ikabg
07.05.08, 10:16
Pisałam kiedyś o uzależnieniu męża od gier komputerowych, po odpowiedzi pani
psycholog przemyślałam historię naszego związku.
Rzeczywiście mąż miał zawsze skłonności do bycia introwertykiem, nie
potrzebował tyle bliskości co ja, nie miał podobnych do mnie zainteresowań i
pragnień.Miałam wrażenie, że zachowuje zawsze dużo rezerwy. Jest wrażliwym i
dobrym człowiekiem, połączyła nas miłość.
I teraz zaczynają się schody.. Sama miłość nie wystarcza(?)..Marzę o
podróżach, o przegadanych nocach, bliskości, wspólnym gotowaniu, planowaniu
przyszłości, jakimś domowym zwierzaku ale mąż nie ma takich potrzeb.
Nie chce również przyjąć do wiadomości, że bolą mnie te wieczory spędzane obok
niego, bo jak rozmawiać z człowiekiem tak zaangażowanym w grę, że nie słyszy
co mówię.Mam wrażenie, że nie mamy już o czym rozmawiać.. Często czuję się
zwyczajnie samotna.
Mąż twierdzi, że mam wyidealizowany obraz związku i że wszyscy tak żyją, że za
dużo narzekam. Już sama nie wiem, czy tak jest na prawdę, może taki mam
charakter, że nie potrafię docenić tego co mam (deklaracje miłości męża,
bezpieczeństwo finansowe)?Może chciałabym go przywłaszczyć, zbyt omotać? A
może za szybko i zbyt pochopnie podjęłam decyzję o małżeństwie?...
Nie chę odchodzić od męża z powodu gier komputerowaych, bo bardzo go kocham
ale jednocześnie czuję się niespełniona w naszym związku, boję się, że moje
życie będzie tak wyglądało już do końca: poprawne obcowanie, powierzchowne
porozumienie.
Wiem, że nikt nie będzie w stanie rozwiać moich wątpliwości ale pisanie to też
forma terapii, a może ktoś ma lub miał podobne przeżycia i przemyślenia,
chętnie poznam wasze opinie.