ta sytuacja mnie przerosla

08.04.08, 23:08
Wlasciwie nie wiem od czego zaczac, jestesmy ze soba kilkanascie lat
i mamy dwojke dzieci. Nieraz borykalismy sie z trudnosciami i
wielkimi stresami, ale to przeroslo mnie i jego chyba tez. Byl na
imprezie sam, bardzo wstawiony, zostali z kumplami u jakiejs
dziewczyny na noc. Swiadomosc wrocila dopiero rano, a po jakims
czasie otrzymal wiadomosc od niej ze jest z nim w ciazy. Postawil
sprawe jasno ze ma rodzine i nie bedzie sie w to angazowal, do tego
myslal ze ona go wkreca, bo jej zycie towarzyskie zaliczyc mozna do
intensywnego(jego relacja). Dowiedzialam sie w lipcu od zyczliwej
osoby, nie wprost ale to wystarczylo. Przepraszal, zalowal i
probowal mi uswiadomic ze nie zrobil tego swiadomie i ze ona dla
niego nie istnieje, to samo mowi o dziecku. Ona zaczela go
szantazowac ze chce pieniadze i jego dane inaczej ja sie dowiem i
ona zniszczy mu zycie. Ja wiedzac o sprawie doradzalam co moj maz ma
zrobic a czego nie powinien. Mimo swoich przeczuc wierzylam ze to
cos w rodzaju koszmaru i kiedys sie on skonczy. Niestety w grudniu
ona wystapila o badania DNA i niestety potwierdzily one ojcostwo
mojego meza. On powtarza to samo, ze nas kocha i jestesmy dla niego
najwazniejsi i nic tego nie zmieni, ze niewyobraza sobie zycia bez
nas. ale ja nie wiem czy to wystarczy, nawet nie wiem czy to ze sie
kochamy wystarczy. Nie moze naprawic w zaden sposob tej sytuacji. A
ja ciagle zadaje sobie i jemu mnostwo pytan na ktore nie znajduje
odp. Wydaje mi sie ze powinnam odejsc, ale nie wiem czy potrafie,
jestem osoba ktora mysli najpierw o wszystkich a na koncu o sobie.
Mysle o konsekwencjach wobec naszych dzieci. Czy to ze odejde cos
zmieni? Mam mentlik w glowie. zawsze walczylam, zawsze uwazalam ze o
rodzine trzeba walczyc. A teraz watpie. Z jednej strony nie moge
wyobrazic sobie zycia z kims innym, zawsze wiedzialam ze to ten
jedyny(mimo wielu przeciwnosci). Z drugiej jestem zla, bezsilna i
rozgoryczona ta sytuacja i nie mam pewnosci czy negatywne uczucia
oslabna na tyle zeby moc dalej trwac w tym zwiazku.
    • kicia031 Re: ta sytuacja mnie przerosla 09.04.08, 10:03
      ona dla
      > niego nie istnieje, to samo mowi o dziecku. Ona zaczela go
      > szantazowac ze chce pieniadze i jego dane inaczej ja sie dowiem i
      > ona zniszczy mu zycie. Ja wiedzac o sprawie doradzalam co moj maz
      ma
      > zrobic a czego nie powinien.

      To znaczy co konkretnie doradzalas?
    • moni.1 Re: ta sytuacja mnie przerosla 09.04.08, 10:57
      Bardzo mi Cię zal i przykro mi jeśli Cię rozczaruje, ale nie bardzo
      wierzę w historyjkę Twojego męża. Smierdzi mi to dłuższym romansem,
      choc nie twierdzę ,że nie można zajśc w ciąże za pierwszym
      razem,ale jeśli dziewczyna jak to twierdzi Twój mąż jest rozrywkowa,
      to dlaczego akurat z nim zaciążyła? A co do Ciebie powinnaś,
      spojrzec na tą sytuację z dystansu, na razie widzisz to tak biedny
      mąż, niedobra baba, która po swińsku postepuje, a jest właśnie
      zupełnie odwrotnie. Nie chciałabyś chyba byc w ciąży z facetem ,
      który wyrzeka się Twojego dziecka i nie chce miec z nim nic
      wspólnego?.ok. można powiedziec sama jest sobie winna, to
      konsekwencja sypiania z żonatymi.Ale teraz Ty, jako mądra żona
      powinnas albo przyjąc ta sytuaję i pogodzic się z nią ,zakończyc te
      pasmo udręk, albo odejśc jeśli swiadomośc , że mąż ma z inną dziecko
      Cię przerasta.
    • logikaa Re: ta sytuacja mnie przerosla 09.04.08, 12:55
      witam cię, nic dziwnego ,że masz wrażenie, że to cię przerasta, ale
      to minie, tak jak słusznie zauważyłaś, sytuacji i tak nic nie
      zmieni, więc trzeba to przyjąć i już...a zadać sobie tylko pytanie
      czy chcę jeszcze większych zmian w swoim życiu, czy też dalej żyć
      jak dotąd mimo tego co się stało, trudno...mam wrażenie,że druga
      ewentualność jest ci bliższa...prawda?
      • verdana Re: ta sytuacja mnie przerosla 09.04.08, 14:09
        Facet, ktory oswiadcza, ze nie chce mieć nic wspólnego ze swoim
        własnym dzieckiem, niezaleznie od tego, jak zostało poczete to zły
        człowiek. Niezaleznie od tego, co postanowi, musisz to brać pod
        uwage - zyjesz z nieodpowiedzialnym egoista, dla ktorego skrzywdzic
        dziecko to nie jest żaden życiowy problem.
        Nie za zdradę, ale za te postwę opuscilabym faceta w ciągu 24
        godzin.
        • dortis Re: ta sytuacja mnie przerosla 10.04.08, 00:52
          Dokładnie,z tą dziewczyną może to była faktycznie jednonocna
          przygoda,ale przecież siłą go raczej do łóżka nie zaciągnęła i
          alkohol tu wszystkiego nie tłumaczy.Za dziecko jest więc
          współodpowiedzialny,ono nie jest winne ich bezmylśności.
          Odnośnie Twojej przyszłości z nim...sprawa jest bardzo
          skomplikowana.Musisz wszystko dokładnie przemyśleć,nie działaj
          pochopnie,poobserwuj trochę "na zimno",bardziej krytycznie jego
          postawę,zachowanie,ale przestań mu doradzać,niech sam weżmie
          odpowiedzialność za swoje życie i decyzje.
    • eastern-strix Re: ta sytuacja mnie przerosla 10.04.08, 10:27
      Zgadzam sie z przedmowczyniami.

      Nawet jesli dziewczyna jest rozrywkowa a ciaza to wynik jednonocnej przygody,to
      chyba nikt Twojego meza sila do jej lozka nie ciagnal? Ona tez pewnie byla
      pijana, uprawiali seks za obopolna zgoda, wiec nie rozumiem, dlaczego to ona ma
      byc bardziej winna? jasne,nie powinna sypiac z zonatym,ale po pierwsze to nie
      wiesz, czy ona wiedziala,ze on jest Twoim mezem, a po drugie, obojgu puscily
      hamulce. On jako malzonek nie powinien sypiac z NIKIM poza wlasna zona...

      Z drugiej strony byc moze Twoj maz juz wczesniej chodzil na boki i taki jest
      tego rezultat... Aborcja jest w Polsce nielegalna,wiec jedna peknieta gumka
      wystarczy zeby kilku osobom zmarnowac zycie...

      Zal mi Ciebie, tej dziewczyny, dziecka... Ale uwazam,ze dziecko nie jest tu
      niczemu winne i nie zgadzam sie z tym,zeby traktowac je jak bekarta, bo to XXI
      wiek,nie XIX...

      I nie obwiniaj za wszystko tej dziewczyny, bo malo o nie wiesz,a to co wiesz
      pochodzi od meza, ktory oczywiscie chce zwalic cala wine na nia...
      Zeby nie wiem jak rozrywkowy byl facet, ktorego spotykam na imprezie,to nie
      zdradzilabym swojego partnera, bo do zdrady trzeba dwojga...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: ta sytuacja mnie przerosla 12.04.08, 09:52
      Wcale się nie dziwię, że sytuacja Panią przerosła, bo nie jest
      łatwa. Szczególnie, że każda podjęta decyzja będzie dotyczyła wielu
      osób, w tym dzieci, które na nią nie mają wpływu, a których ona
      dotczy.
      W tej chwili nie wrato zastanawiać się z jakiej relacji urodziło się
      dziecko. Czy to był dłuższy romans, zwykła znajomość z przypadkowym
      seksem ( na to stawiam ) czy jednorazowy kontakt seksualny. Nie
      twierdzę, że to nieważne, ale bardziej dotyczy przeszłości, a tu
      trzeba stawi czoła teraźniejszości i przyszłości.
      Teraz należy zastanowić się czy Pani może być z mężem. Nie tyle
      CHCE co MOŻE. I tu wchodzimy na bradzo wrażliwy obszar: poczucie
      winy, możliwość naprawy, wybaczanie, pokuta.
      Jeśli jast tak jak Pani pisze, że kocha Pani męża, że on deklaruje,
      że chce być z Wami, jeśli Pani jest gotowa przyjąć fakt istnienia
      dziecka męża i wpływu na Waszą rodzinę i tego, że ono będzie Wam
      towarzyszyć przez całe życie, jeśli jest Pani gotowa zostać razem i
      nie wracać w trudnych momentach do tematu z przeszłości, ale
      borykać się z trudną teraźniejszością, to niech Pani zostanie.
      Pod jednym wszak warunkiem, mąż powninien podjąć swoje ojcowskie
      funkcje wobec dziecka i nie ograniczyć ich tylko do płacenia
      alimentów. I Pani nie powinna mu w tym przeszkadzać a raczej go
      wspierać. Trudno, to jest ten najwiękaszy koszt tej sytuacji, bo na
      codzień obecny i nie da się o nim zapomnieć.To, jak to
      zrganizujecie, z mniejszym lub większym udziałem Pani rodziny, to
      jest sytuacja następna i decyzje trzeba będzie podejmować na bieżąco.
      Decyzja jak ułożyć kontakty z dzieckiem, jak zaakceptować dziecko,
      z którego matką nic męża nie łączy, jak ustawić się do radykalnej
      zmiant w życiu, jak zachowywać się wobec Pani, to nie są sprawy i
      decyzje do podjęcia w 24 godziny a każda wątpliwość nie powinna być
      rozpatyrywana na niekorzyść męża. To musi dojrzewać, to ma swoją
      dynamikę.
      To , że Pani zostanie z mężem, pod tymi wszak warunkami jakie
      opisałam wyżej, nie musi oznaczać Pani słabości, zaślepienia czy
      zależności. Przetrwać taką sytuację wspólnie jest duża wartością.
      Może oboje z Was ta sytuacja czegoś nauczy, może pardoskalnie
      zbliży. Może jednak być przyczyną powolnego rozpadu małżeństwa, gdy
      przeszłości nie da się jednak unieść a terażniejszość przytłoczy.
      Nie dziwię się zatem Pani mętlikowi. Uczucia , które Pani przeżywa,
      niepewność w wielu sprawach są naturalne. Może pod ich wpływem
      dokona Pani dobrego wyboru.
      Z tego jak odbieram Pani list wynika, ze jest nadzieja na utrzymanie
      tego związku. Proszę spróbować. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • amelkalexi Re: ta sytuacja mnie przerosla 13.04.08, 13:46
      Zastanawiam sie, dlaczego tej dziewczynie przyklejono tak chetnie
      latke...rozrywkowej... A mezus, to taki swiety??? Zwykly ku..s ktory
      jesli nie potrafi pic alkoholu, to powinien nie pic, bo to ze byl
      schlany, nie usprawiedliwia jego czynu. Ale najlepiej nie widziec
      swojego najwiekszego bledu...lepiej zrzucic na dziewczyne, ze latwa,
      chetna a do tego latawica. Widocznie nie taka latawica, jesli byla
      pewna kto jest ojcem dziecka. Szkoda tej dziewczyny i dziecka.
      Ciebie Olasz6 tez szkoda. Nie bede mowic, co masz zrobic, bo rad
      dostalas juz sporo, poza tym, sama zrobisz to, co uznasz za
      stosowne... szkoda tylko, ze taki "rozrywkowy latawiec" jakim jest
      Twoj maz, tak latwo probuje sie wymigac od odpowiedzialnosci. Zwykly
      gnojek, ktory mysli penisem!!!
Pełna wersja