Dodaj do ulubionych

Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...?

17.06.08, 16:55
Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...?
Nie jest!!! Czuje ciągle jakby to było wczoraj. Jakby wczoraj w nocy
policja powiedziała że odczedł. Czy to minie
miesiąc,dwa,siedemnaście-nie jest łatwiej.Nie tylko ból nosisz w
sobie ale również martwisz się o jutro-czy starczy Ci na pampersy.
Również każdy telefon w nocy niesie za sobą strach,czy kolejny los
nie zabrał kogoś kogo kochasz. Nie jest łatwiej i boje sie,że już
nie będzie :-(

Obserwuj wątek
    • jo39 Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 17.06.08, 17:20
      echh, podobny staz, podobne uczucie...
      strach przed tym, ze dziecku cos sie stanie, ze mnie szlag wreszcie
      trafi i dziecko zostanie samo, strach przed chorobami - co wtedy,
      skrzeczaca rzeczywistosc i samotnosc az dzwoniaca w uszach. tak jak
      piszesz - bez perspektywy zmian.
      A telefon w nocy wylaczam - nie jestem w stanie zniesc dzwonka w
      nocy - potem mam trzy nastepne noce nieprzespane.
      Ostatnio kolezanka w pracy powiedziala mi (zyczliwie) zrob cos
      wreszcie dla siebie. Kidey nie mam pomyslu, co by to moglo byc, nic
      nie sprawia mi przyjemnosci....
      • kasik2222 Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 17.06.08, 19:08
        no właśnie co zrobić dla siebie, skoro wszystko męczy i nudzi?
        wszystko robi się bez przekonania, wszystko jest bez sensu. U mnie
        niedługo będzie 7 miesięcy, czy jest łatwiej? jest zupełnie inaczej,
        ale niestaty nie tak jakbyśmy chciały. chcemy wrócić do tego naszego
        wczoraj, dziś i jutro nie jest ważne. Czy kiedyś będzie? Też mam
        problemy czy starczy pieniędzy na pampersy, co będę robić wieczorem
        albo w weekend? nawet jak coś wymyślę to nie będę z tego zadowolona.
        Życie w pojedynkę jest bardzo trudne, trzeba się go długo uczyć.
    • ewu.sia Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 17.06.08, 20:24
      Obiecuje Wam,że będzie lepiej.Wiem coś o tym.Taki staż 14 lat,który ja mam coś
      mówi.Chociaż cały czas chodzę na cmentarz i o Nim myśle.Jakby to było gdybyśmy
      byli razem.Na pewno cały czas będziecie się martwiły o dzieci na pewno więcej
      niż inni w pełnej rodzinie.Ale róbcie też coś dla siebie.Dziecko do babci a Wy z
      koleżanką ,ale tą prawdziwą na spacer na ciastko do kina obojętnie. Zycze Wam
      wszystkiego dobrego.A jak będziecie chciały ode mnie jakieś rady to służe pomocą
      Pozdrawiam
    • karnivora Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 18.06.08, 00:16
      za 5 dni minie rok i rzeczywiście nie chce się chcieć.
      Idzie lato - słyszę weź urlop, odpocznij, oderwij się.
      A ja pytam - OD CZEGO MAM SIĘ ODERWAĆ, ODPOCZĄĆ?
      Sorry, nie rozumiem.
      • 22suzi Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 18.06.08, 18:31
        U mnie 13 miesiąc mija ,a tak jakby wszystko stało się wczoraj.Te dni
        przeleciały były bez znaczenia coś tam jadłam,coś piłam czasem spałam,pracowałam
        ale nic się nie zdarzyło ,czasem myślę że to sen i kiedyś się obudzę i będzie
        tak jak było.Lepiej,czy to jest możliwe i na czym polega ,jak się objawia to
        lepiej bo nie rozumiem.
        • ewu.sia Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 18.06.08, 20:49
          Witam Pytasz co to znaczy lepiej.Lepiej to znaczy inaczej.Ja jestem sama 14 lat
          i wiem co mówie.Będziesz silniejsza mądrzejsza.Będziesz musiała podejmować sama
          decyzje wszystko będzie zależało od Ciebie.Ale to wszystko Cię wzmocni.Ale też
          będziesz wściekać się na męża,że Cię zostawił.Dlatego oprócz pracy potrzebne są
          jakieś zainteresowania,coś naszego.Nie wspomnę też o nowej znajomości.To też
          jest lekarstwo.Musimy też myśleć ,że nasi mężowie chcieliby żebyśmy były
          szczęśliwe.Pozdrawiam
      • alex2377 Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 18.06.08, 19:25
        U mnie dziś mija 16 miesięcy i NIE JEST ŁATWIEJ, jest INACZEJ. Nie
        wiem tak naprawdę jak jest. Boję się powiedzieć, że dobrze, bo
        prawdopodobnie za "chwilę" znów dopadnie mnie dół, albo szarzyzna
        zwyłych dni dprowadzi do kumulacji niemocy. Uczę, ciągle uczę się
        życia w pojedynkę, choć mam oparcie w córkach, rodzinie i
        przyjaciołach, to nie jest to to samo.
        Kochane, dzięki Wam każdego dnia trawię tę własną dolę, myśląc
        sobie, że nie tylko mnie to spotkało, że inni też mają podobne
        problemy i odczucia. Dzięki ,że jesteście!
        • kasik2222 Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 18.06.08, 20:09
          to ja się dołączę do podziękowań, bez Was nie dałabym rady napewno.
          Dużo mi pomogliście. Całuję kasia
          • samela_0 Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 19.06.08, 12:43
            Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...?
            Z Wami napewno, również dziękuję.
        • i_kozuch Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 17.07.08, 20:18
          Nie jest łatwo mój mąż zmarł 7 miesięcy temu .Cały czas czuje
          ogromny ból trudny do opisania .Bardz bym chciała bym spotkać się
          wrealu z jakąś kobieto ktura chciała by się z emną spotkać mieszkam
          pod Warszawą przeniosłam się w 2005 r. z Lublina czuje się ogromnie
          samotna z tym co mnie spotkało. Jestem sama ze swoim 12 letnim synem.

          Jeśli ktoś by chciał się z emną spotkać proszę o kontakt pod
          nr.609857072
          • kasia42007 Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 18.07.08, 09:23
            jeśli masz gg , napisz, to mój numer:11044271. A jak daleko masz do
            Warszawy?
    • jucha32 Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 01.08.08, 19:50
      U mnie mija 2 i pół miesiąca. Żyję tylko dlatego, że żyją moje/nasze dzieci.
      Chodzę, rozmawiam, śmieję się, żartuję. Ale to tylko pozory. Jest źle, smutno,
      ciężko. Kiedy nikt nie widzi wyję z bólu. Czy kiedyś będzie mi łatwiej? Myślę,
      że nie. Chcę wrócić do tych 10 lat, które przeżyliśmy razem. O każdy dzień
      walczę dla synów. Myślę, że już nigdy nie będzie nam łatwiej.Już na zawsze
      pozostaniemy napiętnowane naszą tragedią.Cóż możemy zrobić dla siebie, gdy nie
      ma przy nas ukochanych? Nie ma nas, mnie. Jestem tylko tym kim zostałam po
      wypadku. Nikim.
      • ika.66 Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 01.08.08, 20:24
        nie mozesz o sobie myslec jestem nikim-jestes wspaniala matka,ktora walczy dla
        swoich dzieci.Wielka tragedia,lzy i bol towarzysza kazdej z nas robimy wlasciwie
        wszystko dla dzieci nic dla siebie.Maske,ktora zakladamy kiedy wychodzimy z domu
        wszystkie mamy,kiedy ja zdejmujemy jestesmy my kobiety pograzone w
        bolu,zalobie.Nie wiem czy kiedys bedzie nam latwiej,moze troszke ale i na to
        potrzeba czasu.pozdrawiam,sciskam mocno monika
        • jucha32 Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 02.08.08, 15:31
          Chciałabym być tą dziewczyną, a potem kobietą z przed wypadku. Teraz nie wiem
          kim jestem. Kukiełką , z której uszło powietrze. Masz rację, mamy maski, które
          zakładamy rano i zdejmujemy wieczorem, kiedy nikt nie widzi.Ale czy tak już
          będzie do końca życia? Dlaczego przeżyłam ten cholerny wypadek, a Adam nie?
          Wróciłam do domu i życie kręci się gdzieś obok mnie. Po co mi to wszystko?
          • fiambala Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 03.08.08, 09:18
            Nie, tak nie zostanie do końca - ale musisz tego chcieć. Bo samo nie
            przejdzie. I Ciebie teraz jest jeszcze bardzo wcześnie, ale z czasem
            (tak, o znienawidzone słowo) będzie lepiej - pod jednym warunkiem -
            że sama będziesz chciała odnaleźć się w tej nowej sytuacji. Jasne,
            że jej nie wybierałaś i wolałabyć żeby było inaczej - tak, jak każda
            z nas. Ale nie jest inaczej. Jest jak jest. Więc trzeba to wszystko
            zorganizować od nowa. Nie zapominać o tym co było, ale i nie
            rozpamiętywać. Możesz poświęcić dalsze życie na rozpamiętywanie i
            rozpaczanie, ale możesz zacząć żyć od nowa - zbieraj siły na
            podjęcie decyzji. Bo to będzie Twoja decyzja.
            • jucha32 Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 04.08.08, 15:50
              Dziękuję, Fiambala za słowa, które napisałaś.
          • ewu.sia Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 03.08.08, 10:19
            Widze,że pojawiają się osoby,które myślą troche inaczej.Dacie rade,tylko trzeba
            uwierzyć.
            • mariola008 Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 07.08.08, 09:56
              Musimy dać radę nie ma innej alternatywy. u mnie 9 sierpnia miną 3 miesiące. 3
              miesiące wegetacji, zmagania się z rozpaczą po stracie,
              bezsensownego automatycznego trwania. Cały czas nie mogę się pogodzić,
              nie dociera to do mnie.
    • kasik2222 Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 25.08.08, 08:37
      dziś mija 9 miesięcy, odkąd odszedł człowiek, który był dla mnie
      wszystkim, całym światem marzeniem rzeczywistością. Nie nauczyłam
      się żyć bez niego. nIE WIEM KIEDY TO NASTĄPI, nie widzę swiatełka w
      tunelu mimo że mam z nim córkę. Nie umiem żyć, niczego nie pragnę
      nic mi się nie chce. Po co to wszystko?
      • malgosiamarcin Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 25.08.08, 09:59
        Kasia... strasznie mi serce peka jak ciebie czytam(u mnie podobnie)
        zastanawiam sie jak dlugo to potrwa, ja moge sie pochwalic,ze widze
        dzieci, chce dla nich zyc,mysle jak im wypelniac czas i postanowilam
        w y p r a w i c im R O C Z E K, to jest juz duzo, tak sadze. Kasiu
        byc moze wiecej musi uplynac czasu w neiskonczonosc nei moze byc
        dragicznie, dobre i drobne chwile radosci, radosci wypelnionej
        dziecmi.
    • kasik2222 Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 25.09.08, 08:35
      dziś mija 10 miesięcy... 10 okropnie długich , pustych i bolesnych
      miesięcy? Co dziś zauważyłam? NIebo nie jest tak niebieskie jak
      kiedyś a drzewa nie są już tak zielone. Wschody i zachody słońca
      straciły swój urok. Ten rok powinien być jednym z najpiękniejszych w
      NASZYm życiu, bo mała zaczęła chodzić mówić rozumieć... a ja wiele
      rzeczy przegapiłam, niezauważyłam jak cudownie rozwija się nasze
      dziecko, owoc naszej ogromnej miłości. Dziękuję mojej mamie za pomoc
      w jej wychowywaniu. Bez niej nie dałabym sobie rady z podstawowymi
      oboewiązkami.
      Po 10 miesiącach płaczę, nie jestem gotowa na nic nowego, ale jest
      inczej, ból w miarę oswojony i nauczyłam się z nim żyć. A to już
      duży krok do przodu.
      I Wam dziękuję że jesteście. Bez Was nie dałabym rady psychicznie.
      Kasia
    • anaveronika Re: Mija 17 miesięcy i nie jest łatwiej...? 25.09.08, 18:10
      u mnie wczoraj mineły 3 mies. od smierci Konrada a jeszcze wiecej gdy nie ma Go w domu. Dziwnie to zabrzmi, ale chyba najłatwiej było zaraz po Jego smierci. Czekanie na sekcje, załatwianie dokumentow, pogrzebu itp. Musiałam wtedy gdzies dzwonic, jezdzic, mijał czas. A teraz nie mam co ze sobą zrobic. Wracam z pracy i gapie sie bez sensu w telewizor. I coraz bardziej sie boje co bedzie dalej, gdy urodzi sie nasz synek. I juz nic nie planuje na przyszłosc.
      • samela_0 do anaveronika 25.09.08, 18:43
        Widzę ,że mamy podobny przypadek śmierci mężów. Mój również zmarł za granicą. Na
        szczęście byłam na miejscu a dziecko miało pare dni. Również długo czekałam na
        sekcję i odbiór zwłok, szukali go parę dni. Jeśli chcesz pogadać o tym napisz
        nr.gg odezwę się.Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka