Dodaj do ulubionych

Agresywny mąż

28.04.08, 13:54
Wczoraj mój mąż uderzył w twarz swojego syna, tak, aż mu podbił oko. Syn ma 10
lat i nie wrócił do domu 4 godziny po skończeniu lekcji, więc mąż poszedł go
szukać. To jego syn z pierwszego małżeństwa. Wychowujemy go razem. Mąż jest
gwałtowny i agresywny w stosunku do niego. Wiele razy wcześniej też go
popychał czy szarpał, pomimo protestów z mojej strony. Nie umiem sobie z tym
kompletnie poradzić. Tym bardziej, że mąż stwierdził, że będzie go bił bo na
to zasługuje i inne metody nie skutkują. Faktycznie syn jest dzieckiem raczej
trudnym w wychowaniu. Ponadto ma zdiagnozowane ADHD. Nie wiem co robić.
Straciłam do męża szacunek i zaufanie. Przeraża mnie ta sytuacja. Mamy jeszcze
mniejsze dziecko nasze wspólne. Boję się, że kiedyś może i na niego podnieść
rękę. Co robić?
Obserwuj wątek
    • mkostki Re: Agresywny mąż 28.04.08, 14:51
      Czy syn jest pod opieką psychologa? Czy tez poza diagnozą nie
      korzystaliście z pomocy psychologów lub pedagogów.
      Warto, żeby ktoś (najlepiej ktoś kto jest dla męża autorytetem)
      uświadomił mu, ze zachowanie syna wynika nie ze złej woli, ale z
      choroby. Namawiam w tym wypadku na terapię rodzinną.
      Koniecznie podejmij jakieś działania, bo mąz sam sie nie zmieni.
      Prawdopodonie hołduje starym zasadom, że dziecku trzeba wybić
      głupoty z głowy, a te wszystkie ADHD to tylko wymysły głupich
      psychologów. Koniecznie zwróc sie o pomoc do specjalisty. Niestety
      ciężar zorganizowania wszystkich działań np. terapii, wdrażania w
      domu nowych zasad itp. będzie spoczywał głównie na tobie,
      przynajmniej na poczatku. Duzy sukces jesli mąż to w ogóle
      zaakceptuje.
      Działaj!
    • kicia031 Re: Agresywny mąż 28.04.08, 16:40
      Co robić?

      Co robic? jakt o co robic? zabrac dziecko na obdukcje, a nastepnie zglosic
      sprawe na policje. Podbic 10-letniemu dziecku oko? Czy ty nie widzisz, ze to
      przekracza nawet przyjmowanego za norme w niektorych srodowiskach klapsa? A
      gdzie jest szkola - nie widza, ze dziecko przychodzi pobite? Nie interweniuje
      wychowawca, pedagog szkolny?

      W glowie mi sie to nie miesci, jak glugo bedziesz czekac z interawencja? Az go
      okaleczy? Zabije? Wiesz, ze wtedy bedziesz wspolodpowiedzialna jako swiadek
      znecania sie, ktory nie podjal interwencji?
    • dortis Re: Agresywny mąż 29.04.08, 01:16
      Twój facet,żyjąc z Toba już spory czas i decydując się być ojczymem
      dla Twojego syna,wiedząc o jego ADHD,powinien już dawno chcieć
      poznać i wbić sobie do głowy zasady postępowania z takim
      dzieckiem.Nie dość,że dziecko i tak ma problem,to facet je jeszcze
      dodatkowo "nakręca" i przekracza totalnie dopuszczalne granice!
      Zareaguj jakoś,bo jeśli reakcji nie będzie,pan może sobie folgować
      jeszcze bardziej,a to sprawi,że dziecko poczuje się skrzywdzone
      fizycznie przez niego,a emocjonalnie opuszczone przez Ciebie,bo nie
      reagujesz na krzywdę,przyzwoliłaś...To tylko zaostrzyłoby ADHD.Ustal
      jasne granice i przestrzegaj ich bezwzględnie,pan ma się wyedukować
      trochę i ŻADNEJ przemocy,jeśli ma z panowaniem nad agresją
      problem:terapia męża.Jeśli będzie tu opór,brak refleksji,zmian,to
      przemyśl sens Tego związku,bo ucierpią:Twój syn,Twoja relacja z nim
      oraz młodsze dziecko,patrząc na dziwne zachowania w rodzinie.
    • galinka1 Re: Agresywny mąż 29.04.08, 09:55
      Faktycznie macie rację, że dostałam po uszach, powinnam gwałtowniej zareagować -
      ale naprawdę ciężko jest nagle zdecydować się na obdukcję i na policję, gdy się
      stanowi rodzinę z tym człowiekiem. Nie mam na myśli ukrywania tego co on robi. W
      sumie on też nie chciał nic ukrywać, bo uderzył syna na placu zabaw przy koledze
      z klasy. To jest raczej kwestia jakiegoś problemu wewnętrznego męża. Najgorsze
      było to, że w ogóle nie żałował tego kroku i nawet syna nie przeprosił, ani nie
      zracjonalizował w żaden sposób swego wyczynu. Tak jakby nic się nie stało. Zero
      problemu. Muszę postawić mu jakieś ultimatum. Chyba zagrożę mu w razie
      następnego razu tą obdukcją. A terapia na pewno też by się przydała. Ale mąż był
      w poradni i rozmawiał z psychologiem na temat syna, więc autorytet się
      wypowiedział. Ja nie uznaję bicia dzieci w ogóle, nawet klapsów. Ale najbardziej
      przeraża mnie jego znieczulica to, że po takim wydarzeniu on nie ma w ogóle
      wyrzutów sumienia, a może po nim tego nie widać? Dortis - to jest jego syn, a
      wychowujemy go razem. Jestem jego macochą.
      Dzięki dziewczyny za wsparcie i rady.
      • bea53 Re: Agresywny mąż 29.04.08, 10:39
        Masz kontakt z matka dziecka?
        To straszne co piszesz, ojciec uderzył dziecko na placu zabaw przy jego koledze,
        znieważył dziecko tak jakby wogóle nie panował nad soba.
        To Twoj mąz problem ze soba z róznowaga psychiczną, moze warto zadzonic na jakąś
        niebieską linie skonsultowac sie gdzies w poradni, powiedzic pani psycholog
        opiekującej sie dzieckiem o tym poradzic sie co robić, dziecko z takim ojcem
        bedzie coraz bardziej nadpobudliwe, smiem twierdzic ze problemy dziecka mogą
        wynikac ze złego podejscia ojca, oczekiwan oraz krzyków, dziecko reaguje
        nadpobudliwościa, krzyki bicie to nie są metody wychowawcze.
        Dziecko bedzie sprawiac coraz wiecej klopotów, ojciec nie przestanie pewnie na
        tym jednym razie, zwazała sie pani z kims niezrownowazonym, katem, przykład
        takiego ojca wpłynie na pewno negatywnie na mniejsze dziecko. Dobrze jest szukac
        pomocy i mówic o tym nie ukrywać nie wstydzic sie zeby nie byc
        wspólodpowiedzialna za to co dzieje sie w Waszym domu i jak ojciec traktuje
        swoje dziecko!
        Specjalista i jeszcze raz specjalista od przemocy bo wydaje mi sie ze trudno
        radzic, bez terapii męza i rozwiazania jego problemów zapewne z dziecinstwa
        niewiele sie wskóra...Działaj działaj!

    • galinka1 Re: Agresywny mąż 29.04.08, 15:48
      Nie mam kontaktu z jego matką, bo matka jest osobą uzależnioną od alkoholu i
      widuje się z dzieckiem od przypadku do przypadku, czasami raz na kilka miesięcy.
      Mąż niechętnie patrzy na te kontakty. W ogóle z nią nie rozmawia. Tak więc
      jestem tak jakby matką zastępczą. Aczkolwiek dziecko wie, że ma swoją matkę
      biologiczną.
      • moreno68 Re: Agresywny mąż 29.04.08, 15:53
        Jak ładnie potrafisz tłumaczyc swoją biernosc zachowania...To
        straszne bic dziecko , większośc obcych osób by zareagowała no ale
        Ty jestes tylko,,tak jakby macochą,, więc masz czas na
        przemyślenia.Może jak za jakiś czas uderzy Wasze dziecko to wtedy
        mózg Ci się odblokuje i zareagujesz...Gratuluje opanowania.
        • m.nikla Re: Agresywny mąż 29.04.08, 16:14
          No tak...a najwiekszy problem- to żeby twojego dziecka kiedyś nie uderzył,
          nie??? ..brak słow...
      • bea53 dziecko 29.04.08, 16:14
        To traumatyczne dziecinstwo ma starsze dziecko! Z jednej strony matka
        alkoholiczka a z drugiej strony przemocowiec ojciec, niezrownowazony i
        znęcacz. Nie dziwne ze w tej sytuacji jest dzieckiem jak piszesz trudnym, kto by
        nie był?
    • arwen8 Re: Agresywny mąż 29.04.08, 16:11
      Nie wolno uderzyć dziecko. Koniec. Kropka.

      Twoja bierność w tej sprawie niestety czyni Ciebie współwinną tej
      zbrodni. Tak, ZBRODNI, bo jest to przede wszystkim zbrodnia na
      psychice dziecka. Sińce zejdą, oko przestanie być spuchnięte, ale
      blizny na psychice tego dziecka pozostaną na zawsze. Widzisz to,
      przerażasz się, martwisz się, a więc nie możesz pozostawać bierną
      obserwatorką. Bierność jest PRZYZWOLENIEM dla agresji.

      Jestem pewna, że mąż kiedyś podniesie rękę również na waszego syna.
      Czemu nie miałby tego zrobić? Jestem też pewna, że mąż w podobny
      sposób był wychowywany przez swojego ojca. Jeśli go o to zapytasz,
      prawdopodobnie odpowie, że ojciec go prał dla jego dobra i że w ten
      sposób wychował go na porządnego człowieka. Być może nawet czuje
      szacunek i wdzięczność dla swojego ojca. To, że bije syna zachowując
      zimną krew i nie czując wyrzutów sumienia, czyni z niego jeszcze
      większego zbrodniarza.

      Dziecko Twojego męża jest i tak już mocno skrzywdzone - matka-
      alkoholiczka, rozwód rodziców, ADHD, nowa rodzina, maltretujący
      ojciec. Jest "trudny w wychowaniu" właśnie dlatego! Potrzebuje dużo
      ciepła, miłości, wsparcia, akceptacji, a nie bicia. Maltretowanie
      może spowodowac jeszcze większe kłopoty, może sprawić, że dziecko
      skieruje się ku narkotykom, alkoholu, przestępczości, agresji, etc.

      Sięgnij po książki Alice Miller. Szczególnie "Zniewolone
      dzieciństwo" przybliży Ci to zagadnienie i pomoże zrozumieć, skąd
      się bierze agresja i przemoc i jak możemy temu zapobiec.

      W między czasie za wszelką cenę chroń dzieci i spróbuj z mężem
      stanowczo porozmawiac na ten temat.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Agresywny mąż 01.05.08, 01:23
      Bardzo trudno będzie o zmianę zachowań męż, szczególnie, że z tego
      co Pani pisze, są raczej wynikiem systemu wartości i światopoglądu
      męża, a nie zachowaniami impulsywnymi, co jest zdecydowanie
      trudniejsze do zmiany. Wygląda na to, że mąż nie chce się zmienić.
      Jednak jego zachowania mają charkter przemocy. Nie tylko
      fizycznej, ale i psychicznej, polegającej, między innymi, na
      nieuwzględnianiu zdiagnozowanej i poważnej dysfunkcji zachowania
      chłopca.
      Wiem, że dla Pani to ogromie trudna sytuacja, ale trzeba się temu
      przeciwstawić.
      Proponuję poważną rozmowę z mężem, nie tyle o jego zmianach, ale
      o ochronie dziecka.
      Twardo powiedzieć, że jeśli zauważy Pani jakiekolwiek oznaki
      przemocy wobec dziecka, powiadomi Pani o tym odpowiednie instytucje.
      Na początek mogą być te "łagodniesze", np: Komitet Ochrony Praw
      Dziecka czy Fundacja STOP Przemocy. I konsekwentnie wykonać. Jeśli
      nie pomoże , wezwać lub powiadomić policję. To jest przemoc domowa,
      więc nie można jej tolerować, szczególnie , że stosowana wobec
      kompetnie bezbronnej i zależnej osoby.
      Proszę pamiętać, że robi to Pani także w trosce o dobro jeszcze
      jednego dziecka. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • galinka1 Re: Agresywny mąż 03.05.08, 00:25
      Dziękuję za wszystkie rady. Jestem mądrzejsza po tej wymianie myśli
      i wrażeń. Szczególnie dziękuję osobom, którym nie przyszło na myśl
      tylko mnie potępić. I tak moja samoocena jest juz bardzo niska.
      Sytuacja przerasta mnie do tego stopnia, że jedyne co przychodzi mi
      na myśl do poszukać jakiegoś psychologa. Mąż również i mnie otoczył
      kokonem przemocy psychicznej. Nie wiem czy był bity w dzieciństwie,
      ale wydaje mi się że tak. Na pewno jego ojciec był alkoholikiem. Na
      wzmiankę, o tym , ze może jest on DDA zupełnie nie reaguje. W sumie
      na nic nie reaguje, a co najwyżej grozi, że się wyprowdzi. Nie mogę
      wymóc na nim żadnej konsekwencji w zachowaniu, nie mogę liczyć na
      żadną pomoc. On tylko czeka na porażkę mojego traktowania syna, żeby
      mi powiedzieć - a nie mówiłem? NIe mogę też oczekiwać jakiegokolwiek
      wsparcia autorytetem ojca, bo wiem, że jak się poskarżę, to syn
      dostanie taka reprymendę, że wolałabym nie być sprawczynią tego. Mąz
      twierdzi np., że to moja wina, że jego syn jest niegrzeczny, bo ja
      nie pozwalam go bić. I, że zrobił, się taki odkąd zamieszkał ze mną.
      A jednocześnie to dziecko jest naprawdę niewdzięczne w wychowaniu. I
      rola macochy o ile jest w ogóle trudna, jest chyba w tym przypadku
      jeszcze trudniejsza. I powoli zaczynam się poddawać.
      • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Agresywny mąż 03.05.08, 14:42
        W swojej pierwszej wypowiedzi skupiłam się jedynie na postawieniu
        granicy agresji, co nadal wydaje mi się priorytetem. Pominęłem, tym
        samym, sytuację dziecka z ADHD oraz coś , co uzmysłowiła mi Pani w
        swoim ostatnim wpisie, a mianowicie źródła Pani męża i jej wpływu
        na Waszą rodzinę.
        Zacznę od chłopca. To prawda, dzieci z ADHD , jak to Pani subtelnie
        ujęła , nie są wdzięczne w wychowaniu. Ale należy pamiętać, że te
        dzieci nie potrafią się inaczej zachowywać, i że częścią ich
        zaburzeń zachowania jest agresja i impulsywność, której nie
        rozumieją i nad którą nie panują. Dlatego nie można ich traktować
        agresywnie, czyli odpowiadać tym samym, choć z bezradności czasem
        tylko takie metody przychodzą do głowy. Trzeba się za wszelką cenę
        powstrzymać od takich zachowań. Trzeba dziecku agresji zabraniać,
        to zroumiałe, ale w sposób nie obarczający go winą. Pewien
        specjalista od ADHD powiedział, że zmuszanie tych dzieci do
        poprawnych zachowań, to tak, jakby niewidomemu kazać czytać
        motywując to tym, że czytanie jest przecież łatwe i każdy to umie.
        Proszę sobie wyobrazić co czuje takie dziecko jeśli dostaje w twarz
        i nie rozumie za co, bo ono inaczej myśli i się zachowuje. Jego mózg
        i system nerwowy inaczej funkcjonują, czego nikt, łacznie z
        dzieckiem, nie jest świadom.A wymagania zaczynają rosnąć. Pojawia
        się szkoła z całym swoimi represyjnym systemem, pojawiają się
        rówieśnicy, którym takie dziecko zaczyna także przeszkadzać, więc
        trudno o akceptację i przyjaźń. Jeśli nie ma oparcia w domu to
        dziecko ma dwie drogi: opowiedzieć się za agresją( bo sam jej
        doświadcza i czuje , że to działa ) i wyuczyć się psychopoatycznych
        zachowań lub popadać w miejszą lub większą depresję przez resztę
        życia.
        Dorosły wychowując takie dziecko musi posługiwać się rozumem i
        empatią.Inaczej trudności dziecka będą eskalować zamist się
        minimalizować. Z ADHD się wyrasta i tak się dzieje u każdego. Tylko
        jedni wyjdą z tego z zaburzeniem osobowości a inni bez szwanku. To
        właśnie zależy od domu.
        Pani mąż - i tu poruszam drugie zagadnienie - sam doświadczając
        jakiegoś niezrozumienie w dzieciństwie, niesie tę traumę dalej. Jego
        głuchota na krzywdę swoich dzieci wygląda jak zemsta za własne
        smutne czy agresywne dzieciństwo.
        Być może trzeba i jego w tym zrozumieć, ale też zabraniać takich
        zachowań.
        Pani opowieść przypomina mi film "Pręgi" i opowiadanie Wojciecha
        Kuczoka "Gnój". Warto na ich przykładzie prześledzić pokleniową
        wędrówkę traumy dzieciństwa i spróbować ją przrwać. Warto wyjść z
        bezradności i strachu przed agresorem, którego agresja wynika nie z
        siły ale właśnie z bezsiły.
        Takie zadanie stoi przed Panią, jeśli chce Pani dalej być z mężem.
        Dostanie Pani na chwilę rolę mądrego i troskiwego dorosłego dla
        całej swojej rodziny. Tyle, aby trochę Pani pomóc w rozumieniu i
        ocenie sytuacji. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka