam całkiem spokojnie, ale w takim tonie,że musi to
            zaakceptować.


            I do tej pory jest spokój. Żadko się widzimy.
            Dużo tu zależy od mojego męża, ale będę trzymała rękę na pulsie,
            gdyby coś nie tak było.

            :)Mam nadzieję,że teraz będą się w miarę po ludzku układały te
            relacje z teściową.
            Nie mam ochoty się już kłócić z nim na ten temat, bo bardzo kocham
            mojego męża, jest dla mnie najważniejszy i najważniejsze jest dla
            mnie nasze szczęście.

            Ale sie rozpisałam :)

            Pozdrawiam Cię serdecznie!
            • logikaa Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią a ona niedaje nam 02.04.08, 13:26
              wierzę, że to coś zmieni, zawsze trzeba wykorzystać wszelkie możliwe
              sposoby, by poprawić własne życie, trzymam kciuki, bardzo ważna jest
              też wstępna metamorfoza u męża, oby tylko nie było nawrotów.
              pozdrawiam
          • bubster Logika, taki fajny nick masz 01.04.08, 18:13
            a sama logicznie nie postępujesz

            Stanowcz0 -> czyli mieszkamy jak najdalej I NIE BIRZEMY PIENIĘDZY OD
            TEŚCIÓW bo wtedy jesteśmy zależni

            im szybciej i im wyraźniej zarysujesz granicę tym lepiej

            powodzenia
      • bubster bliźniak to nie jest dobre wyjście 01.04.08, 18:02
        albo STANOWCZO się odetniesz
        i mąż "odetnie pępowinę" albo do końca życia będzie się to sączyć
    • logikaa Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 02.04.08, 13:18
      ...już jestem...to trochę nie tak kochani....a tak: otuż moi
      teściowie specjalnie groszem nie pachną, w dużej mierze, pomaga im
      syn, tak bylo od zawsze, wszystkie sprzęty domowe, dokąt
      mieszkaluśmy razem to również utrzymanie, teraz się trochę
      otrząsnął,mają emeryturę teściowej, która ulatuję z dymem
      papierosowym i jest przejedzona przez psy, teść nie ma żadnych
      środków do życia a do tego jest zapalonym smakoszem napoju
      chmielowego, mają do dyspozycji emeryturę prababci, która z nimi
      mieszka i jest jak warzywko z tego utrzymują się oboje,natomiast
      jeżeli chodzi o mieszkanie, to mąż wykupił je kilka lat temu i dzi
      eki temu mają teraz co sprzedać, a jego wartość nawet nie pokryłaby
      kosztów zakupu działki. a co mówić o budowie i wykończeniu ich
      częsci domu. Natomiast my wraz z mężem prowadzimy przedsiębiorstwo
      produkcyjno-handlowe,(którego działalność jest ściśle powiązana z
      miejscem zamieszkania , więc przeprowadzka 0 300 km raczej jest
      niemożliwa) i w zasadzie z tych środków będzie pokryta ta inwestycja
      plus jak pisałam mieszkanie męża,w chwili kiedy pojawiłam się w jego
      życiu to była jedynie firemka w powijakach , przez kilka lat
      pracowałam w tej samej branży, więc razem wzięliśmy się do pracy i
      możemy być dumni z efektów, fakt,że mąż jest skrupulatny , pracowity
      i oszczędny, ale potrzebuje tego,żeby go nakręcaś do działania , i w
      zasadzie uczestniczyć we wszystkim co robi, i wspólnie wychodzi to
      bardzo fajnie, a teściom porzprzewracało sie w głowach...i mamy
      efekty,a do tego to przecież wszystko to tylko męża zasługa, bo ja
      tylko u niego pracuję, bo bardzo na początku pilnowali, żeby nigdzie
      nie było mojego nazwiska, co mnie po kilku latach zaczęło już
      wkurzać, bo przecież, tylko rodzicom można zaufać, a kobieta
      syneczka to przecież może tylko wykorzystać i oszukać. a w zasadzie
      topo co mu ona skoro ma ich. no i firmę .a tak wogóle to skąd ja
      sie wzięłam,z małego miasteczka oddalonego o 150 km. ( co skutkuje
      tym, że nie mam tu tak naprawde nikogo bliskiego)no i mam swoje
      mieszkanie, które też mogłabym sprzedać, ale obiecałam sobie
      kiedyś,że nigdy tego nie zrobię...zawsze to duże poczucie
      bezpieczeństwa.( no chyba, że poczuję się bezpiecznie bo jak dotąt
      to parokrotnie miałam ochotę uciec, ale teraz mamy dzieciątko)
    • shemreolin Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 04.04.08, 22:54
      No proszę, jaka podobna sytuacja do mojej. My mieszkamy jakieś 500 m od rodziców
      męża. Mamy 9 miesięcznego synka. Teściowa jest osobą nadopiekuńczą i lubiącą
      mieć wszystko pod kontrolą. Nie jest oczywiście jakaś tragiczna, bo pomaga nam i
      mieszkamy teraz w mieszkaniu jej siostry, która jest za granicą. Teściowa
      porozmawiała z siostrą no i teraz nie musimy wynajmować, a jako, że ja jestem na
      wychowawczym, to naprawdę jest to fajna sytuacja. Ogólnie kupuje dla dziecka
      dużo ubranek, zabawki itd. Czasami nam daje obiad, albo nawet zrobi zakupy.

      To jest tak, że gdy ja w rozmowie napomnę, że musimy kupić dla dziecka coś, to
      następnego dnia ona to kupuje, nawet gdy nie prosimy. To trochę irytujące, bo
      muszę czasami się ugryźć w język, bo mi również sprawiają radość zakupy dla
      dziecka.

      Tak czy siak, jej pomoc jest o tyle obciążeniem, że ona dzwoni codziennie, nawet
      kilka razy i dopytuje co robię, jak czuje sie dziecko, co będzie na obiad, jakie
      mamy plany. Czasami dzwoni, gdy dziecko śpi (w zasadzie dość często, bo ma
      jakieś takie wyczucie sytuacji). Gdy np. nie odbieram komórki, to dzwoni na
      stacjonarny, kilka razy pod rząd. A gdy nie odbieram to dzwoni do męża do pracy,
      ze nie odbieram i on potem do mnie dzwoni. Kilka razy miałam taki nalot
      telefoniczny jak usiłowałam uśpić dziecko.

      Ja jestem osobą raczej wycofana, cenie sobie spokój, ciszę i samotność. Nie
      lubię na siłę rozmawiać, zwierzać sie z pierdół typu "co zjadłam na obiad".
      Zresztą nie wydaje mi się, że teściowa powinna wiedzieć o wszystkim co robimy
      każdego dnia. Wolałabym też by dzwoniła do swojego syna, a nie do mnie. Moja
      rodzina nie wydzwania do mojego męża, kontaktują sie ze mną.

      Gdy ja się wściekam, że mam dość tych telefonów i że czuje sie jakbym miała w
      domu kamery, to mąż mówi, że przesadzam i że jego mama chce się zaprzyjaźnić.
      Tyle, że ja nie chcę sie przyjaźnić. Mam przyjaciółkę, z którą rozmawiam na
      każdy temat, a z teściowa powinnam mieć dobry kontakt, ale nie jakiś super bliski.

      Zdobyłam sie kilka dni temu na rozmowę i powiedziałam jej, że ostatnio jestem
      mocno znerwicowana, że wolałabym żeby nie dzwoniła tyle razy, bo budzi dziecko
      itd. Ona wie, że w czasie gdy byłam nastolatką, moje życie było dość nędzne, bo
      ojciec miał mnie i moją siostrę gdzieś. W zasadzie nas nie wychowywał tylko go
      ciagle w domu nie było i nikt nas nie kontrolował. A teraz mam 27 lat i "obca"
      kobieta kontroluje moje życie i chce wiedzieć wszystko co robię danego dnia.
      Powiedziałam jej, że nie pasuje mi taki układ.

      No i tego samego dnia ona zadzwoniła jeszcze dwa razy z pytaniem czy już mi
      lepiej, tzn. czy nadal czuję sie taka znerwicowana. Następnego dnia to samo.
      Zaproponowała tez, że mogłybyśmy wyjść razem do kina... myślałam, że sie
      rozpłaczę. Wiem, że z jej strony to było wyciągniecie ręki, ale nie o to mi
      chodziło, gdy z nią rozmawiałam.

      Najgorsze jest to, że mąż uważa, że sama robie problemy, że nic sie nie dzieje,
      a ja (tu cyt.) "wychowałam sie w dziczy i nie umiem żyć między ludźmi".

      Serio już nie wiem czy to ja mam coś z głową czy jednak sytuacja nie jest
      normalna...

      P.S. święta również mieliśmy ustawione z góry... ;)
      • shemreolin ad. do trzeciego akapitu 04.04.08, 22:57
        zapomniałam dokończyc myśl...

        chodziło o to, że jej pomoc jest o tyle obciążeniem, że ciężko jest powiedzieć
        osobie, która tak bardzo pomaga (czasami nieproszona) że coś nie pasuje w danej
        relacji, To trochę taki szantaż emocjonalny. Mój mąż często mi wypomina, że
        jestem niewdzięczna, bo jego mama tyle dla nas zrobiła, a ja czuję, że mimo że w
        środku sie duszę z pewnych powodów to nie mam prawa nawet pisnąć. :(

        Koniec wyjaśnienia...
        • dra.ard Re: ad. do trzeciego akapitu 10.04.08, 14:22
          No cóż, w takim razie zrezygnujcie całkowicie z jej pomocy. Z jednej strony
          jesteście niemalże na jej utrzymaniu (mieszkanie, ubranka dla dziecka, zakupy),
          a z drugiej strony się dziwisz, że ona czuje się uprawniona do kontrolowania
          Waszego życia.
          Albo jesteście w pełni samodzielną rodziną i możecie się odciąć stanowczo od
          wtrącania się w Wasze życie, albo jesteście na jej garnuszku i to ona stawia
          warunki.
      • mala-beti Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 07.04.08, 07:07
        No właśnie.
        Mój mąż także uważa że stwarzam sobie problemy..
        I to mnie najbardziej irytuje, bo gdybyśmy byli oboje po tej stronie
        (niby jesteśmy jego zdaniem) to udało by nam się ją pokonać bez
        problemu.
        Ja za wszelką cenę staram się być dorosła, a on cały czas pyta mamę
        jak zrobić to, gdzie kupić to, czy ma w domu to..
        Szlak mnie wtedy trafia..
        I sprzeczka gotowa.

        Ach ci mężowie..
        Tak wiele zależy od nich, a nie ułatwiają nam tego.

        Pozdrawiam serdecznie
        I życzę powodzenia!
        • zefirekk Re: Mójmąż jest zaswoją mamusią aona niedaje nam 12.04.08, 19:30
          jedyny sposób - przeprowadzić się do innego miasta :)
          ja dzięki temu nie mam problemów ani ze swoimi rodzicami, ani z teściami. - wszystkie odwiedziny anonsowane z dwudniowym wyprzedzeniem conajmniej, wizyty trwające kilka godzin i spokój.
          JEstem w ciąży, a teściowa nadopiekuńcza - na szczęście respektuje zasady panujące w naszym domu (moim i meza - mamy mieszkanie, a dom sie buduje) i wie, że jeśli będziemy potrzebowali pomocy to się odezwiemy, i tak samo jeśli ona będzie jej potrzebowała - to też ma się odzywać - żadna ze stron nie nadużywa tego i jest ok.
          Moim zdaniem należy od samego początku ustalić jasne zasady i głośno o nich powiedzieć. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka